Przejdź do treści

Jak wygląda punkcja jajników?

punkcja jajników
Fotolia

Kluczowy moment procedury kontrolowanej hiperstymulacji jajników do zapłodnienia pozaustrojowego. Jak wygląda punkcja jajników – opowiem, gdyż jest owiany tajemnicą. Nie wiadomo jak wygląda, bo w Polsce wykonywany w sedacji (popularnie, choć niepoprawnie, zwanej narkozą). W tym artykule postaramy się przybliżyć Wam jak wygląda ten zabieg oczami pacjentki.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wygląda punkcja jajników: -36h przed punkcją

Po kilkunastodniowej stymulacji jajników, kiedy pęcherzyki osiągną rozmiar 15-20 mm lekarz zadecyduje, że już czas zakończyć ich wzrost i zmusić je do osiągnięcia dojrzałości. Osiąga się to za pomocą ludzkiej gonadotropiny kosmówkowej (hCG) lub agonisty GnRh. Niezależnie który preparat został Ci przepisany, musisz go podać sobie dokładnie na 36 godz. przed zaplanowaną punkcją.

Jak wygląda punkcja jajników: rano przed zabiegiem

Do sedacji musisz pozostać min. 8h na czczo, tj. bez jedzenia, picia, żucia gumy czy palenia papierosów. Niektóre kliniki zezwalają na spożywanie klarownych płynów do 3h przed punkcją. Pamiętaj, żeby zorganizować sobie powrót do domu, gdyż nie wolno Ci po znieczuleniu samej kierować samochodem przez kolejne 24h.

Jak wygląda punkcja jajników: -1h

Musisz pojawić się w klinice ok. 1h przed zaplanowaną godziną punkcji. Po dopełnieniu wszelkich procedur administracyjnych pielęgniarka zaprosi Cię do części zabiegowej kliniki. Tam dostaniesz jednorazową koszulę do przebrania się oraz kluczyk do szafki w której możesz schować swoje rzeczy. Zostanie Ci wskazane łóżko, porozmawia z Tobą anestezjolog (pamiętaj, że przekazywane mu informacje mają kluczowe znaczenie dla Twojego bezpieczeństwa, więc pomijanie faktów czy kłamanie nie wchodzą w grę). Pielęgniarka zmierzy Ci ciśnienie i założy wkłucie na dłoni przez które będą podawane leki (wenflon).

Po przejściu na salę zabiegową zostaniesz poproszona o położenie się na fotelu ginekologicznym, pielęgniarka anestezjologiczna zadba o podanie Ci tlenu i leków oraz podłączy aparaturę niezbędną do kontrolowania Twoich parametrów życiowych. Najczęściej stosowanym lekiem do krótkiej sedacji jest propofol, który jest mlecznobiały i powoduje, że od razu poczujesz dziwne zawroty głowy, a później obudzisz się w łóżku już po wszystkim.

Jak wygląda punkcja jajników: godzina 0.

Po podaniu znieczulenia czas sam zabieg. Ginekolog najpierw odkazi pochwę specjalnym aseptycznym płynem, a później wprowadzi głowicę USG z igła do punkcji. Umożliwia to bardzo dokładną aspirację każdego pęcherzyka. Igła podłączona jest do probówki z podciśnieniem umożliwiającym atraumatyczne pobranie oocytów.

240178_10153340659999566_2591949395943689463_o (1)11055332_10153340659879566_7520685979534449615_o

Kiedy ginekolog zakończy nakłuwanie pęcherzyków i upewni się, że podczas zabiegu nie doszło do krwawienia, anestezjolog za pomocą specjalnych leków wybudzi Cię ze znieczulenia i zostaniesz przewieziona do sali wybudzeń.

Podczas, gdy Ty masz pobierane komórki jajowe, Twój partner oddaje nasienie w specjalnie przygotowanym do tego celu intymnym pokoju.

Jak wygląda punkcja jajników: +1h-2h

Kiedy poczujesz się na siłach, pielęgniarka zaproponuje Ci coś do picia, a potem będziesz mogła się ubrać i spotkać z partnerem. Ten ciężki dzień w klinice kończy wizyta u lekarza podczas której zostaniecie poinformowani o liczbie pobranych komórek oraz dalszym planie działania (zapłodnienie, witryfikacja, transfer, itp.)

