Przejdź do treści

Znaleźć kogoś do kogo pasuję

Adopcja Poszukiwania rodziny biologicznej

Poszukiwanie biologicznych korzeni jest nieodłączną częścią adopcji. Rodzice adoptując liczą się z tym, że przyjdzie czas kiedy dziecko będzie chciało dowiedzieć się czegoś więcej o biologicznej rodzinie. Jak to wygląda w praktyce? Kto kogo poszukuje, a kto kogo może poszukiwać? Czy słusznie rodzice adopcyjni obawiają się odnalezienia ich i ich dziecka przez rodzinę biologiczną? To dylematy większości rodziców adopcyjnych. Mają one wpływ na otwartość i jawne mówienie o adopcji w rodzinie.

O tożsamości adoptowanego dziecka i o tym co to znaczy żyć bez cienia, rozmawiałam z Bożeną Łojko, prezes Fundacji Zerwane Więzi, adoptowaną w dzieciństwie (przeczytaj tutaj http://www.chcemybycrodzicami.pl/artykul/1591/zycie-bez-cienia ). Mówi, że „tożsamość jest częścią nas. Kiedy nie mamy wiedzy o swoim pochodzeniu, to nie mamy wiedzy o części nas samych. Jesteśmy więc takimi połowicznymi osobami, które nie mogą się poukładać w życiu dorosłym. ”Dlatego Ci, którzy nie mają pełnej wiedzy o tym skąd pochodzą będą szukać, bo to jest nieodzowny element zbudowania swojej tożsamości. Na forach i w grupach poszukujących  biologicznych rodzin można przeczytać relacje tych, którzy odnaleźli swoich bliskich. Łatwo tam zauważyć jak ważne to było dla nich nie tylko w kwestii uzupełnienia wiedzy o pochodzeniu, ale też zadania pytania: dlaczego tak się stało?

Kto kogo może szukać?

Przede wszystkim szukać członków rodziny biologicznej może dziecko, które było adoptowane. Nie odwrotnie. „To dziecko powinno być panem sytuacji, a nie zostać zaskoczone swoją przeszłością” – mówi Beata Saliltra, administratorka grup skupiających ludzi adoptowanych poszukujących swoich biologicznych korzeni. Dziecko nie miało wpływu na to jak ułożyła się jego historia i to jest szalenie istotne, żeby mogło dobrowolnie poznawać tą przeszłość. We własnym rytmie i zgodnie z własnymi potrzebami. Miejscem, w którym urywa się historia dla rodziny biologicznej jest sąd. Tam następuje zerwanie więzów rodziców biologicznych z dzieckiem, którego się zrzekli, lub wobec którego zostały im odebrane prawa rodzicielskie.
Rodzina biologiczna może uruchomić poszukiwania, ale tylko za pośrednictwem internetu co jest stosunkowo trudne (są im znane tylko dane sprzed adopcji),  i – jak potwierdza Pani Beata – takie poszukiwanie jest na granicy prawa. Rodzice i rodzeństwo biologiczne nie mają dostępu do nowych danych dziecka, a żaden urząd nie udostępni im tych danych, bo nie ma ku temu żadnego uzasadnienia. Dane po adopcji udostępnia się tylko osobie zainteresowanej, uczestniczącej w sprawie, czyli tylko samemu dziecku (gdy uzyska pełnoletność) lub jego rodzicom adopcyjnym, jako uczestnikom sprawy o przysposobienie. Jednak praktyka pokazuje, że rodzice biologiczni szukają dzieci, które zostały adoptowane. „Zauważyłam, że ostatnio rodzice biologiczni szukają coraz częściej. Jednak ja nie szukam dla rodziców biologicznych, czasem pomagam rodzeństwu biologicznemu, które szuka jednego ze swoich braci lub siostry oddanych do adopcji. Ale pod warunkiem, że szukana osoba jest pełnoletnia. Zawsze rozmawiam z osobą poszukującą ze strony rodziny biologicznej o motywach tych poszukiwań. Jeśli ktoś nie widział dziecka od momentu urodzenia i po kilkunastu latach mówi, że chce odnaleźć, bo kocha dziecko i tęskni za nim, trudno mi w to uwierzyć, bo przecież tej relacji nie było kiedy nawiązać, żeby czuć miłość, tęsknotę. Czy to nie jest egoizm? Zadaję pytanie czy myśli o dobru tego poszukiwanego, co jeśli ono nie wie, że było adoptowane, albo wie ale nie chce poszukiwać?” – opisuje Pani Beata i dodaje: „pytam też o wiek dziecka. Jeśli było starsze w momencie adopcji, to już pamięta, kojarzy że było adoptowane i będzie samo chciało poznać rodzinę, zatem trzeba po prostu uszanować jego prawo i dać mu możliwość zdecydowania kiedy na te poszukiwania wyruszy.”

