Przejdź do treści

Zatrzymanie akcji serca w trakcie porodu

Według nowego badania, opublikowanego w czasopiśmie Anesthesiology (Anestezjologia) zatrzymanie akcji serca w trakcie porodu jest rzadkością, jednak dane o częstości jego występowania mogą być mocno zaniżane.

Do zatrzymania krążenia dochodzi wtedy, gdy serce przestaje bić, a tym samym pompować krew do naczyń krwionośnych. Może to być spowodowane nadmiernym krwawieniem w trakcie porodu, niewydolnością serca, atakiem serca, stanem przedrzucawkowym itd. Wszystkie powyższe stany mogą być przyczyną wystąpienia nieprawidłowego rytmu serca, a co za tym idzie zmniejszenia przepływu krwi i zatrzymanie w dostarczaniu tlenu do serca.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zatrzymanie akcji serca matki może mieć także fatalne skutki dla dziecka, które właśnie przychodzi na świat. Noworodek może się urodzić martwy, chociaż lekarze zazwyczaj decydują się na cesarskie cięcie, by ocalić dziecko. Według badań, lekarze mają 5 minut, by uratować dziecko, u którego matki doszło do zatrzymania krążenia. Po upłynięciu tego czasu, u noworodka może dojść do nieodwracalnych zmian neurologicznych.

Badacze przeanalizowali dane dotyczące ponad 56 mln porodów szpitalnych. Wśród nich znajdowały się 4843 przypadki, w których u kobiety doszło do zatrzymania akcji serca. Oznacza to, że 1 na 11749 urodzeń spowodowało zatrzymanie krążenia krwi u matki. Wartość ta jest dwukrotnie wyższa, niż dane, które widnieją w literaturze medycznej. Naukowcy zauważyli również, że liczba matek, które przeżyły zatrzymania krążenia w trakcie porodu wzrosła z 52% w roku 1998 do 60% w roku 2011.

Zespół dr Mhyre wykazał, że ​​główną przyczyną zatrzymania akcji serca było nadmierne krwawienie (47,7 %).

Według dr Jill M. Mhyre, która jest profesorem anestezjologii na Uniwersytecie Nauk Medycznych w Arkansas, 60% to dobry wynik, jednak poziom śmiertelności matek w trakcie porodów w Stanach Zjednoczonych jest wciąż bardzo wysoki. Dodaje także, że kluczem do powodzenia akcji reanimacyjnej jest odpowiednie przygotowanie zespołu, przyjmującego poród, w tym anestezjologów.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Kobiece mleko w warszawskiej kawiarni. Skandal czy nowoczesne podejście?

kawa z kobiecym mlekiem
Obrót handlowy kobiecym mlekiem jest w Polsce nielegalny / fot. Pixabay

Pełnotłuste, dietetyczne lub sojowe. Ci, którzy kawy nie wyobrażają sobie bez dodatku mleka, mają szeroki wachlarz możliwości. Jedna z warszawskich kawiarni ma jednak w swoim menu unikalną pozycję. Swoim klientom oferuje… kawę z kobiecym mlekiem!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na ten niebanalny pomysł wpadli właściciele kawiarni Żona Krawca, o czym poinformowali kilka dni temu na Facebooku. Kawy z ludzkim mlekiem będzie się można napić od środy. Jak zapewniają pomysłodawcy, wypicie takiego napoju wzmocni naszą odporność.

Żona Krawca

fot. Facebook – Żona Krawca – kawiarnia

Zobacz także: Mleko sojowe pomocne w PCOS

Kwestia prawna

Jest tylko jeden problem. Jak dowiedział się Newsweek, w rozumieniu obowiązujących przepisów Prawa Żywnościowego, mleko matki nie może być środkiem spożywczym przeznaczonym do powszechnego spożycia. Co więcej, obrót handlowy mlekiem kobiecym jest w Polsce nielegalny.

Kolejnym problemem jest zagrożenie epidemiologiczne. Nie wiadomo przecież skąd miałoby pochodzić mleko. Znaczący jest tu stan zdrowia, tryb życia, czy stosowanie używek przez kobietę, która przekazywałaby mleko kawiarni.

Pozostaje również sprawa etyki. O ile w Belgii czy w Niemczech kobiece mleko w kawiarniach nie wywołuje już szoku i oburzenia, w Polsce jest to sprawa kontrowersyjna. Pod postem Żony Krawca pojawiły się setki komentarzy. „Jak dla mnie mega przegięcie!”, „To do tej kawy jeszcze proponuję kotleta z łożyska… też podobno zdrowe… będzie zestaw zdrowotny” – można przeczytać opinie oburzonych internautów.

Zobacz także: Opowiadała o in vitro, pójdzie za to do więzienia. Dramat egipskiej prezenterki

Kobiece mleko w warszawskiej kawiarni zabiegiem marketingowym?

