Przejdź do treści

Wynająć brzuch

Julia ma 34 lata. Mieszka w dużym mieście. Pracuje w zagranicznej korporacji i nieźle zarabia. Ma męża, od 6 lat tego samego. Prowadzi zdrowy styl życia: nie pali, nie je glutenu, regularnie odwiedza siłownię i biega w pobliskim parku.

Poza skórzanym kalendarzem, w którym skrupulatnie zapisuje wszystkie biznesowe spotkania, w torbie nosi jeszcze mały, czerwony kajecik. Zapisuje w nim każdą miesiączkę, temperaturę ciała, bóle głowy i podbrzusza i każdy seks z mężem. Po stosunku opiera nogi wysoko o ścianę i leży z głową w dole przez kilkanaście minut. Julia ma za sobą trzy in vitro i sześć poronień. Chce zostać mamą…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Internecie przeczytała już wszystkie artykuły o niepłodności, śledzi fora, prenumeruje tematyczne gazety. Od kilku miesięcy do kręgu jej zainteresowań dołączyła surogacja. Mimowolnie, coraz częściej zagląda na jeden z najpopularniejszych portali z ogłoszeniami o wynajmie brzucha.
„Dzieci wnoszą w życie ich rodziców wiele słonecznych chwil, ale również wiele nowych, nieoczekiwanych wyzwań… Bycie matką to skarb. Chcę dać taki właśnie skarb” – pisze zdecydowana i przekonuje Julię. Zdecydowana ma 25 lat i jest zdecydowana pomóc i zostać mamą zastępczą. Ma taką samą grupę krwi jak Julia, zapewnia, że jest zdrowa.
Weronika ma 25 lat i 165 cm. Skończyła studia i mieszka w Warszawie. Pracuje w hotelu. Nie pali, nie pije i nie bierze narkotyków. Nigdy nie była w ciąży, ale wie, że jest zdrowa, bo przecież zdrowo żyje i regularnie chodzi do lekarza. Weronice w stolicy nikt nie pomaga, pochodzi z ubogiego domu. Nie ma ani chłopaka, ani przyjaciół. Zarabia mało, ale dużo płaci za wynajem pokoju. Jakoś by sobie dorobiła na ciuchy czy wakacje. Dlatego zdecydowała się zostać surogatką.
Zboczeni
Roman zaczął prosto z mostu. „(…) pisanie o tym, jak bardzo chcemy mieć własne dziecko, chyba jest oczywiste, inaczej mnie by tu nie było. Chodzi o to, że jesteśmy z żoną mocno wierzący i podjęcie decyzji, aby w ten sposób starać się o dziecko nie było łatwą sprawą. Dziecko byłoby tylko z mojego nasienia, żona nie może użyczyć komórki, bo ich nie produkuje z powodu usunięcia jajników. Stąd komórka musiałaby być twoja, a zapłodnienie najlepiej jakby było naturalne, chociaż to nie jest ostateczny warunek. Wszystkie pozostałe sprawy do dogadania. Chętnie weźmiemy cię pod swoją opiekę aż do porodu, jesteśmy dość zamożni i nie będzie problemu z zadośćuczynieniem” – napisał, po czym pozdrowił Weronikę.

„Często nie mówi się o nieuczciwych osobach poszukujących Matek Zastępczych. Nieuczciwych bądź osób niestabilnych emocjonalnie albo właśnie zboczeńców. Co drugi z maili kierowanych pod moim adresem zawiera treści, w którym mowa jest o zapłodnieniu naturalnym. Żenada” – żali się milena12.

Ale Weronika tego nie wie, nie ma intuicji. Jest naiwna i szuka łatwego zarobku. Proponuje Romanowi inseminacje. „(…) jesteśmy osobami głęboko wierzącymi i nie chcę, aby moje dziecko narodziło się z masturbacji i sztucznego zapłodnienia, poza tym inseminacja jest bardziej zawodną metodą, najlepiej jak to się odbywa podczas prokreacji, wtedy kobieta i mężczyzna stanowią jedno i to jest najpiękniejszy akt stworzenia. Jeśli chodzi o dyskrecję, to oczywiście ją pani zapewnimy, nawet będzie ona wskazana, aby dopełnić naszych warunków współpracy. Jeśli chodzi o szacunek, to vice versa. Poza tym postaram się być czuły i delikatny podczas naszych zbliżeń” – zapewnia Roman i prosi o fotkę.

