Przejdź do treści

Zły poród

fotolia-69370171-xs.jpg

Policzkowanie, szczypanie, krzyk, odmawianie znieczulenia i opieki to zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia niemal codzienne traktowanie kobiet przez personel medyczny podczas rodzenia. WHO wykazuje, że przemoc przy porodzie jest powszechnym zjawiskiem na całym świecie.

Jedna z badaczek Organizacji oraz współautorka najnowszego raportu WHO twierdzi: świadomość, że kobiety doświadczają złego traktowania podczas tak ważnego wydarzenia, jakim jest poród, jest całkowicie druzgocąca”. W oświadczeniu Światowej Organizacji Zdrowia wśród licznych form złego traktowania wymieniono m.in. przeprowadzanie zabiegów medycznych bez zgody pacjentki (włącznie ze sterylizacją) czy przetrzymywanie matki i noworodka w placówkach medycznych aż do momentu uiszczenia opłaty za świadczenia medyczne.

Problem ten potwierdza najnowszy raport opublikowany przez medyczne czasopismo PLOS Medicine, który powstał w oparciu o informacje z 34 krajów. Według niego wiele kobiet doświadcza bardzo złego traktowania podczas porodu, jak  znęcanie się, zaniedbywanie czy uwłaczające traktowanie. Obawa przed opieką szpitalną może być przyczyną unikania przez kobiet rodzenia w specjalistycznych, medycznych placówkach.

Najgorzej sytuacja wygląda w krajach o niskim i średnim stopniu rozwoju. Przykładowo aż 98 proc. Nigeryjek i 28 proc. Tanzanek doświadczyło różnych form przemocy podczas porodu. Kraje trzeciego świata również mają największy problem z umieralnością w trakcie rodzenia.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Od testu, do testu. Od in vitro, do in vitro. Jak nie oszaleć w trakcie starań

Dieta a starania o dziecko (4)

Pragniemy mieć dzieci. To normalne, naturalne i oczywiste… Z instynktem wygrać trudno. Przychodzi taki moment w życiu, kiedy jesteśmy gotowi na zwolnienie tempa, nie cieszą nas kolejne fantastyczne wakacje, sukcesy zawodowe. Chcemy czegoś innego – chcemy być rodzicami!

Rozpoczynamy starania, mija miesiąc za miesiącem, a efektów brak… I wtedy często pojawiają się przerażenie, rozczarowanie, frustracja i ciągłe poczucie winy. Przychodzi taki moment, że nie potrafimy już o niczym innym myśleć. Wszystko kręci się wokół niepłodności, kolejnych badań. Żyjemy od testu do testu, od in vitro do in vitro.

Pomóż sobie

Masz wrażenie, że to artykuł o tobie? Wiele z nas ma podobne odczucia, targają nami te same emocje. Jak nad nimi zapanować?

Z moich obserwacji naszych pacjentek wynika, że panie można podzielić na dwie grupy: takie, które do wszystkiego podchodzą na luzie i z dystansem – tworzą sobie jakiś plan i podążają zgodnie z nim. I takie, które szalenie emocjonalnie podchodzą do tematu. Im dalej w las, tym gorzej znoszą czas starań o dziecko. One równolegle do terapii medycznej powinny korzystać z pomocy psychologa, coacha, akupunkturzysty – podkreśla Marta van der Toolen, współwłaścicielka Fertimedica Centrum Płodności. Nie bez powodu to właśnie ona jest dla mnie ekspertem. Była po tej samej stronie barykady, zmagała się, jak wiele z nas, z niepłodnością i emocjami, które jej towarzyszą.

Do psychologa… to tak łatwo powiedzieć

Do rzadkości wciąż należy korzystanie z pomocy psychologa. Dlaczego tak bardzo unikamy pomocy specjalisty?

