Przejdź do treści

Zespół cieśni nadgarstka

Nie tylko gra w tenisa czy praca przy komputerze mogą być przyczyną nieprzyjemnych dolegliwości, określanych mianem zespołu cieśni nadgarstka. Bardzo często jego objawy, czyli drętwienie palców, utrudnione chwytanie oraz dokuczliwy ból, towarzyszą kobietom w ciąży.

Wykonując codzienne powtarzalne czynności takie jak pisanie na klawiaturze, uciskamy nerw pośrodkowy biegnący w kanale nadgarstka. Jest on tam dość ciasno umieszczony i dlatego z łatwością można go podrażnić. To dzięki temu nerwowi możemy zginać palce, toteż jego zbytnie obciążenie może powodować trudności z ruchomością palców. Najtrudniej wykonuje się wtedy drobne ruchy: podniesienie monety z blatu czy zapięcie guzika, czasem niemożliwe bywa nawet chwycenie kubka za ucho.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyczyny

Przyczyną choroby jest najczęściej obrzęk zapalny nerwu lub tkanek otaczających oraz zwyrodnieniowe lub pourazowe zacieśnienia ograniczonej przestrzeni kanału nadgarstka. Może to być schorzenie nabyte lub wynikające z budowy anatomicznej bądź przyczyn fizjologicznych.

Do przyczyn fizjologicznych można zaliczyć sytuacje zatrzymujące wodę w organizmie, co prowadzi do obrzęków np. ciąża, menopauza, niedoczynność tarczycy czy zapalenie stawów albo cukrzyca. Czynnikiem zwiększającym ryzyko zachorowania na zespół cieśni nadgarstka jest również otyłość.

Objawy

Pierwsze objawy dotyczą zwykle bólu nadgarstka w momencie ruchu dłonią. Początkowo ból pojawia się nocą lub nad ranem. Do bólu z czasem dochodzi drętwienie, gorsze czucie w opuszkach palców.  „Pamiętam, jak głupio się czułam w sklepie, gdy nie mogłam z lady w sklepie zebrać reszty – opowiada Katarzyna, która zmagała się z tą chorobą podczas ciąży. – Musiałam prosić o pomoc ekspedientkę. Pod koniec ciąży nie byłam w stanie otworzyć portfela, bo trzeba było dokładnie złapać za uchwyt suwaka, a ja nie mogłam tego zrobić”– dodaje. Następnym etapem rozwoju schorzenia jest osłabienie siły mięśni. Trudno jest zacisnąć dłoń w pięść, wziąć do ręki kubek czy grzebień. Objawy nasilają się, kiedy ręce są uniesione np. gdy kierujemy samochodem. Opuszczenie ręki przynosi chwilową ulgę.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Żyła tylko 96 minut, ale miała zdążyć pomóc innym dzieciom. Finał tej historii łamie serce

Dziecięce buciki w dłoni
fot. Pixabay

Donoszenie ciąży w sytuacji, gdy płód ma poważną wadę letalną, to zawsze heroiczny wysiłek. Rodzice małej Avy-Joy zdecydowali się go podjąć, by z tej dramatycznej historii wynieść coś dobrego dla innych. Tego, co się wydarzyło, nie mogli się jednak spodziewać.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Świat Hayley i Scotta Martinów legł w gruzach, gdy podczas połówkowego badania USG dowiedzieli się od lekarza, że córeczka, której się spodziewają, ma rzadką wadę letalną. U dziecka zdiagnozowano agenezję nerek, która charakteryzuje się brakiem obu nerek. Dodatkowo – z powodu niedostatecznej ilości płynu owodniowego – deformacji uległy płuca kształtującego się płodu. Takie wady prowadzą zwykle do obumarcia płodu w łonie matki lub śmierci dziecka tuż po porodzie.

Ava-Joy „będzie żyła w kimś innym”

Mimo ogromnego ciężaru emocjonalnego, jaki wiązał się z tą decyzją, 30-letnia Hayley postanowiła donosić ciążę. Para zdecydowała, że choć małej Avie-Joy (bo tak nazwano dziewczynkę) nie będzie dane przeżyć, może pomóc innym dzieciom, przekazując swoje narządy do transplantacji. Ta myśl dodawała brytyjskiej parze otuchy.