Za Weroniką stoi sztab specjalistów – wydawnictwo, prawnicy, lekarze i psychologowie. Doskonale zna te mechanizmy. Nie dała się nabrać. Ile dziewczyn udaje się skusić? Tego nie wiadomo, nie ma żadnych statystyk. Być może Roman chciał się tylko przespać z Weroniką, może faktycznie marzy o dziecku, a surogacja była dla niego i jego żony jedyną możliwością.

Weronika, podobnie jak Julia, istniały tylko wirtualnie przez kilka dni. Sama je wymyśliłam. Jedna zamieściła ogłoszenie na portalu, który w przeglądarce internetowej wyskakiwał jako pierwszy po wpisaniu hasła „wynajmę brzuch”. Zaznaczyła, że interesują ją tylko poważne propozycje i że jest uczciwa. Już następnego dnia rano miała pierwsze oferty. Druga szukała takich ogłoszeń i wysyłała maile do surogatek.

Z literą prawa

„Mam dwa pytania, o Pani statut związku i o Pani oczekiwania finansowe” – spytał Cezary, dotykając sedna. Statut musi być wolny. Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym „Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki”. Zapis ten z automatu przypisuje ojcostwo obecnemu mężowi matki. Domniemanie można obalić. Ojciec musi wystąpić w sądzie o przyznanie ojcostwa. Dowo­dem prze­ci­wnym może być m.in. badanie krwi, bada­nia antropo­log­iczne czy badanie DNA.

Tego problemu nie ma, jeśli surogatka jest niezamężna. W związkach nieformalnych ustalenie ojcostwa zazwyczaj odbywa się poprzez uzna­nie dziecka przez ojca. Są dwa sposoby: oświad­cze­nie woli, które składane jest dobrowol­nie przez mężczyznę mającego zdol­ność do czyn­ności prawnych, lub oświad­cze­nie wiedzy, w którym mężczyzna przyz­naje, że jest rzeczy­wistym ojcem dziecka. Tata potwierdza lub oświadcza, że jest ojcem, a surogatka zrzeka się praw. Po sprawie.

Jednak jeśli surogatka się rozmyśli, to nie ma mocnych, dziecko jest jej. Nie pomoże żadna umowa cywilno-prawna. Ta może zabezpieczyć finanse, ale nie dziecko. „Surogatka nie może w żaden sposób zmusić swoich >>kontrahentów<< do odebrania od niej dziecka. Zgodnie z obowiązującym prawem, to ona jest matką dziecka i ponosi wszelkie konsekwencje z tym związane. Jedyne, co mogłaby zrobić, to wyzbyć się praw rodzicielskich i przekazać dziecko do adopcji na podstawie przepisów K. R. O. Również osoby >>zamawiające<< dziecko nie mają żadnych podstaw do wydania dziecka przez surogatkę, ponieważ, odwołując się znowu do definicji matki zawartej w K.R.O., kobieta, która urodziła dziecko, jest jego matką i w związku z tym ma skuteczny wobec wszystkich tytuł prawny. Jedyną kwestią, na którą ewentualnie mogłyby powołać się osoby oszukane przez surogatkę, to, jak wskazuje się w piśmiennictwie, przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu” – tłumaczy Karolina Dobrowolska z Instytutu Ordo Iuris.

Cały tekst możecie przeczytać w najnowszym numerze e-wersji magazynu Chcemy Być Rodzicami (do kupienia tutaj)

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„In vitro dla Kielc” zdjęte z obrad sesji Rady Miasta. Radny PiS: To bubel prawny!

"In vitro dla Kielc"
fot. Fotolia

Z porządku obrad dzisiejszej sesji Rady Miasta zdjęto głosowanie nad projektem uchwały w sprawie programu „In vitro dla Kielc”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O wdrożenie programu w Kielcach od dłuższego czasu zabiegali przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej  i Platformy Obywatelskiej. Pomysł nie spodobał się jednak radnym Prawa i Sprawiedliwości oraz Porozumienia Samorządowego.

