Przejdź do treści

Zanim zaopiekujesz się dzieckiem, zaopiekuj się… sobą

Starania o dziecko to często wahania nastrojów. By sobie z nimi poradzić, warto znaleźć dla siebie czas i się sobą zaopiekować.

Kasia i Aleksander od kilku lat starają się o dziecko. Cztery lata temu Kasia zaszła w ciążę, ale w 9 tygodniu poroniła. Później naturalne starania nie przyniosły spodziewanych rezultatów. I w efekcie badań, zaproponowano im inseminację, która niestety nie zaowocowała ciążą. Łamiącym się głosem Kasia opowiada, że nie dość, że bardzo by chciała mieć dziecko i nie udaje się zrealizować tego pragnienia, to jeszcze często jest jej przykro, gdy spotyka się ze znajomymi, którzy mają dzieci i słyszy: „a wy kiedy? Na co czekacie?” Uważa, że są niewrażliwi i nietaktowni. Aleksander w żartach usłyszał od kolegi: „Może cię nauczyć jak to się robi?” Mężczyzna czuł się wściekły, ale i bezradny. To w jego spermie jest za mało żywych plemników i czuje się winny, że przez niego nie może z żoną doczekać się potomka. Nie jest to coś, o czym ma ochotę opowiadać kolegom. Para o swoich problemach z poczęciem dziecka powiedziała jedynie najbliższej rodzinie. Kasia i Aleksander uważają, że to ich prywatna sprawa i nie mają ochoty wtajemniczać w nią swoich znajomych. Ostatnio Kasia zauważyła, że unikają kontaktów towarzyskich, a mąż przestał grać z kolegami w piłkę, co zawsze bardzo lubił.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kinga i Marcin są po trzech nieudanych in vitro. Po ostatniej próbie Kinga była zrozpaczona i spytana przez koleżankę w pracy, co się stało, opowiedziała jej, że bezskutecznie starają się z mężem o dziecko, o stymulacjach, które źle znosiła i zawiedzionych za każdym razem nadziejach. Koleżanka dodała jej otuchy. Jednak Kinga ma wrażenie, że odkąd znajoma wie o jej chorobie, częściej mówi o swoich dzieciach. Kinga już sama nie wie, czy faktycznie tak jest, czy tylko jej się wydaje. Czuje się jednak zraniona opowieściami koleżanki. Czasem jest na granicy płaczu, czasem czuje się naprawdę zła. Prawie zawsze bezradna. Ma poczucie, że skoro powiedziała, że jak dotąd bezskutecznie starają się z mężem o dziecko, to koleżanka powinna wiedzieć, że jej opowieści o dzieciach są raniące.

Czy to znaczy, że jeśli borykacie się z niepłodnością – bez względu na to, czy powiecie o swoich problemach otoczeniu, czy nie – będziecie ranieni? Czy faktycznie jesteście zupełnie bezbronni, skazani na dodatkowe przykrości? Wydaje się, że niekoniecznie.

Jeśli leczycie się z powodu niepłodności możecie czuć się tak, jak byście jechali kolejką górską. W jednej chwili jesteście pełni optymizmu i nadziei, że wasze pragnienia wreszcie się spełnią, by krótko potem, gdy okazuje się, że jednak nie udało się zajść w ciążę czy jej utrzymać, pogrążyć się w żałobie – smutku, wręcz rozpaczy i beznadziei. Możliwe, że czujecie się gorsi od innych, szczególnie tych, którzy nie mieli problemów z poczęciem dziecka. Niewykluczone też, że w waszym odczuciu, życie bez dziecka nie ma sensu. Tego rodzaju przeżycia są wyczerpujące zarówno psychicznie jak i fizycznie. Mogą one sprawiać między innymi, że będziecie unikać nowych wyzwań, znajomości; silniej niż wcześniej przeżywać porażki i odczuwać zranienia.

Jak w tym trudnym okresie zaopiekować się sobą? Można to zrobić na wiele sposobów i zapewne sprawianie sobie różnych, nawet drobnych, przyjemności może przynieść ulgę i być pomocne (np. floating, zabieg kosmetyczny). W swoim artykule chciałam się jednak skupić na relacjach z innymi jako źródle wsparcia lub dodatkowych cierpień w czasie walki z niepłodnością.

Ludzie w różnym stopniu chcą czy potrafią dopuszczać innych do swoich prywatnych spraw. Każdy ma prawo do niezależnej decyzji w tym względzie. Warto jednak mieć świadomość konsekwencji własnych wyborów. Co się dzieje jeśli nie mówię rodzinie, przyjaciołom, znajomym o ważnych dla siebie sprawach? Co jeśli ktoś nadużył mojego zaufania? Co mogę zrobić, kiedy osoba, której się zwierzyłam zachowuje się potem inaczej niż bym oczekiwała?

