Przejdź do treści

Zamroź swoje jajeczka

157.jpg

Do niedawna zamrażanie komórek jajowych było wykonywane jedynie u kobiet chorych na raka. Jednakże coraz więcej zdrowych kobiet decyduje się na ten zabieg, chcąc zachować „wieczną płodność”.

Takie rozwiązanie może się wydawać atrakcyjne szczególnie dla kobiet, które nie chcą zakładać rodziny w młodym wieku, bo: nie mają partnera, chcą się skupić na karierze czy po prostu dać sobie jeszcze trochę czasu na dojrzenie do tej decyzji. Zdeponowanie jajeczek jest także wyjściem dla pań, które są genetycznie obciążone zagrożeniem przedwczesnej menopauzy lub cierpią na inne choroby, które mogą negatywnie wpływać na ich płodność. Niezależnie od motywów odraczania decyzji o założeniu rodziny, medycyna stara się zapewnić kobietom taką możliwość.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakie są szanse?

Kobieta rodzi się mając nawet kilkaset tysięcy komórek jajowych, jednak tylko kilkaset z nich dojrzeje, dając szansę na poczęcie dziecka. Dwudziestoletnia kobieta może zajść w ciążę niemal w każdym cyklu, jednak z upływem lat pojawia się coraz więcej cykli bezowulacyjnych, czyli takich, w których nie ma szans na poczęcie. Jest to także powód, dla którego lekarze odradzają odwlekanie decyzji o zamrożeniu jajeczek, sugerując by pomyśleć o tym już przed trzydziestką. Statystyki mówią, że prawie 20% jajeczek pobranych od kobiet poniżej trzydziestego roku życia, uda się zapłodnić po rozmrożeniu. W przypadku starszych kobiet (i jajeczek), szansa na macierzyństwo przy zastosowaniu tej metody maleje do 10%.

Jak wygląda ten proces?

Witryfikacja to proces zamrażania komórek jajowych, powstałych po stymulacji hormonalnej a pobranych poprzez punkcję jajnika (jednorazowo kilka-kilkanaście jajeczek). Z pobranych komórek usuwa się wodę, a następnie poddaje się je zamrożeniu w ciekłym azocie o temperaturze niemal 200 stopni Celsjusza.

Ile to kosztuje?

Ceny takiej usługi zaczynają się od 5 tysięcy złotych + ewentualny koszt stymulacji hormonalnej + opłata za każdy rok przechowywania zamrożonych jajeczek.

Czy warto?

Kliniki specjalizujące się w leczeniu niepłodności metodą witryfikacji powiedzą, że warto. Jednakże szanse na zapłodnienie zamrożonej komórki jajowej są szacowane na 3-5%. Nie z każdej zamrożonej komórki urodzi się dziecko. Lekarze sugerują, by rozważyć zamrożenie już zapłodnionych metodą in vitro komórek, co znacznie zwiększa szanse.

Warto także pamiętać, że leki, które należy zażywać w trakcie stymulacji hormonalnej, mogą uszkodzić chromosomy w genach, a w rezultacie spowodować trudności z zajściem drogą naturalną.

 

 

 

Źródła:

edziecko.pl

kobieta.onet.pl

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Wyślij swojego mężczyznę na badania genów. Zobacz, czego dowiecie się dzięki temu!

Fot. Fotolia
Fot. Fotolia

Staracie się o dziecko? Wyślij swojego Twojego męża/parnera na badania a dowiesz się m.in jakie macie szanse na posiadanie zdrowego dziecka, jakie jest ryzyko, że uzyskana ciąża zakończy się poronieniem, jakie są szanse powodzenia procedury zapłodnienia in vitro.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność męska a czynnik genetyczny

Przyczyn niepłodności jest wiele, a 30% z nich stanowią czynniki genetyczne.
Translokacje chromosomowe to najczęściej występujące aberracje chromosomowe u ludzi. Nosiciele translokacji chromosomowych są zdrowi i zwykle nieświadomi takiej nieprawidłowości. Wykazują się jednak większym odsetkiem niepowodzeń w zakresie rozrodu tj. brak ciąży, poronienia samoistne, porody martwych dzieci, dzieci z zespołem wad wrodzonych i upośledzeniem umysłowym. Zrównoważone translokacje wzajemne są 7 razy częściej wykrywane w grupie mężczyzn ze zdiagnozowaną niepłodnością, niż w ogólnej populacji. U tych pacjentów występuje zwykle prawidłowy fenotyp a rutynowe badanie nasienia wskazują na azoospermię, rzadziej oligozoospermię.

