Przejdź do treści

Zdrowe granice, czyli jak wiele rodzice powinni mówić dzieciom

Chłopiec nie chce iść z mamą za rękę. Co chwila się wyrywa. Mama z dzieckiem idą chodnikiem obok ruchliwej ulicy. Matka jest coraz bardziej zniecierpliwiona, próbuje opanować dziecko, tłumaczy, ale niewiele to daje. Chłopiec nadal nie słucha. Matka więc, widząc po drugiej stronie ulicy policjanta mówi do syna, że jeśli ten się nie uspokoi, policjant go zabierze.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Albo inna historia: dziecko trafia na pediatryczną izbę przyjęć. Dziecko spaceruje po gabinecie, dotyka sprzętu, bierze do ręki leżący na biurku stetoskop. W odpowiedzi lekarz mówi do dziecka, że jeśli nie będzie grzeczne, pobierze mu krew.

Dzieci słyszą różne rzeczy. Rodzice i opiekunowie sięgają po najróżniejsze argumenty, żeby osiągnąć cel, z bezsilności, złości, rozczarowania. Co jednak z jawnym kłamstwem wypowiadanym do dziecka? Policjant, oczywiście, nie zabierze dziecka, a pielęgniarka i tak pobierze krew do badania.

Tak trudno mówić

Czasami może się wydawać, że kłamstwo ochroni dziecko przed cierpieniem. Na przykład w sytuacji zbliżającego się rozwodu rodzice, sami zaskoczeni lub przygnębieni sytuacji, sięgają po różne półprawdy i kłamstwa. Mówią na przykład, że tata wyjeżdża do pracy za granicę na jakiś czas, podczas kiedy w rzeczywistości się wyprowadza. Albo że pan, który spędza w domu coraz więcej czasu przychodzi, żeby naprawić cieknący kran.

W każdej rodzinie zdarzają się też sytuacje, o których nie wiadomo jak rozmawiać z dziećmi – ktoś pada ofiarą przestępstwa, zapada na ciężką lub wstydliwa chorobę, popełnia samobójstwo. Nie wiemy nie tylko, jak rozmawiać z dziećmi, ale czy w ogóle poruszać pewne tematy.

Nie wiemy też, jak rozmawiać z dziećmi o własnych uczuciach, o tym, co czujemy w związku z ich zachowaniem. A przecież reagujemy, nierzadko gwałtownie, bardzo często – kiedy dziecko pociągnie za włosy, ugryzie podczas karmienia, uderzy młodszą siostrę lub z jakiegoś powodu cierpi.

Czy powinniśmy mówić dzieciom, co czujemy? Jakie są granice szczerości? Czy kłamstwo wypowiedziane do dziecka jest innym kłamstwem niż to wypowiedziane do osoby dorosłej?

Niemal każdy rodzic chce mieć ze swoim dzieckiem szczerą, uczciwą i otwartą relację. Większość rodziców zdaje sobie sprawę, że jest to rzetelny i trwały fundament, na którym można budować relację z dzieckiem. Z drugiej strony jest obawa, że szczerość wobec dzieci, zwłaszcza dzielenie się z nim tym, jak czuje się rodzic, może być dla dziecka zbyt obciążające. Ostatecznie dzieci potrzebują silnych rodziców.

Dzieci wiedzą

Nie wiadomo skąd, ale żywa jest w umysłach wielu dorosłych myśl, że dzieci średnio rozumieją rzeczywistość wokół nich. Zwłaszcza małe dzieci, a już na pewno niemowlęta. Mówimy: „ono i tak nie rozumie, nie zapamięta, dzieci są silniejsze niż nam się wydaje”.

A przecież nawet bardzo małe dzieci mają czują świat wokół nich, jedynie nie potrafią o tym opowiedzieć. Eksperyment, w którym matka przestaje reagować na dziecko, ma niemy, pozbawiony emocji wyraz twarzy, jest jednym z najtrudniejszych, jakie można zobaczyć[1]. Dziecko jest przerażone, zdezorientowane. Wiemy również z licznych badań, że dzieci matek dotkniętych depresją same często zapadają na tę chorobę. I wcale nie ujawnia się ona w dorosłości, niestety.

Nie mówiąc nic, pozostawiamy więc dziecko w jego strachu i dezorientacji. To nie znaczy, że każde własne uczucie mamy wyjaśniać w detalach. Ważna jest relacja i reakcja na dziecko.

Tajemnice i zmartwienia

Jeśli więc dzieci odczuwają nasze emocje, jaki ma to na nie wpływ? Dzieci „czytają” rodziców z ich słów, zachowań, czynów. Jeśli rodzic nie mówi, a jednocześnie widać, że jest czymś poruszony, dziecko może czuć się zagubione. Co więcej, może pomyśleć, że skoro rodzic – najważniejszy dla niego człowiek – nie porusza pewnego tematu, to jest to temat, o którym nie należy w ogóle rozmawiać.

Z powodu doskonałej umiejętności odczytywania uczuć opiekunów dzieci przestają współpracować na przykład wówczas, kiedy rodzic bardzo się spieszy i próbuje na przykład zmienić dziecku pieluchę lub je ubrać. Lepiej wówczas powiedzieć: „Przepraszam, że tak bardzo się spieszę i cię popędzam. Za godzinę mamy wizytę u lekarza i musimy być na czas.”. Rodzic ma czas na wyciszenie i konieczne zwolnienie. To może zasadniczo zmienić przebieg sytuacji.

