Przejdź do treści

Wśród pułapek niepłodności – rozmowa z autorkami książki „Nadzieja na nowe życie.”

nadzieja na nowe życie agnieszka doboszyńska

Rozmowy z dwiema z trzech autorek książki „Nadzieja na nowe życie” mogłyby trwać w nieskończoność. Ciepłe, inspirujące, empatyczne kobiety, które napisały książkę – także na podstawie własnych doświadczeń – pozwalającą lepiej zrozumieć, co spotyka kobietę doświadczającą niepłodności. Z Justyną Kuczmierowską i Agnieszką Doboszyńską rozmawiała Jolanta Drzewakowska.

Książka dzieli się na 28 dni, dlaczego?

AD: Książkowy cykl kobiecy ma 28 dni, chodzi o symbol, ten cykl determinuje przecież codzienność większości niepłodnych kobiet.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

JK: Życie kobiety starającej się o dziecko jest wpisane w ten cykl, zależne od niego. Początek – rozpacz, smutek, że znowu się nie powiodło. Środek – owulacja, gdy w organizmie kobiety fizjologicznie wszystko przygotowuje się na poczęcie, wtedy wzrasta nadzieja i wiara. Tuż przed okresem – moment bardzo silnego napięcia, czy znowu będzie tak samo, czy jednak tym razem się uda.

Pierwszą częścią każdego rozdziału jest dziennik…

AD, JK: …a drugą – poradnik. Każdy rozdział jest poświęcony innej tematyce, w związku z czym  poradnik zawsze dotyczy tego samego aspektu, który w dzienniku porusza bohaterka książki – fikcyjna Anna doświadczająca niepłodności.

Pisałyście o swoich doświadczeniach, ale spotykałyście się również z innymi kobietami, które zmagały się z tym problemem.

JK: Zarówno ja, jak i Asia mamy za sobą lata starań o dziecko. Asi dwa lata, ja – pięć. Nie chciałyśmy pisać o konkretnych sytuacjach z naszego życia, wyciągnęłyśmy tylko esencję, którą połączyłyśmy z doświadczeniami innych. Pisałyśmy o kobietach, które dotyka problem niepłodności. Mam za sobą trudny czas starań o dziecko, co sprawia, że łatwiej mi zrozumieć osoby, które też tego doświadczają. Jestem gotowa mówić o tych skomplikowanych sytuacjach z perspektywy czasu. Byłam po obu stronach.

Niektóre osoby, które doświadczyły niepłodności, nie chcą wspominać i wracać do tych spraw. Dla nich druga strona lustra to pancerna szyba. Nie chcą się spotykać z ludźmi, którzy wciąż walczą. To wymaga nieustannej empatii i wrażliwości. Nie chcą pamiętać emocji z tego okresu, lecz wykrzyczeć światu, że im się udało.

AD:  Sam fakt, że pisałyśmy tę książę we trzy, nauczył nas wielu rzeczy. Każda z nas ma za sobą różne przeżycia zawodowe i osobiste. Oprócz tego zdobywałyśmy konkretną wiedzę podczas pisania określonych rozdziałów, no i uczyłyśmy się od kobiet, które poznawałyśmy na prowadzonych przeze mnie i Justynę warsztatach.

Wiele rzeczy udało nam się odkryć samodzielnie i zebrać w spójny system. Lubimy myśleć, że czas niepłodności zastawia charakterystyczne pułapki na osoby starające się o dziecko. Ukrywanie niepłodności jest jedną z nich, inną mogą być trudności w życiu intymnym – nastawienie na poczęcie w danym dniu, o danej godzinie niszczy spontaniczność intymnych spotkań. Charakterystyczne jest odwieszanie wszystkich swoich marzeń i pragnień na haczyku z założeniem, że zajmiemy się nimi, gdy już się uda zajść w ciążę, gdy urodzi się dziecko…

JK: Książka była też fantastyczną okazją, by przedyskutować wiele tematów, o których miałyśmy inne zdanie. Bardzo cenne i wartościowe było dla nas zrozumienie sedna pewnych zjawisk i tematów.

Który rozdział był dla każdej z Was najważniejszy?

JK: Bardzo ciekawie wspominam rozdział na temat seksu, który naprawdę wymagał przemyślenia i zastanowienia się, co w tym temacie jest najważniejsze, co liczy się w bliskości fizycznej.

AD: To było piękne, gdy dostałam go do sczytania, poczułam wypieki na twarzy… (śmiech)

Co jest istotne w seksie?

JK:  Potrzeby kobiety i mężczyzny w wielu obszarach są inne. Warto znać te różnice. Seksualność to jest taki obszar w życiu pary, który się zmienia i ewoluuje, warto więc mieć przestrzeń na zmiany w swojej seksualności, w intymnych spotkaniach. Wiemy, że częstym doświadczeniem par starających się o dziecko jest przemęczenie, znudzenie zbliżeniami. W tym czasie seks z zegarkiem w ręku może stać się męką. Sposób napisania rozdziału o seksie był swoistym wyzwaniem, ponieważ ma on określony cel terapeutyczny. Próbujemy trochę zachęcić do zabawy seksem, trochę też sprowokować.

