Przejdź do treści

Wpływ terapii hormonalnej na urodę

89.jpg

Hormony stosowane w terapii in vitro mogą wpływać na stan skóry. Czy będzie ona promienna i gładka, czy jej stan się pogorszy – to już zależy od indywidualnego przypadku. Na każdą osobę hormony działają inaczej.

 

Tuż po rozpoczęciu terapii hormonalnej bardzo często daje się zauważyć zmiany w wyglądzie skóry. Po przyjęciu pierwszych pigułek może pojawić się trądzik, nawet jeśli do tej pory taki problem skórny nie występował. Co zaskakujące, hormony mogą mieć również działanie odwrotne: w przypadku skór problematycznych mogą one załagodzić i znacznie zmniejszyć widoczne niedoskonałości spowodowane trądzikiem.

W czasie stosowania hormonów bardzo często pojawiają się przebarwienia skórne w postaci białych lub ciemnych plam. Odpowiedzialne za nie jest przede wszystkim słońce. Dlatego aby nie dopuścić do przebarwień, które bardzo trudno jest później usunąć, należy stosować krem z wysokimi filtrami. Niestety, takie działanie nie zawsze jest skuteczne, ponieważ zdarza się też tak, że plamy pojawiają się samoistnie, nawet jeśli skóra nie jest wystawiana na działanie słońca.

Efekty uboczne stosowania hormonów mogą być widoczne nie tylko na skórze twarzy. Często pojawia się nadmierne owłosienie, włosy stają się grubsze i ciemniejsze w miejscach, gdzie do tej pory były prawie niezauważalne. Mogą też przynieść działanie odwrotne – zdarza się, że włosy zaczynają wypadać, stają się bardziej kruche, łatwiej się łamią i rozdwajają. Hormony mogą mieć również wpływ na nasze ciało, bardzo często pojawia się cellulit na udach, pośladkach, a nawet na brzuchu. Mogą pojawić się rozstępy, a waga ciała może nagle wzrosnąć lub zmaleć.

Wszystkie efekty uboczne stosowania hormonów mają charakter indywidualny, mogą się pojawić, ale nie muszą. Jeśli już się tak zdarzy, że hormony wpłynęły negatywnie na nasze ciało, warto wiedzieć, co zrobić, aby zminimalizować przykre skutki ich przyjmowania.

Jeśli pojawi się problem z zaskórnikami lub innymi niedoskonałościami skórnymi, można zastosować różne zabiegi wspomagające oczyszczanie skóry i zwężanie ujść mieszków włosowych. Do takich zabiegów należy np. piling kawitacyjny, który zbiera martwy naskórek, oczyszcza skórę i usuwa zaskórniki. Jesienią świetnie sprawdzają się kwasy, które oczyszczają skórę od środka, a ich działanie jest długotrwałe.

W przypadku przebarwień bardzo dobrze sprawdzają się pilingi kwasowe, które działają w głębi skóry i trafiają do miejsc, w których tworzą się przebarwienia. Można również poddać się mikrodermabrazji, by zetrzeć naskórek, a także zabiegom, w których jednym z głównych składników jest witamina C. Rozjaśnia ona skórę i wyrównuje jej koloryt.

Jeśli zauważymy, że skóra jest przesuszona, należy ją odpowiednio nawilżyć. Jest cała masa zabiegów, którym można się poddać. Bardzo ważna jest też odpowiednia pielęgnacja domowa, która powinna być dostosowana do rodzaju skóry.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Zwalcz stres dietą

90.jpg

Aż jedna na trzy osoby uważa pracę za najbardziej stresujący element życia. Według badań życie zawodowe jest nawet bardziej stresujące niż problemy finansowe (30% respondentów) czy problemy ze zdrowiem (17%). Niewielu z nas wie jednak, że kluczem do załagodzenia stresu w ferworze życia codziennego może być odpowiednia dieta.

Najskuteczniejszym sposobem na uspokojenie emocji i poprawę naszego samopoczucia są posiłki łatwe w przygotowaniu, lekkostrawne, które nie dostarczają zbyt wielu bodźców smakowych. „Najlepiej, aby były one przygotowane z maksymalnie 5 składników, ponieważ tylko wtedy jesteśmy w stanie rozpoznać wszystkie smaki. Z tego względu w ideę comfort food doskonale wpisują się proste potrawy z dzieciństwa: na ogół na ciepło, na słodko, na bazie mleka, z dodatkiem produktów mącznych – kaszy, ryżu, makaronu, klusek, ale również pierogi czy naleśniki. Oczywiście każdy z nas ma „swoją” ulubioną potrawę, która wywołuje w nim uczucie spokoju i odprężenia-mówi Agnieszka Piskała, starszy specjalista ds. Żywienia z Nestlé Polska S.A. Jej zdaniemCzasami znaczenie ma nie tyle konkretny posiłek, co cały „rytuał” jego przygotowania, sposób podania i obecność „niezbędnych dodatków” – ulubionej porcelany, dużego rodzinnego stołu w ogrodzie czy po prostu bliskiego przyjaciela, w towarzystwie którego nawet proste potrawy budują wyjątkową atmosferę, wprowadzając w dobre samopoczucie.