Wybuchy

Jedna z największych, nieuniknionych porażek rodziców to krzyk i niekontrolowanie swoich reakcji. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje ograniczenia, bywamy zmęczeni (czasem bardzo!), niewyspani (równie mocno), trudno wówczas pomieścić w sobie różne emocje i zachowania dziecka. Ale wybuch czy krzyk rodzica nie musi być niszczący dla dziecka. Może pokazywać, że rodzic jest właśnie niedoskonałym człowiekiem. To z kolei w umyśle dziecka stwarza przestrzeń do niedoskonałości i ludzkich przywar.

Z drugiej strony dziecko, całkowicie zależne od dorosłego, ma prawo czuć się zaniepokojone wybuchem rodzica, a nawet czuć winne. Dlatego zwykłe „przepraszam, „nie powinnam”, „to nie twoja wina” może całkowicie zmienić przebieg wydarzeń, a na pewno uspokoić dziecko.

Warto traktować dzieci uczciwie, uwzględniając ich możliwości poznawcze i emocjonalne. Im będą starsze, tym łatwiej będzie podjąć decyzję, co i kiedy mówić.

[1] http://www.regardingbaby.org/2011/05/03/myth-busting-babies-and-depression/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Obezwładniający wstyd vs. wdzięczność – jak stworzyć w sobie przestrzeń na dobre emocje? [PODCAST]

Owszem, zdarzają się w życiu momenty, kiedy bardzo nie lubimy samych siebie. Rodzi się w nas wstyd – chcemy się razem z nim schować niemalże przed całym światem. Na szczęście mamy też inne wyjście. Okazanie sobie współczucia i wdzięczność dla otaczającego nas dobra. Dlaczego warto być swoim najlepszym przyjacielem i jak to zrobić?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bądź swoim własnym przyjacielem” – brzmi dosyć błaho, niczym hasło z czołówek kolorowych pism, prawda? Za tymi słowami kryje się jednak ogromna siła, która potrzebna jest każdemu człowiekowi – niezależnie od tego czy dotyka cię niepłodność, czy po prostu trudno jest ci radzić sobie z codziennością. Nieraz uderzają w nas bowiem trudne emocje, takie jak wstyd. Na szczęście mamy wpływ na to, by stanąć im naprzeciw. Mamy ogromną zdolność wywoływania w sobie pozytywnych emocji, zmiany perspektywy, odszukania tego, co dobre. Dlaczego jednak jest to tak trudne? Dlaczego warto mimo wszystko powalczyć i jak to zrobić?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo w pełni zasługujesz na przestrzeń, w której możesz odczuwać wobec siebie pozytywne emocje.

 

Zobacz też:

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością  – PODCAST psychologiczny

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Zrozumieć niepłodność – koniecznie pokaż to swoim bliskim!

Dowiadujesz się, że ktoś z twoich znajomych bardzo długo stara się o dziecko – budzi się w tobie ciekawość, lęk, bezsilność, być może złość i cała masa innych emocji. W scenariuszu idealnym nie uciekasz, nie obwiniasz, nie żartujesz, a chcesz być dla tego człowieka wsparciem – jak możesz to zrobić?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Niepłodność to nie wymysł, to choroba

Niemożność zajścia w ciążę to nie tylko wymysł, czy kwestia swego rodzaju „blokady”, co nieraz zdarza się słyszeć osobom starającym się o dziecko. „Wyluzuj i zajdziesz w ciążę” – czy ty też chciałeś powiedzieć to komuś ze swoich bliskich? A może nawet tak się stało? Owszem, aspekt psychiczny może rzeczywiście odgrywać dużą rolę w niepłodności. Nie da się go jednak zbadać, bo jakie kryteria można by tu zastosować? Jak zmierzyć, czy ktoś jest na tyle „wyluzowany”, by już móc zajść w ciążę? Nie jest to takie proste i nie ma jednego zaklęcia, które nagle wyleczy daną parę.

Oho! Pierwszy sygnał, że mówimy o problemie medycznym. Słowo „wyleczy” sugeruje bowiem, że jest to choroba. Tak też właśnie jest. Można znaleźć ją w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, która to obowiązuje w Polsce. Niepłodność męską oznacza się jako N46, kobiecą zaś N97. Klasyfikacja ta obowiązuje każdego lekarza w naszym kraju – czy nie jest to wystarczający dowód na to, że jest to realny problem? Pamiętajmy również, że nie wszystkie choroby widać na pierwszy rzut oka, co może utrudniać zaakceptowanie faktu, że w ogóle istnieją. Tak też może być z niepłodnością. Nie obejdzie się więc bez otwartego umysłu, empatii i racjonalnego podejścia do wiedzy ekspertów – warto przyjąć ją do wiadomości.

Co więcej, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała niepłodność za chorobę społeczną. Dotyczy ona już bowiem ok. 15-20 proc. wszystkich starających się o dziecko par.

2. Dotyka niemalże każdej sfery życia

Nie zapominajmy, że starania o dziecko, to nie temat, który można zamknąć w sypialni, lub gdy w grę wchodzi już leczenie, w gabinecie specjalisty. Przedłużające się starania o dziecko wpływają niemalże na każdą sferę życia. Zdrowie somatyczne, psychiczne, relacje – to przede wszystkim przychodzi nam do głowy. Niepłodność daje się jednak we znaki na o wiele większej płaszczyźnie. Rozpoczynając od finansów – wizyty u lekarza, leki, badania, przeróżne zabiegi, być może też operacje. To wszystko niesie ze sobą ogromne nieraz koszta. Zdarza się, że osoby starające się o dziecko biorą w tym celu pożyczki, szukają dodatkowej pracy.

