Przejdź do treści

Wielodzietni dla niepłodnych

Minister Zdrowia powołał radę ds. projektu programu prokreacyjnego. Jednak nie zasiada w niej nikt, kogo problem niepłodności dotyczyłby bezpośrednio. Są natomiast przedstawiciele rodzin wielodzietnych.

Uczyć przykładem – z pewnością to najlepszy sposób każdej nauki. Jednak niepłodności nie da się oduczyć, a trzeba ją wyleczyć. Mimo, że rodziny wielodzietne niewiele wiedzą o niepłodności to resort zdrowia właśnie je wyznaczył jako konsultantów w tworzeniu programu prokreacyjnego.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obok Joanny Krupskiej prezesa Związku Dużych Rodzin Trzy Plus, w radzie ds. projektu programu prokreacyjnego zasiądzie dobrze znany opinii publicznej Paweł Woliński.

Woliński stoi na czele Fundacji Mamy i Taty, wokół której co jakiś czas w mediach robi się bardzo gorąco. Ostatnio rozgorzało dzięki kampanii społecznej „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Kampania zbierała cięgi od dziennikarzy i internautów przez kilka miesięcy. Wybuchła dyskusja, Polki niemal jednym głosem mówiły – chcemy mieć dzieci, ale jak i za co? Podobno jednak o dyskusję chodziło. – Kampania jest skierowana do wszystkich kobiet i to kampania uświadamiająca. Ma na celu wywołanie dyskusji o macierzyństwie – zapewniał Woliński i można przypuszczać, że sam lubi atmosferę kontrowersji i niedopowiedzeń. Zwracał uwagę na siebie wielokrotnie.

O kampanii mówił nad wyraz często. – Ma uświadomić, że macierzyństwo to naturalne prawo kobiety, ograniczane przez współczesne aktywności. Na wszystko mamy czas – na pracę, podróże, budowanie domu, tylko nie na dziecko. Potem okazuje się, że płodność nie jest dana na zawsze i na macierzyństwo jest za późno – tłumaczył Woliński w wywiadzie z portalem idziemy.pl.

Woliński zasłynął w 2010 roku, kiedy to Fundacja Mama i Tata napisała list pt. „Cała Polska chroni dzieci”, będący wyrazem protestu przeciw uznawaniu przez prawo poselskie „małżeństw homoseksualnych” zawieranych za granicą. A co to jest „homofobia”? — zapytywał Woliński w rozmowie z Rzeczpospolitą — Tak naprawdę nigdzie nie zdefiniowano tego pojęcia. Tymczasem w krajach zachodnich ogranicza się za jego pomocą wolność słowa – tłumaczył.

Paweł Woliński wypowiada się chętnie o homoseksualistach, konwencji antyprzemocowej, wieku rozrodczego kobiet i ostatnio antykoncepcji. Jego stanowisko jest mocno konserwatywne. Ile ma do powiedzenia w kwestii leczenia niepłodności? Dowiemy się niebawem… Być może pomoże niepłodnym parom przez śmiałe hasła, być może przez kolorowe plakaty, a może przez kontrowersyjne kampanie społeczene. Pytanie, na ile będzie skuteczny.

Plakat jednej z akcji Fundacji Mamy i Taty.

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Lekarka urwała dziecku głowę podczas porodu. Jest decyzja sądu

Lekarka urwała dziecku głowę podczas porodu
fot. Pixabay

Jest decyzja sądu w sprawie brytyjskiej lekarki dr Vaishnavy Laxman, która dwa lata temu podczas porodu oderwała dziecku główkę. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tragiczny w konsekwencjach poród miał miejsce w marcu 2014 roku w szpitalu Ninewells Hospital w Dundee (Wielka Brytania).  30-letnia pacjentka zaczęła rodzić w 25 tygodniu ciąży.

Poród przyjmowała dr Vaishnavy Laxman. Chociaż dziecko było ułożone miednicowo (pośladkami w kierunku kanału rodnego), lekarka zdecydowała, że poród odbędzie się siłami natury. Jak orzekł później trybunał Medical Practitioners Tribunal Service, w takiej sytuacji należało przeprowadzić cesarskie cięcie.

Zobacz także: Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności. Jest decyzja sądu

Lekarka oderwała dziecku główkę podczas porodu

Poród był bardzo ciężki. Lekarce udało się wyciągnąć nóżki, tułów i ramiona dziecka, jednak jego główka utknęła w kanale rodnym. Dr Laxman próbowała różnych technik, aby uwolnić dziecko, jednak działa te nie przyniosły efektu. W konsekwencji główka oderwała się od reszty ciała.

