Przejdź do treści

Chemioterapia zwiększa szanse na płodność? Zaskakujące wyniki badań

Chemioterapia
Fotolia

Popularne leki stosowane w trakcie chemioterapii mogą być pomocne w stymulacji produkcji jajeczek w jajnikach – twierdzą naukowcy. Odkrycie może okazać się pomocne w poszukiwaniu nowych sposobów do walki w niepłodnością.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Koszty leczenia niepłodności są bardzo duże. W Polsce cała procedura ni vitro waha się w granicach 10 tys. złotych. Oczywiście jest to orientacyjna suma, ponieważ zarówno czas, jak i koszt leczenia zależy od przyczyny problemu. Dla porównania, średni koszt tego zabiegu w USA to od 11 tys. do 12 tys. dolarów – podaje ośrodek Advanced Fertility Center w Chicago./

Chemioterapia a płodność

Naukowcy z Uniwersytety Edynburskiego pobrali próbki tkanek z jajników 14 kobiet, które przechodziły chemioterapię. Następnie porównali je z próbkami 12 zdrowych kobiet. Wyniki były zaskakujące.

Tkanki pochodzące z jajników kobiet poddanych terapii z użyciem ABVD były zdrowsze w porównaniu z tkankami młodych, zdrowych pacjentek. Po zastosowaniu ABVD zauważono również podwyższoną produkcję jajeczek. ABVD to mieszanka leków, w skład której wchodzi doksorubicyna, znana również jako adriamycyna, bleomycyna, winblastyna, dakarbazyna.

Potrzebne są dalsze badania

Do niedawna uważano, że zwiększenie liczby jajeczek w ciągu życia kobiety jest niemożliwe. Wciąż istnieje wiele wątpliwości i potrzebne są dalsze badania, aby zrozumieć wpływ ABVD na płodność kobiety.

– Badania dotyczą tylko kilku pacjentek, jednak wyniki były spójne i mogą się okazać znaczące w dalszych poszukiwaniach – oświadczyła profesor Evelyn Telfer ze School of Biology and Sciences. – Musimy bardziej poznać mechanizm oddziaływania mieszanki leków na jajniki i konsekwencje – dodała.

Wyniki badań zostały opublikowane w dzienniku „Human Reproduction”, akcję wspiera Rada Badań Medycznych.

Zobacz także:

Chemioterapia, która przywraca szanse na dziecko. Jeden lek na niepłodność i nowotwór?

Chemioterapia w ciąży

Przełomowa procedura – czy umożliwi kobietom z uszkodzonymi chemioterapią jajnikami zajście w ciążę?

Źródło: CNBC

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wysoki poziom prolaktyny – kiedy występuje?

Ból menstruacyjny u kobiety
Fot.: Pixabay.com

Zbyt wysoki poziom prolaktyny to zaburzenie, które dotyka zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Przeczytaj, co je wywołuje i czym się objawia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prolaktyna to hormon wytwarzany przez przysadkę mózgową, który pełni w organizmie wiele funkcji. Odpowiedni poziom prolaktyny stymuluje wzrost piersi u kobiet w okresie dojrzewania oraz kontroluje rozrost gruczołu piersiowego u mężczyzn. Hormon ten oddziałuje również na centralny układ nerwowy i bierze udział w reakcji stresowej.

W czasie ciąży prolaktyna odpowiada u kobiety za pobudzenie wzrostu gruczołów sutkowych i podtrzymanie pracy ciałka żółtego, produkującego progesteron. Po porodzie prawidłowy poziom prolaktyny umożliwia wywołanie laktacji i produkcję mleka.

Wysoki poziom prolaktyny – objawy

Istnieje szereg niepokojących symptomów, które powinny skłonić cię do sprawdzenia stężenia prolaktyny we krwi. Należą do nich przede wszystkim:

  • nieregularny cykl miesiączkowy lub trudności z zajściem w ciążę,
  • skąpe miesiączki,
  • zmniejszone libido,
  • u mężczyzn: impotencja lub ginekomastia,
  • u obu płci: mlekotok.

Poziom prolaktyny: wysoki, niski czy w normie?

Stężenie prolaktyny można określić na podstawie badania próbki krwi. Pamiętaj jednak, że poziom prolaktyny w surowicy krwi jest zmienny – zależy od fazy cyklu miesiączkowego, a także od pory dnia. Aby badanie było miarodajne, należy zgłosić się na nie w godzinach porannych.

