Przejdź do treści

Zanim będzie za późno. Historia dziewczynki słodszej niż miód

Już na samym progu wlepiają się we mnie wielkie, niebieskie oczy. Nie ma w nich strachu, tylko ciekawość. Przez następne dwie godziny Maja kilkanaście razy na czworaka pokonuje cały pokój. Rzuca marchewkami, strąca przedmioty z stolika, śmieje się. Nie wygląda na chorą.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Nowotwór złośliwy, z przerzutami” – z przerażeniem poinformowała lekarka na dziecięcym oddziale onkologicznym. Dla Łukasza i Ani to był potężny cios – Myśleliśmy: nowotwór to rak, rak to wyrok – wspomina tata Mai. Ich załamanie trwało tylko chwilę – Choćby nie wiem, co będziemy o nią walczyć – obiecali sobie we dwoje. Słowa dotrzymali, o Maję walczą teraz nie tylko oni, ale cała Polska.

mjk-20161109-03-ob

Miało być inaczej

Zanim Kuklińscy otrzymali miażdżącą diagnozę kilka tygodni tułali się po szpitalach. Wszystko zaczęło się na pierwszych wspólnych wakacjach.  Cała rodzina wyjechała na Mazury, pierwszy raz we trójkę mieli odpocząć. Po kilku dniach relaksu Maja zachorowała na klasyczną trzydniówkę.

– Wtedy nie wiedzieliśmy, że to początek naszego piekła. – wspomina Ania.

Od drzwi do drzwi

Najpierw Maja przestała regularnie jeść, wróciła więc do pokarmu mamy. Powoli chudła i traciła siły. Z radosnego, energicznego dziecka stała się apatyczna i smutna. Niebawem doszło kolejne zmartwienie: zapalenia oka. Mijały kolejne dni, więcej niż trzy, a z Mają nie był lepiej. Kuklińscy zaczęli podróż po szpitalach, zapisy oczekiwania, kolejki. Nie było żadnych ulg dla chorego dziecka. W kolejnych szpitalach lekarze rozkładali ręce. W końcu Maja dostała skierowanie do szpitala, powód: zapalenia oka i zaburzenia odżywiania.

mjk-20161109-04-ob-small

Po kilku dniach pobytu w szpitalu, niekończących się badaniach i faszerowaniem antybiotykami, rodzice Mai byli już na skraju wytrzymałości. Zdezorientowani, załamani płakali razem ze swoją córką, nie mogli jej pomóc.

Pielęgniarki przewijające się przez izolatkę, garści tabletek, kolejne nakłuwania i dnie spędzane w zamkniętej sali nie pomagały w lepszym samopoczuciu, nic dziwnego, że apetyt nie wracał. Ordynator szpitala nie brała tego pod uwagę i zachęcała Anię, żeby odstawiła dziecko od piersi i tym samym… zmusiła ją do jedzenia.

mjk-20161109-06-ob-small

Wyrok?

Ania spędzała w szpitalu całe dnie starając się zapewnić córce minimum radości. Czytała jej bajki, pokazywała zdjęcia ukochanego psa, bawiła się z nią. Łukasz przychodził zaraz po skończeniu pracy. Pewnego dnia, gdy wszedł do izolatki zobaczył, że Maja ma zeza. Oczy nie były lekko skrzywione, ale wyraźnie skrzyżowane. Serce stanęło mu w gardle. Dopiero zez okazał się dla lekarzy bodźcem do działania.

Nagle wokół Mai zaroiło specjalistów, z jednego badania trafiała na kolejne. Diagnoza zatrząsała całym światem Ani Łukasza –  złośliwy nowotwór z przerzutami.