Jakaś jej część pozostanie przy życiu, nie zniknie całkowicie. Będzie żyła w kimś innym – mówiła wówczas mama Avy-Joy.

W 37. tygodniu ciąży konieczne było wykonanie cesarskiego cięcia – z każdym dniem wzrastało bowiem ryzyko martwego urodzenia. Ava-Joy przyszła na świat 8 stycznia 2018 r. w szpitalu w angielskim mieście Hull. Rodzice, nie wiedząc, ile będzie im dane spędzić z małą córeczką, przygotowali dla niej wszystko, co mogłoby sobie wymarzyć dziecko: swoje pełne ciepła ramiona, tuzin miękkich pluszaków, piękne ubranko i prezent od babci: wisiorek w kształcie motyla. Mała córeczka, otoczona miłością i troską, przeżyła 96 minut.

Mimo że młodzi rodzice wiedzieli, że ich córeczka nie ma szans na przeżycie, nie potrafili przygotować się na rozstanie.

– Personel medyczny, w tym lekarze, mówili nam, że mieliśmy 20 tygodni, by się na to przygotować. Ale nic nie jest w stanie przygotować cię na śmierć własnego dziecka. Każdego dnia myślisz, że w końcu obudzisz się z tego koszmaru, ale to się nie dzieje – przyznała Hayley Martin.

O 55 g za mało

Niestety, śmierć dziecka nie była jedyną złą wiadomością, z którą musieli się zmierzyć. Okazało się, że Ava-Joy jest zbyt mała, by być dawczynią narządów. Dziewczynce zabrakło zaledwie 55 g wagi, by jej organy – zgodnie z procedurami – mogły zostać wykorzystane do przeszczepu.

Choć finał tej historii był druzgocący i przyniósł młodym rodzicom bardzo wiele cierpienia, oboje zgodnie deklarują, że drugi raz postąpiliby tak samo.

– To było najlepsze 96 minut naszego życia – mówiła Hayley w rozmowie z dziennikiem Daily Mail.

Chociaż Ava-Joy nie mogła pomóc innym dzieciom, Martinowie postanowili uczcić pamięć o niej w inny sposób. Swoją historię opowiedzieli mediom w ramach kampanii na rzecz poprawy opieki szpitalnej dla rodziców, którzy spodziewają się dziecka z wadą letalną. Planują także założyć organizację charytatywną Motyli Szlak Avy, która ma pomagać rodzicom nieuleczalnie chorych dzieci pogodzić się ze stratą.

Źródło: Metro.co.uk, Dailymail.co.uk

Przeczytaj również: Przez celiakię wielokrotnie poroniła. Lekarze nie umieli powiedzieć, co jej dolega

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jest szansa na dofinansowanie in vitro w Grudziądzu. Projekt trafi pod obrady

Wynik badania USG w rękach lekarza /Ilustracja do tekstu: Dofinansowanie in vitro w Grudziądzu

Projekt „In vitro dla Grudziądza”, który zakłada dofinansowanie procedury zapłodnienia pozaustrojowego dla niepłodnych par z tego miasta, po wielu miesiącach trafi wreszcie pod obrady. O tym, czy zostanie przyjęty, zadecydują teraz głosy radnych.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że projekt dofinansowania in vitro w Grudziądzu został zgłoszony pod koniec 2016 r. – jako projekt obywatelski. O jego skierowanie pod obrady walczyły wówczas lokalne struktury KOD-u, SLD, Nowoczesna i Forum Kobiet. Procedowanie projektu okazało się wówczas niemożliwe – został on odrzucony z powodu braków formalnych.

Co dalej z dofinansowaniem in vitro w Grudziądzu? Wszystko w rękach radnych

Pół roku temu, po uzupełnieniu niezbędnych formalności, działacze podjęli kolejną próbę – tym razem udaną.

– Usunęliśmy wszystkie błędy formalne i teraz liczymy na poparcie radnych – podkreślił Michał Dzięcielewski z Nowoczesnej.

