Przejdź do treści

Zanim zaopiekujesz się dzieckiem, zaopiekuj się… sobą

Starania o dziecko to często wahania nastrojów. By sobie z nimi poradzić, warto znaleźć dla siebie czas i się sobą zaopiekować.

Kasia i Aleksander od kilku lat starają się o dziecko. Cztery lata temu Kasia zaszła w ciążę, ale w 9 tygodniu poroniła. Później naturalne starania nie przyniosły spodziewanych rezultatów. I w efekcie badań, zaproponowano im inseminację, która niestety nie zaowocowała ciążą. Łamiącym się głosem Kasia opowiada, że nie dość, że bardzo by chciała mieć dziecko i nie udaje się zrealizować tego pragnienia, to jeszcze często jest jej przykro, gdy spotyka się ze znajomymi, którzy mają dzieci i słyszy: „a wy kiedy? Na co czekacie?” Uważa, że są niewrażliwi i nietaktowni. Aleksander w żartach usłyszał od kolegi: „Może cię nauczyć jak to się robi?” Mężczyzna czuł się wściekły, ale i bezradny. To w jego spermie jest za mało żywych plemników i czuje się winny, że przez niego nie może z żoną doczekać się potomka. Nie jest to coś, o czym ma ochotę opowiadać kolegom. Para o swoich problemach z poczęciem dziecka powiedziała jedynie najbliższej rodzinie. Kasia i Aleksander uważają, że to ich prywatna sprawa i nie mają ochoty wtajemniczać w nią swoich znajomych. Ostatnio Kasia zauważyła, że unikają kontaktów towarzyskich, a mąż przestał grać z kolegami w piłkę, co zawsze bardzo lubił.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kinga i Marcin są po trzech nieudanych in vitro. Po ostatniej próbie Kinga była zrozpaczona i spytana przez koleżankę w pracy, co się stało, opowiedziała jej, że bezskutecznie starają się z mężem o dziecko, o stymulacjach, które źle znosiła i zawiedzionych za każdym razem nadziejach. Koleżanka dodała jej otuchy. Jednak Kinga ma wrażenie, że odkąd znajoma wie o jej chorobie, częściej mówi o swoich dzieciach. Kinga już sama nie wie, czy faktycznie tak jest, czy tylko jej się wydaje. Czuje się jednak zraniona opowieściami koleżanki. Czasem jest na granicy płaczu, czasem czuje się naprawdę zła. Prawie zawsze bezradna. Ma poczucie, że skoro powiedziała, że jak dotąd bezskutecznie starają się z mężem o dziecko, to koleżanka powinna wiedzieć, że jej opowieści o dzieciach są raniące.

Czy to znaczy, że jeśli borykacie się z niepłodnością – bez względu na to, czy powiecie o swoich problemach otoczeniu, czy nie – będziecie ranieni? Czy faktycznie jesteście zupełnie bezbronni, skazani na dodatkowe przykrości? Wydaje się, że niekoniecznie.

Jeśli leczycie się z powodu niepłodności możecie czuć się tak, jak byście jechali kolejką górską. W jednej chwili jesteście pełni optymizmu i nadziei, że wasze pragnienia wreszcie się spełnią, by krótko potem, gdy okazuje się, że jednak nie udało się zajść w ciążę czy jej utrzymać, pogrążyć się w żałobie – smutku, wręcz rozpaczy i beznadziei. Możliwe, że czujecie się gorsi od innych, szczególnie tych, którzy nie mieli problemów z poczęciem dziecka. Niewykluczone też, że w waszym odczuciu, życie bez dziecka nie ma sensu. Tego rodzaju przeżycia są wyczerpujące zarówno psychicznie jak i fizycznie. Mogą one sprawiać między innymi, że będziecie unikać nowych wyzwań, znajomości; silniej niż wcześniej przeżywać porażki i odczuwać zranienia.

Jak w tym trudnym okresie zaopiekować się sobą? Można to zrobić na wiele sposobów i zapewne sprawianie sobie różnych, nawet drobnych, przyjemności może przynieść ulgę i być pomocne (np. floating, zabieg kosmetyczny). W swoim artykule chciałam się jednak skupić na relacjach z innymi jako źródle wsparcia lub dodatkowych cierpień w czasie walki z niepłodnością.

