Przejdź do treści

Zamroź swoje jajeczka

Do niedawna zamrażanie komórek jajowych było wykonywane jedynie u kobiet chorych na raka. Jednakże coraz więcej zdrowych kobiet decyduje się na ten zabieg, chcąc zachować „wieczną płodność”.

Takie rozwiązanie może się wydawać atrakcyjne szczególnie dla kobiet, które nie chcą zakładać rodziny w młodym wieku, bo: nie mają partnera, chcą się skupić na karierze czy po prostu dać sobie jeszcze trochę czasu na dojrzenie do tej decyzji. Zdeponowanie jajeczek jest także wyjściem dla pań, które są genetycznie obciążone zagrożeniem przedwczesnej menopauzy lub cierpią na inne choroby, które mogą negatywnie wpływać na ich płodność. Niezależnie od motywów odraczania decyzji o założeniu rodziny, medycyna stara się zapewnić kobietom taką możliwość.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakie są szanse?

Kobieta rodzi się mając nawet kilkaset tysięcy komórek jajowych, jednak tylko kilkaset z nich dojrzeje, dając szansę na poczęcie dziecka. Dwudziestoletnia kobieta może zajść w ciążę niemal w każdym cyklu, jednak z upływem lat pojawia się coraz więcej cykli bezowulacyjnych, czyli takich, w których nie ma szans na poczęcie. Jest to także powód, dla którego lekarze odradzają odwlekanie decyzji o zamrożeniu jajeczek, sugerując by pomyśleć o tym już przed trzydziestką. Statystyki mówią, że prawie 20% jajeczek pobranych od kobiet poniżej trzydziestego roku życia, uda się zapłodnić po rozmrożeniu. W przypadku starszych kobiet (i jajeczek), szansa na macierzyństwo przy zastosowaniu tej metody maleje do 10%.

Jak wygląda ten proces?

Witryfikacja to proces zamrażania komórek jajowych, powstałych po stymulacji hormonalnej a pobranych poprzez punkcję jajnika (jednorazowo kilka-kilkanaście jajeczek). Z pobranych komórek usuwa się wodę, a następnie poddaje się je zamrożeniu w ciekłym azocie o temperaturze niemal 200 stopni Celsjusza.

Ile to kosztuje?

Ceny takiej usługi zaczynają się od 5 tysięcy złotych + ewentualny koszt stymulacji hormonalnej + opłata za każdy rok przechowywania zamrożonych jajeczek.

Czy warto?

Kliniki specjalizujące się w leczeniu niepłodności metodą witryfikacji powiedzą, że warto. Jednakże szanse na zapłodnienie zamrożonej komórki jajowej są szacowane na 3-5%. Nie z każdej zamrożonej komórki urodzi się dziecko. Lekarze sugerują, by rozważyć zamrożenie już zapłodnionych metodą in vitro komórek, co znacznie zwiększa szanse.

Warto także pamiętać, że leki, które należy zażywać w trakcie stymulacji hormonalnej, mogą uszkodzić chromosomy w genach, a w rezultacie spowodować trudności z zajściem drogą naturalną.

 

 

 

Źródła:

edziecko.pl

kobieta.onet.pl

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Jakie badania zrobić, by zdiagnozować niepłodność immunologiczną?

Badania pary w celu diagnozy niepłodności immunologicznej

Parom, u których występuje podejrzenie niepłodności na tle immunologicznym, lekarz może zlecić wykonanie testów diagnostycznych, które poprzez badanie krwi, nasienia lub śluzu szyjkowego, pozwalają dokładnie ustalić przyczynę niepłodności. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność immunologiczna – diagnoza

Coraz więcej klinik wyposażonych jest w specjalistyczne laboratoria, które zajmują się diagnostyką i leczeniem immunologicznych przyczyn problemów z zajściem w ciążę, patologii implantacji zarodka oraz poronień nawykowych.

Badania immunologiczne to grupa wyspecjalizowanych testów diagnostycznych, które poprzez badanie krwi, nasienia lub śluzu szyjkowego, pozwalają dokładnie ustalić przyczynę niepłodności oraz zastosować odpowiednie leczenie. Bez tego pacjenci przez wiele lat mogą stosować terapie skazane na niepowodzenie, co tym samym opóźni lub całkowicie pozbawi ich szansy na posiadanie potomstwa – mówi dr n. med. Wojciech Sydor z kliniki Gyncentrum.