Dr Laxman wyraziła skruchę i przyznała, że całkowita wina spoczywa na niej. Sąd w Manchesterze uznał ten fakt za okoliczność łagodzącą. Uznał również, że był to pojedynczy błąd we wzorowej karierze lekarskiej pani doktor.

Tym samym Vaishnavy Laxman została oczyszczona z zarzutów i może wrócić do pracy na oddziale położniczym.

Jak uważasz?

Czy lekarka powinna dalej praktykować swój zawód?

Tak, została uniewinniona.
Nie, po takim wypadku nigdy nie powinna już pełnić obowiązków lekarza.
Nie mam zdania.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: polishexpress.co.uk

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc

Mała dziewczynka o smutnych oczach /Ilustracja do tekstu: Nowelizacja ustawy o wspieraniu rodziny wesprze rodziców stosujących przemoc?
Fot.: Qadim Sadiq /Unsplash.com

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad kontrowersyjnymi zmianami w ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Planowana nowelizacja, wbrew apelom Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich, zamiast wspierać najmłodsze ofiary przemocy rodzinnej, skupi się na pomocy zaniedbującym je rodzicom. I to bez względu na to, czy doświadczają oni przejściowego kryzysu, czy od lat tkwią w pogłębiającej się patologii, nie rokując nadziei na zmianę donosi oko.press.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie ze zmianami, które przygotowało MRPiPS, z ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej zniknie ustęp 12 art. 15, który daje asystentom rodziny prawo interwencji i podjęcia decyzji o natychmiastowym zabraniu dziecka z domu rodzinnego. Zamiast tego biologiczni rodzice mają otrzymać pomoc, dzięki której dzieci będą mogły trafić do nich z powrotem. To jednak nie koniec zmian. Poprawka wniesiona przed Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris zakłada, że rodzice, którym odebrano dzieci, uzyskają też pełnomocnika procesowego – z urzędu.

Kiedy szanse się nie kończą

„Państwo chce sprzyjać w ten sposób sprawcom przemocy, nie ofiarom. Interesu dzieci nie reprezentuje nikt, a one same nie mają głosu” – pisze dla OKO.press Anna Krawczak. I przedstawia wstrząsające historie dzieci, które były ofiarami ciężkich zaniedbań ze strony rodziców.

Jednym z takich dzieci jest Julia.

„Kiedy miała trzy lata, zabrano ją z domu pierwszy raz i umieszczono w domu dziecka. Powody: alkoholizm rodziców, przemoc, głodzenie, zmuszanie Julii do oglądania seksu zbiorowego w jednopokojowym mieszkaniu. (…) W domu dziecka przez chwilę był spokój, ale sąd rodzinny zawsze dawał rodzicom kolejną szansę. Tych szans dostali cztery. I cztery razy Julia musiała znów spakować dobytek i wrócić z domu dziecka do jednopokojowego mieszkania. Najdłuższa próba trwała pół roku. Piątego razu już nie będzie. Julia ma 11 lat i ma dość”.

Historia Mai jest inna, choć w swym dramacie podobna. Policja odebrała ją mamie, gdy dziewczynka miała 9 lat. Nim jednak się to stało, musiało niemal dojść do tragedii. 15-letnia siostra Mai, chora na cukrzycę, zapadła w śpiączkę cukrzycową po tym, gdy wraz z matką wpadła w ciąg narkotykowy. Maja razem z młodszym rodzeństwem trafiła wówczas na jakiś do rodziny zastępczej, a siostra po wyjściu ze szpitala – do młodzieżowego ośrodka wychowawczego. Mama poszła na odwyk – kolejny. Gdy go zakończyła, dzieci wraz z nią wróciły do rodzinnej kawalerki, w której czekały na nie te same patologie i nowi koledzy mamy  – od kieliszka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Szkoda im na vitro, ale mają pieniądze na króliki. Czyli jak Ministerstwo Zdrowia dba o dzietność

Pokrewieństwo bez zdrowej więzi

Gdy asystentka rodziny zobaczyła po raz pierwszy Tymka w łóżeczku, była przekonana, że to zmarłe niemowlę.