Prolaktyna – normy:

Prawidłowy poziom prolaktyny:       5-25 ng/ml – u kobiet

2-15 ng/ml – u mężczyzn

Dla kobiet w ciąży norma prolaktyny to 34-286 ng/ml.

Zbyt wysoki poziom prolaktyny – przyczyny

Jeżeli na podstawie wykonanego badania wykryty zostanie wysoki poziom prolaktyny, wskazane jest określenie jego przyczyn. Najczęściej są to:

  • przewlekły stres,
  • choroby tarczycy, np. hashimoto,
  • przyjmowanie leków antydepresyjnych (i innych oddziałujących na układ nerwowy),
  • gruczolaki przysadki mózgowej lub inne guzy wewnątrzczaszkowe.

Wysoka prolaktyna – po wysiłku i podczas karmienia piersią

Musisz wiedzieć, że wysoki poziom prolaktyny nie zawsze jest symptomem zaburzeń pracy organizmu. Zwiększone stężenie tego hormonu występuje naturalnie m.in. podczas snu (w fazie REM), po stosunku, wysiłku fizycznym i spożyciu posiłku.

Ponadto poziom prolaktyny we krwi wzrasta podczas karmienia piersią, a po jego zakończeniu stopniowo się obniża. Jeżeli liczba karmień w ciągu doby jest duża, wysoki poziom prolaktyny może utrzymywać się przez dłuższy okres, utrudniając tym samym zajście w ciążę. Podwyższona prolaktyna hamuje bowiem wydzielanie hormonów: folikulotropowego (FSH) i luteinizującego (LH), odpowiedzialnych za owulację i menstruację.

Czytaj też: Przyczyny i objawy niepłodności

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował. Jak działa rządowy program prokreacyjny?

rządowy program prokreacyjny
fot. Pixabay

Ponad rok trwały prace nad rządowym programem prokreacyjnym, który miał być wprowadzony we wszystkich województwach. W plebiscycie wyłoniono 16 placówek, jednak tylko 10 z nich podpisało umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyjęcia pacjentów miały rozpocząć się w grudniu 2017 roku. I rzeczywiście, zapisy ruszyły, ale tylko w kilku ośrodkach.

Na początku do realizacji projektu miało zostać wybranych 17 ośrodków. Ostatecznie Ministerstwo Zdrowia wyłoniło 16, decydując się tym samym na wybór minimalnej liczby podmiotów, o których mowa w opisie „programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce”.

Zobacz także: Program prokreacyjny działa tylko „na papierze”. Niepłodni pacjenci nadal nie mogą korzystać z leczenia

Rządowy program prokreacyjny – gdzie jeszcze nie wystartował?

Środki pieniężne otrzymało na razie 10 realizatorów programu. Rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Milena Kruszewska zapewniła jednak w rozmowie z portalem „Polityka Zdrowotna”, ze w bieżącym roku umowy zostaną podpisane ze wszystkimi ośrodkami referencyjnymi. Program póki co nie wystartował w czterech województwach: kujawsko-pomorskim, lubuskim, lubelskim i warmińsko-mazurskim.

W ramach programu pacjenci mają zapewnioną wstępną i poszerzoną diagnostykę przyczyn niepłodności, opiekę psychologiczną oraz kierowanie do dalszego leczenia. Fundusze obejmują również szkolenia dla personelu medycznego i zakup specjalistycznego sprzętu. Z programu wyłączone jest zapłodnienie metodą in vitro.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.politykazdrowona.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Azoospermia: Brak plemników w nasieniu

Mężczyzna w średnim wieku
fot. Fotolia – Azoospermia

Powtarzające się problemy z zajściem ciążę to często przyczynek do wykonania badań nasienia. Dzięki nim można uzyskać szczegółowe dane dotyczące najważniejszych parametrów określających płodność, takich jak liczba i jakość plemników. Co jednak w sytuacji, gdy plemniki w ogóle nie zostaną wykryte? Takie zaburzenie to azoospermia – dotyka ono 1% ogólnej populacji mężczyzn i odpowiada za 5-10% przypadków niepłodności wśród par.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Azoospermią określa się zupełny brak plemników w ejakulacie. Zaburzenie to można wykryć na podstawie podstawowego testu nasienia, który wykonuje się w warunkach laboratoryjnych. Jeżeli w pobranym materiale nie zostaną wykryte plemniki, diagnosta odwirowuje ejakulat, a z uzyskanego w ten sposób osadu przygotowuje preparat mikroskopowy. Gdy i tam nie zostaną zaobserwowane plemniki, można podejrzewać azoospermię. Aby jednak uzyskać pewność tej diagnozy, badanie należy wykonać dwukrotnie.