– Często sama myśl o pójściu do psychologa wywołuje wstyd i reakcję typu – „przecież ja nie jestem wariatką”. W naszej klinice, psycholog Tatiana Ostaszewska-Mosak prowadzi warsztaty dla grup – „Wyluzowanie na żądanie”. To niesamowity program – cykl 6 spotkań po 90 minut – opowiada Marta van der Toolen. – Zazwyczaj uczestniczki po zakończeniu warsztatów umawiają się na 2-3 kolejne spotkania, by jeszcze coś przerobić, omówić. Potem tworzą się grupy wsparcia – panie spotykają się regularnie przy kawie. Skutkiem działań Tatiany są niespodziewane ciąże. Panie przygotowują się do inseminacji, kolejnego in vitro i nagle coś się odblokowuje. Taka sytuacja nie należy do rzadkości. Z naszych badań przeprowadzonych po wielu warsztatach wynika, że aż 80 proc. uczestniczek zobaczyło na teście ciążowym dwie kreseczki – dodaje.

Jak sobie poradzić w tych trudnych chwilach? Oto rady naszego eksperta:

 

  1. Starasz się bez powodzenia o dziecko? Udaj się jak najszybciej do lekarza, ale koniecznie takiego, który zajmuje się leczeniem niepłodności. Często popełniamy pewien błąd – latami leczymy się u naszego ginekologa, bo jest dobry, bo jest sprawdzony albo z polecenia.
  1. Zabezpiecz swoją psyche. Skorzystaj z pomocy psychologa. Jeśli masz złe doświadczenia w tym zakresie, uważasz, że nie otrzymałaś pomocy, jakiej potrzebujesz, znajdź innego lub poszukaj alternatywy. Wielu kobietom pomaga akupunktura. Ja jestem najlepszym przykładem, jakie cuda może zdziałać.
  1. Znajdź sobie wentyl bezpieczeństwa – kogoś, kto cię wysłucha. Być może po wyrzuceniu tego, co tak boli, poczujesz ulgę. Może masz koleżankę z podobnymi doświadczeniami? Zaufaj jej, jest ogromna szansa, że ci pomoże.
  1. Nie czekaj, nie uciekaj od problemu, działaj, bo czas nie jest twoim przyjacielem.
  1. Nie daj się zwariować – dbaj o swoją relację z partnerem – jemu także jest ciężko.
  1. Uprawiaj sport – wysiłek fizyczny dodaje energii i pomaga pozbyć się toksyn.
  1. Stwórz plan B – poukładaj sobie w głowie, co zrobisz, jeśli się nie uda, zastanów się kiedy pora odpuścić.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Strata po stracie – poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

poronienia nawracające

W wielu krajach, zwłaszcza w tych, w których dostęp do prywatnej opieki medycznej jest z różnych względów mniej popularny, pierwsze USG ciążowe wykonywane jest zwykle około 12 tygodnia. Względy medyczne i ekonomiczne, z którymi też trudno dyskutować czy podważać przemawiają za tym, że kobieta czeka niemal do zakończenia pierwszego trymestru na to, żeby dowiedzieć się, jak przebiega jej ciąża. Jest jednak jeden zasadniczy kłopot – zdarza się, że wiadomość o obumarciu ciąży pojawia się po kilku tygodniach, po czasie, kiedy przyszła matka rozpoczęła proces przygotowywania się do narodzin dziecka, kiedy dalsza rodzina zaczęła snuć fantazje o mającej dołączyć osobie. Często wiadomość ta wywołuje szok, niedowierzanie, smutek, rozczarowanie, poczucie niesprawiedliwości. Dlatego też w kolejnych ciążach wiele kobiet nie pozwala już sobie na takie zaskoczenie. Nie zawsze jednak się to udaje.

Niejedna strata

Poronienia nawracające, nazywane również nawykowymi, definiowane są jako utrata trzech kolejnych ciąż przed 20 tygodniem i dotyczą około 1-2% kobiet. Spośród najczęstszych powodów wymienia się wiek matki (zwłaszcza powyżej 45 roku życia), jak również ojca oraz czynniki środowiskowe. Niestety, jest również tak, że ryzyko poronienia wzrasta wraz z kolejną stratą. Niektóre dane mówią nawet o 40% ryzyku utraty ciąży, jeśli trzy wcześniejsze zakończyły się poronieniem.