Idąc tym tropem, nieraz niepłodność odbijać się może właśnie na życiu zawodowym. Jedno to ewentualne zwolnienia i niemożność przychodzenia do pracy regularnie, jeśli wymaga tego leczenie. Drugie to często problemy w skoncentrowaniu się na pracy, utrata uwagi, trudność w skupieniu się na obowiązkach. Jeśli dochodzi do tego niedelikatność otoczenia, a środowisko pracy nie jest zdrowym miejscem, nic dziwnego, że życie zawodowe także może przechodzić kryzys. Przykładem może być doświadczenie Kasi, którym podzieliła się z nami. Po przeżytym poronieniu nie odnalazła się w dotychczasowym miejscu: „Wróciłam do pracy, ale nie mogłam się na niczym skupić. Przepracowałam dwa miesiące i czułam, że nie dam rady dłużej” – opowiada Kasia, która niestety nie dostała wtedy tak bardzo potrzebnego jej wsparcia. „Wręcz przeciwnie. Usłyszałam, że każdy ma swoje problemy…” przytaczaliśmy jej słowa >>KLIK<<.

Jeśli więc w miejscu, w którym pracujesz, jest osoba zmagająca się z niepłodnością, staraj się nie przekraczać jej granic. Uważaj też na słowa, jakie przy niej wypowiadasz i oceny, które często mimochodem pojawiają się w naszych ustach. Swego rodzaju „parasol ochronny” – w granicach zdrowego rozsądku – jest jak najbardziej na miejscu. Zobaczysz, że jeśli wykażesz się w tej sytuacji empatią, o wiele łatwiej będzie wam współpracować.

3. Jest bardzo intymnym problemem, para może nie chcieć o tym mówić

Warto jest też pamiętać, że nadgorliwość nie jest najlepszym pomysłem wsparcia. Może zdarzyć się tak, że chcąc pomóc, będziesz nieumyślnie przekraczać granice zmagającej się z niepłodnością pary. Jeśli nie będą potrafili powiedzieć w bezpiecznym dla siebie momencie „stop” – a taka umiejętność to prawdziwa sztuka! – możesz wejść z tak zwanymi „butami” w intymność tych ludzi. Pamiętajmy więc, że zmagania z niepłodnością to bardzo trudny problem, który wiąże się zarówno z fizycznością, jak i psychiką. Może być głęboko raniący i dotykający najgłębszych warstw życia. Może wiązać się taż ze sferami, które w niektórych ludziach budzą wstyd i chcieliby zachować je dla siebie. Wszystko to jest szalenie ważne, bowiem pomaga znaleźć moment, w którym naprawdę będziemy mogli być wsparciem.

„Z perspektywy praktyki w gabinecie terapeutycznym, spotykam się z dość częstymi zwierzeniami kobiet zmagających się z wyzwaniem niepłodności, które dotyczą właśnie zachowania osób z ich najbliższego otoczenia. Są to przyjaciele, rodzice, teściowie. Osoby te zazwyczaj rozumieją sytuację i zapewne są też bardziej wrażliwe na tematy związane ze staraniami. Mimo to, ich zachowania potrafią irytować ludzi starających się o dziecko” – mówi w rozmowie z nami psychoterapeutka Małgorzata Jacobi, która pracuje m.in. z osobami zmagającymi się z niepłodnością.

„W rezultacie następuje wycofanie się i zamknięcie w sobie. Niektóre pary, zabezpieczając się przed różnymi komentarzami ze strony otoczenia, wręcz ukrywają fakt starań o ciążę, nawet przed własnymi rodzicami” – dodaje psycholog.

Czasami wystarczy więc, że będziemy obok i o tej obecności będziemy przypominać. Nie będziemy zaś naciskać i nieustannie wracać do trudnych tematów – jeśli bliska nam osoba będzie gotowa, przygotujmy na taką rozmowę przestrzeń, a ona się po prostu wydarzy. Jeśli jest to zaś dalszy znajomy, który sam nie chce o tym mówić, nie naciskajmy. Każdy ma prawo decydować kiedy i z kim chce rozmawiać o zmaganiach z niepłodnością. Dobrze byśmy nie czuli się urażeni, jeśli to nie my będziemy uznani za takiego właśnie rozmówcę. Przeważnie nie jest to nic, co ma być skierowane przeciwko nam.

„Często osoby zmagające się z niepłodnością mówią też o męczącym pocieszaniu. Po pierwsze ponownie uświadamia im ono, że mają problem. Po drugie, w zasadzie niczego nie daje, a potrafi wprowadzić w ogromną irytację. Osoby te raczej chcą być normalnie traktowane i jeśli nie ma konkretnej potrzeby, wolałyby nie poruszać tego tematu” – mówi terapeutka. „Podobnie bywa z nadmierną opiekuńczością, która to także jest zachowaniem, na jakie skarżą się klientki w gabinecie. Nie chcą urazić matki, czy teściowej. Z pokorą przyjmując jednak kolejne rady i potrawy mające wesprzeć ich płodność, duszą w sobie uczucia złości i irytacji. Tak naprawdę jest potrzebna duża delikatność i wyczucie otoczenia, gdyż problem niepłodności pod względem emocji i psychiki jest dla pary ogromnym wyzwaniem” – podsumowuje.

4. Może wiązać się także z innymi chorobami

Zdarza się też, że możliwość zajścia w ciążę ma szansę zaistnieć dopiero wtedy, gdy wyleczona (lub chociaż opanowana) zostanie inna choroba. Warto pamiętać zatem, że przedłużające się starania o dziecko mogą wiązać się ze skomplikowaną sytuacją zdrowotną. Co może być elementem niepłodności u kobiet?