Inicjatywie sprzeciwił się również prezydent Kielc Wojciech Lubawski, który tłumaczył swoją decyzję względami religijnym.

Zobacz także: Kielce nie dofinansują in vitro. Bo prezydent jest katolikiem

Głosowanie nad projektem „In vitro dla Kielc”

W październiku 2017 roku, po trwających kilka miesięcy konsultacjach, kieleccy radni SLD i PO złożyli do Rady Miasta projekt uchwały dotyczący leczenia niepłodności metodą in vitro. Wtedy otrzymali negatywną odpowiedź.

Niespodziewanie głosowanie uchwały w tej sprawie znalazło się dziś w porządku obrad.

Radość PO i SLD nie trwała jednak długo. Na początku sesji o zdjęcie projektu uchwały wnioskował Tomasz Bogucki z PS.

To bubel prawny – stwierdził. Jego zdaniem „In vitro dla Kielc” nie spełnia wymogów formalnych i statutowych. Jednym z niespełnionych wymogów miało być brak opinii skarbnika o potwierdzeniu możliwości finansowania uchwały. Bogucki wylicza również brak podpisu osoby upoważnionej do reprezentowania wnioskodawcy.

Oburzenia słowami radnego PS nie krył Marcin Chłodnicki z SLD.

Zastanawiam się, po co ta cała szopka? Prezydent mówi nam, że jest na „nie”, że program jest niezgodny ze standardami i nie może wejść na sesje. Potem sami go umieszczacie, a teraz chcecie zdjąć. Chyba tylko po to, żeby nie dać znać opinii publicznej, dlaczego tak naprawdę nie chcecie tej uchwały. Przenosicie ciężar z kwestii pomocy wielu rodzinom na sprawy formalne. Liczyłem na merytoryczną dyskusję, a zaczynamy się boksować na temat kwestii formalnych – cytuje słowa Chłodnickiego Onet.

Zobacz także: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

„In vitro dla Kielc” – co zakładał program?

Zgodnie z projektem uchwały, program „In vitro dla Kielc” miałby rozpocząć się w 2018 roku i trwać przynajmniej trzy lata.

Radni planowali wygospodarować na zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego 150 tys. zł. Dzięki temu, rocznie 20 par mogłoby dostać wsparcie finansowe na leczenie o łącznej wartości 7,5 tys. zł. Z inicjatywy mogłyby skorzystać pary i małżeństwa zameldowane w Kielcach od minimum dwóch lat.

Za zdjęciem z porządku obrad sesji Rady Miasta programu „In vitro dla Kielc” opowiedziało się 14 radnych PiS i PS. Siedmiu radnych z SLD i PO było przeciw, dwóch radnych z PSL wstrzymało się od głosu.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Romantyzm z pieprzną nutą, czyli jak podkręcić starania o dziecko

Mężczyzna i kobieta w namiętnym objęciu /Ilustracja do tekstu: Szampan i sekrety

Płatki róż, miedziana wanna, nastrojowe świece i dyskretna muzyka, która zamieni pokój w intymną przestrzeń do tanga we dwoje… Brzmi kusząco? To tylko wstęp do magicznej strefy miłości, do której przybywają pary z całej Polski.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Szampan i sekrety”, bo o nim mowa, to luksusowy apartament w podwarszawskim Żyrardowie, który pomaga parom spełnić erotyczne fantazje i przywrócić żar w alkowie. Staż ani rodzaj związku nie mają znaczenia. Ważny jest tylko wiek, bo to oferta dla osób pełnoletnich – zdradza Aleksandra Rasz, która obiekt prowadzi wraz z mężem.

Miłosny taniec w blasku świec

Czym różni się apartament „Szampan i sekrety” od innych miejsc dla dwojga? W zasadzie… wszystkim.

Celebracja zaczyna się tu już od progu. Przestronny i komfortowy pokój oraz sprzęt muzyczny pozwalają rozpocząć randkę tańcem, miedziana indonezyjska wanna zachęca do wspólnej kąpieli. Za wyjątkowy klimat odpowiadają też świece, których – ze względu na przepisy – nie moglibyśmy zapalić w hotelowym pokoju.

– Świece robią niesamowity nastrój i pięknie pokazują to, co dzieje się między nami – podkreśla właścicielka.