Pytałaś o najważniejsze rozdziały. Chciałabym także podkreślić wagę pierwszego, który wprowadza czytelnika w temat niepłodności, czyli bardzo trudnego starania się o dziecko. Szerszy kontekst, który pokazuje, z jak trudnym i bolesnym zagadnieniem mamy do czynienia.

Podczas pisania także bardzo ważny był dla mnie rozdział o adopcji. Mówi on o istocie rodzicielstwa w ogóle. Zachęca do zastanowienia się o co chodzi w miłości między rodzicem a dzieckiem, o co chodzi w tej relacji. Bardzo sobie cenię ten rozdział…

AD: …i nie chodzi tylko o relację z adoptowanymi dziećmi. Są rzeczy uniwersalne dla wszystkich relacji rodzicielskich.

A Twoje ważne rozdziały?

AD: Każdy rozdział naszej książki, jak wierzymy, jest istotną cząstką wsparcia na drodze zmagań z  niepłodnością. Dla mnie jednak jeden z ważniejszych rozdziałów to Sens starań, który mówi o tym, że wszystko w życiu ma sens, choć czasem jest to cholernie trudne do zrozumienia.  Może być tak, że sens zdarzeń, uda się dostrzec dopiero po pięciu, a może dwudziestu pięciu latach, po dziecięciu ale miesiącach, po dwudziestu dniach. Nie jest to łatwa sztuka, szczególnie jeśli doświadcza się trudu, cierpienia, rozpaczy, ale założenie, że sens jest, zawsze jest i bywa bardzo uwalniające.

JK: Może też dać poczucie spokoju. Przekonanie, że choć jestem teraz w niełatwej sytuacji, to ma mi ona przynieść coś dobrego, przed czymś mnie uchronić, wzmacnia.

Dzięki trudnym przeżyciom mogę coś odkryć, coś zmienić, mogę docenić wartość pewnych obszarów swoim życiu, rozwinąć się, spotkać niezwykłe osoby, mogę napisać książkę…

 

AD: Drugi ważny rozdział, który przychodzi mi do głowy, to ten dotyczący przeszłości: dzieciństwa, trudnych doświadczeń, tego co minęło, a co daną osobę ukształtowało. Człowiek nie jest wyrwaną z kontekstu jednostką, jest coś przed nim, jest coś teraz, jest coś po nim. Jest system rodzinny i uwarunkowania z przeszłości. Warto się temu przyjrzeć, mieć świadomość, że nie wszystko, co robię, jest tylko moją decyzją.

W jednym z rozdziałów podpowiadacie, jak sobie radzić z sytuacjami społecznymi, czyli idziesz na imprezę, ciocia się pyta, kiedy będzie dziecko…

JK: Dałyśmy bardzo różne propozycje na takie trudne sytuacje społeczne. Ich wybór zależy od gotowości i możliwości pary, nie wszyscy mają przecież odwagę i chęć, aby mówić na temat swoich trudności z poczęciem. Każdy powinien, w zgodzie ze sobą, znaleźć taki sposób  przekazania innym tej informacji , który jest dla niego możliwie najlepszy.

Między innymi proponujecie napisanie listu.

AD: Tak, bo ktoś, kto nie ma odwagi rozmawiać z innymi na trudne tematy, kto nie potrafi się w bezpośredniej relacji obronić, może napisać list, maila, wyrazić swoje myśli w taki bardziej bezpieczny sposób.

Mam wątpliwości, co do takiego rozwiązania.

AD: Spójrz na to inaczej, dzięki listowi w niebezpośredni sposób możesz wyrazić to, czego nie umiesz powiedzieć wprost. Jest w tym jeszcze inna wartość. Chodzi o sam fakt uświadomienia sobie, że „bywam ofiarą” i „nie chcę tak więcej”.  Nie spodziewamy się, że osoba, która nie ma odwagi zawalczyć o siebie, nagle przeczyta rozdział naszej książki, pójdzie i „wywali” wszystko prosto w twarz. Chcemy tylko pokazać, że przyjmowanie cięgów, niewygodnych pytań jest w pewnym stopniu związane z tym, jak dana osoba sama funkcjonuje i jak komunikuje się z innymi ludźmi.

To, jaki mamy stosunek do innych ludzi, wynika z tego, kim jesteśmy, zgodnie z mottem: będą cię traktować tak, jak sobie na to pozwolisz, albo idąc dalej: będą cię traktować tak, jak ty będziesz się traktować! Każda osoba doświadczająca niepłodności ma prawo odpychać niewygodne pytania, ma prawo odpowiedzieć, że nie ma ochoty o tym rozmawiać.

