Przejdź do treści

Włoskie kolory, włoskie dodatki – piękno w szare dni

101.jpg

Laneve Moda Italiana otwiera Polkom i Polakom Okno na Włochy.

20 listopada mieliśmy ogromną przyjemność gościć na otwarciu showroomu Laneve Moda Italiana, w którym wszystkie wielbicielki ręcznie robionej biżuterii, akcesoriów i toreb mogły podziwiać małe dzieła sztuki stworzone we Włoszech. To miejsce, tuż przy warszawskiej starówce, otwarto specjalnie dla wszystkich którzy maja dosyć produktów made in China oraz wszechobecnych bransoletek z okrągłych koralików. Ogromne wrażenie zrobiła na nas pasja właścicieli Laneve Moda Italiana do wyszukiwania małych, rodzinnych pracowni w których od wielu pokoleń tworzone są krótkie serie, a czasem pojedyncze egzemplarze biżuterii oraz torebek.  Każda bransoletka, naszyjnik i kolczyki były bohaterami pierwszego planu i najlepiej wyglądały  w zestawieniu z klasycznymi stylizacjami. Kolekcje DIM Bijoux i Mariró, przeznaczone dla eleganckich i świadomych swojej wartości kobiet, zachwycały misternymi szczegółami i doskonałym wzornictwem. Mudra ze swoimi bransoletkami typu bangles, w których wyraźnie widać inspiracje kolorami i smakami Indii znalazły uznanie u wszystkich gości bez względu na wiek i potrzeby,  a ilość ich kolorów przyprawiała o zawrót głowy.

W showroomie można było również obejrzeć i zamówić skórzane torby z kolekcji Chicca B, które można dowolnie personalizować. Sam proces zamawiania torby był szalenie ciekawy ponieważ zaczynał się od wybrania modelu i kamienia, później rodzaju i koloru skóry aby na samym końcu wybrać dodatkowe ozdoby. Naszym redaktorkom podobały się również podwójne torebki Bi Bag z wymiennymi wkładami na każdą pogodę oraz apaszki biżuteryjne, które w niesamowity sposób  łącza szlachetne jedwabne chusty z wisiorami i pięknymi zawieszkami firmy Elly.

Przez cały dzień na gości showroomu czekały niesamowite atrakcje, szampan i poczęstunek oraz wspaniała loteria wizytówkowa. Dziękujemy za zaproszenie i życzymy firmie Laneve Moda Italiana samych sukcesów.

Agnieszka Urbańska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Gotowi na Family Yoga Festiwal – zapraszamy do Pałacu Sulisław na międzynarodowe wydarzenie dla miłośników jogi

joga rodzina
Już w czerwcu br. w Pałacu Sulisław odbędzie się największe w Polsce wydarzenie związane z jogą –  Family Yoga Festival, a w jego ramach: Obchody Światowego Dnia Jogi, IV Międzynarodowa Konferencja Naukowa Jogi i Ajurwedy oraz Polska Konwencja Jogi.

W dniach 21-25 czerwca 2017 r. Pałac Sulisław zaprasza na największe i najbardziej prestiżowe polskie spotkania środowiska jogi – Family Yoga Festival. Misją Festiwalu jest podkreślenie różnorodności tradycji i metod samodoskonalenia, a jego bogaty program zadowoli różnorodne potrzeby fanów jogi z Polski i z zagranicy. Zaproszenie na to wyjątkowe wydarzenie przyjęli światowej sławy nauczyciele, którzy poprowadzą unikatowe w skali kraju warsztaty.

Światowy Dzień Jogi

21 czerwca, podczas Obchodów Światowego Dnia Jogi na scenie głównej swoją praktykę zaprezentują szkoły jogi z całej Polski. Ponadto dla celebrowania tego święta wieczorem odbędzie się koncert na kryształowych misach oraz uwalniająca i podnosząca energię ceremonia agnihotry – proces, który ma za zadanie oczyścić atmosferę wewnętrzną i zewnętrzną człowieka przy użyciu specjalnie palonego ognia. 22 czerwca będzie można się dowiedzieć m.in.: jak pobudzić energię za pomocą punktów marmy oraz jak wykorzystać ajurwedę w praktyce dnia codziennego. Jedną z głównych atrakcji będzie również możliwość wzięcia udziału w medytacji labiryntu, który jest starożytnym systemem indywidualnej praktyki prowadzącej do integracji osobowości.