Klinika Gyncentrum bada chromosomy mężczyzn

Klinika Gyncentrum rozpoczęła badania nad segregacją mejotyczną chromosomów w plemnikach nosicieli translokacji chromosomowej.
– Wyniki badań pozwolą nam odpowiedzieć na pytania w kwestiach ważnych dla procesu diagnostyki i leczenia niepłodności- mówią przedstawiciele kliniki. –  Ocenimy m.in. szanse powodzenia zapłodnienia pozaustrojowego u nosicieli translokacji oraz zasadność stosowania procedury zapłodnienia in vitro i szanse jej powodzenia. Określimy również indywidualne prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z wadami genetycznymi w przypadku konkretnej translokacji, a także ustalimy wzór, według którego dochodzi do segregacji mejotycznej w gametach męskich u nosicieli translokacji chromosomowych.

Kto kwalifikuje się do badania?

Klinika Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach zaprasza mężczyzn w wieku 20-40 lat, ze zdiagnozowaną klinicznie niepłodnością oraz rozpoznaną translokacją chromosomową w kariotypie, do udziału w badaniu.
Warunkiem kwalifikacji do programu jest wiek mężczyzny 20-40 lat oraz wynik kariotypu ze stwierdzoną translokacją chromosomową.

Biorąc udział w badaniu uzyskasz informacje istotne dla dalszego procesu leczenia. Dowiesz się:

  • jakie masz szanse na posiadanie zdrowego potomstwa,
  • jakie jest ryzyko, że twoje dziecko urodzi się z wadami genetycznymi,
  • jakie jest ryzyko, że uzyskana ciąża zakończy się poronieniem,
  • jakie są szanse powodzenia procedury zapłodnienia in vitro.

Wszelkie informacje i kontakt dostępne na stronie Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach

POLECAMY:

Staracie się o dziecko? Zbadaj geny – one mogą wykryć męską niepłodność

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

In vitro – obawy pacjentów

484.jpg

Leczenie niepłodności powinno się rozpoczynać od sensownie zaplanowanej i dokładnej diagnostyki. Historie par marzących o dziecku pokazują, że sugestia in vitro pojawia się nieraz bardzo szybko, już po pierwszych badaniach diagnostycznych. Dlaczego tak się dzieje i z jakimi wątpliwościami mogą się zmagać przyszli rodzice?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Para, która zgłasza się do lekarza, rozpoczyna diagnostykę, gdyż ustalenie przyczyny niepłodności określa dalsze postępowanie. U wielu par w wyniku oceny stanu zdrowia obojga partnerów oraz wieku kobiety i jej rezerwy jajnikowej zaleca się leczenie w zależności od wykrytej przyczyny (np. hormonalne) i dalszy okres prób naturalnego zajścia w ciążę. Jest jednak spora grupa, której lekarze od razu proponują zapłodnienie pozaustrojowe. Dlaczego? Często jest to jedyna metoda umożliwiająca pominięcie bariery, np. niedrożnych jajowodów lub ich braku (po operacyjnym usunięciu), która uniemożliwia naturalne zapłodnienie. Dodatkowo starania o dziecko to często wyścig z czasem reprodukcyjnym kobiety. Polscy lekarze należący do ESHRE (Europejskie Towarzystwo Płodności Człowieka i Embriologii) mają bieżący dostęp do publikacji wyników światowych badań klinicznych. Są one prowadzone właściwie nieustannie, dodatkowo analizowane są dane raportowane przez europejskie kliniki. Wiemy naprawdę bardzo wiele o skuteczności leczenia niepłodności.

Dlatego jeśli doświadczony lekarz proponuje zapłodnienie pozaustrojowe jako najskuteczniejsze rozwiązanie, warto poważnie to rozważyć.

Na świecie urodziło się już ponad 6 milionów dzieci poczętych in vitro, a sama metoda jest nieustannie monitorowana, poddawana badaniom i rozwijana.