Zespół policystycznych jajników – „PCOS jest jedną z najczęstszych przyczyn kobiecej niepłodności. Charakteryzuje się zwiększonym stężeniem męskich hormonów. U kobiet z zespołem policystycznych jajników dochodzi do zaburzenia prawidłowego rozwoju pęcherzyka jajnikowego, w którym mieści się komórka jajowa. Nie dochodzi również do owulacji, czyli najkorzystniejszego momentu do poczęcia dziecka” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Endometrioza – „Endometrioza jest chorobą przewlekłą, definiowaną jako występowanie komórek błony śluzowej jamy macicy, poza jej naturalnym umiejscowieniem. Szacuje się, że dotyczy  6-15%  wszystkich kobiet .Choć występuje głównie w wieku rozrodczym, to można jednak spotkać ją zarówno w populacji młodocianych, jak i u kobiet po menopauzie. Znamienne jest, że u kobiet leczonych z powodu niepłodności, endometrioza występuje aż u 35- 50% pacjentek” – mówił w rozmowie z nami lek. med. Jarosław Kaczyński, specjalista ginekolog–położnik.

Zobacz więcej: Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Insulinooporność – „Borykasz się z problemami z wagą, chronicznym zmęczeniem i wiecznym uczuciem głodu? Uważaj, to mogą być objawy insulinooporności. Czym jest insulinooporność? (…) Jest to zaburzenie polegające na zmniejszeniu wrażliwości tkanek na działanie insuliny pomimo jej prawidłowego lub podwyższonego stężenia we krwi. Insulina odpowiada za stabilizację poziomów glukozy. W niektórych przypadkach trzustka wydziela zbyt duże ilości insuliny, która krąży po organizmie, a tkanki nie mogą jej w odpowiedni sposób wykorzystać” – pisaliśmy >>KLIK<<

5. Dotyczy pary

Chociaż stereotypowo wciąż patrzy się na rodzicielstwo głównie z perspektywy kobiety, to warto pamiętać, że starania o dziecko zawsze dotyczą pary. Dane wskazują iż zarówno po stronie pań, jak i panów, znajduje się taka sama część przyczyn niepłodności – równo po 35 proc. U mężczyzn coraz częściej zdarzają się np. problemy z jakością nasienia. Żyjemy w coraz większym stresie, w zanieczyszczonym środowisku, odżywiamy się przetworzonym jedzeniem. Wszystko to wpływa na obie strony.

Co więcej, intymność i skomplikowanie problemu niepłodności znacząco może wpłynąć na relacje partnerów. Jedne związki potrafi to umocnić, inne nie dają rady unieść presji. Zawsze jest to jednak trudny test, który wzbudza całą masę bardzo różnych emocji. Opisywaliśmy w naszym portalu m.in. historię Jessiki Jones, której związek przeszedł ogrom napięć związanych także z niepłodnością. „Jesteśmy drużyną, która zamiast pogrążać się samotnie w żalu, nieszczęściu i niepłodności, współpracuje ze sobą” – podkreśla  Jessica. „Wspieramy się wzajemnie w trudnych momentach i – chociaż wolelibyśmy uniknąć wszelkich przykrych sytuacji – wiemy, że teraz możemy stawić czoła wszystkiemu” – mówiła o swoim związku.

6. Wymaga wsparcia i wiedzy

Po pierwsze, jako że niepłodność to choroba, potrzebne jest wsparcie medyczne. Nieraz wiąże się to właśnie z częstymi wizytami u specjalistów, dużą ilością badań, przeróżnymi zabiegami. Słowem kluczem są tu „specjaliści”. Nie każdy bowiem może zajmować się leczeniem niepłodności, nie każdy lekarz ma do tego wystarczającą wiedzę. Dobrze jeśli w jednej placówce można zająć się problemem danej pary holistycznie – często oferują to wyspecjalizowane kliniki leczenia niepłodności.

Po drugie, wiedza potrzebna jest także samej parze starającej się o dziecko. Nieraz poznają oni w tym czasie swoje ciało zdecydowanie lepiej, niż miało to miejsce dotychczas. Często stają się oni niemal ekspertami od zdrowia reprodukcyjnego, co może wiele ułatwiać. Z jednej strony, są w stanie szybciej i dokładniej porozumieć się z lekarzami. Z drugiej, sami znajdują różne nowe ścieżki, które mogą finalnie doprowadzić ich do ciąży.

Po trzecie, nawiązując do przytoczonej tu idei holistycznego podejścia do problemu, wiele par może potrzebować dodatkowego wsparcia także w sferze psyche. Emocje potrafią w tym czasie sięgać zenitu. Stąd też duża rola psychologów, którzy mogą pomóc poradzić sobie z każdym etapem walki z niepłodnością. Często bowiem w codziennym życiu nie dajemy sobie przyzwolenia na trudne stany – na żal, na cierpienie, na złość. Terapeuta daje przestrzeń takim właśnie emocjom, potrafi też dać narzędzia do lepszego radzenia sobie z kolejnymi pojawiającymi się na naszej drodze trudnościami.

Po czwarte, ty jako bliski osoby zmagającej się niepłodnością, dobrze byś także miał jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Będziesz mógł dać wtedy ogrom wsparcia! Oczywiście brak jednego z tych dwóch elementów – wiedzy i gotowości wspierania – nie wyklucza drugiego i w żadnym wypadku nie czuj, że musisz ową wiedzę posiadać, czy też musisz koniecznie być ostoją i źródłem pomocy.

Pamiętaj przy tym także o swoich granicach. Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie tego unieść, nie wymuszaj na sobie konieczności „bycia” w problemie niepłodności razem z osobami, które w twoim otoczeniu się z nim zmagają. Zadbaj w tym wszystkim o siebie – bowiem tylko autentyczność jest w stanie przynieść spokój zarówno tobie, jak i osobom w twoim otoczeniu.