Jedną z częstych motywacji do nieinformowania otoczenia o trudnościach z poczęciem dziecka wydaje się być lęk przed szeroko rozumianym zranieniem. To prawda, że raczej nie da się całkowicie uniknąć sytuacji, w których może wam być przykro z powodu niepłodności. Czasem przecież wystarczy widok ciężarnej kobiety, by poczuć bolesne ukłucie zazdrości. Prawdopodobnie też będziecie stykać się z osobami, które albo będą wam z jakiegoś powodu radziły, żebyście postarali się o dziecko (nie mając pojęcia, jak bardzo się o nie staracie), albo będą pytały o wasze plany związane z rodzicielstwem, nie zdając sobie sprawy, że właśnie dotknęły waszego najczulszego punktu. Tego rodzaju sytuacje nie ograniczają się zresztą wyłącznie do osób cierpiących z powodu niepłodności. Dotyczą każdego, kto doświadczył znaczącej utraty lub jest pozbawiony czegoś dla siebie ważnego, co inni mają niejako bez wysiłku (np. dziecko z niepełnej rodziny; kobieta, która pragnie założyć rodzinę, a nie może znaleźć partnera; mężczyzna, który po wypadku nie jest w stanie pracować jak dawniej i łożyć na dom). Możliwe, że na przypadkowe sytuacje, z udziałem nieznajomych lub słabo znanych osób, których nie chcecie wtajemniczać w swoje problemy macie niewielki wpływ.

Zupełnie inaczej jest w przypadku osób, z którymi utrzymujecie stałe kontakty – waszej rodziny, przyjaciół, bliższych znajomych. Jeśli te osoby nie wiedzą o waszej chorobie, właściwie nie możecie liczyć na ich zrozumienie czy wsparcie, co skazuje was na samotność czy nawet pewne wykluczenie. Jeśli zaryzykujecie wtajemniczenie bliskich w swoje sprawy, możecie z kolei liczyć na ich pomoc, a przynajmniej na to, że nie będziecie ranieni ich pytaniami czy komentarzami. Oczywiście może tutaj pojawić się wiele wątpliwości: a co jeśli niestety tak się nie stanie? Co jeśli już powiedzieliśmy, że leczymy się w klinice niepłodności, a osoby, na których zrozumienie liczyliśmy, zawiodły nas? Co jeśli musimy teraz słuchać rad całej rodziny, a najbliższa koleżanka, która szczęśliwie została matką nie mówi o niczym innym tylko o swoim uroczym skądinąd synku?

Warto pamiętać, że każdy człowiek ma prawo chronić siebie. Szczególnie jeśli w raniący dla was sposób zachowują się osoby z rodziny czy kręgu przyjaciół, możecie powiedzieć o swoich uczuciach, najlepiej używając komunikatów w pierwszej osobie. Na przykład: „Przykro mi, kiedy….”, „złości mnie, że…” „jestem zawiedziona, gdy….”. Jeśli czujecie, że mówienie w ten sposób o własnych uczuciach jest dla was zbyt trudne lub jeśli obawiacie się, że nie spotka się to ze zrozumieniem, może warto poprosić bliskich, by poczytali o waszej chorobie w internecie. Może zechcecie wskazać strony (blogi? Wątki na forach?), które dobrze korespondują z waszymi doświadczeniami czy przeżyciami? Albo przesłać link do strony informującej o tym, co szczególnie rani osoby borykające się z niepłodnością, a co jest pomocne?

Macie także prawo do nie rozmawiania o swoich sprawach (nie teraz, nie z tą osobą) i możecie asertywnie powiedzieć wprost, np.: „nie chcę o tym rozmawiać”, „wolałbym zmienić temat”, „dam ci znać, kiedy będę gotowy, o tym mówić”. Warto też odpowiedzieć sobie na pytanie, jakimi osobami się otaczacie. Czy są wśród nich empatyczni, wspierający ludzie? Może jest ktoś, kto ma lub miał podobne doświadczenia i jest gotów o tym rozmawiać albo wspólnie o tym pomilczeć? Może ta bolesna sytuacja, w jakiej się znaleźliście stanie się przyczynkiem do nawiązania głębszych relacji z serdecznymi, rozumiejącymi ludźmi?

