Przejdź do treści

10 rzeczy, których nie mów osobie przewlekle chorej – felieton

endometrioza

Endometrioza, hashimoto, hiperglikemia, borelioza, insulinooporność…Jest wiele chorób przewlekłych.. I dlatego zapewne każdy z Was zna taką osobę, która jest na coś chora. Może nawet na coś nieuleczalnego. Zapewne nie raz ta osoba nie mogła się z Wami spotkać, bo się źle czuła, miała zły humor, zły dzień. Zwracacie uwagę na to, co wtedy mówicie takiej osobie?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

NIE?

Czasami warto, bo niektóre słowa potrafią być naprawdę przykre.

1. „NIE WYGLĄDASZ NA CHORĄ”.
Nie każda choroba powoduje zmiany w wyglądzie.
Nie zawsze widać, że ktoś jest chory, a może cierpieć każdego dnia.

Ludzie przewlekle chorzy z reguły starają się robić dobrą minę do złej gry i udają, że wszystko jest ok.
Nie każda choroba czy niepełnosprawność jest widzialna. Istnieją tzw. invisible disabilities choroby, które są niewidoczne gołym okiem. Dana osoba nie musi jeździć na wózku inwalidzkim, a może być bardzo, bardzo poważnie chora. Dlatego pomyśl parę razy, nim zwrócisz uwagę komuś, kto siada w pociągu na miejscu dla inwalidów bądź staje autem na parkingu na miejscu dla niepełnosprawnych i twierdzi, że jest chory, mimo że nie ma ze sobą wózka.
Warto wspomnieć, że największe lekceważenie tyczy się ludzi z chorobami psychicznymi – w społeczeństwie utarło się, że choroby psychiczne to czyjeś „widzi misie”, że człowiek z depresją powinien „pójść na spacer”, a nerwica to tylko „humory”. Nie, to nie są wymysły, to są poważne i okropne choroby, tak samo ciężkie, jak choroby fizyczne.

2. „ZA DUŻO CZYTASZ O TYCH CHOROBACH W INTERNECIE”

Podpowiem wam coś:
Gdyby większość przewlekle chorych „nie czytała w internecie o chorobach”, to pewnie by już nie żyła. Z reguły tacy ludzie diagnozują się sami i otrzymują wiele wsparcia od innych chorych (z reguły z internetu).
I nie mówię tu u ludziach, którzy wierzą w altmedyczne bzdury. Mówię o osobach, które dzięki pomocy innych chorych z internetu wpadły na trop swojej choroby.
Traktowanie jak małego dziecka kogoś, kto choruje wiele lat i poznał na wskroś swoją chorobę jest uwłaczające.

3. „POWINNAŚ ZAUFAĆ LEKARZOM”.

Gdybym zaufała w 100% lekarzom, to pewnie:
a) już bym nie żyła
b) albo bym została zamknięta w psychiatryku.
Ktoś, kto jest zdrowy NIE ZROZUMIE, jakimi wielkimi ignorantami potrafią być lekarze. Naprawdę czasami mi wręcz żal ludzi, którzy uważają, że jak pójdą do lekarza, to on pomoże im we wszystkich ich problemach. Większość lekarzy albo nie ma dostatecznej wiedzy na temat chorób, albo po prostu patrzy na każdego pacjenta stereotypowo i odnosi się do niego wręcz obcesowo. Schematy i ignorancja to dwie najbardziej irytujące rzeczy, jakich doświadczyłam od lekarzy.
Na szczęście wreszcie też trafiam na lekarzy, którzy mi pomogli i potraktowali mnie jak człowieka, a nie tylko schemat – szkoda tylko, że takich lekarzy jest tak niewielu i musiałam przejść bardzo długą drogę, nim ich odnalazłam.

4. „POWINNAŚ GDZIEŚ WYJECHAĆ, NIE MYŚLEĆ TYLE O CHOROBIE”.

Chyba jedna z bardziej denerwujących uwag. Zdradzę wam sekret:
Chciałabym gdzieś wyjechać, ale mi na to nie pozwala choroba. Wiecie, że są takie choroby, które utrudniają nawet wyjazd poza miasto? A, no i trudno, by ktoś przewlekle chory nie myślał o chorobie, jeśli ona rządzi jego życiem. Czy jeśli boli czasem Ciebie np. głowa, to nie myślisz o tym bólu? No to pomyśl, że przewlekle chory odczuwa ból DZIEŃ W DZIEŃ, O KAŻDEJ PORZE DNIA A NOC CZASEM BYWA NAJGORSZĄ PORĄ KIEDY CHORY JEST TAK NAPRAWDĘ SAM SOBIE – NOC CISZA BÓL I JA.

