Przejdź do treści

Zaszczep się przeciwko żółtaczce

W przyszłym tygodniu rusza akcja Żółty Tydzień, której ideą jest edukacja na temat zagrożeń związanych z wirusowym zapaleniem wątroby typu A i typu B oraz popularyzacja szczepień ochronnych.

Od 14 do 25 października osoby dotychczas niezaszczepione lub te, które rozpoczęły cykl szczepień wiosną, będą mogły się zaszczepić w specjalnych punktach na terenie całego kraju (lista placówek dostępna na stronie: zoltytydzien.pl).

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zapalenie typu B (WZW B) jest najgroźniejszym dla płodu i noworodka typem wirusowego zapalenia wątroby, ponieważ przenika przez łożysko. Zakażenie dziecka niemal zawsze oznacza, że rozwinie się u niego przewlekłe zapalenie wątroby typu B, grożące marskością tego narządu lub jego przewlekłym złośliwym zapaleniem.

Wirusowe zapalenie wątroby typu B (WZW B), nazywane często żółtaczką wszczepienną, jest poważną i dolegliwą chorobą zakaźną. Wywołuje ją wirus zapalenia wątroby typu 
B (HBV). Do zakażenia wystarczy już bardzo niewielka ilość krwi, dlatego niebezpieczne mogą być wizyty w salonach kosmetycznych, fryzjerskich, gabinetach stomatologicznych, medycyny estetycznej, a nawet w placówkach medycznych, gdzie przyczyną zakażenia może być niedostatecznie zdezynfekowany sprzęt.

Test pod kątem WZW B jest jednym z podstawowych badań, jakie musi zrobić każda kobieta w ciąży. Gdy się okaże, że matka jest nosicielem wirusa, noworodkowi w ciągu pierwszych 12 godzin życia podaje się jedną dawkę szczepionki anty-HBV i dawkę gamma-globuliny anty-HBs. 

Eksperci: Niepłodność należy rozpatrywać w ujęciu interdyscyplinarnym

Konferencja Interdyscyplinarne leczenie niepłodności" - plakat
materiały organizatora

10 marca br. na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym odbędzie się konferencja „Interdyscyplinarne leczenie niepłodności. Fizjologiczne aspekty regulacji cyklu miesiączkowego i spermatogenezy”. Zaproszeni eksperci zwrócą uwagę na to, że niepłodność i zaburzenia cyklu płciowego mogą być objawami wielu chorób i zaburzeń pracy organizmu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak zaznaczają organizatorzy, temat konferencji jest wynikiem coraz szerszej dyskusji na tematy związane z leczeniem niepłodności.

– Zeszłoroczna konferencja została przyjęta bardzo pozytywnie, a liczba uczestników przekroczyła 300 osób. Pokazuje to, jak istotnym i nurtującym zagadnieniem, zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów, jest sfera płodności – mówi dr n. med. Aleksandra Kicińska, kierownik naukowy konferencji.

Płodność jako integralna składowa zdrowia ludzkiego

Podczas drugiej edycji wydarzenia „Interdyscyplinarne leczenie niepłodności” organizatorzy planują zaprezentować uczestnikom szersze podejście do diagnostyki i leczenia zaburzeń płodności, które wykracza poza ramy specjalizacji ginekologii i położnictwa.

– Musimy zdać sobie sprawę, że aby skutecznie diagnozować i leczyć, należy wrócić do podstaw fizjologii, do zrozumienia mechanizmów rządzących naturalnymi przemianami w organizmie kobiety i mężczyzny. Pragniemy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że płodność jest integralną składową zdrowia ludzkiego i oznaką równowagi całego organizmu. Z tego względu wszystkie aspekty zaburzeń cyklu miesiączkowego oraz spermatogenezy, które mogą skutkować niepłodnością, powinny być rozpatrywane w ujęciu interdyscyplinarnym – zaznacza dr Kicińska.

Magazyn i serwis „Chcemy Być Rodzicami” są patronami medialnymi wydarzenia.

