Przejdź do treści

#ZamachLipcowy a Twoje prawa reprodukcyjne

zamach lipcowy

Myślisz, że bieżące wydarzenia wokół łamania zasad praworządności Ciebie nie dotyczą? No to jesteś w ogromnym błędzie! Choć mniej niż co 100. obywatel był kiedykolwiek w Sądzie Najwyższym czy Trybunale Konstytucyjnym, ich orzeczenia są podstawą orzecznictwa sądów powszechnych oraz decyzji podejmowanych przez organy administracji państwowej. Nadal brzmi abstrakcyjnie? W takim razie zapoznaj się z przykładami do czego prowadzą obecne bezprawne działania rządu, parlamentu i Prezydenta i do czego mogą prowadzić obecne zdarzenia czyli tzw. zamach lipcowy. Chronologicznie od zmian już wprowadzonych, poprzez obecnie procedowane, a skończywszy na zapowiedziach obozu władzy.

Pogarda i lekceważenie obywateli


Błąd przez który koalicja PO-PSL przegrała wybory parlamentarne. Politycy mają zwyczaj kierować się wyłącznie własnym interesem, który czasami jest zbieżny z potrzebami obywateli, szczególnie, gdy jest nośny, medialny i trendy.
Poprzedni minister zdrowia, dr Bartosz Arłukowicz, poprzez swoje lekceważenie obywateli i pogardę dla singielek i par nieheteroseksualnych wprowadził ustawę o leczeniu niepłodności wykluczającą wspomniane grupy z możliwości leczenia niepłodności metodami rozrodu wspomaganego.
Dokładnie tak samo postąpił obecny minister zdrowia, dr Konstanty Radziwiłł, likwidując rządowy program leczenia niepłodności metodą in vitro. Był to swoisty hołd lenny wobec ruchów anti-choice. Minister ma liczną gromadkę dzieci, to co go obchodzą chorzy?

Upolitycznienie i uzależnienie od Kościoła Katolickiego

To Trybunał Konstytucyjny zgotował nam hucpę z klauzulą sumienia, czego nigdy nie przebaczę prof. Rzeplińskiemu i ówczesnym sędziom TK. Postawienie prawa jednostki do wolności sumienia ponad prawo ogółu do świeckości i opieki zdrowotnej okazało się być “wodą na młyn” ruchów anti-choice, które rozpanoszyły się i wprost zawładnęły umysłami pracowników ochrony zdrowia. Konsekwencje są powszechnie widoczne: odmowa świadczeń z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, farmaceuci i technicy farmacji powołujący się (nielegalnie!) na klauzulę sumienia. Również zakaz aborcji jest “dziełem” konserwatywnego TK w latach ‘90.
Do tej pory mieliśmy do czynienia tylko z silnym wpływem światopoglądu sędziów TK, a i tak kwestie zdrowia reprodukcyjnego były traktowane w sposób urągający podstawowym prawom człowieka. Aż strach pomyśleć jak będzie się w takich sprawach wypowiadał obecny skład sędziowski, który oprócz owładnięcia ideologią, pochodzi z partyjnego nadania.

Brak kontroli nad tworzeniem prawa

Koalicja rządząca nie ma większości wymaganej do zmiany Konstytucji, jednakże zmienia jej postanowienia zwykłymi ustawami (vide ustawa o Sądzie Najwyższym). Dziś zamach na trójpodział władzy, a na kolejnym posiedzeniu sejmu może posłowie wpadną na pomysł zlikwidować prawo do ochrony zdrowia albo podniosą składkę na ubezpieczenie zdrowotne o 100% czy 200%.
Równie dobrze może przejść ustawa o zakazie o zakazie IVF. W poniedziałek projekt poselski przejdzie przez sejm, we wtorek przez senat, w środę podpisze go Prezydent i wejdzie w życie z dniem podpisania, więc już w czwartek policja będzie aresztować lekarzy i pacjentów w klinikach leczenia niepłodności.

