Przejdź do treści

Wielki znak zapytania nad ośrodkami adopcyjnymi – przetrwają?

Dziecko na pomoście z misiem
Fot. Pixabay.com

W przejściu przez skomplikowany proces adopcji – zarówno prawnym, ale przede wszystkim psychologicznym  – potrzebna jest pomoc. Rodzice i dzieci niezbędne wsparcie otrzymują od ośrodków adopcyjnych. Trudno jest jednak pomagać innym, kiedy samemu potrzebuje się wsparcia. Sytuacja wielu ośrodków jest bardzo niepewna. Czy znajdą się środki na ich funkcjonowanie?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pieniądze będą, czy jednak nie?

Wiele znaków zapytania pojawiło się po publikacji listu rzeczniczki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, który opublikowała na swoim Facebook’u szczecińska Fundacja „MAM DOM”: „W roku 2017 rząd zamierza przeznaczyć blisko 70 proc. mniej pieniędzy, niż w roku obecnym, na działalność ośrodków adopcyjnych w województwie zachodniopomorskim” – czytamy. Podkreślona została też trudna sytuacja odnośnie świadczeń rodzinnych, gdzie województwo otrzymać ma tylko 14 proc. niezbędnych środków.

„Tak ograniczone kwoty skutkować będą likwidacją większości jednostek adopcyjnych w regionie oraz znacznymi opóźnieniami w wydawaniu decyzji o przyznaniu świadczeń rodzinnych, m.in. z programu „500+”. Marszałek Olgierd Geblewicz apeluje o zwiększenie środków, tak by umożliwiły one realizację powierzonych zadań.”

Tak stanowcze i alarmujące stanowisko nie spotkało się z podobną oceną ze strony wojewody zachodniopomorskiego, Krzysztofa Kozłowskiego. Zapewnił on w lokalnych mediach, że działalność ośrodków nie jest zagrożona. Pieniędzy ma na te cele nie zabraknąć, bowiem „polityka społeczna to jeden z filarów obecnego rządu” – przytacza słowa wojewody Radio Szczecin.

Znaki zapytania

Ośrodki będą, czy ich nie będzie? Czy znajdą się odpowiednie fundusze, czy może nie? A jeżeli środki wpłyną w tym roku, to czy uda się je otrzymać w kolejnych latach? Działalność w warunkach takiej niepewności wydaje się być wyczerpująca sama w sobie. Nie tak powinna wygląda praca w tej jakże szalenie delikatnej i trudnej materii, jaką jest adopcja.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda to z perspektywy ośrodka adopcyjnego. Joanna Kawałko, dyrektor ośrodka i prezes Fundacji „Mam Dom”, w rozmowie z nami odnosi się do sprzecznych oświadczeń zachodniopomorskich polityków i wyjaśnia, jak obecnie wygląda sytuacja oraz z jakimi problemami musi się mierzyć.

Wysłaliśmy też zapytania oraz przeprowadziliśmy rozmowy z politykami reprezentującymi różne partie i ugrupowania. Czekamy na ich reakcje, a także odpowiedź z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Temat ośrodków adopcyjnych jest przez nas na bieżąco badany i już niedługo podzielimy się kolejnymi opiniami w tej kwestii. – Wszystkim powinno na tym zależeć, włącznie z politykami – podkreśla w rozmowie z nami Joanna Kawałko.

bez-tytulukk

 

Jak wygląda sytuacja – czy jest już jasność, przede wszystkim w sprawie pani ośrodka?

Joanna Kawałko: Sytuacja właściwie nie jest nowa, to się powtarza co roku. Teraz jest bardziej na ostrzu, ponieważ doszedł do tego polityczny brak zgody pomiędzy marszałkiem, a wojewodą i stąd takie oświadczenia w mediach.

Oświadczenia dosyć sprzeczne.

Zgadza się. Marszałek twierdzi, że pieniędzy jest o wiele mniej. Wojewoda natomiast, że jest dokładnie tak, jak co roku – pieniądze są i będą wypłacane w transzach.