Poszukiwania praktycznie

Kiedy adoptowane w dzieciństwie dziecko osiąga pełnoletność, może rozpocząć poszukiwania.
Część informacji mogą mieć rodzice adopcyjni w postanowieniu sądu, w którym jest orzeczona adopcja (przysposobienie). Na pewno są to dane dziecka sprzed adopcji (imię, nazwisko, czasem stary pesel) oraz imiona i nazwiska rodziców biologicznych. Często to jest wystarczające do rozpoczęcia poszukiwań rodziców biologicznych przez internet. Jednak, żeby zdobyć adres zamieszkania z czasu, gdy była adopcja trzeba pójść dalej.
KROK 1
W postanowieniu o przysposobieniu jest numer zupełnego aktu urodzenia sporządzonego we właściwym dla miejsca urodzenia Urzędzie Stanu Cywilnego na poprzednie dane dziecka. Trzeba złożyć wniosek o odpis tego zupełnego aktu (jak wnioskować kliknij tutaj https://obywatel.gov.pl/zgon/uzyskaj-odpis-aktu-stanu-cywilnego-urodzenia-malzenstwa-zgonu )
powszechnie nazywanego pierwotnym (zgodnie z ustawą o aktach stanu cywilnego jest to akt dotychczasowy). Tam będzie wpisana sygnatura akt sprawy orzekającej zrzeczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich.
KROK 2
Mając ten numer dorosły adoptowany w dzieciństwie może zgłosić się w sądzie po wgląd w akta tej sprawy. Nie jest konieczne pisanie wniosku, wystarczy dowód tożsamości oraz postanowienie orzekające przysposobienie, które jest dokumentem poświadczającym zmianę personaliów i prawo wglądu. W taki sposób adoptowany może dowiedzieć się jakie były przyczyny takiego stanu rzeczy oraz poznać personalia i adres zamieszkania rodziców biologicznych. W pełnej dokumentacji będą oświadczenia, zeznania rodziców biologicznych, opinie biegłych a także informacja o ewentualnym starszym rodzeństwie. Jeśli zechce spotkać swoich biologicznych rodziców i rodzeństwo osobiście, może wówczas nawiązać z nimi kontakt bezpośrednio lub przy pomocy mediatora, przyjaciela, rodziców adopcyjnych.
„Jak dziecko samo przeczyta swoją historię w aktach, odbierze ją po swojemu, będzie mieć swoją opinię, pozna prawdę” – wyjaśnia Beata Salitra. Z punktu widzenia rodzica adopcyjnego to bardzo ważne, że dziecko potwierdzi we własny sposób to o czym mówili jego rodzice adopcyjni. To będą bardzo trudne pod względem emocjonalnym chwile i niezbędne jest wtedy wsparcie rodziców adopcyjnych. Nawet jeśli dziecko, już wtedy dorosłe, nie zechce fizycznej obecności rodziców podczas wizyty w sądzie czy osobistego spotkania, to wsparcie psychiczne, akceptacja, zrozumienie tego w jakim momencie jest i co przeżywa będzie silną podporą.