Brak kontroli wyroków sądów powszechnych


Skoro w Polsce jakieś leczenie jest/będzie nielegalne to możesz chcieć poddać mu się za granicą. Powiedzmy, że byłaś w niechcianej ciąży, przyjechałaś do Szwecji i po konsultacji dostałaś leki na wywołanie poronienia. Wszystko poszło zgodnie z planem. Wracasz do kraju już nie będąc w ciąży. Kolejnego dnia do Twoich drzwi puka policja, aresztuje Ciebie i Twojego partnera. Pisowski prokurator stawia Wam zarzuty zabójstwa dziecka poczętego. Sąd stosuje wobec Was areszt, na początek na 3 m-ce, ale później przedłuża w nieskończoność. Po latach procestu zostajecie uznani winnymi popełnienia zbrodni zabójstwa dziecka poczętego. Sądy wszystkich instancji są ogarnięte zygotariańską ideologią. Nikt i nic nie powstrzyma ich przed ich szaleństwem. Odsiadujecie dożywocie. Sądu Najwyższego w praktyce nie ma, Trybunał Konstytucyjny uznaje karę dożywocia za aborcję za granicą za zgodną z Konstytucją RP. Prezydent Was nie ułaskawi, bo nie jesteście jego partyjnymi kolesiami.

Brzmi nieprawdopodobnie? Tak samo myślano, że nieprawdopodobny jest demontaż Trybunału Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego w trybie niezgodnym z Konstytucją.

Zniesienie kontroli nad wyborami


Upolitycznienie Państwowej Komisji Wyborczej (skutek wymiany kadry w m.in. w Sądzie Najwyższym), spowoduje, że era wolnych i demokratycznych wyborów się skończyła. Niezależnie jak zagłosuję obywatele, pisowska PKW i tak stwierdzi zwycięstwo PiSu. Wtedy będą mogli uchwalać dokładnie takie prawo, jakie sobie wymarzą. Ich marzeń możemy sie domyślać: zakaz leczenia niepłodności, antykoncepcji, aborcji, edukacji seksualnej i może zgodnie z prawem szariatu publiczna chłosta albo i ukamienowanie za seks przed/pozamałżeński (ale karze podlegać będzie tylko kobieta).

Rządowa kontrola nad mediami

Już niedługo państwo policyjne ministrów Błaszczaka i Ziobry spowoduje, że nie będziecie czytać moich zgryźliwych ripost. Będzie cenzura znana naszym dziadkom i rodzicom z czasów PRL. Nawet przeniesienie strony na zagraniczne serwery nic nie da, bo Polska będzie jak Korea Północna, odcięta od światowej sieci.

Wyjscie/wyrzucenie z EU


Skutkiem notorycznego łamania zasad praworządności, władze Unii Europejskiej nałożą na Polskę gigantyczne kary finansowe, a w razie ich nieskuteczności może się skończyć na wyrzuceniu z Unii Europejskiej. Co to oznacza? Koniec z bezpłatnym leczeniem w innych krajach UE, zniesienie swobody przepływu towarów (np. już nie otrzymasz leków do aborcji farmakologicznej od Women on Web, zamówionego nasienia do domowej inseminacji z duńskiego banku spermy Cryos), kontrole paszportowe (a może nawet i wizy) do krajów strefy Schengen, czy wzrost cen leków sprowadzanych z zagranicy.

Totalitaryzm puka do drzwi…


Wszyscy wielcy (sławą) dyktatorzy XX wieku szczycili się łamaniem praw reprodukcyjnych: Nicolae Ceausescu jest ikoną zmuszania kobiet do rodzenia dzieci i terroru ginekologicznego (obowiązkowe testy ciążowe co miesiąc), Hitler zdelegalizował aborcję (tylko dla Aryjek), Stalin surowo karał wszystkich zaangażowanych w planowanie rodziny, a Mussolini wdrożył konserwatywny i nieskuteczny projekt “Battle for Birth” (dzieło szarej eminencji vel hierarchów Kościoła Katolickiego kolaborujących z faszystami). Jedynie płk. Muammar Kadafi, znany “miłośnik” kobiet zezwalał na antykoncepcję i aborcję.
Cóż, Jarosławowi Kaczyńskiemu wydają się być bliskie niektóre z tych rozwiązań. Nienawiść do obcych/innych, homoseksualistów, łamanie praw człowieka, antysemityzm, niezważanie na nic w drodze po władzę absolutną. Tylko patrzeć jak upozoruje katastrofę porównywalną do pożaru Reichstagu, byśmy w pełni poznali prawdziwe oblicze Prezesa…

Mam nadzieję, że udało mi się troszkę przybliżyć dlaczego przestrzeganie praworządności jest tak ważne dla każdego. Pamiętać należy, że każde łamanie prawa przez instytucje państwowe prowadzi do tego, że w starciu z władzą obywatel nie ma szans, a jego prawa są łamane… Poza tym, czy chcemy zgotować naszym dzieciom piekło totalitaryzmu, a nie daj Boże, 3. Wojny Światowej?