I to jest prawda. Rozmawiałam z Ministerstwem i rzeczywiście dostałam potwierdzenie, że pieniądze w całości są na ten rok zabezpieczone, a ośrodkom adopcyjnym nie grozi likwidacja. Największym problemem jest to, że ponownie będzie się to odbywało w transzach. Ośrodki realizują wtedy zadania w oczekiwaniu na pieniądze. My ostatnią transzę na ten rok dostaliśmy w zeszły piątek (04.11), a Ośrodek Katolicki w Szczecinie jeszcze jej nie otrzymał.

Nie ma wtedy środków między innymi na wypłaty?

Dokładnie. Pracujemy licząc na to, że pieniądze… będą. Dostaliśmy trochę w styczniu – co nam wystarczyło do kwietnia – trochę we wrześniu i resztę teraz. Mając i tak odpowiedzialną pracę, zajmujemy się jeszcze dodatkowo finansami. Zamiast angażować się w sprawy ściśle związane z adopcją martwię się, że mogłoby się okazać, że tych pieniędzy nie będzie i co wtedy?

Rozumiem, że na razie stabilny jest przyszły rok, ale kolejne lata to jest ciągła niewiadoma?

Stabilny jest o tyle, że na początek dostaniemy „trochę”, chociaż nie wiemy ile. Będziemy mieć znów trzy, może dwie transze.

Nie ukrywam, że ten brak poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji powoduje, że mało osób z naprawdę dobrym wykształceniem, doświadczonych, chce w ogóle w takich warunkach pracować. Nie mamy pieniędzy, żeby zatrudnić osoby na umowę o pracę – to jest duży koszt. Z kolei osoby zatrudniane na umowy zlecenia nie są tak związane z ośrodkiem, nie mamy żadnej gwarancji ich pracy.

Dla mnie ośrodek to moje czwarte dziecko, więc jestem tutaj niezależnie od tego, czy pracuję za darmo, czy nie. Na szczęście mój mąż to rozumie, ale wiąże się to z ogromnymi nerwami i ciągłym stresem. Pomijając samo obciążenie emocjonalne i psychiczne tą pracą – konkretne przypadki, szkolenia, dzieci, ogrom decyzji pojawiających się przy dobieraniu rodziny do dziecka – dochodzi do tego jeszcze kwestia pieniędzy. Nie dotyczy to tylko mnie, bo ludzie przecież czytają i widzą, co się dzieje. Kiedy te środki będą, jak będą, w jakiej wysokości?

Od przyszłego roku będą też podpisywane kolejne aneksy.

Mamy podpisaną na 5 lat umowę z województwem zachodniopomorskim i co roku jest ona aneksowana. Czasami w jednym roku są nawet trzy aneksy. Za każdym razem, żebyśmy mogli dalej pracować i prowadzić ośrodek adopcyjny, musimy mieć podpisany taki dokument. Co więcej, ośrodki niepubliczne w naszym województwie mają dodatkowy minus, a na przykład inne w Polsce tak nie mają. Mamy zapisane w umowie, że z własnych środków finansowych musimy dołożyć 10 proc. całości budżetu ośrodka adopcyjnego na dany rok.

Skąd zatem takie środki bierzecie?

Zyskujemy to z jednego procenta. Poza tym, są to co chwila powtarzane z mojej strony akcje: „Pomóżcie, prześlijcie, bo musimy się wykazać wkładem finansowym”.

A jak wygląda sytuacja z zapisem mówiącym o tym, że w danym ośrodku musi być dokonanych 20 adopcji rocznie?

boy-926103_1280Nie jest to już aktualne. Faktycznie było tak przed 2012 i kilka ośrodków, z powodu niewyrobienia „limitu”, zostało w Polsce zamkniętych. Niektóre dokonały na przykład 19 adopcji, a wymagane było 20. Pomimo, że mieli już złożone dokumenty i wiadomo było, że wszystko się uda. Musiały to być jednak adopcje zamknięte prawomocnym postanowieniem sądowym.  To nie było oczywiście w porządku. My na szczęście się uchowaliśmy.

