Przejdź do treści

„Wobec in vitro”. Kontrowersyjny podręcznik przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego

Podręcznik "Wobec in vitro"

Na rynku ukazał się właśnie podręcznik dla licealistów „Wobec in vitro”. Jest to praca zbiorowa, która zgodnie z założeniem ma „ukazywać problem zapłodnienia pozaustrojowego z punktu widzenia genetyki, moralności, filozofii, teologii i prawa”. Znajdziemy w niej jednak kontrowersyjne treści, a autorami publikacji są przeciwnicy metody.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Warto przyjrzeć się autorom „kompendium wiedzy”. Wśród nich znajdziemy m.in. ginekologa dr Tadeusza Wasilewskiego – zagorzałego przeciwnika in vitro. Co ciekawe, ten sam doktor był wcześniej jednym z pionierów metody in vitro w Polsce.

Kolejną autorką publikacji jest genetyk, prof. Alina Midro, która w ostatnich dniach zasłynęła m.in. z kontrowersyjnej wypowiedzi na temat „wad rozwojowych spowodowanych przez procedurę in vitro” oraz „śmierci wielu dzieci na skutek tej metody”. Jej tezę obalili inni profesorowie, określając wypowiedź Midro jako „skandaliczną” i „ignorancką”.

Zobacz także: Wypowiedź profesor o in vitro szokuje…

Uniwersytet odpowiada w sprawie kontrowersyjnej wypowiedzi profesor o in vitro

Podręcznik „Wobec in vitro”

W książce „Wobec in vitro” przewodniczący Zespołu Ekspertów Bioetycznych KEP abp Henryk Hoser na wstępie opisuje spór wokół in vitro w kontekście cywilizacyjnym. Zdaniem Hosera, dziecko poczęte dzięki in vitro jest postrzegane jako „konsument wolny od wszelkich uwarunkowań, własny produkt i wytwór”.

O głównych założeniach in vitro opowiedział dr Tadeusz Wasilewski. Wyjaśnił na czym polega ta metoda i przytoczył statystyki – rzekomy efekt wieloletnich badań, które pokazują ryzyko dla zdrowia kobiety i dziecka w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego.

Dr Tadeusz Wasilewski, który jest ginekologiem, stwierdził, że in vitro „jest raczej wielkim eksperymentem, prowadzonym na istotach ludzkich”, niż sposobem leczenia niepłodności. Zdaniem doktora, in vitro to brak poszanowania dla ludzkiej godności.

Dziecko z in vitro „wytworem, który ma zaspokoić wymagania klienta”

Genetyk prof. Alina Midro opisała z kolei zagrożenia natury genetycznej u dzieci, które pojawiają się na świecie dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu.

Prof. ks. Piotr Morciniec skupił się natomiast na moralnych aspektach in vitro. Jego zdaniem na skutek in vitro człowiek staje się „produktem” i „wytworem”, który ma zaspokoić wymagania klienta.

Wśród innych autorów publikacji są ks. prof. Marian Machinek, ks. prof. Andrzej Maryniarczyk, prof. Michał Królikowski, ks. Franciszek Longchamps de Berier i dr Maciej Barczentewicz, i teolog, o. Jacek Salij .

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: gosc.pl, info.wiara.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc

Mała dziewczynka o smutnych oczach /Ilustracja do tekstu: Nowelizacja ustawy o wspieraniu rodziny wesprze rodziców stosujących przemoc?
Fot.: Qadim Sadiq /Unsplash.com

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad kontrowersyjnymi zmianami w ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Planowana nowelizacja, wbrew apelom Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich, zamiast wspierać najmłodsze ofiary przemocy rodzinnej, skupi się na pomocy zaniedbującym je rodzicom. I to bez względu na to, czy doświadczają oni przejściowego kryzysu, czy od lat tkwią w pogłębiającej się patologii, nie rokując nadziei na zmianę donosi oko.press.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie ze zmianami, które przygotowało MRPiPS, z ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej zniknie ustęp 12 art. 15, który daje asystentom rodziny prawo interwencji i podjęcia decyzji o natychmiastowym zabraniu dziecka z domu rodzinnego. Zamiast tego biologiczni rodzice mają otrzymać pomoc, dzięki której dzieci będą mogły trafić do nich z powrotem. To jednak nie koniec zmian. Poprawka wniesiona przed Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris zakłada, że rodzice, którym odebrano dzieci, uzyskają też pełnomocnika procesowego – z urzędu.