Dziś możemy pobierać tkankę z jąder bezpośrednio pod mikroskopem, obserwować plemniki w powiększeniu pozwalającym na ocenę ich morfologii. Monitorować rozwój zarodków w trybie ciągłym (a nie tylko dwa razy na dobę), w sposób celowany wybierać pożywki służące do wspomagania rozwoju zarodków w laboratorium. Możemy również zbadać, czy komórki jajowe posiadają prawidłowy materiał genetyczny.

To wszystko sprawia, że in vitro jest metodą leczenia, które zastosowane zgodnie ze wskazaniami i indywidualnym podejściem jest coraz bardziej skuteczne.

Czego dotyczą rozterki leczącej się pary?

Poza naturalnym lękiem przed leczeniem zabiegowym (pobranie komórek to zabieg nakłucia jajników przez sklepienie pochwy w krótkim znieczuleniu ogólnym) wiele par mówi o lęku związanym z prawidłową identyfikacją komórek rozrodczych i zarodków.

„Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności ośrodki wspomaganej prokreacji są zobowiązane do wdrożenia systemu kontroli jakości. Rozumiemy ten niepokój, zwłaszcza że pacjenci powierzają nam swój materiał biologiczny, często na lata – mówi dr Piotr Zamora z warszawskiego nOvum. – Dlatego niezależnie od wewnętrznego programu kontroli jakości wprowadziliśmy zewnętrzny, niezależny elektroniczny system monitoringu laboratoryjnego RI Witness. Pod stałą kontrolą znajdują się nasze laboratoria, znakowanie materiału, identyfikacja i nadzór nad komórkami rozrodczymi oraz zarodkami na każdym etapie leczenia” – dodaje specjalista.

Warto też pamiętać, że walka z niepłodnością to nie tylko zmagania z ciałem i biologią, lecz także z emocjami.

Wywoływane hormonami huśtawki nastrojów, porównywanie się z innymi parami, konieczność powtórzenia zabiegu, jeśli nie uda się za pierwszym razem – to ogromne wyzwania emocjonalne. Dziś wiadomo już, że trzeba o to zadbać, bo stan psychiczny może wspierać proces leczenia lub go utrudniać. Warto się przełamać i skorzystać z pomocy psychologa, spędzić czas na warsztatach, pobyć i porozmawiać z innymi ludźmi w podobnej sytuacji. Chociażby po to, żeby uświadomić sobie, co oceniamy jako realną przeszkodę, a co jest raczej nieuzasadnionym lękiem.

Przejdź ten proces z wybranym lekarzem

Komfort i poczucie bezpieczeństwa pacjenta jest bardzo ważne w procesie leczenia. Korzystanie z ośrodka, który zatrudnia wielu lekarzy, daje możliwość wyboru specjalisty, przy którym czujemy się bezpiecznie i któremu powierzymy nasze starania o dziecko.

„Dla naszego zespołu – mówi dr Zamora – jest to naturalne, że każda para musi znaleźć „swojego lekarza”, z którym będzie miała dobry kontakt. Nie zawsze udaje się to za pierwszym razem i wtedy warto zmienić lekarza prowadzącego. Pacjenci muszą się dobrze czuć w gabinecie, gdzie przychodzą z jedną z najważniejszych spraw w swoim życiu” – podsumowuje ekspert.

Konsultacja: dr Piotr Zamora przychodnia lekarska nOvum

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Refundacja in vitro w Warszawie. Te kliniki dostaną pieniądze

Refundacja in vitro w Warszawie
W ramach programu dofinansowanie obejmie sześć klinik

Prawdopodobnie już za trzy tygodnie warszawianki będą mogły skorzystać z dofinansowania na zabiegi in vitro. W czwartek prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła listę klinik, w których obowiązywać będzie refundacja.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według rozporządzenia, dofinansowanie dostanie sześć placówek: Centrum Bocian sp z o. o. sp.k., FertiMedica Centrum Płodności sp. z o.o. sp.k.,  Invicta sp.z o.o.,  Invimed-T sp. z o.o., Przychodnia Lekarska „nOvum” oraz Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego sp. z o.o. Na ten cel miasto zarezerwowało 22 mln złotych. Do końca roku kliniki dostaną 2 mln złotych, a w latach 2018-2019 po 10 mln złotych. 

„To są pieniądze warte dobrego samochodu”

Taka refundacja jest zbawieniem dla par, które dzięki metodzie in vitro mają szansę na potomstwo. Według cenników klinik, koszt in vitro to ok. 10-12 tys. złotych. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej, okazuje się, że cała procedura może przewyższyć początkową cenę nawet o 100 proc.