Zobacz także:

„Rak jajnika jest śmiercionośnym nowotworem”. Możesz wykryć go wcześniej!

Kontrast do rentgena przywraca płodność! Naukowcy są w szoku!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Karina Sasin

Lekarka, naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Za in vitro, ale przeciw projektowi „Ratujmy kobiety”. Do kogo dziś mówi Platforma Obywatelska?

Para podczas wizyty lekarskiej u ginekologa
fot. Fotolia

Chcę rozmawiać o edukacji seksualnej, o badaniach prenatalnych, o in vitro, o sprawach godności polskiej kobiety – powiedział Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, w rozmowie z RMF24. Zaznaczył jednak, że nie oznacza to poparcia postulatów zgłaszanych w projekcie „Ratujmy kobiety”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas rozmowy z RMF24 Grzegorz Schetyna zapowiedział spotkanie klubu parlamentarnego PO, podczas którego omówione zostaną kwestie m.in. dyscypliny partyjnej. Maja zostać wówczas podjęte decyzje w sprawie posłów, którzy zagłosowali za odrzuceniem projektu liberalizującego prawo dotyczące aborcji.

PO: in vitro – tak, aborcja – nie

Lider PO jednocześnie wyraźnie zaznaczył, że jego klub nie popiera zapisów projektu „Ratujmy kobiety”, zgłoszonego przez Barbarę Nowacką ze Zjednoczonej Lewicy. Podkreślił jednak, że należy rozmawiać o innych kwestiach związanych z prawami reprodukcyjnymi: dostępie do informacji, edukacji i leczenia, w tym m.in. do zabiegów in vitro.

– Chcę rozmawiać o edukacji seksualnej, o badaniach prenatalnych, o in vitro, o sprawach godności polskiej kobiety — mówił Schetyna.

Szef PO dodał, że choć jego klub deklarował poparcie dla skierowania projektu „Ratujmy kobiety” do prac w komisji, nie oznacza to poparcia zawartych w nim postulatów.

— Popieraliśmy tylko projekt obywatelski, żeby przekazać go do komisji. Taka była rekomendacja. Bardzo wyraźnie chcę to powiedzieć. Trzeba to zrozumieć i powiedzieć wprost – mówił w RMF24.

Czas na wyciągnięcie wniosków

W rozmowie Schetyna podkreślił, że ostatnie wydarzenia były sprawdzianem dla PO i pokazały, że potrzebne są zmiany, które pozwolą wyborcom na nowo zaufać jego partii.

– To jest trudny czas dla opozycji, dlatego musimy wyciągnąć z tego wnioski. Jest kwestia wspólnej pracy, połączenia sił opozycji i dobrego pomysłu na przyszłość – wyjaśnił.

Wspomniane połączenie opozycyjnych sił dotyczy potencjalnego porozumienia z Nowoczesną, z której szefem Schetyna prowadzi od jakiegoś czasu rozmowy.

– Rozmawiamy, o polityce także — powiedział w rozmowie z dziennikarzem RMF24.

Czy zjednoczenie opozycyjnych partii byłoby korzystne dla Polaków? Wiele osób uważa, że tak. Z najnowszych sondaży IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że opowiada się za tym aż 42,7 proc. wyborców.

Polecamy też: „Dzieci zamrażane i wylewane do zlewu”. Jarosław Gowin o in vitro

Na potrzeby wyborów samorządowych PO i Nowoczesna połączyły już siły w Koszalinie i Opolu. Kandydata na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego (PO) popierają zaś zarówno Nowoczesna, jak i SLD – obie te partie w ramach porozumienia wskażą swoich wiceprezydentów. W Krakowie politycy i działacze opozycji w tym tygodniu podpiszą tzw. deklarację krakowską, która określi warunki wspólnego startu w wyborach samorządowych.

Przypomnijmy, że Nowoczesna wyraźnie opowiada się za dofinansowaniem in vitro. Działacze partii  w wielu miastach prowadzili zbiórki podpisów pod projektami uchwał w sprawie dofinansowania in vitro z budżetu samorządów. Obecnie taka zbiórka trwa w Krakowie.

