Przejdź do treści

Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?

depresja

W lutym obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Nie do końca wiadomo, dlaczego akurat w lutym i czy w ogóle taki dzień jest potrzebny. Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że luty przypada na końcówkę długiej zimy, po wielu tygodniach braku słońca, pluchy i zimna.

Siła problemu

Wydaje się, że rozprzestrzenienie zaburzeń depresyjnych jest na tyle rozległe, a przebieg choroby na tyle poważny, że o depresji trzeba mówić głośno. Dane epidemiologiczne z całego świata mówią o tym, że w ciągu życia aż 17% populacji choruje na przewlekłą depresję. Spośród wszystkich pacjentów zgłaszających się do lekarza pierwszego kontaktu nawet 25% osób cierpi z powodu epizodu depresji. A ponad połowa pacjentów nie jest prawidłowo zdiagnozowana, przez co nie uzyskują niezbędnego wsparcia i leczenia.

Depresja bardzo realnie przekłada się też na straty ekonomiczne, na mikro i makro poziomie. Dane pokazują, ze amerykańska gospodarka traci rocznie nawet 83 miliardy dolarów na skutek obniżonej produktywności.

Dlaczego?

Dlatego też odpowiedź na pytania, czym jest i jak leczyć depresję jest tak ważne. Teorii jest wiele. Niektóre koncentrują się na aspekcie biologicznym lub genetycznym. Być może część chorych rzeczywiście cierpi z powodu wrodzonych skłonności, uszkodzeń mózgu lub zaburzeń hormonalnych, które skutkują rozwojem depresji. Jednak praktyka pokazuje, że zasadnicza część pacjentów doświadcza depresji o podłożu psychologicznym. Oznacza to, że funkcjonują w taki sposób, budują takie relacje i tak rozumieją otaczającą ich rzeczywistość, że depresja staje się naturalną odpowiedzią. To, oczywiście, nie oznacza, że sami przyczyniają się do rozwoju choroby, że są jej winni. Jednak zrozumienie, czy jest w nas coś, co powoduje, że depresja jest podtrzymywana, może pomóc w jej leczeniu.

Bardzo aktualny tekst Gerry’ego Heislera opublikowany w Psychology Today, skupia się na sześciu czynnikach, które zdaniem autora ograbiają nas z radości i przyczyniają się do rozwoju depresji.

  1. Jesteśmy zbyt krytyczni. Bycie krytycznym może być sposobem na codzienne funkcjonowanie społeczne. Krytycyzm może być wszechogarniający, dotyczyć nas samych i innych. Wszystko wydaje się mało interesujące, inspirujące, ciekawe. Heisler zwraca uwagę na znaczenie wolnego czasu. Jeśli jesteśmy zbyt krytyczni, nie potrafimy też korzystać z tego, co jest nam dostępne. Z poczucia rozczarowania łatwiej sięgnąć po leki, alkohol lub inne substancje, które to przykre uczucie pozwolą zniwelować. Oczywiście, metody te nie działają na dłuższą metę, a depresja rozwija się w najlepsze.
  2. Jesteśmy zbyt oceniający. Osoby zbyt krytyczne często mają również tendencje do zbyt łatwego oceniania, zwłaszcza innych osób. Za pochopnym lub kompulsywnym ocenianiem często stoją złość i gniew. Jedna z teorii tłumaczy depresję sposobem, w jaki radzimy sobie z tymi uczuciami. Można gniew „wyrzucać” na zewnątrz, a można go kierować do wewnątrz. Uwewnętrzniony gniew, złość, żal mają właśnie stać za depresją. Osoby zbyt łatwo oceniające mają niewielkie możliwości pomieszczenia uczuć; jak mówi Heisler „mają płytki zbiornik, który bardzo szybko się wypełnia”. W konsekwencji wybuchają- na zewnątrz lub do wewnątrz.
  3. Zbyt wielkie wymagania. Można mieć same „5” w szkole, można zdać egzamin tylko z najwyższą notą lub można po prostu zdać i mieć dobre oceny. Niektórzy z nas uważają, że najważniejszy jest efekt, nie wysiłek. A że efekt nie zawsze może być taki, jak byśmy chcieli, nie trudno wpaść w samooskarżenia. Bardzo łatwo też stracić z oczu rzeczywisty cel. Jeśli chcemy się odchudzić, ważna jest osiągnięta waga, a nie to, czy jej zrzucanie zajęło pięć czy siedem miesięcy.
  4. Nieumiejętność doceniania tego, co wokół nas. Jest to kontrowersyjne twierdzenie, ponieważ depresja z zasady wiąże się z trudnościami w dostrzeganiu piękna czy radości. Z drugiej jednak strony być może łatwiej wpaść w depresję, kiedy nadmiernie się spieszymy, chcemy osiągnąć cel nie zważając na koszty, które musimy ponieść.
  5. Nie szukamy rozwiązania problemów. Znowu- można się zastanawiać, na ile jest to cecha osobowości, a na ile skutek depresji. Wydaje się jednak, że niektóre osoby mogą mieć większą niż inni skłonność do trwania w gniewie, żalu, w zapiekłej urazie, poczuciu krzywdy. Trudno wówczas szukać rozwiązania i w konsekwencji poprawić jakość życia.
  6. Niewybaczanie. Sprzyja pogłębianiu się frustracji, poczuciu krzywdy, roznieca złość. Nie zawsze można wybaczyć, nie zawsze trzeba, ale też są sytuacje, kiedy wydaje się to dobrym rozwiązaniem.
Mamy wpływ!