Konferencja

Centralnym wydarzeniem Festiwalu jest IV Międzynarodowa Konferencja Naukowa Jogi i Ajurwedy, która odbędzie się w dniach 23-25.06.2017 r. Jej głównym celem jest kontynuacja dyskusji naukowej obejmującej  problemy interdyscyplinarne zastosowania jogi i ajurwedy w medycynie, prewencji zdrowotnej oraz pokonywaniu stresu. Dyskusję poprowadzą lekarze i uczeni z całego świata, w tym przedstawiciele jogi i ajurwedy zaproszeni z Indii, a podczas Konferencji zaprezentują się młodzi doktoranci oraz naukowcy. Swoją obecność potwierdzili, między innymi: Shirley Telles, Shriniwas Guijarwar, Gyan Prakash, Ranjana Prakash, Dr Ajay Gupta, Partap Chauhan, oraz Chandra Bhandari – Patron Instytutu Jogi i Ajurwedy w Sulisławiu, mianowany przez Rządową Radę Stosunków Kulturalnych Indii – Światowym Ambasadorem Jogi w roku 2016, dyplomata Indii, m.in. Ambasador Indii w Polsce w latach 2007-2009, autor publikacji naukowych, mówca i jogin.

Konwencja

W terminie 23-25 czerwca 2017 r. obędzie się również  Polska Konwencja Jogi, podczas której zostaną przedstawione sesje wywodzące się z różnych szkół i tradycji jogi, od najbardziej znanego w Polsce stylu Hatha Jogi wg. Iyengara, przez Jogę Kundalini Jogi Bhajana i dynamiczną Ashtanga Jogę, do ćwiczeń prezentujących anatomię pozycji jogi. Współautorami tego wyjątkowego wydarzenia są nauczyciele jogi z całej Polski. Każdy z nich zaprezentuje jedną lub dwie sesje tematyczne.

Jarmark

Równocześnie przez 5 dni trwania Family Yoga Festival, na terenie kompleksu pałacowo-parkowego w Sulisławiu, będzie miał miejsce Ekologiczny Jarmark Letni obejmujący kiermasz ze stoiskami prezentującymi zdrową żywność i produkty eko. Będzie można również skosztować potraw kuchni ajurwedyjskiej,
z której słynie restauracja Pałacu Sulisław. Organizatorzy zadbali także o wygodę rodziców
i ich pociech – przez cały czas trwania Festiwalu zapewniają opiekę nad dziećmi, gry i zabawy dla najmłodszych oraz inne niespodzianki. Na zamknięcie Festiwalu jest przewidziana fascynująca Ceremonia HOLI – święto koloru, tańca i miłości.

Family Yoga Festival jest skierowany do rodzin z dziećmi, młodzieży, wszystkich adeptów, ekspertów, zaawansowanych joginów jaki i grup zorganizowanych. To wydarzenie obowiązkowe dla wszystkich, do których trafia przesłanie: oderwij się od obowiązków i pozwól wypełnić zdrową energią wśród przepięknej zieleni i ludzi, którzy mają jeden cel: być zdrowymi, szczerze kochać i zachować młodość ducha na długie lata.

 

Więcej informacji: instytut.palacsulislaw.pl/family-yoga-festival

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Otyłość matek zwiększa ryzyko epilepsji u dzieci? Najnowsze badania!

epilepsja u dziecka

Otyłość matki zwiększa ryzyko urodzenia dziecka, które zachoruje na epilepsję. Nadwaga powodować może zapalenia w macicy, które stają się czynnikiem wyzwalającym chorobę. Szczególnie narażone są osoby, których BMI w momencie poczęcia dziecka wynosi powyżej 40. Ryzyko choroby ich potomków szacowane jest na 82 proc.

Możemy działać

Nie są to jedyne niepokojące dane przytaczane przez ekspertów. Nadwaga matki ma zwiększać także możliwość wystąpienia uszkodzeń mózgu rozwijającego się dziecka. Wpływa także na rozwój neuronalny płodu, bowiem nadwyżka kilogramów podczas ciąży sprzyja rozwijaniu wspomnianych już wyżej stanów zapalnych.