Jeśli borykanie się z niepłodnością jest dla was źródłem trudnego do zniesienia cierpienia; jeśli czujecie, że zamykacie się w sobie, macie coraz mniej satysfakcjonujących kontaktów z ludźmi; sprawy, które dotąd przynosiły wam radość, teraz was nie cieszą lub z innego powodu, macie poczucie, że sytuacja, w której się znaleźliście jest dla was szczególnie bolesna, możecie zechcieć szukać dla siebie profesjonalnej pomocy, np. psychoterapeuty (niekoniecznie jako para, bo choć problem niepłodności jest problemem pary, to każdy z was może go inaczej przeżywać) czy grupy wsparcia prowadzonej przez specjalistę. W walce z niepłodnością – jak z każdą chorobą – sfera psychiczna odgrywa ważną rolę, a opiekowanie się sobą, szukanie dla siebie pomocy w trudnych okresach jest przejawem zdrowia psychicznego.

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

jest psychologiem, psychoterapeutką i tłumaczem. W swojej pracy terapeuty kieruje się Kodeksem Etycznym PTPP. Prowadzi indywidualną psychoterapię dorosłych i dzieci.

Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Adopcja dziecka z zespołem Downa
fot. Pixabay

2,5-letni Wiktor z zespołem Downa będzie miał nowy dom. Adopcyjni rodzicie przyjechali do niego aż ze Stanów Zjednoczonych.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiktor to podopieczny fundacji „Dom w Łodzi”. Jego rodzicami zostaną Marina i Erik z Kalifornii. Małżeństwo ma już ośmioro dzieci. Najmłodsza córeczka ma zespół Downa.

– Dużo uczyliśmy się o zespole Downa. O tym co zrobić, żeby takie dziecko miała dobre życie. Wiedzieliśmy też, że wiele rodziców takich dzieci poddaje się. Dlatego zdecydowaliśmy, że jeżeli na świecie jest dziecko z zespołem Downa, które potrzebuje domu i rodziny, to możemy to być my – tłumaczy Marina.

Zobacz także: W wieku 18 lat zaszła w ciążę, zdecydowała się na otwartą adopcję

Adopcja dziecka z zespołem Downa

Pracownicy „Domu w Łodzi” bardzo się cieszą, że ich podopieczny znajdzie szczęśliwy dom.

– Z jednej strony spełnia się marzenie. Nie moglibyśmy marzyć o niczym lepszym dla Wiktora. Z drugiej strony, spędził z nami dwa lata, przez ten czas bardzo go pokochaliśmy. Jest nam bardzo bliski. Rozłąka i świadomość, że będzie daleko, są dla nas trudne. Także dzieci, które się z nim rozstają tracą takiego fundacyjnego brata –  mówi Marta Libiszowska z fundacji.

Fundacja „Dom W Łodzi” opiekuje się niepełnosprawnymi, osieroconymi dziećmi. Obecnie w placówce znajduje się dziewięcioro podopiecznych.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Radio Łódź

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

PiS promuje naprotechnologię
fot. Pixabay

Kiedy politycy Prawa i Sprawiedliwości wygasili rządowy program in vitro, niepłodnym parom zaproponowali w zamian naprtechnologię. Sęk w tym, że jej skuteczność podważają naukowcy, a na Mazowszu dzięki leczeniu przez rok w ciążę zaszły… trzy kobiety.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program leczenia niepłodności od roku działa w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. 99 319 zł to pula pieniędzy, jaką rządzący przewidzieli rocznie na pełne wsparcie dla ok. 43 par.

W roku 2017 dzięki programowi w ciążę zaszły w sumie… trzy kobiety.

– W ciążę zaszły panie z pierwszej grupy, która rozpoczęła kurs pod koniec lutego i było to 16 par – powiedział Wirtualnej Polsce rzecznik szpitala Piotr Gołaszewski.

Zobacz także: Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował. Jak działa rządowy program prokreacyjny?

PiS promuje naprotechnologię

Tymczasem lekarze i eksperci mają poważne wątpliwości co do skuteczności naprotechnologii. Warto zwrócić uwagę, że nie ma rzetelnych badań naukowych w tym kierunku, dlatego metoda nie jest rekomendowana przez międzynarodowe i polskie towarzystwa naukowe.

Rząd PiS wymyślił swój program leczenia niepłodności, a jednym z jego elementów jest stworzenie co najmniej po jednym ośrodku leczenia niepłodności w każdym województwie. Pierwsze takie miejsce znajduje się w łódzkim Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki.

Co to jest naprotechnologia?

