Przejdź do treści

Rodzice zapłacą więcej za pieluchy dla dzieci z niepełnosprawnością. Refundacja będzie niższa

Dziecięce akcesoria: butelka, pielucha, zabawka /Ilustracja do tekstu: Mniejsza refundacja na pieluchy dla dzieci z niepełnosprawnością
Fot. Pixabay.com

Długo oczekiwane zniesienie limitów dofinansowania na pieluchy dla dzieci z niepełnosprawnością, które zostały objęte programem „Za życiem”, okazało się zmianą jedynie chwilową. Od początku marca obowiązuje rozporządzenie Ministra Zdrowia, które zakłada niższą refundację na te wyroby medyczne.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie dotychczasowymi przepisami o refundacji wyrobów medycznych, państwo dopłacało tylko do 60 sztuk pieluchomajtek i podkładów chłonnych miesięcznie. Pozwalało to na zakup zaledwie dwóch dotowanych pieluch na dzień, czyli zdecydowanie mniej, niż wynika z rzeczywistych potrzeb. Posłowie – wysłuchawszy głosów opiekunów osób z niepełnosprawnością – postanowili wspomóc część potrzebujących.

Rządowa ustawa o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin „Za życiem”, która weszła w życie 1 stycznia 2017 r., wprowadziła preferencyjne zasady refundacji tych wyrobów medycznych dla dzieci z niepełnosprawnością, która powstała w okresie prenatalnym i podczas porodu. Dla tej grupy świadczeniobiorców zniesiono limit ilościowy, a w jego miejsce wprowadzono limit wartościowy – do 1,5 zł za sztukę (zależnie od rodzaju wyrobu). O potrzebnej liczbie pieluch decydował lekarz wystawiający zlecenie. To nieco odciążyło i tak skromny budżet rodziców dzieci z niepełnosprawnością. Nowymi przepisami rodziny nie cieszyły się jednak długo.

Więcej pieluch, ale mniejsza refundacja

18 stycznia br. minister zdrowia Łukasz Szumowski podpisał rozporządzenie ws. zmian w przepisach o wyrobach medycznych wydawanych na zlecenie. Weszło ono w życie 3 marca br. Od tego dnia wszystkie osoby z niepełnosprawnością, które korzystają z pieluchomajtek czy podkładów, obowiązują wyższe limity refundacji pieluch anatomicznych, majtek chłonnych i podkładów – do 90 sztuk na miesiąc. To byłaby dobra wiadomość, gdyby podwyższono też limit cenowy. Ten jednak pozostał na niezmienionym poziomie, a wraz z nim – kwota refundacji.

Szczególnej grupie świadczeniobiorców, jaką są dzieci objęte programem „Za życiem”, wprawdzie wciąż można przepisać więcej takich produktów, ale… refundacja na nie będzie niższa (do 1 zł/szt.). Eksperci sugerują, że rodzice dzieci z niepełnosprawnością zapłacą za każdą pieluchę o 0,35-0,50 zł więcej niż do tej pory. W skali miesiąca to nawet kilkadziesiąt złotych dodatkowego wydatku.

To kolejne utrudnienie dla rodziców i opiekunów dzieci z niepełnosprawnością, którzy i tak mają niewielkie wsparcie od państwa. Warto przypomnieć, że ustawa „Za życiem” zakłada kompleksowe wsparcie dla rodzin, w których urodziło się dziecko z niepełnosprawnością.

