Przejdź do treści

Wyślij swojego mężczyznę na badania genów. Zobacz, czego dowiecie się dzięki temu!

Fot. Fotolia

Staracie się o dziecko? Wyślij swojego Twojego męża/parnera na badania a dowiesz się m.in jakie macie szanse na posiadanie zdrowego dziecka, jakie jest ryzyko, że uzyskana ciąża zakończy się poronieniem, jakie są szanse powodzenia procedury zapłodnienia in vitro.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność męska a czynnik genetyczny

Przyczyn niepłodności jest wiele, a 30% z nich stanowią czynniki genetyczne.
Translokacje chromosomowe to najczęściej występujące aberracje chromosomowe u ludzi. Nosiciele translokacji chromosomowych są zdrowi i zwykle nieświadomi takiej nieprawidłowości. Wykazują się jednak większym odsetkiem niepowodzeń w zakresie rozrodu tj. brak ciąży, poronienia samoistne, porody martwych dzieci, dzieci z zespołem wad wrodzonych i upośledzeniem umysłowym. Zrównoważone translokacje wzajemne są 7 razy częściej wykrywane w grupie mężczyzn ze zdiagnozowaną niepłodnością, niż w ogólnej populacji. U tych pacjentów występuje zwykle prawidłowy fenotyp a rutynowe badanie nasienia wskazują na azoospermię, rzadziej oligozoospermię.

Klinika Gyncentrum bada chromosomy mężczyzn

Klinika Gyncentrum rozpoczęła badania nad segregacją mejotyczną chromosomów w plemnikach nosicieli translokacji chromosomowej.
– Wyniki badań pozwolą nam odpowiedzieć na pytania w kwestiach ważnych dla procesu diagnostyki i leczenia niepłodności- mówią przedstawiciele kliniki. –  Ocenimy m.in. szanse powodzenia zapłodnienia pozaustrojowego u nosicieli translokacji oraz zasadność stosowania procedury zapłodnienia in vitro i szanse jej powodzenia. Określimy również indywidualne prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z wadami genetycznymi w przypadku konkretnej translokacji, a także ustalimy wzór, według którego dochodzi do segregacji mejotycznej w gametach męskich u nosicieli translokacji chromosomowych.

Kto kwalifikuje się do badania?

Klinika Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach zaprasza mężczyzn w wieku 20-40 lat, ze zdiagnozowaną klinicznie niepłodnością oraz rozpoznaną translokacją chromosomową w kariotypie, do udziału w badaniu.
Warunkiem kwalifikacji do programu jest wiek mężczyzny 20-40 lat oraz wynik kariotypu ze stwierdzoną translokacją chromosomową.

Biorąc udział w badaniu uzyskasz informacje istotne dla dalszego procesu leczenia. Dowiesz się:

  • jakie masz szanse na posiadanie zdrowego potomstwa,
  • jakie jest ryzyko, że twoje dziecko urodzi się z wadami genetycznymi,
  • jakie jest ryzyko, że uzyskana ciąża zakończy się poronieniem,
  • jakie są szanse powodzenia procedury zapłodnienia in vitro.

Wszelkie informacje i kontakt dostępne na stronie Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach

POLECAMY:

Staracie się o dziecko? Zbadaj geny – one mogą wykryć męską niepłodność

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

To proste ćwiczenie zwiększa szanse na ciążę u kobiet po poronieniach. Wystarczy 10 minut dziennie!

Ścieżka, na niej kobiece nogi w sportowym obuwiu /Ilustracja do tekstu: Spacer pomoże zajść w ciążę kobietom po poronieniach
Fot.: Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna poprawia wydolność organizmu, samopoczucie, a nawet płodność. Z najnowszych badań wynika, że może również istotnie zwiększyć szansę na ciążę u kobiet, które doświadczyły poronienia. Największe korzyści mogą przynieść nie wymagające sporty, ale proste ćwiczenie, którego wiele osób o taką moc nie podejrzewa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Massachusetts, objęło 1214 kobiet w wieku 18-40 lat, które jedno- lub dwukrotnie straciły ciążę. Każda z nich wypełniła międzynarodowy kwestionariusz aktywności fizycznej i została poddana stałemu monitoringowi zdrowotnemu (w podstawowym zakresie). Trwał on przez sześć cykli miesiączkowych. Te z pań, które w międzyczasie zaszły w ciążę, podlegały dalszej obserwacji.