Szczegółowe informacje o konferencji „Interdyscyplinarne leczenie niepłodności. Fizjologiczne aspekty regulacji cyklu miesiączkowego i spermatogenezy” można znaleźć na stronie nieplodnoscinterdyscyplinarnie.gumed.edu.pl.

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Urlopy rodzicielskie, badania genetyczne, a może… in vitro? Na jakie benefity mogą liczyć polscy pracownicy?

Pracownicy podczas pracy przy laptopie
Fot. Pixabay.com

Z badań wynika, że blisko 80% firm działających w Polsce oferuje swoim pracownikom pozapłacowe systemy motywacji. Jak te benefity wypadają na tle Europy oraz świata i czy jest szansa, by znalazło się wśród nich dofinansowanie in vitro? Postanowiliśmy to sprawdzić.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dofinansowanie leczenia niepłodności i technik wspomagania rozrodu, które dla wielu osób są jedyną szansą na rodzicielstwo, to inicjatywa niezwykle istotna i potrzebna społecznie. Różnorodne formy wsparcia dla pracowników, którzy przygotowują się do zabiegu in vitro, stają się powoli standardem w krajach europejskich i USA.

Przykład idzie z Zachodu

Wiele amerykańskich korporacji oferuje dofinansowanie in vitro z budżetu firmy. Należą do nich przede wszystkim giganci z branży technologicznej: Facebook, Apple, Google, Intel i Microsoft, ale nie tylko. Wsparciem tego typu mogą poszczycić się także m.in. Deloitte, Deutsche Bank, Mastercard, Tesco i EY. Niektóre duże przedsiębiorstwa (m.in. Johnson&Johnson USA i Discovery Communications) idą o krok o dalej – gwarantują pokrycie wszystkich kosztów, które pracownik poniósł w związku z procedurą in vitro.

Z dobrych praktyk słynie też amerykański Starbucks, który od ponad roku oferuje dofinansowanie in vitro nawet pracownikom zatrudnionym na pół etatu. Dyrektor generalny przyznaje nawet, że spółka wydaje więcej na ubezpieczenie zdrowotne swoich pracowników niż… na ziarna kawy. Wszystkie wymienione firmy mają swoje oddziały w Polsce, ale ich polityka socjalna nie jest, niestety, globalna.

Zobacz również: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Mniejsze przedsiębiorstwa w USA od kilkunastu miesięcy mogą korzystać ze wsparcia programu Carrot Fertility, który oferuje pracodawcom m.in. dofinansowanie inseminacji domacicznej oraz in vitro w ramach benefitów pracowniczych.

In vitro w ramach benefitów pracowniczych – czy w Polsce jest to możliwe?

Czy podobne rozwiązania byłyby możliwe również na gruncie polskim? Z formalnego punktu widzenia – nic nie stoi na przeszkodzie. Sieci prywatnych poradni medycznych nie zamykają się na niestandardową współpracę z pracodawcami i pracownikami. Podkreślają, że szeroki zakres usług, które świadczą, pozwala odpowiedzieć na różnorodne potrzeby pacjentów.

– Zdrowie naszych pacjentów jest dla nas najważniejsze. Dlatego zawsze jesteśmy otwarci na dyskusje z klientami na temat sposobów realizacji różnych zakresów opieki medycznej, wynikających ze zgłaszanych przez pacjentów potrzeb zdrowotnych – podkreśla Arkadiusz Tatar, dyrektor medyczny ds. opieki ambulatoryjnej Grupy LUX MED.

Polski pracodawca – nie taki straszny, jak go malują

W ostatnich latach wiele zmieniło się także w nastawieniu samych pracodawców. Jak wynika z badania zrealizowanego przez Sedlak&Sedlak, już trzy na cztery firmy działające w Polsce proponują pozapłacowe systemy motywacji. Przeważnie są to szkolenia, możliwość pracy w systemie home office, a także pakiety sportowe i medyczne.