Źródło: mz.gov.pl, tok.fm, medisquad.pl

PRZECZYTAJ TEŻ: Dał jej życie dwa razy. Najpierw adoptował, później oddał część wątroby. Czy można pokochać bardziej?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kaja Godek na konferencji o bioetyce. Patronat nad wydarzeniem ma izba lekarska

Mężczyzna mówi do tłumu podczas konferencji /Ilustracja do tekstu: Bydgoskie Dni Bioetyczne pod patronatem izby lekarskiej. Wśród prelegentów Kaja Godek
Fot.: Pixabay.com

„Troska o życie każdego dziecka poczętego wyzwaniem dla rodziców i personelu medycznego”, „Etyczne i prawne aspekty zapłodnienia in vitro w prawodawstwie polskim i europejskim”, „Zagrożenia bioetyczne, kulturowe i socjologiczne ideologii gender” – to wybrane tematy Bydgoskich Dni Bioetycznych, które odbędą się w najbliższy weekend. Ich program w ostatnich tygodniach wywołuje wiele kontrowersji.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Za organizacją Bydgoskich Dni Bioetycznych stoją m.in. Bydgoska Izba Lekarska, Fundacja na rzecz Rozwoju Kardiologii oraz Fundacja Wiatrak. Początkowo wydarzenie miało odbywać się w auli Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika – pod patronatem prorektor tej uczelni. Odwołania konferencji domagali się jednak przedstawiciele lokalnych struktur partii Razem. Przestudiowawszy program, zauważyli, że obejmuje on wystąpienia osób, które nie mają odpowiedniego dorobku naukowego i nie zajmują się naukowo bioetyką. Jedną z prelegentek będzie Kaja Godek, znana działaczka ruchu pro-life. Podczas wykładu opowie o zagrożeniach życia poczętego.

– To osoba, która w telewizji potrafi porównać zapłodnienie metodą in vitro do gwałtu – pisali działacze Razem w petycji skierowanej do władz UMK.

ZOBACZ TEŻ: Grozi nam nie tylko zakaz aborcji. Czy przed nami też koniec in vitro i badań prenatalnych?

Bydgoskie Dni Bioetyczne nie odbędą się pod patronatem UMK

Po wielu sprzeciwach prorektor Collegium Medicum UMK odwołała swój patronat. Uczelnia wycofała się też z organizacji Bydgoskich Dni Bioetycznych w swoich murach. Ale konferencja – z niezmienionym programem – odbędzie się. I to pod patronatem Bydgoskiej Izby Lekarskiej.

Uczestnicy i prelegenci zostali zaproszeni do Kujawsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej.

Partia Razem podważa „dorobek naukowy prelegentów”?

Decyzja UMK o wycofaniu się z patronatu nad Bydgoskimi Dniami Bioetycznymi nie spodobała się miejskim i wojewódzkim radnym związanym z prawicą.

– Pragniemy wyrazić głęboki niepokój o misję uniwersytetu oraz szacunek dla ludzi nauki w związku z ostatnimi Państwa reakcjami podjętymi wobec Bydgoskich Dni Bioetycznych – napisali w liście do prof. Andrzeja Tretyna i prorektor ds. CM UMK prof. Grażyny Odrowąż-Sypniewskiej. Twierdzą, że petycja partii Razem „podważa dorobek naukowy prelegentów, pośrednio uderzając również w autorytet naukowy kierownictwa naukowego konferencji oraz prezesa Bydgoskiej Izby Lekarskiej, który objął wydarzenie patronatem”.

Działacze Razem nie zgadzają się jednak z taką oceną sytuacji. Podkreślają, że uniwersytet to miejsce otwarte na wyrażanie swoich poglądów, o ile są to poglądy naukowe. Tymczasem „Bydgoskie Dni Bioetyczne to wydarzenie czysto światopoglądowe i nie ma na nie miejsca na poważnej uczelni”.

– Nikt nie zabrania pani Godek ani innym uczestniczkom i uczestnikom wyrażania swoich opinii, ale nie wolno oszukiwać słuchaczy i słuchaczek, sugerując, że te opinie mają cokolwiek wspólnego z nauką – mówi Karolina Kozłowska, rzeczniczka prasowa Razem w Bydgoszczy.

Pełny program wydarzenia dostępny jest pod tym adresem (PDF).