Ludzie w różnym stopniu chcą czy potrafią dopuszczać innych do swoich prywatnych spraw. Każdy ma prawo do niezależnej decyzji w tym względzie. Warto jednak mieć świadomość konsekwencji własnych wyborów. Co się dzieje jeśli nie mówię rodzinie, przyjaciołom, znajomym o ważnych dla siebie sprawach? Co jeśli ktoś nadużył mojego zaufania? Co mogę zrobić, kiedy osoba, której się zwierzyłam zachowuje się potem inaczej niż bym oczekiwała?

Jedną z częstych motywacji do nieinformowania otoczenia o trudnościach z poczęciem dziecka wydaje się być lęk przed szeroko rozumianym zranieniem. To prawda, że raczej nie da się całkowicie uniknąć sytuacji, w których może wam być przykro z powodu niepłodności. Czasem przecież wystarczy widok ciężarnej kobiety, by poczuć bolesne ukłucie zazdrości. Prawdopodobnie też będziecie stykać się z osobami, które albo będą wam z jakiegoś powodu radziły, żebyście postarali się o dziecko (nie mając pojęcia, jak bardzo się o nie staracie), albo będą pytały o wasze plany związane z rodzicielstwem, nie zdając sobie sprawy, że właśnie dotknęły waszego najczulszego punktu. Tego rodzaju sytuacje nie ograniczają się zresztą wyłącznie do osób cierpiących z powodu niepłodności. Dotyczą każdego, kto doświadczył znaczącej utraty lub jest pozbawiony czegoś dla siebie ważnego, co inni mają niejako bez wysiłku (np. dziecko z niepełnej rodziny; kobieta, która pragnie założyć rodzinę, a nie może znaleźć partnera; mężczyzna, który po wypadku nie jest w stanie pracować jak dawniej i łożyć na dom). Możliwe, że na przypadkowe sytuacje, z udziałem nieznajomych lub słabo znanych osób, których nie chcecie wtajemniczać w swoje problemy macie niewielki wpływ.

Zupełnie inaczej jest w przypadku osób, z którymi utrzymujecie stałe kontakty – waszej rodziny, przyjaciół, bliższych znajomych. Jeśli te osoby nie wiedzą o waszej chorobie, właściwie nie możecie liczyć na ich zrozumienie czy wsparcie, co skazuje was na samotność czy nawet pewne wykluczenie. Jeśli zaryzykujecie wtajemniczenie bliskich w swoje sprawy, możecie z kolei liczyć na ich pomoc, a przynajmniej na to, że nie będziecie ranieni ich pytaniami czy komentarzami. Oczywiście może tutaj pojawić się wiele wątpliwości: a co jeśli niestety tak się nie stanie? Co jeśli już powiedzieliśmy, że leczymy się w klinice niepłodności, a osoby, na których zrozumienie liczyliśmy, zawiodły nas? Co jeśli musimy teraz słuchać rad całej rodziny, a najbliższa koleżanka, która szczęśliwie została matką nie mówi o niczym innym tylko o swoim uroczym skądinąd synku?

Warto pamiętać, że każdy człowiek ma prawo chronić siebie. Szczególnie jeśli w raniący dla was sposób zachowują się osoby z rodziny czy kręgu przyjaciół, możecie powiedzieć o swoich uczuciach, najlepiej używając komunikatów w pierwszej osobie. Na przykład: „Przykro mi, kiedy….”, „złości mnie, że…” „jestem zawiedziona, gdy….”. Jeśli czujecie, że mówienie w ten sposób o własnych uczuciach jest dla was zbyt trudne lub jeśli obawiacie się, że nie spotka się to ze zrozumieniem, może warto poprosić bliskich, by poczytali o waszej chorobie w internecie. Może zechcecie wskazać strony (blogi? Wątki na forach?), które dobrze korespondują z waszymi doświadczeniami czy przeżyciami? Albo przesłać link do strony informującej o tym, co szczególnie rani osoby borykające się z niepłodnością, a co jest pomocne?