Jeśli zaś chodzi o epilepsję, jej przyczyny są bardzo słabo rozpoznane i w wielu przypadkach trudno jest je zdefiniować. Postanowiono więc przyjrzeć się nadwadze w czasie ciąży, bowiem jej problem jest globalnie narastający. Nic więc dziwnego, że może w długoterminowej perspektywie oddziaływać na układ neurologiczny dziecka. Dr Neda Razaz powiedział: „Ponieważ nadwaga i otyłość są czynnikami ryzyka, na które potencjalnie mamy wpływ, prewencja otyłości u kobiet w wieku reprodukcyjnym może być ważną strategią zdrowia publicznego, która ma na celu zmniejszenie częstotliwości występowania padaczki” – jego słowa cytuje „Daily Mail”.

Im więcej tym gorzej?

W jednych z badań naukowcy poddali analizie ponad 1,4 miliona przypadków żywych urodzeń, by sprawdzić jaki poziom BMI miały kobiety w pierwszym trymestrze ciąży. Spośród urodzonych dzieci padaczkę zdiagnozowano u 7,592 małych pacjentów, jest to ok. 0,5 procenta.

Jak pokazały badania, ryzyko epilepsji wynosiło 11 procent, gdy BMI matki mieściło się w przedziale 25-30. Kiedy znajdowało się w przedziale 30-35 ryzyko wzrastało do 20 proc. Pomiędzy BMI 35-40 wynosiło już 30 proc. Zaś BMI powyżej 40 wiązało się z nawet 82-procentowym ryzykiem wystąpienia epilepsji u dziecka.

Chociaż nie jesteśmy przekonani, co do bezpośredniego związku otyłości w ciąży i zwiększonego ryzyka uszkodzeń mózgu i epilepsji u dzieci, najnowsze badania wydają się być interesujące” – przytaczane tu wyniki skomentował jeden z ekspertów zajmujących się w Wielkiej Brytanii właśnie problemem epilepsji. I tak też chyba należy podejść do podobnego typu doniesień. Jeśli możemy polepszyć jakość swojego życia i życia naszego przyszłego dziecka – cudownie. Trzeba mieć jednak dystans do wszelkiego typu doniesień i pamiętać o zachowaniu holistycznej perspektywy.

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dietetyczka od niepłodności – wizyta domowa: co to jest i jakie są korzyści

DIETETYCZKA Z WIZYTĄ DOMOWĄ

Spotykamy się w Warszawie i już jej pojawianie się rozjaśnia całe wnętrze. Szczupła, zadbana, uśmiechnięta i z pozytywnym ładunkiem energii. Chce się żyć. O specyfice wizyt domowych, diecie i niepłodności rozmawiam z dietetyczką. Na moje pytania odpowiada Zofia Mazurek – Dudek.

Jak długo zajmujesz się dietetyką?

Moja przygoda z dietetyką zaczęła się właściwie już dawno. Można powiedzieć, że najpierw byłam dietetykiem dla siebie. Szukałam porad u osób zajmujących się żywieniem ale nie znalazłam nikogo, kto byłby w stanie mi pomóc. Musiałam więc wziąć sprawy we własne ręce i dostosować swoje żywienie do chorób, których ciągle przybywało. Całe szczęście w każdym ze schorzeń, które mam (wciąż w pakiecie z nieustannym uśmiechem) dietoterapia miała duże znaczenie. Miałam więc świadomość, że moje działanie ma duży wpływ na stan zdrowia a przede wszystkim – CZUŁAM TO!

I tak już zostało. Mam to szczęście, że dietetyka oprócz tego, że jest moją pracą jest też przede wszystkim moją pasją. Od lat uzupełniam swoją wiedzę na studiach, kursach, kongresach, konferencjach.

W jaki sposób pracujesz?

Z każdym inaczej. Nie mam sztywnych reguł. Sposób prowadzenia danej osoby klaruje się po dokładnym wywiadzie. Jedni potrzebują kontaktu ze mną praktycznie codziennie, a są tacy, którym wystarcza raz na tydzień. To wszystko też się zmienia w toku pracy – sposób, forma i częstotliwość kontaktów. Rzeczywiście często bywa tak, że pacjenci na początku czują się zagubieni i potrzebują wsparcia częściej. Ale z upływem czasu wiedzą więcej i czują się pewniej.

Z czym najczęściej zgłaszają sie klientki?

Ze specyfiki moich zainteresowań wynika fakt, że mam najwięcej pacjentek, które starają się o dziecko, tylko ‘coś’ im to utrudnia (najczęściej PCOS, Hashimoto, endometrioza).