Tyle chłodne dane. I choć teoretycznie sporo wiemy na temat przyczyn utraty ciąży, pewnie równie wiele nie wiemy. Dla wielu kobiet niewiedza jest źródłem prawdziwej udręki. Jeśli nie wiadomo, co nie działa, nie można tego naprawić. Nie można też poronień nawykowych uznać za smutna statystykę. Trzeba więc zmierzyć się z bardzo trudną sytuacją, w której wiadomo, że coś należy leczyć, ale jednocześnie jest to niemożliwe.

Żałoba po utracie ciąży jest wyjątkowa. Poronienie jest brutalnym przerwaniem realnie dziejącej się historii, a jednocześnie rozgrywa się na poziomie fantazji. Opłakuje się przecież kogoś, kto nigdy się nie narodził, kogo czasami nawet nie widziało na ekranie monitora. Tak jak poronienie wywołuje poczucie pustki, tak również żałoba po nim wiąże się z pustką. Jest to doświadczenie tym trudniejsze, że często nie znajduje zrozumienia w społeczeństwa. No bo właśnie- po kim ten żal? Czy ma on jakieś uzasadnienie?

Żałoba po utraconych ciążach to również tęsknota za utratą nadziei i planów związanych z dziećmi, które nie mogą się urodzić. Jest wreszcie żałobą przeżywaną w samotności, a nawet izolacji. Dla osób, które nie zaczęły tworzyć więzi z nienarodzonym dzieckiem, dla których było ono jedynie opowieścią, zrozumienie żałoby rodziców może być bardzo trudne.

Sprzeczność goni sprzeczność

Kolejna trudność z poronieniami nawracającymi wiąże się z poczuciem winy. Zmagają się z nim kobiety, ale bywa też nieświadomie wywoływane przez otoczenie. Ponieważ rodzice nie wiedzą, jaka jest przyczyna strat, nie wiedzą też, kiedy powinni przestać starać się o dziecko. Nie mają powodów wierzyć w to, że rodzicielstwo nie jest im pisane. Jeśli nie ma wyraźnej diagnozy albo chociaż prawdopodobnego wytłumaczenia utrat, bardzo trudno zrezygnować z marzeń o dziecku. Przecież kolejna ciąża może skończyć się inaczej. Z drugiej jednak strony jest wątpliwość, niepewność, czasami wyrażana wprost przez otoczenie: „A może powinniście pomyśleć o adopcji? Lekarze naprawdę nie wiedzą, co ci jest?”

O ile medyczne skutki i przyczyny poronień nawykowych często można leczyć, na przykład na drodze testów czy zabiegów, o tyle psychiczne aspekty są często pomijane. A wiele wskazuje na to, że wsparcie psychiczne oferowane kobietom i ich partner0m w kolejnych ciążach jest nie tylko wskazane, ale konieczne. Badania przeprowadzone w King’s College w Londynie pokazuje, że nawet 33% kobiet doświadczających kilkukrotnych poronień cierpi z powodu depresji, a ponad 7% z powodu epizodu tak zwanej dużej depresji. To z kolei wiąże się z realnym ryzykiem samobójstwa. Po tak trudnych doświadczeniach można się również spodziewać, że zdrowa wreszcie ciąża nie będzie dla kobiety źródłem jedynie radości, ale również lęków i różnorodnych obsesji.

Wielu pacjentów odnosi wyraźne korzyści dzięki psychoterapii. Zyskują możliwość rozmowy w bezpiecznej i nieoceniajacej atmosferze, rozmowy, której zwykle nie można swobodnie odbyć z bliskimi. Podobną funkcję spełniają też grupy wsparcia.