Kiedy szanse się nie kończą

„Państwo chce sprzyjać w ten sposób sprawcom przemocy, nie ofiarom. Interesu dzieci nie reprezentuje nikt, a one same nie mają głosu” – pisze dla OKO.press Anna Krawczak. I przedstawia wstrząsające historie dzieci, które były ofiarami ciężkich zaniedbań ze strony rodziców.

Jednym z takich dzieci jest Julia.

„Kiedy miała trzy lata, zabrano ją z domu pierwszy raz i umieszczono w domu dziecka. Powody: alkoholizm rodziców, przemoc, głodzenie, zmuszanie Julii do oglądania seksu zbiorowego w jednopokojowym mieszkaniu. (…) W domu dziecka przez chwilę był spokój, ale sąd rodzinny zawsze dawał rodzicom kolejną szansę. Tych szans dostali cztery. I cztery razy Julia musiała znów spakować dobytek i wrócić z domu dziecka do jednopokojowego mieszkania. Najdłuższa próba trwała pół roku. Piątego razu już nie będzie. Julia ma 11 lat i ma dość”.

Historia Mai jest inna, choć w swym dramacie podobna. Policja odebrała ją mamie, gdy dziewczynka miała 9 lat. Nim jednak się to stało, musiało niemal dojść do tragedii. 15-letnia siostra Mai, chora na cukrzycę, zapadła w śpiączkę cukrzycową po tym, gdy wraz z matką wpadła w ciąg narkotykowy. Maja razem z młodszym rodzeństwem trafiła wówczas na jakiś do rodziny zastępczej, a siostra po wyjściu ze szpitala – do młodzieżowego ośrodka wychowawczego. Mama poszła na odwyk – kolejny. Gdy go zakończyła, dzieci wraz z nią wróciły do rodzinnej kawalerki, w której czekały na nie te same patologie i nowi koledzy mamy  – od kieliszka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Szkoda im na vitro, ale mają pieniądze na króliki. Czyli jak Ministerstwo Zdrowia dba o dzietność

Pokrewieństwo bez zdrowej więzi

Gdy asystentka rodziny zobaczyła po raz pierwszy Tymka w łóżeczku, była przekonana, że to zmarłe niemowlę.

 „Tymek nie był martwy i nie był też taki mały – miał prawie dwa lata. Był tak skrajnie wygłodzony, że wyglądał na niemowlaka. Wydęty brzuch, wielka głowa, przezroczysta skóra. Zanik funkcji przełykania. Lekarze określili jego stan jako agonalny” – opisuje Anna Krawczak.

Chłopczyka zdołano uratować i trafił do rodziny zastępczej, w której zyskał szansę na normalne, bezpieczne życie. Jego ojciec przestał się nim interesować, gdy tylko oddaliło się ryzyko, że trafi przed sąd za spowodowanie zagrożenia życia małego synka. Gdyby jednak ta historia miała miejsce kilka lat później, już po wprowadzeniu opisywanej nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny, asystentka nie mogłaby pozwolić, by ojciec tak łatwo zniknął z życia Tymka. Nowe rozwiązania prawne wymagałyby od niej nawiązania współpracy z tatą, by dziecko mogło wrócić na łono „rodziny”.

Bierni uczestnicy spraw o własną przyszłość

Tymczasem przed dwoma laty Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak i Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, mając na uwadze dobro dzieci, wspólnie skierowali pismo do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Apelowali w nim, by w polskich przepisach prawnych uwzględnić rozwiązania, które w sprawach o pozbawienie, ograniczenie lub zawieszenie władzy rodzicielskiej pozwoliłyby skuteczniej dbać o żywotne interesy dziecka. Rzecznicy zwrócili uwagę, że biologiczni rodzice mogą liczyć na darmową pomoc prawną, adwokata z urzędu i asystenta rodziny. Dziecko, którego przyszłość rozpatrywana jest na sali sądowej, jest jedynie niemym uczestnikiem sporu o własną przyszłość.