Rzeczywiście jestem w stanie zrozumieć parę decyzji, które były słuszne. Były bowiem tworzone wcześniej w pośpiechu ośrodki adopcyjne przy domach dziecka, gdzie w ciągu roku dochodziło do jednej adopcji. To też w porządku nie było – dzielenie pieniędzy pomiędzy nas, gdzie robimy tych adopcji kilkadziesiąt, w tym roku zrobiliśmy 5 szkoleń grupowych, robimy następne –  a pomiędzy ośrodki, w których adopcja była tylko jedna. Taka decyzja była w tym kontekście zrozumiała.

Na szczęście limit 20 adopcji już nie obowiązuje, co nie zmienia faktu, że nastroje są bardzo różne. Część ośrodków jest już tak zmęczona finansową niepewnością, że naprawdę myślą o rezygnacji. Co więcej, praca w ośrodku sama w sobie jest ciężka. Nie jest tak, że pracujemy 8 godzin, wracamy do domu i o tym nie myślimy. Wszyscy bardzo to przeżywamy i podchodzimy emocjonalnie do naszych dzieci i rodziców.

Wyobrażam sobie, że musi to zostawać w człowieku na długo.

Tak, to jest obciążenie. Dodatkowo jeszcze brak stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa finansowego znacznie podnosi poziom stresu.

Jestem ciekawa, jak pani obserwuje ten temat w dyskursie publicznym. Rozmawiając z wieloma ludźmi odnoszę wrażenie, że mało kto w ogóle wie o problemach jakie wiążą się z adopcją, nie mówiąc już o pracy samych ośrodków adopcyjnych.

My w tym siedzimy, więc dla nas jest to oczywiste. Natomiast rzeczywiście część ludzi myśli, że na przykład szkolenia są płatne – mamy takie telefony, co kilka dni. Ustawa w 2012 roku wprowadziła na jakiś czas płatność, ale nikt nie brał tych pieniędzy. Dopiero po paru miesiącach zapis został zmieniony.

W mediach tego tematu jednak nie ma, więc często pierwsze, o co ludzie pytają, to ile kosztuje procedura, ile kosztuje szkolenie. Jest to rzecz jasna bezpłatne.

Z  jednej strony nie powinno to dziwić, bo w odniesieniu do całego kraju, skala problemu wydaje się być niewielka, więc i temat nie jest znany. Z drugiej, jest to element polityki społecznej, który de facto dotyczy nas wszystkich.

Wszystkim powinno na tym zależeć, włącznie z politykami. Średni miesięczny koszt utrzymania dziecka w placówce to około 4 tys. złotych. W placówkach specjalistycznych jest to nawet ponad 9 tys. Gdyby system był spójny, byłby odciążeniem dla budżetu. Powinien też zachęcać ludzi do rodzin zastępczych, także tych specjalistycznych, a tu tłumu zainteresowanych nie ma. Wsparcie dla ośrodków adopcyjnych powoduje to, że jesteśmy bardziej wydajni, przeszkolimy jeszcze więcej osób, które zajmą się wychowankami tych placówek.

Widocznie nie jest to jednak dla wszystkich takie oczywiste.

Dokładnie. Dzięki ośrodkom adopcyjnych, chociażby właśnie dzięki szkoleniu rodzin zastępczych, generowane są zyski. My za to nie mamy z tego nic. Nawet poczucia, że dostaniemy niezbędne nam do działania pieniądze.

bez-tytulukk

 

A może…

Jak pokazuje rozmowa z Joanną Kawałko, ośrodki adopcyjne żyją niemal „z dnia na dzień”. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak ciągły stres i napięta sytuacja wpływają na pracowników. Jednak ich poczucie misji to jedno, drugie to zadania do wykonania – kto jeśli nie oni?

A może pojawiają się alternatywne pomysły i wizje drogi adopcyjnej? Może ośrodki wcale nie są nikomu potrzebne, a ich obowiązki powinny być złożone na inne podmioty? Czekamy na odpowiedzi polityków – na bieżąco będziemy się nimi dzielić.

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę
fot. Fotolia

Włoska rodzina z Trydentu adoptowała 32-latka Białorusina. Niezwykłą historię opisała gazeta Trentino.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

11-letni chłopiec z Białorusi po raz pierwszy pojawił się w Trydencie ponad 20 lat temu. Został wysłany do Włoch na leczenie po katastrofie elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Dziecko przez kilka miesięcy przebywało wtedy z bezdzietnym włoskim małżeństwem. Między nimi wytworzyła się na tyle wyjątkowa więź, że od tej pory chłopiec co roku przyjeżdżał do zaprzyjaźnionej pary na wakacje.

