Przejdź do treści

„Warto być przyzwoitym” prof. Władysław Bartoszewski. Ile trzeba zapłacić za sumienie?

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak zmierzyć lub wycenić własne bądź cudze sumienie? Nie stworzono jeszcze żadnej skali do oceny sumienia, więc pozostaje nam mierzyć je czynami, tj. zgodnością głoszonych poglądów z postępowaniem danej osoby.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Politycy i działacze ruchów antyaborcyjnych wypadają dość blado. Weźmy na przykład prof. Bogdana Chazana, który zgodnie z doniesieniami medialnymi wykonał tysiące aborcji, a teraz pretenduje do bycia pierwszym obrońcą „życia poczętego”. Cena jego sumienia była niewielka, jednakże po dorobieniu się pokaźnego majątku postanowił zbić fortunę na dochodowym biznesie szumnie zwanym „ruchem pro-life”.

Ostatnio pojęcia takie jak „sumienie” i „klauzula sumienia” zostały zawłaszczone przez ekspansywne i agresywne ruchy przeciwników zdrowia reprodukcyjnego oraz prawą stronę sceny politycznej. Oczywiście większość z nich nie stosuje swojego światopoglądu do samych siebie, co prof. Romuald Dębski podkreślił w wywiadzie-rzece udzielonym Magdalenie Rigamonti, który ukazał się pod tytułem „Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek”.

Skoro polski system prawny zezwala lekarzom odmówić wykonywania obowiązków, to dlaczego nie wolno powołać się na klauzulę sumienia wobec złego rządu i zaprzestać płacenia podatków?

 

Wspieranie finansowe rządu upodlającego kobiety było, jest i będzie wbrew mojemu światopoglądowi, dlatego w rok po ukonstytuowaniu się „dobrej zmiany” podziękowałam nadwiślańskim „władcom macic” za współpracę i wyemigrowałam za morze. Choć podatki są wyższe i klimat surowszy, normalność życia codziennego i systemu opieki zdrowotnej w Szwecji bije po oczach, a w kwestiach dostępu do realizacji praw do zdrowia reprodukcyjnego nawet nie ma porównania… To przecież ojczyzna przeszczepów macicy, bezpłatnego IUI i IVF dla singielek i par homoseksualnych oraz najbardziej przyjazny rodzicielstwu kraj na świecie.

Niestety moje sumienie jako opór i niezgoda na łamanie praw człowieka zostało ostatnio wystawione na ciężką próbę. Kusząca propozycja pracy w Warszawie, ze służbowym mieszkaniem i samochodem, pakietem obejmującym opiekę medyczną VIP (z leczeniem niepłodności i porodem, a to rzadkość!), prywatną szkołą dla potencjalnych dzieci itp. w normalnym kraju byłaby propozycją nie do odrzucenia, jednakże moje sumienie pukało do mojego rozumu, głośno krzycząc i cytując prof. Bartoszewskiego: „Warto być przyzwoitym!”. A więc zamiast „fury, skóry i komóry” w ramach warszawskiego high-life’u nadal pozostaje mi szara, sztokholmska rzeczywistość, ale w poczuciu zgodności z własnym sumieniem i światopoglądem.
Nie ma mojego przyzwolenia na publiczne poniżanie połowy społeczeństwa. Nie z moich podatków. Bez mojego udziału w hucpie straszenia zakazem antykoncepcji i leczenia niepłodności. Na razie czas na życie na wygnaniu, ale w normalności…

Karina Sasin

Lekarka, naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Jak media „zwodzą” kobiety szansami na płodność – też tak czujesz?

Gwiazdy, których wizerunki zdobią pierwsze strony gazet, często stają się dla wielu ludzi punktem odniesienia. Z jednej strony może to być pozytywne – w pewnych aspektach pozwala „równać w górę”. Z drugiej zaś, może skutecznie dołować, bo w końcu skoro niemal 50-letnia gwiazda bez problemu zaszła w ciąże i urodziła idealne dziecko, to dlaczego mi się nie udaje?!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kreowanie rzeczywistości to jedno, koloryzowanie jej to drugie, a pomijanie pewnych problemów to trzecie. Jednak wszystkie wymienione tu formy stają się swego rodzaju ucieczką od realności. Co więcej, zakłamują ją. Jeśli mamy do tego dystans, pół biedy. Gorzej, gdy ślepo i bez krzty krytycyzmu wierzymy w to, co przedstawiają nam kolorowe media. Zniekształceniom nieraz ulega też temat niepłodności.