JK: Bardzo często się zdarza, że osoby, które starają się o dziecko, muszą znosić cięgi ze wszystkich stron. Reakcja na to jest bardzo różna, czasem ostra, czasem bardziej delikatna, czasem nie ma jej w ogóle. Nie należy oczekiwać, że wszyscy nagle będą dla nas mili i będą dawać nam tylko to, co dobre, ale rzeczywiście możemy wpływać na te sytuacje wokół nas, wyjść z roli ofiary.

AD: Zawsze można poprosić o pomoc. Osoby, które przychodziły do nas na warsztaty, zachęcałyśmy do szukania wsparcia u specjalisty np. psychoterapeuty, przewodnika duchowego, czy choćby przyjaciółki.

JK: Warto też przećwiczyć sobie te trudne sytuacje. Przyjaciółka może wejść w rolę wrednej ciotki i zacząć do nas mówić: „Ooo, wy to karierowicze, odkładacie dziecko na potem…”, wówczas można zaobserwować swoje uczucia i spróbować odpowiednio reagować.
Czytając tę książkę, odniosłam wrażenie, że kobieta musi bardzo dużo zrobić, by żyło jej się lepiej.

AD: A nie jest tak, że każda z nas dużo musi?

JK: Bez wątpienia warto podkreślić, że na kobietach ciąży niezwykła presja. Kobieta musi się spełnić zawodowo, być piękna, zadbana, świetnie ubrana, mieć dobry dom. Podczas pisania książki miałyśmy takie poczucie, że udzielamy masy „dobrych” porad i wskazówek, a to też może być obciążające. Wierzymy jednak, że przeczytanie „Nadziei na nowe życie” zachęci kobiety do przyjrzenia się różnym obszarom swojego życia, że pomoże im lepiej się poznać i zrozumieć, stać się silniejszymi w tym trudnym czasie oczekiwania na dziecko. Ważnym rozdziałem naszej książki jest ten, w którym pokazujemy, że jednak nie wszystko od nas zależy.

A co od nas zależy?

JK: W niepłodności jest duży obszar, który od kobiety nie zależy, tak samo zresztą,  jak i obszar, za który jest odpowiedzialna. W książce pokazujemy różnicę między tymi dwiema płaszczyznami.

AD: Starałyśmy się podkreślić, że ważne jest, aby rozpoznać, czego tak naprawdę chcemy. Mówisz, że kobieta wiele musi, więc jeżeli ona ma przekonanie, że musi, to powinna zadać sobie pytanie: chcę czy muszę?

JK: JK: Żeby to „muszę” było tylko moim „muszę”. Napisałyśmy tę książkę z założeniem, że będzie to zbiór doświadczeń, propozycji, wskazówek, informacji, z których każda czytelniczka może wybrać to, czego jej konkretnie potrzeba.

W jednym z rozdziałów mówicie o zarządzaniu stresem, zarządzaniu leczeniem. Nawet w tak intymną sferę wdziera się korporacyjna terminologia? Miałam refleksję, że taki język ma za zadanie pokazać, że nawet w tej sferze wszystko mamy uporządkowane, bardzo dopracowane…

AD: Podoba mi się Twoja myśl, bo ja jestem ta bardziej antykorporacyjna, ale na obronę terminologii, którą przyjęłyśmy w książce, powiem, że jest dużo osób, które na co dzień myślą takimi biznesowymi sformułowaniami i odnajdują się w tym: „O, to coś dla mnie – zarządzanie stresem”.

Zatem nie dość, że jesteś w trudnej i męczącej sytuacji, to jeszcze musisz tym wszystkim zarządzać: i leczeniem, i stresem, i relacjami… Z bolesnego, czasami traumatycznego doświadczenia robi się pole do zarządzania.

JK: Ale czy tak właśnie nie jest? Życie podporządkowane staraniom o dziecko to chodzenie do lekarza, na USG, współżycie na czas, wyjazdy, praca… Nie trzeba tym zarządzać?

Ja jestem przeciwna sformułowaniu „zarządzanie”. Tymi rzeczami nie da się zarządzać, one po prostu się dzieją. Możemy się nauczyć z nimi lepiej żyć i tyle. Natomiast rozumiem Twój argument dotyczący tego, że są osoby, które bardzo lubią myśleć, że potrafią tym wszystkim zarządzać.

JK: Zgoda, ale zwróć uwagę, że osoby, które doświadczają niepłodności, często mają poczucie olbrzymiego braku kontroli nad swoim życiem, dlatego też danie im odrobiny tej kontroli może być odciążające.

Mówisz o dawaniu poczucia kontroli. Moim zdaniem niepłodność, i w ogóle choroby, są jednak takimi sytuacjami w życiu, nad którymi nie możemy zapanować, ale budujemy sobie taką ułudę, dzięki której mamy wrażenie, że jest inaczej. Czy w ten sposób nie sugerujemy czytelniczkom, że jeżeli się nie uda, to znaczy, że źle „zarządzały”?