Zasady pomocy w poszukiwaniach

Czytając posty i komentarze można się dużo dowiedzieć. Widać, że ludzie chętnie angażują się w pomoc w odnajdywaniu poszukiwanych osób. Udostępniają posty na swoich tablicach z bardziej lub mniej dokładnymi danymi, co jest nie bez znaczenia, bo przecież ich znajomi są powiązani z kolejnymi znajomymi, itd. Zasięg rozprzestrzeniania się informacji, że ktoś kogoś szuka rośnie. Mam swoje zasady, których konsekwentnie przestrzegam zanim komuś zaoferuję pomoc – mówi Beata Salitra, nie szukam dla rodziców biologicznych i nie szukam nieletnich, bo to po prostu nielegalne. Jeśli pomagam to tylko tym, którzy tego chcą, nie działam za kogoś. Ta pomoc polega głównie na wskazywaniu ścieżki jaką można pójść. Krok po kroku, szukający szuka a jeśli utknął gdzieś po drodze i nie może pójść dalej mimo, że tego chce wskazuję co mógłby jeszcze w danej sytuacji zrobić.”
Pani Beata nie pomaga też ludziom agresywnym. „Kiedyś udzielała się w grupie dziewczyna, która próbowała wymusić podpowiedzi jak ma szukać swojej nieletniej adoptowanej siostry. Twierdziła, że obawiała się, że tamta jest bita w nowej rodzinie adopcyjnej. Od wielu lat nie miała z nią kontaktu, nie umiała wyjaśnić dlaczego rodzice biologiczni są pozbawieni praw, nie wiedziała nic o rodzicach adopcyjnych i nie umiała powiedzieć skąd takie obawy o przemoc fizyczną w nowej rodzinie. Pisała agresywne komentarze m.in. o tym, że rodzice adopcyjni powinni być kontrolowani, przecież jej siostrze może dziać się krzywda.” Na szczęście Pani Beata ma doświadczenie, dobre zna specyfikę adopcji, no i jest administratorem i może zapanować nad takimi komentarzami czy postami. Ale jest wielu ludzi, którzy nie znają specyfiki funkcjonowania ludzi w rodzinie adopcyjnej, mylą z rodzinami zastępczymi, pomagają bezmyślnie chociaż w dobrej wierze. Trzeba być bardzo ostrożnym i odpowiedzialnym zanim udostępni się jakieś informacje.
Jeśli chcemy komuś pomagać w poszukiwaniach warto pamiętać o ochronie danych osobowych, na czym czuwa prawo i Urząd wraz z Głównym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych (GIODO). Zbieranie, publikowanie i udostępnianie jest obarczone ryzykiem kary, i to wcale nie małej. Ustawa o ochronie danych osobowych za udostępnienie danych lub umożliwienie dostępu do danych osobom nieupoważnionym przewiduje karę grzywny, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 (art. 51 ust. 1 ustawy). W szczególności jeśli chodzi o takie dane osobowe jak imię i nazwisko z datą i miejscem urodzenia. Do ich udostępniania mają prawo tylko osoby bezpośrednio zainteresowane. Pamiętajmy, że osoby adoptowane są właścicielami swoich danych sprzed adopcji, nikt inny. Zatem każdy kto udostępnia dane osób poszukiwanych, a nie swoje, naraża się na spore kłopoty i warto mieć tego świadomość, zanim kliknie się „udostępnij” na FB.
Rodzice adopcyjni nie muszą obawiać się ingerencji rodziny biologicznej w życie rodzinne gdy wychowują dziecko. Jak widać jedynym łącznikiem wiążącym dane sprzed adopcji z danymi po adopcji jest dorosły adoptowany. Tylko on ma wgląd w akta obydwu spraw: rozwiązujących jego więzy z rodziną biologiczną i zawiązującą jego więzy z rodziną adopcyjną. Prawo zadbało o to, aby nikt inny nie mieszał się do kwestii tożsamości danej osoby, która już swoje przeszła. Zaznaczam, że dziecko nie miało wpływu na to co się z jego życiem dzieje, dlatego w tym wypadku ten wpływ już powinno mieć. Inna obawa z jaką się spotkałam to, że ich dziecko w przyszłości, gdy już będzie dorosłym zerwie kontakt z rodzicami adopcyjnymi po odnalezieniu rodziny biologicznej. Praktyka tego nie potwierdza.