Kolorowe magazyny lubią fascynować się ciążami gwiazd. Nieraz jednak historie kobiet, które zostają matkami w starszym wieku, opisywane są bez żadnego odniesienia do leczenia niepłodności. Może to prowadzić do powstania „wysoce szkodliwych” błędnych przekonań, co podkreślają eksperci.

Liczby nie kłamią

Badania przeprowadzone przez New York University School of Medicine objęły 416 wydań magazynu Cosmopolitan, People Magazine i US Weekly w latach 2010-2014. Tylko 2 na 240 celebrytek wspomniało w publikacjach o leczeniu niepłodności” – opisuje BBC. Badanie, do którego się tu odniesiono, wskazało, że popularne media w pewnym sensie „gloryfikują ciążę w zaawansowanym wieku” i tym samym „bagatelizują wpływ wieku na płodność”. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Szczególnie jeśli spojrzymy, że większość  – 56 proc. – opisywanych przez wspomniane tu magazyny gwiazd, miało 35 lub więcej lat. Co ciekawe, 7 kobiet przekroczyło 44. rok życia, a przy historii ich ciąży nic nie wspomniano o trudnościach związanych z płodnością. Nie bez przyczyny o tym piszemy, bowiem „im starsi przyszli rodzice, tym większe trudności i ryzyko związane z poczęciem” – nieraz zaznaczaliśmy w naszym portalu. Świadczy o tym chociażby wyznacznik wieku, którym kierują się specjaliści.

Jeśli starasz się o dziecko i jesteś poniżej 35-ego roku życia, wyznacznikiem niepłodności staje się 12 miesięcy. Przekraczając zaś tę granicę wiekową, wystarczy już pół roku na postawienie wstępnej diagnozy” – pisaliśmy >>KLIK<<

Chrissy Teigen i John Legend będą mieli dziecko z in vitro

Instagram – @johnlegend

Chociaż liczby są przytłaczające, zdarzają się też gwiazdy otwarcie mówiące o korzystaniu ze specjalistycznych terapii. Jedną z nich jest piosenkarka Celine Dion, która dzięki in vitro ma trzech synów. Młodszych bliźniaków urodziła w wieku 42 lat, po przejściu siedmiu cykli IVF. Parą mającą córkę dzięki tejże metodzie jest także John Legend i Chrissy Teigen. Ponownie chcą oni zostać rodzicami i ponownie chcą skorzystać z metody in vitro.

Para ma już roczną córeczkę o imieniu Luna. Dziewczyna została poczęta metodą in vitro, a gwiazdy skorzystały z pomocy znanej i cenionej kliniki. Podczas procedury wyłoniono trzy zarodki, z jednego powstała Luna, z kolejnego być może już niebawem narodzi się jej braciszek – ZOBACZ WIĘCEJ >>KLIK<<

Niektóre gwiazdy mówią też o korzystaniu z pomocy surogatki. Jest to m.in. Nicole Kidman, której najmłodsza córka pojawiła się na świecie właśnie dzięki takiemu rozwiązaniu.

Rzeczywistość vs. poza

Jakie mogą być najciekawsze i najbardziej pożyteczne wnioski płynące z opisywanych tu badań? Wydaje się to być przede wszystkim złapanie odpowiedniej dawki krytycyzmu wobec zastanej rzeczywistości medialnej i dystansu. Gwiazdy to w końcu też ludzie i muszą mierzyć się z takimi samymi problemami, jak każdy inny człowiek. Nie tyczy się to zresztą tylko gwiazd, ale i innych sposobów kreowania świata. Znakomitym polem do popisu są tu social media. Czy naprawdę idealne zdjęcia prezentowane chociażby na Instagramie tworzą realne odzwierciedlenie codzienności?

Warto się nad tym zastanowić i nie starać się odnosić do kreowanych w ten sposób standardów. Możemy mieć z tego więcej szkody, niż pożytku. Pokazywaliśmy niedawno ciekawe zdjęcia, które próbują to zjawisko odczarować. Matka cierpiąca na depresję poporodową, obok idealnych zdjęć publikuje też te, które pokazują jej codzienne zmagania z chorobą. „Pracuję dwa razy ciężej, by ukryć przez wami realia, ponieważ boję się, że poczujecie się niekomfortowo. (…) Boję się, że pomyślicie, iż jestem słaba, szalona, jestem koszmarną matką, albo milion innych określeń, do których przekonuje mnie mój umysł i wiem, że nie jestem w tych myślach sama” – słowa Kathy cytuje „Daily Mail”. Warto o tym pamiętać, bo być może idealne ciąże gwiazd, w które bez żadnego problemu zachodzą po 40-stce, też mogą kryć za sobą o wiele więcej, niż nam się wydaje.