AD: Nie, to nie tak, my chcemy wskazać te obszary, w których możemy coś zdziałać. Słynne zdanie Marka Aureliusza: „Boże, daj mi mądrość, żebym umiał odróżnić jedno od drugiego…”. Rzeczy, na które mamy wpływ, od rzeczy, na które tego wpływu nie mamy.

JK: Rozumiem Twój punkt widzenia, ale chcę podkreślić jeszcze jedną bardzo istotną rzecz. Wiele badań wskazuje, że to właśnie nadmierny poziom stresu tak źle wpływa na fizjologię kobiety.

Stres, jeśli jest silny, długotrwały, potrafi wyrządzić wiele szkód. Dlatego chciałyśmy pokazać, że nad tym wszystkim warto zapanować. Skupić się, aby tak zmienić swoje życie, żeby ten stres zminimalizować, zapanować nad nim i mieć siłę do dalszych zmagań.

 W Waszej książce poruszony został również temat kobiecości. Miałam wrażenie, że jest to trochę stereotypowe podejście: umaluj się, wyszykuj, załóż szpilki… Czy o to chodzi w kobiecości?

 JK: Bardzo dużo rozmawiałyśmy na temat tego, czym jest kobiecość, starałyśmy się to pokazać w literackiej części naszej książki, czyli dzienniku Anny. Kobiecość ma bardzo wiele twarzy, a każda z nich jest piękna. Uważam, że kobiecość to przede wszystkim wnętrze, sposób, w jaki kobieta sama się ze sobą czuje, jak o sobie myśli, kim jest, jakie ma wartości, pasje…

Ale wbrew temu, co teraz mówisz, w książce definiujecie kobiecość także poprzez wygląd zewnętrzny.

JK: Spotykamy się z tym, że kobiety, które starają się o dziecko, mają tendencję do tego, by nie czuć się kobieco, bo dla nich definicją kobiecości często jest zostanie mamą, a jak tego nie osiągną, wydaje im się, że nie są kobietami. My uważamy, że są i staramy się o to, by dbały o swoją kobiecość tak, jak to czują. Tak, jak uważają. W pracy z kobietami doświadczającymi niepłodności np. zadajemy takie pytanie: na ile czujesz się kobieco? W skali od 1 do 10? To jest bardzo ciekawe, że kobiety, z którymi pracujemy, czasami dają sobie bardzo mało punktów. Zachęcamy wtedy, by w ramach ich definicji kobiecości wzmacniały w sobie to poczucie. Wszak nie kto inny, tylko kobieta może urodzić dziecko. Często wprowadzane zmiany wiążą się z wyglądem zewnętrznym, ale czasami kobiety decydują się odpocząć, zadbać o własne mieszkanie, zapisać się na taniec itd.

Agnieszko, stworzyłaś koncepcję „wielkiego chcenia”. Czym ona jest?

AD: Wielkie chcenie można odczuwać na różnych płaszczyzn życia. Ono nie musi dotyczyć płodności. Jest to ogromne pragnienie, które sprawia, że wszystko kręci się wokół niego. Myśli krążą wokół tego, co chce się zdobyć (pracę, figurę, partnera). Posiadanie wielkiego marzenia czy pragnienia nie jest jeszcze wielkim chceniem. Wielkie chcenie jest wtedy, kiedy zaczyna męczyć, wykańczać. Robimy na warsztatach takie ćwiczenie, wizualizację: zamknij oczy, wejdź do ogrodu i podejdź do pokrętła wielkiego chcenia, możesz z nim zrobić, co chcesz, możesz je podkręcić, by było jeszcze większe, albo przykręcić. Wizualizacje tego pokrętła są niesamowite i wiele mówią o potrzebach i doświadczeniach osoby, które je sobie wyobraża. Wielkie chcenie może także stać się zasłoną dymną, zastępczym kłopotem, mającym przesłonić inne trudności życiowe, które  są męczące. Mamy ogromny problem, np. doświadczamy  niepłodności, cierpimy, przez co przestajemy dostrzegać inne, równie trudne, aspekty życia. „Nadzieja na nowe życie” pokazuje, jak zmniejszyć wielkie chcenie, nie pozbawiając się jednocześnie pięknego marzenia o dziecku.

 NADZIEJA NA NOWE ŻYCIE

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Nowy program TV: w roli głównej pary walczące z niepłodnością

W programie: „Ja, Ty i niepłodność” występuje sześć par starających się o dziecko, borykających się ze skrajnymi emocjami. Bohaterowie są rozdarci między nadzieją a zwątpieniem. Program ukazuje ich determinację, wątpliwości i chwile wzruszeń, ale także rezygnację związaną z wysokimi kosztami leczenia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Premiera nowego cyklu reportaży o parach starających się o dziecko w telewizji TVN style ruszyła pod koniec maja.