Jeżeli istnieje tyle przeszkód prawnych, dlaczego właściciele Żony Krawca zdecydowali się na taki krok? Prawdopodobnie chodzi tu o reklamę. Kontrowersyjna oferta miała zapewne przyciągnąć ciekawość, a w efekcie nowych klientów. W ciągu dwóch dni pod postem kawiarni pojawiło się 760 komentarzy, a informację przekazało dalej 756 użytkowników. Fakt ten nie umknął internautom.

Super zabieg marketingowy! Gratulacje za pomysł – pisze użytkownik Facebooka.

Zobacz także: Pokarm mamy to najlepszy posiłek dla noworodka

Laktobiznes źródłem dochodów

Okazuje się, że nie tylko warszawska kawiarnia wpadła na oryginalny sposób spożytkowania kobiecego mleka. Laktobiznes kwitnie głównie… wśród kulturystów, którzy doceniają właściwości kobiecego mleka.  Do tej grupy zalicza się również kulturysta Robert Burneika, znany pod pseudonimem Hardkorowy Koksu. Przyznaje jednak, że taka porcja mleka to zdecydowanie za mało na jego gabaryty.

Handel kobiecym mlekiem szczególnie popularny jest w Stanach Zjednoczonych. Tam siłacze mają do wyboru mleko mam będących na diecie wegańskiej, ekologicznej, beznabiałowej, czy bezglutenowej.

Mogą też kupić mleko świeże, albo wcześniej odciągnięte i zamrożone. Co ciekawe, na handlu mlekiem kobiety mogą wyciągnąć nawet do 20 tys. dolarów rocznie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Newsweek, Warszawa w Pigułce, Baby Online

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Surogatka zaszła w podwójną ciążę – jak to możliwe?!

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS
Pixabay

Ciężarna kobieta zaszła w kolejną ciążę, rodząc dwoje dzieci, które nie tylko nie zostały poczęte w tym samym czasie, ale i mają innych rodziców!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica Allen zdecydowała się być surogatką i urodzić dziecko chińskiej parze. Wszystko przebiegało pomyślnie aż do 6 tygodnia ciąży. Wtedy, w trakcie rutynowego USG, kobieta dowiedziała się od lekarza, że nosi w łonie nie jeden, a dwa płody. Kobieta była bardzo zaskoczona.
W tym czasie wszyscy byli przekonani, że dzieci będą identycznymi bliźniakami. Rodzice myśleli, że to skutek podziału embrionu i nikt nawet nie szukał innego wytłumaczenia.

Badania genetyczne wyjaśniły skomplikowana sytuację

Zgodnie z podpisanymi dokumentami, jako surogatka Allen nie mogła zobaczyć żadnego z chłopców po urodzeniu w szpitalu, ale dostała ich zdjęcie. Od razu zwróciła uwagę, że jedno dziecko miało jaśniejszą skórę od drugiego, co oznaczało, że nie są to bliźnięta jednojajowe. Kilka tygodni później, test DNA potwierdził, że materiał genetyczny jednego z chłopców zgadza się z próbką pobraną od chińskiej pary, ale już drugie dziecko posiadało geny Allen i jej partnera.

Surogatka, czy matka? Losy dziecka i rodzicielstwa rozstrzygnął sąd

Sprawa skończyła się w sądzie. Po walce z agencją reprezentująca interesy matek zastępczych, która zażądała wysokich opłat za zrzeczenia się dziecka na korzyść jego rodziców genetycznych, Allen i jej partner wreszcie odzyskali synka, który już wtedy miał trzy miesiące.

Mnoga ciąża to efekt superfetacji, czyli ciąży dodatkowej. Polega ona na tym, że kobieta po zajściu w ciążę nadal ma owulację, czyli może począć kolejne dziecko, które formuje się w tym samym czasie, co pierwszy płód. Co ciekawe, do tej pory zanotowano jedynie ok. 10 takich przypadków na całym świecie!

Źródło: o2.pl

POLECAMY:

Surogacja a status cywilny dziecka urodzonego za granicą

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Lekarze mówili, że nie może mieć dzieci. To, co stało się w ciągu jednego roku, zmieniło wszystko!

Nieraz podczas walki z niepłodnością trzeba zderzyć się z licznymi trudnymi wiadomościami. Charlotte Parker słyszała od specjalistów, że może mieć problem z zostaniem matką nawet przy pomocy in vitro. Liczba jej jajeczek była tak niska, że podobno bez dawcy miało nie być szans. Kobieta rozpoczęła więc z mężem poszukiwania. Nie były już jednak konieczne!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Charlotte (32 lata) i jej mąż Billy (29 lat) podążyli tropem wskazanym im przez specjalistów. Jakież jednak było ich zdziwienie, gdy szukając dawczyni zorientowali się, że kobieta jest w ciąży! Zaszła w nią naturalnie i 6-ego września 2016 roku urodziła zdrowego syna Lewisa. Nie była to jednak jedyna niespodzianka w życiu tej niesamowitej rodziny. Kilka tygodni później okazało się, że para ponownie zostanie rodzicami. Tym razem były to jednak…. trojaczki!