Walka o dziecko

Nie załamali się i zdecydowali się walczyć o dziecko. Problem był jeden, jak walczyć, skoro nie wiadomo z czym. Diagnoza była niepewna, lekarze podejrzewali, że w główce dziecka jest masa nowotworowa, ale pewności nie było. Guz zlokalizowany jest w miejscu, które utrudnia zrobienie biopsji, a co za tym idzie postawienie jednoznacznej diagnozy.

mjk-20161109-02-ob-small

Przez kilka tygodni na szpitalnych korytarzach dziecięcych oddziałów Kuklińscy widzieli wszystko. Zwątpienie, ból, łzy i cuda. – Widzieliśmy rodziców, którzy się poddali – opowiada Łukasz. Obok, tych co złożyli broń byli, ci którym udało się wygrać.

Cud misia Dawidka

Dziś, gdy Maja wpada w płacz rodzice pacyfikują ją sposobem. Ostatnią kartą przetargową jest miś Dawidek. Pluszak, którego podarował dziewczynce ośmiomiesięczny chłopiec na oddziale onkologicznym. Dawid (miś dzierży imię po swoim pierwszym właścicielu), jadąc samochodem ze swoim rodzicami miał wypadek samochodowy. Każde z nich – mama, tata i Dawid trafili do innego szpitala. Chłopcu, aby ustalić ewentualne stopień wewnętrznych obrażeń, lekarze przeprowadzali szereg badań. Okazało się, że chłopczyk ma nowtwór nadnercza. Rychło wyznaczono datę operacji usunięcia nowotworu. W dzień, gdy Dawid miał trafić na operacyjny stół, lekarze ostatni raz powtórzyli USG. Okazało się, że… guz zniknął. Przez cały czas spędzony w szpitalu Dawidowi towarzyszył miś, a gdy chłopiec opuszczał salę, pluszaka przekazał Mai.

Wyczekana

Ania z Łukaszem znają się od lat, połączyło ich harcerstwo. Miejsce zaręczyn było nietypowe. Nie było ani świec, ani butelki wina i pysznej kolacji. Łukasz zabrał Anię w podróż jej marzeń. Zamiast w Paryżu, wylądowali w amazońskiej dżungli. Dwa lata później wzięli ślub. A dopiero po kolejnych 7 latach urodziła się Maja. Czekali na nią pięć lat, nie naciskali, nie wyliczali dni, nie zgłosili się do żadnej kliniki. Po prostu cierpliwie czekali. Opłaciło się. Maja przyszła na świat przez cesarskie cięcie, dostała 10 pkt. Apgar. – Tak szybko to poszło, że nawet kebaba nie zdążyłem zjeść – śmieje się Łukasz. Sam nie mógł być przy porodzie, czekał na korytarzu. Moment, w którym usłyszał pierwszy krzyk swojej córki będzie pamiętał do końca życia.

Odwaga

Łukasz i Ania od początku swojej smutnej przygody prosili lekarzy o możliwie najwięcej szczegółów, ale przede wszystkim o szczerość. Nie udało się, przez kilka tygodni, na tabun specjalistów trafił się jeden, który miał odwagę uczciwie powiedzieć „moje kompetencje się skończyły”.

Cała reszta do tej pory trzyma ich w niepewności, każe czekać i próbuje zwodzić kolejnymi badaniami. Kuklińscy już się nauczyli, przegrzebali cały Internet, rozmawiali z setkami rodziców w podobnej sytuacji, żeby działać na własną rękę. Wiedzą, że nie ma na, co czekać.

mjk-20161109-07-ob-small

Nie będziemy czekać

Zgłosili się do fundacji, założyli subkonto, przetłumaczyli wyniki badań i teraz kontaktują się z kolejnymi zachodnimi klinikami. Rodzice Mai chcą być gotowi, jak tylko będzie diagnoza – mieć zebrane pieniądze i zacząć leczenie od razu. Za dużo czasu stracili. Wszyscy specjaliści powtarzają „nietypowy przypadek”.

Polscy lekarze. tracąc kolejne tygodnie, nie potrafili zdiagnozować problemu Mai, zagranicą od razu powołali konsylium, żeby omówić jej przypadek. Niestety, różnica w podejściu do pacjenta jest kolosalna, a Polska w tej rozgrywce wypada słabo.