W pierwszym odcinku poznaliśmy trzy pary odwiedzające kliniki leczenia niepłodności

Denice i Mark w ciągu pięciu lat przeszli dziesięć cykli leczenia niepłodności. Mają już Betti, która urodziła się z in vitro, ale pragną by córeczka miała rodzeństwo. W programie mogliśmy zobaczyć, jak wracają do tej samej kliniki i tej samej lekarki z nadzieją na zajście w ciążę. Oboje są bardzo zaangażowani w starania o drugie dziecko. Z jednej strony jest im łatwiej, bo już są rodzicami, ale czasem bywa też trudniej, bo wiedzą z jakimi ogromnymi wyrzeczeniami i ograniczeniami wiąże się procedura in vitro.

Kolejnymi bohaterami są: Karolina (Polka mieszkająca za granicą) i Sean, którzy poznali się na portalu randkowym, szybko zaręczyli i wzięli ślub. Po dwóch latach bezowocnych starań o dziecko postanowili zgłosić się do kliniki leczenia niepłodności. Wyniki obojga są wzorcowe, za to USG ujawnia liczne torbiele na jajnikach Karoliny. Ich powodem prawdopodobnie jest endometrioza. Karolina jest zrozpaczona i zszokowana – musi pojechać do Polski na operację usunięcia zmian, by natychmiast potem w Wielkiej Brytanii skorzystać z programu in vitro.

Z kolei Dindra i Stewart są rodzicami poczętego naturalnie Josha, ale od kilku lat bezskutecznie starają się o drugie dziecko. Dindra wielokrotnie poroniła, obecnie ma 37 lat i wie, że nie może czekać. Tym bardziej, że cierpi na wiele chorób, które – łagodnie mówiąc – nie ułatwiają zajścia w ciążę.

Polecamy: 5 porad – jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

W niedzielę w TVN Style widzowie poznali kolejne trzy pary i ich walkę o upragnioną ciążę

Fiona i Eoghan od 3 lat bez powodzenia starają się o dziecko. Niedawno rozpoczęli terapię in vitro a informacja, że wiele par w Irlandii zmaga się z problemem niepłodności – bardzo im pomogła i dodała otuchy. Widząc kolejki w klinice, przekonali się, że nie są sami. Pierwsza seria zastrzyków nie przyniosła pożądanych efektów, pęcherzyki jajowe nie urosły. Czy Fiona, która panicznie boi się zastrzyków, oraz jej mąż, zdecydują się na kontynuacje terapii?

Kolejna para to Robbie i Naoimh, którzy starają się o dziecko od czterech lat. On ma już dwójkę z poprzedniego związku, ona – od dwudziestu lat próbuje zajść w ciążę. Kilkakrotnie się to udało, ale następowały poronienia… Robbie i Naoimh postanowili rozpocząć procedurę in vitro z gametami obcej dawczyni. To zwiększa procent szans na powodzenie z zaledwie 6% aż do 65%! Dawczynią będzie kobieta z Czech, której Robbie i Naoimh bardzo chcieliby kiedyś podziękować…

Czytaj też: Wysoka skuteczność zabiegów in vitro – od czego zależy

Poznamy też Emmę i Biankę, które od kilku lat są w związku i niedawno wzięły legalny ślub. Od początku znajomości rozmawiały o założeniu rodziny i dzieciach. Nie są pacjentkami a bardziej klientkami kliniki – Biankę czeka inseminacja wybranymi z katalogu komórkami dawcy nasienia. Czy zajdzie w ciążę?

PREMIERA trzeciego odcinka „Ja, Ty i niepłodność” miała miejsce w TVN Style w niedzielę 10 czerwca o godz. 16:45. Powtórka programu: Czwartek, 14 czerwca, godz. 00:10.

POLECAMY: Jak się wspierać podczas leczenia niepłodności – radzi psycholog 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Miasto sfinansuje badania w kierunku niepłodności. Ruszyła rejestracja!

Badania w kierunku niepłodności pierwotnej
Fotolia

Zielonogórzanie mają niezwykłą szansę na skorzystanie z bezpłatnej, specjalistycznej diagnostyki medycznej w kierunku niepłodności pierwotnej. Na badania można zgłaszać się do Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze. Kto i jak może z nich skorzystać? Przeczytaj!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezpłatne badania w kierunku niepłodności pierwotnej

W ramach projektu, który stanowi kontynuację programu rozpoczętego w 2011 roku, mieszkańcy Zielonej Góry (zameldowani na pobyt stały lub czasowy) mogą nieodpłatnie zgłosić się na diagnostykę niepłodności pierwotnej. Świadczenia, z których skorzysta 60 osób, będą oferowane w Poradni Diagnostyki Niepłodności funkcjonującej przy Ginekologiczno-Położniczej Izbie Przyjęć Szpitala Uniwersyteckiego im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze.

Wśród specjalistów, którzy zajmują się realizacją programu, znaleźli się lekarze kilku specjalności: ginekolodzy, urolodzy i psycholodzy. Planowane są m.in.:

  • konsultacje medyczne dla par doświadczających trudności w poczęciu dziecka,
  • diagnostyka USG,
  • diagnostyka laboratoryjną i mikrobiologiczną.