„W sprawach sądowych, w których rozstrzyga się o najbardziej żywotnych interesach dziecka, nie istnieje żaden mechanizm reprezentacji jego interesów” – pisali.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prof. Sąsiadek: Ograniczanie dostępu do badań prenatalnych oraz in vitro to systemowa przemoc

Rodzina święta, bo biologiczna

Tę sytuację mogłoby zmienić stworzenie nowej funkcji – pełnomocnika dziecka. Postulat ten, przedstawiony przez rzeczników, zyskał poparcie organizacji pozarządowych – m.in. Koalicji na rzecz Rodzinnej Pieczy Zastępczej oraz Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma jednak inne rozwiązanie – woli powołać kolejną instytucję wspierającą rodziców.

Za tym pomysłem stoją prawnicy stowarzyszenia Ordo Iuris, które od dawna opowiada się za zwiększeniem praw rodziców w opiece nad dziećmi.

– Występujemy jako rzecznicy afirmowanej w krajowym porządku konstytucyjnym oraz aktach prawa międzynarodowego prawdy o rodzinie, jako o naturalnym środowisku rozwoju i dobra wszystkich jej członków, a w szczególności dzieci, źródle różnorodności wolnego społeczeństwa. Podkreślamy, że najpełniejszą gwarancją dobra dzieci jest wychowanie przez biologicznych rodziców pozostających w związku małżeńskim. Do pełnego rozkwitu tego naturalnego środowiska rozwoju konieczne jest dobre prawo(…), które uznaje prymat rodziców nad państwem w sprawach wychowania dzieci zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami. Dlatego badamy instrumenty polityki rodzinnej i występujemy aktywnie w obronie rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa tam, gdzie są one zagrożone dyskryminacyjnymi praktykami ustawodawcy” – czytamy na stronie Ordo Iuris.

I choć te pobudki mogą wydawać się szlachetne, warto mieć świadomość, że najczęściej występujące problemy i czynniki skutkujące ingerencją sądu w życie rodziny to nie bieda, ale: choroba alkoholowa rodziców (52%), zaniedbania opiekuńczo-wychowawcze, w tym zdrowotne i higieniczne (39%), a także przemoc: fizyczna, psychiczna i seksualna (36%)*.

*Dane pochodzą z raportu Rzecznika Praw Dziecka, który w 2015 r. przekazano Ministrowi Sprawiedliwości.

Źródło: oko.press

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rozwiązanie stosunku adopcji może naruszać dobro dziecka. Rzecznik Praw Dziecka wytyka sądom błędy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ciąża po 40-tce. Jakie mam szanse?

Kobieta w sukience trzyma wynik badania USG na ciążowym brzuchu. Układa ręce w kształt serca /Ilustracja do tekstu: Ciąża po 40. Jakie mam szanse?
Fot.: Bich Ngoc Le /Unsplash.com

W związku ze zmieniającym się stylem życia i brakiem stabilności na rynku pracy coraz więcej kobiet decyduje się na późne macierzyństwo. Niektóre z nas z kolei dopiero po 40. roku życia rozpoczynają starania o kolejne dzieci, mierząc się często z nieżyczliwymi komentarzami osób postronnych, które sugerują, że ciąża w tym wieku jest niestosowna. A jak to wygląda z perspektywy biologicznej? Jakie są szanse, by zajść w ciążę po 40-tce i urodzić zdrowe dziecko?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie jest tajemnicą, że szanse na ciążę maleją wraz z wiekiem. Każda kobieta rodzi się z określoną pulą pęcherzyków jajnikowych. których liczba zmniejsza się z każdym kolejnym cyklem miesiączkowym. Kiedy spadnie do zera, kobieta wkracza w okres menopauzy.