Już po kilku dniach od dopełnienia wszelkich formalności związanych z założeniem fundacyjnego subkonta cała Polska zaczęła mówić o Mai. Jej historia poruszyła tysiące serc. Jako pierwsi na front poszli przyjaciele, pomagają na każdym kroku. Nie brakuje też celebrytów i artystów – nikogo nie trzeba prosić. Lewandowski przysłał koszulkę z podpisem, na aukcję trafiła też koszulka z podpisami wszystkich piłkarzy Legii, kolega Ani z dawnych lat poprosił dwieście zaproszonych na swoje czterdzieste urodziny gości, żeby nie kupowali prezentów, a pomogli Mai, w planie są koncerty rockowe i metalowe, smyczkowy już się odbył. Słowa wsparcia spływają z całego świata.

Maja ma wielkie niebieskie oczy i kędzierzawe loczki opadające na czoło. Kocha swojego psa, dwa razy większego od niej labradora. Stawia swoje pierwsze kroki i rzadko płacze. Jest śliczna i słodka.

Wokół niej powstała Armia Majeczki, każdy może pomóc. Ty też.

Pomóc Mai można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”
Bank Zachodni WBK
Numer konta: 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Tytuł przelewu: „676 pomoc dla Mai Kuklińskiej”

Wpłaty zagraniczne – foreign payments:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”
SWIFT code: WBKPPLPP
Bank Zachodni WBK
Account Number: PL31109028350000000121731374
Title: “676 Help for Maja Kuklinska”

Address:
Poznanska 14/8
84-230 Rumia
Poland

Wykonując przelew bezpośrednio na podane konto i dane masz pewność, że całość kwoty zostanie przekazana na Maję.
logo-na-zdjecia-psd-12x18-poziom-copy

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Znikną szpitalne opłaty za pobyt rodziców przy dziecku? Tego chce resort zdrowia

Mężczyzna przytula noworodka/ Ilustracja do tekstu:Jak leczyć niepłodność idiopatyczną u mężczyzn
fot. Pixabay

Pobyt dzieci w szpitalu wiąże się z dużym stresem – również dla rodziców. Wielu z nich towarzyszy maluchom w tym trudnym doświadczeniu, by wesprzeć je w procesie zdrowienia. Niestety, w wielu przypadkach obecność rodzica na oddziale jest równoznaczna z koniecznością poniesienia opłaty – wynoszącej zwykle kilkanaście złotych za dobę. Resort zdrowia chce to zmienić i zapowiada nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Obowiązująca ustawa umożliwia pobieranie opłat przez podmioty lecznicze. I byłoby to zrozumiałe  oraz  logiczne, gdyby [opłaty te – przyp. red.] dotyczyły konkretnych świadczeń dodatkowych, a nie samego przebywania rodzica przy dziecku. To musi zostać zmienione – zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski podczas konferencji w Ministerstwie Zdrowia.

CZYTAJ TEŻ: Kampania „Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym”. Czy grozi nam epidemia odry i krztuśca?

Bez opłat za sam pobyt rodziców w szpitalu, możliwe opłaty za usługi

Jak dodała wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko, w nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta znajdzie się zapis, który zamknie dyrektorom szpitali drogę do pobierania opłat za sam pobyt rodziców w szpitalu. Opłaty będą mogły być pobierane tylko za korzystanie z dodatkowych usług (takich, jak wymiana pościeli czy wyżywienie), a ich wysokość będzie musiała opierać się na rzeczywistych kosztach.

Minister zdrowia podkreślił, że możliwość przebywania z dzieckiem w szpitalu należy do praw rodzica oraz małego pacjenta, a nakładanie opłat w tej sytuacji jest niewłaściwe. Dodał też, że wsparcie okazane dziecku wspomaga jego powrót do zdrowia i poprawia rokowania.

– Wychodzimy z projektem legislacyjnym, żeby raz na zawsze, jasno i czytelnie powiedzieć: za pobyt rodzica z dzieckiem nie pobieramy żadnych opłat – podsumował minister Szumowski.

