Przejdź do treści

Warzywa sezonowe – zdrowe, ale czy bezpieczne?

Jesienią nasze organizmy potrzebują więcej witamin i składników mineralnych, by skutecznie walczyć z tak częstymi w tym okresie infekcjami i wirusami. Najlepszym źródłem witamin są warzywa i owoce, w tych sezonowych znajdziemy ich najwięcej. Przyzwyczailiśmy się, że obecnie większość świeżych produktów jest dostępna przez cały rok. Niestety są one często importowane z masowych upraw, gdzie stosuje się środki ochrony roślin i nawozy chemiczne. Powinniśmy zwrócić na to uwagę, zwłaszcza wybierając warzywa i owoce dla najmłodszych dzieci, których wrażliwe organizmy mają dużo niższą tolerancję na zanieczyszczenia i toksyny zawarte w żywności. Co powinniśmy zatem wiedzieć planując jesienne menu dla najmłodszych?

Sprawdź, jakie warzywa wybierać dla najmłodszych
Co jeść jesienią?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Substancje odżywcze i witaminy zawarte w sezonowych warzywach i owocach są w idealnych proporcjach, dzięki czemu korzystnie wpływają na nasz organizm. Wybierajmy to, co jest dostępne, najsmaczniejsze i wartościowe, czyli:

·         Buraki: wzmacniają organizm i odporność, ponadto są dobrym źródłem kwasu foliowego, niezbędnego szczególnie w czasie ciąży.
·         Marchew: witamina A w niej zawarta wpływa pozytywnie na wzrok, ponadto wzmacnia odporność.
·         Ziemniaki: są dobrym źródłem witaminy C, której wyjątkowo potrzebujemy w okresie jesiennych przeziębień oraz potasu. .
·         Dynia: to bogactwo witaminy A i luteiny pozytywnie wpływających na wzrok oraz pektyn i błonnika pokarmowego, wpływających pozytywnie na pracę przewodu pokarmowego.
·         Cukinia: zawiera potas i żelazo, jest łagodna w smaku i nie odkładają się w niej metale ciężkie, dlatego szczególnie polecana jest małym dzieciom.
·         Warzywa kapustne: kalafior, brokuły i kapusta zawierają bogactwo witamin i związków antyoksydacyjnych, zmniejszających ryzyko wielu chorób dzięki czemu są jednymi z najbardziej wartościowych warzyw.
·         Jabłka: są źródłem potasu i witaminy C, dzięki czemu wspierają organizm w walce z infekcjami
·         Gruszki: zawierają błonnik pokarmowy oraz jod, który pozytywnie wpływa na funkcjonowanie tarczycy.
Warto wiedzieć, że warzywa i owoce, które są dostępne przez cały rok, muszą najpierw zostać poddane procesowi oczyszczania i chemizowania, po których następuje woskowanie i konserwowanie. Do tego dochodzi transport, w którym produkty często tracą swoje wartości w związku z nieprawidłowymi metodami przewożenia. Niestety, im dłuższa jest droga warzywa, które z pola trafia na nasze stoły, tym więcej potrzeba zabiegów służących przedłużeniu przydatności do spożycia. Co prawda w przypadku warzyw sezonowych nie mamy wątpliwości co do metod konserwowania i transportu, ale wciąż nie mamy pewności w kwestii zawartości substancji szkodliwych. Jako konsumenci nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy warzywa i owoce, które kupujemy, nawet od lokalnych sprzedawców, nie zawierają niebezpiecznych dla najmłodszych dzieci zanieczyszczeń ani toksyn, Ładnie wyglądająca marchewka czy ziemniak nie gwarantuje bezpieczeństwa, zwłaszcza dla dzieci w pierwszych latach życia. Ich nie w pełni rozwinięte organizmy są dużo bardziej wrażliwe na działanie szkodliwych czynników, niż organizmy osób dorosłych. W ciągu 1000 pierwszych dni życia organizm dziecka ma specjalne wymagania żywieniowe i potrzebuje wartości odżywczych, witamin i składników mineralnych w odpowiednich proporcjach.

Obowiązujące normy

Warto wiedzieć, że ustalone prawnie normy zawartości pestycydów w produktach dla niemowląt i małych dzieci są nawet kilka tysięcy razy ostrzejsze niż w żywności dla dorosłych. Dla przykładu porównanie[1]:

Surowiec

Normy pozostałości pestycydów w żywności dziecięcej (mg/kg)

Normy pozostałości pestycydów w żywności „dorosłej” wg UE (mg/kg)

Ile razy ostrzejsza?

MARCHEW

0,01

30

3000x

ZIEMNIAK

30

5000x

JABŁKO

 

0,01

10

1000x

GRUSZKA

10

1000x

RYŻ

5

500x

PSZENICA

10

1000x

 
Niestety, nie jesteśmy w stanie gołym okiem rozpoznać, czy warzywa, które podajemy dziecku, takie normy na pewno spełniają.