Zgodnie z wieloma badaniami, okres najwyższej płodności przypada na lata pomiędzy 19. a 25. rokiem życia. Wiele kobiet odkłada jednak macierzyństwo na później i – ze względów ekonomicznych czy społecznych – rozpoczyna starania po 30-tce, a nawet po 40-tce. Szanse, by uzyskać oraz utrzymać ciążę, są wówczas znacznie niższe.

Szacuje się, że przed 35. rokiem życia prawdopodobieństwo naturalnego poczęcia dziecka u zdrowej kobiety wynosi średnio 75%. Kilka lat później, między 40. a 45. rokiem życia, zmniejsza się ono do ok. 5-10%. Szansa na ciążę po 45. roku życia spada zaś nawet do 1%. Oznacza to, że po 40-tce bez problemu zajdzie w ciążę tylko kilka kobiet na 100.

Planujesz ciążę po 40.? Sprawdź poziom rezerwy jajnikowej

Jednym z podstawowych wskaźników kobiecej płodności jest tzw. rezerwa jajnikowa. Terminem tym określa się liczbę pęcherzyków jajnikowych, które dają początek przyszłym komórkom jajowym.

Aby dowiedzieć się, jak aktualnie przedstawia się stan naszej rezerwy jajnikowej, i świadomie zaplanować starania o dziecko po 40. roku życia, należy przede wszystkim wykonać badanie AMH. Skrót ten odnosi się do hormonu anty-Müllerowskiego, który znajduje się w kobiecych jajnikach, a ściślej – w pęcherzykach pierwotnych.

Dzięki oznaczeniu poziomu AMH dowiemy się, czy nie wkraczamy jeszcze w fazę menopauzalną, a tym samym – czy jesteśmy zdolne do zajścia w ciążę po 40-tce. Eksperci Kliniki Invicta wskazują, że największe szanse na to mają kobiety, u których stężenie AMH wynosi powyżej 2,4 ng/ml, a najmniejsze – te, u których poziom tego hormonu jest niższy niż 0,2 ng/ml.

Warto jednak mieć świadomość, że wysoki poziom AMH nie zawsze jest oznaką wysokiej płodności. Może również świadczyć o zespole policystycznych jajników (PCOS), czyli zaburzeniu, które jest jednym z powodów niepłodności.

WIĘCEJ O PCOS: PCOS a niepłodność. Wszystko, o czym powinnaś wiedzieć

Aby bardziej precyzyjnie ocenić płodność kobiety po 40. roku życia, oznaczenie poziomu AMH powinno zostać uzupełnione o dodatkowe badania:

  • oznaczenie stężenia hormonu FSH, który pobudza dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych,
  • badanie AFC, czyli ocenę liczby pęcherzyków antralnych na podstawie USG.

Ciąża po 40. roku życia: sprawdź ogólny stan zdrowia

Ciąża jest zawsze dużym wyzwaniem dla organizmu kobiety, a wraz z wiekiem wysiłek ten dodatkowo wzrasta. Planując rozpoczęcie starań o dziecko po 40. roku życia, warto więc pamiętać o wykonaniu podstawowych badań. Pozwolą one wyeliminować czynniki, które mogłyby obniżyć nasze szanse na ciążę, a w kolejnych miesiącach zagrozić zdrowiu rozwijającego się płodu.

W okresie poprzedzającym starania wykonaj zatem poniższe badania:

  • badanie moczu,
  • morfologię krwi,
  • badanie ginekologiczne,
  • badania hormonalne,
  • badania infekcyjne – w kierunku toksoplazmozy, różyczki i cytomegalii, a także HPV i HIV.

Warto sprawdzić również poziom witaminy D w surowicy krwi – jak donoszą naukowcy, stężenie tego pierwiastka w organizmie kobiety ma istotne znaczenie dla prawidłowego rozwoju ciąży.

Zadbaj o dietę

W przypadku kobiet po 40. roku życia, które planują dziecko, niezwykle ważne jest unormowanie wagi. Okres starań powinna poprzedzić analiza jadłospisu i uwzględnienie w nim produktów bogatych w nienasycone kwasy tłuszczowe, niezbędne witaminy i minerały (m.in. żelazo, selen, magnez i cynk). Niezbędne jest także porzucenie szkodliwych nawyków i używek.