Źródło: RMF24, Wyborcza.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

W których miastach jest dofinansowanie do in vitro? Sprawdź listę!

w których miastach jest dofinansowanie do in vitro
fot. Pixabay

Kiedy w czerwcu 2016 roku ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zdecydował o wygaszeniu rządowego programu refundacji zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego, inicjatywę w tej sprawie przejęły samorządy. Zobacz, w których miastach jest dofinansowanie do in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Lokalni działacze działają prężnie – kilka miast oferuje swoim mieszkańcom dofinansowanie do in vitro, a część stara się, aby projekt trafił pod obrady. Oto aktualna lista miast, w których można ubiegać się o refundację.

Warszawa

Zakwalifikowanej parze z Warszawy przysługuje dofinansowanie w wysokości do pięciu tys. zł do każdej procedury. Maksymalnie można skorzystać z trzech zabiegów. Czas trwania programu przewidziano na lata 2017-2019. W roku 2018 i 2019 zarezerwowano na ten cel po 10 mln zł.

Poznań

Na in vitro w tym mieście radni zdecydowali rocznie przeznaczyć 1,8 mln zł, co pozwoli na dofinansowanie procedur 367 parom. Program rozpoczął się w sierpniu 2017 roku i ma obowiązywać do 2020 roku. Jedna para może skorzystać z trzech prób.

Gdańsk

Program w Gdańsku działa od końca 2017 roku i będzie trwał do 2020 roku. Roczny budżet na realizację programu to 1,1 mln zł. Jednej parze przysługują maksymalnie trzy próby po pięć tys. zł.

Częstochowa

Rocznie na refundację zapłodnienia pozaustrojowego w miejskim budżecie zarezerwowano 150 tys. zł, co wystarczy na pomoc 30 parom. Częstochowa to pierwsze miasto, które wprowadziło dopłaty do zabiegów. Początkowo program miał trwać od roku 2012 do roku 2014, ostatecznie przedłużono go jednak do 2020 roku.

Łódź

Łódzcy radni zdecydowali, że rocznie na in vitro przeznaczą 1 mln zł. Zakwalifikowanej parze przysługują maksymalnie trzy próby (do pięciu tys. zł za całość). Program trwa od 2016 roku do roku 2020. Maksymalna wysokość dofinansowania do zabiegu dla pary to pięć tys. zł.

Sosnowiec

Program przewidziano na lata 2017-2020. W tym czasie z pomocy klinik skorzysta 165 par. Łącznie miasto chce przeznaczyć na ten cel 800 tys. zł.

Szczecinek

Program „Dofinansowanie do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Szczecinek w latach 2017-2019” będzie kosztować miasto 100 tys. zł rocznie. Miasto pokryje 80 proc. kosztów procedury, ale nie więcej niż pięć tys. zł na parę. Maksymalnie można skorzystać z trzech prób.

Zobacz także: Nowy minister zdrowia nie planuje finansowania in vitro. „Jest wiele pilniejszych spraw”

—————————————————————————————-

Te miasta planują wprowadzić in vitro: Słupsk

Program ruszy prawdopodobnie w połowie 2018 roku i potrwa do roku 2022. Koszt rocznych wydatków zostanie ustalony po zakończeniu prac nad projektem. Szacuje się, że z inicjatywy skorzysta 178 par.

Ostrów Wielkopolski

Choć radni przyjęli uchwałę w 2017 roku, do dzisiaj (5 lutego 2018 roku) programu nie uruchomiono. W założeniu refundacja in vitro miała trwać od 2017 do 2019 roku. Na zabieg zakwalifikowana para miała otrzyma pięć tys. zł.

Piła

W lutym 2018 roku radni SLD rozpoczęli prace nad projektem dofinansowania in vitro w mieście. Na ten cel chcą przeznaczyć 220 tys. zł rocznie.

Włocławek

Również w tym mieście kluby SLD i Nowoczesna walczą o dofinansowanie zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego. Zgodnie z projektem złożonym w listopadzie ub.r. roczny koszt inicjatywy wyniósłby 390 tys. zł. Dokument został jednak zwrócony do poprawki, a radni zapowiadają dalsze starania w kierunku refundacji zabiegów.