Od zapowiedzi mówiących o braku szans na bycie rodzicem, do czwórki dzieci w ciągu jednego roku – to się nazywa przewrotność losu!

Adam, Jamie i Ellla urodzili się w sierpniu tego roku. Poród miał miejsce przed terminem i około miesiąca maluchy przebywały jeszcze w szpitalu. Dziś są już w domu i co najważniejsze, zdrowo się rozwijają. „Posiadanie czwórki dzieci jest szaleństwem. Jest cała masa karmienia z 26-ciu butelek na dobę, a później przewijanie… zmieniamy około 30 pieluch każdego dnia” – opowiada zapracowana mama. „Teraz niezwykle dziwny wydaje się powrót do czasów, gdy myśleliśmy, że posiadanie dzieci będzie niemożliwe” – jej słowa cytuje “Daily Mail”.

Trudy, łzy i wielki finał

Charlotte opowiada, że była wstrząśnięta, gdy dowiedziała się o ekstremalnie niskiej ilości jajeczek. „Poczułam, jakby nasze plany na przyszłość zostały nam odebrane” – ocenia z dużymi emocjami. Opisuje też, jak przez kolejne kilka miesięcy szukała innych opcji leczenia i odmiennych diagnoz specjalistów w przeróżnych prywatnych klinikach zajmujących się płodnością. Wszyscy mówili jednak to samo. Wtedy to zaczęły się poszukiwania dawczyni.

Para jednak nie musiała już ich kończyć, a prawdziwy “Happy End” zdarzył się znacznie szybciej, niż mogło się wydawać. I chociaż zawsze w planach mieli dużą rodzinę, to nie przypuszczali, że sprawy rozwiną się aż do tego stopnia. Pojawienie się na świecie pierwszego syna było dla nich ogromnym szczęściem i znając swoją przeszłość związaną z problemem niepłodności, liczyli się z tym, że u ich boku będzie tylko jeden maluch. W styczniu USG pokazało jednak, że Charlotte nosi w sobie troje kolejnych dzieci. Dziś kobieta mówi: „Czujemy się bardzo szczęśliwi… Nie sądziłam, że będzie to możliwe”.

Różne drogi

Jest to kolejna historia pozwalająca złapać dystans do przyszłości. Nigdy bowiem nie wiemy, co się zaraz w naszym życiu wydarzy. I o ile w tym wypadku natura spłatała bohaterom szalenie pozytywnego figla, o tyle korzystanie z wszelkiej pomocy także może być znakomitą drogą do szczęścia. Pisaliśmy m.in. o doświadczeniach innej pary, która o dziecko starała się 10 lat. Eva Theresa Mae Lester pojawiła się na świecie dzięki siostrze swojej mamy: „Lisa Richards zgodziła się tym samym na bycie surogatką. Jak mówi, była przekonana, że jej siostra wraz z partnerem będą dobrymi rodzicami i zasługują na to” – pisaliśmy >>KLIK<< Happy End niejedno ma imię!

 

Źródło: „Daily Mail”

 

Zobacz też:

Dał jej życie dwa razy – najpierw adoptował, później oddał część wątroby. Czy można pokochać bardziej?

10 gwiazd, które adoptowały – ich droga do rodzicielstwa

Bliźniaki z zespołem Downa – mieli być adoptowani, teraz rodzice nie wyobrażają sobie bez nich świata!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Poronienia i zmiana płci córki. Cher o swoich doświadczeniach

Cher o zmianie płci córki
fot. Instagram - @cher

Życie popularnej wokalistki Cher nie było łatwe. Oprócz sławy, pieniędzy i blasku fleszy spotkało ją też wiele cierpienia. Zanim urodziła długo wyczekiwaną córeczkę Chastity Sun Bono, kilka razy straciła ciążę. Dziewczynka nigdy jednak nie poczuła się w pełni kobietą i w dorosłym życiu postanowiła zmienić płeć. Co w takiej sytuacji czuje matka? – Wpadłam w histerię, kiedy utraciłam córkę – mówi po latach Cher.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cherilyn Sarkisian La Pierre, bo tak w rzeczywistości nazywa się Cher, już kilka lat temu na łamach portalu Parade opowiadała o trudnych doświadczeniach ze swojego życia.