I wreszcie warto pamiętać, zwłaszcza w chwilach zwątpienia, że ostatecznie większość osób doświadczających strat zostaje rodzicami. Statystyki mówią nawet o 60-65% szans na powodzenie. Ważne jednak, żeby w podczas tej zawiłej drogi do dziecka zadbać również o siebie.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Ciało w twoich rękach. Dowiedz się, jak osiągnąć równowagę psyche i some

Twarz, ręce i stopy to ważne obszary refleksologiczne! To właśnie na ich powierzchni występują receptory, które stymuluje się podczas refleksologii. Zapewne słyszeliście już o najpopularniejszych jej formach, czyli terapii twarzy czy stóp. Refleksologia rąk nie jest tak powszechna, choć jest niezwykle skuteczna i najlepiej nadaje się do autoterapii.

Anatomia i… psychologia ręki

Przeciętna ręka składa się z 29 kości, 29 stawów, 30 naczyń, 34 mięśni, 48 nerwów i 123 więzadeł. Jest silna, wytrzymała, ale też wrażliwa. Zostawia ślady w postaci niepowtarzalnych linii papilarnych.

Refleksologia rąk

Jest to codzienny sposób na auto-relaks, radzenie sobie z różnymi dolegliwościami oraz każdego rodzaju stresem. Nie wymaga żadnych specjalnych warunków, bo ręce są zawsze łatwo dostępne i nie tak „intymne” jak stopy czy twarz. Terapia rąk jest naturalna i bezpieczna. Mózg „lubi”, kiedy ręce pracują na rękach, bo jego uwaga skupia się w jednym miejscu!

Dzieci (nawet noworodki!) są bardzo wrażliwe na dotyk, dlatego szybko i efektywnie reagują na tę stymulację. Codzienny delikatny masaż rąk daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, dobry nastrój i równowagę wewnętrzną.

Mapy na rękach

Ręce anatomicznie składają się z palców, śródręczy i stawów nadgarstka. Dzielą się na część dłoniową i grzbiet ręki. Receptory leżą na całej ich powierzchni i układają się podobnie jak narządy w makrociele.

Palce rąk korespondują z głową i jej wszystkimi strukturami. Są tutaj oczy, uszy, usta, nos, gardło i zatoki. Na palcach są też receptory szyi i jej narządów wewnętrznych takich jak tarczyca, przytarczyce, krtań czy odcinek przełyku. Poza tym zlokalizowane są tu również mini-mapy kręgosłupa szyjnego i barków.

Masaż palców rąk wykonaj przy bólu czy napięciu głowy, karku albo ramion. Wyraźnie rozluźni on mięśnie tych okolic i poprawi w nich krążenie krwi.

Ulży w bólu gardła czy ucha.

Poprawi też pamięć, koncentrację i kojarzenie.

Palce można stymulować podczas infekcji górnych dróg oddechowych, alergii i migren.

Wskazaniem są też stany wzmożonego napięcia umysłowego czy nerwowego, wyczerpanie fizyczne, a także stres.

Pod palcami znajdują się śródręcza. Miękka, wewnętrzna część ręki to dłoń. Podzielmy ją na dwie połowy: górną i dolną. Wyobraźmy sobie, że właśnie w połowie dłoń przecina receptor przepony oddechowej i łuków żebrowych. Zatem – analogicznie – nad przeponą dłoni leżą m.in. receptory płuc, oskrzeli, serca, przełyku. Jeśli masz problemy z oddychaniem, wypróbuj refleksologię rąk. Po kilkuminutowej sesji możesz poczuć, że lepiej oddychasz i masz więcej przestrzeni w klatce piersiowej. Dzięki temu inne okoliczne narządy też będą wydajniej pracować.

Pod linią przepony na prawej ręce centralne miejsce zajmuje mapa wątroby, a na lewej leżą żołądek, śledziona i trzustka. Układ ten odzwierciedla także położenie narządów w naszym ciele. Wypróbuj pracę z tymi receptorami, jeśli masz problemy z trawieniem, chcesz schudnąć albo cierpisz z powodu częstego bólu głowy i karku. Te nieswoiste dolegliwości mogą świadczyć o „zagazowaniu” ciała.