Eksperci chcieli sprawdzić, jaki wpływ na zdolność kobiecego organizmu do zajścia w ciążę mają takie modyfikowalne czynniki, m.in. aktywność fizyczna.

ZOBACZ TAKŻE: Sport i in vitro. Czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć?

Spacerem po płodność

Jak donosi pismo „Human Reproduction”, analizy uzyskanych wyników przyniosły zaskakujące wnioski. Okazało się, że 10-minutowe lub dłuższe spacery mogą przyczynić się do 82-procentowego zwiększenia szans na ciążę u kobiet z nadwagą i otyłych, które w przeszłości doświadczyły poronienia.

Podobnych związków nie wykazano w odniesieniu do większości innych rodzajów aktywności fizycznej.

CZYTAJ TEŻ: Aktywnością w męską niepłodność!

Aktywność fizyczna – skuteczny pomocnik w staraniach o dziecko

Z wtórnej analizy pozyskanych danych wynika natomiast, że kobiety z wysokim BMI (powyżej 25), które wykonywały energiczne ćwiczenia fizyczne przez minimum cztery godziny w tygodniu, miały o 68% wyższą skuteczność w staraniach o dziecko. Ten rodzaj aktywności sprzyjał też kobietom z prawidłowym BMI – odsetek uzyskanych ciąż był w tej grupie o 57% wyższy niż wśród pań, które nie wykonywały ćwiczeń.

Autorzy badania postawili hipotezę, że pozytywny efekt ćwiczeń fizycznych może wynikać z ich wpływu na układ endokrynny i obniżenie poziomu stresu. Zwracają jednak uwagę, że niezbędna jest też zbilansowana dieta, która wpływa na zdolność organizmu kobiety do zajścia w ciążę już na poziomie molekularnym.

– To, jak żyjemy i co jemy, stanowi czynnik modyfikowalny, poprzez który możemy wpływać na swoje zdrowie – podkreśla Brian Whitcomb, profesor biostatystyki i epidemiologii na wydziale zdrowia publicznego i nauk o zdrowiu Uniwersytetu Massachusetts, który wraz z Lindsey Russo prowadził badania. – Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się znaleźć dowody naukowe na słuszność dotychczasowych zaleceń w zakresie aktywności fizycznej. Szczególne znaczenie mają wyniki odnoszące się do spacerowania. Ze względu na powszechną dostępność i niski koszt aktywność ta pozwoli w łatwy sposób zmienić styl życia – dodaje.

Naukowcy podkreślili, że ze względu na ograniczony zakres przeprowadzonego badania jego wynik może nie być reprezentatywny dla ogółu populacji. Planują jednak kolejne, głębsze analizy, by poznać dokładny powód pozytywnego wpływu spacerowania i energicznych ćwiczeń na możliwość poczęcia dziecka.

Źródło: academic.oup.com, medicaldaily.com, sciencedaily.com, ndtv.com

POLECAMY TEŻ: Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ministerstwo Zdrowia nie zna wyników programu prokreacyjnego. Znają za to dziennikarze

wyniki programu prokreacyjnego
fot. Pixabay

Ministerstwo Zdrowia nie umiało odpowiedzieć na pytanie reporterów, jakie są efekty rządowego programu prokreacyjnego. Problemu z tym zadaniem nie mieli natomiast dziennikarze, którzy sami dotarli do tych informacji.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W marcu Radio TOK FM zapytało Ministerstwo Zdrowia o efekty programu prokreacyjnego. 19 marca dziennikarze otrzymali odpowiedź, z której dowiedzieli się, że „pół roku po przyjęciu pierwszych pacjentów nie jest możliwa ocena liczby ciąż”.

Zobacz także: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

Wyniki programu prokreacyjnego

Reporter Radio TOK FM postanowił zatem sam policzyć to, czego nie potrafił oszacować resort. Z jego analizy wynika, że przynajmniej 45 kobiet zaszło w ciążę dzięki rządowemu programowi.

Wiadomo również, że w siedmiu placówkach- w  Łodzi, Krakowie, Opolu, Poznaniu, Szczecinie oraz dwóch w Warszawie, diagnostykę rozpoczęło niemal 100 par.

Rządowy program prokreacyjny ruszył oficjalnie 1 września 2016 roku. Tylko w roku 2017 wydano na ten cel 20 mln zł.

Zobacz także: Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował

Alternatywa dla in vitro?