Zobacz także: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Przez kilkanaście lat Włosi byli świadkami, jak chłopiec dorastał i stawał się mężczyzną. Dziś jest już zaręczony i dzięki pracy może często odwiedzać opiekunów. Białorusin jest kierowcą ciężarówki.

Para tak bardzo przywiązała się do mężczyzny, że postanowiła zalegalizować tę relację i usynowić Białorusina. Tym sposobem 32-latek stał się prawnie synem włoskiego małżeństwa.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: handofmoscow.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Powstanie centralny rejestr pieczy zastępczej

centralny rejestr pieczy zastępczej
fot. Pixabay

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej planuje wprowadzenie centralnego rejestru pieczy zastępczej. Będzie z niego można uzyskać informacje o rodzinach zastępczych i kandydatach zakwalifikowanych do pełnienia tej funkcji oraz o domach dziecka i osobach usamodzielniających się.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powstanie rejestru przewiduje projekt nowelizacji ustawy z 9 czerwca 2011 roku o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Projekt ten trafił właśnie do konsultacji społecznych, a jego celem jest lepsza praca z rodziną, rozwój rodzinnej pieczy zastępczej i mniejsza liczba adopcji zagranicznych.

Zobacz także: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

Centralny rejestr pieczy zastępczej – co się w nim znajdzie?

Projekt zawiera regulacje dotyczące utworzenia centralnego rejestru. Będzie się on składał z siedmiu wykazów zawierających informacje o dzieciach umieszczonych w pieczy, osobach z pozytywną, wstępną kwalifikacja oraz osobach już zakwalifikowanych do pełnienia roli opiekunów, jak również o rodzinnych domach dziecka i rodzinach zastępczych.

W rejestrze będzie można także znaleźć informacje o placówkach opiekuńczo-wychowawczych i osobach zaczynających samodzielne życie po opuszczeniu pieczy.

Dzięki tej inicjatywie poszukiwane dla dzieci miejsc w domach zastępczych ma być łatwiejsze.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita, Gazeta Prawna

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adopcja płodu przez telefon? Aplikacja „Adoptuj Życie” nowością w kręgach pro-life

Aplikacja Adoptuj Życie
fot. adoptujzycie.pl

Duchowa adopcja płodu i modlitwa przez dziewięć miesięcy – to propozycja Fundacji Małych Stópek, która wypuściła właśnie na rynek aplikację na smartfony o nazwie Adoptuj Życie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aplikacja dostępna jest w dwóch wersjach językowych, korzystać z niej mogą użytkownicy telefonów z systemem Android oraz iOS.

Duchowa Adopcja Dziecka polega na indywidualnej lub publicznej modlitwie wstawienniczej. Przez 9 miesięcy użytkownik aplikacji bierze pod opiekę nieznane, poczęte dziecko, „którego życie jest zagrożone aborcją” – czytamy w opisie.

Osoba podejmująca się takiego zobowiązania przez dziewięć miesięcy odmawia jedną dziesiątkę różańca i modlitwę w intencji duchowo adoptowanego dziecka.

Zobacz także: Modlitwa o dziecko. Czy modlitwa dla starających się o dziecko może pomóc?

Aplikacja Adoptuj Życie – co w niej znajdziemy?

Po zainstalowaniu aplikacji na telefonie ukazuje się następujący komunikat:

Oto Twój mobilny asystent podjętej przez Ciebie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Będzie Ci towarzyszyć przez 9 miesięcy trwania modlitwy pomagając wywiązać się z Twojego modlitewnego zobowiązania. Za pomocą grafik przedstawiliśmy każdy z 40 tygodni rozwoju prenatalnego dziecka. Dodatkowo zamieściliśmy oryginalne zdjęcia USG oraz echo serca z kolejnych etapów rozwoju. Dzięki temu możesz śledzić wzrost dziecka przez cały czas trwania Duchowej Adopcji i edukować swoje środowisko, jak wygląda człowiek w rozwoju prenatalnym.