Chociaż te ostatnie przewidują zazwyczaj podstawowy zakres opieki zdrowotnej, część pracodawców decyduje się na ich rozszerzenie o bardziej kosztowną diagnostykę i zabiegi. Czy mogłoby zatem znaleźć się wśród nich dofinansowanie in vitro? Być może – problem w tym, że z takimi prośbami nie zgłaszają się sami pracownicy. Tymczasem oferta benefitów tworzona jest niejednokrotnie w oparciu o ich zapotrzebowanie (m.in. w tzw. systemie kafeteryjnym).

– W Polsce nie mieliśmy jak dotąd próśb ze strony pracowników dotyczących in vitro. W związku z powyższym nie mieliśmy okazji, aby tę kwestię rozważać – przyznaje Ewa Rzeczkowska, rzeczniczka prasowa polskiego Deloitte.

Rzeczkowska podkreśla jednocześnie, że firma, którą reprezentuje, uważnie słucha swoich pracowników i wyraża troskę o ich zdrowie. W ostatnim czasie wszystkim zainteresowanym pracownikom sfinansowano m.in. badania genetyczne ukierunkowane na określenie stopnia ryzyka zachorowania na nowotwór piersi, jajników lub prostaty. To cenne wsparcie medyczne, które pokazuje, że polskie firmy coraz bardziej otwierają się na potrzeby zdrowotne swoich pracowników.

Zbuduj społeczność

Wiele przedsiębiorstw dostrzega także wagę dodatkowych świadczeń rodzicielskich – dzięki nim może m.in. przyciągnąć i zatrzymać najlepszych specjalistów. Benefitami pracowniczymi, które są przez nich najbardziej pożądane, są żłobki i przedszkola na terenie pracy, wyciszone i komfortowe sale przeznaczone dla mam karmiących, ale też dodatkowe urlopy na naukę i opiekę nad dziećmi. Z duchem czasu idzie choćby polski oddział Microsoft.

– Niedawno dodaliśmy do szerokiego wachlarza benefitów pracowniczych w Microsoft w Polsce wydłużony do 6 tygodni urlop rodzicielski dla ojców oraz rodziców adopcyjnych. Oznacza to, że ojcowie mogą cieszyć się nie tylko gwarantowanymi przez Kodeks pracy 2 tygodniami urlopu ojcowskiego, ale także dodatkowymi 4 tygodniami, które pozwalają zbudować bliższą więź z dziećmi – mówi nam Joanna Frąckowiak z Microsoft. – W przypadku rodziców adopcyjnych mogą z tego benefitu korzystać pracownicy obojga płci. Dodatkowo pracownicy Microsoft w Polsce mogą korzystać również z 4 tygodni płatnego urlopu opiekuńczego w sytuacjach poważnego zachorowania bliskiego członka rodziny – dodaje.

Zwiększanie takiego wsparcia ponad zakres wymagany prawem to bardzo pozytywny trend, świadczy bowiem o rosnącej wrażliwości społecznej pracodawców. Jak zatem nakłonić ich do wsparcia – finansowego i społecznego – naszych przygotowań do procedury in vitro? Warto zastosować się do rady udzielonej przez Katie Evans-Reber, specjalistki HR w amerykańskim start-upie Gusto.

– Przede wszystkim: zbuduj społeczność. Im więcej osób chce określonej korzyści, tym bardziej prawdopodobne jest, że pracodawca weźmie pod uwagę twoje postulaty – podpowiadała w rozmowie z magazynem Forbes.

Dofinansowanie in vitro przez firmę: jest jeszcze fundusz socjalny

Pamiętajmy również, ze pracodawcy z jednostek budżetowych i samorządowych oraz ci, którzy zatrudniają powyżej 50 pracowników, dysponują tzw. zakładowym funduszem świadczeń socjalnych. Środki, które są w nim gromadzone, umożliwiają pracownikowi uzyskanie wsparcia finansowego w sytuacjach kryzysowych. A taką sytuacją – przy braku centralnego dofinansowania in vitro – jest dla wielu par kosztowne leczenie niepłodności.