Macie także prawo do nie rozmawiania o swoich sprawach (nie teraz, nie z tą osobą) i możecie asertywnie powiedzieć wprost, np.: „nie chcę o tym rozmawiać”, „wolałbym zmienić temat”, „dam ci znać, kiedy będę gotowy, o tym mówić”. Warto też odpowiedzieć sobie na pytanie, jakimi osobami się otaczacie. Czy są wśród nich empatyczni, wspierający ludzie? Może jest ktoś, kto ma lub miał podobne doświadczenia i jest gotów o tym rozmawiać albo wspólnie o tym pomilczeć? Może ta bolesna sytuacja, w jakiej się znaleźliście stanie się przyczynkiem do nawiązania głębszych relacji z serdecznymi, rozumiejącymi ludźmi?

Jeśli borykanie się z niepłodnością jest dla was źródłem trudnego do zniesienia cierpienia; jeśli czujecie, że zamykacie się w sobie, macie coraz mniej satysfakcjonujących kontaktów z ludźmi; sprawy, które dotąd przynosiły wam radość, teraz was nie cieszą lub z innego powodu, macie poczucie, że sytuacja, w której się znaleźliście jest dla was szczególnie bolesna, możecie zechcieć szukać dla siebie profesjonalnej pomocy, np. psychoterapeuty (niekoniecznie jako para, bo choć problem niepłodności jest problemem pary, to każdy z was może go inaczej przeżywać) czy grupy wsparcia prowadzonej przez specjalistę. W walce z niepłodnością – jak z każdą chorobą – sfera psychiczna odgrywa ważną rolę, a opiekowanie się sobą, szukanie dla siebie pomocy w trudnych okresach jest przejawem zdrowia psychicznego.

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

jest psychologiem, psychoterapeutką i tłumaczem. W swojej pracy terapeuty kieruje się Kodeksem Etycznym PTPP. Prowadzi indywidualną psychoterapię dorosłych i dzieci.

Masz tatuaże? Ten film przestrzega: otwierasz się na zło i niepłodność

Ksiądz Rafał Jarosiewicz udostępnił w sieci nagranie, w którym przestrzega młode pary przed demoniczną siłą tatuaży. Jego zdaniem są one „otwieraniem się na zło”, przez co prowadzą do niepłodności. Ale dla wytatuowanych przyszłych rodziców ma też dobrą wiadomość. Takim parom, jak oni, pomógł już wiele razy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Moi drodzy, zwracam się do was z serdeczną prośbą. Chodzi o tatuaże. Dzisiaj jest ogromne spustoszenie związane z tatuażami. Jedni mówią, że tatuaże nie mają żadnego wpływu na nasze życie. Moje doświadczenie w pracy kapłańskiej pokazuje, że tatuaże mają ogromny wpływ duchowy na życie człowieka – rozpoczyna swoje wystąpienie ks. Jarosiewicz.

W dalszej części nagrania duchowny wyjaśnia, że podczas swojej posługi bardzo często spotyka pary, które latami bezskutecznie starają się o dziecko. Według księdza bardzo duży wpływ na tę sytuację mogą mieć ich wcześniejsze wybory.

Moje pierwsze pytanie, które do nich [par zmagających się z niepłodnością – przyp. red.] kieruję, to jest pytanie o to, czy rzeczywiście ich ciała nie są wytatuowane – mówi ksiądz podczas nagrania. I dodaje, że mogą one być furtką dla zła.

Tatuaże a Biblia

W swojej teorii duchowny nie powołuje się na szkodliwe działanie tuszu stosowanego do tatuowania ciała, ale na doświadczenie o. Jamesa Manjackala. Ów hinduski zakonnik i charyzmatyk przytacza w swoich kazaniach świadectwa osób, które z uwagi na posiadanie tatuaży nie mogły doświadczyć pełni Bożego błogosławieństwa. Nieprzekonanym do jego słów ks. Jarosiewicz przytacza fragment Biblii, który ma potwierdzać demoniczne działanie tatuaży na ludzi:

„Nie będziesz nacinał ciała na znak żałoby po zmarłym ani umieszczał na ciele znaków tatuażu”  (Kpł 19,28).

CZYTAJ TEŻ: Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

Modlitwą w niepłodność wywołaną tatuażem

Problem w tym, że interpretacja tego fragmentu (będącego jedynym miejscem w Biblii, w którym znajdziemy słowo „tatuaż”) nie jest wcale jednoznaczna. Według wielu duchownych odwołuje się on przede wszystkim do niechrześcijańskich praktyk nacinania własnego ciała w celu upamiętniania zmarłych lub przywołania pogańskich bóstw.