Źródło: BBC

 

Zobacz też:

Lena Dunham o wygranej z endometriozą – uwolniła się od bólu!

Małgorzata Rozenek-Majdan i starania o dziecko – oto najnowszy komentarz gwiazdy!

Światowe gwiazdy adoptują dzieci – zestawienie, które wzrusza

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Tornado niepłodności! Mocne zdjęcia – czy twoje emocje też tak wyglądają? [FOTO]

Źródło: babble.com / Foto: Foxy Photography

Niepłodność to nieraz ogromny ból. Nie, nie mówimy teraz o cierpieniu fizycznym – chociaż niestety ono też może się pojawiać. Skupmy się teraz na emocjach, na trudach i zmaganiach, które wiążą się z przedłużającymi się staraniami o dziecko. Oto mocne zdjęcia w pełni oddające siłę kryjących się w tym czasie przeżyć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pochodząca z Las Vegas 32-letnia Vikki Hamilton, podobnie jak 7,5 miliona innych kobiet w USA, zmaga się z niepłodnością. Wraz z fotografką Abbie Fox postanowiły pokazać swoją perspektywę problemu i rzucić światło na tematy, które pomimo tak szerokiego zasięgu, dla wielu ludzi wciąż są niezwykle niezrozumiałe. „Nie rozumieją oni, jak naprawdę jest to bolesne. Chciałam im to pokazać. Chciałam by zobaczyli, jak czuję się w środku. Słowa mogą zrobić tylko tyle. Obrazy mają o wiele większą moc” – mówi bohaterka sesji, która powstała na cześć obchodów Tygodnia Świadomości Niepłodności, który ma miejsce w kwietniu.

Przesłanie wielu kobiet

Praca nad sesją nie była jednak trudna tylko dla Vikki. Także fotografka musiała zmierzyć się podczas niej z trudnymi emocjami. Sama bowiem zmagała się z niepłodnością. Przygotowując się do pracy nad zdjęciami przeanalizowała więc swoje odczucia i dzięki temu stworzyła niezwykle realną – bo jakże inaczej można nazwać coś, co zna z własnego doświadczenia? – wizję obrazów reprezentującą cały wachlarz emocji, które powodować może właśnie niepłodność.

W jej zdjęciach pojawia się m.in. obraz tornada, który przedstawia wirującą ciemność emocji przetaczających się przez wnętrze kobiety. Jest jednak także motyl niosący nadzieję, którą starała się znaleźć w sobie nasza bohaterka po przeżyciu poronienia. Na fotografiach widzimy też różne sposoby użycia czerwieni – sukienka, kwiaty maku. „Symbolizują krew, która staje się znajomym, niepożądanym znakiem pojawiającym się miesiąc po miesiącu” – czytamy na „babble.com”. Co ważne, fotografce zależało, by w swoich pracach umieścić także tęczę. Vikki co prawda nie doczekała się jeszcze swojego Rainbow Baby, ale w tym wypadku stało się to symbolem oczekiwania na tęczę właśnie, która pojawia się po burzy. „Po tym, jak tornado rozwaliło cię od środka, wciąż jest nadzieja” – dodała Abbie Fox.

Siła obrazu

Fotografie są znakomitą formą pokazania światu problemów, z którymi każdy z nas zmaga się na swojej drodze – niezależnie od tego, czego dotyczą. Niepłodność i wszelkie związane z nią trudności są tematami, o których niewątpliwie warto otwarcie mówić. Obraz często jest jednak w stanie przekazać znacznie więcej, niż słowa, co podkreśliła także Vikki. Uruchamia w nas emocje, skojarzenia i wyobraźnię.

Prezentowaliśmy niedawno w naszym portalu m.in. obrazy kobiet cierpiących na endometriozę. Maluje je pochodząca z Australii Ellie Kammer: „O swojej chorobie dowiedziała się w 2015. Co poczuła? Przede wszystkim izolację. Wtedy też zaczęła malować kobiety chorujące na endometriozę właśnie. Dzięki temu pokazuje nie tylko innym chorym, że nie są w swoim cierpieniu same. Pozwala też osobom zdrowym wyobrazić i zrozumieć pojawiający się wtedy ból.” – pisaliśmy >>KLIK<<.

Sztuka niewątpliwie ma ogromną moc!