Kraków

Od kwietnia ub.r. pod projektem „In vitro dla krakowian” zbierano podpisy mieszkańców. Zebrano ich aż 4,5 tys., jednak połowa z nich okazała się nieważna, przez co na początku roku uchwałę odrzucono. Na początku tego roku zebrano brakujące podpisy. Jeżeli urzędnicy rozpatrzą je pozytywnie, w ciągu trzech miesięcy uchwała zostanie wprowadzona pod obrady.

Twoje miasto oferuje refundację in vitro, a nie znalazło się na tej liście? Piszcie!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Urlopy rodzicielskie, badania genetyczne, a może… in vitro? Na jakie benefity mogą liczyć polscy pracownicy?

Pracownicy podczas pracy przy laptopie
Fot. Pixabay.com

Z badań wynika, że blisko 80% firm działających w Polsce oferuje swoim pracownikom pozapłacowe systemy motywacji. Jak te benefity wypadają na tle Europy oraz świata i czy jest szansa, by znalazło się wśród nich dofinansowanie in vitro? Postanowiliśmy to sprawdzić.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dofinansowanie leczenia niepłodności i technik wspomagania rozrodu, które dla wielu osób są jedyną szansą na rodzicielstwo, to inicjatywa niezwykle istotna i potrzebna społecznie. Różnorodne formy wsparcia dla pracowników, którzy przygotowują się do zabiegu in vitro, stają się powoli standardem w krajach europejskich i USA.

Przykład idzie z Zachodu

Wiele amerykańskich korporacji oferuje dofinansowanie in vitro z budżetu firmy. Należą do nich przede wszystkim giganci z branży technologicznej: Facebook, Apple, Google, Intel i Microsoft, ale nie tylko. Wsparciem tego typu mogą poszczycić się także m.in. Deloitte, Deutsche Bank, Mastercard, Tesco i EY. Niektóre duże przedsiębiorstwa (m.in. Johnson&Johnson USA i Discovery Communications) idą o krok o dalej – gwarantują pokrycie wszystkich kosztów, które pracownik poniósł w związku z procedurą in vitro.

Z dobrych praktyk słynie też amerykański Starbucks, który od ponad roku oferuje dofinansowanie in vitro nawet pracownikom zatrudnionym na pół etatu. Dyrektor generalny przyznaje nawet, że spółka wydaje więcej na ubezpieczenie zdrowotne swoich pracowników niż… na ziarna kawy. Wszystkie wymienione firmy mają swoje oddziały w Polsce, ale ich polityka socjalna nie jest, niestety, globalna.

Zobacz również: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Mniejsze przedsiębiorstwa w USA od kilkunastu miesięcy mogą korzystać ze wsparcia programu Carrot Fertility, który oferuje pracodawcom m.in. dofinansowanie inseminacji domacicznej oraz in vitro w ramach benefitów pracowniczych.

In vitro w ramach benefitów pracowniczych – czy w Polsce jest to możliwe?

Czy podobne rozwiązania byłyby możliwe również na gruncie polskim? Z formalnego punktu widzenia – nic nie stoi na przeszkodzie. Sieci prywatnych poradni medycznych nie zamykają się na niestandardową współpracę z pracodawcami i pracownikami. Podkreślają, że szeroki zakres usług, które świadczą, pozwala odpowiedzieć na różnorodne potrzeby pacjentów.

– Zdrowie naszych pacjentów jest dla nas najważniejsze. Dlatego zawsze jesteśmy otwarci na dyskusje z klientami na temat sposobów realizacji różnych zakresów opieki medycznej, wynikających ze zgłaszanych przez pacjentów potrzeb zdrowotnych – podkreśla Arkadiusz Tatar, dyrektor medyczny ds. opieki ambulatoryjnej Grupy LUX MED.

Polski pracodawca – nie taki straszny, jak go malują

W ostatnich latach wiele zmieniło się także w nastawieniu samych pracodawców. Jak wynika z badania zrealizowanego przez Sedlak&Sedlak, już trzy na cztery firmy działające w Polsce proponują pozapłacowe systemy motywacji. Przeważnie są to szkolenia, możliwość pracy w systemie home office, a także pakiety sportowe i medyczne.

