Przejdź do treści

Wiosna: czas płodności. Jak go przetrwać?

Zmartwiona kobieta siedząca na brzegu łózka /Ilustracja do tekstu: Wiosna, czas płodności

Trudno wskazać okres w roku, kiedy cierpienie związane z niepłodnością wyraźnie słabnie. Jednak wiosna, przeżywana dosłownie oraz symbolicznie, budzi bezpośrednie skojarzenia z płodnością, nowym życiem i rozkwitem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Stare powiedzenie mówi, że na Wielkanoc należy założyć nowe ubranie. Ma to przynieść szczęście na cały rok. W Polsce przesąd ten jest mało rozpowszechniony; w niektórych rejonach kraju nowa garderoba jest zalecana podczas świętowania Niedzieli Palmowej.

Nawet jeśli nie znamy przesądów, na wielkanocne spacery oraz odwiedziny u rodziny zakładamy często nowe ubrania. Tym samym uczestniczymy w pewnym rytuale społecznym, określaniu hierarchii – kto ma więcej, komu się lepiej powodzi, kto jak sobie radzi i co osiąga. Porównując się z innymi, próbujemy określić, jak nam się powodzi.

Wiosna kojarzy się również z porządkami, rytualnym niemal sprzątaniem, nierzadko remontami.

Na długo zanim Wielkanoc stała się świętem chrześcijańskim, wiosną obchodzono uroczystość Eostre, anglosaskiej bogini wiosny. Stąd angielska Wielkanoc, czyli Easter. Obchody święta Eostre przypadały również na czas równonocy wiosennej, wiązały się więc z początkiem dłuższych dni i większą ilością światła słonecznego. Natura zaczyna reagować na te zmiany; rolnicy obsiewają pola, żeby za kilka miesięcy zebrać zbiory.

Trudno wskazać okres w roku, kiedy cierpienie związane z niepłodnością wyraźnie słabnie. Jednak wiosna, przeżywana dosłownie oraz symbolicznie, budzi bezpośrednie skojarzenia z płodnością, nowym życiem i rozkwitem.

Polecamy też: 5 porad, jak w czasie Wielkanocy radzić sobie z niepłodnością. Dasz radę!

Wiosna sprzyja ciążom

Wiosna zdaje się też sprzyjać kobietom w ciąży. Nagle ze zdziwieniem spostrzegamy, że jest ich wyjątkowo dużo; rozpięte płaszcze ujawniają rosnące brzuchy, co chwilę Facebook informuje nas, że ktoś się spodziewa dziecka. Przypadek? Zaplanowane działanie?

Prowadzone regularnie statystyki pokazują, że liczba urodzeń wzrasta pomiędzy lipcem a wrześniem. Wiosną ciąż jest więc rzeczywiście więcej. Przyczyn, dla których tak się dzieje, jest wiele. Możliwość wpływu na własna płodność powoduje, że staramy się wybrać moment, kiedy ma się urodzić dziecko. Decyzja ta uzależniana jest również od pór roku; lato sprzyja opiece nad niemowlęciem, mniejsze jest ryzyko infekcji, można częściej wychodzić na spacer.

Można też zastanawiać się, co sprzyja płodności i  temu, że wiele dzieci poczyna się zimą. Być może jest bliskość wynikająca z rodzinnych świąt Bożego Narodzenia, a może długie noce, które łatwiej przetrwać, pozostając w intymnej relacji z partnerem.

Czas konfrontacji

Jak to jest zmagać się z niepłodnością, kiedy wszystko wokół całkiem dosłownie rozwija się, kwitnie, zmienia i odradza?

Zimowy płaszcz stanowił dosłowną i metaforyczną ochronę przed oczami innych oraz ich oceną. Zima dawała też czas i nadzieję, że jeszcze wiele można zrobić i że ochrona nie będzie już potrzebna za kilka miesięcy. Okres wiosenny konfrontuje z realnością oraz marzeniami. Bezlitośnie pokazuje, że dla wieli osób płodność jest nie tylko kwestią wyboru, ale może być nawet planowana. Wśród osób doświadczających niepłodności może to budzić nieprzyjemne i trudne do wytrzymania uczucie bezradności oraz utraty kontroli.

Odpowiedzią na te uczucia staje się z kolei wzmożona chęć działania, zwiększone zaangażowanie w proces leczenia i podchodzenie do kolejnych zabiegów.