Zastanów się jak jesz

Rodzaj emocji, które wywołuje spożywana przez nas żywność ma dwie podstawy – fizjologiczną i tę  związaną z pamięcią sensoryczną. „Jeśli chodzi o działanie fizjologiczne, to łatwo je zaobserwować jedząc np. słodkie przekąski. Najczęściej sięgamy po nie wtedy, kiedy chcemy poprawić sobie nastrój – uważa specjalistka – To właśnie cukry proste zawarte w słodyczach powodują szybkie wydzielanie w organizmie serotoniny – tzw. „hormonu szczęścia”. Z kolei substancje pobudzające, które występują np. w cynamonie czy papryczce chili zwiększają wydzielanie oksytocyny, która jest „hormonem miłości”. Posiłkom z tymi przyprawami przypisuje się więc właściwości afrodyzyjne. Te fizjologiczne mechanizmy działają u każdego, choć z różnym natężeniem”.

Co innego dotyczy indywidualnych smaków, które – pobudzając nasze kubki smakowe – wysyłają informacje do mózgu, by przywołać w pamięci konkretne wydarzenia lub okoliczności. Osoby dorosłe, mając prawo wyboru, raczej nie sięgają po potrawy, do których spożywania były w dzieciństwie nakłaniane. Z sentymentem wracają natomiast w swoich podróżach kulinarnych do smaków, które przywołują w nich pozytywne skojarzenia. Naukowcy ze Szpitala Dziecięcego im. dr. von Haunera, Uniwersytet im. Ludwiga Maksymiliana w Monachium udowodnili, że nawet dzieci w łonie matki „programują” swoje preferencje smakowe. „Często to, co je kobieta w ciąży, staje się ulubioną potrawą małego dziecka. Prawdopodobnie te potrawy kojarzą mu się z niezachwianym bezpieczeństwem okresu prenatalnego” – uważa prof. pediatrii Berthold Koletzko, koordynator Projektu Wczesnego Programowania Żywieniowego z monachijskiego szpitala dziecięcego.

Naturalnie obniż swoje ciśnienie

Głównym objawem stresu – zarówno chwilowego, jak i permanentnego – jest podwyższone ciśnienie krwi. Według Agnieszki Piskały jeśli w naszym codziennym życiu często pojawiają się stresujące sytuacje, warto wprowadzić do diety produkty, które – normując ciśnienie krwi – mają również działanie uspokajające. Są nimi np.:

  • czosnek i cebula – zalecana ich dawka lecznicza to 2-3 ząbki czosnku lub pół cebuli codziennie wieczorem
  • seler – jest szczególnie pomocny zwłaszcza tym, u których problem z wysokim ciśnieniem wynika głównie z przewlekłego stresu
  • tran oraz tłuste ryby morskie (niesolone, niewędzone i niemarynowane) – ich spożycie w ilości 100g/dobę minimum 3 razy w tygodniu skutecznie wyrównuje ciśnienie
  • pomidory, ziemniaki, szpinak, banany oraz suszone morele są bogatym źródłem potasu stabilizującego ciśnienie krwi. Najlepiej spożywać je łącząc preferowane składniki, np. w postaci koktajli
  • soki z aronii i czarnej porzeczki – już tylko pół szklanki wypijane 2 razy dziennie przez dłuższy czas może znacznie obniżyć zbyt wysokie ciśnienie, w szczególności jeśli jest wywołane gwałtownym stresem.

Zjedz i popraw sobie humor

Co zjeść kiedy permanentny stres odbiera nam radość życia? „Warto sięgać wówczas po migdały, rodzynki, suszone śliwki, ziarna dyni, płatki owsiane, kasze gruboziarniste czy rośliny suche strączkowe – to produkty, które bez obaw możemy ‘zaprosić’ do codziennego jadłospisu. Są bogate przede wszystkim w magnez i żelazo – działające antystresowo – wyjaśnia Agnieszka Piskała Ważnymi elementami naszego jadłospisu są też wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega–3 i omega–6 zawarte w tłustych rybach (np. łososiu, halibucie czy tuńczyku), ponieważ ten specjalny rodzaj tłuszczów ma udowodnione działanie antydepresyjne. Co zrobić, aby poczuć więcej szczęścia? Najlepiej przyprawić swoje danie ostrymi dodatkami takimi jak chili lub papryka. To właśnie pikantne przyprawy pobudzają mózg do wydzielania endorfin i wywołują doskonałe samopoczucie” – dodaje.