Rzadko zaiskrzy

Również Beata Salitra podkreśla na bazie swoich doświadczeń związanych z pomocą w poszukiwaniach, że te relacje z rodziną biologiczną wcale nie są takie oczywiste. „U osób adoptowanych i biologicznych są inne oczekiwania wobec odnalezienia. Ci, którzy byli adoptowani częściej chcą po prostu zaspokoić ciekawość, potrzebę uzupełnienia informacji, poznać prawdę o przyczynach rozstania. Z drugiej strony u rodzeństwa biologicznego, które pamięta odchodzące z rodziny dziecko może być tęsknota za swoim bratem lub siostrą, pielęgnowana przez lata rozłąki. Te zupełnie inne oczekiwania mogą doprowadzić do rozczarowania, do zaburzenia komunikacji” – mówi Salitra. Ta relacja ma słabe szanse na nawiązanie a co dopiero na rozwijanie i budowanie na niej jakiejś więzi. Często też spotkanie z rodziną biologiczną to zderzenie dwóch różnych światów, innych środowisk, sposobów wychowania, poglądów. „Dorośli, którzy byli adoptowani rzadko podtrzymują kontakt z odnalezioną rodziną, jeśli już to z rodzeństwem. Po pierwszym kontakcie dorosłych ukształtowanych już osób, albo coś zaiskrzy albo nie, a wtedy po prostu brakuje tematów do rozmów.” – podsumowuje Pani Beata.
Na zakończenie cytat z autobiograficznej książki Jeanette Winterson „Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?”.  Adoptowane dzieci wymyślają się same, bo tak już musi być; od samego początku naszego życia pojawia się nieobecność, próżnia, znak zapytania. Najważniejsza część naszej opowieści znika, i to znienacka, jakby w łonie wybuchła bomba. Dziecko eksploduje do nieznanego świata, który jest poznawalny wyłącznie za pośrednictwem jakiejś opowieści – tak wszyscy żyjemy, to oczywiste, ale adopcja wrzuca nas …do opowieści po tym, jak ta już się zaczęła. „Dlatego jako rodzice adopcyjni musimy być gotowi na te poszukiwania, bo nasz dzieci czują brakującą część tej opowieści i chcą po prostu poznać jej uzupełnienie i kogoś do kogo pasują.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Magdalena Modlibowska

Szefowa działu Adopcja w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” i zastępczyni redaktor naczelnej, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książek „Odczarować adopcję” i „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów dot. adopcji, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Adopcja a niepłodność

adopcja a niepłodność
Adopcja często demaskuje niepłodność / fot. Pixabay

Po kilku latach bezskutecznych starań o ciążę u części par pojawia się myśl „chcemy adoptować dziecko”. Co mają wspólnego adopcja a niepłodność? Z jakimi stereotypami zderzają się osoby, które chcą adoptować dziecko?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność to choroba cywilizacyjna, dotyka co piątą, a w niektórych kręgach już nawet do czwartą parę. To choroba wyjątkowa, ponieważ dotyczy dwóch osób. Jeżeli para przez 12 miesięcy bezskutecznie stara się o dziecko, można mówić o niepłodności. O niepłodności mówimy również po sześciu miesiącach bezowocnych starań w przypadku osób powyżej 35 roku życia.

Emocje związane z niepłodnością

Bardzo częstymi emocjami związanymi z doświadczeniami niepłodności jest bezradność, wstyd, poczucie porażki i poczucie wybrakowania. – To jest najczęstszy stereotyp, który dotyczy niepłodności, czyli obarczanie wstydem – wyjaśnia Magdalena Modlibowska, autorka książki „Odczarować Adopcję”, a prywatnie mama trójki dzieci.