Ponadto pacjenci mogą liczyć na laparoskopię, badania HSG, konsultacje urologiczno-andrologiczne, a także opiekę psychologiczną. Wszystkie świadczenia wykonywane są w ścisłej współpracy z ośrodkami leczenia niepłodności.

Poradnia Diagnostyki Niepłodności w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze działa w poniedziałki i piątki w godz. 11.00-13.00. Osoby zainteresowane udziałem w programie proszone są o wcześniejszą rejestrację pod nrem tel.: 68 329 64 30 lub 68 329 63 05 (w dniach działania poradni, w godz. 7.00-14.30).

POLECAMY RÓWNIEŻ: Diagnostyka niepłodności. O czym warto pamiętać? [WIDEO]

Mieszkańcy skorzystają też z diagnostyki w kierunku nowotworów i niedosłuchu

Mieszkańcy Zielonej Góry mogą również skorzystać z bezpłatnej diagnostyki w kierunku niedosłuchu (skierowanej do dzieci i młodzieży) oraz nowotworów głowy i szyi (dla osób w wieku 40-65 lat).

Więcej informacji można uzyskać, kontaktując się z personelem szpitala.

Źródło: zielonagoranews.pl, onet.pl

ZOBACZ TAKŻE: Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Książka „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei”

Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością
fot. www.empik.com

Co dzieje się z psychiką kobiety walczącej z niepłodnością? Jaką rolę w tej walce może odegrać psycholog? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w książce „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” autorstwa Aleksandry Dembińskiej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Polsce jest około 9 milionów kobiet w wieku rozrodczym, z czego szacuje się, że kłopoty z poczęciem może mieć do 25 proc. par. Książka „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” skupia się na psychologicznych problemach związanych z doświadczaniem niepłodności.

Uwzględnia przy tym wszystkie możliwe sposoby radzenia sobie z problemem – zarówno leczenie, jak i decyzję o pozostaniu bezdzietnym oraz adopcję. To lektura dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, za jaką cenę kobiety podejmują oraz kontynuują terapie medyczne, a czasem zaprzestają ich na rzecz alternatywnych wyborów.

Zobacz także: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

„Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei”

Ta książka to również pozycja przydatna dla osób zawodowo wspierających pary w staraniach o dziecko: dla personelu medycznego (lekarzy, embriologów, położnych, pielęgniarek), pracowników ośrodków adopcyjnych, psychologów i psychoterapeutów, socjologów, pracowników socjalnych, duchownych i innych.

W książce tej znajdziemy:

  • Wyniki badań wyjaśniające mechanizmy radzenia sobie z niepłodnością
  • Wskazówki terapeutyczne dla praktyków
  • Autorskie narzędzia diagnostyczne, które posłużą w procesie konsultacyjnym na wszystkich etapach doświadczenia niepłodności

Autorką książki „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” jest Aleksandra Dembińska – doktor psychologii, bioetyk, wykładowca akademicki i praktyk. Swoje zainteresowania naukowe skupia w obszarze psychologii zdrowia, szczególnie wokół granicznych momentów życia: prokreacji i śmierci. Specjalnie dla portalu Chcemy Być Rodzicami, autorka opowiedziała o kulisach powstania książki.

Zobacz także: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Skąd  zrodziła się inspiracja do napisania książki o tej tematyce?

A.D.:  Z napisaniem tej książki nosiłam się od wielu lat… jednak nigdy nie było czasu, nigdy nie było okazji, zawsze było coś ważniejszego. Iskrą zapalną stał się list od Pani Weroniki Skarżyńskiej (później Redaktorki Prowadzącej mojej książki) z Wydawnictwa Difin, zachęcający do rozpoczęcia intensywnych prac.

Materiał zgromadzony w książce, jest podsumowaniem mojej kilkunastoletniej pracy naukowej w obszarze niepłodności i kilkuletniej pracy jako psychologa praktyka. Wcześniej były to psychologiczne i medyczne konferencje naukowe w kraju i za granicą, na których przedstawiałam doniesienia z moich badań, na polskim gruncie.

Do 2018 roku opublikowałam kilkanaście artykułów naukowych, w tym kilka w bardzo prestiżowych redakcjach, byłam też autorem rozdziałów do książek  poświęconych psychologicznym zagadnieniom naszego życia.

W Polsce niewiele jest książek traktujących naukowo o psychologicznych problemach niepłodności, spośród nich niewiele jest tych, które kompleksowo i od strony psychologicznej zajmują się samymi kobietami, a jeszcze mniej odnosi się do polskich badań. Temat niepłodności, z powodów politycznych czy ideologicznych regularnie powraca w opinii publicznej. Wciąż budzi wiele emocji…

Skąd temat niepłodności? Studia psychologiczne i filozoficzne kończyłam tematyką śmierci i opieką hospicyjną, sporo poświęciłam umieraniu. Wtedy… 14 lat temu myśląc o tym, czym chciałabym dalej zajmować się w życiu zawodowym, i wiedząc, że będzie to ścieżka naukowa…, uznałam , że dla równowagi, mogę przyjrzeć się drugiemu granicznemu wydarzeniu w naszym życiu – narodzinom i poczęciu.