„Co do kosztów, to w pewnym momencie przestałam liczyć, myślę że są to pieniądze warte dobrego samochodu – ok.40 tys. złotych” – pisze pani Ania z Warszawy.

Będziemy się starać o dofinansowanie, bo obecnie nie stać nas, żeby wydać 15 tys. złotych na całą procedurę. Kiedy dowiedziałam, że Warszawa będzie refundować in vitro, pierwszą reakcją była radość i wzruszenie. W końcu udało się. Czekaliśmy na to bardzo długo, to nadzieja i szansa na upragnione dziecko – dodaje..

Przeczytaj więcej na temat rzeczywistych kosztów in vitro

Refundacja in vitro w Warszawie – kto może skorzystać?

Zabiegi ruszą, kiedy placówki podpiszą umowę z Ratuszem. Jak podejrzewają władze miasta, stanie się to maksymalnie w ciągu trzech tygodni. 

W miejskim programie mogą wziąć udział kobiety w wieku od 25 do 40 lat. Panie mogą być zarówno mężatkami, jak i pozostawać w związkach partnerskich. Miasto dołoży maksymalnie 5 tys. złotych na procedurę zakwalifikowanej do programu parze. Łącznie przewidziano realizację 360 procedur. Dodatkowo kliniki będą też przeprowadzać akcje edukacyjne dla młodzieży w wieku powyżej 18 lat w 142 warszawskich liceach i technikach publicznych.

Tego typu programy działają już. m.in. w Poznaniu, Łodzi, Częstochowie i Sosnowcu. Po wygaszeniu rządowego programu refundacji in vitro, niektóre samorządy zdecydowały o dopłacaniu do procedury z własnej kasy. Jednak pod koniec września w Sejmie przegłosowano nowelizację ustawy, według której samorządy dofinansowujące zabiegi in vitro będą musiały pytać o zgodę podległą ministrowi zdrowia Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), co stawia pod znakiem zapytania przyszłość miejskich programów in vitro. Przeczytaj więcej na ten temat.

Zobacz także:

Sześć warszawskich klinik chce wziąć udział w miejskim programie in vitro

Ostatnia szansa na in vitro. Czy rząd zniszczy ich marzenia?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita, Wyborcza

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

7 sposobów na zniszczenie nasienia – czy wiesz, co sam sobie robisz?

co niszczy plemniki

Nieraz jednym z kluczowych elementów, które stoją za problemami par borykających się z niepłodnością, jest jakość i ilość plemników. Tak, drodzy panowie. Czynnik męski jest podczas starań równie ważny, co kobiecy. Niektóre dane wskazują zaś, że liczebność plemników u mężczyzn na całym świecie spadła w przeciągu ostatnich 50 lat nawet o połowę i ciągle maleje. Jeśli chcecie wiedzieć, jak możecie sobie pomóc, najpierw poznajcie przyczyny problemów.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oto jak łatwo – nawet nieświadomie – niszczyć nasienie:
 1. Obcisła bielizna

Eksperci wskazują, że bielizna zbyt blisko przylegająca do genitaliów sprawia, że jądra szybciej się nagrzewają i wzrasta ich temperatura. Ma to przełożenie właśnie na liczbę plemników. Potwierdziły to m.in. badania naukowców ze Stanford University w Kalifornii i US National Institute of Child Health and Human Development. Wniosek, jaki pojawił się po przebadaniu 501 mężczyzn wskazuje, że powinni oni postawić raczej na bokserki. W grupie panów, którzy nosili w ciągu dnia luźne bokserki i nie zakładali bielizny na noc, poziom uszkodzenia DNA spermy był o 25 proc. niższy, niż wśród panów noszących obcisłe majtki (zarówno w dzień, jak i w nocy).

2. Laptopy

Jest to kolejna, jakże bliska naszej codzienności, przyczyna przegrzewania się jąder. Po to, by móc jak najsprawniej produkować plemniki, powinny mieć one temperaturę ok. 2°C niższą niż reszta ciała. Tymczasem laptopy mogą osiągnąć wewnętrzną temperaturę roboczą nawet powyżej 70 °C. Nic więc dziwnego, że ich bezpośrednie umieszczenie na kolanach może przenosić część ciepła. Według jednego z ekspertów z Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku, który przeprowadził badania nad laptopami i płodnością męską, możliwe jest, że lata takiego właśnie używania komputera „mogą powodować nieodwracalne lub częściowo odwracalne zmiany w męskich funkcjach reprodukcyjnych.”