Presja środowiskowa, modowa i coraz częściej zdrowotna generuje pragnienie szczupłej sylwetki i prawidłowej masy ciała –  każdy chciałby być zgrabny. Osoby, które poddają się temu pragnieniu stanowią drugą liczną grupę pacjentów – czyli ci, którzy chcą schudnąć.  

A na trzecim miejscu jeśli chodzi o częstotliwość uplasowałabym diabetyków, którzy też muszą nauczyć się wiele o prawidłowym odżywianiu.

W czym się specjalizujesz?

Wspomniałam o tym już wcześniej więc teraz dodam tylko to, że ze względu na to, że w temacie niepłodności nie jestem tylko teoretykiem – naprawdę rozumiem problemy z jakimi mierzą się moje pacjentki. Wiem jak mogą reagować na leki, wiem jak ciężko może im być sprostać nowym wyzwaniom. Wiem też jak wiele mogły ostatnio stracić i przez to w jakim stanie psychicznym być. Przerobiłam to wszystko na sobie więc myślę, że mogę nazwać siebie praktykiem. Rozumiem też ich usilne pragnienie spełniania marzeń i staram się przekuć całą, często ogromną determinację w osiągnięcie celu.

Najbardziej interesuje mnie jednak Twój pomysł na wizyty domowe. Jak to właściwie wygląda?

Wygląda to tak, że po prostu umawiamy się w domu osoby zainteresowanej, zamiast w gabinecie. Jest to z reguły trudne bo wymaga przełamania granicy intymności i zupełnie obnaża pacjenta. O ile w gabinecie pacjenci mogą zatajać pewne fakty i nie do końca szczerze odpowiadać na pytania, to w domu widać wszystko czarno na białym.

Natomiast jeżeli już ktoś przełamie te opory, to dzięki tej metodzie jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo dużo i stosunkowo szybko. Jeśli pacjent/ka jest otwarta na zmiany lub wystarczająca zmotywowana to pozwala mi zajrzeć do szafek, lodówki i powyrzucać rzeczy niezdrowe i tuczące. Przypomina to wizytę osobistej stylistki, która zagląda do szafy. Ja również dbam o wygląd danej osoby, ale przede wszystkim dbam o jej zdrowie.

Takie spotkanie w domu jest też furtką dla tych osób, które z różnych względów mają pewne opory przed pokazaniem się w gabinecie dietetyka, czują się skrępowani albo nie chcą, żeby ktoś ich tam zobaczył.

No i nie oszukujmy się – jest to też wygodne. To dietetyk dojeżdża do Ciebie a nie Ty do niego, dzięki czemu oszczędzasz czas, nie musisz angażować opiekunki do dziecka itd.

Zaglądasz ludziom do szafek i wyrzucasz z nich rzeczy. Nie protestują?

Ale zaglądamy tylko tym którzy tego chcą! Chciałabym, żebyś mnie dobrze zrozumiała- to nie jest tak, że moja wizyta w domu pacjenta zawsze kończy się kompletną penetracją wszystkich szafek i lodówki. Robię to wyłącznie za pozwoleniem i zgodą drugiej strony. Często bywa też tak, że wizyta w domu jest taką zwykłą wizytą, jak ta w gabinecie.

Ale owszem, jeśli ktoś się zdecyduje, żeby wpuścić mnie do domu i do swoich szafek, musi się liczyć z tym, że będę robić w nich rewolucję, ponieważ wcześniej jasno i konkretnie ustalamy zasady.

Co zawsze z nich wyrzucasz i czym to zastępujesz?

Zawsze, ale to zawsze, z dzika rozkoszą wyrzucam z nich cukier. I najchętniej nie zastępowałabym go niczym ale jeśli już muszę to wybieram erytrol, ksylitol, stewię.

Do kosza trafia też wszystko co przesadnie sztuczne i mocno przetworzone – produkty zawierające tłuszcze trans czy szkodliwe dodatki do żywności. Niektóre z nich są dla pacjentów zaskoczeniem.

Wchodzisz komuś do domu, wyrzucasz rzeczy z szafki i co ta osoba ma teraz zjeść?

Szafki świecą pustkami raczej rzadko. Najczęściej pozostaje w nich jednak trochę produktów, które są wartościowe, ale rzeczywiście – kolejnym krokiem muszą być zakupy.