Wielu specjalistów doradza przyszłym mamom, by na trzy miesiące przed staraniami rozpoczęły też suplementację kwasu foliowego (w dawce 0,4 mg dziennie), aby zminimalizować ryzyko wystąpienia wady cewy nerwowej u płodu.

Ciąża po 40. roku życia: pamiętaj o badaniach prenatalnych

Pamiętajmy też, że tykający zegar biologiczny wiąże się z obniżeniem jakości komórek jajowych. Szacuje się, u kobiety po 40. roku życia nawet 80% oocytów może mieć uszkodzone DNA. To zaś powoduje większe ryzyko aneuploidii, czyli nieprawidłowej liczby chromosomów u płodu.W przypadku ciąży po 35. roku życia częściej występuje m.in. zespół Downa, Edwardsa czy Pataua, dlatego w II trymestrze ciąży wskazane jest wykonanie badań prenatalnych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Badania prenatalne – wczesna diagnoza ma znaczenie dla losów ciąży

Na jakość komórek jajowych kobiety mają też wpływ choroby współistniejące, m.in. endometrioza.

Ciąża po 40-tce: wzrasta ryzyko, ale też… świadomość

Warto wiedzieć, że ciąża po 40. roku życia traktowana jest przez lekarzy jako ciąża wysokiego ryzyka. Zgodnie z badaniami, kobieta w tym wieku jest statystycznie bardziej narażona na poronienie (przede wszystkim z powodu zaburzeń chromosomalnych zarodka) oraz komplikacje: zdrowotne (m.in. nadciśnienie, cukrzycę) i okołoporodowe. Z wiekiem wzrasta także ryzyko urodzenia wcześniaka lub dziecka o niskiej wadze urodzeniowej.

Czy powinien być to powód do paniki? Nie! Lekarze podkreślają, że mimo większego ryzyka aż 96% kobiety po 40. roku życia rodzi zdrowe dzieci. To m.in. zasługa wysokiej świadomości i wykonywania regularnych badań. Niejednokrotnie szanse na uzyskanie zdrowej ciąży zwiększa zastosowanie metody in vitro – z wykorzystaniem komórki jajowej dawczyni lub adopcji zarodka.

Ciąża po 40. roku życia: dłuższe życie mamy i lepsze zdrowie dziecka?

Późniejsza decyzja o dziecku nie wpływa, oczywiście, na zdolności macierzyńskie mamy. Może jednak – według badań przeprowadzonych przez naukowców z Glasgow – pozytywnie wpłynąć na inteligencję i zdrowie dzieci.

CZYTAJ TEŻ: „Jest pani przypadkiem jednym na milion”. Endometrioza i farmakologiczna menopauza nie przekreśliły jej marzeń

Z późnym macierzyństwem wiąże się też inna ciekawa zależność. Naukowcy z New England Centenarian Study dowiedli niedawno, że kobiety, które rodzą dzieci po 40. roku żucia, mają aż 40-krotnie wyższe szanse, by dożyć późnej starości, niż mamy, które ostatnie dziecko rodzą przed 30-tką. Badacze przypuszczają, że wydłużony okres płodności może być wyznacznikiem wolniejszego starzenia się organizmu.

Źródło: wehavekids.com, parenting.pl, edziecko.pl, wysokieobcasy.pl, klinikainvicta.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: In vitro. 9 rzeczy, których prawdopodobnie o nim nie wiesz

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Sharon Corr śpiewa i gra na skrzypcach w Instituto Marques /Ilustracja do tekstu: Sharon Corr zaśpiewała dla zarodków z in vitro w Instituto Marques
Źródło: YouTube