 „Tymek nie był martwy i nie był też taki mały – miał prawie dwa lata. Był tak skrajnie wygłodzony, że wyglądał na niemowlaka. Wydęty brzuch, wielka głowa, przezroczysta skóra. Zanik funkcji przełykania. Lekarze określili jego stan jako agonalny” – opisuje Anna Krawczak.

Chłopczyka zdołano uratować i trafił do rodziny zastępczej, w której zyskał szansę na normalne, bezpieczne życie. Jego ojciec przestał się nim interesować, gdy tylko oddaliło się ryzyko, że trafi przed sąd za spowodowanie zagrożenia życia małego synka. Gdyby jednak ta historia miała miejsce kilka lat później, już po wprowadzeniu opisywanej nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny, asystentka nie mogłaby pozwolić, by ojciec tak łatwo zniknął z życia Tymka. Nowe rozwiązania prawne wymagałyby od niej nawiązania współpracy z tatą, by dziecko mogło wrócić na łono „rodziny”.

Bierni uczestnicy spraw o własną przyszłość

Tymczasem przed dwoma laty Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak i Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, mając na uwadze dobro dzieci, wspólnie skierowali pismo do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Apelowali w nim, by w polskich przepisach prawnych uwzględnić rozwiązania, które w sprawach o pozbawienie, ograniczenie lub zawieszenie władzy rodzicielskiej pozwoliłyby skuteczniej dbać o żywotne interesy dziecka. Rzecznicy zwrócili uwagę, że biologiczni rodzice mogą liczyć na darmową pomoc prawną, adwokata z urzędu i asystenta rodziny. Dziecko, którego przyszłość rozpatrywana jest na sali sądowej, jest jedynie niemym uczestnikiem sporu o własną przyszłość.

„W sprawach sądowych, w których rozstrzyga się o najbardziej żywotnych interesach dziecka, nie istnieje żaden mechanizm reprezentacji jego interesów” – pisali.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prof. Sąsiadek: Ograniczanie dostępu do badań prenatalnych oraz in vitro to systemowa przemoc

Rodzina święta, bo biologiczna

Tę sytuację mogłoby zmienić stworzenie nowej funkcji – pełnomocnika dziecka. Postulat ten, przedstawiony przez rzeczników, zyskał poparcie organizacji pozarządowych – m.in. Koalicji na rzecz Rodzinnej Pieczy Zastępczej oraz Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma jednak inne rozwiązanie – woli powołać kolejną instytucję wspierającą rodziców.

Za tym pomysłem stoją prawnicy stowarzyszenia Ordo Iuris, które od dawna opowiada się za zwiększeniem praw rodziców w opiece nad dziećmi.

– Występujemy jako rzecznicy afirmowanej w krajowym porządku konstytucyjnym oraz aktach prawa międzynarodowego prawdy o rodzinie, jako o naturalnym środowisku rozwoju i dobra wszystkich jej członków, a w szczególności dzieci, źródle różnorodności wolnego społeczeństwa. Podkreślamy, że najpełniejszą gwarancją dobra dzieci jest wychowanie przez biologicznych rodziców pozostających w związku małżeńskim. Do pełnego rozkwitu tego naturalnego środowiska rozwoju konieczne jest dobre prawo(…), które uznaje prymat rodziców nad państwem w sprawach wychowania dzieci zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami. Dlatego badamy instrumenty polityki rodzinnej i występujemy aktywnie w obronie rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa tam, gdzie są one zagrożone dyskryminacyjnymi praktykami ustawodawcy” – czytamy na stronie Ordo Iuris.

I choć te pobudki mogą wydawać się szlachetne, warto mieć świadomość, że najczęściej występujące problemy i czynniki skutkujące ingerencją sądu w życie rodziny to nie bieda, ale: choroba alkoholowa rodziców (52%), zaniedbania opiekuńczo-wychowawcze, w tym zdrowotne i higieniczne (39%), a także przemoc: fizyczna, psychiczna i seksualna (36%)*.

*Dane pochodzą z raportu Rzecznika Praw Dziecka, który w 2015 r. przekazano Ministrowi Sprawiedliwości.