Źródło: wyborcza.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Wobec in vitro”: Kontrowersyjny podręcznik przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ciąża nie ochroni ciężarnej przed zwolnieniem? Szykują się zmiany w Kodeksie pracy

Kobieta w ciąży trzyma w ręku dziecięce ubranko /Ilustracja do tekstu: Ciąża a zwolnienie. Szykują się zmiany w Kodeksie pracy
Fot. Fotolia

Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy zakończyła niedawno prace nad projektami nowych kodeksów pracy. Proponowane zmiany mogą być niekorzystne dla dużej grupy pracowników – szczególnie tych, których prawo obecnie chroni przed zwolnieniem.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prace Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, którym przewodniczył wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki, były prowadzone przez 18 miesięcy. Eksperckie obrady zaowocowały dwoma propozycjami aktów prawnych:

  • indywidualnego kodeksu pracy, który reguluje stosunki między pracownikiem a pracodawcą,
  • zbiorowego kodeksu pracy, określającego zasady współpracy pomiędzy pracodawcą a związkami zawodowymi.

Ustawy te mają zastąpić dotychczasowy Kodeks pracy, który obowiązuje od 1974 r. i – w opinii ekspertów – nie podpowiada wyzwaniom dzisiejszego rynku pracy.

Ciąża a zwolnienie. Czy pracownice będą pod mniejszą ochroną?

Niestety, zdaniem pracowników i części pracodawców, proponowane regulacje nie przyniosą dobrych rozwiązań. Największe obawy wywołuje zapis, który w wielu przypadkach stwarza furtkę do zwolnienia pracownic w ciąży.

Obecnie ta grupa zatrudnionych jest pod szczególną ochroną prawa. Zgodnie z art.z art. 177 Kodeksu pracy z 1974 roku, „pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę w okresie ciąży ani podczas urlopu macierzyńskiego” – chyba, że zaistnieje jeden z dwóch określonych ustawą przypadków. Chodzi o sytuacje, gdy dochodzi do likwidacji lub upadłości firmy lub gdy zaistnieją „przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy”.

Jeśli nowelizacja Kodeksu pracy weszłaby w życie, ochrona nie przysługiwałaby pracownicy w ciąży również wówczas, gdy pracodawca chciałby rozwiązać umowę zawieraną na okres kadencji lub na zastępstwo, a nawet w sytuacji, gdy firma zatrudnia nie więcej niż 10 pracowników.

– Takie firmy, tak jak obecnie te duże, będą mogły wręczyć pracownicy w ciąży wypowiedzenie zmieniające, jeśli nie będzie możliwości dodatkowego zatrudnienia. To oznacza jej przeniesienie na inne stanowisko i wypłacenie dodatku wyrównawczego w sytuacji, gdyby było gorzej opłacane. Jednak w sytuacji, gdy utrzymywanie dalej w zakładzie pracy takiej pracownicy byłoby nieekonomiczne, pracodawca będzie mógł ją zwolnić, ale jedynie za zgodą Państwowej Inspekcji Pracy – mówi Gazecie Prawnej prof. Arkadiusz Sobczyk, radca prawny z Kancelarii Sobczyk & Współpracownicy i przewodniczący zespołu ds. opracowania projektu ustawy.

ZOBACZ TEŻ: Endometrioza a renta. Czy są szanse na świadczenie?

Wypowiedzenie także na zwolnieniu lekarskim

Nowy Kodeks pracy przynosi też inne zmiany, które niepokoją pracowników. To m.in. wprowadzenie sześciu pracujących niedziel w roku w firmach zatrudniających do 10 pracowników i obowiązek odpracowania przerw na papierosa. Znaczne kontrowersje wywołuje również artykuł, który dopuszcza rozwiązanie stosunku pracy pracownikom w trakcie urlopu i długotrwałej choroby.

W nowelizowanym Kodeksie pracy znalazły się też regulacje korzystne dla pracowników. Ciekawą propozycją jest nałożenie na pracodawcę, który redukuje stanowisko pracy, obowiązku zaproponowania pracownikowi innego stanowiska, do którego ten ma kwalifikacje lub może je w krótkim czasie zdobyć. Inną oczekiwaną zmianą jest wydłużenie urlopu wypoczynkowego do 26 dni – bez względu na staż pracy.