Często na poziom poczucia wstydu bardzo duży wpływ ma społeczeństwo. Dyskomfort mogą powodować różne sytuacje, od niewinnych pytań rodziny, po rubaszne i przykre żarty kierowane do osób niepłodnych. Tego typu zdarzenia powodują chęć ukrycia porażek i życia z głęboko schowanym wstydem. Mimo starań, osoby niepłodne często czują się wybrakowane.

Emocje związane z adopcją

Pragnienie posiadania dziecka to pragnienie instynktowne, pierwotne. Kiedy para z różnych względów nie może mieć biologicznego potomstwa, często decyduje się na adopcję. Zgodnie ze słownikową definicją, jest to przysposobienie, usynowienie, czyli forma przyjęcia do rodziny osoby obcej, stwarzająca stosunek podobny do pokrewieństwa.

– To przyjęcie do serca, do rodziny dziecka, które zostało spłodzone przez inną parę rodziców – mówi Magda Modlibowska. Jak zaznacza, rozwinęłaby definicję jeszcze szerzej. – To też wychowywanie niebiologicznego dziecka – dodaje i przytacza przykład patchworkowcyh rodzin.

W procesie adopcji niezwykle ważną rolę odgrywa zrozumienie swoich emocji. Ekspertka porównuje przyjęcie dziecka do rodziny do uczuć towarzyszących przy pierwszej randce z ukochaną osobą. Odczuwamy wtedy ciekawość, radość, ekscytacja, lekkie zdenerwowanie.

Nieodłącznym elementem przy każdej adopcji będzie również moment pogodzenia się z historią dziecka. Uczucia temu towarzyszące można z kolei zestawić z emocjami związanymi z pierwszym spotkaniem rodziców ukochanej osoby. Te odczucia są już inne, będzie to lęk, niepewność, zdenerwowanie, obawa przed nieznanym. Te uczucia musimy zaakceptować, ponieważ nie mamy wpływu na sytuację. Podobnie jest z historią adoptowanego dziecka.

Dlatego niezwykle ważne jest, żeby zrozumieć, że adopcja jest przyjęciem dziecka razem z jego historią – zaznacza ekspertka.

Adopcja a stereotypy

Adopcja obudowana jest całym szeregiem stereotypów. Najbardziej powszechnym z nich jest przekonanie, że adopcja to bohaterstwo. – Oczywiście potrzebny jest altruizm, ale nie wstydzę się tego powiedzieć, że to z czym przyszłam do ośrodka adopcyjnego to był przede wszystkim egoizm – mówi Magdalena Modlibowska.

Ja przyszłam tam dlatego, że chciałam być mamą, a nie zbawiać świat i dzieci – dodaje. Takie narzucanie bohaterstwa adopcji często odbiera ludziom odwagę przysposobienia dziecka.

Kolejny stereotyp to ciężka procedura adopcyjna. – Myślę sobie, czy naprawdę ciężko było chodzić do ośrodka adopcyjnego na spotkania z psychologami, którzy pomagali nam zrozumieć samych siebie i znaleźć swoje własne motywacje po to, żebyśmy łatwiej wystartowali w rodzicielstwo? – zastanawia się. – Czy to faktycznie jest ciężka procedura?

Adopcja często obnaża niepłodność. Kolejny stereotyp łączy się z tym stwierdzeniem, bowiem niektórzy sądzą, że adopcja leczy niepłodność. – Adopcja sama w sobie jest lekiem na bezdzietność, ale nie na niepłodność – podkreśla ekspertka.