Środkami z funduszu socjalnego dysponuje pracodawca i to on podejmuje decyzje, na co je wykorzystać. Każdy przypadek rozpatrywany jest zazwyczaj indywidualnie. Potwierdza to przykład dużej korporacji działającej w Polsce – TVN.

– W przypadku problemów zdrowotnych i nieprzewidzianych zdarzeń losowych pracownicy znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej lub życiowej mogą zwrócić się o udzielenie zapomogi z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Każda taka sprawa rozpatrywana jest jednak indywidualnie, a informacje o niej objęte są klauzulą poufności – poinformowało nas Biuro Prasowe TVN.

Czy zatem dofinansowanie in vitro przez firmę jest w Polsce możliwe? Na pewno warto to sprawdzić – jeśli tylko mamy ku temu sposobność i sprzyja nam sytuacja zawodowa.

Polecamy też: „Adopcja? Przykro mi, nie wygląda to tak jak na filmach” – mocne słowa, które zderzają wyobrażenie z rzeczywistością

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Została wyrzucona z samolotu, bo miała okres. Linie lotnicze się tłumaczą

Została wyrzucona z samolotu, bo miała okres
fot. Pixabay

Podróż do Dubaju była marzeniem jej życia. Wszystko szło zgodnie z planem, miała już zarezerwowane bilety i z radością oczekiwała na lot. Niestety kobieta została wyrzucona z samolotu, bo miała okres.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

24-letnia Brytyjka Beth Evans i jej partner Joshua Moran za bilety lotnicze do Dubaju zapłacili po 400 funtów. Kilka minut przed odlotem zostali jednak wyproszeni z samolotu.

Jak twierdzi para, wszystko przez nadgorliwą stewardesę, która podsłuchała ich rozmowę. Beth poskarżyła się chłopakowi na bóle brzucha spowodowane miesiączką. Kobieta opisała poziom bólu jako „jeden na dziesięć” i z radością oczekiwała 7-godzinnej podróży.

Zobacz także: Płaczące dziecko w samolocie przez osiem godzin nie mogło się uspokoić. Pasażerowie nagrali wideo

Została wyrzucona z samolotu, bo miała okres

Kiedy załoga Emirates usłyszała o bólach pasażerki, zdecydowała, że para musi opuścić samolot. Na pokładzie nie było bowiem lekarza.

Beth i Joshua musieli wydać kolejne 500 funtów na nowe bilety. – To szaleństwo wyrzucać kogoś z powodu bólów menstruacyjnych – powiedział Joshua. – Beth  płakała i bardzo się zdenerwowała, kiedy stewardesa zaczęła jej zadawać pytania – dodał.

– Tłumaczenie się z bólów menstruacyjnych jest upokarzające, zwłaszcza, kiedy wszyscy naokoło słyszą, o czym mówisz. Nikt jej nawet nie zbadał. Załoga skontaktowała się po prostu z oddziałem w USA i poinformowała, że Beth nie może lecieć – opowiadał Joshua.

Zobacz także: Karmiła piersią w restauracji, kelner zaprotestował. Co na to sąd?

Linie się tłumaczą

Zajście skomentował rzecznik linii Emirates:

Pasażerka zgłosiła załodze, że czuje dyskomfort i bóle, wspomniała też, że nie czuje się najlepiej. Kapitan skonsultował się z pomocą medyczną i podjął decyzję, że pasażerka musi opuścić pokład, by skorzystać z tejże pomocy medycznej.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: The Sun

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Przez celiakię wielokrotnie poroniła. Lekarze nie umieli powiedzieć, co jej dolega

Przez celiakię wielokrotnie poroniła
fot. Pixabay

„Wiedziałam, że coś jest nie tak, ale lekarze uspokajali, że wszystko jest ze mną w porządku”. Kobieta, nie wiedziała, że choruje na celiakię, dopiero po kilku poronieniach została prawidłowo zdiagnozowana.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Historia działa się w połowie lat 80’.  Alice Bast w wieku 26 lat zaczęła chorować. Bezustannie męczyły ją biegunki, chroniczne migreny, osłabienie, czy wzdęcia.