Ale ks. Rafał Jarosiewicz żywi przekonanie, że tatuaże rzeczywiście mają złą moc i mogą prowadzić do niepłodności. Parom, które doświadczają trudności w poczęciu dziecka, zdradza jednak, że jako duchowny stara się związywać moc ich tatuaży – poprzez modlitwę.

– Pierwszym owocem takiej modlitwy było to, że u wielu par, które przez całe lata nie mogły mieć dzieci, poczynało się życie. To jest moje osobiste doświadczenie – zdradza kapłan w opublikowanym nagraniu.

Na koniec apeluje do wiernych:

– Pragnę was po prostu prosić: nie tatuujcie się – niezależnie od tego, ktokolwiek mówi inaczej. Ponieważ różni ludzie, także duchowni, mówi zupełnie inne rzeczy.

ZOBACZ TEŻ: Ksiądz przestrzega przed kandydatem wspierającym antykoncepcję awaryjną oraz in vitro. Będzie „gorzej niż z Sodomą”.

Mobilny konfesjonał

Warto dodać, ze to nie pierwsze przedsięwzięcie księdza Jarosiewicza, które odbiło się szerokim echem w mediach. Od kilku lat głośno jest o innym pomyśle, który duchowny zrealizował w swoim rodzinnym Kołobrzegu. To mobilny konfesjonał, czyli stylizowane na konfesjonał czerwone auto z napisem: „Jezu ufam Tobie”. Ma umożliwić wiernym intymną spowiedź poza kościołem: na ulicach miasta, przy centrach handlowych, a nawet podczas koncertów.

POLECAMY: Zamiast in vitro – naprotechnologia. W Bydgoszczy otwarto przykościelne Centrum Troski o Płodność

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Anna Karczmarczyk choruje na Hashimoto. „Włosy wychodziły mi garściami”

Anna Karczmarczyk choruje na Hashimoto
fot. Instagram @anna_karczmarczyk

26-letnia aktorka Anna Karczmarczyk wyznała, że nie była nawet w stanie podnieść się z łóżka. Co jej jest?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aktorka na ekranie pojawiła się po raz pierwszy w wieku 12 lat. Zagrała wtedy koleżankę Oli (Marta Wierzbicka) w serialu „Na Wspólnej”. Widzowie znają ją głównie z roli Alicji z „Galerianek”.

Obecnie Anna wciela się w jedną z głównych ról w nowej produkcji „Za marzeniami”. Choć aktorka nie próżnuje, miewa dni, w których nie jest w stanie podnieść się z łóżka. Wszystko przez chorobę.

Zobacz także: Karolina Szostak opowiada o walce z Hashimoto

„Nie miałam siły wstać z łóżka”

Pierwsze niepokojące objawy gwiazda zauważyła na pierwszym roku studiów. W wywiadzie z tygodnikiem „Na żywo” powiedziała, że bez przerwy czuła się zmęczona, a włosy zaczęły wypadać jej garściami.

Mama Ani jest pielęgniarką i to ona domyśliła się, co może być przyczyną złego stanu zdrowia córki.

W momencie, gdy już włosy wychodziły mi garściami, a ja nie miałam siły wstać z łóżka, czy choćby ruszyć ręką, zadzwoniłam do mojej mamy i powiedziałam: mamo, ja nie chcę żyć. A ona odpowiedziała wtedy: widzimy się jutro w szpitalu, robimy hormony tarczycy – cytuje słowa aktorki magazyn „Viva!”.

Zobacz także: Jak rozpoznać chorobę Hashimoto?

Anna Karczmarczyk choruje na Hashimoto

U Karczmarczyk stwierdzono chorobę Hashimoto, czyli przewlekłe zapalenie tarczycy. Jest to najczęstsza na świecie choroba autoimmunologiczna, cierpi na nią od 13,4 proc. do 38 proc. ludzi, a odsetek ten rośnie z każdą dekadą. Choroba dotyka najczęściej kobiety.

System immunologiczny chorego rozpoznaje tarczycę jako wroga i zaczyna ją atakować. Jeżeli będzie ją atakował wystarczająco długo, tarczyca ulegnie zniszczeniu i nie będzie już mogła wyprodukować wystarczającej ilości hormonów.