Dostrzec siebie na nowo

Także reszta wystroju jest tu zupełnie inna niż w hotelach. Intymność zagwarantują nam grube, dźwiękoszczelne ściany i rolety w oknach. Wygodę zapewni komfortowe i duże łóżko z kajdankami, a fantazję pobudzą liczne uchwyty na ścianach i słupach. Ponadto zamiast bezosobowych mebli hotelowych mamy do dyspozycji kuszącą sofę od producenta kultowych mebli do uprawiania miłości. Bo właśnie miłość oraz akceptacja własnej seksualności stanowią filar tego miejsca. Warto przypomnieć sobie, jak kochać się bez presji, i puścić wodze fantazji.

– Można zacząć od kolacji we dwoje, od zostawienia w pokoju bukietu z liścikiem miłosnym. Możliwości jest sporo, a jednocześnie sporo jest takich rzeczy, które sugerują, że to jest miejsce dla dorosłych – mówi nam Aleksandra Rasz.

Jedną z takich rzeczy są dyskretnie zamontowane lustra. Choć na pierwszy rzut oka ich nie widać, znajdują się w zasięgu wzroku, by nadać pikanterii w miarę wzrastania temperatury wieczoru.

– Jak się w trakcie spotkania widzi siebie w lustrze, to jest to zupełnie nowe doznanie. My na co dzień siebie nie widzimy, nie wiemy, jak razem wyglądamy. Zobaczenie siebie w takiej sytuacji, gdy się przytulamy, całujemy – to jest zupełnie nowe przeżycie, które dodaje spotkaniu pikanterii.

Szampan i sekrety Christiana Greya

Ale „Szampan i Sekrety” to także druga sala, ukryta za kotarą, która stwarza przestrzeń do realizacji bardziej pikantnych scenariuszy wieczoru. Możemy wybrać wystrój stylizowany na gabinet lekarski, szkolną klasę, komisariat policji, kino lub – cieszący się największą popularnością – pokój zabaw Christiana Greya. W sali jest wiele gadżetów, które sprzyjają stopniowemu i swobodnemu budowaniu klimatu. Pieprzne kolorowanki, bloczek recept czy akta sprawy z pewnością pomogą nam wejść w rolę – zupełnie odmienną od tej, którą odgrywamy na co dzień.

Właściciele przyznają, że apartament „Szampan i Sekrety” zrodził się z ich własnych potrzeb. Jako małżeństwo z 12-letnim stażem i małymi dziećmi szukali na hotelowej mapie miejsca, które pozwoliłoby im wyjść z codziennej rutyny – przynajmniej raz na jakiś czas.

– Rozmawialiśmy ze znajomymi, z innymi rodzicami i pytaliśmy, gdzie oni spędzają romantyczne popołudnia, wieczory albo noce, jeżeli uda im się załatwić kogoś do opieki nad dziećmi. Okazywało się, że ta oferta jest dość mizerna. Hotel nigdy nie zapewnia takiej dyskrecji ani prywatności – sąsiedzi zawsze wiedzą, co działo się w pokoju obok. Ciężko tam też spędzić romantyczny wieczór, bo nie ma świec, muzyki, nastroju ani miejsca do tańczenia. Nie mówiąc już o takich rzeczach bardziej pikantnych, jak zabawy erotyczne czy odegranie jakiegoś scenariusza spotkania – wyjaśnia.

Po wielu podobnych rozmowach małżonkowie wpadli na pomysł, że mogą taką przestrzeń stworzyć sami.

– Chodziło nam o miejsce, które nie jest nakierowane na wypoczynek w spa, tylko na romantyczne spotkanie, randkę. A jednocześnie jest na takim poziomie, że w żaden sposób nie kojarzy się z hotelem na godziny ani hotelem w japońskim miastach, gdzie jest łóżko w kształcie serca i różowe, pluszowe ściany – podkreśla Aleksandra Rasz.

Sekretne miejsce na romantyczną przygodę

Właścicielka przyznaje, że obiekt cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem, a goście przyjeżdżają z całej Polski. Aby wyjść im naprzeciw (ale tylko metaforycznie), w hotelu stworzono specjalny bezrecepcyjny system odbioru kluczy. Osoba, która potwierdzi mailowo termin i dokona rezerwacji online, dostaje SMS-em kod do skrytki. Stamtąd może samodzielnie, bez pośredników i wścibskich spojrzeń, zabrać klucze i udać się wraz z partnerką lub partnerem do apartamentu.