 

#ZamachLipcowy

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Strata po stracie – poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

poronienia nawracające

W wielu krajach, zwłaszcza w tych, w których dostęp do prywatnej opieki medycznej jest z różnych względów mniej popularny, pierwsze USG ciążowe wykonywane jest zwykle około 12 tygodnia. Względy medyczne i ekonomiczne, z którymi też trudno dyskutować czy podważać przemawiają za tym, że kobieta czeka niemal do zakończenia pierwszego trymestru na to, żeby dowiedzieć się, jak przebiega jej ciąża. Jest jednak jeden zasadniczy kłopot – zdarza się, że wiadomość o obumarciu ciąży pojawia się po kilku tygodniach, po czasie, kiedy przyszła matka rozpoczęła proces przygotowywania się do narodzin dziecka, kiedy dalsza rodzina zaczęła snuć fantazje o mającej dołączyć osobie. Często wiadomość ta wywołuje szok, niedowierzanie, smutek, rozczarowanie, poczucie niesprawiedliwości. Dlatego też w kolejnych ciążach wiele kobiet nie pozwala już sobie na takie zaskoczenie. Nie zawsze jednak się to udaje.

Niejedna strata

Poronienia nawracające, nazywane również nawykowymi, definiowane są jako utrata trzech kolejnych ciąż przed 20 tygodniem i dotyczą około 1-2% kobiet. Spośród najczęstszych powodów wymienia się wiek matki (zwłaszcza powyżej 45 roku życia), jak również ojca oraz czynniki środowiskowe. Niestety, jest również tak, że ryzyko poronienia wzrasta wraz z kolejną stratą. Niektóre dane mówią nawet o 40% ryzyku utraty ciąży, jeśli trzy wcześniejsze zakończyły się poronieniem.

Tyle chłodne dane. I choć teoretycznie sporo wiemy na temat przyczyn utraty ciąży, pewnie równie wiele nie wiemy. Dla wielu kobiet niewiedza jest źródłem prawdziwej udręki. Jeśli nie wiadomo, co nie działa, nie można tego naprawić. Nie można też poronień nawykowych uznać za smutna statystykę. Trzeba więc zmierzyć się z bardzo trudną sytuacją, w której wiadomo, że coś należy leczyć, ale jednocześnie jest to niemożliwe.

Żałoba po utracie ciąży jest wyjątkowa. Poronienie jest brutalnym przerwaniem realnie dziejącej się historii, a jednocześnie rozgrywa się na poziomie fantazji. Opłakuje się przecież kogoś, kto nigdy się nie narodził, kogo czasami nawet nie widziało na ekranie monitora. Tak jak poronienie wywołuje poczucie pustki, tak również żałoba po nim wiąże się z pustką. Jest to doświadczenie tym trudniejsze, że często nie znajduje zrozumienia w społeczeństwa. No bo właśnie- po kim ten żal? Czy ma on jakieś uzasadnienie?

Żałoba po utraconych ciążach to również tęsknota za utratą nadziei i planów związanych z dziećmi, które nie mogą się urodzić. Jest wreszcie żałobą przeżywaną w samotności, a nawet izolacji. Dla osób, które nie zaczęły tworzyć więzi z nienarodzonym dzieckiem, dla których było ono jedynie opowieścią, zrozumienie żałoby rodziców może być bardzo trudne.

