Przejdź do treści

Zerwana więź po adopcji – prawdziwa historia

Sytuacja, którą napisało życie. Poznałam ją od jednej strony, ale jest to tak wyjątkowy i ważny przypadek związany z adopcją, że koniecznie powinien poznać tę historię każdy kandydat czy już rodzic adopcyjny.

Para małżeńska, Ona i On, bezdzietni, adoptują maleńką dwumiesięczną dziewczynkę. Ośrodek, który kwalifikował rodziców nie miał wątpliwości, że to para, która spełni się w roli rodziców. Jak to najczęściej bywa, dziadkowie przyjmują maleńką z wielką miłością. Babcia z jego strony, kocha wnuczkę całym sercem. Jest z nią w chwili, gdy zaczyna siadać, gdy zaczyna chodzić, gdy padają pierwsze słowa; „mamo”, „tato”, wreszcie wyczekane „babciu”. Wnuczka staje się oczkiem w głowie Babci i każde spotkanie daje radość im obydwu.

Przecież wiemy, jak to jest z babciami, kochają jakoś tak łatwiej, bez konieczności wychowywania.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ona i On rozstają się, gdy dziewczynka ma 4 lata – jak to w życiu bywa. Zgodnie dzielą się opieką nad córeczką. Ona ma ją na co dzień, On często i bez ograniczeń. Gdy On zajmuje się dzieckiem, Babcia bierze udział w opiece jak dotychczas, razem chodzą na spacery, razem pieką ciastka, czytają bajki na dobranoc. Więź między Wnuczką i Babcią wciąż się rozwija, umacnia, rozstanie rodziców niczego nie zmienia, adopcja jak nie miała, tak dalej nie ma znaczenia. Życie toczy się dalej. On poznaje inną Kobietę, Ona ma Nowego Męża. Ona rodzi dwoje dzieci w nowym związku. On dalej pozostaje bezdzietny. Babcia się nie wtrąca, ma Wnuczkę jak dawniej. Jednak ich kontakty są coraz bardziej utrudniane, ograniczane, pod różnymi pretekstami Ona je odwołuje, On też nie nalega. Już tylko Babcia i Wnuczka starają się o utrzymanie relacji. Wnuczka ma już 7 lat. W domu Babci ma swój kącik, swoje ulubione szuflady na skarby z ich wspólnych wycieczek, a na półce album ze wspólnymi zdjęciami. W telefonie nagrane wspólne filmiki, przepełnione radością.

To co wydarzy się w tym momencie jest druzgocące, a nawet śmiertelne dla relacji Babci i Wnuczki. I to w każdym możliwym wymiarze. Trudno jest nawet to opisać używając zwykłych słów, bo tak niezwykłe się wydaje.

On zrzeka się praw rodzicielskich do córki. Ona i jej Nowy Mąż odwiedzają ten sam ośrodek adopcyjny, gdzie tym razem kwalifikację na rodzica adopcyjnego otrzymuje Nowy Mąż i przysposabia dziewczynkę. To tylko zabieg prawny? Nie! To niesłychane konsekwencje.

Nagle On, do którego przez 7 lat mówiła „tato” już nim nie jest. Dziewczynka zrozumie stopniowo, pytanie za pytaniem będzie poznawała złożoność sytuacji i układała ją w sobie na miarę możliwości. Trzeba wierzyć, że Ona i jej Nowy Mąż pomogą jej przejść z troską przez to doświadczenie.