Jak podkreślał ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, „in vitro to procedura, która budzi ogromne kontrowersje i sprzeciw w dużej części polskiego społeczeństwa”.

Rządowa inicjatywa miała z kolei być oparta na „aktualnej wiedzy medycznej”. Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego ma funkcjonować do 2020 r.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Radio TOK FM

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

niepłodność psychologia

Gdy sprawy zaczynają być zbyt trudne, nie mamy już sił, brak nam nadziei oraz pomysłów na kolejne i kolejne rozwiązania… owszem, walka z niepłodnością może doprowadzić do takiego właśnie momentu. „To moja wina! Powinnam była temu wszystkiemu sprostać! Koniec, nic dobrego mi się już nie należy!’ – czy karanie siebie naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Kara” – brzmi groźnie, prawda? Po pierwsze dlatego, że mało kto lubi być karany. Po drugie, w wielu przypadkach ma sprawić ból, a przynajmniej zabrać choć odrobinę szczęścia. Tym trudniej pogodzić się z myślą, że karać możemy sami siebie. Zdrowe mechanizmy wydają się bowiem wskazywać na nieco inny kierunek – szacunku do siebie, miłości, opieki, zrozumienia własnego ciała, emocji, doświadczeń. Zdrowe mechanizmy dają też szansę na stawianie granic, gdy ktoś lub coś zaczyna je przekraczać. Dają przestrzeń na poszukiwanie tego, co pomoże nam o siebie zadbać. Dają siłę do działania – chyba każdy chciałby funkcjonować w ten właśnie sposób, a przynajmniej tego życzyłby swoim bliskim. Czy gdyby przyszła do ciebie przyjaciółka, która nie ma już sił i zmaga się z cierpieniem, powiedziałabyś jej: „To twoja wina, sama tego chciałaś!”? Pewnie nie. Więc teraz kluczowe pytanie – czy sama dla siebie jesteś przyjaciółką?

Ciosy, które ranią

Karanie siebie ma nieraz nie tylko wymiar wewnętrzny i nie zawsze są to „tylko” mówione we własnych myślach deprymujące zdania. Może to być także izolowanie się od ludzi, wprawianie się w poczucie bycia „inną”, niegodną kontaktu, nieciekawą, wybrakowaną, pustą. Karą może być wręcz samookaleczenie i innego rodzaju znęcanie się nad własnym ciałem, które przecież w końcu tak bardzo w niepłodności zawodzi…

Można odmawiać sobie za karę prawa do wsparcia i zrozumienia innych osób, bo ‘oni też mają swoje problemy’ i ‘nie powinno się ich dodatkowo obarczać’, można nie pozwalać sobie na odpoczynek i zadbanie o siebie zmuszając się do nadludzkiego wysiłku, jakim jest godzenia latami leczenia, pracy, wspierania swoich bliskich i pokazywania innym wizerunku osoby wyłącznie zadowolonej i szczęśliwej. Albo, jak jedna z moich pacjentek, przeżywać trudy leczenia jako karę za swoje dotychczasowe ‘niefrasobliwe’ życie, w którym z powodu braku odpowiedniego partnera nie było wcześniej miejsca na rodzicielstwo” – mówi psycholog Dorota Gawlikowska, która w klinice leczenia niepłodności InviMed na co dzień wspiera osoby zmagające się z niepłodnością.

Paradoksalnie, sprawiając sobie ból mamy nadzieję, że uda nam się go uniknąć. Uda się chociaż trochę obronić przez tym, co naprawdę powoduje nasze cierpienie. Warto jednak pamiętać, że samokaranie nie rozwiązuje istoty problemów. Jak najbardziej może dać nam poczucie sprawstwa, bo w końcu „coś” robimy. Szkoda tylko, że to „coś”, to ogromna destrukcyjna energia, którą moglibyśmy wykorzystać w imię dobra i miłości wobec siebie. Nieraz niestety wydaje się być ona zbyt silna, zbyt trudna do okiełznania, a skierowana przeciwko sobie uderza niczym huragan.

Zobacz także: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Ile można wytrzymać?!

Z czym pozwala nam sobie radzić kara, czy wręcz agresja, jaką bijemy samych siebie? Może to być ogromny żal, przytłaczający smutek, rozrywająca złość i obezwładniający wstyd. Z jakimi jeszcze emocjami może się to wiązać?