Zrób miejsce na nowe

Rytuały oraz obrzędy związane z okresem wiosennym można rozumieć symbolicznie. Wiosenna symbolika w oczywisty sposób wiąże się z odradzaniem. Wyrażają to nowe ubrania, które zakładamy, czy porządki robione w domach. Gdyby znowu sięgnąć po symbole i spróbować rozwikłać ich znaczenie, ubrania reprezentują nas samych. Sięgnięcie po nowe może wyrażać chęć całkowitego lub częściowego odrodzenia się, odkrycia nieznanych dotąd części osobowości, przemiany wewnętrznej.

Długa zima może być również rozumiana jako długa zima wewnętrzna; zamrożenie uczuć i pragnień związanych na przykład z rodzicielstwem. Wiosna ożywia te uczucia, wzbudza chęć, żeby martwe dotąd wnętrze również ożyło i obrodziło. Tak jak świat natury.

Płodność można jednak rozumieć jako możliwość stworzenia czegoś lub kogoś nowego, ale też jako zdolność do akceptacji zmian. Ostatecznie zmiana jest nowością. Brak zgody na zmiany, trwanie przy określonej opcji odbiera nam szanse na rozwój.

Wiosna jest czasem obfitości; osoby cierpiące z powodu niepłodności mogą mieć trudność z dostrzeżeniem, czym jest kreatywność w ich życiu i do jakiego rodzaju obfitości może prowadzić. Ogromne i zrozumiałe przecież pragnienie dziecka może stać się szczególnie bolesne w obliczu ogólnej i niepohamowanej płodności w przyrodzie.

Jednocześnie jednak wiosna może być dobrym czasem na przyjrzenie się własnej kreatywności. Może się ona wyrażać również w otwartości na rozwiązania, na które dotąd nie byliśmy gotowi. Nie jest to równoznaczne z podejmowaniem decyzji; to raczej próba otwarcia się na inną rzeczywistość niż ta, o której fantazjowaliśmy podczas długiej zimy. Być może dziecko może przyjść inną drogą niż ta, która dotąd wydawała się jedynie możliwa?

Zdejmij warstwę ochronną

Wiosna to wreszcie czas nowych nadziei i szans. To ważne w niepłodności. Czekając na dziecko zbyt długo, bardzo łatwo stracić nadzieję nie tylko na potomstwo, ale również na określoną przyszłość. Ale płodność jest czymś znacznie więcej niż tylko zdolnością do zachodzenia w ciążę i rodzenia dzieci. Jest też tajemnicą – dosłownie oraz symbolicznie.

Medycyna, choć może zaoferować pacjentom różnorodne formy pomocy, ciągle jeszcze ma wiele do odkrycia w obszarze płodności. Również pacjenci maja jeszcze wiele do zrozumienia na temat własnej niepłodności. Być może dotrą do przyczyn, jakichś historycznych lub rodzinnych uwarunkowań, które uniemożliwiają zajście w ciąże. Mogą dotrzeć do aktualnie przeżywanych konfliktów, z powodu których nie ma miejsca na dziecko. Być może okaże się, że zmagają się z nieuświadomionymi, a mimo to żywymi uczuciami, takimi jak lęk, niepewność, perfekcjonizm, trudność w zaufaniu partnerowi? To wszystko dobrze jest „odkryć”, zdjąć z siebie kolejne warstwy ochronne i spróbować przyjrzeć się temu, co się ukaże.

Przeczytaj także: Wielkanocne tradycje, które symbolizują płodność. Czy też się do nich stosujesz?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Czy jazda na rowerze wpływa na męską płodność? Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

jazda na rowerze a męska płodność
fot. Pixabay

Jazda na rowerze to ostatnio bardzo modne hobby. Z jednej strony lekarze zachęcają do uprawiana sportu, z drugiej mówi się, że cykliści podatni są na problemy z płodnością. Ile w tym prawdy?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jazda na rowerze to nie tylko czysta radość i przyjemność, ale i sporo korzyści dla zdrowia. Podczas pedałowania trenuje się cały układ krwionośny, pracuje serce i płuca, dodatkowo obniża się ryzyko cukrzycy, gubimy zbędne kilogramy i uwalniamy sporą dawkę endorfin.

Powszechnie mówi się jednak, że korzystanie z jednośladów niekorzystnie wpływa na męską płodność. Ile w tym prawdy?