7. Nie powinna być oceniana

Mogli zacząć starania jak mieli po 20 lat. Teraz nie powinni się dziwić, że nie wychodzi”wiek jest jednym z często ocenianych tematów związanych z kwestią niepłodności. Pamiętajmy, że nie wszystko zawsze idzie tak, jak „ustaliło” to sobie społeczeństwo. Każdy ma też prawo do swoich wyborów i w żadnym wypadku ocenianie ich nie leży w naszej gestii.

Jak można nie mieć dzieci, co to za dom! To nie jest prawdziwa rodzina!” – to kolejny pojawiający się w tym obszarze komentarz. Jakże ma on nie zaboleć?! Po pierwsze, kryje w sobie niezwykle negatywną ocenę. Po drugie, zupełnie nie bierze pod uwagę tego, jakie mogą być głębokie potrzeby pary zmagającej się z niepłodnością. Oni naprawdę mogą tego dziecka pragnąć! Czy podkreślanie czegoś, co sami często o sobie myślą – a trzeba też zaznaczyć, że tego typu zdania nieraz wywołują wielkie poczucie winy – pomoże im w jakiś sposób?

Pamiętajmy, że tak naprawdę w większości nie znamy motywów kierujących danymi zachowaniami, doświadczeń ludzi, ich zmagań. Starajmy się brać to pod uwagę i nie widzieć ich sytuacji tylko i wyłącznie w czarno-białych kategoriach, które tak naprawę sami tworzymy. Kto bowiem ustala co jest „dobre”, a co „złe”? Szacunek, empatia i zdrowe granice – niech to będzie baza dla tak bardzo potrzebnego zrozumienia niepłodności.

 

Zobacz też:

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

Karanie siebie – czy naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból? [PODCAST]

Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Ekspert

Małgorzata Jacobi

psycholog i psychoterapeutka z Centrum Probalans w Warszawie. Prowadzi zarówno terapię indywidualną, jak i terapię par. Wspiera także osoby zmagające się z niepłodnością. Pracuje w nurcie integratywnym, korzystając z różnych metod i szkół psychoterapeutycznych.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością [PODCAST]

Mieć wszystko pod kontrolą. Każdy swój krok, każe zadanie wypełniać na 101 procent. Nawet starania o dziecko muszą przebiegać tak, jak zakłada idealny plan. Perfekcjonizm – w zderzeniu z rzeczywistością boli. W zderzeniu z niepłodnością, potrafi być nie do uniesienia. Czy dostrzegasz w sobie taką cechę?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się, że chęć perfekcyjnego realizowania każdego celu jest czymś dobrym. Skąd zatem tak wiele trudnych emocji, frustracja i zmęczenie, w momencie, gdy okazuje się, że świat nie do końca chce z nami i naszym planem „współpracować”? Perfekcjonistyczne schematy mogą uruchamiać się także w walce z niepłodnością. Co się z nimi wiąże? Jak mogą wpłynąć na twoje życie? Jak sobie z nimi radzić?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo nie musisz konfrontować się z trudnymi tematami w samotności.

 

Zobacz też:

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

Ciągle niewystarczająco, za mało, ciągle może być lepiej. I chociaż inni cię doceniają oraz powtarzają, jak fantastyczne rzeczy robisz, ty nieustannie widzisz tylko niedociągnięcia. Świat pod linijkę wcale nie jest dla ciebie prosty. Jeśli do tego dochodzą wciąż i wciąż nieudane próby zajścia w ciążę, perfekcjonistyczne zapędy mogą stać się kamieniem nie do uniesienia. Pan i pani perfekcyjni – jak mają sprostać niepłodności?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z pozoru wydaje się, że chęć jak najlepszego wykonywania postawionych na naszej drodze zadań, jest czymś bardzo dobrym. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Jednak o ile „jak najlepsze” może być zdrowym mechanizmem, o tyle „perfekcyjne” idzie już o krok za daleko. U perfekcjonistów nie ma miejsca na błędy. Sobie i innym stawiają wygórowane poprzeczki. Sprawy, które otoczeniu mogą wydawać się błahe, dla nich muszą być doprowadzone do końca na „tip-top”. Szczegóły są równie ważne, co końcowy efekt. A owy efekt zawsze może być przecież lepszy…. Droga do celu nigdy nie ma dla perfekcjonistów końca, bo cel staje się niemal zawsze niedościgniony.

Brzmi groźnie, prawda? Dlaczego jednak można odnieść wrażenie, że bycie perfekcjonistą to „stan marzenie”? Perfekcjonizm przynosi bowiem wiele korzyści. Nie ma co się oszukiwać – w szkole perfekcjoniści to często prymusi. Zawodowo jest to zaś genialny sposób na awanse, podwyżki, zbieranie laurów. Prowadzenie domu? Zawsze porządek oraz nienagannie ułożone świeże kwiaty w wazonie. I chociaż jest to tylko mały procent widocznych z zewnątrz objawów perfekcjonizmu i może on się objawiać w bardzo wielu innych sferach życia, to kiedy na drodze osób z takimi właśnie tendencjami staje niepłodność, poziom frustracji szybuje w górę z prędkością światła.

Emocje na szczycie

Dlaczego frustracji? Za perfekcjonizmem kryje się bowiem wiele emocji, które w inny sposób, niż kurczowe złapanie się kontroli, nie mają sposobu ujścia. Nie radząc sobie z bezradnością, ze złością, z żalem, z poczuciem osamotnienia, czy też ogromnym smutkiem, możemy starać się znaleźć własną siłę i poczucie sprawstwa w sferach, które z pozoru wydaje nam się, że możemy w pełni kontrolować. Stąd też perfekcjoniści często nie tolerują błędów. Uderzają one bowiem bezpośrednio w ich poczucie własnej wartości, które to nieraz nie jest niestety zbyt wysokie.