Do najczęstszych objawów zaburzeń czynności tarczycy należy zmęczenie i ospałość, wypadanie włosów, brak tolerancji na zimno, problemy z wagą, depresja, problemy z koncentracją, trądzik, refluks, bóle stawów, ból żołądka, rozdrażnienie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wskazania do in vitro – kobieta [WIDEO]

Jakie są najczęstsze wskazania do wykonania procedury in vitro – wyjaśnia dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zdaniem ekspertów bardzo ważne jest to, że mówiąc o wskazaniach do in vitro należy wziąć pod uwagę wskazania zarówno kobiety, jak i mężczyzny.

Wskazania do in vitro – kobieta: niedrożność jajowodów

Jeśli chodzi o kobiety, to częstym wskazaniem do wykonania procedury in vitro jest niedrożność jajowodów.

Niedrożność jajowodów  może mieć różną etiologię, najbardziej popularną i częstą jest stan zapalny jajowodów – mówi  dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie. – Często kobiety nawet nie wiedzą, że przechodzą stan zapalny. Na przykład chlamydia jest stanem zapalnym, który przebiega bezobjawowo.

Wskazania do in vitro – kobieta: endometrioza

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest endometrioza, która nie tylko powoduje duże zrosty w jamie brzusznej, ale również…
– Powoduje pojawienie się torbieli endometrialnych oraz odpowiada za pojawienie się nacieków endometriozy na otrzewnej, czasem na pęcherzu, na odbytnicy, ale też w znacznej mierze uszkadza samą jakość komórki jajowej – mówi dr Łukasiewicz.
W przypadku III i IV stopnia tej choroby jest wskazanie do procedury in vitro.

Wskazania do in vitro – kobieta: niepłodność idiopatyczna

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest tzw. niepłodność idiopatyczna.
– Dotyczy to dużej liczby pacjentów u których podczas diagnozy nie wykryto żadnych problemów, które przyczynią się do niepłodności a para ma problem z zajściem w ciążę – dodaje specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie.
Jeśli niepłodność idiopatyczna trwa 2 lata, to jest już wskazaniem do wykonania procedury ivf.
Dr Łukasiewicz przypomina również, że wiele zależy od wieku pacjentki oraz jej rezerwy jajnikowej tj. między innymi poziomu hormonu AMH.
– Jeśli pacjentka ma powyżej 35. lat a poziom hormonu  AMH jest obniżony i wykonaliśmy całą diagnostykę, która potwierdza niepłodność idiopatyczną, to nie ma po co czekać 2 lat, tylko szybciej zalecamy przystąpienie do procedury in vitro – mówi dr Monika Łukasiewicz.

Dr Łukasiewicz przypomina również, że wiele zależy od wieku pacjentki oraz jej rezerwy jajnikowej tzw. AMH.
– Jeśli pacjentka ma powyżej 35. lat jej AMH jest obniżone i wykonaliśmy całą diagnostykę, która potwierdza niepłodność idiopatyczną, to nie ma po co czekać 2 lat, tylko szybciej zalecamy przystąpienie do procedury in vitro – mówi dr Monika Łukasiewicz.

Wskazania do in vitro – kobieta: obniżona rezerwa jajnikowa

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest obniżona rezerwa jajnikowa u bardzo młodych kobiet.

– Zdarza się, że u kobiet choroba degenerująca sprawia, że jajniki są bardzo zniszczone w procesie leczenia i pacjentka  w wieku 20-30 lat dowiaduje się, że nie będzie miała szansy na ciążę w późniejszym wieku – dodaje ginekolog.

Wskazania do in vitro – kobieta: zaburzenia hormonalne

Częstym wskazaniem do in vitro u kobiet są zaburzenia hormonalne.
– Tutaj mamy cały kosz różnych zaburzeń – mówi dr Łukasiewicz. – Najczęściej spotykane to zespół policystycznych jajników, które polega na tym, że u pacjentek występuje wiele pęcherzyków, bardzo rzadko miesiączkują i mają cechy hiperandrogenizmu (dużo męskich hormonów, np. testosteronu).
U takich pacjentek skutkiem PCO są między innymi brak lub rzadkie owulacje, dlatego w ich przypadku, po wyczerpaniu innych metod, jest zalecana procedura ivf.