Jazda na rowerze a męska płodność

Jak tłumaczy dr Beata Olszak-Sokołowska, androlog z Kliniki INVICTA, według badań jazda powyżej 5 godzin na rowerze w tygodniu może wpłynąć negatywnie na parametry nasienia.

– Dr Lauren Wise ze Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Bostońskiego przebadała nasienie 2261 mężczyzn w okresie 1993-2003. Okazało się, że panowie, którzy spędzali powyżej 5 godzin w siodełku, mieli zmniejszoną liczbę i ruchliwość plemników– tłumaczy dr Olszak-Sokołowska.

Tematem zajęli się również norwescy naukowcy, którzy przebadali  160 uczestników 450 – kilometrowego wyścigu rowerowego. Okazało się, że po wyścigu 1 z 5 mężczyzn zaobserwowało u siebie odrętwienie oraz niedoczulicę okolic genitalnych, a 13 proc. ankietowanych doświadczyło problemów z osiąganiem wzwodu.

Zobacz także: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

„Choroba kolarzy”

U kolarzy do najczęstszych powikłań należą zaburzenia erekcji oraz neuralgia nerwu sromowego (PNE, ang. pudendal nerve entrapment), nazywana również syndromem Alcocka albo popularnie „chorobą kolarzy”.

Choroba ta może być wywołana stanem zapalnym lub nadmiernym naciągnięciem nerwu podczas np. intensywnych ruchów u sportowców. Objawia się nieprzyjemnym uczuciem drętwienia, bólem w okolicach narządów płciowych, problemem z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Jej leczenie to głównie rehabilitacja, odpowiednie ćwiczenia lub farmakologia, ewentualnie leczenie operacyjne.

– Kolarstwo to sport, w którym występuje duże prawdopodobieństwo urazów genitaliów. U kolarzy górskich stwierdzono m.in. zwapnienia w jądrach i najądrzach powstające na skutek skrętu jąder, krwiaków, zapalenia pourazowego, również torbiele najądrzy, drobne wodniaki jąder, mikrozwapnienia, czy tkliwość moszny – wylicza dr Oleszak-Sokołowska.

Wstydliwa dolegliwość

Kolarze mogą napotkać na jeszcze jedną nieprzyjemną dolegliwość, nazywaną priapizmem. Jest to długotrwały  wzwód członka, który nie jest związany z podnieceniem seksualnym. Krew napełnia ciała jamiste znajdujące się w penisie i nie może z nich odpłynąć.

Zaburzenie występujące u kolarzy górskich, spowodowane jest urazem naczyń członka, występuje z opóźnieniem po urazie i jest niebolesne.

Leczenie polega na przepłukiwaniu naczyń solą fizjologiczną, po aspiracji z nich zalegającej krwi, a przy braku efektu iniekcjami z odpowiednich leków do ciał jamistych prącia. Ostatecznie może być konieczne zastosowanie bardziej inwazyjnych metod chirurgii naczyniowej.

Zobacz także: Mała liczba plemników może być symptomem poważnych chorób. Zobacz jakich!

Jazda na rowerze a rak prostaty

Dotychczas nie udowodniono, aby jazda na rowerze miała związek z przyspieszonym przerostem gruczołu krokowego lub rakiem prostaty. Nie zmienia to jednak faktu, że po długim siedzeniu na rowerowym siodełku masowana prostata wydziela więcej PSA, swoistego antygenu sterczowego, który może być oznaką raka prostaty.

– Z tego powodu mężczyznom wybierającym się na badanie poziomu PSA zaleca się wstrzymanie od jazdy na rowerze na przynajmniej 48 godzin przed wizytą w przychodni –  tłumaczy dr Olszak-Sokołowska. U pacjentów ze stwierdzonym przerostem prostaty zdecydowanie odradza się jazdę na rowerze.

Ruch wskazany

Jak  podkreśla dr Olszak-Sokołowska, rozsądnie uprawiany sport jest dla mężczyzn jak najbardziej wskazany, a rekreacyjni cykliści mogą pedałować bez obaw.

– Warto jednak pamiętać, żeby dobrać dla siebie odpowiednie siodełko. Powinno ono być ergonomiczne i szerokie,  tak aby ciężar ciała rozkładał się bardziej równomiernie niż w przypadku wąskich sportowych modeli. Minimalizuje to ryzyko ucisków, które w rezultacie może doprowadzić do wspomnianych, nieprzyjemnych zaburzeń – mówi.