Ale co odpowiedzą, gdy Wnuczka zapyta o Babcię? Bo właśnie ta relacja zostaje prawnie zamknięta, znika wraz z momentem, gdy On zrzeka się praw do dziecka, które było w przeszłości adoptowane. W świetle prawa Babcia staje się zupełnie obcą osobą. Nie ma żadnych praw i tylko od dobrej woli aktualnych rodziców zależy, czy będzie trwała ta relacja w rzeczywistości, czy nie. A co jeśli tej woli nie ma?
Babcia przeszła dwuletnią drogę prawną. Szukała wsparcia u Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich, u psychologów, prawników, wszelkich specjalistów. Co zrobić, aby móc dalej być Babcią? Poszła drogą polubownych ustaleń, prosiła, żeby Ona i Nowy Mąż (a właściwie Nowy Tata) pozwolili jej widywać jej (nagle BYŁĄ) Wnuczkę na jakichkolwiek warunkach, w czyjejkolwiek obecności. Babcia nie ma nic do ukrycia, po prostu kocha i chce tą miłość dawać dalej Wnuczce. Bez skutku. Słyszy, że teraz nie można już mieszać dziewczynce w głowie, ma przecież Nową Babcię… Wnioskuje do sądu o pomoc w tej sprawie. Wnioskuje, nie wnosi sprawy przeciwko komukolwiek. Ale prawo jest bezlitośnie dziurawe w takim przypadku. Babcia już nie jest babcią i sąd nie pomoże. Wnuczka ma teraz 9 lat. Nie widziały się od blisko dwóch lat, napisane listy nie doczekały się odpowiedzi, kupiony na dzień dziecka prezent leży na półce tuż obok albumu z ich wspólnymi zdjęciami. Miały dla siebie 7 lat, teraz nie mają nic poza wspomnieniami. O ile Wnuczka ma te wspomnienia, a raczej szansę na ich pielęgnowanie… Babcia jest mądrą i silną kobietą, żałoba nie jest jej obca, przechodzi i przez tą, ale z dużym cierpieniem. Ale czy Wnuczka też musi ją przechodzić?

Zerwanie relacji jest faktem, jest olbrzymią stratą dla dziecka, szczególnie gdy ostatnie słowa Babci brzmiały: „Do zobaczenia w dzień dziecka Kochanie”.

Tak, była umówiona z rodzicami, że Babcia i Wnuczka spędzą Dzień Dziecka razem. Ale po dwóch miesiącach zamiast Wnuczki Babcia zobaczyła urzędowy dokument, na którym On zrzeka się praw do córki. Gdzie tutaj jest zachowane dobro dziecka? Pozostaje tylko wierzyć, że instytucje i dorośli dopilnowali, aby faktycznie to zerwanie relacji było dla DOBRA DZIECKA, mimo że trudno je tutaj dostrzec.

A gdyby tak Ona i On mieli biologiczne dziecko? Czy On zrzekłby się swoich praw do niego dla oddania miejsca Nowemu Mężowi? Czy to nie było tak, że On pomyślał – „skoro przysposobienie jest zawiązaniem stosunku rodzic-dziecko bez więzów krwi, to można ten stosunek rozwiązać choćby z powodu rozstania rodziców?” Takich i podobnych pytań mogłabym pisać tutaj bez liku, zapewne każdy, kto czyta tę historię, zadaje sobie kolejne pytania. Znam Babcię, widzę jej cierpienie, ale przede wszystkim widzę jej troskę o dobro Wnuczki. Zna wszystkie sposoby na kontakt, podjechać pod szkołę, obserwować pod domem. Zna te miejsca, tych ludzi, wie jak znaleźć Wnuczkę. Ale ona myśli o dobru dziecka, nie wie w jakim stanie psychicznym jest Wnuczka i nie chce być tą, która „namiesza jej w głowie”. Tęskni w samotności… Wierzy, że pamięć Wnuczki jest silna i miłość, jaka zrodziła się miedzy nimi, przyprowadzi do niej Wnuczkę, choćby jako dorosłą kobietę. Pocieszenia szuka w tej nadziei i w tym, że będzie mogła powiedzieć – „zrobiłam wszystko, co mogłam, by dalej być Twoją Babcią”.
Art. 113.6 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego „Przepisy niniejszego oddziału (przyp. red. Oddział 3 – Kontakty z dzieckiem) stosuje się odpowiednio do kontaktów rodzeństwa, dziadków, powinowatych w linii prostej, a także innych osób, jeśli sprawowały one przez dłuższy czas pieczę nad dzieckiem.” W uzasadnieniu odrzucenia wniosku o ustalenie kontaktów Babci z byłą Wnuczką, ten przepis był argumentem na to, że tych kontaktów ustalić nie można, bo Babcia była „tylko” babcią przez 7 lat, a nie osobą, która sprawowała „przez dłuższy czas pieczę nad dzieckiem”.
Prawo ma tutaj poważną lukę, zupełnie nie reguluje takich sytuacji. Jedną decyzją sądu potrafi zerwać więź budowaną latami. Ale prawo można zmienić! Być może już nie dla tej relacji, ale dla kolejnych przypadków, jakie mogą się pojawić. A może znacie takie sytuacje? Napiszcie, podzielcie się historiami i doświadczeniami. Może rozwiązanie jest blisko, tylko z tego miejsca, gdzie jestem, go nie widać. Wspólnie mamy większą siłę, aby pomóc zmieniać to prawo.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