Chociaż te ostatnie przewidują zazwyczaj podstawowy zakres opieki zdrowotnej, część pracodawców decyduje się na ich rozszerzenie o bardziej kosztowną diagnostykę i zabiegi. Czy mogłoby zatem znaleźć się wśród nich dofinansowanie in vitro? Być może – problem w tym, że z takimi prośbami nie zgłaszają się sami pracownicy. Tymczasem oferta benefitów tworzona jest niejednokrotnie w oparciu o ich zapotrzebowanie (m.in. w tzw. systemie kafeteryjnym).

– W Polsce nie mieliśmy jak dotąd próśb ze strony pracowników dotyczących in vitro. W związku z powyższym nie mieliśmy okazji, aby tę kwestię rozważać – przyznaje Ewa Rzeczkowska, rzeczniczka prasowa polskiego Deloitte.

Rzeczkowska podkreśla jednocześnie, że firma, którą reprezentuje, uważnie słucha swoich pracowników i wyraża troskę o ich zdrowie. W ostatnim czasie wszystkim zainteresowanym pracownikom sfinansowano m.in. badania genetyczne ukierunkowane na określenie stopnia ryzyka zachorowania na nowotwór piersi, jajników lub prostaty. To cenne wsparcie medyczne, które pokazuje, że polskie firmy coraz bardziej otwierają się na potrzeby zdrowotne swoich pracowników.

Zbuduj społeczność

Wiele przedsiębiorstw dostrzega także wagę dodatkowych świadczeń rodzicielskich – dzięki nim może m.in. przyciągnąć i zatrzymać najlepszych specjalistów. Benefitami pracowniczymi, które są przez nich najbardziej pożądane, są żłobki i przedszkola na terenie pracy, wyciszone i komfortowe sale przeznaczone dla mam karmiących, ale też dodatkowe urlopy na naukę i opiekę nad dziećmi. Z duchem czasu idzie choćby polski oddział Microsoft.

– Niedawno dodaliśmy do szerokiego wachlarza benefitów pracowniczych w Microsoft w Polsce wydłużony do 6 tygodni urlop rodzicielski dla ojców oraz rodziców adopcyjnych. Oznacza to, że ojcowie mogą cieszyć się nie tylko gwarantowanymi przez Kodeks pracy 2 tygodniami urlopu ojcowskiego, ale także dodatkowymi 4 tygodniami, które pozwalają zbudować bliższą więź z dziećmi – mówi nam Joanna Frąckowiak z Microsoft. – W przypadku rodziców adopcyjnych mogą z tego benefitu korzystać pracownicy obojga płci. Dodatkowo pracownicy Microsoft w Polsce mogą korzystać również z 4 tygodni płatnego urlopu opiekuńczego w sytuacjach poważnego zachorowania bliskiego członka rodziny – dodaje.

Zwiększanie takiego wsparcia ponad zakres wymagany prawem to bardzo pozytywny trend, świadczy bowiem o rosnącej wrażliwości społecznej pracodawców. Jak zatem nakłonić ich do wsparcia – finansowego i społecznego – naszych przygotowań do procedury in vitro? Warto zastosować się do rady udzielonej przez Katie Evans-Reber, specjalistki HR w amerykańskim start-upie Gusto.

– Przede wszystkim: zbuduj społeczność. Im więcej osób chce określonej korzyści, tym bardziej prawdopodobne jest, że pracodawca weźmie pod uwagę twoje postulaty – podpowiadała w rozmowie z magazynem Forbes.

Dofinansowanie in vitro przez firmę: jest jeszcze fundusz socjalny

Pamiętajmy również, ze pracodawcy z jednostek budżetowych i samorządowych oraz ci, którzy zatrudniają powyżej 50 pracowników, dysponują tzw. zakładowym funduszem świadczeń socjalnych. Środki, które są w nim gromadzone, umożliwiają pracownikowi uzyskanie wsparcia finansowego w sytuacjach kryzysowych. A taką sytuacją – przy braku centralnego dofinansowania in vitro – jest dla wielu par kosztowne leczenie niepłodności.

