Przejdź do treści

Jak wygląda punkcja jajników?

punkcja jajników

Kluczowy moment procedury kontrolowanej hiperstymulacji jajników do zapłodnienia pozaustrojowego. Owiany tajemnicą, gdyż w Polsce wykonywany w sedacji (popularnie, choć niepoprawnie, zwanej narkozą). W tym artykule postaramy się przybliżyć Wam jak wygląda ten zabieg oczami pacjentki.

-36h przed punkcją

Po kilkunastodniowej stymulacji jajników, kiedy pęcherzyki osiągną rozmiar 15-20 mm lekarz zadecyduje, że już czas zakończyć ich wzrost i zmusić je do osiągnięcia dojrzałości. Osiąga się to za pomocą ludzkiej gonadotropiny kosmówkowej (hCG) lub agonisty GnRh. Niezależnie który preparat został Ci przepisany, musisz go podać sobie dokładnie na 36 godz. przed zaplanowaną punkcją.

Rano przed zabiegiem

Do sedacji musisz pozostać min. 8h na czczo, tj. bez jedzenia, picia, żucia gumy czy palenia papierosów. Niektóre kliniki zezwalają na spożywanie klarownych płynów do 3h przed punkcją. Pamiętaj, żeby zorganizować sobie powrót do domu, gdyż nie wolno Ci po znieczuleniu samej kierować samochodem przez kolejne 24h.

-1h

Musisz pojawić się w klinice ok. 1h przed zaplanowaną godziną punkcji. Po dopełnieniu wszelkich procedur administracyjnych pielęgniarka zaprosi Cię do części zabiegowej kliniki. Tam dostaniesz jednorazową koszulę do przebrania się oraz kluczyk do szafki w której możesz schować swoje rzeczy. Zostanie Ci wskazane łóżko, porozmawia z Tobą anestezjolog (pamiętaj, że przekazywane mu informacje mają kluczowe znaczenie dla Twojego bezpieczeństwa, więc pomijanie faktów czy kłamanie nie wchodzą w grę). Pielęgniarka zmierzy Ci ciśnienie i założy wkłucie na dłoni przez które będą podawane leki (wenflon).

Po przejściu na salę zabiegową zostaniesz poproszona o położenie się na fotelu ginekologicznym, pielęgniarka anestezjologiczna zadba o podanie Ci tlenu i leków oraz podłączy aparaturę niezbędną do kontrolowania Twoich parametrów życiowych. Najczęściej stosowanym lekiem do krótkiej sedacji jest propofol, który jest mlecznobiały i powoduje, że od razu poczujesz dziwne zawroty głowy, a później obudzisz się w łóżku już po wszystkim.

Godzina 0.

Po podaniu znieczulenia czas sam zabieg. Ginekolog najpierw odkazi pochwę specjalnym aseptycznym płynem, a później wprowadzi głowicę USG z igła do punkcji. Umożliwia to bardzo dokładną aspirację każdego pęcherzyka. Igła podłączona jest do probówki z podciśnieniem umożliwiającym atraumatyczne pobranie oocytów.

240178_10153340659999566_2591949395943689463_o (1)11055332_10153340659879566_7520685979534449615_o

Kiedy ginekolog zakończy nakłuwanie pęcherzyków i upewni się, że podczas zabiegu nie doszło do krwawienia, anestezjolog za pomocą specjalnych leków wybudzi Cię ze znieczulenia i zostaniesz przewieziona do sali wybudzeń.

Podczas, gdy Ty masz pobierane komórki jajowe, Twój partner oddaje nasienie w specjalnie przygotowanym do tego celu intymnym pokoju.

+1h-2h

Kiedy poczujesz się na siłach, pielęgniarka zaproponuje Ci coś do picia, a potem będziesz mogła się ubrać i spotkać z partnerem. Ten ciężki dzień w klinice kończy wizyta u lekarza podczas której zostaniecie poinformowani o liczbie pobranych komórek oraz dalszym planie działania (zapłodnienie, witryfikacja, transfer, itp.)

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Jest wyrok sądu ws. pomyłki podczas in vitro w Policach – śledztwo umorzono!

wyrok ws. pomyłki podczas in vitro Police

W Szczecinie zapadł właśnie prawomocny wyrok w sprawie pomyłki podczas zapłodnienia in vitro, do której doszło w Policach w 2013 roku. Sąd Rejonowy przychylił się do decyzji prokuratury.