Czytaj też: Kiedy możesz podejrzewać u siebie niepłodność immunologiczną?


Niepłodność immunologiczna – jakie badania zrobić?

Parom, u których występuje podejrzenie niepłodności na tle immunologicznym, lekarz może zlecić badania w kierunku m.in. oceny obecności przeciwciał blokujących (allo-MLR) oraz test mikrocytotoksyczny (cross-match). Przeciwciała blokujące chronią embrion przed atakiem i niszczeniem przez układ odpornościowy matki. Niski poziom lub brak przeciwciał blokujących może skutkować poronieniem. Oba badania pozwalają odpowiednio zakwalifikować pacjentkę do immunoterapii. Następnie w celu sprawdzenia efektywności takiego leczenia można wykonać: typowanie KIR oraz typowanie tkankowe molekularne HLA-C. To ostatnie sprawdza podobieństwo tkankowe rodziców, a dokładnie ich antygeny. Jeśli te są zbyt podobne, układ immunologiczny identyfikuje je jako zagrożenie i niszczy zarodki.

Diagnostyka kobiet. Jakie badania musi wykonać kobieta?

  • autoprzeciwciała przeciw kardiolipinie (IgM, IgG) – kardiolipina jest fosfolipidem, z którego w dużej mierze zbudowane są błony komórkowe. Odpowiada m.in. za procesy krzepnięcia krwi i prawidłowy rozwój zarodków. Podwyższony poziom przeciwciał przeciwko kardiolipinie może spowodować zakrzepowe zapalenie żył, małopłytkowość, przedwczesny poród, stan rzucawkowy lub poronienie.
  •  przeciwciała przeciwko B2-glikoproteinie I (IgM, IgG) – obecność tego przeciwciała jest czynnikiem ryzyka zakrzepicy i powikłań ciąży Przeciwciała te skierowane są przeciwko fosfolipidom błon komórkowych tych komórek, które uczestniczą w procesie implantacji zarodka. Ich obecność może skutkować utratą ciąży.
  • antykoagulant tocznia (ang. Lupus anticoagulant, LAC) – jest to specyficzny typ przeciwciała skierowanego także przeciwko własnym fosfolipidom i/ lub białkom związanym z fosfolipidami, może on powodować nieprawidłowe krzepnięcie krwi. Oznacza się go w celu określenia przyczyny zakrzepicy lub poronień nawykowych np. w przebiegu zespołu antyfosfolipidowego.
  •  przeciwciała przeciwjądrowe ANA2 (Antinuclear Antibody) – są to przeciwciała skierowane przeciwko składnikom jądra komórkowego. U wielu kobiet z wysokim poziomem przeciwciał ANA nie dochodzi do ciąży lub dochodzi do nawracających poronień.
  • przeciwciała przeciw TPO – są to białka skierowane przeciwko tyreoperoksydazie, enzymowi uczestniczącemu w syntezie hormonów tarczycy.  Badanie służy do wykrywania obecności i pomiaru ilości określonych autoprzeciwciał przeciwtarczycowych. Niskie stężenie przeciwciał anty TPO może świadczyć m.in. o reumatoidalnym zapaleniu stawów, wysokie – o obecności choroby Hashimoto lub Gravesa-Basedowa.
  • przeciwciała przeciw TG – białka skierowane przeciwko komórkom tarczycy, a dokładnie przeciwko tyreoglobulinie. Bada się je m.in. u osób z chorobami autoimmunologicznymi tarczycy, szczególnie kobiet, które planują potomstwo. Przeciwciała anty-TG mogą m.in. utrudniać implantację zarodka przy zapłodnieniu in vitro oraz doprowadzić do utraty ciąży.
  • przeciwciała antyplemnikowe ASA. 

Dodatkowymi badaniami są:

  •  test cytotoksyczności komórek NK – wśród limfocytów obecnych w łożysku aż 80 proc. stanowią komórki NK. Są one niezbędne m.in. do poprawnej implantacji zarodków oraz wzrostu embrionu podczas ciąży. Ich nadmiar może korelować z mniejszą skutecznością zabiegów IVF oraz większym ryzykiem utraty ciąży.
  • badania immunofenotypu – test dotyczy komórek odpornościowych, których nadmierna aktywność zwiększa ryzyko nawracających poronień

Oba badania wykonuje się w celu oceny wskazań do terapii intralipidem albo immunoglobulinami.