Cher swojego ojca poznała dopiero w wieku 11 lat, ponieważ odsiadywał on wyrok za handel narkotykami. Potem w wieku 16 lat przyszła gwiazda rzuciła szkołę i opuściła rodzinny dom, utrzymując się samodzielnie. Za nowe miejsce zamieszkania obrała Hollywood, gdzie poznała swojego późniejszego męża Sonny’ego Bono – kompozytora i producenta nagrań.

Muzyczna para osiągnęła ogromny sukces, a hit „I Got You Babe” szturmem podbił amerykańskie listy przebojów. W ich związku nie działo się jednak dobrze. Sonny chorobliwe kontrolował żonę, w efekcie po 11 latach małżeństwa, podjęli decyzję o rozstaniu.

Zobacz także: Strata po stracie – poronienie nawracające jako doświadczenie traumy

„Straciłam czworo dzieci”

W czasie małżeństwa z Sonnym, Cher długo starała się zajść w ciążę. Niestety kilka razy poroniła.

– Straciłam czworo dzieci przed Chaz. To były samoistne poronienia – powiedziała w 2010 roku.

Po trzecim poronieniu sytuacja ta stała się dla mnie koszmarem. Ludzie gratulowali mi kiedy byłam w ciąży, a kiedy traciłam dziecko mówili: „oh, bardzo nam przykro”. Boże, już nigdy więcej nie chcę tego słuchać – myślałam sobie.

W roku 1969 na świat przyszła córka Cher i Bono. Chastity Sun Bono nie czuła się jednak kobietą. Cierpiała na depresję, lęki zajadała słodyczami, czego efektem była znaczna nadwaga. Jak dziś wspomina, punktem zwrotnym w jej życiu były 13. urodziny – to wtedy zrozumiała, że urodziła się kimś innym, niż w rzeczywistości powinna być.

W 1995 roku Chastity publicznie opowiedziała o swoim homoseksualizmie. Dla Cher, która walczyła przecież o prawa lesbijek, gejów i brała udział w paradach równości, był to szok. Nie potrafiąc zrozumieć i zaakceptować inności swego dziecka, wyrzuciła Chastity z apartamentu na Manhattanie.

– Przestraszyłam się wtedy. Zawsze wyobrażałam sobie, że wyjdzie za mąż i założy rodzinę – zdradziła Cher. Jak napisała w swoim pamiętniku, dopiero po zetknięciu się z problemem była w stanie zweryfikować swoje całe dotychczasowe przekonania. Miała wielu przyjaciół homoseksualistów, jednak nie chciała, żeby jej córka znalazła się w tym gronie.

Chaz Bono fot. Instagram - @therealchazbono

Chaz Bono // fot. Instagram – @therealchazbono

Zobacz także: Malarka i niedoszła matka. Twórczość Fridy Kahlo

Cher o zmianie płci córki

Na przełomie 2008 i 2010 roku Bono przeszedł operację zmiany płci. Po dwóch latach terapii hormonalnej, w wieku 42 lat Chastity stała się mężczyzną, przybierając imię Chaz Salvatore Bono. O swojej przemianie napisał książkę „Jak stałem się Chazem”. Powstała również seria filmów ukazujących etapy transformacji Chaza.

Na początku Cher nie komentowała decyzji swojego dziecka o zmianie płci. Dopiero jakiś czas później, z pomocą psychologa, gwieździe udało się odbudować relacje z Chazem. – To było dla mnie trudne, ale teraz już o tym nie myślę – mówi Cher. Zrozumiała, że musi w końcu zaakceptować decyzję Chaza, ponieważ inaczej nigdy nie byłaby w stanie funkcjonować normalnie.

Stanęła w obronie syna

W roku 2010 Chaz wziął udział w amerykańskiej wersji Tańca z Gwiazdami. W mediach społecznościowych od razu posypały się krytyczne komentarze. W obronie Chaza stanęła wtedy Cher.

Chaz został zaatakowany na blogach i w komentarzach internetowych, z powodu udziału w „Tańcu z gwiazdami”! Żyjemy w Ameryce, czyż nie? Trzeba być naprawdę bezczelnym, żeby pisać takie komentarze. Wspieram go we wszystkim, co robi. Trzeba nie lada odwagi, żeby zdecydować się na udział w tym programie. Bogu dzięki, akurat odwagi na pewno mu nie brakuje! – napisała wówczas na jednym z portali społecznościowych.

Obecnie Chaz zajmuje się karierą filmową, zagrał m.in. w popularnym serialu American Horror Story. Jest również aktywnym działaczem na rzecz LGBT.

Cher i Chaz Bono fot. Instagram - @therealchazbono

Cher i Chaz Bono podczas rodzinnego spotkania // fot. Instagram – @therealchazbono

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Parade, Onet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.