5. „GDYBYŚ NIE BRAŁA TYLE LEKARSTW I NIE STOSOWAŁA DIET, TO PEWNIE BYŚ WYZDROWIAŁA”

Podpowiedź numer jeden: lekarstwa są po to, by wyleczyć i/lub utrzymać człowieka przy życiu.
Podpowiedź numer dwa: diety dla osób chorych to nie „widzi mi się”, tylko konieczność.
Serio, chciałabym codziennie nażreć się kebabem czy stekiem wołowym, ale niestety nie mam tyle szczęścia, bo u mnie taka „przyjemność” skończyłaby się bardzo źle.

6. „MNIE TEŻ CZASAMI BOLI BRZUCH/GŁOWA/STAWY/COŚ INNEGO”

Tak, CZASAMI. A teraz wyobraź sobie, że mnie boli codziennie prawie wszystko.
I mój ból jest zapewne kilka razy gorszy, bo wynika z poważnej choroby, a nie np. przejedzenia czy zmęczenia. Duża różnica, nie sądzisz?

7. „MOŻE POWINNAŚ ZAJĄĆ SIĘ JAKIMŚ HOBBY… CHOCIAŻBY SPORT TO ZDROWIE”

Sport to zdrowie dla osoby zdrowej, a nie chorej, której nawet zrobienie obiadu sprawia trudność. A co jeśli choroba próbuje zabrać to hobby coś co uwielbiasz robić ponad wszystko coś co sprawia przyjemność i czujesz że żyjesz?? Wyobraź sobie że po raz drugi choroba chce to zrobić – już raz jej się udało na długich 10 lat a czy teraz nie zrobi tego samego….

8. „POWINNAŚ CZĘŚCIEJ WYCHODZIĆ DO LUDZI”

Chciałabym, ale:
a) Często nie mogę, ponieważ zbyt źle się czuję;
b) Ludzie nie rozumieją, że źle się czuję i np. moją chęć wrócenia do domu czy odpoczynku odbierają jako obrazę – w efekcie ja się czuję źle z tym czuję;
c) Czasami niekomfortowo jest słuchać ludzi, którzy mówią o tym, jakie mają „niefajne życie”, bo wczoraj np. zgubili sto złotych, a Ty w tym czasie sobie myślisz, jak w takim razie gówniane jest Twoje życie. Nie żebym umniejszała problemy innych – ale kiedy codziennie zmagasz się z bólem od swojej choroby, to takie myśli same pojawiają się w twojej głowie.

9. „A CZY PRÓBOWAŁAŚ JUŻ CZYSTKA/SIEMIENIA LNIANEGO/AKUPUNKTURY/JAKIEGOŚ ZIÓŁKA/”MEDYCYNY” SZAMAŃSKIEJ/CZEGOŚ INNEGO???”

Hmm, pomyślmy. Choruję już parę lat albo od dziecka. No wiecie, chyba łatwo się domyślić, że najbardziej banalne sprawy chora osoba wypróbowała już dawno temu. I jeśli Tobie pomaga jakieś zioło np. na ból brzucha – fajnie, ale z reguły przewlekle chora osoba jest w tak poważnym stanie, że naprawdę takie błahe metody jej nie pomogą. Ja rozumiem, że tutaj objawia się w pewnym stopniu chęć pomocy, ale uwierzcie mi, takie rady jednak z czasem bywają drażniące.

10. „CHYBA NIE JEST TAK ŹLE, BO NIE CHORUJESZ NA PRZYKŁAD NA RAKA”

Co ma w ogóle znaczyć taki tekst? Bo usłyszałam go już od wielu ludzi. To ma mnie pocieszyć, że niby inni ludzie chorują na śmiertelne choroby? Czy może ktoś mi sugeruje, że za bardzo wyolbrzymiam swoje objawy? Oczywiście, że są na świecie ludzie, którzy cierpią bardziej niż ja, niemniej moja choroba też jest prawdziwa i takie wypowiedzi w stronę chorego są po prostu lekceważące.