Wskazania do in vitro – Kobieta: zachowanie płodności przed leczeniem onkologicznym

Kolejnym wskazaniem do procedury in vitro jest zachowanie płodności w przypadku choroby onkologicznej.
– Chodzi o młode kobiety, z rakiem piersi, chłoniaki i inne nowotwory, które mogą znacznie uszkadzać jajniki chemioterapią – mówi dr Monika Łukasiewicz. – Wtedy przed rozpoczęciem leczenia chemioterapią należy wykonać tzw. zabezpieczenie płodności.

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Chcesz poprawić jakość nasienia? Pamiętaj o antyoksydantach i witaminach!

Pokroje warzywa i owoce na tacy /Ilustracja: Stres okscydacyjny. Jak poprawić jakość nasienia
Fot.: Pixabay.com

Powszechnie wiadomo, że liczba i jakość plemników mają wpływ na łatwość zajścia w ciążę. Jak poprawić te parametry? Przede wszystkim: walczyć ze stresem, zwłaszcza oksydacyjnym!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wśród przyczyn męskiej niepłodności można wymienić nieprawidłowości anatomiczne (np. żylaki powrózka nasiennego) lub zaburzenia neurologiczne ejakulacji. Ale najwięcej przypadków stanowią zaburzenia procesu spermatogenezy i czynności plemników. Płodność obniża także palenie papierosów, nadużywanie alkoholu czy otyłość. Wszystkie te czynniki powodują stres oksydacyjny.

Stres oksydacyjny – co to takiego?

Stres oksydacyjny to sytuacja, w której nasz organizm nie nadąża z usuwaniem wolnych rodników, a ich nadwyżka kumuluje się w organizmie. To zaburza równowagę między produkcją tzw. reaktywnych form tlenu (RFT) a działaniem prewencyjnym systemu oksydacyjnego. Nadmiar RFT uszkadza tkanki i komórki, także te płciowe. Plemniki są szczególnie narażone na szkodliwe działanie RFT, gdyż ich błona zawiera dużo kwasów tłuszczowych ulegających procesowi utleniania, a w cytoplazmie występuje niewiele enzymów usuwających produkty tych procesów. Reaktywne formy tlenu powodują zmniejszenie liczebności plemników, zaburzenie ich czynności oraz ruchliwości, a także niewłaściwą morfologię.

Jak walczyć ze stresem oksydacyjnym?

Nasz organizm broni się przed stresem oksydacyjnym zarówno za pomocą czynników enzymatycznych, jak i nieenzymatycznych. Podstawowe działanie sprawuje tzw. triada enzymatyczna, na którą składają się dysmutazy ponadtlenkowe, katalaza i peroksydazy glutationowe. Ważną rolę w budowie tych enzymów odgrywają takie mikroelementy, jak cynk, miedź, mangan i selen, dlatego ich suplementacja może poprawić jakość nasienia.

Spośród nieenzymatycznych antyoksydantów najważniejszą rolę odgrywają glutation, kwas pantotenowy, witaminy A, E, C i z grupy B. Niebagatelne znaczenie mają także karotenoidy – związki chemiczne obecne w żółtych, czerwonych, pomarańczowych i różowych barwnikach roślinnych – które są prekursorami witaminy A. Powstaje z nich retinal przekształcany do retinolu, głównego składnika witaminy A.

Świetnym suplementem diety dla mężczyzn walczących ze stresem oksydacyjnym jest FertilMan Plus. Jest to najmocniejszy preparat wspomagający plemniki dostępny na rynku. Eksperci zalecają przyjmowanie preparatu jeszcze przed rozpoczęciem starań o dziecko. FertilMan Plus jest bogaty w L-karnitynę, L-argininę, cynk, selen, witaminę A, witaminy z grupy B, witaminę E, glutation, koenzym Q10 oraz kwas foliowy, które korzystnie wpływają na męską płodność. Preparat ten jest polecany także dla osób stosujących dietę wegetariańską. W opakowaniu znajduje się 120 tabletek, które w dubletach powinno się zażywać dwa razy dziennie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak szybko zajść w ciążę po trzydziestce? 10 wskazówek od ekspertów

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.