– Podejmowana aktywność fizyczna nie powinna być zbyt intensywna, bo forsowne ćwiczenia mogą ograniczyć produkcję plemników, ale nie może też być ograniczona, to z kolei może prowadzić do, niekorzystnej dla męskiej płodności, otyłości. Dla utrzymania prawidłowych parametrów nasienia optymalnie jest uprawiać różne sporty od 6 do 10 godzin tygodniowo – wyjaśnia dr Olszak-Sokołowska.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Trudna droga do rodzicielstwa. Opowieści o staraniach, które dają siłę

Załamana kobieta siedzi na krześle. Za nią zmartwiony partner /Ilustracja do tekstu: #TalkAboutTrying Wsparcie, które daje siłę
Fot.: Fotolia

„Przestańcie się martwić, a ciąża sama przyjdzie”, „Wyjedźcie na wakacje, odpocznijcie”, „Starajcie się dalej, a w końcu się uda” – takie rady słyszy na co dzień wiele osób. Niestety, aż co 4-5 parze nie pomogą one w poczęciu dziecka. Aby zwiększyć świadomość społeczną na temat niepłodności i okazać realne wsparcie tym, którzy się z nią mierzą, w mediach społecznościowych uruchomiono niezwykłą kampanię. Przyłączyły się do niej już setki osób!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kampania „Talk About Trying” (ang. „Opowiedz o swoich staraniach”) jest elementem działań w ramach Tygodnia Świadomości Niepłodności. Zachęca ona ludzi, by podzielili się w mediach społecznościowych swoją trudną drogą do rodzicielstwa, opatrując swój wpis hashtagiem: #TalkAboutTrying.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Gdy starania o kolejne dziecko nie przynoszą rezultatu… Też znasz to uczucie?

Opowieści o staraniach: nie jesteście sami!

Celem tej nietypowej akcji, za którą stoi firma biofarmaceutyczna Ferring Pharmaceuticals, jest okazanie duchowego wsparcia wszystkim osobom, które walkę z niepłodnością przechodzą w ukryciu. #TalkAboutTrying ma im pokazać, że nie są ze swoim bólem same, a odpowiednie leczenie może im pomóc zbliżyć się do wymarzonego rodzicielstwa.

Taka forma pomocy jest bardzo ważna; eksperci podkreślają bowiem, że długotrwałe zmagania z niepłodnością często prowadzą do poważnych problemów emocjonalnych i psychicznych – takich, jak: depresja, stany lękowe czy izolacja społeczna. Okazuje się jednak, że kampania pomaga nie tylko adresatom słów, ale też ich nadawcom, którzy bardzo licznie włączyli się w internetowe działania.

– Był czas, gdy myślałam, że taka fotografia nigdy nie zostanie wykonana – zaczyna swój wpis Rachel, publikując zdjęcie małego synka. – Niepłodność złamała mnie, wystraszyła i zraniła. MUSIMY zacząć więcej o niej mówić. MUSIMY okazywać więcej wsparcia tym, którzy przez nią przechodzą – apeluje autorka.

– Ze względu na mój wiek skuteczność zabiegu in vitro oceniano u mnie na mniej niż 5%. Ale dzięki niemu mam dwóch chłopców, którzy właśnie skończyli 7 lat. Jestem wdzięczna, że dziś mogę podzielić się z wami moją drogą do macierzyństwa.– pisze z kolei założycielka bloga MamaInHeels.com, dodając otuchy wielu parom, które wciąż czekają na swoje rodzicielskie szczęście.

Podobnych historii pojawiły się setki.

“Your baby’s heart will soon stop beating.” I can still hear Dr. Jarrett’s scruffy, soft, sympathetic voice. I will never forget it. And he was right. Her heart did stop beating. You never get past the heartache or the loss. It’s not pleasant to talk about but it is so important. We are so thankful to be past the most heart wrenching fight we never wanted to experience. Two baby girls in Heaven. Two miracles here with us. Two smart, beautiful, stubborn, oil-and-water, hugging one minute and screaming at each other the next, alive and well girls. But four daughters. Not just two. I know I have lots of friends in the throes of infertility right now and I just want you to know I see you and I’m always thinking of you. My heart breaks with yours. You are not alone. 💞 #niaw2018 #talkabouttrying #1in8 #flipthescript