Traktowanie ludzi chorych bądź niepełnosprawnych z lekceważeniem i politowaniem, uznawanie, że jego choroba to wymysł to dyskryminacja niepełnosprawnych. Istnieje takiego słowo, które niestety jest mało używane w naszym języku: ableizm.

Oczywiście chorzy nie są świętymi krowami.
Nie twierdzę, że choremu trzeba zawsze wszystko wybaczać, że nie można mu zwrócić uwagi, gdy zachowuje się źle i krzywdzi innych. To nie znaczy, że nie można piętnować jego złego zachowania.
Jednak ten tekst to nie jest apel o to, by akceptować złe zachowania.

To apel o to, by zaakceptować chorobę innych, a nie traktować ich jak trędowatych bądź szalonych.

Co w takim razie osoba przewlekle chora wolałaby usłyszeć od kogoś bliskiego lub znajomego?
No nie wiem, może po prostu chciałaby porozmawiać z inną osobą o zwykłych sprawach?
Zostać potraktowanym normalnie, a nie niczym dziwak?
A może wystarczy trochę zrozumienia…

Albo, gdy będzie gorzej, po prostu usłyszeć bardzo rzadkie słowa: „nie zrozumiem pewnie nigdy, przez co przechodzisz, ale pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie, żeby Ciebie wysłuchać i pomóc na tyle, na ile będę w stanie”.

To naprawdę nie tak wiele a może wiele zmienić….

#ENDOMETRIOZA #HASHIMOTO #RZS #ZMS #IO #HIPERGLIKIEMIAREAKTYWNA #BORELIOZA #PATOGENY #WALKAOLEPRSZEJUTRO #ZROZUMIENIE…

 

Jak z endometriozą poradziła sobie słynna Lena Dunham przeczytasz TUTAJ

 


Monika napisała ten tekst jako post na facebooku. Pozwoliła nam go opublikować. Tekst o zmaganiu Moniki z endometriozą oraz o tym, jakie decyzje podjęła możecie przeczytać w drukowanym magazynie.

Padma Lakshmi opowiada o życiu z endometriozą. „Ból nie do opisania”

Padma Lakshmi o endometriozie
"Ból, który przeżywałam podczas miesiączki był nie do opisania" - wyznaje Padma Lakshmi – fot. Facebook @padmalakshmi

Nie wszyscy znani i lubiani wypowiadają się na temat dręczących ich dolegliwości czy chorób. Jednak jest ich coraz więcej. Padma Lakshmi, amerykańska modelka, aktorka, producentka i prezenterka (Top Chef) zdecydowała się opowiedzieć o endometriozie. W ten sposób chce pomóc kobietom, które „cierpią w ciszy”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kilkanaście lat temu aktor znany z filmu „Powrót do przeszłości” Michael J. Fox zdecydował się powiedzieć publicznie o tym, że jest chory na Parkinsona.

Dzisiaj, 25 lat od diagnozy – lekarze przepowiadali, że będzie mógł pracować najwyżej 10 lat – Michael ma się dobrze i nadal pracuje. Za jego przykładem idą inni (Lady Gaga – fibromialgia, Selena Gomez – toczeń), całkiem niedawno Selma Blair (Legalna Blondynka, Hellboy) w intymnym wywiadzie opowiedziała o swoich zmaganiach ze stwardnieniem rozsianym.

Zobacz też:  Lena Dunham usunęła macicę. Zdradziła, dlaczego zdecydowała się na ten trudny krok

Padma Lakshmi o endometriozie

Lena Dunham (Dziewczyny) była pierwszą aktorką, która przyznała, że cierpi na endometriozę, podobnie jak Daisy Ridley (Gwiezdne wojny).

Padma Lakshmi już dawno udowodniła, że nie boi się kontrowersyjnych tematów i tym opowiada o swoich zmaganiach z endometriozą, na którą także cierpiała jej mama. „Od najmłodszych lat widziałam, jak moja mama żyje z bólem, dlatego myślałam, że to normalne, nie zastanawiałam się nad tym, że może to być objaw choroby. Diagnozę usłyszałam w wieku trzydziestu paru lat i była to duża ulga” – mówi aktorka.

I chociaż – jak przyznaje – nie ma lekarstwa na tę chorobę, są już terapie, które mogą zmniejszać objawy – od terapii hormonalnej, odpowiednich środków przeciwbólowych czy zabiegów chirurgicznych.