Depresja może mieć różny przebieg. Może znacząco zaburzać codzienne funkcjonowanie, a może też przejawiać się rozdrażnieniem, określonym smutkiem. Może więc być poważną chorobą albo sprawiać wrażenie, ze jest częścią osobowości danej osoby. Nie mamy wpływu na to, czy zachorujemy, ale jednocześnie wiadomo, że pewne cechy osobowości, sposób funkcjonowania, myślenia i odczuwania mogą prowadzić do rozwoju zaburzeń psychicznych. I to jest, wbrew pozorom, dobra wiadomość. Bo można sobie pomóc, można się leczyć. Większość osób doświadczających depresji wychodzi ze stanu chorobowego. Mogą to zrobić szybciej i osiągnąć trwalsze efekty, jeśli sięgną po odpowiednią pomoc.

Źródło:Psychology Today

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Kobiety Na Falach znów w akcji!

this_one

Holenderska organizacja pozarządowa „Women on Waves” tym razem wyprawiła się do Meksyku, gdzie lobbuje za realizacją praw do zdrowia reprodukcyjnego oraz zapewnia dostęp do antykoncepcji i aborcji farmakologicznej.

Jedna z najbardziej znanych organizacji pro-choice, Women on Waves, znów aktywnie działa na rzecz praw reprodukcyjnych! Wraz z siostrzaną organizacją Women on Web dostarczają antykoncepcję oraz leki do aborcji farmakologicznej do krajów, gdzie kobiety nie mają do nich dostępu (Polska jest największym beneficjentem w Europie). Tym razem WoW za cel obrało Meksyk, w którym każdy stan ma różnorodne prawo aborcyjne, jednak nawet w tych z relatywnie liberalnymi przepisami dostęp do legalnej terminacji ciąży jest wprost niemożliwy. Antykoncepcja jest droga i trudno dostępna, a edukacja seksualna niewystarczająca.

Niespełna dwa miesiące temu opisywaliśmy poprzednią misję WoW w Gwatemali. Wtedy nie udało się pomóc lokalnym kobietom, gdyż władze cywilne i wojskowe od początku były wrogo nastawione i po kilku dniach załoga była zmuszona opuścić wody terytorialne Gwatemali, aby nie narażać się na dalsze nielegalne działania ze strony rządu gwatemalskiego.

WoW z Rebecca Gomperts na czele planuje zapewnić lokalnym kobietom edukację z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, doradztwo dot. planowania rodziny i antykoncepcji, niedyrektywne poradnictwo dot. kontynuacji ciąży oraz, po wypłynięciu na wody międzynarodowe, zapewnić kobietom w niechcianej ciąży bezpieczną możliwość farmakologicznej aborcji.