Źródło: bezprawnik.pl, gazetaprawna.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Starasz się o dziecko? Poznaj prawa, które przysługują kobietom w ciąży!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Maja Ostaszewska: wierzy w cud in vitro, boi się stygmatyzacji kobiet po poronieniach. „Musimy być solidarne”

Zdjęcie Mai Ostaszewskiej z serialu "Diagnoza" /Ilustracja do tekstu: Maja Ostaszewska o in vitro: to cud
Fot.: mat. prasowe TVN

Aktywiści anti-choice częstą szafują słowem „cud”. A przecież dla osób, które nie mogą mieć dzieci, in vitro może być swego rodzaju cudem – mówi Maja Ostaszewska, aktorka filmowa i teatralna, odtwórczyni głównej roli w serialu „Diagnoza”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas wywiadu, który opublikował magazyn „Wysokie Obcasy”, Maja Ostaszewski wyraziła głębokie zaniepokojenie próbami zaostrzenia ustawy regulującej warunki przerywania ciąży. Podkreśliła, że w sytuacji, gdy płód ma nieodwracalne, ciężkie wady, zakaz aborcji jest łamaniem praw człowieka oraz prostą drogą do zastraszenia i zniewolenia kobiet.

– Tak patologiczna ciąża i poród zawsze są zagrożeniem zdrowia i życia kobiety. W  wielu takich wypadkach dochodzi do samoistnego poronienia. Sztuczne podtrzymywanie takich ciąż to torturowanie fizyczne, ale i psychiczne. Taka sytuacja może wywołać depresję, stany psychotyczne – zaznaczyła w rozmowie z dziennikarką „Wysokich Obcasów”.

„Nie ma we mnie zgody na upokarzanie kobiet po poronieniu”

Aktorka zauważyła też, że planowana zmiana regulacji prawnych przyniesie skutek odwrotny od zamierzonego – sprawi, że kobiety będą bały się zachodzić w ciążę. Ponadto poronienie stanie się dla nich jeszcze większą traumą.

– Przy tak ostrym prawie kobiety, które poroniły, mogą być stygmatyzowane, oskarżane o nielegalną aborcję – alarmuje.

Aktorka podzieliła się też z czytelniczkami własnym doświadczeniem zagrożonej ciąży. – Przez pół roku leżałam, walczyliśmy o każdy dzień. To był dramatyczny moment. Bardzo trudny psychicznie. W moim i mojej córeczki przypadku wszystko dobrze się skończyło, ale kiedy  pomyślę, że jakaś kobieta w podobnej sytuacji roni i że do tego jej cierpienia dokładane jest jeszcze oskarżanie, przesłuchiwanie, dodatkowe badania, upokorzenie zamiast wsparcia i zrozumienia, nie ma we mnie na to zgody – podkreśla.

Maja Ostaszewska o in vitro: „to też cud”

Maja Ostaszewska przyznała, że podczas zagranicznych podróży często słyszy od kobiet, że choć same nie potrafiłyby poddać się aborcji, są za prawem wyboru dla innych.

– I ja to podkreślam za każdym razem – te prawa, o które walczymy, niczego nie nakazują. Nawet jeżeli ciąża jest wynikiem gwałtu, nawet, gdy płód ma poważne wady, liberalne prawo niczego przecież nie nakazuje. Daje prawo wyboru – mówi w rozmowie z dziennikarką „Wysokich Obcasów”.

Dodaje, że wybór ten dotyczy nie tylko aborcji, ale również procedury in vitro, często krytykowanej przez środowiska prawicowe.

– Jeśli się nie chce, nie trzeba z niego korzystać. Ale jakim prawem broni się innym tej możliwości? Aktywiści anti-choice częstą szafują słowem „cud”. A przecież dla osób, które nie mogą mieć dzieci, in vitro może być swego rodzaju cudem – cudem nauki. Tak jak np. przeszczep serca.