Ból, który przeżywałam podczas miesiączki był nie do opisania, a oprócz tego bolał mnie kręgosłup, miałam problemy z przemianą materii, bolesne skurcze, dokuczała mi migrena, wymiotowałam wspomina.

Zobacz też: Gwiazdy z endometriozą. Poznaj ich historie

Pokonać tabu

Padma Lakshmi pracuje także dla Amerykańskiej Fundacji Endometriozy i pomaga zebrać środki na badania umożliwiające lepsze poznanie tej choroby.

Autorka bestsellerowej książki „Love, loss and what we ate” mówi: „Nigdy nie było moją intencją mówienie o tak intymnych problemach, ale chciałabym, żeby nowa generacja kobiet nie musiała przechodzić przez to, co ja.

Powinniśmy zmienić postrzeganie miesiączki przez społeczeństwo i tego, co wiąże się z naszym kobiecym zdrowiem – ten temat nie może być żadnym tabu, ponieważ to my rodzimy dzieci”.

Tu kupisz najnowsze e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: cosmopolitan.com, yahoo.com

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Enzym HDAC3 – jaki ma wpływ na płodność w endometriozie?

Enzym HDAC3 - jaki ma wpływ na płodność w endometriozie?
Niski poziom HDAC3 może powodować problemy z zagnieżdżeniem się zarodka. – fot.Pixabay

Naukowcy z Korei Południowej i USA zaobserwowali zależność pomiędzy poziomem enzymu HDAC3 (deacetylazy histonowej 3) a płodnością u kobiet z endometriozą. Niski poziom enzymu przyczynia się do problemów z zajściem w ciążę.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Enzym niepłodności

Badacze przeprowadzili analizę próbek endometrium pobranych od 21 niepłodnych kobiet cierpiących na endometriozę i porównali je z próbkami od zdrowych, płodnych kobiet. Rezultaty opublikowali w magazynie Science Translational Medicine. Okazało się, że próbki kobiet z endometriozą zawierają wyraźnie niższy poziom HDAC3, niż próbki zdrowych kobiet.

Zobacz też: Co powinnaś wiedzieć o nawrotach endometriozy?

Niepłodne myszy

Badacze przeprowadzili doświadczenie na transgenicznych myszach, w trakcie którego badali próbki endometrium u samic będących zwierzęcym modelem endometriozy. Ustalili, że niski poziom HDAC3 powodował problemy z zagnieżdżeniem się zarodka. Z niskim poziomem HDAC3 współwystępował wyższy poziom kolagenu w błonie śluzowej macicy, co zdarza się często również u kobiet chorych na endometriozę.

Zobacz też: Pierwszy EndoMarsz w Polsce – kobiety chore na endometriozę wyjdą na ulicę

Nadzieja na przyszłość

Autorzy badań nie wiedzą co powoduje  niższy poziom enzymu, ani jaki jest jego związek z endometriozą. Jednak widzą w swoim odkryciu potencjał, który zamierzają rozwijać w trakcie dalszych badań. Uważają, że idąc tym tropem mogą doprowadzić do opracowania metody, która ułatwi pacjentkom z endometriozą zajście w ciążę.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Co powinnaś wiedzieć o nawrotach endometriozy?

nawrót endometriozy
Gruczolistość jest chorobą postępującą, mogącą prowadzić do nawrotów – fot. Fotolia

Endometrioza jest częstą i heterogenną chorobą kobiet w wieku rozrodczym. Nierzadko prowadzi do bólu, niepłodności oraz niszczenia narządów miednicy. Do spektrum leczenia choroby należy leczenie operacyjne, które prowadzi w wielu przypadkach do zmniejszenia dolegliwości bólowych oraz poprawy płodności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zabieg chirurgiczny nie leczy jednak źródła choroby, a jedynie jej konsekwencje. Dlatego uzasadnione stają się pytania dotyczące perspektywy po leczeniu operacyjnym, zwłaszcza dotyczące nawrotów choroby.

Zobacz też: Operacja endometriozy i co dalej?

Co to jest wznowa?

Mamy z nią do czynienia, jeśli nastąpił nawrót dolegliwości, torbiel endometrialna lub endometrioza głęboko naciekająca w okresie po roku od operacji.