Jakie badania powinien wykonać mężczyzna?

  • U mężczyzny z kolei wykonuje się badania na przeciwciała antyplemnikowe ASA z krwi lub nasienia.

Polecamy: Nie możesz zajść w ciążę – winny jest twój układ odpornościowy

 

Jak leczyć niepłodność immunologiczną?

Gdy badania potwierdzą schorzenie i konkretną przyczynę problemu, w terapii stosuje się metody immunostymulacji oraz leczenie immunomodulujące, które należy poprzedzić szczegółową analizą procesów immunologicznych rozrodu. W tym celu bada się krew, nasienie oraz śluz szyjkowy, co pomaga wykryć patologie, np. uczulenie na nasienie partnera.

– Pacjenci ze zdiagnozowanym problemem nie są pozbawieni szans na rodzicielstwo. Niepłodność immunologiczną można i należy leczyć np. poprzez stosowanie preparatów zmniejszających odpowiedź immunologiczną lub blokujących produkcję „problematycznych” przeciwciał. Przy długotrwałej terapii marzenia o dziecku mogą być realnym scenariuszem. Rozwiązaniem są również techniki wspomaganego rozrodu np. metoda inseminacji lub in vitro – uspokaja immunolog.

Konsultacja: Dr n. med. Wojciech Sydor, specjalista chorób wewnętrznych, angiologii oraz immunologii klinicznej. Absolwent Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz Biologii Molekularnej na Wydziale Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ.
Klinika Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Gameta to nie zarodek. Poznaj naukowy punkt widzenia!

Fot.Fotolia – komórka jajowa

Wydawało się oczywiste, że nauka i medycyna wzięły górę nad zabobonami, gusłami, wiedzą nienaukową – ostatnio jednak nie jest to takie proste. „Modnym” stało się podważać osiągnięcia nauki, zaprzeczać standardom medycznym, a przede wszystkim szerzyć informacje na tematy zdrowia z kategorii fake news. Wszystko to wymaga sprostowania i zażegnania chaosu dezinformacji naukowej – zacznijmy od ludzkich gamet i wczesnych zarodków.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego plemnik i komórka jajowa nie mogą być nazwane dzieckiem?

Ludzka gameta z definicji jest haploidalną komórką, która łącząc się z gametą przeciwnej płci zapładnia (gameta męska, plemnik) lub jest zapładniana (gameta żeńska, oocyt). Haploidalną, czyli posiadającą pojedynczy zestaw chromosomów, co w przypadku komórek ludzkich oznacza połowę, pozostałe komórki ludzkiego ciała są diploidalne, czyli zawierają podwójny zestaw chromosomów. I mając tę wiedzę zdaje się to być oczywistym, czemu plemnik, czy komórka jajowa nie mogą być nazywane dzieckiem, samodzielnie nie rozwiną się w „nowe życie”. Jeśli nie jest oczywiste – kontynuujmy.

Zacznijmy od męskiego nasienia…

Zacznijmy od męskiego nasienia – jedna porcja ejakulatu zawiera miliony plemników, z czego tylko jeden bierze udział w zapłodnieniu, cała reszta pozostaje ‚bezużyteczna’ w kontekście tworzenia zarodka. Oczywiście zdarza się, że będą to na przykład dwa, kiedy doszło do mnogiej owulacji u kobiety i uwolnione zostały dwa oocyty, ale nadal – czym są dwa względem kilku milionów. Ponadto plemniki są niesamowicie zredukowaną komórką, ich masa i objętość wyznaczona jest przez masę i rozmiar główki , wstawki i witki, co przekłada się na ok 60 mikrometrów długości całej komórki – bardzo mała, silnie zredukowana komórka! Plemnikom brakuje też wielu organelli komórkowych niezbędnych do dalszego samodzielnego rozwoju, a nie są one potrzebne do wypełnienia przeznaczenia plemnika, tj przeniesienia materiału genetycznego. Sprawny transport zapewnia również sposób ‚upakowania’ DNA – znacznie gęstsze upakowanie DNA niż w innych komórkach ludzkich, z użyciem innych białek,  pozwala zmieścić  cały haploidalny materiał genetyczny w maleńkiej, ok 5-6 mikrometrowej, główce plemnika.