Adopcja a niepłodność – Konferencja „Siła kobiecości w macierzyństwie”

Wykładu Magdaleny Modlibowskiej Adopcja a niepłodność mogliśmy posłuchać podczas konferencji z okazji 10-lecia portalu ZapytajPolozna.pl . Impreza pod tytułem „Siła kobiecości w macierzyństwie” odbyła się 19 października w Warszawie. Podczas tego wydarzenia uczestnicy mogli wysłuchać ciekawych porad ekspertów oraz wziąć udział w tematycznych warsztatach.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Rokowania w leczeniu niepłodności – zobacz co mówią najnowsze dane udostępnione przez ESHRE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Michał Piróg o adopcji dziecka
Instagram- @michalpirog

Michał Piróg, tancerz, choreograf i osobowość telewizyjna oraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych homoseksualistów w Polsce. Nigdy nie ukrywał, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę. W najnowszym wywiadzie dla „Faktu” zdradził, że w przeszłości poczynił nawet pewne kroki w stronę adopcji dziecka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Kiedyś poczyniłem kroki w tym kierunku, ale to było poza Polską – wspomina w „Fakcie”. Planowaliśmy wtedy z partnerem ślub w Izraelu. Tam sytuacja jest inna i byłoby dużo łatwiej – zdradził.

Z planów założenia rodziny jednak nic nie wyszło, ponieważ Michał rozstał się ze swoim ówczesnym partnerem. Jak mówi, niedoszły mąż przestraszył się obowiązków wynikających z życia rodzinnego.

„W naszym kraju w ogóle nie jest łatwo”

– Jak nie masz rodziny, to jej sobie nie powiększysz – podsumował gorzko Piróg. – Nie rezygnuję jednak, póki mam dwie ręce, dwie nogi i umysł, mogę pracować i kiedyś założyć rodzinę, bo fajnie ją mieć. Zobaczymy, co życie przyniesie, ale wierzę,ze to się spełni. Na razie nie jest to możliwe, a w naszym kraju w ogóle nie jest łatwo. Nie ma więc co kombinować, bo to bez sensu.

Już kilka lat temu na łamach „Newsweeka” tancerz opowiadał o swoich marzeniach związanych z założeniem rodziny. Mówił wówczas, że w przyszłości nie wyklucza adopcji.

– To nie jest dobry czas, by mówić o adopcji dzieci. Wiadomo, że debata o związkach partnerskich rozbija się właśnie o lęk przed homoseksualnymi małżeństwami i adopcją przez takie pary dzieci. Tylko dlaczego dzieciom z sierocińców nie dać szansy na dom, na znalezienie ludzi, którzy będą je kochali jak własne? – komentował wówczas Piróg.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Pudelek

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

międzyrasowa adopcja
Fotolia

Dla zdecydowanej większości przyszłych rodziców adopcja nie polega na odnalezieniu dziecka, które będzie w sposób fizyczny do nich podobne. O wiele większe znaczenie ma natomiast proces budowania więzi rodzinnych. Niektórzy decydują się na adopcję dziecka o odmiennym kolorze skóry, co nadal budzić może w społeczeństwie kontrowersje i sensację. Jak się do tego przygotować?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Międzyrasowe adopcje” to skompilowana sprawa. Pod koniec XX wieku, kiedy adopcja nie była aż tak powszechna jak dziś, potencjalni rodzice zdecydowanie rzadziej rozważali opiekę nad dziećmi odmiennego pochodzenia. Pierwsza odnotowana międzyrasowa adopcja pojawiła się w Stanach Zjednoczonych dopiero po roku 1948.

Przez wiele lat również ośrodki adopcyjne zalecały adopcję dzieci tego samego pochodzenia co przyszli rodzice. Wynikało to z przeświadczenia, że tacy dorośli nie byliby w stanie wychować dziecka w zgodzie z jego spuścizną kulturowo-rasową. Wierzono wręcz, że taka relacja będzie „wypaczona” i „nienaturalna”.

Dziś, choć międzyrasowa adopcja jest już zjawiskiem o wiele bardziej powszechnym, rodzina taka może napotkać szereg trudności na swojej drodze. Jeżeli i ty rozważasz ten rodzaj adopcji, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań, aby jak najlepiej przygotować się do roli rodzica.

Międzynarodowa adopcja a rasizm

Pomimo ogromnych zmian i liberalizacji społeczeństwa, rasizm zawsze będzie istniał. Musisz być przygotowany na pytania ludzi, czasem zupełnie obcych, dotyczących pochodzenia twojego dziecka. Niemiłe komentarze mogą pojawić się również ze strony rodziny. Może się okazać, że dla dobra dziecka trzeba będzie zrezygnować z kontaktów z niektórymi członkami rodziny i znajomymi.