Źródło: babble.com

Foto: Foxy Photography

 

Zobacz też:

Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Poronienie – one też to przeżyły! Dziś ich zdjęcia dają siłę i nadzieję [FOTO]

Walczyła z niepłodnością, dziś ma trójkę dzieci – takiego zestawienia ciążowych zdjęć jeszcze nie widziałaś!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Ból endometriozy uchwycony na zdjęciach. Jak choroba stała się tematem sztuki

endometrioza na fotografiach
fot. Instagram - @georgiewileman

„Piękna i przerażająca”. Takimi słowami można określić fotografię, która ukazała się ostatnio w londyńskiej galerii sztuki National Portrait Gallery. Praca Georgie Wileman pt. „Endometrioza” to poruszający autoportret obrazujący ból choroby.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Georgie Wileman postanowiła pokazać światu swoją chorobę za pomocą sztuki. Wyprodukowała serię zdjęć, które pokazują realistyczne i brutalne następstwa endometriozy. Na zdjęciach widać m.in. blizny na brzuchu kobiety, które powstały na skutek licznych operacji.

Dzieło autorki wraz z 59 pracami innych artystów zostało wyłonione w prestiżowym konkursie fotografii portretowej Taylor Wessing Photographic Portiat Prize.

Zobacz także: Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Endometrioza na fotografiach

– Moim założeniem przy pracy nad serią tych autoportretów było pokazanie, jak wygląda endometrioza; miesiące uziemienia w domu, unieruchomienie i życie w bólu – tłumaczy Wileman. Kobieta przeszła pięć operacji, a zdiagnozowanie choroby w jej przypadku zajęło aż 12 lat.

Tygodnie zlewają się w jedno, recepty, karetki, okłady. Moje odbicie w szpitalnym lustrze, wózek inwalidzki obok drzwi. W tym projekcie chcę uwidocznić chorobę. Tak właśnie wygląda. Cierpi na nią jedna na dziesięć kobiet w wieku rozrodczym i musimy to dostrzec – mówi o swoim projekcie autorka.

Pracę Wileman można zobaczyć w londyńskiej galerii sztuki National Portrait Gallery.

Prace Wileman można zobaczyć w londyńskiej galerii sztuki National Portrait Gallery // fot. Instagram @georgiewileman

Zobacz także: Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Czym jest endometrioza?

Endometrioza często określana jest mianem „niewidzialnej choroby”. Jest to choroba przewlekła, definiowana jako występowanie komórek błony śluzowej jamy macicy poza jej naturalnym umiejscowieniem. Najczęstszym objawem zgłaszanym przez pacjentki cierpiące z powodu endometriozy jest ból.

Szacuje się, że dotyczy 6-15 proc. wszystkich kobiet .Choć występuje głównie w wieku rozrodczym, to można jednak spotkać ją zarówno w populacji młodocianych, jak i u kobiet po menopauzie. Znamienne jest, że u kobiet leczonych z powodu niepłodności, endometrioza występuje aż u 35- 50% pacjentek.

Georgie Wileman podkreśla, że nadal wiele kobiet z endometriozą cierpi w ciszy, ponieważ często choroba zostaje zdiagnozowano po bardzo długim czasie. Artystka poprzez swoje prace chce pomóc ludziom zrozumieć, czym jest ta „niewidzialna choroba”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Forbes, Instagram

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Gwiazda zamroziła swoje komórki jajowe – „ubezpieczenie” płodności?

Czasami kobiety mogą czuć, że to jeszcze nie jest pora na dziecko – równie ważny jest bowiem odpowiedni partner, rozwój zawodowy, edukacja, spełnianie innych marzeń. Czasami powodem może być też choroba i swego rodzaju „ubezpieczenie” swojej płodności. Zamrożenie komórek jajowych – coraz więcej kobiet podejmuje taką decyzję, mówią o tym nawet gwiazdy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pierwsze strony gazet

Czy w naszym kraju odważyła się powiedzieć o tym jakaś osoba z pierwszych stron gazet? Chyba nie. Jeśli jednak spojrzymy na arenę światową, o mrożeniu jajeczek jest coraz głośniej. Ostatnio opowiedział o tym piosenkarka Rita Ora, która od kilku lat jest singielką, ale nie rezygnuje z planów założenia rodziny. Postanowiła też w tym celu zadbać o swoją płodność właśnie i cztery lata temu (w wieku 22 lat) zamroziła swoje komórki jajowe.