Gromkie brawa, okrzyki, nucenie największych przebojów – tak wygląda większość występów współzałożycielki irlandzkiej grupy The Corrs. Ten koncert był jednak wyjątkowy: odbył się w kameralnej atmosferze, zupełnej ciszy i skupieniu. Wszystko dlatego, że i jego publiczność była wyjątkowa – artystka zaśpiewała bowiem dla setek embrionów, które rozwijają się w jednej z klinik leczenia niepłodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nietypową estradą dla Sharon Corr stała się specjalnie wydzielona przestrzeń Instituto Marques – mieszczącego się w Barcelonie centrum medycyny wspomaganego rozrodu, które słynie z pionierskich dokonań. Scenę artystka dzieliła z hiszpańsko-baskijskim piosenkarzem i gitarzystą Alexem Ubagą, z którym wspólnie wykonała emocjonalne wersje kilku znanych przebojów, m.in. „Amarrado a ti” oraz „Buenos Aires”.

Warto podkreślić, że występ zorganizowany był na najwyższym poziomie nie tylko muzycznym, ale i medycznym, w żaden sposób nie zagrażał więc dzielącym się komórkom. Inkubatory, w których mieszczą się wczesne embriony, były odpowiednio zabezpieczone, a muzycy zostali zobligowani do zachowania sterylności. W tym celu śpiewali i grali na instrumentach, mając na sobie kostiumy lekarskie, czepki i specjalne obuwie.

Koncert, który odbył się w hiszpańskiej placówce, był też transmitowany na żywo dla inkubatorów w zamiejscowych oddziałach Instituto Marques: w Clane (Irlandia) i Rzymie (Włochy). Oprócz zarodków mogły go usłyszeć pary oczekujące dziecka w rezultacie procedury in vitro.

CZYTAJ TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Transmisja na żywo także w lokalnych klinikach leczenia niepłodności

Po zakończeniu muzycznego performansu artyści mieli okazję przyjrzeć się z bliska pracowni embriologicznej i zobaczyć, jak pracują lekarze.

– To było dla nas niezwykle doświadczenie; nigdy wcześniej nie robiliśmy niczego podobnego. (…) Bardzo spodobała nam się też klinika – przyznał Alex Ubago.

A jak piosenkarze oceniają sam niecodzienny występ? Sharon Corr podkreśliła, że uczestnictwo w tym przedsięwzięciu było dla niej „prawdziwym zaszczytem”.

– Jestem zafascynowana całym procesem i tym, jak to wszystko działa. Jednocześnie nie dziwi mnie wcale, że muzyka pomaga w formowaniu się embrionów. W końcu to najlepsza terapia na świecie – mówiła. – To wspaniała rzecz, gdy zdajesz sobie sprawę, że możesz zrobić coś dla przyszłości i przyczynić się do zmian – dodała gwiazda The Corrs.

Muzyczne wibracje, które zwiększają skuteczność in vitro

Instituto Marques, który zorganizował występ, już od czterech lat wspomaga proces zapłodnienia in vitro za pomocą muzyki. Rozwijające się tam zarodki są stale poddawane ekspozycji na rytmiczne melodie uwzględniające trzy gatunki muzyczne: pop, klasykę i heavy metal.

Puszczanie muzyki w laboratorium nie jest wcale fanaberią ekscentrycznych medyków. Służy wywołaniu mikrowibracji – te zaś stają się naturalnym mieszadłem dla pożywki, w której znajdują się komórka jajowa i plemniki. Zgodnie z badaniami, których wyniki opublikowano w 2013 r., ten stymulowany ruch aż o 5% zwiększa szansę na skuteczne zapłodnienie pozaustrojowe i późniejszy prawidłowy wzrost embrionu.

WIĘCEJ: Muzykalne in vitro

Laboratorium embriologiczne coraz bliżej natury

Naukowcy zwracają uwagę, że drgania, które powstają na skutek muzycznej uczty, mają naśladować naturalne warunki, w których dochodzi do zapłodnienia. Podobne ruchy występują bowiem w organizmie kobiety – na skutek perystaltyki jajowodów i ruchu rzęsek.

 – Dzięki temu systemowi jesteśmy coraz bliżej celu, którym jest odtworzenie w laboratorium naturalnych warunków rozwoju zarodków – takich, jak występują w macicy – wyjaśniła dr Marisa López-Teijón z Instituto Marques.