Bezpieczny wybór i najwyższa jakość dla najmłodszych

Bez względu na porę roku dla dzieci poniżej 3. roku życia odpowiednie będą produkty przygotowane specjalnie z myślą o ich potrzebach żywieniowych, czyli z kategorii środków spożywczych przeznaczonych dla niemowląt i małych dzieci. Ich skład, jakość i proces produkcji jest ściśle regulowany przez normy Unii Europejskiej, a ich przestrzeganie jest kontrolowane na wielu etapach. Produkty takie zawierają odpowiednie proporcje składników odżywczych, na ich etykietach muszą znaleźć się informacje o pełnym składzie, wartości odżywczej, można znaleźć na nich również oznaczenie wieku dziecka, od którego można mu taki produkt podawać. Najważniejsze, by w posiłkach dla najmłodszych znajdowały się składniki ze sprawdzonego i pewnego źródła, od zaufanych dostawców, którzy bardzo dokładnie kontrolują swoje uprawy pod kątem zanieczyszczeń. Dzięki temu możemy być pewni, że nasze dziecko dostaje posiłki spełniające najwyższe normy bezpieczeństwa dla niemowląt, które odpowiadają jego wyjątkowym potrzebom żywieniowym.

Świadomy wybór

Komponując codzienne menu dla naszej rodziny, kierujmy się rozsądkiem i bezpieczeństwem. To najlepszy sposób na ochronę wrażliwych organizmów naszych dzieci. Tak jak podczas ciąży i karmienia piersią zapewniamy dziecku ochronę i wszystkie potrzebne mu składniki odżywcze, kontynuujmy te starania również w okresie, w którym mamy największy wpływ na jego rozwój. Wybierając produkty przygotowane z myślą o potrzebach najmłodszych dzieci, mamy pewność, że zapewniamy bezpieczeństwo niedojrzałym jeszcze organizmom. Więcej informacji na temat żywności przeznaczonej dla dzieci, znaleźć można na edukacyjnej platformie 1000dni.pl.
 
[1] Rozporządzenie Komisji Wspólnot Europejskich nr 149/2008 z dnia 29 stycznia 2008
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

W Szczecinie urodził się najmniejszy wcześniak. Mieścił się w dłoni!

Niemowlę
Fot. Pixabay.com

Urodził się prawie trzy miesiące przed czasem, mierząc zaledwie 30 cm i ważąc 400 gramów. Dziś, cztery miesiące po narodzinach, chłopiec jest w dobrym stanie, przybrał na wadze do 2,5 kg, a do tego zyskał niemałą sławę – został okrzyknięty najmniejszym wcześniakiem w Polsce.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mały Szymek przyszedł na świat 27 września w klinice położnictwa i ginekologii uniwersyteckiego szpitala w Szczecinie. Był to 25. tydzień ciąży pani Kamili. Pacjentka trafiła wówczas do szpitala z powodu dolegliwości medycznych – białkomoczu z cukrzycą i nadciśnienia. Choć jej stan udało się ustabilizować, lekarze odkryli, że dziecko nie uzyskało rozmiarów właściwych dla tej fazy ciąży. Uznano, że stanowi to zagrożenie dla jego życia, dlatego zdecydowano się na wykonanie cesarskiego cięcia.

Najmniejszy wcześniak i wielkie szczęście

Z powodu skrajnego wcześniactwa chłopiec przed długi czas wymagał inkubacji. Przez pierwsze 9 tygodni życia był podłączony do respiratora, a przez kolejne 2 tygodnie – nieinwazyjnie intubowany. Ponadto zdiagnozowano u niego retinopatię wcześniaczą, wynikającą z niepełnego unaczynienia siatkówki oka. Przeszedł też szereg zabiegów medycznych.

Pewne problemy medyczne zaistniały też u mamy najmniejszego wcześniaka. Ze względu na niespodziewanie wczesny poród jej organizm nie zdążył wytworzyć pokarmu, dlatego nie mogła ona początkowo karmić piersią. Szczecińskim lekarzom udało się jednak wywołać laktację.

 – Mama była przy nim bardzo często, dbała o to, żeby utrzymać laktację, a odżywianie takiego maluszka jest ogromnie ważne w jego powrocie do zdrowia – podkreśliła w rozmowie z PAP Zdzisława Rosińska, lekarka i neonatolog.

Mama wraz z synkiem opuściła szpital przed kilkoma dniami. Chłopca, który dopiero teraz poznaje swój dom, w najbliższych miesiącach czeka jeszcze rehabilitacja ruchowa i wiele badań. Będzie też pod stałą opieką neurologów i specjalistów z poradni patologii noworodka oraz poradni okulistycznej dla wcześniaków.