Źródło: mz.gov.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Śmiertelność wcześniaków kontra jakość opieki szpitalnej. Zobacz, co mówią badania!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dziecięce ubranka ze specjalnym komunikatem. Tak resort zdrowia zachęci do karmienia piersią

Młoda mama, ubrana w sukienkę i wianek, karmi dziecko piersią nad jeziorem. /Ilustracja do tekstu: Dziecięce body zachęci do karmienia piersią
Fot.: Pixabay.com

Dziecięce body z napisem promującym karmienie piersią już wkrótce trafią do wybranych szpitali położniczo-ginekologicznych. Niecodzienny upominek, skierowany do młodych mam, ma przypominać o tym, jak ważne dla zdrowia dziecka i matki jest karmienie piersią  wyjaśnia Józefa Szczurek-Żelazko, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Body, które otrzyma 40 polskich szpitali, zostało wykonane w Polsce przy użyciu bezpiecznych, certyfikowanych tkanin i farb. Ma dwustopniową regulację rozmiaru, wygodne zapięcie kopertowe i wywijane mankiety. Z przodu znajduje się nadruk promujący karmienie piersią, a na metce – zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące naturalnego karmienia.

POLECAMY: Pokarm mamy to najlepszy posiłek dla noworodka. Co zrobić, gdy karmienie piersią nie wychodzi?

Ogólnopolski Tydzień Promocji Karmienia Piersią wystartuje w Dniu Matki

Akcja będzie częścią obchodów Ogólnopolskiego Tygodnia Promocji Karmienia Piersią, który odbywa się w dniach 26 maja-1 czerwca. Szpitale, które chciałyby obdarować swoje pacjentki takim upominkiem, powinny do 14 maja 2018 r. wysłać mailowe zgłoszenie na adres a.trzewik@mz.gov.pl. Decyduje kolejność zgłoszeń. Szczegóły na stronie: mz.gov.pl.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało także o zbliżającym się starcie nowych konkursów na realizację zadań z zakresu upowszechniania karmienia piersią oraz na dofinansowanie sprzętu niezbędnego do funkcjonowania banków mleka kobiecego. Przedstawiciele resortu przypominają też o dotychczasowych działaniach promujących karmienie piersią: m.in. szkoleniach personelu medycznego oraz eksperckich publikacjach: „Banki mleka w Polsce. Funkcjonowanie w podmiotach leczniczych – idea i praktyka” i „Mleczna droga”.

Źródło: mz.gov.pl

CZYTAJ TEŻ: Depresja w ciąży dotyka co piątą kobietę. Nowe standardy opieki okołoporodowej pozwolą dostrzec problem

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak przespać całą noc mając małe dziecko? Sposób znajdziecie w książce „Wyspani rodzice”

książka "Wyspani rodzice"
fot. materiały prasowe

Czy można mieć małe dziecko i przespać całą noc? Tak! Jak to zrobić? Odpowiedź znajdziecie w książce „Wyspani rodzice”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

20 kwietnia do księgarń trafiła książka „Wyspani rodzice” – tłumaczenie światowego bestsellera „Twelve hours’ sleep by twelve weeks old”, który od lat zbiera pozytywne recenzje za przejrzystość, zwięzłość i skuteczność.

Zobacz także: Czy bezsenność w czasie ciąży to norma?

Przespana noc – marzenie, czy cel możliwy do zrealizowania?

Autorka – Suzy Giordano – jest matką piątki dzieci i słynną specjalistką od snu dzieci, mogącą pochwalić się ponad dwudziestopięcioletnim doświadczeniem w pracy z nimi. Książka „Wyspani rodzice” opisuje metodę dzięki której dziecko prześpi całą noc.

Jak zdefiniować przesypianie całej nocy? W tej książce przesypianie całej nocy zdefiniowano jako ciągły sen przez dwanaście godzin do dwunastego tygodnia życia dziecka. Oznacza to, że przed ukończeniem
dwunastu tygodni maluch będzie potrafił przespać dwanaście godzin, a jeśli się obudzi zaśnie ponownie
samo, bez interwencji rodzica.