Plemniki mają znacznie zredukowane rozmiary i nie posiadają wszystkich organelli potrzebnych do dalszego rozwoju, może zatem żeńskie komórki jajowe są do tego zdolne w pojedynkę? Otóż nie. Mimo że żeńskie oocyty są znacznie większe, nie są silnie zredukowane i zawierają dużo substancji zapasowych po to, żeby początkowy rozwój był możliwy, posiadają pojedynczy zestaw chromosomów, co uniemożliwia rozwój w pojedynkę. Ponadto żeńskie komórki rozrodcze w momencie zapłodnienia, w przeciwieństwie do plemników, nie ukończyły jeszcze dojrzewania mejotycznego, czyli podziału redukcyjnego, w wyniku którego gamety zawierają pojedynczy zestaw chromosomów.

Oocyty, owulacja, czyli przejdźmy do kobiety

Dziewczynki rodzą się z rezerwą oocytów zatrzymanych w procesie dojrzewania znacznie wyższą niż mają te, które wchodzą w wiek dojrzewania. Liczba pęcherzyków jajnikowych zawierających komórki jajowe spektakularnie spada w okresie od urodzenia do pokwitania, a od momentu pokwitania co miesiąc będzie też tylko spadać z każdą owulacją. Oocyty, podczas stymulacji do owulacji w cyklu miesięcznym, wznawiają pod wpływem hormonów dojrzewanie mejotyczne, następnie zostają ponownie zatrzymane w dojrzewaniu, żeby ukończyć je dopiero po zapłodnienia – i tu jesteśmy w kolejnym punkcie absurdu.

Połączone gamety to zapłodniony oocyt, a nie dziecko, wbrew opinii niektórych. W obrębie komórki jajowej występuje wtedy materiał genetyczny męski w postaci przedjądrza męskiego, oraz jeszcze niezredukowany materiał genetyczny żeński, który dopiero po ukończeniu procesu mejozy (redukcji materiału DNA) utworzy przedjądrze żeńskie. Redukcja możliwa jest dzięki czynnikowi męskiemu – plemnik przekazuje do wnętrze oocytu nie tylko DNA, ale także m.in. trifosforan inozytolu ( IP3 ), którego cykliczne przemiany stymulują oscylacyjne wyrzuty jonów wapnia, dzięki czemu mechanizm redukcji materiału DNA żeńskiego, dotąd zatrzymany w dojrzewaniu mejotycznym, wznawia podział i redukuje liczbę chromosomów do pojedynczego zestawu

Oba haploidalne zestawy DNA, tak męski jak i żeński, znacząco różnią się na tym etapie – nie tylko informacją, ale również modyfikacjami na nie nałożonymi – poszczególne fragmentu są w różny sposób zablokowane/wyciszone lub nie. Modyfikacje te są na późniejszych etapach znoszone i zmieniane. Ponadto męskie DNA, jak wspomniałam wcześniej, znacząco różni się również pod względem sposobu upakowania – nić DNA nawinięta jest na inny rodzaj białek, co umożliwiało plemnikowi odpowiednią kondensację i minimalizację rozmiarów, na tym etapie białka te nie są już potrzebne – nie ogranicza nas objętość główki plemnika. I co najważniejsze – w postawieniu odważnej tezy, że połączone gamety to nie dziecko, pomógł mi fakt, że materiał genetyczny obu płci nie przechodzi fuzji na tym etapie! Nie dochodzi do połączenia się obu przedjądrzy, owszem występują w obrębie jednej komórki, ale póki co mają oddzielne losy.

Ponadto, zbadano i udowodniono eksperymentalnie, podmieniając męskie przedjądrze na żeńskie, lub żeńskie na męskie, że taka zygota nie ma szans na prawidłowy rozwój – obecność obu jest zatem niezbędna do utworzenia zarodka z potencjałem na rozwój. Różnica pomiędzy przedjądrzami jest znaczna i obecność każdego z nich niezbędna do dalszego rozwoju wczesnego zarodka.

Wczesny zarodek, czyli co?

Jeszcze więcej wątpliwości zaczyna się pojawiać na etapie wczesnych zarodków – czyli tego etapu owianego tajemnicą, kiedy zarodki nazywa się niekonsekwentnie i wg przekonań zlepek komórek, grudka komórek, nowe życie, nowy zestaw DNA itd. Zostawiając tego typu rozważania, jak nazwać wczesny zarodek, skoro można go nazwać po prostu zarodkiem, pochylmy się nad istotą życia komórki, kiedy ona jest żywa i co to oznacza?