Sprzeczność goni sprzeczność

Kolejna trudność z poronieniami nawracającymi wiąże się z poczuciem winy. Zmagają się z nim kobiety, ale bywa też nieświadomie wywoływane przez otoczenie. Ponieważ rodzice nie wiedzą, jaka jest przyczyna strat, nie wiedzą też, kiedy powinni przestać starać się o dziecko. Nie mają powodów wierzyć w to, że rodzicielstwo nie jest im pisane. Jeśli nie ma wyraźnej diagnozy albo chociaż prawdopodobnego wytłumaczenia utrat, bardzo trudno zrezygnować z marzeń o dziecku. Przecież kolejna ciąża może skończyć się inaczej. Z drugiej jednak strony jest wątpliwość, niepewność, czasami wyrażana wprost przez otoczenie: „A może powinniście pomyśleć o adopcji? Lekarze naprawdę nie wiedzą, co ci jest?”

O ile medyczne skutki i przyczyny poronień nawykowych często można leczyć, na przykład na drodze testów czy zabiegów, o tyle psychiczne aspekty są często pomijane. A wiele wskazuje na to, że wsparcie psychiczne oferowane kobietom i ich partner0m w kolejnych ciążach jest nie tylko wskazane, ale konieczne. Badania przeprowadzone w King’s College w Londynie pokazuje, że nawet 33% kobiet doświadczających kilkukrotnych poronień cierpi z powodu depresji, a ponad 7% z powodu epizodu tak zwanej dużej depresji. To z kolei wiąże się z realnym ryzykiem samobójstwa. Po tak trudnych doświadczeniach można się również spodziewać, że zdrowa wreszcie ciąża nie będzie dla kobiety źródłem jedynie radości, ale również lęków i różnorodnych obsesji.

Wielu pacjentów odnosi wyraźne korzyści dzięki psychoterapii. Zyskują możliwość rozmowy w bezpiecznej i nieoceniajacej atmosferze, rozmowy, której zwykle nie można swobodnie odbyć z bliskimi. Podobną funkcję spełniają też grupy wsparcia.

I wreszcie warto pamiętać, zwłaszcza w chwilach zwątpienia, że ostatecznie większość osób doświadczających strat zostaje rodzicami. Statystyki mówią nawet o 60-65% szans na powodzenie. Ważne jednak, żeby w podczas tej zawiłej drogi do dziecka zadbać również o siebie.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak mogę ci pomóc? Jak możesz mi pomóc?

The Leading Source For Manufacturing And Product Innovation News

Z Sylwią Włodarską, współtwórczynią fundacji RoRo, rozmawiała Katarzyna Płaza-Piekarzewska.

Sylwio, prowadzisz warsztaty na temat empatii. Chciałam porozmawiać o niej w kontekście par od dawna starających się o dziecko. Czym w ogóle jest empatia?

To w najprostszym ujęciu umiejętność zrozumienia innych ludzi oraz zdolność widzenia uczuć i emocji. Jak pisze Marshall B. Rosenberg:

„To umiejętność postawienia się w sytuacji drugiego człowieka i skierowanie uwagi wyłącznie na jego uczucia i potrzeby, bez mieszania ich z własnymi. Jest próbą zobaczenia świata oczami drugiego człowieka – bez oceniania czy podawania gotowych rozwiązań”.

W Porozumieniu bez Przemocy podstawą jest empatia dla siebie. Kiedy w czasie warsztatów pytam o to, czym jest empatia dla siebie, często widzę zdziwienie albo słyszę stwierdzenia, że nie ma czegoś takiego. Kiedy jednak rozmawiamy o tym dłużej, dochodzimy do wniosku, że trudno o empatię dla innego człowieka bez naładowania baterii empatii dla samego siebie.

Para stara się o dziecko. Przychodzi czas, w którym można zrobić test ciążowy. Dreszczyk emocji, może pokażą się dwie kreski, a tu jedna i nie chce być inaczej. Pojawia się frustracja i złość. Co może zrobić partner/partnerka? Jak zachować się w tej sytuacji?

Dać sobie przestrzeń i zgodę na te emocje. Wszystkie są ważne i potrzebne, bo pozwalają nam dotrzeć do niezaspokojonych potrzeb. W tym przypadku mogą to być: potrzeba akceptacji, autentyczności, jasności, bezpieczeństwa, poczucia własnej wartości, szacunku, poczucia sprawczości, bliskości czy więzi. Ważne, żeby zauważyć te emocje, poczuć je w ciele, nazwać je. Niewygodne emocje mają to do siebie, że tłumione przybierają na sile, podnosi nam się poziom kortyzolu, łatwo wtedy o reakcję automatyczną, a nie świadomą odpowiedź na sytuację, w której się znaleźliśmy. Wyobrażam sobie, że w takiej chwili nie potrzeba nawet wielu słów, raczej bliskości, dostępności fizycznej i emocjonalnej, która wspiera.