A post shared by Christina W (@christinambw) on

Christinabw: „Serce twojego dziecka wkrótce przestanie bić” – wciąż słyszę ten pełen współczucia głos doktora Jarretta. Nigdy go nie zapomnę. Miał rację. Jej serce przestało bić. Nie da się uporać z tym bólem i stratą. Mówienie o tym nie jest przyjemne, ale jest niezwykle ważne. Jesteśmy wdzięczni, że ta trudna walka, której nigdy nie chcieliśmy toczyć, już za nami. Dwie dziewczynki mamy w niebie, dwa cuda – obok nas. Dwa inteligentne, piękne, uparte, pełne kontrastów (…) dziewczynki. Ale córki mamy cztery, nie dwie.
Wiem, że wielu moich przyjaciół przechodzi teraz podobną walkę. Chcę, żebyście wiedzieli, że was widzę i o was myślę. Moje serce łamie się razem z waszym. Nie jesteście sami.

#TalkAboutTrying: wsparcie, które procentuje

Dodawanie otuchy to niejedyny cel kampanii #TalkAboutTrying. Wspomoże ona także realne działania na rzecz osób, które mierzą się z niepłodnością. Za każdy wpis, który zostanie opatrzony hashtagiem #TalkAboutTrying i opublikowany do 11 maja br., firma Ferring Pharmaceutical przekaże 1 dolara na działania statutowe organizacji RESOLVE, zajmującej się edukacją w zakresie niepłodności.

#TalkAboutTrying jest kampanią, dzięki której (…) ludzie zaczynają szczerze mówić płodności. To może pomóc innym uświadomić sobie, że ich problem wymaga konsultacji ze specjalistą – zauważa Barbara Collura, szefowa RESOLVE.

Aby dodatkowo wspomóc niepłodne pary, Ferring Pharmaceutical wprowadził dwie anglojęzyczne platformy wsparcia dla kobiet i mężczyzn zmagających się z niepłodnością: My Fertility Navigator i FertiSTRONG. Pierwsza z nich pomaga parom uzyskać cenne wskazówki dotyczące możliwych sposobów walki z niepłodnością i odpowiada na pytania, które wiele osób bało się zadać.

FertiSTRONG to z kolei aplikacja dla mężczyzn, którzy potrzebują emocjonalnego wsparcia. Eksperci medyczni, którzy uczestniczyli w tworzeniu aplikacji, podkreślają, że niepłodność jest dla wielu mężczyzn niezwykle trudnym doświadczeniem. A wielu z nich nie wie, gdzie i jak szukać pomocy.

Źródło: www.prnewswire.com

POLECAMY TEŻ: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!”. Jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jesz mało owoców? To wpływa na twoją płodność – naukowcy mają twarde dowody!

Talerz z kolorową kanapką, wokół naczynia ze świeżymi owocami / Ilustracja: fast food, Owoce a płodność. Naukowcy sprawdzili, jak dieta wpływa na zajście w ciążę
Fot.: Pixabay.com

Regularnie spożywasz żywność typu fast food, a twoja dieta jest uboga w owoce? Naukowcy odkryli, że takie menu istotnie wydłuży wasze starania o dziecko.  

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badaniem, którego wyniki opublikowano przed kilkoma dniami na łamach czasopisma naukowego „Human Reproduction”, objęto ok. 5598 kobiet w wieku rozrodczym (18-23 lata), które pochodziły z czterech krajów: Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. Każda z nich była w początkowym okresie ciąży i miała za zadanie szczegółowo opisać swój codzienny jadłospis w miesiącach poprzedzających ciążę oraz określić czas, który był jej potrzebny na uzyskanie ciąży. Następnie deklaracje te wzięli pod lupę eksperci, by sprawdzić, jaki wpływ wywiera dobra i zła dieta na płodność kobiety.

ZOBACZ TEŻ: Pestycydy z owoców i warzyw utrudniają leczenie niepłodności

Owoce i płodność – dwoje do pary

Po szczegółowych analizach autorzy badań, którym przewodniczyła Claire Roberts z Robinson Research Institute na Uniwersytecie Adelaide, zauważyli powiązanie pomiędzy wskaźnikiem spożycia owoców a niepłodnością. Robertson zwróciła uwagę na to, że problemy z płodnością występowały u 12% kobiet, które rzadko włączały owoce do swojej diety – czyli mniej niż trzy razy w miesiącu. Co dość zaskakujące, naukowcy nie odkryli podobnych związków pomiędzy płodnością a jedzeniem zielonych warzyw liściastych i ryb.