Wyciszaj się przed snem

Zdaniem specjalistów, aby po stresującym dniu odprężyć się i odzyskać utracone siły bezwzględnie musimy zapomnieć o ciężkostrawnych potrawach, zwłaszcza tych smażonych i tłustych, gdyż właśnie podczas snu nasz organizm zamiast regenerować się będzie musiał całą swoją energię skumulować na ich długotrwałe trawienie. Unikajmy też – zwłaszcza po godzinie 17:00 – produktów zawierających substancje pobudzające, które – podnosząc ciśnienie – mobilizują do działania.

Celebruj każdy posiłek

Jedzenie to jednak nie tylko dobre skojarzenia, których dowodem jest comfort food. Zdarza się, że jest także źródłem złego samopoczucia. „Jedzenie w pośpiechu, łapczywie, bez samoświadomości powoduje, że organizm nie jest w stanie nadążyć za odpowiednio szybkim wytwarzaniem soków żołądkowych oraz trawieniem spożytego posiłku. W konsekwencji czujemy ociężałość, ból, kolkę czy nawet wzdęcia. Te objawy fizyczne przekładają się także na nasze samopoczucie. Zaczynają dręczyć nas wyrzuty sumienia, wpadamy we wściekłość czy frustrację, jesteśmy ospali oraz mamy problemy z koncentracją” – wyjaśnia Agnieszka Piskała.

Znalezienie chwili na spokojne delektowanie się daniem znajduje swoje bezpośrednie przełożenie na stan naszego zdrowia i nasze emocje. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jak istotne jest umiejętne odseparowanie towarzyszących nam myśli i problemów na czas spożywania posiłku. „Delektowanie się jedzeniem, smakowanie go, dyskusje nad jego pochodzeniem, aromatem to bardzo cenne umiejętności, które są ważne z punktu widzenia naszego zdrowia i samopoczucia. Celebrowanie spożywania potraw to też skuteczna ochrona przed otyłością (często będącą konsekwencją kompulsywnego objadania się), niestrawnością, wrzodami oraz innymi schorzeniami towarzyszącymi nieprawidłowej diecie” – doradza specjalistka ds. żywienia.

 

Opracowane na podstawie materiałów dostępnych na stronie Nestle Polska S.A. 

 

Joanna Rawik

Poronienia a zaburzania odżywiania

88.jpg

Według fińskich badań kobiety z zaburzeniami odżywiania mają większe kłopoty zajściem w ciążę i jej utrzymaniem. Najbardziej widoczne jest to u osób z problemem anoreksji – w tej grupie liczba ciąż była o połowę mniejsza niż w grupie kontrolnej.

Uczeni z Uniwersytetu w Helsinkach i Narodowego Instytutu Zdrowia i Opieki Społecznej przez 15 lat prowadzili obserwację zdrowia reprodukcyjnego wśród pacjentów leczonych w klinice zaburzeń odżywiania w Centralnym Szpitalu Uniwersyteckim w latach 1995-2010 i w grupie kontrolnej. W sumie w badaniu uczestniczyło 11 tys. kobiet, z czego 2257 to pacjentki kliniki zaburzeń odżywiania, a 9028 to grupa kontrolna.

Z przeprowadzonych obserwacji wynika, że prawdopodobieństwo poronienia jest ponad trzykrotnie większe u osób z zaburzeniami odżywiania. U kobiet, które były z tego powodu hospitalizowane, niemal połowa ciąż zakończyła się poronieniem. Zaburzenia odżywiania są powszechne w krajach zachodnich, zwłaszcza wśród dziewcząt i młodych kobiet. Szacuje się, że 5-10 proc. wszystkich młodych kobiet w krajach rozwiniętych cierpi na zaburzenia odżywiania w pewnym momencie swojego życia. „Wczesne rozpoznanie problemu i skuteczna opieka trwająca wystarczająco długo po okresie zaburzeń w odżywianiu są kluczowe w zapobieganiu problemom zdrowia reprodukcyjnego” – uważa Milla Linna z Uniwersytetu w Helsinkach.

Zdaniem naukowców badanie to nie wyjaśnia przyczyn rozrodczych problemów obserwowanych u kobiet z zaburzeniami odżywiania. „Na podstawie wcześniejszych badań wydaje się jednak, że problemy te przynajmniej częściowo można przypisać zaburzeniom odżywiania. Wiadomo, że zarówno niedowaga, jak i otyłość wiążą się z podwyższonym ryzykiem niepłodności i poronień, zaburzeniami miesiączkowania lub brakiem miesiączki” – mówi Milla Linna.

Joanna Rawik