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Otyłość matek zwiększa ryzyko epilepsji u dzieci? Najnowsze badania!

epilepsja u dziecka

Otyłość matki zwiększa ryzyko urodzenia dziecka, które zachoruje na epilepsję. Nadwaga powodować może zapalenia w macicy, które stają się czynnikiem wyzwalającym chorobę. Szczególnie narażone są osoby, których BMI w momencie poczęcia dziecka wynosi powyżej 40. Ryzyko choroby ich potomków szacowane jest na 82 proc.

Możemy działać

Nie są to jedyne niepokojące dane przytaczane przez ekspertów. Nadwaga matki ma zwiększać także możliwość wystąpienia uszkodzeń mózgu rozwijającego się dziecka. Wpływa także na rozwój neuronalny płodu, bowiem nadwyżka kilogramów podczas ciąży sprzyja rozwijaniu wspomnianych już wyżej stanów zapalnych.

Jeśli zaś chodzi o epilepsję, jej przyczyny są bardzo słabo rozpoznane i w wielu przypadkach trudno jest je zdefiniować. Postanowiono więc przyjrzeć się nadwadze w czasie ciąży, bowiem jej problem jest globalnie narastający. Nic więc dziwnego, że może w długoterminowej perspektywie oddziaływać na układ neurologiczny dziecka. Dr Neda Razaz powiedział: „Ponieważ nadwaga i otyłość są czynnikami ryzyka, na które potencjalnie mamy wpływ, prewencja otyłości u kobiet w wieku reprodukcyjnym może być ważną strategią zdrowia publicznego, która ma na celu zmniejszenie częstotliwości występowania padaczki” – jego słowa cytuje „Daily Mail”.

Im więcej tym gorzej?

W jednych z badań naukowcy poddali analizie ponad 1,4 miliona przypadków żywych urodzeń, by sprawdzić jaki poziom BMI miały kobiety w pierwszym trymestrze ciąży. Spośród urodzonych dzieci padaczkę zdiagnozowano u 7,592 małych pacjentów, jest to ok. 0,5 procenta.

Jak pokazały badania, ryzyko epilepsji wynosiło 11 procent, gdy BMI matki mieściło się w przedziale 25-30. Kiedy znajdowało się w przedziale 30-35 ryzyko wzrastało do 20 proc. Pomiędzy BMI 35-40 wynosiło już 30 proc. Zaś BMI powyżej 40 wiązało się z nawet 82-procentowym ryzykiem wystąpienia epilepsji u dziecka.

Chociaż nie jesteśmy przekonani, co do bezpośredniego związku otyłości w ciąży i zwiększonego ryzyka uszkodzeń mózgu i epilepsji u dzieci, najnowsze badania wydają się być interesujące” – przytaczane tu wyniki skomentował jeden z ekspertów zajmujących się w Wielkiej Brytanii właśnie problemem epilepsji. I tak też chyba należy podejść do podobnego typu doniesień. Jeśli możemy polepszyć jakość swojego życia i życia naszego przyszłego dziecka – cudownie. Trzeba mieć jednak dystans do wszelkiego typu doniesień i pamiętać o zachowaniu holistycznej perspektywy.

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dolny Śląsk: przeciwnik in vitro nowym konsultantem ds. ginekologii – dobra zmiana?

wojewódzki konsultant ds. ginekologii

Już niebawem województwo dolnośląskie będzie miało nowego konsultanta ds. ginekologii. Zostanie nim prof. Marian Gabryś, którego kandydatura wzbudza duże kontrowersje. „To przeciwnik antykoncepcji, in vitro i aborcji, nawet jeśli ciąża jest z gwałtu, a płód uszkodzony” – opisuje go wyborcza.pl.

