Przejdź do treści

Żyjesz tylko tu i teraz

404.jpg

Małe dziecko pochłonięte tropieniem mrówki czy ślimaka; oblizywaniem palców umazanych w czekoladzie; wymyśloną zabawą, której akcja toczy się jego głowie… Dzieci często wydają się oddawać bieżącej chwili. A co dzieje się z nami, dorosłymi?

Kiedy świadomie zwrócimy uwagę na strumień własnych myśli, szybko, i pewnie ze zdziwieniem, zorientujemy się, że rzadko kiedy jesteśmy naprawdę w kontakcie z chwilą obecną. Na ogół albo wybiegamy w przyszłość (planujemy, martwimy się na zapas, cieszymy się umówionym spotkaniem), albo tkwimy w przeszłości (wspominamy, rozpamiętujemy, nie możemy zapomnieć). Wydaje się to o tyle ciekawe, że w ten sposób omija nas bieżący moment, a przecież jest to jedyny czas, którym rzeczywiście dysponujemy (przeszłość już minęła, a przyszłość jeszcze nie nadeszła).

Co się dzieje, gdy skupimy się na „tu i teraz”? Przede wszystkim nasze doznania stają się intensywniejsze: kolory, zapachy i dźwięki stają się bardziej wyraziste. Zwalniamy, czasem wręcz zatrzymujemy. Proste, codzienne czynności zmieniają swój wymiar: aromat kawy; delikatny meszek brzoskwini; miękkie, ciepłe futro głaskanego kota; nasz własny oddech zwalniający i pogłębiający się tylko dlatego, że zwróciliśmy nań uwagę; gorący piasek pod stopami; zimna woda; ulotna chmura pędzona wiatrem; zapach i brzęczenie nagrzanej słońcem łąki; harmider dźwięków i barw na ruchliwym targu w egzotycznym kraju… Przykłady można mnożyć, bo takich potencjalnie przyjemnych chwil w ciągu dnia jest naprawdę niemało. Zresztą owa koncentracja na momencie, w którym jesteśmy może dotyczyć też zwyczajnych czynności, bodaj krojenia cebuli, czytania gazety czy prowadzenia samochodu.

Kiedy częściej koncentrujemy się na obecności w teraźniejszości, może zwiększyć się nasza uważność zarówno wobec samych siebie, własnych reakcji, doznań fizycznych i uczuć, jak i wobec innych. Dzięki temu może wzrosnąć nasze zadowolenie z życia (przestajemy je przegapiać, możemy adekwatniej reagować na sygnały płynące z organizmu, np. oznaki zmęczenia), relacji (uważniej jesteśmy z drugim człowiekiem), pracy (lepiej się koncentrujemy, a więc jesteśmy bardziej wydajni).

Jednak może też zdarzyć się tak, że takie chwile zatrzymania, szczególnie polegające na skupieniu się na swoim świecie wewnętrznym, swoich myślach i uczuciach, wcale nie będą źródłem spokoju i przyjemności, lecz wręcz przeciwnie – niepokoju i dyskomfortu. To ważna informacja. Można spróbować poświęcić temu chwilę uwagi. Można też sprawdzić, czy podobnie jest w innym momencie; zastanowić się, co się właściwie dzieje; dlaczego bycie ze sobą niepokoi. A może szybkie tempo, duża ilość zadań zaczęły niepostrzeżenie być sposobem na zagłuszenie czegoś płynącego z wnętrza, co budzi lęk albo wstyd? Warto wiedzieć, że dobry kontakt ze sobą – światem uczuć i myśli, własnych mechanizmów funkcjonowania – służy człowiekowi, zwiększa jego satysfakcję z życia, zdolność do tworzenia zdrowych związków z innymi i twórczej, efektywnej pracy. Warto też wiedzieć, że nierzadko trudno jest do siebie trafić samemu i potrzebujemy drugiego człowieka, rozmowy, kontaktu, by móc lepiej siebie poznać, zrozumieć. Może się tak dziać w relacjach intymnych, przyjaźniach, a także powinno w relacji z psychoterapeutą.

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

jest psychologiem, psychoterapeutką i tłumaczem. W swojej pracy terapeuty kieruje się Kodeksem Etycznym PTPP. Prowadzi indywidualną psychoterapię dorosłych i dzieci.

Spadek liczby kobiet palących w ciąży

399.jpg

Nowe dane z Health and Social Care Information Centre (HSCIC) sugerują, że liczba kobiet w ciąży, które sklasyfikowały się jako palacze wynosi aktualnie 12%, co stanowi najniższą wartość od ośmiu lat, czyli od momentu kiedy zaczęto zbierać dane.

Sprawozdanie pokazuje, że liczba kobiet uznających siebie za palące podczas ciąży spadła do 12 % (75.910 z 632.960 matek. W poprzednim roku ta grupa sięgała 12,7% (83.490 z 658.110 matek). Natomiast jeszcze wcześnie, w latach 2006-07 – 15,1%.

„Rzucenie palenia przez rodziców jest jednym z najbardziej podstawowych sposobów, by zapewnić swoim dzieciom dobry start w życiu. Palenie papierosów przez matki w ciąży powoduje, że dopiero rozwijające się płuca niemowląt zostają uszkodzone. Natomiast bierna ekspozycja na dym papierosowy na początku życia dziecka jest główną przyczyną późniejszych problemów z płucami, np.: astmy i zapalenia płuc.”, powiedział dr Nick Hopkinson, doradca medyczny w British Lung Foundation.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Nagła śmierć łóżeczkowa

397.jpg

Zespół nagłej śmierci łóżeczkowej jest najczęstszym powodem śmierci niemowląt w wieku 1-12 miesięcy. Każdego roku w Stanach Zjednoczonych ponad 2000 niemowląt umiera z przyczyny zdefiniowanej jako nagła śmierć niemowląt poniżej 1 roku życia, która nie może być wyjaśniona.

Nowe badanie wskazują na to, że dzielenie łóżka jest najistotniejszym czynnikiem ryzyka zgonów związanych ze snem u młodszych niemowląt.

Nowe badania, opublikowane w Pediatrics, analizowali zgony podczas snu niemowląt z 24 państw, w okresie 2004-2012.

Według Centers for Disease Control and Prevention (CDC), trzy najczęściej zgłaszane przyczyny nagłej śmierci niemowląt są: zespół nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS), przyczyna nieznana, przypadkowe uduszenie/uduszenie się w łóżku.

Według danych, SIDS występuje najczęściej u niemowląt w wieku 1-4 miesięcy, nie mniej jednak dzieci umierają na ten zespół aż do pierwszego roku życia.

Ponieważ czynniki ryzyka zgonów niemowląt, związanych ze snem mogą się różnić między różnymi grupami wiekowymi, naukowcy wyróżnili dwie grupy wiekowe: 0-3 miesiące i 4-12.

W sumie, badacze przeanalizowali 8 207 zgonów. Okazało się, że 69% niemowląt z tej grupy zmarło podczas spania w jednym łóżku z rodzicami. Naukowcy wykryli także, że młodsze niemowlęta (73,8%) częściej spały z rodzicami, na ich łóżku lub w pobliżu osoby dorosłej, niż te starsze (58,9%). Tymczasem starsze niemowlęta częściej odnajdywano martwe, ułożone twarzą w dół, uduszone przez koc lub maskotki.  

Naukowcy twierdzą, że ich wyniki pokazują, iż czynniki ryzyka śmierci niemowląt różnią się w w zależności od wieku dziecka, a zatem rodzice powinni być ostrzeżeni przed niebezpieczeństwami specyficznymi dla wieku dziecka.


Źródło: www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.