– Niektórym naszym klientom dojazd zajmuje 4-5 godzin. Często wtedy pytają: „Czy możemy przyjechać później, żeby odebrać klucze?”. Dzięki temu rozwiązaniu nie ma z tym żadnego problemu. Goście przyjeżdżają i odbierają klucze, o której im pasuje. Nie ma stresu, nie trzeba się spieszyć po drodze, bo mieliśmy być o 19.00 – podkreśla Aleksandra Rasz.

W końcu pośpiech jest wrogiem romantycznej celebracji – a właśnie ona jest celem naszej podróży.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak poprawić parametry nasienia? Przeczytaj, co radzi ekspert

Mężczyzna w średnim wieku /Ilustracja do tekstu" Jak poprawić parametry nasienia

Szacuje się, że 1 na 10 mężczyzn starających się o potomstwo ma problem z płodnością. Najczęściej przyczyną są słabe parametry nasienia. W części przypadków można jednak je poprawić, odpowiednio zmieniając styl życia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O czynnikach, które mogą wpływać na męską płodność oraz zachowaniach, które jej sprzyjają, mówi prof. dr hab. Krzysztof Łukaszuk, kierownik klinik leczenia niepłodności INVICTA.

Jak często zdarza się niepłodność męska?

Szacuje się, że około 16% par starających się o ciążę ma problemy z płodnością. Jeśli założymy, że przyczyna trudności w poczęciu dziecka leży w ok. połowie przypadków po stronie mężczyzny, to można powiedzieć, że u ok. 8% mężczyzn wystąpią zaburzenia jakości nasienia. Niestety, bez odpowiednich badań zweryfikowanie jakości spermy nie jest łatwe. Pewnych obserwacji dokonać można jednak samodzielnie. Prawidłowy ejakulat powinien mieć barwę mleczno-opalizującą. Jeśli jest przejrzysty, najprawdopodobniej świadczy to o małej liczbie plemników. Oczywiście, by potwierdzić takie „domowe” rozpoznanie, należy wykonać przynajmniej badanie ogólne nasienia.

W jaki sposób możemy poprawić jakość nasienia?

W wielu przypadkach możemy sami zadbać o płodność – najważniejszy jest zdrowy tryb życia. Przede wszystkim warto pomyśleć o aktywności fizycznej, czyli optymalnie 6-10 godzin wysiłku fizycznego w tygodniu. Alkohol należy spożywać tylko w umiarkowanych dawkach: czyli w ilości, która odpowiada nie więcej niż 30 ml czystego alkoholu dziennie.

Po konsultacji z lekarzem można rozważyć zastosowanie suplementów diety. Na rynku jest sporo preparatów o bardzo zróżnicowanym składzie. Należy jednak pamiętać, że jakość nasienia może zmieniać się w różnych okresach życia. Udowadniają to badania, które przeprowadzono na grupie zdrowych mężczyzn. Przez rok co tydzień analizowano  jakość ich nasienia. Okazało się, że są okresy w życiu mężczyzny, kiedy sperma jest dobrej jakości; potem zaś występują dość długie okresy, kiedy jej parametry spadają poniżej normy. Jeśli więc pacjent stosuje suplementy diety i porównuje wyniki badań przed ich stosowaniem i po nim, może często błędnie wnioskować, że poprawa parametrów jest związana z ich przyjmowaniem. Może to być po prostu lepszy okres.

Czy na płodność mężczyzny wpływa waga jego ciała?

Tak, optymalne dla płodności jest zachowanie prawidłowej masy ciała i zbilansowanej diety. Najlepiej jest utrzymać BMI na poziomie 20-25, ponieważ zarówno mężczyźni otyli jak i bardzo szczupli mają zazwyczaj zdecydowanie gorsze parametry nasienia. Badania wykazały, że u mężczyzn ze zbyt wysokim BMI występuje podwyższona fragmentacja DNA plemników.

A co z używkami i różnymi „wspomagaczami”, które stosują też sportowcy?