„Musimy być zdeterminowane i stanowcze”

Podczas rozmowy aktorka namawiała wszystkie czytelniczki do udziału w piątkowym proteście, który ma zapobiec wprowadzeniu szkodliwych i niebezpiecznych zmian w ustawie o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

– Ja będę. W piątek rano kręcę dwie sceny do serialu „Diagnoza” w Rybniku, a potem wsiadam w pociąg i jadę #nawarszawę – mówi. – W  tamten pamiętny czarny poniedziałek 2016 roku udało nam się zatrzymać projekt Ordo Iuris, dziś musimy być równie zdeterminowane i stanowcze. Musimy być solidarne – dodaje.

Źródło: wysokieobcasy.pl

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kobiecość w niepłodności. Intymne wyznania kobiet

kobiecość w niepłodności
fot. Pixabay

Od zarania dziejów kobiecość kojarzona była z płodnością – rolą kobiety było wydać na świat i wychować potomstwo. Choć czasy na szczęście się zmieniły, wiele kobiet z powodu niepłodności czuje się mniej kobieco. Czy można temu zaradzić?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność dla par starających się o dziecko to bardzo stresujące doświadczenie, które wpływa na związek, seksualność i obniżone poczucie własnej wartości. Poczęcie i wychowanie dziecka ma znaczenie społeczne i kulturowe. Niemożność spełnienia się w tej dziedzinie życia często wiąże się w przypadku pań z ogromnym poczuciem straty.

Zobacz także: Czy niepłodna kobieta może czuć się kobieco?

Kobiecość w niepłodności – intymne wyznanie

Spędziłam godziny na przygotowaniach. Zrobiłam makijaż, ułożyłam włosy, ubrałam piękną sukienkę i użyłam ulubionych perfum. Byłam gotowa do wyjścia. Czułam się wspaniale! W jednym momencie dobry nastrój prysł. To uczucie ukryte głęboko w mojej duszy wypełzło na wierzch. Poczucie, że niezależnie od tego,jak się ubiorę i jak świetnie będą wyglądać moje włosy, nigdy nie będę wystarczająco kobieca. Czułam się jak chłopczyca, która bawi się ubraniami z szafy mamy. Wiem, że nie mam powodu, by tak się czuć. A jednak tak jest.

Zobacz także: 6 rzeczy, których nie wiesz o kobietach zmagających się z niepłodnością

Uczucie straty kobiecości można odzyskać

– Doświadczenia kobiet zmagających się z niepłodnością to temat rzeka. Między innymi dlatego, że mogą dotykać wielu obszarów życia, także poczucia kobiecości, poczucia pewności siebie, satysfakcji seksualnej i tym podobnych –  tłumaczy psycholog i bioetyk dr Aleksandra Dembińska.

– W doświadczeniach tych nie ma schematów, one są zawsze bardzo indywidualne i również zależne od etapów leczenia, czy podejmowanych decyzji. Pocieszające jest to, że pojawiające się uczucie utraty np. kobiecości może zostać odzyskane. Dowodem na to są wyniki moich badań naukowych, gdzie najlepiej funkcjonującą grupą pod względem psychologicznym są matki adopcyjne (także w porównaniu do biologicznych matek po leczeniu). To dobitnie pokazuje, że poczucie kobiecości nie musi leżeć w biologicznym macierzyństwie. Podsumowując: bolesne reakcje w niepłodności są naturalnymi reakcjami na kryzys, jednak nie przekreślają poczucia szczęścia w przyszłości – dodaje ekspertka.