Nic więc dziwnego, że każde kolejne idealnie wypełnione zadanie jest nową nadzieją: „Może jak TO zrobię perfekcyjnie, to w końcu poczuję, że jestem coś warta” – takie właśnie echo moglibyśmy usłyszeć w myślach części osób o cechach perfekcjonistycznych. U pozostałej części są to motywy dużo bardziej ukryte i nieuświadomione. Na wierzch wychodzą wtedy raczej myśli: „Albo coś robię dobrze, albo wcale”, czy też „Jak już się za coś biorę, to robię to na 100 procent. Inaczej nie ma nawet sensu zaczynać” – brzmi znajomo?

Gdyby zaś móc spojrzeć na przytoczone tu zdania z dystansu, w oczy rzuca się ich skrajność. Czarno-białe podejście do rzeczywistości to element perfekcjonizmu. Nie ma tam bowiem miejsca na funkcjonowanie w odcieniach „szarości”. Nie da się wykonać zadania tylko po to, żeby zdążyć na czas, jeśli kosztem jest jego gorsza jakość. Albo oddaję jakiś projekt dopracowany do końca, albo wcale. Albo ćwiczę na siłowni do utraty tchu, albo wcale. Albo spełniam wszystkie zalecenia lekarza, stosuję najzdrowsze diety, sprawdzam parametry ciała kilka razy dziennie, współżyję z partnerem o porze wyznaczonej co do minuty, albo moje starania o dziecko w ogóle nie mają sensu. Całe życie podporządkowanie danemu zadaniu.

Za daleko, za dużo…

„Na pewno osoby z cechami typowymi dla perfekcjonistów, również przy staraniach o dziecko, wkładają zbyt wiele wysiłku w to, by czynności związane bezpośrednio ze staraniami o ciążę były świetnie zaplanowane. Chcą mieć wszystko pod kontrolą” – mówi w rozmowie z nami psycholog i psychoterapeutka Małgorzata Jacobi, która pracuje z ludźmi zmagającymi się z niepłodnością. „Podczas gdy większość kobiet w trakcie starań o dziecko odstawia mocną kawę i zaczyna zdrowiej się odżywiać, perfekcjonistki będą popadać w przesadę z rozpisywaniem diety, układaniem dokładnego planu, nie wspominając już o ściśle zaplanowanych z zegarkiem w ręku terminach współżycia. Starania o dziecko stają się dla nich niemalże kolejnym „projektem”, w którym coraz trudniej odnaleźć czas na prawdziwą intymność, refleksję i spontaniczność. Podporządkowanie życia temu „specjalnemu projektowi” sprawia, że osoba taka zaczyna żyć w ciągłym napięciu i stresie. Ma też dużo mniejszą tolerancję i odporność na wszelkie zakłócenia w jej idealnym grafiku – np. gdy mąż nie zdąży na akt poczęcia, czy lekarz przełoży wizytę. Popada wówczas w przesadne zdenerwowanie, złość i miewa całą masę pretensji do otoczenia, co w rezultacie może mieć też negatywny wpływ i zubożyć jej relacje z ważnymi osobami” – mówi ekspertka.

Jakże zatem złudny może być to stan! Perfekcjoniści chcą przecież dobrze, prawda? Nie widzą często niestety granicy w opisywanych przez terapeutkę „przesadach”. O ile słowa: „Wyluzuj, a uda ci się zajść w ciążę”, powodują zdenerwowanie niemalże u każdej starającej się o dziecko pary, o tyle u osób o cechach perfekcjonistycznych, uderzą one w najgłębsze rejony. Wyluzowanie wydaje im się prawie niemożliwe.

„Jak powszechnie wiadomo, niestety nie sprzyja to pojawieniu się dziecka. To jest właśnie największa pułapka perfekcjonisty – myśli, że ma wszystko pod kontrolą, a tak naprawdę, poprzez nazbyt zadaniowe podejście i popadanie w obsesje, może zmniejszać sobie szanse na poczęcie. Dzieje się to głównie przez silne i ciągłe aktywowanie układu współczulnego, który zazwyczaj uruchamia się głównie w sytuacjach zagrożenia. Zaczyna nam wtedy szybciej bić serce, mamy skrócony oddech itd. Jeśli jednak jest on zbyt często aktywowany, finalnie ma to negatywny wpływ na równowagę hormonalną, a wiadomo, że ta jest podstawą starań o rodzicielstwo” – mówi Małgorzata Jacobi.

Płynne, nieuchwytne, zmienne – granice

Zastanówmy się w takim razie, co może być wyznacznikiem tego, że być może chęć realizacji projektu pt. „Bycie rodzicem” poszła o krok za daleko. Gdzie znajdują się granice, których przekroczenie powinno zapalić nam czerwoną lampkę? „Myślę, że ‘pójście o krok za daleko’ to proces i dzieje się stopniowo, podobnie jak jest to z uzależnieniem. Niby wszystko jest w porządku, a tu nagle okazuje się, że jesteśmy w pułapce, albo coś, lub kogoś, utraciliśmy” – podkreśla psychoterapeutka. „Na pewno pierwszym niepokojącym sygnałem powinien być fakt ciągłego myślenia o ciąży. Myślenia, które czujemy, że jest intruzywne, że nie pozwala nam odetchnąć, że nieustannie prowadzimy wewnętrzny monolog o możliwej ciąży i pretensjach do losu, czemu jeszcze nie mamy „brzuszka” – dodaje. Może powodować to brak skupienia w pracy, utratę relacji ze znajomymi, problemy w odnalezieniu się w towarzystwie innych ludzi. Świat zaczyna się bowiem przenosić tylko i wyłącznie do wnętrza danej osoby. To we własnej głowie odbywa ona najważniejsze rozmowy, to tam dzieją się wszelkie wyobrażenia, które powodują oderwanie od realnej sytuacji i podejmowanie działań, które innym wydają się być owym „krokiem za daleko”.