Używki są zdecydowanie niewskazane. Zarówno palenie papierosów jak i przyjmowanie narkotyków czy tzw. dopalaczy może znacząco zaburzyć ruchliwość plemników oraz uszkodzić materiał genetyczny. Podobnie jest z anabolikami, które niektórzy trenujący na siłowniach panowie stosują, by zwiększyć przyrost mięśni. Ich nadużywanie to jedna z najczęstszych przyczyn obniżenia płodności u mężczyzn. Trzeba mieć świadomość, że w wielu przypadkach zaburzenia w procesie spermatogenezy mogą być nieodwracalne. Dodatkowo pojawić się mogą problemy ze wzwodem – może się nawet zdarzyć, że żaden lek na potencję nie będzie w stanie pomóc. Na koniec warto dodać, że zaburzenia erekcji mogą być jednym z pierwszych objawów chorób ogólnoustrojowych. W tej sytuacji powinno się zgłosić do lekarza rodzinnego i poddać diagnostyce.

Polecamy również: Dlaczego sterydy zabijają płodność? Przeczytaj!

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Mija 51 lat od pierwszego przeszczepu w Polsce. Czy umiemy rozmawiać z bliskimi o dawstwie narządów?

Lekarz
fot. Pixabay

Dokładnie 51 lat temu zespół dwóch klinik Akademii Medycznej w Warszawie po raz pierwszy dokonał w Polsce udanego przeszczepu. Biorczynią nerki pobranej od zmarłego dawcy była 20-letnia uczennica szkoły pielęgniarskiej. Od tego czasu polska transplantologia nabrała znacznego rozpędu, a liczba dawców rośnie. Ale czy wszyscy wiemy, co zrobić, by być dawcą?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

26 stycznia obchodzimy Ogólnopolski Dzień Transplantacji. Święto ma na celu upamiętnienie pierwszego udanego przeszczepu w Polsce, ale także zwiększenie świadomości Polaków w zakresie oddawania narządów do transplantacji. W tej kwestii – wbrew pozorom – jest jeszcze wiele do zrobienia.

Chociaż z badań, które w 2016 r. przeprowadził CBOS, wynika, że aż 80% społeczeństwa deklaruje chęć przekazania swoich narządów i tkanek po śmierci, aż 75% Polaków nigdy nie rozmawiało na ten temat z bliskimi. A to sprawia, że w przypadku śmierci potencjalnego dawcy jego rodzina nie potrafi odpowiedzieć lekarzom na pytanie, czy wyrażał on życzenie oddania swoich narządów.

Domniemana zgoda na dawstwo – w teorii i w praktyce

Warto wiedzieć, że zgodnie z ustawą transplantacyjną, w Polsce obowiązuje tzw. domniemana zgoda na dawstwo komórek, tkanek i narządów. Oznacza ona, że gdy lekarze stwierdzą u danego pacjenta śmierć mózgową, można go uznać za potencjalnego dawcę –jeśli za życia nie wniósł skutecznego sprzeciwu do Centralnego Rejestru Sprzeciwów (prowadzi go Poltransplant).

Mimo sprzyjającej dawstwu sytuacji prawnej, lekarze w Polsce zawsze pytają bliskich, czy zmarły wyrażał za życia zgodę na pobranie narządów. Zdarza się, że rodzina zaprzecza lub kategorycznie nie zgadza się na taki zabieg. Może to wynikać np. z obawy o „bezczeszczenie zwłok” i odebranie zmarłemu należnej godności.

– Wtedy odstępujemy od dalszej procedury, wychodząc z założenia, że choć prawo jest po naszej stronie, to walcząc z rodziną, uczynilibyśmy więcej zła dla idei transplantacji niż pożytku płynącego pobrania za wszelką cenę narządów i ofiarowania ich innej osobie – wyjaśnia dr Cezary Pakulski, anestezjolog ze Szpitala Klinicznego Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, w rozmowie z portalem Przeszczep.pl.

Śmierć bliskiej osoby, szczególnie nagła, jest sytuacją skrajnie trudną – a to często utrudnia podjęcie racjonalnej decyzji. Nawet sama myśl o takiej ewentualności wywołuje w nas skrajne emocje. Zgodnie z danymi CBOS, przeciwnych idei pośmiertnego pobierania narządów jest tylko 11% Polaków. Jednak w sytuacji, gdy miałoby to dotyczyć nie nas, a naszych bliskich, których stanowiska w tej sprawie nie znamy, liczba przeciwników wzrasta do… 69%.