Wiedziałam, że tam emocji i problemów psychologicznych będzie wiele. Teraz z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że przerosło to moje przypuszczenia… Eksplorując temat, prowadząc wiele rozmów z kobietami, pacjentkami, odkrywałam coraz to szerszą przestrzeń zależności, wpływów, dramatów i radości , problemów i sposobów radzenia sobie z nimi.

Przez lata badań, zgłębiania tematyki, kontaktów zarówno z kobietami starającymi się, jak i tymi, które podjęły już decyzję o bezdzietności, z tymi które zostały mami, po wielogodzinnych rozmowach z personelem medycznym, podjęłam decyzję, że najwyższy czas skondensować wiedzę w jednym miejscu i podzielić się z czytelnikami.

Zobacz także: 6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

O czym jest i dla kogo jest Pani książka?

A.D. : Książka jest dla wszystkich…, którym nie jest obojętna tematyka niepłodności. Starałam w niej zawrzeć najważniejsze tezy poparte moim, autorskimi badaniami, aby każdy mógł skorzystać, od studenta psychologii, medycyny, socjologii i pokrewnych, poprzez zmagających się z niepłodnością, ale też poprzez tych którzy z niepłodnością zmagać się już nie muszą.

Starałam się poprzez lata pracy z otwartością i tolerancją podchodzić do poruszanych w niej zagadnień bez ideologii, bez uprzedzeń i moich osobistych poglądów. Mam nadzieje, że czytelnik oceni, że mi się to udało.

Choć muszę przyznać, że jeszcze przed samym drukiem książka wzbudziła małe poruszenie. Proszę zwrócić uwagę na tytuł „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” – został celowo tak rozbudowany, aby był jednoznaczny, aby wskazywał o czym jest ta monografia. Nie o mężczyznach, nie o parach małżeńskich, nie o niepłodności partnerskiej, nie o dualnej analizie, a o samych kobietach podczas tych niełatwych zmagań.

Badania w większości były sfokusowane na konkretną grupę badawczą – kobiety. Dlaczego Wahadło nadziei? To doskonała metafora, na której nazwę  wpadłam w prozaicznych okolicznościach – czynnościach domowych.  Metafora Wahadło nadziei pojawiła się już w mojej pracy doktorskiej, później ideę wahadła wygłosiłam publicznie w 2012 roku jako „Pendulum of hope” na Międzynarodowej Konferencji EHPS w Pradze, a w 2013 na łamach „Sztuki leczenia” pojawił się mój artykuł „Rola nadziei w pomocy psychologicznej kobietom leczącym niepłodność’, w którym wspominałam o wynikach badań hermeneutycznych, których stan labilności emocjonalnej był porównywany do wahadła nadziei.

Zobacz także: Jak zachować równowagę emocjonalną w czasie starań? Czy i jak o tym rozmawiać? Porady psycholog

A skąd pomysł na okładkę?

A.D.:  Okładka też ma swoją historię i nie jest przypadkowa. Na okładkę wykorzystany został fragment obrazu pana Leszka Kostuja, wyjątkowego artysty z Pleszewa, na którego twórczość natknęłam się przypadkowo w 2009 roku i od razu mnie urzekł.

Już wtedy pomyślałam sobie, że jeśli  kiedyś napiszę książkę to pan Leszek będzie miał w niej swój udział, nawet wtedy mu to napisałam… i po wielu latach tak też się stało. Za jego zgodą wykorzystałam jego obraz p.t. „Błękitna łza”, który w całości prezentuje się jeszcze lepiej…

Na okładce z uwagi na ilość dostępnego miejsca i konwencję serii Wydawcy, zdecydowałam się na tę wersję projektu okładki, która w mojej ocenie dobitnie odzwierciedla zawartość. Spotkałam się już z opiniami, że okładka jest mocna, zbyt wyrazista, ale dosadna. Taka jest, bo i doświadczenia kobiet zmagających się z niepłodnością są silne, niekiedy dramatyczne…

Red.: Czy kobiety i mężczyźni przeżywają niepłodność w ten sam sposób?

A.D.:  Na pewno nie, choć badania naukowe w tym względzie nie są jednoznaczne. Moja książka jest jednak o kobietach, jak one sobie radzą z niepłodnością, choć proporcje przyczyn niepłodności leżących po stronie kobiet i mężczyzn są podobne. Chciałam w swych analizach jak najgłębiej zanalizować jedną ze stron- kobiety.

Ponadto warto zwrócić uwagę, iż nawet jeśli przyczyna niepłodności leży po stronie mężczyzny- co zwykle stanowi wskazanie do metod in vitro- kobieta będąc zdrową przechodzi pełne procedury medyczne i z racji swej biologii ponosi większe koszty psychologiczne leczenia.

