Przejdź do treści

Zjeść ciastko i mieć ciastko

fotolia-49051908-s.jpg

W ostatnim numerze Chcemy Być Rodzicami ukazał się felieton Izy (www.krotki.blog.pl) pt. Zjeść ciastko i mieć ciastko. W felietonie tym Iza opisywała swoje uczucia po odwiedzinach w Ośrodku Adopcyjnym. Do felietonu zamieszczamy komentarz Magdaleny Modlibowskiej, matki adopcyjnej i autorki m.in. „Księgi Adoptowanego Dziecka”

Zjeść ciastko i mieć ciastko, Iza, krotki.blog.pl

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy zakończyć walkę z niepłodnością i rozpocząć starania o adopcję? Czy jest jakaś granica, za którą wiemy, że nie ma już odwrotu?

Pytanie o moment zakończenia leczenia spędza sen z powiek niejednej niepłodnej parze. Czy dwie, trzy nieudane inseminacje to górna granica naszej wytrzymałości na ingerencję medyczną? A może mamy za sobą 10 transferów in vitro? 10 transferów, które się nie udały, ale przecież jest szansa, że kolejna próba w końcu się powiedzie…

Wielu osobom, u których przedłuża się leczenie (to nieskuteczne, ale wciąż dające nadzieję), trudno zaakceptować fakt, że podejście do adopcji oznacza całkowite zamknięcie procesu leczenia. Ośrodki adopcyjne z kolei nie akceptują działania na dwa fronty – prób leczenia i ubiegania się o adopcję. Wymagają zakończenia terapii i przepracowania straty, pogodzenia się z tym, że nie mogę mieć „swoich” dzieci.

Obie drogi, zarówno leczenie, jak i proces adopcyjny, trwają jednak bardzo długo. Nie ma nikogo, kto powie, która ścieżkę należy wybrać. Chcąc wykorzystać w pełni pierwszą możliwość, a potem rozpocząć i przejść drugą – poświęcamy bardzo dużo czasu. Część osób powie, że ten czas straciła…

Przyglądamy się z mężem sprawie adopcji, najpierw tylko przez dziurkę od klucza. Wybraliśmy się do ośrodka adopcyjnego na otwarte spotkanie dla par zainteresowanych tematem. Było kilka małżeństw takich jak my – zwykłych ludzi, którzy na ustach mają uśmiechy, za sobą dużo przejść, a chcą po prostu normalnie żyć.

Pracownica ośrodka tłumaczyła nam, na czym polega proces adopcyjny, czego możemy się spodziewać, ile czasu potrwa cała procedura szkoleń oraz oczekiwanie na dziecko.

– Mówiła pani, że proces adopcyjny trwa bardzo długo i lepiej pomyśleć o tym wcześniej – zwróciłam się do prowadzącej. – Jednak zazwyczaj pary nie wiedzą wcześniej, że powinny były zacząć starania o adopcję. Czy można więc zacząć szkolenie adopcyjne, kiedy ma się np. transfery in vitro?

– Nie, nie, absolutnie nie, trzeba zakończyć leczenie, to konieczny warunek – ucięła nasza informatorka, nie dając nawet możliwości negocjowania o jeden zarodek.

Kilka osób na spotkaniu podniosło głowy, najwidoczniej usłyszały o tej zasadzie po raz pierwszy.

– Jak to, nie można się już leczyć? – zapytała dziewczyna siedząca na drugim końcu sali.

– Nie. Wymagamy zaświadczenia od lekarza o przyczynach nieposiadania dziecka na drodze naturalnej.

– A kiedy trzeba je przynieść? – sąsiadka drąży temat. – Można na koniec szkolenia…?

Do tego muru doszliśmy nie tylko my…

Kiedy przerwać leczenie?

Ktoś mądry poradził mi kiedyś, aby po zbadaniu wszelkich parametrów medycznych zapytać samą siebie, ile jest we mnie sił: fizycznych i psychicznych. Jak wiele czasu potrzebuję na pozbieranie się po smutkach? Jak w związku z tym planować swoją przyszłość?

Co teraz zrobić?  Dziś wiem, że skłamię. Skłamiemy z mężem oboje. Mam z tym problem. Przykro mi i trudno się do tego przyznać. Dawać sobie i innym przyzwolenie na mówienie nieprawdy. Ale zrobię to. Miałam kilka transferów. Straciłam dwie ciąże. Został mi jeden zarodek, który z powodów zdrowotnych musi na mnie zaczekać dłużej. Skłamię, bo nie mam większych złudzeń, że się uda, a nie zostawię naszego zarodka w zamrażarce.