Naprotechnologia to metoda diagnozowania i leczenia niepłodności, jej nazwa pochodzi od słów Natural Procreative Technology (Metoda Naturalnej Prokreacji). Korzysta się w niej z osiągnięć ginekologii, chirurgii i endokrynologii. Jest to całkowicie naturalna metoda opracowana przez profesora Thomasa Hilgersa pod koniec lat 80′ XX wieku.

Polega na monitorowaniu i utrzymaniu zdrowia rozrodczego i opiera się głównie na naturalnych sposobach planowania rodziny, akceptowalnych przez Kościół Katolicki. Skupia się m.in. na obserwacji cyklu, śluzu, temperatury, samopoczucia kobiety, dzięki czemu można wyznaczyć dni płodne i wykryć ewentualne zaburzenia. Metoda ta maksymalizuje dobre okoliczności do zajścia w ciążę, ale sama w sobie nie leczy niepłodności.

Tutaj kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wirtualna Polska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Sztuczna inteligencja oceni szanse na ciążę z in vitro. Opracowano spersonalizowany test

Kobieta w laboratorium sprawdza próbkę pod mikroskopem
fot. Fotolia

Chociaż zabiegi in vitro mają coraz wyższą skuteczność, żadna z par, które decydują się na procedurę, nie wie, która próba zakończy się sukcesem. Być może – dzięki nowej metodzie prognozowania wyniku in vitro – już niedługo będzie można to precyzyjnie obliczyć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nowoczesna metoda prognozowania wyniku in vitro, którą opracowała amerykańska firma Univfy, opiera się na wykorzystaniu sztucznej inteligencji i automatyce. Analizując dane o 150 tys. cykli in vitro i 50 tys. zarodków, a także indywidualną historię medyczną osób zgłaszających się na leczenie, umożliwia bardziej precyzyjną ocenę skuteczności in vitro (nawet o 1000% w porównaniu do prognoz opartych na samym wieku kobiety). Pozwala także oszacować wiążące się z tym koszty.

Univfy zostało założone w 2009 r. przez dwójkę naukowców: Mylene Yao i Winga Wonga. Badania nad udoskonaleniem swojej metody przeprowadzali na Uniwersytecie Stanford.

– Podczas współpracy z drem Wongiem i jego zespołem zbadaliśmy różnice w skuteczności in vitro, które występowały u poszczególnych par. Ta wiedza posłużyła nam do opracowania metod prognozowania wyniku in vitro, które mogłyby być zastosowane w każdej klinice leczenia niepłodności – dodaje.

Precyzyjne prognozowanie wyniku in vitro: świadoma decyzja i większe szanse na sukces

Projekt ma pomóc parom w zwiększeniu szans na ciążę i oszacowaniu kosztów, które się z tym wiążą. Te zaś są niemałe – zarówno od strony finansowej, jak i psychologicznej.

– Każdy, kto uczestniczył w procedurze in vitro, wie, jak bardzo obciąża ona fizycznie, finansowo i emocjonalnie – wyjaśnia Mylene Yao, założycielka Univfy. – Ponad 50% kobiet, które decydują się na in vitro, poddaje się po pierwszej nieudanej próbie, mimo że mają duże szanse na ciążę po drugim lub trzecim cyklu. Kiedy pacjenci płacą za leczenie, chcą wiedzieć, jakie są ich szanse – podkreśla.

Na rozwój nowej metody prognozowania wyniku in vitro twórcy Univfy otrzymali właśnie 6 milionów dolarów. Umożliwi to parom m.in. wykonanie darmowego badania w wielu klinikach w USA, a także otrzymanie spersonalizowanej oferty refundacji in vitro.

We wprowadzeniu na rynek technologii wspomoże naukowców zespół firmy Rethink Impact.

– Cieszę się, że mogę współpracować z Rethink Impact – ich naukowcy mają świadomość, jak ważna jest nasza praca, i chcą pomóc ludziom, którzy pragną zostać rodzicami – mówiła Yao.

Więcej informacji o Univfy można znaleźć na stronie www.univfy.com.

Źródło: mobihealthnews.com, venturebeat.com, univfy.com

POLECAMY TEŻ: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

7 faktów o TESTOSTERONIE – wiedziałaś?!

Testosteron to jeden z najważniejszych męskich hormonów, które mają nieoceniony udział w płodności. Odgrywa też ważną rolę u kobiet. Czy wiesz o nim wszystko? Oto 7 faktów, które musisz poznać!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Podstawowa wiedza

Testosteron to męski hormon steroidowy, który należy do grupy androgenów. Wytwarzany jest w jądrach i sprzyja ekspresji męskich cech płciowych – duże mięśnie, owłosienie, jabłko Adama i niski głos. Warto pamiętać, iż w jego wytwarzaniu udział biorą też nadnercza (u mężczyzn, ale i u kobiet) oraz jajniki – pań też ów hormon dotyczy! Co ważne, wpływa on również na takie właściwości jak koncentracja, motywacja, agresja, czy też pewność siebie.