Oprócz tych informacji twórcy aplikacji przygotowali również rozważania różańcowe na każdy dzień. Użytkownicy codziennie będą również mogli przeczytać krótki komunikat – myśli dziecka „adekwatne do danego momentu rozwojowego”. Twórcy aplikacji twierdzą, że tego typu komunikaty pomogą uwrażliwić ludzi na poczęte życie.

Zobacz także: Patron niepłodnych. Do których świętych modlić się o ciążę?

Módl się i płać

Oprócz codziennej modlitwy i rozważań różańcowych znajdziemy jeszcze dwie inne zakładki. Jedną z nich jest „Przyrzeczenie”. Użytkownik zobowiązuje się w tym miejscu do codziennej modlitwy o uratowanie życia nienarodzonego dziecka oraz sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu.

W kolejnej zakładce „Twój Dobry Uczynek” również zobowiązujemy się do codziennej modlitwy, do której dołączyć można dobrowolne postanowienie, np. post, wyrzeczenie, czy uczynek miłosierdzia. Jeżeli użytkownik nie ma pomysłu na dobry uczynek, z pomocą przychodzą twórcy aplikacji.

Na dole strony pogrubionymi literami możemy przeczytać komunikat: „Wystarczy, że wpłacisz 10 zł na konto Fundacji, a za nie zakupione zostanie 20 pieluch jednorazowych i przekazanych dzieciom uratowanym od aborcji”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: dlazycia.info/premiera-aplikacji-adoptuj-zycie/

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kobietom będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? „Wzrośnie popularność porzuceń noworodków w oknach życia”

Będzie trudniej oddać dziecko do adopcji?
fot. Fotolia

Być może już wkrótce czas, w którym kobieta będzie mogła wycofać się z decyzji o oddaniu dziecka do adopcji, znacznie się wydłuży. To założenie nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Celem nowelizacji proponowanej przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest to, aby jak najmniej noworodków trafiło do domów dziecka. Trwają konsultacje społeczne w tej sprawie.

Zgodnie z nowelizacją, kobieta, która zrzeknie się praw po urodzeniu dziecka, będzie musiała potwierdzić swoją decyzję już nie po sześciu tygodniach, ale po 14. W tym czasie może jeszcze zmienić decyzję.

Zobacz także: Powstanie centralny rejestr pieczy zastępczej

Będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? Eksperci krytykują

Pomysł resortu Elżbiety Rafalskiej krytykuje m.in. Anna Krawczak– antropolożka medycyny z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem i ekspertka Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności „Nasz Bocian”.

14 tygodni potrzymamy ciebie i dziecko w zawieszeniu licząc na to, że jednak nie dojdzie do adopcji. W imię twoich praw oczywiście, bo decyzja o oddaniu dziecka na pewno była niesłuszna i wkrótce sama to zrozumiesz – napisała na swoim profilu na Facebooku Anna Krawczak.

Zobacz także: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

„Wzrośnie popularność porzuceń noworodków”

Krawczak uważa, że decyzja kobiety nie będzie respektowana przez personel medyczny. „Podsumowując, wieszczę, że po wejściu w życie znowelizowanego Krio wzrośnie popularność porzuceń noworodków w oknach życia, bo będzie to wkrótce jedyne miejsce, w którym kobieta będzie mogła zostawić dziecko i uwolnić się w tej sposób od kontroli państwa nad jej życiem – dodała.

Na antenie Radia TOK FM Anna Krawczak podkreślała również, że kobiety, które podjęły decyzję o pozostawieniu dziecka w szpitalu, powinny otrzymać odpowiednią opiekę.

– Ale rozumianą nie jako przymuszanie ich, wywieranie presji np. pod postacią szantażu emocjonalnego, lecz w formie pakietu informacji: co takiej kobiecie przysługuje, pod jakimi warunkami, jaką pomoc może otrzymać. Jeśli ona mówi „nie, dziękuję, moja decyzja została podjęta, chce się tego dziecka zrzec”, to po prostu należy dać jej spokój – powiedziała.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TOK FM

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.