Komórki nerek, są niewątpliwie żywymi komórkami ludzkiego organizmu, nikt jednak pojedynczej lub kilku komórek nerki nie nazywa dzieckiem. To samo dotyczy komórek mózgu, jelit, serca i reszty żywych komórek naszego ciała, jak choćby komórek układu odpornościowego. Dlaczego? Co jest zatem tak wyjątkowego w zarodku? Jeśli komórki naszego ciała niekontrolowanie dzielą się, przez co namnażają mówimy o procesie nowotworowym, jasne zatem jest, że jest to proces patologiczny. Zarodki natomiast przechodzą podziały mitotyczne, w określonych dla nich cyklach przechodzą kolejne stadia rozwoju, podziały są kontrolowane przez skomplikowane mechanizmy molekularne i niosą TO, co czyni je innymi. Zarodki mają potencjał – potencjał rozwoju, w przyszłości w płód, następnie dziecko. Mimo że pierwsze podziały, aż do czasu implantacji w macicy, następują niezależnie od organizmu matki, przez bardzo długi czas mówimy o aż potencjale i potencjale tylko. W rozwoju zarodkowym są pewne punkty krytyczne, które jeśli nie zostaną osiągnięte, nie dają możliwości dalszego rozwoju.

Gdyby tego było mało, ten ogromny potencjał, którym jest zarodek, transportowany jest podczas pierwszych podziałów do jamy macicy przez kilka dni po zapłodnieniu. W tym czasie wszystko się może zdarzyć. Kiedy już dotrze do jamy macicy, szczęśliwie i prawidłowo zagnieździ się w jej endometrium, nadal kobieta jest jeszcze przed miesiączką cyklu, w którym doszło do zapłodnienia! Zatem kolejnym momentem jest prawidłowa implantacja i takie współdziałanie organizmu kobiety, które zapobiegnie utracie zarodka razem z krwawieniem miesięcznym. Zarodki są przede wszystkim usuwane razem z krwią menstruacyjną w przypadku nieprawidłowej implantacji, lub jej braku. Tylko prawidłowa implantacja zarodka daje szanse na pobudzenie działania mechanizmów w ciele kobiety, które mają na celu utrzymanie wczesnej ciąży.

Zarodki rodzice nazywają kruszynkami

Podsumowując nieco – mimo że każda para starająca się o dziecko nazywa ich planowaną ciążę, nawet na jej wczesnym etapie, ‚spodziewaniem się dziecka’, przyszli rodzice mówią do brzucha od początku, jak gdyby mówili do dziecka, pary przechodzące procedurę in vitro często nazywają podawane im zarodki kruszynkami, maleństwami czy w inny uczuciowy sposób, ma to w sobie głównie ogromny czynnik emocjonalny – zaspokaja to naturalną ludzką potrzebę, łatwiej nam oswoić się z nazwaną sytuacją, niż czuć się obco z tajemnicą i potencjałem jakim są zarodki.

Nasza emocjonalna ludzka natura, tak nieodłączna w przypadku chcianej i planowanej ciąży, nie może być jednak podstawą do stanowienia prawa! Prawo, jakiemu podlegamy, powinno być oparte na faktach, a nie osobistych przekonaniach, oparte na równości względem prawa, a nie dyskryminacji ze względu na religię, światopogląd, pochodzenie, aż wreszcie – nie powinno być rezultatem przekonań i racji jeden z grup stanowiących prawo. Prawo jest stanowione dla wszystkich przez bardzo wąską grupę prawodawców, którzy powinni trzymać się faktów, a nie własnych doświadczeń czy przekonań na jakimkolwiek tle.

Autor: Karolina Częścik – Łysyszyn

POLECAMY:

Rezerwa jajnikowa

Tagi:

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dzień skupienia dla niepłodnych małżeństw w Łodzi

Dzień skupienia dla niepłodnych małżeństw w Łodzi
fot. Pixabay

25 listopada łódzka wspólnota „Abraham i Sara” zaprasza małżeństwa pragnące potomstwa na dzień skupienia pt. „Ból i nadzieja. Gdy tak długo czekamy na dziecko”. Spotkanie organizowane jest w Duszpasterstwie Akademickim Piątka przy ul. Ignacego Skorupki 5 i potrwa od godz. 9.00 do godz. 20.00.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak mówi Żaneta Pawłowska ze wspólnoty „Abraham i Sara”, będzie to pierwsze tego typu spotkanie w Archidiecezji. Wcześniej chętne pary z Łodzi korzystały z rekolekcji i wsparcia duchowego w Krakowie, Bydgoszczy, czy Gdańsku.