Azoospermia – przyczyny

W przypadku wykrycia azoospermii konieczne jest wykonanie szeregu dodatkowych badań, które pomogą ustalić jej przyczyny. Tych zaś może być bardzo wiele.

W zależności od miejsca, w którym rodzi się problem z produkcją plemników, przyczyny azoospermii dzieli się na:

  • jądrowe (gdy brak produkcji plemników wynika z zaburzeń hormonalnych, genetycznych lub związanych z czynnością jąder bądź jest następstwem przebytych chorób),
  • pozajądrowe (gdy występują nieprawidłowości w obrębie dróg wyprowadzających nasienie do jąder).

Azoospermia – leczenie

Warto wiedzieć, że nie wszystkie przyczyny azoospermii są jednakowym zagrożeniem dla płodności. Co więcej – wiele z nich można skutecznie leczyć, a tym samym zwiększyć szanse na poczęcie dziecka. Współczesna medycyna oferuje mężczyznom cierpiącym na azoospermię m.in.:

  • terapię hormonalną, która pozwala wyrównać poziom hormonów w organizmie,
  • zabiegi udrożnienia kanałów wyprowadzających nasienie,
  • metody rozrodu wspomaganego, np. pobranie plemników bezpośrednio z jąder (TESE) lub najądrzy (MESA) oraz implementację ich metodą in vitro.

Pewne (choć niewielkie) szanse daje także metoda zapładniania komórek jajowych spermatydami, czyli komórkami prekursorowymi dla plemników.

Zobacz też: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – czy ty też z nimi walczysz?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Resort zdrowia walczy z in vitro? „To ostateczność”

in vitro, inseminacja
fot. Fotolia

Trzy publiczne kliniki leczenia niepłodności muszą pisemnie zapewnić Ministerstwo Zdrowia, że nie używają sprzętu medycznego do zabiegów in vitro. Wynika to z podejrzenia nieprawidłowości w realizacji programu prokreacyjnego – informuje TOK FM.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ubiegłym roku Ministerstwo Zdrowia wybrało 16 ośrodków, w których do 2020 roku realizowany będzie rządowy program prokreacyjny. Znalazły się wśród nich trzy podmioty, które wcześniej otrzymały zgodę na prowadzenie procedur in vitro. Resort nie życzy sobie jednak, by sprzęt, który sfinansował, był obecnie wykorzystywany do zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego.

– Założenie procedury konkursowej było takie, że ten sprzęt i środki mają być wykorzystane wyłącznie w diagnostyce w ramach programu prokreacyjnego (…). Mamy obowiązek dopilnować, aby sprzęt i publiczne środki finansowe, które są przekazywane do realizatorów poszczególnych programów, były wykorzystywane zgodnie z umowami – mówiła w rozmowie z TOK FM Józefa Szczurek-Żelazko, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

In vitro na cenzurowanym?

Minister zapytana, dlaczego resort widzi problem w użytkowaniu sprzętu również w zabiegach in vitro, tłumaczyła to odmiennymi celami programu prokreacyjnego. Uwzględniały one promowanie zdrowia prokreacyjnego, wczesną diagnostykę problemów związanych z płodnością i „kompleksowe traktowanie pary, a nie tylko stosowanie procedur wobec kobiety”.

– Procedura in vitro jest ostatecznością, która nie do końca jest skuteczna. Mamy wiele dowodów na to, że te procedury kończą się niepowodzeniami. Wiele problemów z płodnością związanych jest z nieprawidłowym stylem życia, używkami, problemami zdrowotnymi. Zdiagnozowanie tych problemów prowadzi do sukcesu. Ingerowanie na takim wczesnym, niezdiagnozowanym etapie z in vitro, jest nieskuteczne – mówiła Szczurek-Żelazko w TOK FM.

Pismo od Ministerstwa Zdrowia otrzymało m.in. Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka w Warszawie. Sposób wykorzystywania dotacji ma zostać skontrolowany przez resort.

Źródło: tok.fm

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.