Zobacz też:  Czy laptop może zagrażać płodności?

 3. Sauna i gorące kąpiele

Sauna może osiągać temperaturę powyżej 100°C. I o ile ona nie musi mieć aż tak negatywnego wpływu na jądra (ze względu na ich strukturę), o tyle gorące kąpiele stanowią większy problem. Jądra są wtedy całkowicie zanurzone w gorącej wodzie i nie mają żadnych możliwości schłodzenia. Wręcz przeciwnie, nagrzewają się do znacznie wyższego poziomu niż ten, który lekarze uważają za bezpieczny dla płodności.

4. Telefony komórkowe

Najlepiej trzymać telefon tak daleko od jąder, jak tylko jest to możliwe, ostrzega dr Sabanegh. „Przeprowadziliśmy wiele badań dotyczących telefonów komórkowych” – mówi ekspert. „W badaniach, w których bezpośrednio eksponowaliśmy nasienie na działanie promieniowania telefonów komórkowych, sprawiło ono jego uszkodzenie„.

Co więcej, naukowcy z Technion University w Hajfie odkryli, że poziom spermy u mężczyzn trzymających w ciągu dnia telefony w kieszeni, jest w 47 proc. dotknięty uszkodzeniami. „Uważamy, że jest to spowodowane nagrzaniem plemników, które powoduje zarówno sam telefon, jak i jego aktywność elektromagnetyczna” – dodają.

Zobacz też: Plemniki – 9 zaskakujących faktów na temat męskich pływaków

 5. Leki

Dr Sabanegh twierdzi, że niektóre leki – legalne i nielegalne – mogą mieć negatywny wpływ na płodność człowieka. Oto niektóre wskazane przez ekspert medykamenty, co przytacza „Daily Mail”:

Sulfasalazyna – lek przeciwzapalny stosowany w leczeniu takich schorzeń jak choroba Crohna, czy też reumatoidalne zapalenie stawów. Może zmniejszyć liczbę plemników, ale jej skutki są tymczasowe, a po zaprzestaniu jej przyjmowania liczba plemników powinna powrócić do normy.

Chemioterapia – leki stosowane w chemioterapii mogą czasami poważnie spowolnić produkcję plemników.

Środki ziołowe – niektóre preparaty ziołowe, takie jak ekstrakt z chińskiego zioła Tripterygium wilfordii (zwanego też „winoroślą boga piorunów”), mogą wpływać na produkcję nasienia lub zmniejszyć rozmiar jąder.

Należy pamiętać, by działanie leków skonsultować z lekarzem lub farmaceutą. Szczególnie jeśli coś wzbudziło twój niepokój!

6. Tytoń

Jeśli palisz, skutecznie niszczysz tym swoją płodność. Analiza nasienia palaczy ujawnia w nim śladowe ilości pierwiastków pochodzących z tytoniu. Substancje te zmniejszają liczbę plemników i ich zdolność do samodzielnego oraz aktywnego poruszania się, ostrzega dr Sabanegh.

Zespół brazylijskich badaczy z São Paulo Federal University zaobserwował, że palenie niszczy męską spermę w sposób, który uniemożliwia zapłodnienie partnerki. Inne badania wskazały też, iż tytoń wpływa na taki fragment DNA spermy, który uszkadza materiał genetyczny.

Zobacz też: Palenie przed poczęciem a ryzyko astmy u dziecka

7. Marihuana

Wiele badań wskazuje, że marihuana może znacznie wpłynąć na płodność. Według dr Sabanegh, oddziałuje ona na ruchliwość plemników oraz obniża poziom testosteronu. „Regularne palenie marihuany może znacząco obniżyć jakość spermy – twierdzą kanadyjscy naukowcy. Udowodnili, że liczba plemników osób, które kilka razy w tygodniu sięgają po tzw. „trawkę”, zmniejsza się aż o jedną trzecią” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<.

Źródło: „Daily Mail”

 

POLECAMY:
5 PORAD: Sprawdź, jak możesz poprawić męską płodność!
Witaminy płodności 
Najnowszy magazyn Chcemy być rodzicami

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.