To jednak nie koniec wniosków.

– Odnotowaliśmy także dwukrotny wzrost (z 8% do 16%) ryzyka niepłodności u kobiet, które jadły produkty typu fast food cztery lub więcej razy w tygodniu – zauważa badaczka.

Dodaje, że zajście w ciążę w tej grupie pań wymagało zazwyczaj o miesiąc dłuższych starań w porównaniu z kobietami, które nie spożywały regularnie takich produktów.

Zdrowa dieta a czas zajścia w ciążę

Chociaż badanie objęło dużą grupę kobiet, analizowano w nim ograniczoną gamę produktów spożywczych. Dodatkowo nie sprawdzono, jak na czas potrzebny do ciąży wpłynęła dieta partnerów badanych kobiet (wykluczono jednak pary, w których partner stosował terapię niepłodności). Ale zdaniem naukowców, nawet te niepełne dane udowadniają wyraźny wpływ diety na możliwość uzyskania ciąży.

– Żywność, którą spożywamy, oddziałuje na jakość naszych komórek jajowych. Diety oparte na fast foodach są bogate w cukier i sól, te zaś zmieniają metabolizm – podsumowuje autorka badań.

Badanie potwierdza więc to, o czym od lat mówią medycy: że zdrowa dieta jest korzystna dla par starających się o dziecko.

Źródło: bbc.com, focus.pl

POLECAMY TEŻ: Niepłodność wtórna. Czy komplikacje podczas porodu mogą uniemożliwić zajście w kolejną w ciążę?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Te narodziny to pierwszy taki przypadek w historii kraju. Zobacz, dlaczego są takie wyjątkowe

Tammy Duckworth jest pierwszą kobietą w historii Senatu USA, która urodziła dziecko w czasie trwania kadencji. Dlaczego to tak rzadkie zjawisko.
Na fotografii Tammy Duckworth, jej mąż Bryan i pierwsza córka Abigail // fot. Facebook - Tammy Duckworth

Tammy Duckworth jest pierwszą kobietą w historii Senatu USA, która urodziła dziecko w czasie trwania kadencji. Dlaczego to tak rzadkie zjawisko?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dziewczynka przyszła na świat 9 kwietnia. Otrzymała imię Maile Pearl na cześć swojej babci, która w czasie II wojny światowej była pielęgniarką.

Nie moglibyśmy być bardziej szczęśliwi witając małą Maile Pearl jako nowego członka naszej rodziny – napisała na Twitterze świeżo upieczona mama.

50-letnia senator o ciąży publicznie wypowiedziała się dopiero w styczniu tego roku. Wtedy ujawniła również, że skorzystała z metody in vitro. Tammy Duckworth ma jeszcze jedną córkę, która również została poczęta metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

Zobacz także: Ciąża nie ochroni ciężarnej przed zwolnieniem? Szykują się zmiany w Kodeksie pracy

Tammy Duckworth jako pierwsza senator, która urodziła podczas kadencji

Duckworth przyznała, że połączenie macierzyństwa z polityką może stanowić nie lada wyzwanie. Okazuje się, że gdyby zdecydowała się pójść na urlop macierzyński, nie mogłaby głosować. Mimo wszystko postanowiła wziąć 12-tygodniowy urlop, który spędzi w Waszyngtonie i w razie potrzeby stawi się na głosowanie.

Tammy zapowiada, że będzie dążyć do zmian zasad działania Senatu tak, aby matki mogły pracować również w czasie urlopu macierzyńskiego.

Warto wspomnieć, że od początku działania Senatu USA zasiadło w nim zaledwie 51 kobiet (na dwa tys. mężczyzn). Duckworth jako pierwsza w historii Senatu została matką w czasie kadencji. Jest też pierwszą Amerykanką azjatyckiego pochodzenia, która zasiada w Izbie Reprezentantów.

Pani senator jest także weteranką wojenną i osobą niepełnosprawną. Podczas służby w Iraku w roku 2004 straciła obie nogi. Helikopter Black Hawk, który wtedy pilotowała, został zestrzelony.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet Kobieta

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.