2. Ile?

Najwyższy poziom testosteronu mężczyźni osiągają w wieku 20 lat i ów poziom jest stale utrzymywany przez mniej więcej dekadę. Po 30-tym roku życia zaczyna on jednak spadać, nawet o 1 proc. rocznie! Objawami, które mogą pojawiać się wraz ze spadkiem testosteronu, są m.in. obniżenie nastroju, uderzenia gorąca, wyczerpanie, potliwość, spadek masy mięśniowej, czy też problemy z erekcją.

3. Gdy jest go zbyt mało

Niedobór testosteronu może wiązać się z podobnymi objawami, jak te opisane wyżej u panów, u których dochodzi o obniżenia jego poziomu wraz z wiekiem. Objawami występującymi przy niedoborze hormonów męskich jest też spadek libido, zmniejszenie rozmiaru jąder, osłabienie kości, czy też powiększenie piersi (jeśli dodatkowo pojawia się zwiększenie ilości estrogenów).

4. Testosteron jest ostry!

Badania odnoszą się w tym wypadku do upodobań smakowych. Okazuje się, że panowie mocno doprawiający swoje potrawy ostrymi przyprawami wykazuję wyższy poziom testosteronu. Naukowcy twierdzą, że jest to powiązane ze skłonnością do ryzyka, za którą to stoi także wysoka ilość owego hormonu. Co ciekawe, może być to uwarunkowane kulturowo, a nie biologicznie! Bo przecież żaden słabeusz nie je łagodnego sosu – maksimum chilli świadczy o męskości?

Zobacz więcej: Ostre jedzenie a poziom testosteronu

5. Nie lubi alkoholu

Warto pamiętać, iż wysokiemu poziomowi testosteronu zdecydowanie nie służy imprezowy tryb życia. Alkohol wpływa na obniżanie stężenia opisywanego tu hormonu. Co więcej, jest też źródłem dodatkowych kalorii. Wszystko to wpływa nie tylko na zachwianą równowagę hormonalną, ale też zwiększone ryzyko tycia. Idą za tym obniżone libido, ale i negatywne skutki odbijające się na ilości, jakości i ruchliwości plemników. Co ważne, u otyłych mężczyzn występuje dużo większa ilość plemników, które mają uszkodzone DNA, o czym pisaliśmy w styczniowym wydaniu magazynu „Chcemy Być Rodzicami”.

6. Mówi „NIE” sterydom

Zdarza się, iż panowie starający się zbudować umięśnioną sylwetkę sięgają po sterydy anaboliczne. Mają jednak one szkodliwy wpływ na płodność. „W wyniku dużej ilości testosteronu organizm próbuje ją zmniejszyć przez przekształcanie do żeńskich hormonów płciowych, czyli estrogenów, które pobudzają wydzielanie prolaktyny. Poskutkować to może zaburzeniami erekcji, impotencją, zmniejszeniem się lub zanikiem jąder, powiększeniem gruczołów sutkowych, zmian zwyrodnieniowych w kanalikach nasiennych, a nawet chorobami nowotworowymi” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<.

7. Testosteron u kobiet

Jak już pisaliśmy, testosteron jest niezbędny do zdrowego funkcjonowania także organizmu kobiety. Odgrywa ważną rolę m.in. w pracy jajników. Jednak jego ilość jest niewielka, a eksperci szacują, iż oscyluje w wartościach około 10 razy mniejszych, niż u mężczyzn w tym samym wieku. Co ważne, poziom testosteronu ulega niewielkim zmianom w trakcie cyklu, nieznacznie tylko wzrasta w okresie okołoowulacyjnym.

Nadmiar objawiać się zaś może u pań np. nadmiernym owłosieniem, skłonnością do tycia, trądzikiem, zmianami w zachowaniu, takimi jak agresja, zaburzeniami cyklu, czy też problemami z płodnością. Coś ci przypominają wypisane tu objawy? Jeśli tak – słusznie. Często są to symptomy zespołu policystycznych jajników, gdzie podwyższony testosteron jest jednym z diagnostycznych elementów.

Sprawdź: 3 podstawowe pytania o PCOS – kto, dlaczego, jak?! Znasz odpowiedzi?

 

ZOBACZ WIĘCEJ:

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.