Chcę mieć dzieci, chcę wyjść za mąż, chcę to wszystko zrobić” – powiedziała ostatnio w jednym z programów. Dodała też, że szuka „bezpiecznego mężczyzny”, ale nie jest to dla niej w tym momencie najważniejsze. O zostaniu żoną i matką mówi: „Moim marzeniem zawsze było coś w rodzaju wczesnej 30-stki, ale wielu z moich przyjaciół w tym wieku miało spore problemy z zajściem w ciążę. Poza tym jest to niezwykle młody wiek, to szaleństwo” – jej słowa cytuje „Daily Mail”.

Co więcej, piosenkarka zapytana o zdanie na temat zamrożenia jajeczek odparła: Jest to mądre, dobrze jest być świadomym swojej przyszłości. Kilka dni wcześniej opowiedziała zaś o swoim doświadczeniu i zachęcie lekarza, by właśnie takie „zabezpieczenie” uczynić:

Nigdy wcześniej nie mówiłam w telewizji o tym, że zamroziłam swoje komórki jajowe.

Mam 26 lat i wiem, że wiele osób może powiedzieć: „Wow, taki młody wiek”.

Ja chciałam być po prostu naprawdę bezpieczna. Może jestem szalona.

Wiele dróg do odkrycia

Nie jest jednak w tym osamotniona, ponieważ coraz więcej kobiet mówi o podobnych decyzjach głośno. Jedną z nich jest Lydia-Jane Saunders z Australii, która zamroziła komórki jajowe przed dwoma laty. Miała wtedy 35 lat i przeżycie rozstania z narzeczonym, którego zresztą jednym z powodów były właśnie plany dotyczące rodzicielstwa. Kobieta od zawsze chciała być matką: „Mój ówczesny narzeczony i ja zdecydowaliśmy się odwołać ślub, gdy zmienił on zdanie odnośnie chęci posiadania większej ilości dzieci, miał już bowiem cudowną córkę (…) Brak dzieci nie wchodził dla mnie w grę, rozdzieliliśmy więc nasze drogi” – opowiada i dodaje: „Zegar tyka, więc zdecydowałam się kupić trochę czasu i zamrozić jajeczka”.

Nie było to jednak dla niej łatwe doświadczenie, a sama procedura wymaga także sporych kosztów finansowych. Wydała ona na nią około $11,000, ale jak mówi, było to w stu procentach warte celu. „Proces jest ciężki, czasochłonny i bolesny (…) Fizycznie byłam spuchnięta i zmęczona. Miałam też dziwne zachcianki, zupełnie jak wtedy, gdy jest się w ciąży” – kobieta opisuje swoje przeżycia i zaznacza także, jak dużą rolę odgrywać może w podobnych przypadkach psychika: „Emocjonalna część była dla mnie najgorsza, ale jestem przekonana, że miało to więcej wspólnego z tym, dlaczego to robię, niż z samym procesem” – cytuje ją także “Daily Mail”.

Eksperci, w przytaczanym tu artykule, podkreślają rosnącą liczbę kobiet, które z takiej opcji korzystają. Co ciekawe, niektóre światowe firmy, w ramach kompleksowej opieki nad pracowniczkami, oferują im właśnie taką możliwość. Idzie za tym chęć zdjęcia z pań presji czasu i wspomnianego już „tykającego zegara”. Dzięki temu mogą mieć poczucie, że na dany moment nie tracą planów związanych z powiększeniem rodziny i swobodnie mogą rozwijać się zawodowo. Pomaga to też w wyrównaniu szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy oraz staje się dla nich wsparciem.

Twój wybór

Niezależnie od motywacji stojącej za zamrożeniem komórek jajowych, warto by kobiety miały taki wybór. Co ważne, jest to szczególnie istotne dla pań w młodym wieku, bowiem to właśnie wtedy jajeczka są najlepszej jakości. Może ułatwić to późniejsze zapłodnienie: „Statystyki mówią, że prawie 20% jajeczek pobranych od kobiet poniżej trzydziestego roku życia, uda się zapłodnić po rozmrożeniu. W przypadku starszych kobiet (i jajeczek), szansa na macierzyństwo przy zastosowaniu tej metody maleje do 10%” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

A co ty sądzisz o takiej opcji? Chciałabyś z niej skorzystać? A może masz już za sobą zamrożenie komórek jajowych? Podziel się z nami swoją opinią!

Źródło: „Daily Mail

 

Zobacz też:

5 faktów o testach owulacyjnych – sprawdź, co mówi lekarz!

Komórka jajowa: poznaj 11 niesamowitych faktów!

Jak media „zwodzą” kobiety szansami na płodność – też tak czujesz?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.