Nowa wersja projektu uchwały o dofinansowaniu in vitro w Grudziądzu trafi pod obrady jeszcze w tym miesiącu. Zgodnie z planem, odbędzie się to 28 lutego. Jak podkreślają działacze SLD, dalsze losy projektu są teraz w rękach Platformy Obywatelskiej.

– Jesteśmy pełni nadziei, że będą „za” – mówi Łukasz Kowarowski z SLD, współtwórca projektu.

Jeśli radni zdecydują się przyjąć projekt, na wsparcie finansowe w leczeniu niepłodności metodą in vitro będzie mogło liczyć 60 par z Grudziądza. Projekt przewidziany jest na dwa lata. Jego realizacja wymaga zabezpieczenia 400 tys. zł z budżetu miasta (po 200 tys. zł w każdym roku).

Źródło: Gazeta Wyborcza

Przeczytaj też: Minister zdrowia przyjrzy się in vitro? Tak, ale nie chodzi o dofinansowanie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Planujesz zajść w ciążę? Zadbaj o dziąsła!

Kobieta u dentysty
Fot. Pixabay.com

Zanim rozpoczniemy starania o dziecko, przechodzimy zwykle wiele badań, które pozwalają ocenić stan naszego organizmu. Wiele osób zapomina, że na dobrą kondycję składają się także zdrowe zęby i dziąsła. To w jamie ustnej mogą bowiem czaić się bakterie, które stanowią zagrożenie dla prawidłowego przebiegu ciąży, a nawet utrudniają zajście w ciążę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pod wpływem hormonów ciążowych (estrogenu i progesteronu) w organizmie kobiety dochodzi do wielu zmian fizjologicznych. Sprawiają one, że dziąsła stają się bardziej wrażliwe na działanie bakterii. O ile infekcje typowe dla okresu ciąży są zwykle łatwe do wyleczenia, z większym zagrożeniem łączy się zapalenie dziąseł u ciężarnych, które nie wykryły zmian chorobowych przed rozpoczęciem starań o dziecko.

Zapalenie dziąseł w ciąży – czym grozi?

Według badań przeprowadzonych przez zespół naukowców z Chile istnieje istotny związek między nieleczonym zapaleniem dziąseł u matki a przebiegiem ciąży i rozwojem płodu. Badacze zaobserwowali, że u kobiet, które cierpiały na zapalenie dziąseł w ciąży, ryzyko przedwczesnego porodu było blisko siedmiokrotnie wyższe niż kobiet, które w czasie ciąży nie miały takiej infekcji. Ponadto analizy badaczy wykazały, że matkom, u których w okresie ciąży rozwijały się choroby przyzębia, częściej rodziły dzieci z niską wagą urodzeniową.

Choroby przyzębia opóźniają zajście w ciążę

Co ciekawe, stan zębów wpływa nie tylko na przebieg ciąży – może także spowodować trudności z zajściem w ciążę. W 2011 roku naukowcy z Australii odkryli, że choroby przyzębia (m.in. zapalenie dziąseł) opóźniają zajście w ciążę średnio o dwa miesiące. Paniom, u których rozwinął się stan zapalny dziąseł, zajęło to średnio siedem miesięcy, podczas gdy te, które nie miały nieleczonych infekcji dziąseł i przyzębia, zaszły w ciążę po pięciu miesiącach.

Ciążowe zapalenie dziąseł – dolegliwość nawet 50% przyszłych mam

Warto wiedzieć, że u niemal 50% procent ciężarnych występuje ciążowe zapalenie dziąseł, które objawia się m.in.:

  • bolesnością,
  • puchnięciem,
  • krwawieniem dziąseł.

Dolegliwość ta rozwija się przeważnie w czwartym miesiącu ciąży, a jej objawy nasilają się przez kolejne trzy miesiące. Później zapalenie dziąseł traci na sile, a przed porodem objawy stopniowo ustępują. Nie oznacza to jednak, że ciążowe zapalenie dziąseł można lekceważyć. Gdy podejrzewasz, że choroba ta wystąpiła u ciebie, zgłoś się do stomatologa, który zaordynuje odpowiednie leczenie.

Czym leczyć zapalenie dziąseł w ciąży?