Źródło: oko.press

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rozwiązanie stosunku adopcji może naruszać dobro dziecka. Rzecznik Praw Dziecka wytyka sądom błędy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Stres zmniejsza płodność i skuteczność in vitro. Ale jest na to sposób

Kobiety okazują sobie wsparcie w trudnej sytuacji /Ilustracja do tekstu: redukcja stresu w niepłodności zwiększa szanse na ciążę
Fot.: Ben White /Unsplash.com

Wymagające, czasochłonne i drogie procedury medyczne, niepewność wyniku, a dodatkowo niechciane i zbędne „dobre rady”, którymi raczą nas przyjaciele i rodzina – to wszystko potęguje stres związany z leczeniem niepłodności. Tymczasem przewlekłe i silne napięcie psychiczne to jeden z czynników, które mogą znacząco utrudnić poczęcie dziecka i zajście w ciążę. W najnowszych analizach wykazano jednak, że wiedzę tę można wykorzystać w dobrym celu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak powszechnie wiadomo, przedłużające się starania o dziecko są czynnikiem wywołującym znaczny stres. Przedstawiciele American Society for Reproductive Medicine w wykładzie ”Stres i niepłodność” zauważają, że wynika to m.in. z dużych nadziei, które potęgują reakcje stresowe, przygotowujące organizm do potencjalnej walki. W ich wyniku następuje wyrzut kortyzolu i adrenaliny do krwioobiegu, to zaś odpowiada za podwyższenie ciśnienia krwi, przyspieszenie pracy serca i wykorzystania energii do walki z zagrożeniem. Gwałtowne skoki hormonów stresu nie pozostają bez wpływu na poziom hormonów płciowych, które są ściśle powiązane z płodnością.

To jednak nie wszystko. Przewlekły stres wywołuje również uczucie wyczerpania i rozdrażnienia, które sprawia, że wiele osób zniechęca się do dalszych starań, a tym samym nie szuka wystarczająco aktywnie pomocy u specjalistów. To z kolei ogranicza im dostęp do skutecznych opcji leczenia niepłodności oraz innych sposobów pozwalających na powiększenie rodziny.

ZOBACZ TEŻ: Polacy coraz bardziej zestresowani. Jak stres wpływa na płodność?

Jak zwiększyć szanse na ciążę? Skorzystaj z metod redukcji stresu

Nie oznacza to jednak, że musimy akceptować stres, który towarzyszy leczeniu niepłodności. Z pomocą przychodzą nam specjaliści psychologii i psychiatrii, których wsparcie coraz częściej oferowane jest w klinikach leczenia niepłodności. Pacjenci, którzy starają się o dziecko, mogą niejednokrotnie liczyć na indywidualne porady związane z walką ze stresem.

Wśród rekomendowanych technik redukcji stresu towarzyszącemu niepłodności znajdują się m.in.:

  • akupunktura,
  • aktywność fizyczna,
  • techniki uważności i kontrolowania oddechu,
  • psychoterapia i grupy wsparcia,
  • joga.

Redukcja stresu w niepłodności: korzyści jest więcej, niż myślisz

Zastosowanie się do jednej z zalecanych strategii może nam pomóc w poprawie ogólnego samopoczucia, zwiększyć poczucie kontroli nad sytuacją, a tym samym – pozytywnie wpłynąć na rezultat starań. Analizy naukowców wykazały, że pary, które deklarują dobre samopoczucie, zachodzą w ciążę częściej i szybciej niż pary, które odczuwają stres i niepokój. Z badań naukowców z Uniwersytetu Stanu Ohio wynika, że ta sama zależność zachodzi również w przypadku kobiet korzystających z procedury in vitro.

Eksperci podkreślają, że zmniejszenie stresu pomaga też bardziej świadomie podejść do procesu leczenia. Eliminując szereg dolegliwości towarzyszących stresowi, takich jak: trudności z koncentracją, ograniczenie zdolności racjonalnego myślenia, bóle głowy i drażliwość, możemy lepiej ocenić zalety i wady określonego sposobu leczenia i podjąć decyzje, które leżą w naszym najlepszym interesie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Czy stres utrudnia ci zajście w ciążę? Rozwiąż test i przekonaj się sama

Redukcja stresu w niepłodności: otocz się właściwymi ludźmi

Nie mniej ważne w redukcji stresu związanego z leczeniem niepłodności jest to, by mieć wokół siebie ludzi, którzy mogą zaoferować nam rzeczywiste wsparcie. Nie jest jednak łatwo znaleźć wyrozumiałego, empatycznego rozmówcę, który potrafi wysłuchać, nie oferując przy tym „złotych rad”.