Zobacz także: Siostry zakonne modlą się w intencji par starających się o dziecko

Wśród tematów spotkania niepłodność, więź małżeńska i Eucharystia

Zajęcia będą prowadzone przez duszpasterzy i psychologów pracujących na co dzień z parami niepłodnymi. W dniu skupienia poruszone będą zagadnienia związane z niepłodnością, więzią małżeńską i Eucharystią. W programie spotkania znajdą się następujące tematy:

  • Niepłodność. Dar czy przekleństwo?
  • Strata. Płodność niejedno ma imię.
  • Niepłodność kobiet, niepłodność mężczyzn – jak ją przeżywamy?
  • Więź małżeńska – nasz najcenniejszy skarb.
  • Eucharystia z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich.

Aby uzyskać dodatkowe informacje i wziąć udział w spotkaniu należy napisać na adres:

kontakt@abrahamisaralodz.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Radio Niepokalanów

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Nie dostała zasiłku na adoptowane dziecko, bo zawiesiła działalność gospodarczą. Sąd wydał wyrok

Adopcja a zasiłek macierzyński
fot. Fotolia

Sąd Najwyższy wydał w czwartek korzystny wyrok dla osób, które planują adoptować dziecko i prowadzą własną działalność gospodarczą. Do tej pory luka w przepisach działała na niekorzyść samozatrudnionych.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Osoby, które prowadzą własną działalność gospodarczą mogą mieć duże problemy z uzyskaniem zasiłku macierzyńskiego na takich zasadach, jakby dziecko urodziło się w ich rodzinie.

Przekonała się o tym kobieta, która w 2014 roku zdecydowała się na przysposobienie dziewczynki, która wcześniej znajdowała się w rodzinie zastępczej. Aby zająć się dzieckiem kobieta zawiesiła działalność gospodarczą. Na początku opieka odbywała się na podstawie umów zawartych z rodziną zastępczą. Po pewnym czasie sąd przyznał jej prawo do adopcji dziecka.

Zobacz także: Procedura adopcji zagranicznych słabo chroni prawa polskich dzieci

Adopcja a zasiłek macierzyński

ZUS odmówił jej jednak prawa do zasiłku macierzyńskiego. Dlaczego tak się stało? Okazało się, że podstawą takiej decyzji był fakt, że w momencie rozpoczęcia opieki nad dzieckiem działalność gospodarcza kobiety była zawieszona. 

ZUS powołał się tu na art. 29 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Świadczenie takie przysługuje w sytuacji, kiedy do adopcji doszło w czasie ubezpieczenia chorobowego.

ZUS wyszedł zatem z założenia, że skoro kobieta zawiesiła swoją działalność, to nie opłacała w tym czasie składek na ubezpieczenie chorobowe. W efekcie nie miała prawa do wypłaty zasiłku macierzyńskiego.

Zobacz także: Dwumiesięczny chłopiec znaleziony we wrocławskim oknie życia

Decyzja Sądu Najwyższego

Pełnomocnik powódki dowodził w Sądzie Najwyższym, że kobieta zawiesiła działalność po to, aby zająć się dzieckiem, więc nie powinna być z tego powodu karana. Dodatkowo w okresie sprawowania opieki nad dzieckiem na podstawie umowy z rodziną zastępczą nie było jeszcze pewne, czy do adopcji w ogóle dojdzie.

Decyzja o przysposobieniu dziecka zapadła już po odwieszeniu działalności. Pełnomocnik zwrócił również uwagę, że w prawie brakuje definicji, kiedy w myśl art. 29 ust. 1 pkt 2 ustawy zasiłkowej dochodzi do przyjęcia na wychowanie dziecka.

7 grudnia 2017 roku Sąd Najwyższy wydał decyzję uchylając niekorzystny dla kobiety wyrok i odesłał sprawę do ponownego rozpoznania przez warszawski Sąd Okręgowy.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.