Pozwolić tej złości zaistnieć w sytuacji, kiedy test ciążowy znowu pokazuje jedną kreskę?

Pozwolić. Złość jako emocja jest ok. Odgrywa istotną rolę – informuje nas o tym, że nasza bardzo ważna potrzeba nie jest zaspokojona. Należy mieć świadomość, że istnieją różne sposoby na wyrażenie złości poza tymi automatycznymi, agresywnymi. W złości mamy tendencję do szukania winnych na zewnątrz lub w sobie, co nie zmienia sytuacji, tylko wciąga nas w spiralę osądzających myśli.

Chcemy wyżalić się koleżance, ale słyszymy lawinę rad. Tymczasem to wcale nie łagodzi naszych emocji. Co to znaczy być empatycznym?

Tak jak uważność i obecność wspierają empatię, tak udzielanie rad, pocieszanie, litowanie się, licytowanie się, czyli „a ja to miałam jeszcze gorzej”, zabijają ją. Często słowa wcale nie są potrzebne. Być empatycznym to być w pełni przy drugim człowieku, jego emocjach i potrzebach. Empatia jest jak latarnia morska, więc gdy chcesz dawać komuś empatię, to kierujesz całe światło na tę osobę, nie opowiadasz historii, nie udzielasz rad, nie porównujesz, nie osądzasz, nie oceniasz, nie litujesz się, tylko jesteś w pełni obecny przy tym, co przeżywa. Dajesz jej przestrzeń i uwagę, by mogła w pełni wyrazić siebie i dojść do najlepszych rozwiązań.

Co daje nam empatia?

Empatia daje nam wybór, wybija z działania automatycznego, schematycznego, buduje kontakt, skłania do działania, wskazuje potrzeby. Wreszcie, mając empatię dla siebie, możemy podzielić się nią z innymi.

W jaki sposób możemy poprosić o empatię?

Wyobrażam sobie, że możemy po prostu powiedzieć: „Proszę, wysłuchaj mnie teraz w ciszy tak długo, aż powiem ci, że wystarczy. Dobrze?” albo „Słyszałam o empatycznym słuchaniu i chciałabym go z tobą wypróbować. Czy chciałabyś wysłuchać mnie w ciszy i być przy moich uczuciach i tym, co dla mnie ważne w tej chwili?”.

W kobiecie może pojawić się wiele negatywnych myśli związanych z niepowodzeniem w zajściu w ciążę. W jaki sposób może sama sobie dać empatię?

By nie dać się wciągnąć spirali negatywnych myśli, warto przede wszystkim skupić się na oddechu. Pozwala to, w skrócie, na zintegrowanie mózgu i przywrócenie jego wszystkich funkcji, nie tylko tych odpowiedzialnych za ucieczkę/atak/zastygnięcie. Dobrze pamiętać o łagodności dla siebie. Empatia to taki kojący balsam. Ja do spotkania z trudnymi emocjami używam zeszytu, staram się odpowiedzieć na pytania:

1. Co obserwuję? Co jest teraz w moim ciele?
2. Jakie uczucia są we mnie? Smutek, gniew, wstręt, a może strach?
3. Jakie potrzeby nie są zaspokojone? Czego mi potrzeba, czego chcę?
4. Sformułuj prośbę do siebie, która pomoże ci zaopiekować się twoimi niezaspokojonymi potrzebami.
5. Powiedz, co czujesz i czego w związku z tym potrzebujesz?
W jaki sposób ćwiczyć empatię?