Badacze z American Society for Reproductive Medicine zauważają, że osoby zmagające się z niepłodnością, którym polecano, by „po prostu odpoczęły”, zamiast ulgi odczuwają wzrost napięcia i poziomu stresu. Podobny mechanizm działa w sytuacji, gdy słyszymy od partnera, byśmy przestały się stresować. Osoby, które odbierają taki komunikat, mogą zyskać poczucie, że są odpowiedzialne za swoją niepłodność. Dlatego aby zredukować stres towarzyszący niepłodności, warto poszukać ludzi o podobnych doświadczeniach lub takich, które potrafią zrozumieć sytuację osoby niepłodnej.

Źródło: www.reproductivefacts.org, reuters.com, path2parenthood.org

Więcej o stresie w niepłodności przeczytasz m.in. w artykule: Niepłodność i stres. Co tak naprawdę znaczy: odstresować się?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Plemniki na wakacjach. O czym mężczyzna powinien pamiętać podczas urlopu?

Szczęśliwy mężczyzna pije kawę w hotelowym łóżku. Przed nim talerz z owocami /Ilustracja do tekstu: Zadbaj o jakość nasienia latem
Fot.: Alex Block /Unsplash.com

Lato wydaje się znakomitym czasem, by dać ponieść się emocjom, wrzucić na „luz” i
oddać się urokom miłości. Niestety, wakacje nie wpływają równie korzystnie na jakość
nasienia. Dlaczego i jak z tym walczyć?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Słońce na horyzoncie

Przede wszystkim warto pamiętać, iż plemniki są zimnolubne, a pory roku znajdują odbicie w
ich liczbie. W miesiącach letnich jest ona najniższa, w zimowych zaś najwyższa. Wysokie
temperatury nie wpływają korzystnie na nasienie, a co za tym idzie, wygrzewanie się na
słońcu nie jest szczególnie polecane panom planującym rodzicielstwo.

Co więcej, z kąpielami słonecznymi wiążą się nieraz kąpiele morskie i niezbędne wtedy stroje
kąpielowe. Często są one wykonane ze sztucznych, mało przewiewnych, zatrzymujących
ciepło materiałów. Definitywnie nie służy to zdrowej pracy jąder!

CZYTAJ TAKŻE: Plemniki: szybkie i wściekłe. Co o nich wiesz? [QUIZ]

Gofry, lody, zimne piwo… Czyli dieta a jakość nasienia latem

Kolejnym mało korzystnym dla plemników aspektem wakacji jest dieta. Często zdarzają się
wtedy wieczory spędzane w knajpianych ogródkach, a podczas upalnego spaceru pojawiają
się lody i zimne piwo. Owszem, warto czasami odpuścić sobie nadmierną kontrolę i dać
odpocząć silnej woli, ale dobrze jest robić to z głową.

Nie powinno zapominać się wtedy o kwasach tłuszczowych omega-3 oraz produktach
bogatych w witaminę E, selen czy też kwas foliowy, które zawiera m.in. stworzony przez
ekspertów Profertil. Wymienione tu składniki są niezwykle ważne dla zdrowia plemników,
dlatego tym bardziej warto – w okresie tak narażonym na „szaleństwa” – postawić na
odpowiednią suplementację.

CZYTAJ TEŻ: Mikroelementy – makrodziałanie!

Imprezowy szał

„Bo wakacje są od tego, aby bawić się na całego!” – jak najbardziej przyłączamy się do takiej
myśli. Należy jednak myśleć przy tym o konsekwencjach. Przykładem jest alkohol i
wspomniane już wyżej „zimne piwo”. Jedno oczywiście nie jest tragedią, ale faktem jest, że
procenty nie wpływają dobrze na męski organizm. Regularne spożywanie alkoholu oddziałuje
negatywnie m.in. na koncentrację plemników i ich ruchliwość.

Innym następstwem imprez jest późne chodzenie spać. Okazuje się, że ma to duży wpływ
także na spermę. Badania wskazują, iż mężczyźni chodzący spać po północy mają niższą
liczbę plemników niż ci, którzy kładą się wcześniej. Znaczenie ma tu również przesypiany
czas. U panów śpiących 6 godzin lub mniej (albo 9 i dłużej) wykazano słabe parametry
nasienia.

A teraz pora na świadome wakacje!

Autor: Agnieszka Mikołajczak

POLECAMY RÓWNIEŻ: Za nami warsztaty z refleksologii rąk i twarzy. Zobacz, jak było!

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.