Jednym z nieprawdziwych (choć wielokrotnie powtarzanych) stwierdzeń jest to, że w okresie ciąży należy unikać leczenia zębów i chorób przyzębia. Tymczasem stany zapalne rozwijające się w jamie ustnej matki są znacznie większym zagrożeniem dla prawidłowego rozwoju ciąży niż leczenie dentystyczne. Chorobotwórcze bakterie, przedostając się z jamy ustnej do krwioobiegu, mogą zaatakować wiele naszych narządów (m.in. serce i nerki), a nawet organizm rozwijającego się płodu. Właśnie dlatego zaleca się, by w czasie ciąży odbyć minimum dwie wizyty u stomatologa, który oceni, czy w jamie ustnej nie pojawiły się niepokojące zmiany.

Chociaż uważa się, że zabiegi stomatologiczne nie niosą zagrożenia dla rozwijającego się płodu, najbezpieczniejszym czasem na ich wykonanie jest drugi trymestr ciąży. Pamiętajmy, że ciężarne nie muszą obawiać się znieczulenia miejscowego – jest ono w pełni bezpieczne. Wystarczy poinformować lekarza, że spodziewamy się dziecka – dobierze on wówczas środek, który nie wywołuje obkurczania naczyń krwionośnych.

Najlepszą formą walki z zapaleniem dziąseł jest jednak… odpowiednia profilaktyka – regularne czyszczenie zębów i przestrzeni międzyzębowych oraz stosowanie antybakteryjnych płukanek. W czasie ciąży wszystkie preparaty należy jednak stosować pod kontrolą lekarza.

Źrodło: ScienceDaily.com, ncbi.nlm.nih.gov, Focus.pl

Przeczytaj również: Dwieście razy lądowała w szpitalu. Lekarze nie rozpoznali endometriozy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Została wyrzucona z samolotu, bo miała okres. Linie lotnicze się tłumaczą

Została wyrzucona z samolotu, bo miała okres
fot. Pixabay

Podróż do Dubaju była marzeniem jej życia. Wszystko szło zgodnie z planem, miała już zarezerwowane bilety i z radością oczekiwała na lot. Niestety kobieta została wyrzucona z samolotu, bo miała okres.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

24-letnia Brytyjka Beth Evans i jej partner Joshua Moran za bilety lotnicze do Dubaju zapłacili po 400 funtów. Kilka minut przed odlotem zostali jednak wyproszeni z samolotu.

Jak twierdzi para, wszystko przez nadgorliwą stewardesę, która podsłuchała ich rozmowę. Beth poskarżyła się chłopakowi na bóle brzucha spowodowane miesiączką. Kobieta opisała poziom bólu jako „jeden na dziesięć” i z radością oczekiwała 7-godzinnej podróży.

Zobacz także: Płaczące dziecko w samolocie przez osiem godzin nie mogło się uspokoić. Pasażerowie nagrali wideo

Została wyrzucona z samolotu, bo miała okres

Kiedy załoga Emirates usłyszała o bólach pasażerki, zdecydowała, że para musi opuścić samolot. Na pokładzie nie było bowiem lekarza.

Beth i Joshua musieli wydać kolejne 500 funtów na nowe bilety. – To szaleństwo wyrzucać kogoś z powodu bólów menstruacyjnych – powiedział Joshua. – Beth  płakała i bardzo się zdenerwowała, kiedy stewardesa zaczęła jej zadawać pytania – dodał.

– Tłumaczenie się z bólów menstruacyjnych jest upokarzające, zwłaszcza, kiedy wszyscy naokoło słyszą, o czym mówisz. Nikt jej nawet nie zbadał. Załoga skontaktowała się po prostu z oddziałem w USA i poinformowała, że Beth nie może lecieć – opowiadał Joshua.

Zobacz także: Karmiła piersią w restauracji, kelner zaprotestował. Co na to sąd?

Linie się tłumaczą

Zajście skomentował rzecznik linii Emirates:

Pasażerka zgłosiła załodze, że czuje dyskomfort i bóle, wspomniała też, że nie czuje się najlepiej. Kapitan skonsultował się z pomocą medyczną i podjął decyzję, że pasażerka musi opuścić pokład, by skorzystać z tejże pomocy medycznej.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: The Sun

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.