Starania o dziecko, kiedy nie wszystko idzie po naszej myśli, są bardzo trudnym okresem w życiu kobiety i jej partnera. Naturalną sprawą jest więc wzmożone myślenie wokół tego tematu. Wszystko jest jednak kwestią prawidłowych proporcji. Jeśli w naszym wypadku 80 proc. stanowią myśli związane tylko z tematem starań o dziecko, to jest to już sygnał, że sprawy zaczynają iść za daleko, że tracę kontrolę nad sobą i swoim życiem.”

Małgorzata Jacobi, psychoterapeutka

Wulkany, które wybuchają

Nieustanne życie w tak dużym napięciu oddziałuje na całe otoczenie i warto o tym pamiętać. Szczególnie żyjąc w związku, nie możemy zapominać o partnerze, który jest świadkiem i uczestnikiem „życia pod linijkę”. Staje się on elementem – brzmi to bardzo uprzedmiatawiająco, ale tak to trzeba w pewnym sensie potraktować – skomplikowanej układanki mającej sztywno rozpisane reguły, których nie można przekraczać. „Brak zachowania równowagi w życiu finalnie ma również negatywny wpływ na nasze relacje. Jeśli związek zaczyna przeżywać kryzys, jeśli mamy coraz trudniejszy kontakt z bliskimi, to także są wyraźne znaki, że chyba w naszych staraniach straciliśmy już umiar. Tego typu sygnały powinny nas zatrzymać i skłonić do refleksji. Do głębszej rozmowy z mężem, przyjaciółką a może nawet z terapeutą” – podkreśla psycholog.

Nie bez przyczyny mowa o „realizacji planu”. Wydaje się bowiem być to wtedy metodycznie wypełniany punkt po punkcie, a każdy z nich musi być zrealizowany idealnie i na 100 procent. Może być to bardzo ograniczające i wywołujące całą masę napięcia. Nie da się bowiem uniknąć niepowodzeń, które w zderzeniu z codziennością, siłą rzeczy muszą się pojawiać.

Siła emocji

Jakie emocje może zatem powodować perfekcjonizm? Szczególnie ważny wydaje się być lęk. Poczucie kontroli na pewno pozwala go niwelować. Stąd idealne realizowanie wszelkich zaleceń daje poczucie, że mamy możliwość wpływu na starania o dziecko. I niewątpliwie tak jest. Duża w tym rola przyszłych rodziców, by o siebie zadbać. Z drugiej strony, tak naprawdę niezwykle wiele czynników nie podlega w tej sytuacji naszej kontroli. Czy właśnie to jest najtrudniejsze do przyjęcia i zaakceptowania? „Rzeczywiście. Myślę, że najtrudniejszy dla perfekcjonistów jest fakt, że żeby nie wiadomo ile wkładali starań w zostanie rodzicem – nie wiadomo ile przeznaczali na to czasu, funduszy i rozpisywania planów dnia – i tak istnieje jakiś tajemniczy czynnik, który w rezultacie decyduje o poczęciu dziecka. Co ważne, nie da się go w pełni przewidzieć. To potwornie frustruje osoby, które nauczyły się żyć „pod linijkę”. Starania o ciążę stają się wtedy często pierwszym doświadczeniem, w którym nie mają pełni mocy decydowania o wszystkim. To powoduje wewnętrzną niezgodę, żal, gniew, pretensje do losu. Jest to dość duży zalew negatywnych emocji, które nie mogą być zdrową glebą do zasiania owoców życia” – mówi Małgorzata Jacobi.

Perfekcjonizm niejedno ma imię

Warto przyjrzeć się jednak temu zagadnieniu szerzej. Perfekcjonizm pojawiający się w czasie starań o ciążę często jest cechą, którą możemy w danym człowieku dostrzec także w innych dziedzinach życia. Przeważnie już wcześniej miał on zadaniowe i mało elastyczne podejście do siebie, swojego życia, bliskich. Starania o dziecko mogły jednak perfekcjonizm dodatkowo nasilić. Kiedy bowiem pojawiają się ogromne przeszkody w tak ważnej sferze życia, nasze schematy zaczynają często przejmować nad nami kontrolę. W świetle trudności z zajściem w ciążę perfekcjonizm jest tylko jednym z mechanizmów radzenia sobie z problemami.

Można by jednak zaryzykować stwierdzenie, że jest to swego rodzaju znak naszych czasów. Najpierw musimy być perfekcyjnymi uczniami, bo tylko tacy mogą odnieść „sukces”. Później muszą być idealne studia i fantastyczna praca. W międzyczasie kupno wspaniałego mieszkania i nasze w nim zdjęcia (oczywiście mamy na nich perfekcyjne ciało), które śmiało – z nadzieją na ogrom lajków – można publikować w social mediach. Każdy szczegół wizerunku musi być pod naszą kontrolą. Nie ma tu miejsca na jakiekolwiek rysy. A przecież bycie człowiekiem nierozerwalnie wiąże się z potknięciami i słabościami. Czy chcąc znaleźć w sobie akceptację, powinniśmy konfrontować się właśnie z tymi mniej idealnymi elementami nas samych? Czy pogodzenie się z owymi, nieraz właśnie niezależnymi od nas trudnościami, może pomóc też w walce z perfekcjonistycznym podejściem do siebie i świata.