Sądząc po reakcji osób na spotkaniu w ośrodku, mam wrażenie, że nie jesteśmy jedyną parą, która podejmie taką decyzję.

KOMENTARZ MAGDALENY MODLIBOWSKIEJ:


Obydwie drogi – choć prowadzą do rodzicielstwa – są czymś zupełnie innym. Obydwie mają swoją specyfikę przebiegu i konkretne warunki jakie trzeba spełnić. Specyfika adopcji jest taka, że wymaga przeżycia straty, nawet jeśli się jest zdrowym i nie leczy niepłodności. Trzeba przeżyć stratę biologicznego rodzicielstwa, żeby móc w pełni świadomie przyjąć do rodziny i do serca dziecko urodzone z innej pary. Dziecko, które już jest na świecie i ma swoją historię.

Jest w adopcji miejsce na  egoizm bycia rodzicem, ale musi mieć on wsparcie altruizmu, żeby w efekcie powstała szczęśliwa rodzina. Tego altruizmu pomagają szukać psychologowie z ośrodka adopcyjnego. Mogą go nie znaleźć…

Jak potwierdzają pracownicy ośrodków, znakomita większość par leczących niepłodność ma już dość sprawdzania, procedur i chce jak najszybciej zamknąć temat adopcji. Z czego to wynika? być może z przekonania, że tych dzieci do przygarnięcia tak dużo, to wystarczy że ja chcę dziecko i już po sprawie. Ale adopcja z całą pewnością nie jest dobra drogą dla każdego kto chce zostać rodzicem. Dlatego ośrodki adopcyjne – abstrahując od jakości ich funkcjonowania – pomagają zweryfikować kto tym rodzicem adopcyjnym może zostać, a kto nie.

Nasuwa mi się takie porównanie. Jeśli lekarz który przygotowuje parę do transferu, wskaże na konieczność wykonania dodatkowych badań medycznych, wiadomo – dla dobra przyszłego dziecka, czy para ma w sobie gotowość wykonania ich? Podzielenia się z lekarzem wynikami? Czy myśli o ukryciu pewnych wyników, żeby jednak przyspieszyć transfer, żeby przypadkiem nie okazało się, że ten wynik będzie dyskwalifikacją do dalszego postępowania tą drogą? Ufamy lekarzowi, jego doświadczeniu, wiemy, że nie prosi nas o takie czy inne badania dla własnego widzimisię ale dla dobra transferu, kobiety, ciąży, dziecka wreszcie. On wie wszystko o procedurze i warunkach zapewniających jak najlepszy efekt. Pracownik ośrodka wie wszystko o adopcji i warunkach zapewniających powstanie szczęśliwej rodziny z dobrze zakorzenionym w niej dzieckiem i jego własną historią.

„Skłamałam kochanie, żeby zostać twoją mamą.” – nie umiałabym powiedzieć tego do mojej adopcyjnej córki, którą wychowuję w uczciwości, co do jej korzeni biologicznych i akceptacji jej tożsamości.

„Skłamałam, bo pragnęłam Ciebie ale wciąż chciałam mieć „swoje” dziecko i nie umiałam się pogodzić z tym, że go nie urodzę” – wiem, można tego nie mówić dziecku, wiem jednak jak trudno byłoby to ukryć w rodzinie zbudowanej na wzajemnym szacunku wszystkich jej członków.

Współczuję parom, które przechodzą multum badań i na końcu nie otrzymują kwalifikacji do procedury medycznego wspomagania. Nie wiem jak to jest być w takiej sytuacji. Ale wiem z całą pewnością, że to nie daje zielonego światła do adopcji i przyjęcia dziecka. Rozumiem, że każdy kto wchodzi do ośrodka ma jedno wielkie pragnienie, pragnienie dziecka. Ale czy to jest pragnienie adoptowanego dziecka? A co to znaczy adoptować dziecko? Warto się otworzyć i zrozumieć co to znaczy. Z doświadczenia wnioskuję, że większość wciąż widzi w niej swoje spełnienie marzenia o dziecku, a nie widzi człowieka, który już jest, żyje i ma swój świat. Przyjęcie takiego człowieka do rodziny jest szczególnym zadaniem, i wymaga szczególnej postawy. Nie jest tym samym, co poczęcie nowego życia w swojej rodzinie.