Zobacz także: Owłosienie przez PCOS uniemożliwiało jej normalne funkcjonowanie

Kobiecość w niepłodności – kobiece choroby

Zaburzone poczucie kobiecości nie zawsze wiąże się z samą niepłodnością, ale z chorobami, które mogą je powodować. Przykładem jest zespół policystycznych jajników (PCOS) i konsekwencje z nim związane. O swoich doświadczeniach z PCOS pisze blogerka:

Jestem jedną z tych kobiet, która nie może mieć dzieci. Po wielu kuracjach postawiono diagnozę – prawdopodobnie nigdy nie urodzę dziecka, a przez PCOS in vitro nie będzie możliwie. Jakoś sobie z tym poradziłam, a teraz jestem dumną mamą adoptowanego dziecka. Choć w jakiś sposób pokonałam niepłodność, nadal zmagam się z innym wyzwaniem związanym z PCOS.

Nikt z wyjątkiem mojego męża o tym nie wie, ale cierpię na hirsutyzm – nadmierne owłosienie na twarzy i ciele. To znaczy, że każdego dnia golę się, jak mężczyzna. Golę twarz, ramiona, przedramiona, nogi, brzuch, piersi, plecy i ramiona – tam, gdzie dosięgnę.

To obrzydliwe. Przez to nie czuję się kobieco. Nie lubię wychodzić z domu na długi czas. Nie lubię całować ludzi w policzek z obawy, że poczują mój zarost.

Zobacz także: Tornado niepłodności! Mocne zdjęcia – czy twoje emocje też tak wyglądają? 

Usunęłam macicę. Jestem mniej kobieca?

Podobny problem mają kobiety z endometriozą. Ból uniemożliwia normalne funkcjonowanie, a trafna diagnoza zajmuje często wiele lat. Przykładem może być aktorka Lena Dunham, która od długiego czasu walczyła z chorobą. Ostatnio w amerykańskim wydaniu „Vogue” gwiazda zdobyła się na intymne wyznanie. Ze względu na chorobę Dunham usunęła macicę.

– Mój ból fizyczny odwracał uwagę od głębszego cierpienia, emocjonalnego, duchowego i stał się ostatecznym usprawiedliwieniem. Miałam dwa tryby: pracy i cierpienia. Byłam przekonana, że jest w tym jakaś szlachetność. Z pewnością była to rutyna – tak o swoich doświadczeniach z endometriozą opowiadała niedawno aktorka Lena Dunham.

Niestety, usunięcie macicy dla niektórych wiąże się z brakiem kobiecości. Tak pisze o tym nasza czytelniczka:

Kiedyś podjęłam temat usunięcia narządów. Usłyszałam od koleżanki, że chyba mnie pogrzało, by się tak okaleczać. Okaleczona się czuje przez endo. A mój mąż ma w pracy dwie kobitki z endometriozą i dla jednej to dokładnie ten sam schemat: brak jajników i macicy = brak kobiecości.

Czy niepłodność naprawdę może odebrać poczucie kobiecości? Tak opisała to jedna z naszych czytelniczek:

To zależy od sytuacji. Na przykład, gdy spotykam się z koleżankami , które już mają dzieci, a ja nadal nie, to czuję się nijak. Mam ochotę wyjść… Ale mam też takie koleżanki bez dzieci i one podziwiają mnie, że potrafię o tym z nimi tak spokojnie rozmawiać. A czy przez niepłodność czuje się mniej kobieco? Hmm.. chyba nie. Bo przecież ciąża, dzieci nie wyznaczają naszej kobiecości. Kobietą czuję się od zawsze i uwielbiam to uczucie. To, że nie mogę mieć dzieci nie jest moją winą tylko spowodowane choroba.. Tłumaczę sobie , że gdybym była zdrowa na pewno miałabym dzieci. Więc moim zdaniem zależy to od psychiki i w jaki sposób myślimy o sobie.

A wy jak uważacie?

Jak uważasz?

Czy niepłodność niszczy poczucie kobiecości?

Tak. Mam poczucie, że czegoś brakuje...
Nie. Kobiecość nie zależy od tego, czy urodzę dziecko.
Trudno mi powiedzieć. Mam mieszane uczucia.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: theadoptionsocial.com, fertilitymatters.ca, Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.