Kobiety cierpiące z powodu niepłodności przeżywają ją dość często w atmosferze poczucia winy, a co za tym idzie, mają niestety potrzebę karania się za nieskuteczne próby zajścia w ciążę. Nasza kultura w ujęciu historycznym obarcza głównie kobietę odpowiedzialnością za brak dziecka. To ona ma ‘dać’ dziecko mężowi, zapewniając tym samym ciągłość rodzinie i wnuki przyszłym dziadkom. Niepłodność męska oraz wiedza o tym, że niepłodność jest zawsze problemem pary w świadomości społecznej nadal funkcjonuje rzadko. Jest to więc nadal sytuacja wstydliwa i stanowiąca tabu w wielu rodzinach, w których o wiele łatwiej jest zrzucić odpowiedzialność za brak dziecka na kobietę” – opisuje ekspertka. Zaznacza tym samym siłę oddziaływań, jakie ma na nas kultura, społeczeństwo, środowisko, w którym funkcjonujemy, często też rodzina, a nawet lekarze.

Świat vs. niepłodność

„Doświadczenie osób, które na skutek okoliczności, takich jak choroba, utracili lub nigdy nie nabyli zdolności do zostania biologicznymi rodzicami, pokazuje, jak wielowymiara i złożona jest niepłodność. Nie widzimy mężczyzny, który stracił fragment swojego zdrowia, nie widzimy kobiety, której coś nie zostało dane. Widzimy natomiast kogoś, kto nie ma dzieci, a przecież powinien” – pisaliśmy w naszym portalu o trudach zmagania się nie tylko z niepłodnością, ale i z wizją innych ludzi, których oceny nieraz są niezwykle krzywdzące. Co więcej, mogą one brutalnie wzmacniać poczucie, iż kara jest jedynym wyjściem. Musimy w końcu ponieść ODPOWIEDZIALNOŚĆ za bycie – według świata – niewystarczającą, czy też niewystarczającym. Owa odpowiedzialność staje się niemal kluczowa, co podkreśla także psycholog: „Świadomie używam w tutaj sformułowania ‘odpowiedzialność’ na zmianę z ‘poczuciem winy’, choć oczywiście nie są to synonimy. W tym przypadku jednak wzięcie na siebie przez kobietę  jednoosobowej odpowiedzialności za sytuację jest moim zdaniem również zniekształceniem rzeczywistości, prowadzącym do podobnych konsekwencji emocjonalnych, jak ma to miejsce w przypadku poczucia winy”.

Język, jakim o niepłodności mówią niektórzy lekarze i media, akcentując nadmiernie wpływ odkładania macierzyństwa i stylu życia na potencjalne problemy z płodnością, przy jednoczesnym pomijaniu ich przyczyn medycznych, także sprzyja braniu na siebie przez kobiety głównej odpowiedzialności za doświadczaną niepłodność. Jeśli pomimo przeprowadzenia profesjonalnej diagnostyki niepłodności nie daje się ustalić przyczyny trudności albo jeżeli mimo zastosowanych nowoczesnych metod terapii kobieta nadal nie zachodzi w ciążę, bardzo trudno jest jej uniknąć pułapki myślenia o sytuacji w kategoriach własnej odpowiedzialności. Zazwyczaj zaczyna się ona zastanawiać co jeszcze, oprócz jej fizjologii, mogło spowodować niepłodność lub przyczynić się do niepowodzenia.”

Dorota Gawlikowska, psycholog

Zobacz także: Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

Dookoła siebie

Znasz koncepcję błędnego koła? Każdemu z nas zdarza się w nie wpadać, gdy pojawiające się myśli, czy też działania, zaczynają nakręcać kolejne mało konstruktywne sytuacje. Tak samo może być z poszukiwaniem winy za niepłodność w samej sobie. Kobieta zaczyna gubić się w tym, co się tak naprawdę stało. „Może coś przeoczyła, zaniedbała? Może niedostatecznie dbała o siebie po transferze zarodka? Albo we wczesnej ciąży poszła do pracy zamiast zostać w domu i dlatego poroniła? A może to wszystko przez to, że kiedyś przyjmowała pigułki antykoncepcyjne? Powodów do odczuwania poczucia winy zawsze znajdzie się wiele. Jeżeli kobieta ma gotowość do wzięcia jej na siebie, ponieważ przywykła do obarczania samej siebie winą za wszelkie życiowe niepowodzenia, trudno jej będzie tego uniknąć” – mówi ekspertka.