Śledztwo umorzono

We wrześniu 2016 roku prokuratura umorzyła śledztwo. „Opinia biegłego sądowego jest jednoznaczna – podczas zbiegu nie doszło do narażenia zdrowia i życia matki oraz dziecka. Dlatego nie można nikogo postawić przed odpowiedzialnością karną” – pisaliśmy w naszym portalu [więcej TUTAJ].

Przypomnijmy, że do fatalnej pomyłki doszło przed czterema laty. Nasienie mężczyzny zostało wtedy połączone z komórką jajową kobiety, która nie była jego żoną. W efekcie tego, urodziła ona nieswoje dziecko z licznymi wadami genetycznymi.

– Sąd nie uwzględnił zażalenia pełnomocnika pokrzywdzonych w sprawie dotyczącej nieumyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonych, do których mogło dojść w wyniku błędu lekarskiego podczas zabiegu zapłodnienia in vitro – powiedział Michał Tomala, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie, którego słowa przytacza TVN24.

Wciąż toczy się jednak proces lekarza obwinionego o błąd podczas zabiegu. Jak pisaliśmy, postępowanie przed Okręgowym Sądem Lekarskim we Wrocławiu jest niejawne.

Źródło: TVN24

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Bliźniaczy CUD – operacja w łonie matki uratowała tym maluchom życie!

operacja w łonie matki
Fot. Screen Facebook Daily Mail

Nowoczesna medycyna potrafi ratować życie, zanim człowiek pojawi się jeszcze na świecie. Oto kolejny przykład na cud – chociaż lepiej nazwać to po prostu możliwościami medycyny, która coraz częściej raczy nas tak dobrymi wiadomościami. Bliźniaki operowane jeszcze w łonie matki – jeden głodował, drugiemu śmiertelnie zagrażał zakrzep krwi.

Trudny początek

Braci udało się uratować dzięki przełomowej operacji wykonanej jeszcze w ciele matki. Podczas badania USG w 12 tygodniu ciąży, okazało się, że Jake i Oli Whettingsteel czerpią pożywienie z jednego naczynia krwionośnego. Cierpieli na rzadki zespół przetoczenia krwi między płodami (TTTS). Sprawia on, że krew pomiędzy niemowlętami nie przepływa zgodnie z normą. Jake otrzymywał wszystkie niezbędne składniki odżywcze, a Oli był zagłodzony.

Jeszcze niedawno nie byłoby możliwości, aby pomóc chłopcom. Teraz jednak chirurdzy z londyńskiego szpitala podjęli się laserowej operacji rozdzielenia naczyń krwionośnych chłopców. Miała ona miejsce w 17 tygodniu ciąży, podczas gdy byli oni jeszcze w macicy matki, o czym pisze „Daily Mail”.

Tego typu operacja daje 50 proc. szans na urodzenie obu dzieci. Na szczęście w tym wypadku dalszy okres ciąży przebiegał dosyć gładko. Bracia urodzili się zdrowi w 29 tygodniu. Niedawno obchodzili swoje pierwsze urodziny!

Warto walczyć

Ich rodzice – Jane i Ben – byli początkowo przerażeni całą sytuacją. Przez kolejne pięć tygodni nieustannie powtarzali badania, by w 17-stym tygodniu móc podjąć się operacji laserowej. Dopiero wtedy chłopcy zyskali wystarczającą do jej przeprowadzenia wielkość. Jak powiedziała mama chłopców:

Bardzo starałam się przez całą ciążę być naprawdę spokojna, ponieważ nie chciałam dodatkowym stresem zaszkodzić dzieciom. Zdecydowałam się myśleć pozytywnie i powiedziałam sobie, że dam radę to zrobić. Byłam zdeterminowana zrobić wszystko, co w mojej mocy, by utrzymać dzieci bezpieczne.

Maluchy urodziły się 11 tygodni przed terminem – mali, ale zdrowi. Spędzili w szpitalu jeszcze 7 tygodni i 6 dni rosnąc w siłę. Obaj rozwijają się prawidłowo, chociaż skan wykazał u Jake’a obecność zakrzepu w mózgu, co jest prawdopodobnie skutkiem TTTS. Chłopiec będzie pod obserwacją specjalistów.

Jest to jedna z historii dająca nadzieję wszystkim rodzicom, ale i starającym się o dziecko. Rozwój medycyny daje ogromne szanse nie tylko na lepsze życie, ale na życie w ogóle. Pisaliśmy niedawno w naszym portalu o 6-letniej Erin, która dzięki innowacyjnemu leczeniu zaczęła zwyciężać z białaczką – jeszcze niedawno zapewne tego typu procedury nie byłyby możliwe. Ciągle do przodu!

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.