Przy zakupach też staram się zapewnić moim podopiecznym wsparcie. Mogą skorzystać ze wspólnego wyjścia do sklepu, bądź przygotowanej przeze mnie listy zakupów. Jednak zdecydowanie bardziej cenne dla pacjentów jest wspólne wyście do marketu niż gotowe rozwiązanie w postaci karteczki z listą zakupów. To kolejna okazja gdzie mogę ich czegoś nauczyć, wyłapać błędy czy pokazać zdrowszą alternatywę.

Ostatnim krokiem, przy którym da się coś poprawić i wprowadzić ulepszenia jest gotowanie. To też jeden z moich ulubionych etapów, zdecydowanie najbardziej twórczy i wesoły. Wprowadzam ostatnie zmiany, poprawki, wyłapuję błędy i daję praktyczne wskazówki.

Jakie jeszcze zalety ma ta metoda oprócz tych, o których już wspomniałaś?

W moim odczuciu jest to forma wnosząca najwięcej wartości na długo, mam nadzieję, że na zawsze. Dzięki tej metodzie nie dam Ci gotowej kartki z jadłospisem, tylko nauczę Cię jak masz robić zakupy, gotować i jeść, żeby czuć się i wyglądać lepiej. Nie musisz trzymać się sztywnych reguł, nie potrzebujesz też nieustannego kontaktu z dietetykiem, sam wiesz co, kiedy i w jakich proporcjach jeść. A moje wsparcie jest Ci potrzebne tylko od czasu do czasu.

Oczywiście są też pacjenci, którzy lubią reguły, lubią wypełniać plan, pewien ustalony schemat, nad którym panują – u takich jadłospis sprawdza się lepiej.

Jaką radę dietetyczną dałabyś każdemu?

Zdecydowanie – pij więcej wody!

 

Zofia Mazurek DudekZofia Mazurek-Dudek 

Dyplomowana dietetyczka, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. W temacie niepłodności i walki z nią jest nie tylko teoretykiem – wszystko przerobiła na sobie. Propagatorka zdrowego podejścia do żywienia, przeciwniczka nieuzasadnionych diet eliminacyjnych. Pomaga osobom niepłodnym w osiągnięciu celu wpierając je od strony dietetycznej. Przyjmuje w Radzyniu Podlaskim, Lublinie i Radomiu. (a na Skype – w całej Polsce)

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Tysiące kobiet dziękują tej matce – pokazała, jak naprawdę wygląda ciało po porodzie!

Foto: Ruth Lee Instagram
Foto: Ruth Lee Instagram

Ruth Lee ma 25 lat, jest blogerką i młodą mamą. Popularność zawdzięcza jednemu zdjęciu na Instagramie. Zdjęciu swojego brzucha kilka dni po tym, jak urodziła córeczkę.

 Fotki vs. rzeczywistość

25-latka przyznaje bez bicia, że nie spodziewała się co stanie się z jej ciałem po rozwiązaniu. „Śledziłam TAK wiele ciężarnych modelek… I kiedy fotografowały się na basenie już w roli ‚5-minutowych’ matek, myślałam ‚Wow! Obym wyglądała tak samo‚” – czytamy w poście Lee.

Jej doświadczenia były jednak bardzo dalekie od tego, czego się naoglądała. Poród przez cesarskie cięcie okazał się bowiem największą traumą. Dziecko przyszło na świat, a mama-debiutantka musiała pogodzić się z „bliznami, rozstępami i brakiem mleka”. To wszystko przytłoczyło ją tak, że wpadła w depresję poporodową.

Zrobiłam to zdjęcie, kiedy [depresja poporodowa] wpełzała już w moje życie. I nie mogłam uwierzyć, że to moje ciało. Byłam nim przerażona” – napisała. Ale podjęła decyzję, że pokaże zdjęcie światu, nawet jeśli nie najlepiej się czuje, widząc siebie taką. Chciała, aby kobiety zrozumiały, co ciąża robi z kobiecym ciałem i że nie są same, choć czują inaczej.

„Dzielę się tym, ponieważ serce podpowiada mi, że wiele ludzi ma problem z byciem niewystarczająco dobrym… Nie pozwólcie by media społecznościowe plamiły wasze rozumienie piękna i tego, co jest PRAWDZIWE” – apeluje Ruth.

Piękno nie zawsze jest perfekcyjne – zdjęcia, które każda kobieta powinna zobaczyć! [KLIK]

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl