Przejdź do treści

Wizyta w Centrum Wspierania Płodności Fertimedica

Stołeczna placówka działa od niemal 5 lat i cieszy się dużym zaufaniem swoich pacjentów. My odwiedziliśmy to miejsce tuż przed okrągłą rocznicą, sprawdzając czym różni się od konkurencji.

 Warszawska kamienica w śródmieściu nie wygląda na siedzibę przychodni, oferującej wsparcie starającym się o dziecko. Zaskoczenie jest większe tuż po wejściu do środka – ciepłe wnętrze kompletnie nie kojarzy się z medycyną. I nie kojarzyłoby się, gdyby nie wisząca nad recepcją tablica z nazwiskami lekarzy. Niemal w drzwiach wita mnie pani Marta van der Toolen, założycielka centrum. Przy herbacie opowiada mi o początkach swojej działalności.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pomysł na to miejsce jest wynikiem moich przejść z diagnostyką i terapią niepłodności – mówi – W ich trakcie zorientowałam się, że pacjentki są pozostawione same sobie. Przychodzą do kliniki, która oczywiście oferuje usługi na wysokim poziomie medycznym, ale po wyjściu z niej pozostaje myśl, że właściwie było się w  fabryce. Brakuje indywidualnego podejścia, a wizyty są szybkie i krótkie. Nie za bardzo jest z kim porozmawiać, człowiek siada więc przede komputerem, szuka informacji, trafiając na te właściwe, ale często też na takie, które są niezgodne z najnowszymi wytycznymi dotyczącymi leczenia niepłodności. Uznała, że warto szukać konkretnej pomocy gdzie indziej, niż na forach internetowych, które przede wszystkim spełniają rolę wspierającą. Po pierwszej, nieudanej próbie zajścia w ciążę, trafiła do gabinetu akupunktury – i jest przekonana, że te kilkanaście wizyt wpłynęło na zmianę jej wcześniej negatywnego podejścia. Kolejny transfer zakończył się już sukcesem.

Po urodzeniu dzieci stwierdziła, że właściwie brakuje miejsca, które dodałoby pozytywnej energii kobietom w podobnej, trudnej sytuacji. Zakładając Fertimedicę wypełniła niszę, związaną z terapią niepłodności. –– Od 2009 roku proponujemy kompleksową opiekę. Oprócz klasycznej diagnostyki i terapii korzystamy z szeregu innych metod akceptowanych przez środowiska medyczne. Od innych placówek różnimy się tym, że pomagamy nie tylko korzystając z osiągnięć medycyny klasycznej, ale także wspieramy w terapii  – tłumaczy. Uważa, że ważne jest holistyczne podejście do zdrowia człowieka, szczególnie jeśli chodzi o ciążę. Pary mogą spotkać się zatem ze specjalistami różnych dziedzin, zaczynając od tych związanych z medycyną rozrodu, przez ginekologa czy endokrynologa kończąc na dietetyku i psychologu. W ofercie centrum jest również akupunktura. – Staramy się przekazywać pacjentom, że leczenie ginekologiczne to połowa sukcesu. Równie ważne jest wspomaganie w procesie starania się o dziecko – słyszę – Skojarzenie kilku dziedzin jest istotne i wygląda na to, że nam to wychodzi. Potwierdzeniem tego mają być także warsztaty terapeutyczne, prowadzone przez Tatianę Ostaszewską – Mosak. Ich grupą docelową są panie zmęczone, a nawet sfrustrowane walką o dziecko, które mają za sobą nieudane próby zajścia w ciążę, a nawet poronienia. Van der Toolen jest przekonana, że cotygodniowe spotkania dają im siłę i nadzieję na przyszłość. Przede wszystkim jednak wiedzą po nich, jak radzić sobie z porażkami czy nie zawsze rozumiejącym je otoczeniem. 

W centrum znajduje się mini laboratorium do badania nasienia, pokój dla panów, dwa gabinety ginekologiczne, gabinet do akupunktury i sala warsztatowa.

Plusy: Lokalizacja – centrum Warszawy, kameralna, rodzinna atmosfera, indywidualne i holistyczne podejście, pierwsza wizyta trwa 40 – 50 minut

Minusy: Problem z parkowaniem, brak zabiegów In vitro

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Dofinansowanie do in vitro w klinice INVICTA w Warszawie

Dofinansowanie do in vitro w klinice INVICTA

Pary z Warszawy, które chcą skorzystać z dofinansowania in vitro, mogą zgłaszać się do kliniki INVICTA. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program in vitro z dofinansowaniem 5000 zł realizowany jest w ramach Miejskiego Programu Leczenia Niepłodności w Warszawie.

Zapraszamy wszystkich Pacjentów zainteresowanych dofinansowaniem programu in vitro w Warszawie na kwalifikację do Kliniki INVICTA.

Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie: https://www.klinikainvicta.pl/leczenie-nieplodnosci/programy-in-vitro/program-vitro-dla-warszawy-2017-2019/

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

In vitro a seks: Pomaga, czy może zaszkodzić? Radzi ekspert

Happy young couple in underwear having fun in bed.

Często pary leczące niepłodność poddające się zabiegowi in vitro całkowicie rezygnują ze współżycia. Po pierwsze wynika to ze spadku libido u obojga partnerów oraz mechanicznego współżycia w określonym czasie podczas długoletnich starań o ciążę. Z drugiej strony panuje przekonanie, że seks przed i po transferze może mieć negatywny wpływ na zarodek (infekcje, czy skurcze macicy wywołane orgazmami, oraz wysiłek fizyczny).  

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rozmowa z  dr n. med. Moniką Łukasiewicz, specjalistą położnictwa i ginekologii, seksuolog, leczącą niepłodność  w Przychodni nOvum w Warszawie.

Czy seks zmniejsza szanse na powodzenie in vitro?

Aneta Grinberg-Iwańska: Jak twierdzi dr Hana Visova w tekście opublikowanym przez Journal of Fertility nie ma naukowego dowodu, że seks zmniejsza szanse na powodzenie in vitro. Czy Pani zdaniem strach jest zatem uzasadniony i seks w „tym czasie” nie jest wskazany?

dr n. med. Moniką Łukasiewicz: Prawdą jest, że seks nie zmniejsza szansy za zapłodnienie po transferze.  Ale raczej zalecam wstrzemięźliwość seksualną w tym krótkim okresie. Dlaczego? W przypadku transferu w cyklu stymulowanym jajniki są duże, wystymulowane, występuje bolesność podbrzusza. Ważny jest też aspekt psychologiczno-emocjonalny. Zdarza się, że po transferze na przestrzeni tych kilku, kilkunastu dni pojawią się plamienia, brudzenia, skurcze, pobolewanie w podbrzuszu, para a w szczególności kobiety obwiniają się i mają obawy, że stosunek mógł przyczynić się do występowania tych objawów. A poza tym, partnerzy często w ogóle nie mają wtedy ochoty na seks, bo w momencie kiedy tyle lat czekali na wymarzone dziecko całkowicie skupiają się tylko na tym, czy doszło do zapłodnienia.  Pary nie myślą wtedy o seksie, tylko o tym, czy udało im się zajść w ciążę.

In vitro a seks: współżyć przed i po transferze, czy nie?

Z drugiej strony seks zbliża partnerów,  którzy w przypadku problemów z niepłodnością są w trudnej emocjonalnie i stresującej sytuacji. Czy zatem lekarze parze, która poddaje się zapłodnieniu in vitro chociażby z tego względu – zbliżenia i odstresowania –  zaleca współżycie? Jakie jest Pani zdanie w tym zakresie?

Unikanie stosunków przez kilkanaście dni po transferze to jedno. Natomiast wcale nie uważam, że para ma wtedy w ogóle unikać jakichkolwiek form zbliżenia seksualnego. Bo z  drugiej strony w tym bardzo ważnym czasie po transferze, istotne jest bycie blisko siebie, emocjonalne wsparcie, ale i fizyczny relaks. Dlatego  warto przypomnieć sobie, że oprócz samego stosunku istnieją inne formy zbliżeń seksualnych, jak np. seks oralny, czy różnego rodzaju pieszczoty. Można wtedy wspólnie obejrzeć film pornograficzno-erotyczny, albo zrobić zakupy w seks shopie, żeby oderwać myśli od czekania na rezultat testu ciążowego.

POLECAMY: Współżycie przed i po transferze

Czy seks po transferze zwiększa szanse na ciążę?

W Journal of Fertility opublikowano badania, które potwierdzają, że seks w okresie implantacyjnym wręcz zwiększa szanse na ciążę. Na uniwersytecie Adelaide w Australii przeprowadzono badania, podczas których monitorowano proces transferu ponad tysiąc zarodków. Prowadzący badania Kelron Tremellen zauważył 50 proc. wzrost w liczbie zagnieżdżonych zarodków,  u kobiet, które uprawiały seks w okresie transferu. Czy Pani sądzi na temat tej tezy?

Traktowałabym te wyniki badań jako pewnego rodzaju ciekawostkę, która nie ma jeszcze twardego uzasadnienia. Ostatnio w 2017 roku w BJOG ukazała się metaanaliza (wnioskowanie statystyczne na podstawie wielu badań w określonym zakresie) takich właśnie badań. Wynika z niej, że faktycznie stosunek seksualny z ejakulacją, albo nawet podanie plazmy nasienia w okresie punkcji albo transferu zwiększa liczę ciąż na transfer. Na wysuwanie praktycznych wniosków jest jednak zdecydowanie za wcześnie. Zbliżenie pary w tym czasie wpływa na stan emocjonalno-psychiczny i tu możemy spodziewać się pozytywnego przełożenia. Bliskość, pozytywne emocje i relaks będące skutkiem zbliżenia mogą korzystnie wpływać na organizm kobiety. Ale nie uogólniałabym tych przemyśleń w tezę, że ma to bezpośrednie przełożenie na zagnieżdżenie zarodka. Uważam, że do wyciagnięcia takich wniosków mamy ciągle zbyt mało publikacji z dobrze skonstruowanych badań.

O autorze: dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii, seksuolog. Diagnozuje i leczy niepłodność w Przychodni nOvum w Warszawie, specjalizację z seksuologii kończyła pod kierownictwem prof. Z. Lwa-Starowicza. Członek: ESHRE, PTMRiE, ISSM, ESSM.

POLECAMY: In vitro a seks – co mówią badania?

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Opowiadała o in vitro, pójdzie za to do więzienia. Dramat egipskiej prezenterki

egipska prezenterka pójdzie do więzienia za obrazę moralności
Prezenterka została skazana na 3 lata więzienia / fot. Twitter @doaasalahamin

Egipska prezenterka Doaa Salah została skazana na karę więzienia za „obrazę moralności”. W swoim programie poruszyła temat ciąży pozamałżeńskiej i in vitro. Tym naraziła się konserwatywnym władzom.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Doaa Salah, prezenterka programu Al-Nahar TV wypowiadała się na niezwykle kontrowersyjne, zdaniem władzy, tematy. Zapytała swoich widzów m.in., czy rozważają rozpoczęcie współżycia przed zawarciem małżeństwa. Dziennikarka zasugerowała również, że chwilowe małżeństwo może być dla kobiety sposobem na zajście w ciążę.

Prezenterka poruszyła w programie temat dawstwa nasienia i in vitro, które dopuszczalne są w krajach Zachodu, ale nie w Egipcie.

Zobacz także: „Ciąża z nieznajomym”. Szokujące reality show niebawem na ekranach

Atrapa brzucha ciążowego i „drażliwe” tematy

W trakcie programu Salah miała na sobie atrapę brzucha ciążowego. – Jeżeli kobieta się rozwiedzie, będzie samotną matką. Jeżeli, nie daj Boże, owdowieje, będzie samotną matką. Zatem, czy może sama zdecydować, czy być samotną matką przed wejściem w związek małżeński? – zapytała prezenterka.

Pójdzie do więzienia za obrazę moralności

Sąd w Egipcie skazał Doaa Salah na karę trzech lat pozbawienia wolności. Kobieta musi również zapłacić 10 tys. funtów egipskich rekompensaty. Władze tłumaczą, że tematy poruszone w programie dziennikarki zagrażają tradycyjnej strukturze życia Egipcjan.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: BBC, Independent

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kriokonserwacja – pod troskliwą opieką 

Wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy, jak ważnym etapem zabiegu in vitro jest zabezpieczenie zarodków w celu ich przechowywania, czyli kriokonserwacja. Wiedza i doświadczenie embriologów, którzy zajmują się właśnie tym etapem zapłodnienia pozaustrojowego, są szczególnie istotne. W nOvum uważa się, że procedura in vitro zostaje zakończona dopiero po transferze ostatniego zamrożonego zarodka. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zarodki, które nie zostały wykorzystane, czyli podane do macicy podczas transferu w 2.–3. lub 5. dobie od zapłodnienia, poddaje się procesowi zamrożenia w ciekłym azocie – jest to właśnie tzw. kriokonserwacja. Zarodki przebywają w kriostatach, czyli wielkich termosach utrzymujących temperaturę ok. -190 stopni, w warunkach monitorowanych 24h/ dobę, i czekają na odpowiedni moment na transfer.

Czas przechowywania embrionów nie wpływa na powodzenie leczenia, czego najlepszym dowodem są narodziny zdrowej dziewczynki po leczeniu rodziców w warszawskiej klinice nOvum. W 2001 roku urodził się jej „brat bliźniak”, ona zaś przyszła na świat… 11 lat później!

Kriokonserwacja zarodków – dlaczego wszystkie laboratoria embriologiczne mrożą zarodki?

„Dlatego, że jest to obecnie jedyna znana nauce metoda umożliwiająca przechowywanie i przeżycie zarodków poza organizmem matki – mówi dr Katarzyna Kozioł, Senior Clinical Embryologist ESHRE, embriolog kliniczny PTMRiE, dyrektor ds. medycznych nOvum. –Zarodki bardzo dobrze znoszą przechowywanie. Mamy już w nOvum ponad 5200 ciąż po kriotransferach i dzieci urodzone z zarodków, które były przechowywane 10, 11, a nawet 15 lat!”.

Jak odbywa się proces przywracania zarodków do życia?

Kriobiolog przygotowujący do transferu przechowywane zarodki ociepla je do temperatury naturalnie panującej w macicy kobiety. Następnie zarodki są przenoszone do inkubatorów i specjalistycznych pożywek. Przez kolejne godziny biolog obserwuje je, czekając na sygnały świadczące o podjęciu przez nie funkcji życiowych. W nOvum ponad 90% zarodków pomyślnie przechodzi ten etap” – mówi dr Kozioł. Zarodki, podobnie jak w naturze, mogą rozwijać się wzorcowo lub trochę mniej sprawnie. Embriolog ocenia je zgodnie ze standardami PTMRiE. Oceny tej nie należy jednak traktować jako „wyroczni” co do dalszego rozwoju zarodka i ciąży. W nOvum obserwujemy zdrowe i pięknie rozwijające się dzieci urodzone z zarodków, których szanse (oceniane zgodnie ze standardami laboratoryjnymi) nie były zbyt wielkie.

Czytaj też: Jakość i bezpieczeństwo priorytety w in vitro

Czy decyzja o in vitro jest równoznaczna z koniecznością zamrożenia większej liczby zarodków?

Niekoniecznie, chociaż nawet przy zapłodnieniu jednej komórki należy liczyć się z ewentualnością zamrożenia zarodka. Dzieje się tak np. gdy z powodu choroby kobiety lub innych wydarzeń losowych transfer nie może się odbyć. Przed zapłodnieniem komórek jajowych każda para powinna podjąć przemyślaną decyzję, jaką liczbę zarodków chce utworzyć, jak wyobraża sobie swoją rodzinę, ile dzieci chciałaby i może mieć. Oprócz zarodków można zamrozić komórki jajowe – należy jednak podkreślić, że nie przechowują się one równie dobrze. Działania związane z planowaniem rodziny powinny być podejmowane świadomie, najlepiej po rozmowie z lekarzem prowadzącym, który może pomóc w podjęciu wyważonych decyzji.

Co może dać parze zamrożenie zarodków? 

„Oczywiście zwiększa szansę na pierwszą i kolejne ciąże z jednej pełnej procedury leczenia, bez konieczności powtarzania stymulacji i punkcji jajników – mówi dr Kozioł. – W nOvum uznajemy procedurę zapłodnienia pozaustrojowego za zakończoną, gdy wykorzystane zostaną wszystkie zarodki oczekujące na transfer. Wtedy oceniamy tzw. cummulative pregnancy rate, czyli odsetek ciąż na cykl leczenia z wykorzystaniem świeżych i mrożonych zarodków. Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, cumulative pregnancy rate w nOvum utrzymywał się na poziomie 61%! To ogromny sukces zespołu!” – słyszymy.

Co, jeśli para po latach zdecyduje jednak, że nie chce lub nie może mieć więcej dzieci, a w klinice znajdują się ich zamrożone zarodki?

Taka para przekazuje je do przyjęcia przez inną parę starającą się o dziecko. Jest to jedyne – poza autologicznym wykorzystaniem – rozwiązanie, ponieważ zarodki nigdy nie są niszczone. Dla pary bezskutecznie starającej się o ciążę możliwość przyjęcia darowanego zarodka to często jedyna szansa na donoszenie ciąży i urodzenie dziecka.

Konsultacja: mówi dr Katarzyna Kozioł, Senior Clinical Embryologist ESHRE, embriolog kliniczny PTMRiE, dyrektor ds. medycznych nOvum.

POLECAMY: Niezwykłe badania nad ludzkim zarodkiem

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.