Międzynarodowa adopcja i odbiór społeczeństwa

Zapewnienie dziecku sprawnego funkcjonowania w twoim społeczeństwie jest niezwykle ważne. Warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania:

  • czy w moim środowisku zjawisko rasizmu jest powszechne?
  • czy do szkół w mojej miejscowości uczęszczają dzieci innej narodowości?
  • czy masz przyjaciół innego pochodzenia lub znasz kogoś, kto poślubił osobę odmiennej rasy?

Kultura, z której wywodzi się dziecko

Mówi się, że kiedy decydujesz się na adoptuję dziecka innego pochodzenia, adoptujesz również jego kulturę. Nie oznacza to, że od tej pory musisz diametralnie zmienić wszystkie aspekty swojego życia. Należy jednak dziecku przybliżać jego spuściznę. Czy będziesz potrafił wychować go w poczuciu dumy ze swojego pochodzenia?

Podobieństwa i różnice

Pamiętaj, dzieci zaczynają zauważać różnice w wyglądzie zewnętrznym około 3 lub 4 roku życia. Jedną z pierwszych rzeczy, na które zwracają uwagę, jest kolor skóry.

Zjawisko coraz bardziej powszechne

Ostatnie badania przeprowadzone w Institute of Family Studies w Charlottesville w Stanach Zjednoczonych pokazują, że zjawisko międzyrasowej adopcji w USA wzrosło aż o 50 proc. w porównaniu z minioną dekadą.

Z badań wynika, że aż 44 proc. adoptowanych dzieci było wychowywanych przez rodziców innego pochodzenia. Eksperci przewidują, że liczba ta wciąż będzie rosnąć.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Niewinne dziecko żywą tarczą – adopcja na wojnie

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: americanadoptions.comthespruce.commarriage.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pierwsza adopcja dziecka przez parę gejów w Niemczech

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech
Od 1 października 2017 r. homoseksualne pary w Niemczech mogą wstępować w związki małżeńskie / fot. Pixabay

Michael i Kai Korok adoptowali dziecko. Jest to pierwszy taki przypadek w Niemczech, ponieważ bohaterowie tej opowieści są gejami. Od tygodnia są też małżeństwem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Panowie wcześniej żyli w związku partnerskim. Teraz są rodzicami Maximiliana. Chłopiec żyje z mężczyznami od urodzenia , małżeństwo opiekuje się również 9-letnią Janą i 6-letnim Jérome. Rodzina mieszka na przedmieściach Berlina. Kai pracuje jako lekarz rodzinny, Michael jest natomiast na urlopie rodzicielskim i zajmuje się dziećmi. Jak ujawnia Michael Korok, „żyją bardzo klasycznie”.

 Jestem tatą, mój mąż jest tatą – dodaje.

Michael i Kai Korok wraz z synem Maximilianem / fot. Twitter - @ thelocalgermany

Michael i Kai Korok / fot. Twitter – @thelocalgermany

W lato kanclerz Niemiec Angela Merkel zmieniła stanowisko w sprawie adopcji dzieci przez homoseksualistów i pozwoliła swoim posłom na głosowanie w tej sprawie zgodnie z sumieniem, bez dyscypliny partyjnej.

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech – nowe prawo

30 czerwca tego roku Bundestag przyznał gejom i lesbijkom prawo do zawierania małżeństw, a już od 1 października 2017 roku w Niemczech weszły w życie przepisy zrównujące prawa par homoseksualnych i małżeństw heteroseksualnych. „Małżeństwo zawierają dożywotnio dwie osoby różnej lub tej samej płci” – brzmi po zmianie paragraf 1353.

Za zmianami opowiedziało się wówczas 393 posłów z partii SPD, Lewicy Zielonych i część deputowanych CDU/CSU. Przeciwnych było 226 posłów z CDU/CSU.

Zobacz także:

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Tysol, Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.