Gratuluję Izie postawienia kroku w kierunku adopcji, życzę otwartości i wytrwałości w podążaniu tą drogą, albo pokory w przyjęciu faktu, że ta droga nie jest dla niej.
felieton: Iza, krotki.blog.pl, komentarz: Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Michał Piróg o adopcji dziecka
Instagram- @michalpirog

Michał Piróg, tancerz, choreograf i osobowość telewizyjna oraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych homoseksualistów w Polsce. Nigdy nie ukrywał, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę. W najnowszym wywiadzie dla „Faktu” zdradził, że w przeszłości poczynił nawet pewne kroki w stronę adopcji dziecka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Kiedyś poczyniłem kroki w tym kierunku, ale to było poza Polską – wspomina w „Fakcie”. Planowaliśmy wtedy z partnerem ślub w Izraelu. Tam sytuacja jest inna i byłoby dużo łatwiej – zdradził.

Z planów założenia rodziny jednak nic nie wyszło, ponieważ Michał rozstał się ze swoim ówczesnym partnerem. Jak mówi, niedoszły mąż przestraszył się obowiązków wynikających z życia rodzinnego.

„W naszym kraju w ogóle nie jest łatwo”

– Jak nie masz rodziny, to jej sobie nie powiększysz – podsumował gorzko Piróg. – Nie rezygnuję jednak, póki mam dwie ręce, dwie nogi i umysł, mogę pracować i kiedyś założyć rodzinę, bo fajnie ją mieć. Zobaczymy, co życie przyniesie, ale wierzę,ze to się spełni. Na razie nie jest to możliwe, a w naszym kraju w ogóle nie jest łatwo. Nie ma więc co kombinować, bo to bez sensu.

Już kilka lat temu na łamach „Newsweeka” tancerz opowiadał o swoich marzeniach związanych z założeniem rodziny. Mówił wówczas, że w przyszłości nie wyklucza adopcji.

– To nie jest dobry czas, by mówić o adopcji dzieci. Wiadomo, że debata o związkach partnerskich rozbija się właśnie o lęk przed homoseksualnymi małżeństwami i adopcją przez takie pary dzieci. Tylko dlaczego dzieciom z sierocińców nie dać szansy na dom, na znalezienie ludzi, którzy będą je kochali jak własne? – komentował wówczas Piróg.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Pudelek

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adopcja a niepłodność

adopcja a niepłodność
Adopcja często demaskuje niepłodność / fot. Pixabay

Po kilku latach bezskutecznych starań o ciążę u części par pojawia się myśl „chcemy adoptować dziecko”. Co mają wspólnego adopcja i niepłodność? Z jakimi stereotypami zderzają się osoby, które chcą adoptować dziecko?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność to choroba cywilizacyjna, dotyka co piątą, a w niektórych kręgach już nawet do czwartą parę. To choroba wyjątkowa, ponieważ dotyczy dwóch osób. Jeżeli para przez 12 miesięcy bezskutecznie stara się o dziecko, można mówić o niepłodności. O niepłodności mówimy również po sześciu miesiącach bezowocnych starań w przypadku osób powyżej 35 roku życia.

Emocje związane z niepłodnością

Bardzo częstymi emocjami związanymi z doświadczeniami niepłodności jest bezradność, wstyd, poczucie porażki i poczucie wybrakowania. – To jest najczęstszy stereotyp, który dotyczy niepłodności, czyli obarczanie wstydem – wyjaśnia Magdalena Modlibowska, autorka książki „Odczarować Adopcję”, a prywatnie mama trójki dzieci.

Często na poziom poczucia wstydu bardzo duży wpływ ma społeczeństwo. Dyskomfort mogą powodować różne sytuacje, od niewinnych pytań rodziny, po rubaszne i przykre żarty kierowane do osób niepłodnych. Tego typu zdarzenia powodują chęć ukrycia porażek i życia z głęboko schowanym wstydem. Mimo starań, osoby niepłodne często czują się wybrakowane.

Emocje związane z adopcją

Pragnienie posiadania dziecka to pragnienie instynktowne, pierwotne. Kiedy para z różnych względów nie może mieć biologicznego potomstwa, często decyduje się na adopcję. Zgodnie ze słownikową definicją, jest to przysposobienie, usynowienie, czyli forma przyjęcia do rodziny osoby obcej, stwarzająca stosunek podobny do pokrewieństwa.

– To przyjęcie do serca, do rodziny dziecka, które zostało spłodzone przez inną parę rodziców – mówi Magda Modlibowska. Jak zaznacza, rozwinęłaby definicję jeszcze szerzej. – To też wychowywanie niebiologicznego dziecka – dodaje i przytacza przykład patchworkowcyh rodzin.