Jest to aspekt, nad którym każdy z nas powinien się głęboko zastanowić. Jak to jest ze mną? Czy biorę na siebie zbyt wiele odpowiedzialności? Czy moje poczucie własnej wartości jest na tyle niskie, że mam tendencję do samokarania?

Owszem, niektórym z nas przychodzi to niestety łatwiej. Często są to schematy wyniesione jeszcze z dzieciństwa, ukształtowane przez lata i bardzo trudne do zmiany. Są niemal częścią naszej osobowości. Nieraz niektóre z podobnych schematów potrafią bardzo hamować rozwój i umniejszać poczucie satysfakcji z życia. Ciągle bowiem każą nam ze sobą walczyć i momentalnie uruchamiają się w trudnych, obciążających nas sytuacjach.

Bardzo ciekawą formą odszukania w sobie owych schematów i próbą ich zmiany może być terapia schematów, stworzona przez Jeffrey’a Young’a. Jednym z dysfunkcyjnych schematów jest tam właśnie m.in. „Nastawienie na karanie”. Osoby, w których życiu można odnaleźć taki motyw, mają przekonanie o konieczności rygorystycznego karania za błędy. Zarówno oni, jak i inni ludzie, powinni bezdyskusyjnie i z całą surowością odpowiadać za potknięcia. Niezwykle trudno jest im zauważyć jakiekolwiek okoliczności łagodzące, czy też dostrzec słabości, jakie mogą utrudniać codzienne zmagania. Ciężko jest im empatyzować ze światem i z sobą samym – kara zwycięża nad wybaczeniem. Kiedy więc okazuje się, że niepłodność przejmuje życie takiej osoby, włączający się schemat potrafi wzmocnić skłonność do destrukcyjnych myśli i działań. Walka w pojedynkę może okazać się wtedy zbyt trudna i warto poprosić o wsparcie kogoś z zewnątrz. Kogoś, kto pomoże nam zmierzyć się nie tylko z okolicznościami zewnętrznymi, ale i wewnętrznymi „demonami”.

Pomocna dłoń uchroni przed karą

„Bywa, że najprostsze metody nie skutkują. Nie mogą, ponieważ nie są na niczym wsparte. Wewnętrzny, uspokajający głos nie może zabrzmieć, ponieważ nigdy nie miał szansy się narodzić. Wtedy też trzeba szukać pomocy na zewnątrz. W terapii uczymy się, jak sobie ufać, szanować, wierzyć swoim uczuciom. Dla wielu osób sam fakt bycia uważnie słuchanym jest bezcennym i jednym z pierwszych w życiu tego typu doświadczeń. Interpretacja terapeuty nie zawsze musi być trafiona, ale to, że ktoś nas próbuje zrozumieć, jest ważne” – pisała w naszym portalu psychoterapeutka Katarzyna Mirecka.

Rozmowa z psychologiem może dać też siłę i motywację do dalszej walki z niepłodnością. Może pomóc nie tylko z bieżącymi trudnościami, ale też poprowadzić w kierunku, który wykluczy (a przynajmniej zniweluje) potrzebę uderzania w siebie. Oczywiście terapeuci to nie cudotwórcy, którzy magiczną różdżką zmienią lata naszych przekonań. Nie pokolorują za nas świata, a często wręcz wprowadzą do niego czarne barwy. Pomogą jednak zaopiekować się całą paletą owych barw – także tych ciemnych.

O wiele łatwiej więc wpłynąć na swoją motywację oraz poradzić sobie z trudnymi emocjami, jeśli pozwolimy sobie i innym o nas zadbać. Nie da się jednocześnie wymagać od swojego ciała optymalnej współpracy w procesie leczenia i odmawiać mu prawa do zaspokojenia ważnych potrzeb, eksploatować go nadmiernie czy zaniedbywać. Pamiętajmy, że ciało jest jedynym narzędziem, którym dysponujemy by zajść w ciążę i dlatego odnoszenie się do niego z wrogością nie pomaga w osiągnięciu celu. Dlatego warto proces leczenia przeżywać ze wsparciem psychologicznym, które umożliwi nam zobaczenie niepłodności w kontekście całego naszego życia i odkrycie, jak bardzo złożone są kwestie odpowiedzialności za przeżywaną przez nas dzisiaj sytuację. Jak wiele czynników wpłynęło na fakt, że jesteśmy dzisiaj w tym konkretnym miejscu, jak wiele osób i zdarzeń miało i ma nadal wpływ na historię i przebieg naszych starań” – podkreśla psycholog.

Zobacz także: Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Nadzieja jest wewnątrz!

„Dzięki temu łatwiej nam będzie także odkryć, dlaczego chcemy karać siebie za niepowodzenia w leczeniu oraz jakie są źródła złości, czy poczucia winy, które nas do tego popychają. Będziemy mogli poradzić sobie wtedy z tymi emocjami oraz zadbać o siebie w sposób, który będzie najlepiej sprzyjał dalszym staraniom. To, co służy nam jako ludziom, co wspiera nas i nasze związki, najczęściej wpływa także pozytywnie na starania o dziecko. Człowiek jest całością i nie da się zadbać wybiórczo jedynie o jego płodność z pominięciem, czy lekceważeniem, innych obszarów jego funkcjonowania” – podsumowuje Dorota Gawlikowska.

Kiedy zatem kolejny raz usłyszysz w swojej głowie głosy mówiące: „Musisz. Powinnaś. Nie nadajesz się. To twoja wina. Wstyd” – złap głęboki oddech. Daj sobie przestrzeń na przeżycie bólu, który stoi za tymi głosami. Może okazać się, że wcale nie są one twoje. Może to głos płynący z mediów, a może słowa rodziców, które od małego słyszałaś w swoim domu? Wiedz, że wcale nie musisz się za nie karać. Niech przepłyną obok, bo jesteś zbyt ważna i silna by robić sobie krzywdę. Wątpisz? Przeczytaj zatem komentarz jednej z naszych czytelniczek: „Diagnoza niepłodności to dla kobiety cios rozwalający na łopatki. Czas mija, oswaja… ale jest blizna, która gdy sypnie się sól, staje się raną i boli. Osoby starające się o dziecko, zmagające się z niepłodnością, to wojownicy. Silni ludzie o wrażliwym sercu… Zrozumienie i wsparcie bardzo pomaga” – zrozum, weź wsparcie, ale nie szukaj kary, bowiem jak widzisz w przytoczonych tu słowach, wrażliwość i siła nie muszą się wykluczać. Obie te części są w tobie. I niezależnie od okoliczności, są piękne.

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Wygraj suplement wzmacniający męską płodność – weź udział w konkursie: „Wiem, co jem, by zostać tatą!”

Fot: fotolia

Do wygrania fantastyczne nagrody: 16 opakowań suplementu diety Profamilin®dla mężczyzn poprawiających męską płodność! Wykaż się wiedzą i wygraj nagrody!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiesz już, że niezdrowa żywność źle wpływa na twoją płodność, znasz również czynniki środowiskowe, które obniżają Twoją płodność i a teraz wykaż się wiedzą – jak poprawić męską płodność!

Co możesz wygrać?

Nagroda w konkursie: 16 opakowań suplementu diety Profamilin dla mężczyzn (60 kapsułek) poprawiających męską płodność o działaniu potwierdzonym przez Europejską Agencję ds. Bezpieczeństwa Żywności.

Profamilin® dla Mężczyzn to suplement diety, który zawiera specjalnie dobraną kompozycję składników: witamin, minerałów i aminokwasów o naukowo potwierdzonym wpływie na płodność i funkcje rozrodcze mężczyzn.
Badania naukowe potwierdzają, że regularne stosowanie składników zawartych w tym suplemencie diety może prowadzić do poprawy najważniejszych parametrów nasienia tj. koncentracji, ruchliwości, żywotności i morfologii. Więcej na temat tego, jak skład suplementu wpływa na poprawę parametrów męskiego nasienia znajdziesz tu: profamilin.com

Co musisz zrobić, by wygrać w konkursie?

Zadanie konkursowe: Napisz w 3-5 zdaniach jak skład suplementu Profamilin® wpływa na poprawę parametrów nasienia, wymieniając zalety przynajmniej 3 z jego składników.
Nadesłane prace konkursowe prosimy wysyłać pod adres: redakcja@chbr.pl

Termin konkursu: Ogłoszenie konkursu: 18 maj. Zakończenie konkursu: 24 maj. Laureatów ogłosimy do 25 maja.

Regulamin konkursów Chcemy być rodzicami

Organizatorem konkursu jest:

Chcemy Być Rodzicami -- logo

Partnerem konkursu jest: Genezyx, (www.genezyx.com) producent preparatu Profamilin®

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.