W najbliższej przyszłości Instituto Marques planuje zorganizować kolejne muzyczne wydarzenia.

Źródło: irishexaminer.co, institutomarques.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Startuje X Kongres Kobiet! A na nim dyskusje m.in. o zdrowiu reprodukcyjnym, in vitro i poronieniu

Plakat X Kongresu Kobiet; na nim: grafika z tłumem kobiet i hasło: Wszystkich praw! Całego życia! /Ilustracja do tekstu: Startuje X Kongres Kobiet! A na nim dyskusje o zdrowiu, in vitro i poronieniu
mat. prasowe

Liczne centra tematyczne, sesje plenarne, debata samorządowa, a także warsztaty i atrakcje artystyczne – to tylko część bogatego programu X Kongresu Kobiet, który odbędzie się w najbliższy weekend (16-17 czerwca 2018 r.) w Łodzi. Tegoroczna edycja wydarzenia będzie szczególna – pokrywa się bowiem z setną rocznicą uzyskania praw wyborczych kobiet w Polsce.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kongres Kobiet to coroczne, ogólnokrajowe wydarzenie, które uwzględnia szereg paneli dyskusyjnych, warsztatów i debat. Celem tych spotkań jest podnoszenie świadomości społecznej, wymiana informacji o aktywności i problemach kobiet w Polsce, wzajemna pomoc, budowanie więzi, formułowanie postulatów oraz stwarzanie mechanizmów służących ich realizacji.

CZYTAJ TEŻ: Jak media „zwodzą” kobiety szansami na płodność. Też tak czujesz?

Kongres Kobiet: spotkania i dyskusje ponad podziałami

Każdego roku na Kongres Kobiet przyjeżdża prawie 10 tys. kobiet z całej Polski. Uczestniczą w nim m.in. przedstawicielki świata biznesu, polityki, mediów, nauki, sztuki, związków zawodowych i związków pracodawców oraz osoby indywidualne i organizacje pozarządowe.

W tym roku wśród gościń pojawią się m.in. prof. Magdalena Środa, prof. Małgorzata Fuszara, prof. Monika Płatek, a także Agnieszka Holland, Joanna Szczepkowska, Dorota Stalińska, Olga Tokarczuk, Sylwia Chutnik, Danuta Huebner i Joanna Scheuring-Wielgus.

Chcemy całego życia – w tym prawa do in vitro

Tegoroczna edycja Kongresu Kobiet, który przebiega pod hasłem: „Wszystkich praw! Całego życia”,  uwzględni kilkanaście centrów tematycznych, w których podniesione zostaną m.in. kwestie dotyczące zdrowia, również reprodukcyjnego (w tym dostępu do in vitro), edukacji, przedsiębiorczości, programu „500+”, kultury, polityki międzynarodowej i niepełnosprawności.

Nie zabraknie miejsca na rozmowy o wydarzeniach dotyczących praw i godności współczesnych kobiet (takich jak czarny protest, nowe ruchy kobiece, walka o prawa do uczestnictwa w życiu publicznym i prawa reprodukcyjne). Dodatkowo uczestniczki kongresu będą miały niecodzienną okazję, by obejrzeć na żywo odcinek kultowej już produkcji „Przy kawie o sprawie”.

„Będziemy debatować, rozmawiać, wymieniać doświadczeniami i… się wzmacniać. Bo kongresowe dni to niesamowita moc i energia” – czytamy na stronie wydarzenia.

Wierzymy, że ta moc i energia udzielą się również nam i naszym Czytelniczkom – jako redakcja portalu i magazynu „Chcemy Być Rodzicami” pojawimy się bowiem na panelu poświęconym prawu do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Dla prowadzących dyskusję poświęconą faktom i mitom o in vitro szykujemy pewną niespodziankę. Śledźcie naszą relację z tego wyjątkowego wydarzenia, aby dowiedzieć się więcej!

Więcej informacji na temat X ogólnopolskiego Kongresu Kobiet, w tym pełny program, można znaleźć na stronie www.kongreskobiet.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Prawniczka: dyskusja o in vitro opiera się na rozbudzaniu strachu

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.