Zobacz także: Jak zachować optymizm w staraniach o dziecko? Radzą blogerki piszące o niepłodności

Red.: W jakim stopniu psycholog może pomóc parze zmagającej się z niepłodnością?

A.D.: Rola psychologa czy psychoterapeuty w medycynie szczególnie w realiach polskich to temat rzeka. Jest to szerszy problem. Odpowiedzieć trzeba na pytanie, w jakim stopniu psycholog może pomóc w przebiegu leczenia, czy jest dla niego miejsce… bo bezdyskusyjnie potrzeba jest.

Należy mieć na uwadze, że psycholog w medycynie nie tylko wspiera pacjentów, ale też lekarzy. Lekarze towarzysząc pacjentkom często w wieloletniej walce o wymarzone dziecko także doświadczają ogromnego obciążenia psychologicznego. Odhumanizowanie służby zdrowia, przekonanie, że lekarz nie musi posiadać umiejętności nawiązywania i podtrzymywania relacji interpersonalnych, jest w obecnych czasach nieporozumieniem.

Takie kompetencje interpersonalne, elementarz umiejętności stosowanych w interwencji kryzysowej jest dla personelu medycznego tym, co może chronić ich przed nadmiernym obciążeniem pracą i wypaleniem zawodowym.

Z drugiej strony kobiety, pacjenci, nie otrzymujący instytucjonalnego wsparcia na każdym etapie leczenia, znacznie gorzej sobie radzą. Staram się propagować bardziej przyjazny dla obu stron model współpracy w relacjach pacjent-lekarz, na co wyczulam tez moich studentów, omawiając z nimi przykłady różnych przypadków i okazując im problemy z różnych perspektyw.

Uważam, że wobec dylematów i problemów jakie niesie współczesna medycyna, także medycyna rozrodu, dla psychologa praktyka kluczowa staje się świadomość i neutralność bioetyczna. W tym obszarze, my psycholodzy, jesteśmy po to, by wesprzeć pacjentów, niezależnie od dokonywanych wyborów (naprotechnologia vs. in vitro, bezdzietność vs. adopcja) niezależnie od ocen światopoglądowych czy religijnych.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Zmęczenie to częsty objaw endometriozy. Zobacz, dlaczego

zmęczenie objawem endometriozy
fot. Pixabay

Naukowcy odkryli, że zmęczenie może być objawem choroby powodującej niepłodność. Na czym polega ta zależność?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobiety chorujące na endometriozę dwa razy częściej, niż zdrowe kobiety, doświadczają przewlekłego zmęczenia – dowiedli szwajcarscy naukowcy. Wyczerpanie to częsty objaw endometriozy, czyli stanu, w którym komórki błony śluzowej macicy zamiast opuścić organizm, wędrują w jego głąb.

W efekcie tworzą się torbiele, zrosty i stany zapalne, które powodują silny ból. Endometrioza to również jedna z najczęstszych przyczyn kobiecej niepłodności. Szacuje się, że połowa chorych na endometriozę doświadcza tak silnego zmęczenia, że nawet długi sen nie regeneruje organizmu

Zobacz także: Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Zmęczenie objawem endometriozy

Nad zagadnieniem zmęczenia w kontekście damskiej niepłodności pracowali naukowcy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu. Badacze mają nadzieję, że ich odkrycie pomoże lekarzom trafniej diagnozować pacjentki i poprawić tym samym ich jakość życia.

Oprócz bolesnych miesiączek, niepłodności i podwyższonego ryzyka depresji, również zmęczenie jest częstym objawem choroby, o czym wcześniej niewiele się mówiło.

Choć chroniczne zmęczenie to jedno z najbardziej wyniszczających objawów endometriozy, nie jest szeroko omawiane i nie poświęcono mu dotychczas wiele badań – zauważa prof. Brigitte Leeners, autorka badań.

Wyczerpanie może być następstwem urazów w organizmie, które aktywują układ odpornościowy i w efekcie powodują większe zmęczenie.

Zobacz także: Stan psychiczny w endometriozie

Depresja, ból i bezsenność

Naukowcy wykazali też, że panie chorujące na endometriozę są aż cztery raz bardziej narażone na depresję i bezsenność oraz częściej odczuwają stres związany z pracą. – Nasze odkrycie sugeruje, że endometrioza ma wpływ na zmęczenie, które jest niezależne od innych czynników – zauważa prof. Leeners.

W badaniu przeprowadzonym w latach 2010-2016 wzięło 1120 kobiet: 560 chorujących na endometriozę oraz 560 zdrowych. Panie były poproszone o wypełnienie kwestionariusza dotyczącego jakości życia i endometriozy, spraw rodzinnych i zdrowotnych oraz stylu życia i chorób psychicznych.

Kobiety musiały określić w skali od 1 do 5, jak często dopada je wyczerpanie i bezsenność. Ponad połowa badanych z endometriozą przyznała, że cierpi na chroniczne zmęczenie. Taka sama odpowiedź padła ze strony 22,4 proc. zdrowych ankietowanych.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.