Dlatego tak ważne jest, by swoją decyzję zakomunikować bliskim – odbyć z nimi szczerą rozmowę i podpisać tzw. oświadczenie woli.

Najwięcej dawców od 5 lat

Dzięki wielu akcjom na rzecz zwiększania społecznej świadomości w zakresie transplantologii, liczba przeszczepów od martwych dawców rośnie. W minionym roku przeszczepiono łącznie 1531 organów – najwięcej od 2012 r.

Najczęściej od zmarłych dawców pobierano nerkę. Dalej znalazły się przeszczepy wątroby, jednocześnie nerki i trzustki, a na kolejnym miejscu – płuca.

Kontrowersyjne dawstwo żywe

Dużo trudniej jest w Polsce o dawstwo żywe. Każdego roku stanowi ono jedynie 5% wszystkich przeszczepów. Średnia europejska wynosi 20%; w krajach skandynawskich to nawet 40%.

Dawstwo żywe to pobranie komórek, tkanek lub organów od żyjącego dawcy, który ma pełną zdolność do czynności prawnych. Narząd (np. nerkę lub fragment wątroby) można oddać:

  • najbliższym krewnym w linii prostej,
  • rodzeństwu,
  • osobie przysposobionej,
  • małżonkowi.

W szczególnych przypadkach możliwe jest przekazanie narządu także innej osobie – konieczna jest wówczas zgoda sądu rejonowego. Potencjalny dawca zawsze poddawany jest szczegółowym badaniom i otrzymuje informację o ryzyku zabiegu.

Dawstwo szpiku kostnego – co nas powstrzymuje?

Ponadto każda zdrowa osoba w wieku 18-50 lat może podpisać oświadczenie woli przekazania szpiku kostnego do Centralnego Rejestru Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej. W dalszej kolejności powinna zgłosić się do wskazanego punktu medycznego w celu oznaczenia antygenów HLA. Wynik ten trafi do Banku Dawców Szpiku. Gdy znajdzie się chory, który wymaga szpiku o tym samym antygenie, potencjalny dawca zostanie o tym powiadomiony. Dopiero wtedy podejmuje ostateczną decyzję, czy jest gotowy, by przejść procedurę przekazania szpiku kostnego. Na tym etapie, niestety, wielu chętnych rezygnuje.

– Bardzo wiele osób deklaruje chęć pomocy. Ale bardzo niewiele to robi – mówi dr Mateusz Zatorski, adiunkt w Katedrze Psychologii Klinicznej i Zdrowia SWPS.

Z czego to może wynikać? Okazuje się, że często deklaracja w zakresie żywego dawstwa podejmowana jest pod wpływem chwili, bez głębokiego uświadomienia sobie, z czym taka decyzja się wiąże. Ale nawet, gdy deklaracja jest przemyślana, moment, w którym okazuje się, że wytypowano nas na dawcę, może zweryfikować nasze plany.

– Są dwa powody, dla których ludzie rezygnują z bycia dawcą. Po pierwsze: lęk – gdy dochodzi do sytuacji, że możesz zostać dawcą, człowiek sobie uświadamia, że kosztuje go to więcej niż tylko podpis. Po drugie, to sytuacja życiowa – mówi dr Zatorski.

– To jest kwestia deficytu wiedzy o tym, czym jest dawstwo i jak powinniśmy o nim mówić – dodaje.

Szansa na nowe życie

Tymczasem przeszczepy to dla wielu chorych szansa na powrót do zdrowia i codziennej aktywności. W Polsce aż 90% wszystkich przeszczepów kończy się sukcesem. Zabieg taki pozwala chorym przeżyć średnio jeszcze 20-30 lat.

Szacuje się, że zwiększenie liczby transplantacji w Polsce pozwoliłby uratować ok. 1-1,5 tys. osób rocznie – zarówno dorosłych, jak i dzieci.

Źródło: mz.gov.pl, dawca.pl, poltransplant.org.pl, Fundacja Śląskiego Centrum Chorób Serca, CBOS

Przeczytaj też: Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.