Warto wspomnieć, że w szczecińskim szpitalu już wcześniej urodził się skrajny wcześniak o podobnych parametrach. Chłopczyk przyszedł wówczas na świat w 23. tygodniu ciąży, ważąc 510 gramów. Lekarze informują, że dziś rozwija się prawidłowo.

Źródło: TVN24.pl, rynekzdrowia.pl, wszczecinie.pl, PAP

Przeczytaj również: Zapobieganie ślepocie u wcześniaków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dziecko zostało poczęte dzięki dawcy nasienia? Ojca wymyśli mu urzędnik

Dwójka małych chłopców w kaszkietach /Ilustracja do tekstu pt. Dane przesłaniające
Fot. Pixabay.com

Wychowujesz dziecko samotnie lub z partnerem tej samej płci, a dane ojca pozostają nieznane? Dla polskiego prawa to nie powód, by nie podawać ich w akcie urodzenia – można je wszak wymyślić. Taka sytuacja spotkała m.in. p. Martę, której dzieci zostały poczęte metodą in vitro dzięki nasieniu dawcy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pani Marta wspólnie z partnerką wychowuje dwóch synów,  którzy zostali poczęci w wyniku in vitro z wykorzystaniem nasienia anonimowego dawcy. Na stałe rodzina mieszka za granicą, ale do wyrobienia niezbędnych dokumentów konieczne było przygotowanie polskiego aktu urodzenia dzieci. Gdy matka zgłosiła się w tej sprawie do konsula, usłyszała, że w akcie urodzenia swoich synów musi wpisać dane ojca – nawet jeśli formalnie pozostaje on nieznany.

– Powiedziano mi tylko, że taki jest wymóg ustawowy i jeśli się nie zgodzę, to urząd i tak te dane wpisze – powiedziała w rozmowie z Deutsche Welle.

Ojciec z nadania urzędu

Ta kuriozalna sytuacja wynika z faktu, że polskie prawo nie dopuszcza możliwości wpisania w akcie urodzenia informacji: „ojciec nieznany” lub całkowitego pominięcia tej informacji. Jeśli jego danych nie można określić, w rubryce zamieszcza się nazwisko panieńskie matki i dodaje do niego męskie imię. Można je wybrać samodzielnie lub… pozostawić tę decyzję urzędnikowi. To tzw. dane przesłaniające; ich obligatoryjność wynika z ustawy o zmianie ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, która weszła w życie w październiku 1950 r. W tamtym czasie takie regulacje miały przeciwdziałać stygmatyzacji nielicznych dzieci, które rodziły się w związkach pozamałżeńskich. Dziś jednak, gdy odsetek dzieci urodzonych poza małżeństwem sięga 25%, taka sytuacja przecież nikogo nie dziwi.

Dane przesłaniające, czyli każde dziecko ma ojca

Czy Unia Europejska nie chroni naszych obywateli przed taką dyskryminacją? Niestety nie – prawo rodzinne leży w sferze kompetencji każdego z państw członkowskich. Problem ten jednak w innych krajach praktycznie nie występuje. W Europie podobne regulacje mają tylko Białoruś, Ukraina i Kazachstan, a spośród krajów UE – Węgry. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że wpisanie danych ojca jest obligatoryjne, a od decyzji urzędnika nie można się odwołać. Możemy wprawdzie dochodzić swoich praw na drodze sądowej, ale podobnych przypadków jak dotąd rozpatrywano zaledwie kilka. Każda z tych spraw została umorzona – informuje Deutsche Welle.

Tymczasem sytuacja ta nie tylko ma znamiona poświadczenia nieprawdy, ale może też godzić w dobro dziecka. Gdyby dziecko miało wraz z matką wyjechać na stałe za granicę, wymagana byłaby zgoda ojca. A ten przecież istnieje tylko na piśmie.

W takiej sytuacji znalazła się m.in. p. Natalia, rozmówczyni Deutsche Welle. Choć sprawa wydaje się trudna, kobieta liczy, że urząd kraju docelowego wykaże się zrozumieniem, gdy otrzyma niezbędne dokumenty wraz z tłumaczeniem polskich przepisów.

Innego sposobu na obejście tych regulacji zresztą nie ma. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji sugeruje, by nie ograniczać się do skróconego aktu urodzenia.

– W celu wykazania, iż figurujące dane ojca są de facto tzw. danymi przesłaniającymi, należy przedstawić odpis zupełny aktu urodzenia. Dokument ten ujawnia pełną treść aktu urodzenia i figurujących w nim informacji. Jeżeli chodzi o informację o zamieszczeniu danych przesłaniających, będą one widniały w rubryce „Adnotacje” – wyjaśniają przedstawiciele MSWiA w rozmowie z Deutsche Welle.

Źródło: Deutsche Welle

Polecamy również: Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

Tagi:

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kampania „Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym”. Czy grozi nam epidemia odry i krztuśca?

"Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym"
fot. Fotolia

Stołeczny ratusz rozpoczął kampanię pt. „Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym”. W Polsce z roku na rok coraz więcej osób odmawia szczepienia dzieci, co grozi nawrotem chorób zakaźnych – odry i krztuśca.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ze statystyk Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie wynika, że w 2017 roku ponad 2800 osób (dane z czerwca) w stolicy odmówiło zaszczepienia swoich dzieci. W roku 2012 nie zaszczepiono 432 maluchów.

Właśnie z tego powodu stolica zdecydowała się na przeprowadzenie kampanii społecznej, w której będzie przekonywać, że szczepienie dzieci to nie tylko troska o ich zdrowie, ale również zdrowie całego społeczeństwa.

Zobacz także: Nagła śmierć łóżeczkowa przez szczepionkę 6w1? Kampania antyszczepionkowców i mocny komentarz lekarza

„Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym”

Pomysł jest uzasadniony. Jeżeli odsetek zaszczepionych spadnie poniżej określonego poziomu (85-95 proc. w zależności od choroby), przestanie działać tzw. ochrona populacyjna.

Jak przekonać społeczeństwo do szczepień? Zdaniem krajowej konsultant w dziedzinie pediatrii prof. Teresy Jackowskiej potrzebny jest konstruktywny dialog z lekarzami i pielęgniarkami. Zdarza się jednak, że również personel medyczny zniechęca pacjentów do szczepień.

Zobacz także: Szczepionka przeciwko grypie ma związek z poronieniami? Naukowcy wyjaśniają

Co nam grozi?

Sprawa jest poważna. Z roku na rok zwiększa się liczba zachorowań na odrę. W 2010 roku odnotowano 13 przypadków, w 2016 roku aż 133. Powraca również krztusiec i błonica.

Polska to nie jedyny kraj, w którym istnieje ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa odry. W grupie ryzyka są też Włochy, Belgia, Francja i Niemcy.

Jeżeli chodzi o krztusiec, w Polsce w 2010 roku na tę chorobę zachorowało 59 osób, natomiast w 2016 – już 359 osób.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: um.warszawa.pl, mamdziecko.interia.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Walczył z nowotworem, aby poznać najmłodszą siostrę

Walczył z nowotworem, aby poznać najmłodszą siostrę
fot. Daily Mail

Dziewięcioletni chłopczyk stoczył długą i ciężką walkę z nowotworem. Jego największym marzeniem było powitanie na świecie najmłodszej siostrzyczki. Lekarze nie byli jednak pewni, czy mały pacjent dożyje tego momentu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bailey Cooper z Bristolu zachorował we wrześniu 2016 roku – jego organizm zaatakował chłoniak nieziarniczy. Niestety w chwili diagnozy nowotwór był już w trzeciej, najostrzejszej fazie.

Kilka miesięcy później okazało się, że mama chłopca jest w ciąży z trzecim dzieckiem. Bailey bardzo się ucieszył się z tej wiadomości i pragnął powitać na świecie najmłodszą siostrzyczkę. Lekarze nie dawali na to jednak większych szans.

Chłopczykowi udało się jednak spełnić to ostatnie marzenie. Pod koniec listopada Rachel urodziła córeczkę Millie – to imię wybrał dla dziewczynki Bailey. Dziewięciolatek utulił w ramionach małą siostrzyczkę, przewinął ją i śpiewał kołysanki.

Zobacz także: Zdąży z zamrożeniem jajeczek przed chemioterapią dzięki publicznej zbiórce pieniędzy!

„Możecie po mnie płakać tylko 20 minut”

Bailey był świadomy tego, że wkrótce umrze. Zaplanował swój pogrzeb i poprosił, aby podczas uroczystości wszyscy byli ubrani w stroje superbohaterów.

Możecie po mnie płakać tylko 20 minut – zwrócił się do rodziców. – Musicie zająć się Riley’em i Millie – martwił się jednocześnie o młodsze rodzeństwo.

Walczył z nowotworem, aby poznać najmłodszą siostrę

Krótko po tym spotkaniu z siostrą chłopiec zaczął poupadać na zdrowiu. 22 grudnia został przewieziony do hospicjum, gdzie w Wigilię Bożego Narodzenia zmarł.

– O godzinie 11.45 w dniu Wigilii byliśmy przy jego łóżku. Wiedzieliśmy, że nie potrwa to już długo. Powiedzieliśmy mu „Bailey, już czas. Przestań walczyć” – wspomina dramatyczne chwile matka chłopca.

– W momencie kiedy powiedzieliśmy „przestań”, wziął swój ostatni oddech i jedna, samotna łza popłynęła z jego oka. Był spokojny – dodaje.

Pogrzeb chłopca odbył się 6 stycznia.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Fakt24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.