Kilka razy dziennie zatrzymywać się, by poczuć, co jest w moim ciele – czy jest rozluźnione, lekkie, a może spięte i obolałe. Mieszkają w nim emocje, dlatego kontakt z ciałem jest taki ważny. Emocje są drogowskazami do potrzeb. Te komfortowe: radość, zadowolenie, spokój, ufność, wskazują nam, że nasze potrzeby są w danym momencie zaspokojone. Te niekomfortowe: frustracja, bezsilność, przytłoczenie, informują nas o tym, że ważne dla nas potrzeby nie są zaspokojone. W trudnych momentach naszego życia kluczowe jest także praktykowanie wdzięczności. To nic innego jak zauważanie zaspokojonych potrzeb. Można robić to, łapiąc na zdjęciach chwile dające nam radość, prowadząc dziennik wdzięczności, w którym zapisywać będziemy to, co dobrego spotkało nas danego dnia. Liczą się małe rzeczy: ciepła kawa, pełna lodówka, pomocny człowiek, który przytrzymał drzwi, otrzymany uśmiech.

Jak okazać empatię partnerowi?

Przygotować się na pełne uwagi słuchanie, całkowite zanurzenie w teraźniejszości i skupienie na tym, co mówi do nas druga strona. Skierowanie uwagi wyłącznie na potrzeby i uczucia mówiącego. Wyłączamy wtedy nasze myśli, przychodzące nam do głowy pomysły, osądy, rady, nasze doświadczenia. Stajemy się czystą uwagą i skupieniem.

Czy możesz podać kilka przykładowych zdań, którymi możemy zacząć rozmowę empatyczną na trudny dla nas temat?

Zacznijmy ją tak jak każdą inną, ważne, aby podejść do niej z uszami przygotowanymi na słyszenie emocji i potrzeb, które kryją się pod wyrażanymi słowami. Ale najpierw potrzeba dużo łagodności i empatii dla siebie z różnych źródeł. Zadbajmy o przestrzeń. Nie zaczynajmy takiej rozmowy w pośpiechu. Można też uprzedzić rozmówcę, że będziemy chcieli porozmawiać i potrzebujemy nieco więcej czasu.

 
Sylwia Włodarska
Współtwórczyni Fundacji RoRo, która od 6 lat wspiera rodziców w znajdowaniu własnej filozofii rodzicielstwa opartej na bliskości, szacunku i zaufaniu, trenerka empatycznej komunikacji, absolwentka studiów NVC, uczestniczka zaawansowanych kursów NVC (Nonviolent communication, Porozumienie bez Przemocy), autorka bloga paniswojegoszczescia.pl. Pasjonatka książek i bycia blisko natury, mama Trójcy, która jest niewyczerpanym, choć często wyczerpującym źródłem inspiracji.

Katarzyna Płaza - Piekarzewska

Położna i Certyfikowany Doradca Laktacyjny. Tworzy portal i blog ZapytajPolozna.pl, na którym porusza tematykę ciąży, porodu, karmienia piersią i macierzyństwa oraz niepłodności.

„POŁOŻNA NA MEDAL” poszukiwana – Trwają zgłoszenia do konkursu na najlepszą położną

położna na medal

Trwa 4. edycja kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”. W ramach kampanii realizowany jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Jeszcze tylko do 31 lipca można zgłaszać położne do plebiscytu, a głosy na nominowane kandydatki oddawać można do 31 grudnia. Nominacje i głosy przyjmowane są za pośrednictwem strony www.poloznanamedal2017.pl. Organizatorem kampanii i konkursu jest Akademia Malucha Alantan.

Położna na medal

1 lipca minęły trzy miesiące od startu 4. edycji kampanii i konkursu Położna na medal. Jeszcze tylko przez miesiąc można zgłaszać położne do tegorocznej edycji plebiscytu. Konkurs ma na celu wyłonienie najlepszej położnej w kraju oraz wyróżnienie najlepszych położnych w poszczególnych województwach. Głównym celem kampanii jest zwiększenie społecznej świadomości roli położnej, jej kompetencji i odpowiedzialności pracy, jaką na co dzień wykonuje, jak również propagowanie nowoczesnych standardów opieki okołoporodowej i podniesienie standardów pracy położnych.

„Kampania wywołuje pozytywne dyskusje w środowisku położnych. Zauważamy, jak ważne jest dla nich podkreślanie ich roli w opiece okołoporodowej. Praca, którą wykonują położne często jest niezauważana i mało doceniana, w porównaniu do tego jaki wkład i zaangażowanie muszą włożyć wspierając nie tylko kobietę w jednym z najważniejszych okresów jej życia, ale często są przyjacielem całej rodziny. Przyszłe i młode mamy zgłaszają położne do konkursu, ponieważ w ten sposób chcą podziękować im za opiekę” – mówi Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawcy i organizatora kampanii „Położna na medal”.