Opisana w poradniku metoda opiera się czterech filarach dobrego snu dziecka.

1. Dziecko musi dopasować się do rodziny.

Rodzina nie dopasowuje się do dziecka. Jak podkreśla autorka to proste założenie bywa trudne do zrozumienia i zaakceptowania szczególnie przy pierwszym dziecku.

Jednak dzieci szybko się adaptują i powinny stykać się ze wszystkimi aspektami życia domowego takich jak dzwonek do drzwi, głośny śmiech czy praca pralki.

2. Musisz czuć się pewnie jako rodzic

Bez rodzicielskiej pewności siebie dowodzenie w domu przejmie niedoświadczony i nieprzygotowany lider,
czyli dziecko. Pewność siebie rodzica to też umiejętność filtrowania informacji i rad na temat wychowania
dziecka.

Jedynie ty, a nie gospodyni talk-show, strona robtakzeswoimdzieckiem.com, czy ciocia Marysia
ostatecznie decydujesz, jak wychowasz swoje dziecko” podkreśla Suzy Giordano.

3. Spanie jest umiejętnością, której musisz nauczyć swoje dziecko

Zdrowy sen to podstawowa umiejętność, której dziecko może się nauczyć. Jest równie ważny jak nauka
mówienia, chodzenia czy inne kamienie milowe w rozwoju dziecka.

4. Trening snu wymaga od rodziców zaangażowania i ciężkiej pracy

W trening snu trzeba zainwestować trochę czasu i zaangażowania. Nawet po wprowadzeniu wszystkich elementów zaprezentowanej w książce metody czasami warto będzie przypomnieć dzieciom podstawowe zasady, zwłaszcza w sytuacjach trudnych jak choroba dziecka, czy ząbkowanie.

Zobacz także: Sen dla dwóch kresek

Dla kogo jest książka „Wyspani rodzice”?

Autorka zaznacza, że podczas czytania książki zapewne pojawi się nutka sceptycyzmu, szybko jednak
wyjaśnia: „myślisz może, że ta metoda działa na niektóre dzieci (np. idealne małe aniołki), ale nie na twoje.

Znajome na pewno naopowiadały ci o maksymalnie czterech godzinach ciągłego snu w ciągu ostatnich
trzech lat albo o przejażdżkach samochodem o godzinie 2:00 w nocy, aby tylko uspokoić płaczące dziecko,
lub o spaniu na podłodze w pokoju dziecięcym, gdy małżonek wyleguje się na wielkim łóżku w sypialni. Pojawiają się niezliczone historie o rodzicach niepotrafiących poradzić sobie z dzieckiem odmawiającym
spania w nocy.

To nie musi dotyczyć twojego dziecka. Skąd ta pewność? Ponieważ to, co piszę, jest prawdą. Od wielu lat pracuję z dziećmi, od pojedynczo urodzonych do czworaczków i uczę je, jak przesypiać dwanaście godzin. Ze wszystkimi dziećmi się udało. Ze wszystkimi!”.

Życie rodzinne nie zawsze toczy się zgodnie z założonym planem, dlatego metoda opisuje też działania w przypadku planowanych lub nieplanowanych odstępstwa od planu, jak choroba dziecka czy wakacje i podróże. W książce opisano też zastosowanie metody w przypadku dzieci o specjalnych potrzebach, w tym mających kolki czy refluks.

Zobacz także: Poranne nawyki, przez które tyjesz. Nigdy tego nie rób!

Dla kogo jest książka „Wyspani rodzice”?

Dla kogo jest ta książka? Dla niedoświadczonych rodziców, którzy oczekując na dziecko wciąż słyszeli rady „wyśpijcie się zawczasu!” i niezliczone historie o rodzicach niepotrafiących poradzić sobie z dzieckiem odmawiającym sapania w nocy. Suzy Giordano przekonuje, że nie musi tak być!

Co wyróżnia tę książkę spośród innych poradników dla młodych rodziców? Jak wskazuje autorka „dostępne
są książki dotyczące snu dzieci, jednak moją kieruję do mam i ojców, którzy nie mają czasu na 300‑stronicową lekturę.