Kierownicy centrów endometriozy w krajach niemieckojęzycznych, pod przewodnictwem fundacji Stiftung Endometriose Forschung, zaproponowali jeszcze jedno pojęcie – endometriozę rezydualną. Oznacza to endometriozę, która nie została całkowicie usunięta w trakcie operacji, dając dolegliwości lub obraz torbieli endometrialnej czy głębokich nacieków w czasie poniżej roku od operacji.

Wyróżnia się 3 główne formy endometriozy:

  1. endometrioza otrzewnowa (powierzchowna)
  2. torbiele endometrialne
  3. endometrioza głęboko naciekająca.

Endometrioza otrzewnowa jest powierzchowna, niewidoczna ani w USG, ani w rezonansie magnetycznym. O podejrzeniu wznowy tej formy gruczolistości mówimy w przypadku nawrotu dolegliwości bólowych przy prawidłowym obrazie USG.

Nawrót torbieli endometrialnych można stwierdzić z dużą czułością w badaniu USG. W przypadku punkcji i odessania treści czekoladowej torbieli do wznowy dochodzi aż w 80% przypadków (w ciągu 6 miesięcy).

Pytanie, czy można nazwać taką torbiel wznową, ponieważ tkanka endometrialna w takim przypadku nie została przy operacji naruszona. Torbiel powinno się wyłuszczyć bądź zwaporyzować laserem lub nożem plazmowym.

W takich przypadkach czasami dochodzi również do powstania zrostów, otorbienia pewnej przestrzeni i wypełnienia jej płynem krwisto-surowiczym już w pierwszych dniach po operacji. W efekcie w USG widoczna jest torbiel przypominająca endometrialną. Czy jest to wznowa? Nie do końca.

Tkanka endometrialna została przecież usunięta przy operacji. Takie szybkie „nawroty” najczęściej jednak nie dają dolegliwości bólowych oraz nie mają tendencji wzrostowej. Mogą się jednak znajdować tam również mikroogniska, które będą rosły prowadząc do powstania prawdziwej wznowy torbieli endometrialnej.

Czynniki ryzyka wznowy torbieli endometrialnej:

  1. wielkość torbieli
  2. silne dolegliwości bólowe przed operacją
  3. stadium endometriozy wg klasyfikacji rASRM, a co za tym idzie:
  4. nasilenie zrostów
  5. obecność towarzyszących ognisk otrzewnowych, zwłaszcza w dołkach jajnikowych.

Trzecia forma endometriozy, głęboka, jest najtrudniejsza do leczenia, obarczona jest ryzykiem i wymaga współpracy ginekologa z chirurgiem i/lub urologiem. Całkowicie usunięty naciek prowadzi do poprawy dolegliwości bólowych pacjentki i jakości życia. Ryzyko wznowy usuniętej tej formy endometriozy jest bardzo niewielkie.

Zobacz też: Leczenie endometriozy. Ginekolog i położnik Jan Olek odpowiada na pytania czytelniczek

Czy nawrót endometriozy wymaga leczenia operacyjnego?

Żeby podjąć leczenie operacyjne, musi być obecne do niego wskazanie. W przypadku endometriozy (czy to wznowa, czy nie) są to:

  1. ból
  2. niepłodność
  3. torbiel endometrialna
  4. zagrożenie uszkodzenia jakiegoś narządu, najczęściej jelita, pęcherza moczowego lub moczowodu.

W przypadku nawrotu dolegliwości bólowych pierwszeństwo będzie miała terapia hormonalna i (wspomagająco) dietoterapia. Sprawa niepłodności jest bardziej skomplikowana i wieloczynnikowa, zależy bowiem od stopnia endometriozy, wieku, stanu jajowodów i wielu innych.

Torbiel endometrialną powinno się usunąć ze względu na zwiększone ryzyko raka jajnika. Nie jest ono jednak wysokie – zwłaszcza u kobiet, które rodziły. Największe (trzykrotny wzrost) jest u nieródek, które poddały się zapłodnieniu pozaustrojowemu.

W przypadku endometriozy głęboko naciekającej pierwszeństwo będzie miała również terapia hormonalna i dietoterapia. Operacja może być konieczna w przypadku dużego nacieku zwężającego światło jelita, pęcherza lub moczowodu, co może grozić niedrożnością jelit lub zastojem w nerkach.