W procesie adopcji niezwykle ważną rolę odgrywa zrozumienie swoich emocji. Ekspertka porównuje przyjęcie dziecka do rodziny do uczuć towarzyszących przy pierwszej randce z ukochaną osobą. Odczuwamy wtedy ciekawość, radość, ekscytacja, lekkie zdenerwowanie.

Nieodłącznym elementem przy każdej adopcji będzie również moment pogodzenia się z historią dziecka. Uczucia temu towarzyszące można z kolei zestawić z emocjami związanymi z pierwszym spotkaniem rodziców ukochanej osoby. Te odczucia są już inne, będzie to lęk, niepewność, zdenerwowanie, obawa przed nieznanym. Te uczucia musimy zaakceptować, ponieważ nie mamy wpływu na sytuację. Podobnie jest z historią adoptowanego dziecka.

Dlatego niezwykle ważne jest, żeby zrozumieć, że adopcja jest przyjęciem dziecka razem z jego historią – zaznacza ekspertka.

Adopcja a stereotypy

Adopcja obudowana jest całym szeregiem stereotypów. Najbardziej powszechnym z nich jest przekonanie, że adopcja to bohaterstwo. – Oczywiście potrzebny jest altruizm, ale nie wstydzę się tego powiedzieć, że to z czym przyszłam do ośrodka adopcyjnego to był przede wszystkim egoizm – mówi Magdalena Modlibowska.

Ja przyszłam tam dlatego, że chciałam być mamą, a nie zbawiać świat i dzieci – dodaje. Takie narzucanie bohaterstwa adopcji często odbiera ludziom odwagę przysposobienia dziecka.

Kolejny stereotyp to ciężka procedura adopcyjna. – Myślę sobie, czy naprawdę ciężko było chodzić do ośrodka adopcyjnego na spotkania z psychologami, którzy pomagali nam zrozumieć samych siebie i znaleźć swoje własne motywacje po to, żebyśmy łatwiej wystartowali w rodzicielstwo? – zastanawia się. – Czy to faktycznie jest ciężka procedura?

Adopcja często obnaża niepłodność. Kolejny stereotyp łączy się z tym stwierdzeniem, bowiem niektórzy sądzą, że adopcja leczy niepłodność. – Adopcja sama w sobie jest lekiem na bezdzietność, ale nie na niepłodność – podkreśla ekspertka.

Adopcja a niepłodność – Konferencja „Siła kobiecości w macierzyństwie”

Wykładu Magdaleny Modlibowskiej Adopcja a niepłodność mogliśmy posłuchać podczas konferencji z okazji 10-lecia portalu ZapytajPolozna.pl . Impreza pod tytułem „Siła kobiecości w macierzyństwie” odbyła się 19 października w Warszawie. Podczas tego wydarzenia uczestnicy mogli wysłuchać ciekawych porad ekspertów oraz wziąć udział w tematycznych warsztatach.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Rokowania w leczeniu niepłodności – zobacz co mówią najnowsze dane udostępnione przez ESHRE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Renata Przemyk opowiada o adopcji. „Przełom w moim życiu”

Renata Przemyk
Wikipedia: Lilly M - CC BY-SA 3.0

Polska wokalistka Renata Przemyk na swoim koncie ma ponad 500 tys. sprzedanych płyt, jest laureatką wielu nagród i aktywnie koncertuje. O swoim życiu prywatnym mówi jednak niewiele. W najnowszym wywiadzie dla magazynu „Viva!” dzieli się przeżyciami związanymi z adopcją córeczki – Klary.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Renata Przemyk: nie mogłam przestać się zachwycać

– Nie mogłam przestać się zachwycać i dziękować Bogu, że to się dzieje. I zaczął się kolejny przełom w moim życiu. Po całości. Od spraw głęboko duchowych na najwyższym poziomie po te na najniższym – zmienianie brudnych pieluch – ujawniła artystka.

Piosenkarka jest zdania, że decyzja o adopcji była najlepszą, jaką kiedykolwiek podjęła. Artystka zabrała córkę z pogotowania rodzinnego, gdy ta miała tylko osiem tygodni. – Myślę, że byłam tylko wykonawcą boskiego planu – mówiła na łamach Wysokich Obcasów Extra w 2012 roku.

Przemyk zdradziła również, że pierwsza zmiana pieluchy córeczki nie należała do przyjemności. – Zwymiotowałam! – ujawniła.

Renata Przemyk urodziła się w 1966 r. w Bielsku-Białej. Ma nie tylko ma adoptowaną córkę, gdy była dzieckiem, była przekonana, że rodzice ją adoptowali. Wynikało to z jej poczucia wyobcowania.