– Odwiedzałam lekarzy z powodu dolegliwości żołądkowych , jednak oni leczyli tylko objawy, a nie przyczynę choroby – opowiada kobieta. Leki, które dostawała, pomagały krótkoterminowo.

Zobacz także: Celiakia a niepłodność: sprawdź, co mają wspólnego!

Przez celiakię wielokrotnie poroniła

Kiedy Alice zaszła w ciążę, objawy wróciły ze zdwojoną siłą. Niestety, dla ciężarnej skończyło się to tragicznie – doszło do wewnątrzmacicznego zahamowania wzrostu płodu (IUGR). Przyczyn mgło być wiele- od infekcji po wysokie ciśnienie krwi – jednak w przypadku Alice nie było jasne, co spowodowało IUGR. W dziewiątym miesiącu ciąży kobieta straciła dziecko.

Chociaż było to niezwykle traumatyczne przeżycie, Alice zaczęła walczyć o dziecko. Trzy kolejne ciąże również poroniła. Ponownie, przyczyny nie udało się ustalić.

Po wielu nieudanych próbach największe marzenie Alice ziściło się i na świat przyszła jej długo wyczekiwana córeczka Linnea.

Bast potrzebowała jednak odpowiedzi. Chodziła od specjalisty do specjalisty, wykonała dziesiątki badań, jednak nikt nie potrafił jej pomóc. W sumie leczyła się u 23 lekarzy!

Zobacz także: Płodność a celiakia

Kobiecie pomógł weterynarz

Lekarze ignorowali stan zdrowia Alice. „Ludzie czasem mają biegunki” – usłyszała kiedyś w gabinecie lekarskim.

Zainteresowanie okazał dopiero…. dentysta. Specjalista zauważył, że coś jest nie tak – wystarczyło mu jedno spojrzenie w jamę ustną kobiety, żeby zauważyć problem. Jej zęby były kruche, a dziąsła krwawiły.

Kolejna wskazówka nadeszła od przyjaciela Bast, który był…. weterynarzem.

– Czasami zwierzęta mają problem ze spożywaniem zbóż. Zapytaj lekarza o badania związane z nietolerancją glutenu. Ta choroba to celiakia– powiedział Alice.

Przypuszczenia weterynarza okazały się prawdą. W 1994 roku wieku 34 lat u Alice Bast zdiagnozowano celiakię. W tamtych czasach trudno jednak było o produkty bezglutenowe, więc kobieta musiała je sprowadzać z Kanady.

Aby pomóc innym chorym, założyła fundację „Beyond Celiac”. Między innymi również dzięki staraniom Alice, produkty gluten-free stały się powszechnie dostępne.

Zobacz także: Dieta bezglutenowa na płodność

Co to jest celiakia?

Celiakia to choroba autoimmunologiczna, która powoduje trwałą nietolerancję glutenu. Spożycie tego białka (występującego w licznych zbożach) przez osobę chorą na celiakię sprawia, że jej organizm zaczyna zwalczać własne komórki. Dochodzi wtedy do niszczenia śluzówki jelit i zaniku kosmków jelitowych – te zaś odpowiadają za pobranie składników odżywczych z pożywienia.

Jak powszechnie wiadomo, niedobory żywieniowe (m.in. cynku, selenu i kwasu foliowego) mogą obniżyć jakość komórek jajowych i wywołać szereg trudności z zajściem w ciążę. To jednak niejedyna zależność pomiędzy celiakią a niepłodnością. Spożycie glutenu przez kobietę, która nie wie o swojej chorobie, prowadzi też do wielu zaburzeń hormonalnych, m.in. rozregulowania cyklu miesiączkowego i zatrzymania owulacji.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.delish.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.