———————————————–
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Powstanie centralny rejestr pieczy zastępczej

centralny rejestr pieczy zastępczej
fot. Pixabay

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej planuje wprowadzenie centralnego rejestru pieczy zastępczej. Będzie z niego można uzyskać informacje o rodzinach zastępczych i kandydatach zakwalifikowanych do pełnienia tej funkcji oraz o domach dziecka i osobach usamodzielniających się.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powstanie rejestru przewiduje projekt nowelizacji ustawy z 9 czerwca 2011 roku o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Projekt ten trafił właśnie do konsultacji społecznych, a jego celem jest lepsza praca z rodziną, rozwój rodzinnej pieczy zastępczej i mniejsza liczba adopcji zagranicznych.

Zobacz także: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

Centralny rejestr pieczy zastępczej – co się w nim znajdzie?

Projekt zawiera regulacje dotyczące utworzenia centralnego rejestru. Będzie się on składał z siedmiu wykazów zawierających informacje o dzieciach umieszczonych w pieczy, osobach z pozytywną, wstępną kwalifikacja oraz osobach już zakwalifikowanych do pełnienia roli opiekunów, jak również o rodzinnych domach dziecka i rodzinach zastępczych.

W rejestrze będzie można także znaleźć informacje o placówkach opiekuńczo-wychowawczych i osobach zaczynających samodzielne życie po opuszczeniu pieczy.

Dzięki tej inicjatywie poszukiwane dla dzieci miejsc w domach zastępczych ma być łatwiejsze.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita, Gazeta Prawna

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę
fot. Fotolia

Włoska rodzina z Trydentu adoptowała 32-latka Białorusina. Niezwykłą historię opisała gazeta Trentino.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

11-letni chłopiec z Białorusi po raz pierwszy pojawił się w Trydencie ponad 20 lat temu. Został wysłany do Włoch na leczenie po katastrofie elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Dziecko przez kilka miesięcy przebywało wtedy z bezdzietnym włoskim małżeństwem. Między nimi wytworzyła się na tyle wyjątkowa więź, że od tej pory chłopiec co roku przyjeżdżał do zaprzyjaźnionej pary na wakacje.

Zobacz także: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Przez kilkanaście lat Włosi byli świadkami, jak chłopiec dorastał i stawał się mężczyzną. Dziś jest już zaręczony i dzięki pracy może często odwiedzać opiekunów. Białorusin jest kierowcą ciężarówki.

Para tak bardzo przywiązała się do mężczyzny, że postanowiła zalegalizować tę relację i usynowić Białorusina. Tym sposobem 32-latek stał się prawnie synem włoskiego małżeństwa.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: handofmoscow.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Mistrzyni świata z Biłgoraju – mama SOS wychowała 19 dzieci

Danuta Ulidowicz najdłużej pracująca mama SOS Wioski Dziecięce na świecie – po 34 latach przechodzi na emeryturę. W tym czasie wychowała 19 dzieci. Kobieta z mianem „mistrzyni świata”: zastąpiła niezastąpionych… dzieciom rodziców.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce pomaga dzieciom opuszczonym i osieroconym. Wioski Dziecięce to osiedla 12-14 domów w których mieszkają rodzice SOS (małżeństwo lub osoba samotna) oraz 6 – 8 powierzonych ich opiece dzieci, którymi nie mogli opiekować się rodzice biologiczni.