Czy jesteś kobietą w ciąży harującą po 60 godzin w tygodniu w domu lub poza nim, czy niewyspanym tatą starającym się pomóc przy dziecku żonie, która dochodzi do siebie po cesarskim cięciu – kluczowe fragmenty tej książki przyswoisz w dwie godziny”.

To praktyczna i zwięzła instrukcja pozbawiona zbędnych dywagacji za to opatrzona licznymi przykładami.

Zobacz także: Depresja w ciąży dotyka co piątą kobietę. Nowe standardy opieki okołoporodowej pozwolą dostrzec problem

Kilka słów o autorkach

Suzy Giordano jest matką piątki dzieci, z których najmłodsze to chłopcy, dwujajowe bliźniaki. Znana jest również jako „trenerka dzieci”. Firma Suzy znajduje się w Waszyngtonie, ale jako specjalista od snu dzieci pracowała przez ostatnie dwadzieścia pięć lat z rodzinami w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie.

Nauczyła tysiące dzieci, od urodzonych pojedynczo do czworaczków, w tym dzieci o specjalnych potrzebach czy z ekstremalnymi kolkami, aby przesypiały dwanaście godzin w nocy. Wiele z tych dzieci trenowała osobiście, w ich domu, a nie wyłącznie przez kontakt e-mailowy lub telefoniczny. Suzy mieszka
w południowej Wirginii z mężem, Allenem Baxterem.

Lisa Abidin jest matką piątki dzieci, z których najstarsze to bliźniaki, chłopiec i dziewczynka. Z najlepszymi ocenami ukończyła English Department College of Arts and Science Uniwersytetu Wirginia.

Już jako studentka pomagała w prowadzeniu zajęć i publikowała w „Virginia Law Rewiew” wydawanym przez School of Law Uniwersytetu Wirginia. Pracowała jako asystentka prawna w sądzie rejonowym i prokurator w ramach programu prokuratora generalnego w Departamencie Sprawiedliwości. Mieszka z rodziną w północnej Wirginii.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Uratował noworodka przed zamarznięciem. Rodzice dziecka poszukają tajemniczego bohatera

Polak pomógł rodzącej na ulicy kobiecie
fot. Pixabay

Akcja porodowa zaskoczyła rodziców. Zanim zdążyli dojechać do szpitala, kobieta urodziła na ulicy, w mrozie. Pomógł przechodzień, którego młodzi rodzice próbują teraz odnaleźć. Mają tylko jedną poszlakę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ta sytuacja wydarzyła się w Londynie. Polskie małżeństwo nie zdążyło na porodówkę, ponieważ jak wyznaje ojciec dziecka Dariusz Gajda, akcja porodowa ich zaskoczyła.

Zobacz także: Nie przyjęli jej do szpitala, urodziła na ulicy. Pomogli przechodnie

Polak pomógł rodzącej na ulicy kobiecie

Mężczyzna poprosił aptekarza, który znajdował się najbliżej, o zawiadomienie lekarzy. Sam zaczął przyjmować poród. Nagle pojawił się przechodzień, który bez zastanowienia pomógł młodemu tacie.

Kiedy Martina pojawiła się już na świecie, tajemniczy mężczyzna zdjął swój sweter i okrył nim noworodka. Na zewnątrz panował mróz, a wokół nie było niczego, czym można by przykryć dziecko.

Zobacz także: Lekarka przyjęła poród 14 godzin po własnym porodzie

Rodzice poszukują pomocnego przechodnia

Niedługo potem na miejscu zjawili się lekarze, którzy zabrali rodzinę do szpitala. Pomocny przechodzień zniknął. Wiadomo tylko, tyle że również jest Polakiem.

Rodzice Martiny chcieliby mu podziękować. W szafie czeka też jego własność – wyprany, niebieski sweter, którym okrył dziewczynkę i ocalił przed wyziębieniem.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: WP Kobieta

Tagi:

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.