Kontrowersyjna postać

Informację o tym, że to właśnie prof. Gabryś zostanie wybrany na pięcioletnią kadencję konsultanta medycznego, potwierdziła rzeczniczka wojewody Pawła Hreniaka z Prawa i Sprawiedliwości. Postać profesora na tym stanowisku wywołuje jednak dyskusje. Z jednej strony jest on wychwalany za swoje umiejętności lekarskie. Z drugiej, jest jednym z sygnatariuszy „deklaracji wiary”. Padają tam między innymi słowa: „Uznaję pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim – aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji”.

W związku z wyżej wspomnianymi poglądami pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące bezstronności lekarza oraz jego podejścia do nowoczesnej medycyny. Co więcej, profesor jest zwolennikiem naprotechnologii, a na jednej z konferencji o in vitro miał powiedzieć: „To sposób na biznes, a nie leczenie bezpłodności”.

Prof. Gabryś był także jednym z obrońców prof. Chazana, który powołując się na klauzulę sumienia, odmówił pacjentce aborcji trwale uszkodzonego płodu. Pisaliśmy niedawno w naszym portalu, że to właśnie między innymi prof. Chazan został jednym z ekspertów pracujących nad zmianami w standardach opieki okołoporodowej [TUTAJ]. Jak pokazują opisane tu doniesienia z województwa dolnośląskiego, zarówno na szczeblu państwowym, jak i samorządowym, czekają nas duże zmiany. Czy oby na pewno dobre?

Źródło: „wyborcza.pl”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Niepłodności nie widać – odbyło się jubileuszowe spotkanie!

wspolne3 (Kopiowanie)

Już po raz 10 zorganizowaliśmy spotkanie w ramach kampanii społecznej – Niepłodności nie widać. Było baaaardzo męsko, merytorycznie i jak zwykle energetycznie.

O męskości spotkania zdecydowali: dr Jan Karol Wolski, androlog i partner merytoryczny spotkania – Profertil, bo skład osobowy był jednak bardziej kobiecy. Kobiety jednak lubią wiedzieć więcej o mężczyznach więc rozmowa była bardzo dynamiczna.

Bardzo dużo miejsca poświęciliśmy na rozmowę o edukacji. Edukatorki z IFMSA opowiadały jak rozmawiają o płodności z młodzieżą. Edukacyjny był też inny wątek rozmowy – czyli jak skłonić mężczyznę do badań. Często nakłonienie partnera na wizytę u androloga jest trudniejsze niż samo leczenie i wymaga dyplomatycznych zabiegów.

Najwięcej o męskiej stronie niepłodności powiedział dr Jan Karol Wolski, androlog, który przyjmuje m.in. w warszawskiej klinice Novum. Merytorycznie, ale z wielkim wyczuciem. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak zbudować w panach większą chęć zaangażowania się we własne zdrowie, a co za tym idzie – w zdrowie związku i ewentualnego dziecka. Przede wszystkim warto postawić na profilaktykę i odpowiednie badania – to nie jest wstyd, czy porażka męskości. Wręcz przeciwnie! Jak dbać o siebie w kontekście płodności, jak wzmacniać nasienie, opowiedziała też Magdalena Kloch. Powiedziała jakimi właściwościami charakteryzuje się Profertil i w jaki sposób już ciągu 3 miesięcy może pomóc męskiej płodności. Magdalena opowiadała jak powstał ten suplement, czemu nie zawsze wielka dawka jakiegoś składnika jest skuteczna i dlaczego czasem mniej znaczy skuteczniej. #profertil

To kolejne spotkanie o kolejnym aspekcie starań o dziecko. Tym razem więcej było o mężczyznach, ale kłopoty z obniżoną płodnością w takim samym procencie dotyczą i mężczyzn i kobiet. Pamiętaj #nieplodnosciniewidac ! Ale warto wiedzieć więcej. Dlatego szczególnie dziękujemy za uczestnictwo przedstawicielom i przedstawicielkom blogów, vlogów i organizacji: BabaYagaPatrzy, Tak dla In Vitro, Współczesna Rodzina, IFMSA, Dzieci z natury, SWPS.
A kolejne spotkania przed nami.

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.