– Początkowo przepisy były dość restrykcyjne i często rodzicem SOS były samotne osoby, które nie mogły mieć albo po prostu nie miały swoich dzieci – Barbara Rajkowska, dyrektor krajowy  Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce. – Teraz to się bardzo zmieniło i rodzicami też są pary, które  tworzą wspólnie rodziny.

W Polsce funkcjonują cztery takie wioski w Biłgoraju, Kraśniku, Siedlcach i Karlinie.

Jak została mamą dla gromadki „nieswoich dzieci”

Danuta Ulidowicz do stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce trafiła jako młoda dwudziestoparoletnia osoba. I jak sama mówi znalazła tu wszystko…

– Z chwilą, kiedy tu się zatrzymałam, okazało się, że to jest to… wszystko, czego w życiu szukałam – mówi Danuta Ulidowicz, najdłużej pracująca Mama SOS na świecie. 

Oczywiście nie obyło się na początku bez lęku i wątpliwości…

– Zastanawiałam się, jaka odpowiedzialność na mnie spada. Czy będę umiała zastąpić dzieciom matkę, sprawić, by czuły się bezpieczne, kochane. Czy ja sobie poradzę? – mówiła Danuta Ulidowicz wspominając początki swojej pracy w roli Mamy SOS.
Nie wiedziała, czego się spodziewać, co ją czeka. Ale wielkie serce, wrażliwość na drugiego człowieka i pogoda ducha sprawiły, że w ciągu 34 lat pracy jako Mama SOS wychowała 19 dzieci.

– Pamiętam, kiedy przyszło do mnie pierwsze dziecko. Chłopczyk 2,5 roku. Nie mogłam sobie wyobrazić tego, jak to będzie – opowiada pani Danuta. –  A poszło zupełnie spontanicznie. Po prostu otworzyłam ręce do niego, powiedziałam „chodź do mamy” i on przyszedł, przytulił się i tak się zaczęło moje matkowanie.

Każdy z jej podopiecznych to osobna historia. Każdy z nich w momencie przyjścia do domu w Wiosce SOS w Biłgoraju miał za sobą traumatyczne przejścia, został zraniony przez najważniejsze osoby w życiu, które powinny dbać o nie, kochać i wychowywać. Teraz, już jako dorośli ludzie, mają swoje rodziny, dobrze radzą sobie w życiu (najstarszy podopieczny pani Danusi ma dziś ponad 40 lat, najmłodszy 14). Jak sami przyznają – to zasługa Pani Danusi, która zastąpiła im tych, których zastąpić się nie da – rodziców.

– To, jakim jestem człowiekiem, to jej zasługa. Pokazała mi wartości, jakie są w życiu ważne: rodzina i miłość. Nauczyła, że w życiu nie można się poddawać. – mówi Mateusz Pobrotyn, jeden z podopiecznych pani Danusi.

Mistrzyni świata, jest dla wielu wzorem

Tę samą naukę Danuta Ulidowicz przekazuje także nowym Rodzicom SOS, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę. Uczy, że po trudnych chwilach zawsze wychodzi słońce i na te momenty warto czekać, niezależnie od tego, ile czasu minie, nim nadejdą.
– Pani Danusia jest naszą bohaterką, naszą Mistrzynią Świata i inspiracją do działania. Jej historia pokazuje, że są na świecie ludzie gotowi poświęcić się dla potrzebujących dzieci. To piękna historia, którą należy się dzielić – mówi Barbara Rajkowska, dyrektor krajowy Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Właśnie dlatego powstał krótki reportaż zatytułowany „Mistrzyni Świata” opowiadający o pracy i misji pani Danusi w roli Mamy SOS. 17 kwietnia w warszawskiej Kinotece odbyła się jego prapremiera połączona z pożegnaniem odchodzącej na emeryturę Pani Danusi.