POLECAMY TAKŻE: Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

„Myślę, że kiedyś życie było prostsze, a po ziemi chodziło znacznie mniej perfekcjonistów i pracoholików 🙂 To faktycznie wydaje się być związane z konsumpcyjnym modelem świata oraz z tym, co oferują nam media i wirtualna rzeczywistość. Już od małego uczy się nas, że powinniśmy być wyjątkowo zdolni, utalentowani, o doskonałej wadze i urodzie. Powinniśmy być również bardzo zaradni życiowo, zrobić karierę, kupić dom, musowo każdego roku zaliczyć wakacje (najlepiej na innym kontynencie), żeby było co wstawić na Facebooka. No i też często w biegu i pośpiechu wpasować w to wszystko projekt „dziecko”. U perfekcjonistek projekt ten kłóci się jednak często z kontynuowaniem projektu „kariera” i chęcią niezaniedbywania projektu „perfekcyjna pani domu”. Stąd tak wiele napięcia i frustracji, bo jak to wszystko ze sobą pogodzić skoro doba ma tylko 24 godziny?! Pomimo trudności z zajściem w ciąże osoby te często nie potrafią jednak w swoim życiu zwolnić, zrezygnować z robienia kariery, oddania części domowych obowiązków mężowi. Wiąże się to bowiem z oddaniem chociaż odrobiny kontroli. Staje się to jednak dość przerażające, gdyż jak to już padło wcześniej, kontrola pełni funkcję niwelowania lęku. Pomaga też „zagłuszyć” poczucie niskiej wartości, którego zazwyczaj jest u perfekcjonistów sporo” – podkreśla Małgorzata Jacobi.

Zapętleni

Jak może się to objawiać? Często uderzaniem w samych siebie. Perfekcjonistom zdarza się bowiem odczuwać silne poczucie winy. Coś nie działa? Coś nie idzie po ich myśli? Coś wymknęło się z genialnie przecież ułożonego planu? „To moja wina! Mogłam to zrobić lepiej, więcej, dokładniej…” – stop! Ponownie kłania się tu koncepcja błędnych kół, o której pisaliśmy już w naszym portalu. Nakręcające się negatywne myśli potrafią tylko narastać i prowadzić często do błędnych wniosków, które powodują, że koniec końców znów lądujemy w podobnym momencie. Niestety zmęczenie owymi momentami ma przeważnie tylko tendencję rosnącą. Dopóki, rzecz jasna, nie uda nam się przerwać naszych – w tym kontekście perfekcjonistycznych – błędnych kół.

„Znasz koncepcję błędnego koła? Każdemu z nas zdarza się w nie wpadać, gdy pojawiające się myśli, czy też działania, zaczynają nakręcać kolejne mało konstruktywne sytuacje.”

Zobacz więcej: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Nie bez przyczyny karanie siebie i perfekcjonizm to powiązane ze sobą tematy. Często idą one w parze. Stąd też podobne wydają się być wskazówki, które pozwolą nam bliżej przyjrzeć się wymienionym tu cechom. Co jednak jeszcze może dać wsparcie i pomóc w odpuszczaniu perfekcyjnej kontroli? I czy owo odpuszczenie perfekcjonizmu da też ukojenie w staraniach – może pokaże nowe, nieznane dotąd, rozwiązania i otworzy przestrzeń na ich realizację? „Najważniejsza jest refleksja, zatrzymanie oraz przyjrzenie się sobie, swojemu życiu i swoim relacjom. Jeśli nie umiem sama, to idę do specjalisty. Ważne jest uświadomienie sobie, jakie uczucia zazwyczaj mnie przepełniają. Jeśli są to ciągłe napięcie i lęk, to należy zrozumieć, że nie sprzyjają one staraniom o dziecko i warto byłoby coś zmienić. Jednak aby coś zmienić, musimy najpierw przeanalizować nasze życie. Ile czasu poświęcamy staraniom o dziecko, a ile pracy, czy przyjemnościom? Starania powinny być częścią życia, tak jak i praca, czy dbanie o siebie. We wszystkim powinna być równowaga” – podsumowuje psychoterapeutka.

Jakie zatem pytania mogą pomóc w refleksji na ten temat?

Co zyskuję dzięki kontroli?

Co tracę przez swój perfekcjonizm?

Co najgorszego może się stać jeśli chociaż trochę odpuszczę? Czy naprawdę sobie z tym nie poradzę?

A może mogę coś zyskać – więcej czasu dla siebie, odpoczynek, lepsze relacje z ludźmi?

Czy dostaję sygnały od bliskich, że w pewnych sferach dobrze byłoby znaleźć więcej luzu?

Czy w związku z tym doświadczam z nimi konfliktów?

Jak to nieustanne napięcie może wpływać na moje zdrowie, a co za tym idzie, na starania o dziecko?

Na ile, na ten moment, jestem w stanie odpuścić?

I dlaczego tylko tyle? 😉

Ostatnie pytanie jest oczywiście postawione z wielkim przymrużeniem oka. Liczy się bowiem każdy, nawet najmniejszy krok. Już sam fakt, że zauważymy w sobie cechy perfekcjonizmu, może być ogromnym przełomem i otworzy furtkę do zmian. Nie ma co się jednak za bardzo zapędzać, bowiem nie warto być w przełamywaniu perfekcjonizmu… perfekcyjnym! Daj sobie przestrzeń na zmiany. Najmniejsze kroki mogą bowiem zaprowadzić nas na największą nawet górę. A że ta wędrówka będzie pełna potknięć? No cóż, to tylko oznacza, że idziemy do przodu!

 

Zobacz też:

Karanie siebie – czy naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból? [PODCAST]

Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Ekspert

Małgorzata Jacobi

Psycholog i psychoterapeutka z Centrum Probalans w Warszawie. Prowadzi zarówno terapię indywidualną, jak i terapię par. Wspiera także osoby zmagające się z niepłodnością. Pracuje w nurcie integratywnym, korzystając z różnych metod i szkół psychoterapeutycznych.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.