Środkami z funduszu socjalnego dysponuje pracodawca i to on podejmuje decyzje, na co je wykorzystać. Każdy przypadek rozpatrywany jest zazwyczaj indywidualnie. Potwierdza to przykład dużej korporacji działającej w Polsce – TVN.

– W przypadku problemów zdrowotnych i nieprzewidzianych zdarzeń losowych pracownicy znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej lub życiowej mogą zwrócić się o udzielenie zapomogi z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Każda taka sprawa rozpatrywana jest jednak indywidualnie, a informacje o niej objęte są klauzulą poufności – poinformowało nas Biuro Prasowe TVN.

Czy zatem dofinansowanie in vitro przez firmę jest w Polsce możliwe? Na pewno warto to sprawdzić – jeśli tylko mamy ku temu sposobność i sprzyja nam sytuacja zawodowa.

Polecamy też: „Adopcja? Przykro mi, nie wygląda to tak jak na filmach” – mocne słowa, które zderzają wyobrażenie z rzeczywistością

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

PO i Nowoczesna mają wspólny plan na samorządy. Czy są zgodne ws. in vitro?

Posłowie Nowoczesnej na sali sejmowej
Fot.: Wikimedia Commons

Platforma Obywatelska i Nowoczesna zaprezentowały szczegóły porozumienia, które ma pozwolić im na wspólny start w wyborach samorządowych i późniejsze stworzenie koalicji. W dokumencie uwzględniono ustalenia dotyczące zabiegów in vitro. Jakie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z opublikowanym dziś manifestem „Bliżej Ludzi”, Platforma Obywatelska i Nowoczesna opracowały plan wspólnych działań m.in. w obszarze ochrony zdrowia. Wśród licznych zamierzeń przedstawionych wyborcom znalazło się finansowanie zabiegów in vitro i dostęp do antykoncepcji awaryjnej.

„W każdej przychodni i każdym szpitalu samorządowym będzie można otrzymać receptę na antykoncepcję awaryjną. Będziemy finansować zabiegi in vitro i dążyć do przywrócenia krajowego programu przeciwdziałania niepłodności” – czytamy w manifeście.

Finansowanie in vitro: samorządowe czy rządowe?

Jak jednak nieoficjalnie dowiedziała się Gazeta Wyborcza, PO i Nowoczesna nie są w tej sprawie jednomyślne.

Choć obie partie zgadzają się co do potrzeby finansowania in vitro, wskazują różne źródła, z których miałyby pochodzić środki na ten cel. Nowoczesna opowiada się za tym, by in vitro było finansowane przez samorządy przez całą kadencję, zaś PO chce, by było tak tylko do czasu zmiany rządu. Po wygranej Platformy finansowaniem in vitro miałby się zająć rząd.

Wspólny program PO i Nowoczesnej: co poza in vitro?

Poza dofinansowaniem in vitro liderzy obu partii zapowiadają przede wszystkim wprowadzenie bezpośrednich wyborów na starostów oraz likwidację urzędów wojewódzkich. Manifest uwzględnia też: zracjonalizowanie zarządzania placówkami świadczącymi usługi medyczne, efektywną walkę ze smogiem, promocję transportu publicznego i samorządowy program mieszkaniowy.

Jak wynika ze wspólnych ustaleń, PO i Nowoczesnej zależy też, by samorządy w większym stopniu odpowiadały za edukację i dostęp do kultury. Nie mniej ważne są postulaty dotyczące lokalnego wsparcia dla osób z niepełnosprawnością i seniorów.

„Przeanalizowaliśmy nasze programy i dziś już wiemy, że Platformę Obywatelską i Nowoczesną łączy pomysł na Polskę bardziej zdecentralizowaną, dobrze rządzoną i bliską ludziom” – czytamy w manifeście sygnowanym przez liderów obu partii. „Dzięki realizacji naszego programu Polska stanie się zdecentralizowanym, nowoczesnym państwem obywatelskim” – deklarują partie na końcu dokumentu.

Pełny manifest „Bliżej ludzi” dostępny jest m.in. po tym adresem (PDF).

Źródło: platforma.org, nowoczesna.org, gazeta.pl

Przeczytaj również: Bezpłatne in vitro i badania prenatalne. Tym partia Razem zawalczy o głosy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.