– Mamy nadzieję, że tak jak inspirowała nas, tak zainspiruje kogoś, kto obejrzy jej historię. Może ktoś dzięki niej pomyśli, że też może stworzyć dom dla zranionych dzieci – podkreśla Barbara Rajkowska.

Podczas spotkania wzruszeniom, łzom i wspomnieniom nie było końca. Danuta Ulidowicz zapytana o to, co teraz będzie robić na emeryturze odpowiada:

Matką nie przestaje się być nigdy. Mam 19 dzieci a teraz mam jeszcze wnuki – mówi z uśmiechem na ustach i spokojem Mama SOS. – Ale też zamierzam mieć czas dla siebie. Może wybiorę się na Uniwersytet Trzeciego Wieku i na pewno będę podróżować.
Pani Danuta w pierwsza podróż wybierze się szybciej niż myślała. Wycieczkę ufundował jej partner strategiczny SOS Wiosek Dziecięcych –  firma Kaufland.

 

Jak zostać Rodzicem SOS?

Jeżeli pomoc dzieciom pozbawionym opieki i ciepła rodzinnego jest Twoim życiowym powołaniem, podejmij pracę jako wychowawca pełniący rolę rodzica w SOS Wioskach Dziecięcych. Możesz zapewnić gromadce osieroconych dzieci ciepły i bezpieczny Dom oraz szczęśliwe dzieciństwo. Napisz do nas lub zadzwoń i dowiedz się więcej.Telefon: 22 460 92 51. Email: rodzice@sos-wd.org

Stowarzyszenie prowadzi już trzecią edycję kampanii rekrutacyjnej „Szukamy Rodziców SOS”, tym razem pod hasłem „Zastępujemy Niezastąpionych”. Więcej informacji o kampanii na stronie: www.rodzicesos.org

Jak wesprzeć działanie Stowarzyszenia Wioski SOS

Pozostanie rodziną zastępczą, to nie jedyny sposób, by wesprzeć działalność SOS Wiosek Dziecięcych, zwłaszcza teraz, w okresie rozliczania się z podatku dochodowego. Wystarczy przekazać 1%, by pomóc tworzyć dom dla potrzebujących dzieci. Więcej informacji na stronie: www.dziecisos.org

KRS 0000 056 901

CIEKAWOSTKA:

Powojenna historia powstania wiosek dla osieroconych dzieci

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce jest częścią międzynarodowej organizacji SOS Children’s Villages, obecnej w 135 krajach świata od ponad 65 lat.

Stowarzyszenie pomaga dzieciom w Polsce i w Kamerunie.

Pierwsza SOS Wioska Dziecięca powstała w 1949 roku w Austrii. Została założona dla dzieci osieroconych podczas II wojny światowej przez Hermanna Gmeinera. 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

„Szukam kogoś, kto mnie adoptuje”. Dramatyczny apel samotnego staruszka

Staruszek chce, by ktoś go adoptował
fot. Pixabay

„Szukam kogoś, kto mnie adoptuje”. Taki ogłoszenie napisał i wywiesił na przystanku samotny staruszek. Zobacz wzruszający apel nieszczęśliwego człowieka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak reklamuje sam siebie 85-letni Han Zicheng z Chin, jest silny, może robić zakupy, gotować i umie sam o siebie zadbać.

Mężczyzna zapewnia również, że nie cierpi na żadne chroniczne schorzenia. Zaznacza, że jako były pracownik instytutu badawczego, co miesiąc otrzymuje emeryturę i ma swoje pieniądze.

Zobacz także: Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Staruszek chce, by ktoś go adoptował

Han czuje się bardzo samotny. Jego żona nie żyje, a dzieci wyjechały z rodzinnego domu i zerwały kontakt z ojcem. Staruszek boi się, że umrze samotnie w swoim małym mieszkanku w miejscowości Tianjin.

Han przeżył japońską okupację, chińską wojnę domową i rewolucję kulturalną. Boi się jednak samotności i tego, że nie poradzi sobie w obliczu poważniejszej choroby. Jak mówi, chce mieć kogoś, kto „potrzyma go za rękę, gdy będzie umierał”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: RMF FM

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.