Gruczolistość jest chorobą postępującą, mogącą prowadzić do nawrotów (często spowodowanych są jej niekompletnym usunięciem). Im bardziej nasilona choroba, tym częstsze nawroty, dlatego ważne jest, aby kobiety z endometriozą regularnie się badały, żeby nie dopuścić do bardzo zaawansowanych stadiów choroby. Leczenie operacyjne powinno odbywać się w wyspecjalizowanych placówkach, co może minimalizować nawroty w postaci endometriozy rezydualnej i potencjalnie zmniejszyć liczbę operacji u chorych.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pierwszy EndoMarsz w Polsce – kobiety chore na endometriozę wyjdą na ulicę

Pierwszy EndoMarsz w Polsce - kobiety chore na endometriozę wyjdą na ulicę
30 marca na całym świecie odbywają się marsze kobiet chorych na endometriozę. – fot.EndoMarsz

Leczenie endometriozy w Polsce najczęściej odbywa się w prywatnych klinikach. Brakuje specjalistów dostępnych na NFZ, leczenie w ramach ubezpieczenia nie jest dostępne, kolejki ciągną się w nieskończoność.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: 4 badania za pomocą których wykryjesz endometriozę

EndoMarsz

30 marca na całym świecie odbywają się marsze kobiet chorych na endometriozę. Celem akcji jest podnoszenie świadomości społecznej na temat tej choroby, walka o refundację leczenia i większą dostępność badań diagnostycznych. EndoMarsz to również wyraz solidarności między kobietami cierpiącymi na endometriozę.

Zobacz też: Operacja endometriozy i co dalej?

– EndoMaszerujemy, ponieważ choroba, która została opisana jako bardziej bolesna niż poród, która jest jednym z najczęstszych powodów hospitalizacji ginekologicznej, której można zapobiec prawie tak łatwo jak cukrzycy nie powinna być ignorowana przez środowisko medyczne. Diagnozowanie tej choroby nie powinno trwać 10 lat. To jest jedna z najpowszechniej występujących chorób kobiet i dziewcząt. Przez  rozwlekające się na lata badania diagnostyczne endometrioza powodują wiele cierpienia. Długi proces diagnostyczny prowadzi do możliwego do uniknięcia postępu choroby, utraty płodności i nieodwracalnych uszkodzenie organów wewnętrznych. Nieleczona endometrioza to również stracone życiowe szansy, ból uniemożliwia działanie. Endometrioza dotyczy 200 milionów kobiet i dziewcząt na całym świecie. One zasługują na coś lepszego piszą na swojej stronie członkinie Endomarch US, które w 2014 roku  w Stanach Zjednoczonych zorganizowały pierwszy marsz świadomości endometriozy. Nazywają endometriozę jednym z najpilniejszych, ale ignorowanych kryzysów zdrowia publicznego w naszych czasach.

Przeczytaj wywiad z lekarzem specjalizującym się w leczeniu endometriozy.

W tym roku do akcji dołącza Polska

Endomarsz wyruszy 30 marca o godzinie 14 spod Kolumny Zygmunta w Warszawie. Na zorganizowanym na Facebooku wydarzeniu organizatorki zachęcają kobiety do organizacji podobnym wydarzeń w innych polskich miastach.

W wywiadzie dla Wysokie Obcasy Anna Janocha, założycielka grupy Endometrioza, organizatorka polskiej edycji EndoMarszu powiedziała: – Nie chciałam dłużej słuchać, że endometrioza to uroda kobiet albo że taka choroba nie istnieje. Grupa jest miejscem, w którym każda chora może się podzielić swoją historią, znaleźć informację o chorobie, dostać wsparcie. I dowodem na to, że są nas tysiące.

O akcji #muszeprywatnie i kosztach leczenia endometriozy w Polsce pisaliśmy tutaj.

– Większość z nas leczy się prywatnie, bo specjalistów na NFZ ciągle brakuje, kolejki do lekarzy ciągną się w nieskończoność. W międzyczasie prywatnych klinik przybywa, co potwierdza, że potrzeba na rynku jest ogromna. Wiadomo, że kobiety pozostawione bez wyboru zapłacą każdą cenę, byle poczuć się lepiej. Nie może tak dłużej być, chcemy, by nas zauważono – mówiła Anna Janocha. Polskie pacjentki piszą w mediach społecznościowych o kosztach leczenia endometriozy używając hasztaga #muszeprywatnie. Kwoty, które pojawiają się w postach dochodzą do 30000 złotych.  

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.