W ramach kampanii edukujemy również kobiety o ich prawach w okresie okołoporodowym. Współpracujemy z położnymi, które są Ambasadorkami Kampanii „Położna na medal”. Dzięki ich wiedzy poruszamy tematy, które są bliskie kobietom w ciąży, obalamy mity, pokazujemy fakty związane z pielęgnacją i opieką nad noworodkiem. Zwracamy również uwagę na to, że po porodzie młoda mama także wymaga zainteresowania ze strony rodziny. Kobiety w tym czasie często borykają się z depresją poporodową i potrzebują wsparcia ze strony najbliższych – dodaje Iwona Barańska.

Zgłoszenia położnych można składać poprzez formularz znajdujący się na stronie internetowej kampanii – www.poloznanamedal2017.pl w zakładce „Zgłoś położną”. W celu zgłoszenia kandydatki należy wypełnić wymagane pola z danymi osobowymi zgłaszanej położnej oraz dołączyć jej zdjęcie, a także podać imię i nazwisko oraz email osoby zgłaszającej kandydatkę. Położne nominować można do 31 lipca b.r., a głosy oddawać przez cały czas do 31 grudnia b.r.

Patronat honorowy na czwartą edycją objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Partnerami merytorycznymi zostali: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku, Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

 

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej

w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku. Nominacje i głosy odbywają się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Poród okiem matki – perspektywa, która chwyta za serce!

Foto: Lisa Robinson Photography
Foto: Lisa Robinson Photography

Zdjęcia z porodów są przeważnie pełne emocji – z jednej strony radość, z drugiej lęk przed nieznanym, ale też cały ogrom miłości. Nie sposób jednak zobaczyć na nich perspektywę matki, bo niby jak miałaby robić zdjęcia rodząc?! Otóż ta kobieta złamała wszelkie konwenanse.

Siła obrazu

Fotografka Lisa Robinson-Ward na co dzień zajmuje się fotografią ślubną i portretową. Kiedy zaszła w ciążę postanowiła uwiecznić poród córki Anory w niekonwencjonalny sposób. Robiła zdjęcia ze swojej własnej perspektywy. Nie sposób nie cieszyć się z takiego obrotu sprawy, bowiem zdjęcia chwytają za serce! Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę historię kryjącą się za narodzinami Anory. Fotografka i jej mąż mają już 10-letniego syna i przez lata starali się o kolejne dziecko. Przeżyli po drodze dwa poronienia. Kiedy postanowili zaprzestać starań okazało się, że oczekują maleństwa. Anora ma dzisiaj już niemal dwa lata.

Nie wiedziałam czy będę w stanie robić zdjęcia, czy też nie” – przyznała kobieta. „Zdecydowałam się, ale nie byłam pewna, czy będę dała radę to wykonać” – jej słowa cytuje „Huffington Post”. Kobieta relacjonuje na zdjęciach całą drogę, którą pokonała od rozpoczęcia akcji porodowej, poprzez niezbędne badania, przyjęcie znieczulenia, wsparcie męża i lekarzy. Miała na szczęście łatwy poród, dobrze się czuła i nie pojawiły się żadne komplikacje. Niewątpliwie emocjonalnie była to jednak doniosła chwila. „Część mnie bała się, że gdy będę robić zdjęcia, to tak naprawdę nie będę tam obecna. Byłam jednak całkowicie” – skomentowała fotografka, a dodatkowe wzruszenie przedstawiają wykonane przez nią obrazy.

Obok takiej relacji nie sposób przejść obojętnie!

 

1

Foto: Lisa Robinson Photography

 

2

Foto: Lisa Robinson Photography

 

3

Foto: Lisa Robinson Photography

 

4

Foto: Lisa Robinson Photography

 

5

Foto: Lisa Robinson Photography

 

6

Foto: Lisa Robinson Photography

 

7

Foto: Lisa Robinson Photography

 

8

Foto: Lisa Robinson Photography

 

9

Foto: Lisa Robinson Photography

 

10

Foto: Lisa Robinson Photography

Źródło: „Huffington Post”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.