Gwiazdy i adopcja

Wśród polskich gwiazd, które zdecydowały się na adopcję można wymienić Agatę Młynarską, która wraz z mężem wychowała dwie córki z domu dziecka, czy Małgorzatę Foremniak, która również ma dwójkę adoptowanych dzieci – Milenę i Partyka.

Do zagranicznych sław, które adoptowały dzieci, zalicza się choćby amerykańska aktorka filmowa Sandra Bullock, czy aktorka i ambasadorka dobrej woli UNCHR Angelina Jolie.

Zobacz także:

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci

Światowe gwiazdy adoptują dzieci – zestawienie, które wzrusza

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły
Źródło: Viva!, Onet,

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

międzyrasowa adopcja
Fotolia

Dla zdecydowanej większości przyszłych rodziców adopcja nie polega na odnalezieniu dziecka, które będzie w sposób fizyczny do nich podobne. O wiele większe znaczenie ma natomiast proces budowania więzi rodzinnych. Niektórzy decydują się na adopcję dziecka o odmiennym kolorze skóry, co nadal budzić może w społeczeństwie kontrowersje i sensację. Jak się do tego przygotować?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Międzyrasowe adopcje” to skompilowana sprawa. Pod koniec XX wieku, kiedy adopcja nie była aż tak powszechna jak dziś, potencjalni rodzice zdecydowanie rzadziej rozważali opiekę nad dziećmi odmiennego pochodzenia. Pierwsza odnotowana międzyrasowa adopcja pojawiła się w Stanach Zjednoczonych dopiero po roku 1948.

Przez wiele lat również ośrodki adopcyjne zalecały adopcję dzieci tego samego pochodzenia co przyszli rodzice. Wynikało to z przeświadczenia, że tacy dorośli nie byliby w stanie wychować dziecka w zgodzie z jego spuścizną kulturowo-rasową. Wierzono wręcz, że taka relacja będzie „wypaczona” i „nienaturalna”.

Dziś, choć międzyrasowa adopcja jest już zjawiskiem o wiele bardziej powszechnym, rodzina taka może napotkać szereg trudności na swojej drodze. Jeżeli i ty rozważasz ten rodzaj adopcji, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań, aby jak najlepiej przygotować się do roli rodzica.

Międzynarodowa adopcja a rasizm

Pomimo ogromnych zmian i liberalizacji społeczeństwa, rasizm zawsze będzie istniał. Musisz być przygotowany na pytania ludzi, czasem zupełnie obcych, dotyczących pochodzenia twojego dziecka. Niemiłe komentarze mogą pojawić się również ze strony rodziny. Może się okazać, że dla dobra dziecka trzeba będzie zrezygnować z kontaktów z niektórymi członkami rodziny i znajomymi.

Międzynarodowa adopcja i odbiór społeczeństwa

Zapewnienie dziecku sprawnego funkcjonowania w twoim społeczeństwie jest niezwykle ważne. Warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania:

  • czy w moim środowisku zjawisko rasizmu jest powszechne?
  • czy do szkół w mojej miejscowości uczęszczają dzieci innej narodowości?
  • czy masz przyjaciół innego pochodzenia lub znasz kogoś, kto poślubił osobę odmiennej rasy?

Kultura, z której wywodzi się dziecko

Mówi się, że kiedy decydujesz się na adoptuję dziecka innego pochodzenia, adoptujesz również jego kulturę. Nie oznacza to, że od tej pory musisz diametralnie zmienić wszystkie aspekty swojego życia. Należy jednak dziecku przybliżać jego spuściznę. Czy będziesz potrafił wychować go w poczuciu dumy ze swojego pochodzenia?

Podobieństwa i różnice

Pamiętaj, dzieci zaczynają zauważać różnice w wyglądzie zewnętrznym około 3 lub 4 roku życia. Jedną z pierwszych rzeczy, na które zwracają uwagę, jest kolor skóry.

Zjawisko coraz bardziej powszechne

Ostatnie badania przeprowadzone w Institute of Family Studies w Charlottesville w Stanach Zjednoczonych pokazują, że zjawisko międzyrasowej adopcji w USA wzrosło aż o 50 proc. w porównaniu z minioną dekadą.

Z badań wynika, że aż 44 proc. adoptowanych dzieci było wychowywanych przez rodziców innego pochodzenia. Eksperci przewidują, że liczba ta wciąż będzie rosnąć.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Niewinne dziecko żywą tarczą – adopcja na wojnie

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: americanadoptions.comthespruce.commarriage.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.