W dolnej części obu rąk znajdują się też receptory jelita cienkiego i grubego, nerek, nadnerczy, moczowodów i pęcherza moczowego. Refleksologia pobudzi narządy do efektywniejszej pracy, uaktywni procesy samoregulacji, „sprowokuje” intensywniejszą detoksykację.

Na dłoniowej części kciuków rozciąga się kręgosłup, a kość krzyżowa i macica zlokalizowane są przy nasadzie dłoni, tuż nad liniami nadgarstka. Refleksologia tych okolic jest skuteczna w dolegliwościach kręgosłupa i pleców – zmniejszy napięcie mięśni i zniesie ból.

Okolice linii nadgarstka od strony dłoniowej korespondują z jajowodami, jajnikami, nasieniowodami i jądrami oraz prostatą. Receptory te stymuluje się w różnych dolegliwościach tych narządów, także przy wspieraniu płodności.

Beata Sekuła

multi-refleksolog i mentor refleksoterapii w Polsce, terapeuta czaszkowo-krzyżowy, life coach, i praktyk integracji oddechem

USG w domu, w podróży, na miejscu wypadku… Miej je zawsze przy sobie. Przecież mieści się w kieszeni

Ofiara wypadku drogowego czeka na pomoc. Chore na grypę dziecko leży w łóżku w pokoju z bólem brzucha. Piłkarz doznaje fatalnej kontuzji w trakcie meczu. Wszystkie te sytuacje łączy jedno – potrzeba szybkiej diagnozy, by móc niezwłocznie rozpocząć właściwe leczenie. Do tej pory wiązało się to z koniecznością transportu do szpitala. Teraz, dzięki ultramobilnemu Philips Lumify, to USG jest tam, gdzie pacjent. Badanie można wykonać „od ręki”, na miejscu. Dzięki szybkiej diagnozie, możliwa jest natychmiastowa reakcja!

USG to jedno z najbardziej efektywnych i powszechnie stosowanych badań. Pozwala lekarzowi bezinwazyjnie zajrzeć w głąb ciała pacjenta. Do tej pory USG wykonywano głównie w szpitalnej pracowni za pomocą dużego, stacjonarnego urządzenia. Od czerwca to już przeszłość. Na polskim rynku, pojawiło się urządzenie Philips Lumify – mała, mobilna głowica do USG, którą wystarczy podłączyć do smartphone’a, aby móc przystąpić do badania!

USG Zamiast stetoskopu

Ten niezwykle prosty w obsłudze sprzęt ma szansę zrewolucjonizować codzienną pracę lekarzy. Obecnie najczęściej wykonują oni podstawowe badanie stetoskopem. Dzięki możliwości sięgnięcia po ultramobilne USG, będą mogli wesprzeć swoją diagnozę na wynikach dokładnego badania obrazowego. Philips Lumify ma powszechne zastosowanie. Można nim zbadać wiele narządów i tkanek ludzkich.

Rewolucja w smartphonie

Niewielkie rozmiary to nie jedyna zaleta urządzenia. Philips Lumify jest też bardzo prosty i intuicyjny w obsłudze. Wystarczy pobrać darmową, dedykowaną aplikację. Następnie należy podłączyć głowicę do smartphone’a czy tableta z systemem Android. W tym momencie można już rozpocząć pracę! Dodatkowo, niezwykle ważną funkcją urządzenia jest system archiwizacji obrazów. Pozwala on na przesyłanie obrazów w dowolnej chwili i miejscu. Lumify przeszedł też rygorystyczne testy środowiskowe i wytrzymałościowe – również testy wstrząsowe, upadkowe, temperaturowe czy na działanie wody. Można na nim polegać w każdym, nawet najmniej sprzyjającym otoczeniu – nawet w lotniczych środkach transportu ratowniczego.

Lumify łączy kompaktowy rozmiar – mieści się w kieszeni i ultramobilność z wysoką jakością uzyskanego obrazu, która jest porównywalna z jakością tradycyjnych stacjonarnych USG stosowanych w pracowniach USG.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.