Przejdź do treści

„Wampirzy lifting” – alternatywa botoksu?

191.jpg

Wampiry, jako wiecznie młode, legendarne istoty, stały się inspiracją dla współczesnej medycyny estetycznej. „Wampirzy lifting”, mimo przerażającej nazwy, jest coraz bardziej popularnym zabiegiem regeneracyjnym, nie tylko wśród gwiazd Hollywood.

Definicja

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Wampirzy lifting” jest zabiegiem polegającym na wygładzeniu zmarszczek za pomocą własnej krwi. Sprowadza się on do pobrania niewielkiej ilości krwi pacjenta, którą przenosi się do probówki zawierającej specjalny odczynnik. Następnie rozdziela się płytki krwi i osocze od reszty składników krwi, a wcześniej dodany odczynnik pobudza płytki krwi do namnażania. W wyniku tego procesu otrzymujemy osocze bogatopłytkowe, które zostaje wstrzyknięte w określone rejony skóry.

Jak działa wampirzy lifting?

Osocze bogatopłytkowe zawiera m.in. czynniki wzrostu, które przyspieszają regenerację naskórka, produkcję kolagenu czy powstawanie naczyń krwionośnych. W ten sposób zmarszczki zostają wygładzone, a procesy starzenia spowolnione. Zwolennicy tej metody twierdzą ponadto, że jest to sposób na poprawę kolorytu skóry oraz jej lepsze ukrwienie, a nawet skuteczna terapia łysienia i leczenia blizn po trądziku. W celu lepszego efektu, niektóre kliniki oferują połączenie osocza pacjenta z kwasem hialuronowym o działaniu przeciwzmarszczkowym.

Medycyna estetyczna nie jest jedyną dziedziną wykorzystującą osocze bogatopłytkowe. Z powodzeniem jest one używane w ortopedii w celu przyspieszenia regeneracji ścięgien oraz wzrostu kości. 

Wampirzy lifting jest zabiegiem niechirurgicznym, nie wymagającym użycia skalpela. Zaleca się zastosowanie serii dwóch – trzech zabiegów. Pierwsze efekty są widoczne już po pierwszym spotkaniu, ale na pełny efekt trzeba poczekać do 3 miesięcy.

Dla wszystkich?

Metoda ma zarówno licznych zwolenników, jak i przeciwników. Wielu lekarzy jest sceptycznie nastawionych do działania wampirzego liftingu, ponieważ nie wykonano dotychczas rzetelnych badań potwierdzających jego skuteczność. Ponadto może on powodować choroby autoimmunologiczne, a połączenie kwasu hialuronowego z osoczem może prowadzić do zatorów. Bezwzględnym przeciwwskazaniem są również choroby krwi, choroby nowotworowe, a także przyjmowanie leków przeciwzakrzepowych.

 

 

Źródła: natemat.pl; kobieta.interia.pl

Katarzyna Wielgus

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Inseminacja: na czym polega krok po kroku. Który zabieg przynosi największą skuteczność?

leczenie niepłodności, lista specjalistów

Jak przebiega zabieg inseminacji? Czy w jednym cyklu można go powtórzyć? Ile inseminacji można wykonać u jednej pary i który z nich będzie miał największą skuteczność?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inseminacja domaciczna to metoda wspomaganego rozrodu polegająca na bezpośrednim umieszczeniu w jamie macicy nasienia, wcześniej odpowiednio przygotowanego w warunkach laboratoryjnych. W inseminacji może być wykorzystane nasienie partnera lub dawcy.

Jak przebiega inseminacja – krok po kroku

Zabieg inseminacji zaczyna się wizytą pod koniec cyklu poprzedzającego, w trakcie której sprawdzana jest stan narządów rodnych kobiety oraz sprawdzane są wymagane do inseminacji badania. Ustalany jest także schemat stymulacji cyklu.

Pacjentka zaczyna stosować leki stymulacyjne (tabletki lub zastrzyki) od 3-5 dnia cyklu – mówi lek.med. Robert Gizler, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki InviMed we Wrocławiu. – Pierwsza wizyta kontrolna ma miejsce między 10 a 12 dniem cyklu. Jeżeli pęcherzyki jajnikowe osiągają w badaniu USG odpowiednią wielkość a błona śluzowa macicy odpowiednią grubość, pacjentka otrzymuje zastrzyk wywołujący pękanie pęcherzyków a 32-38 godzin później wykonywany jest zabieg inseminacji.

Czytaj też: Kiedy inseminacja jest wskazana dla pary walczącej z niepłodnością?
W dniu zabiegu partner w godzinach porannych oddaje w klinice nasienie. Nasienie jest badane a jego przygotowanie trwa od 2 do 4 godzin. Po kontroli USG i potwierdzeniu prawidłowej reakcji na leki wywołujące owulację, lekarz bardzo cienkim i delikatnym cewnikiem podaje około 0,5 ml zawiesiny plemników bezpośrednio do jamy macicy. Zabieg jest bezbolesny i trwa około minuty.

Ile razy zabieg inseminacji można powtórzyć?

– Niekiedy, przy pęcherzykach różnej wielkości zabieg można powtórzyć w tym samym cyklu – dodaje ginekolog.

Towarzystwa naukowe zalecają wykonanie od 4 do 6 inseminacji, ale największą skuteczność mają trzy pierwsze zabiegi. Skumulowany odsetek ciąż przestaje rosnąć po czwartym zabiegu więc, zwłaszcza u pacjentek po 35 roku życia, wskazane jest rozważenie procedury in vitro jako kolejnego kroku.

Konsultacja: lek.med. Robert Gizler, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki InviMed we Wrocławiu.

Polecane:

Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Krioprezerwacja pomoże kobietom odkładającym macierzyństwo na później?

Fot.fotolia
Fot.fotolia

Czy krioprezerwacja może pomóc kobietom odkładających macierzyństwo? Skoro średni wiek urodzenia pierwszego dziecka w Polsce wzrósł do 27 lat a 30 latki mają już objawy menopauzy, to kiedy powinny myśleć o zamrożeniu komórki jajowej?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do tej pory o krioprezerwacji mówiło się najczęściej w kontekście zabezpieczenia płodności u pacjentek z chorobami onkologicznymi. Teraz coraz częściej o mrożeniu jajeczek mówi się również w kontekście pomocy dla kobiet odkładających macierzyństwo na później...

Krioprezerwacja sposobem na późne macierzyństwo?

Kobiety coraz częściej decydują się na dziecko po 30. roku życia. Powodowane chęcią zdobycia wykształcenia, rozwoju kariery i stabilizacji ekonomicznej odkładają decyzję o posiadaniu dziecka i powiększeniu rodziny.

Jak wynika z danych GUS* w 2016 roku prawie połowa noworodków urodzona była przez kobiety w wieku 30-39 lat.

– Wzrósł także średni wiek w momencie urodzenia pierwszego dziecka do 27 lat z niespełna 24 lat w 2000 r.

Zjawiskiem towarzyszącym tym zmianom, które obserwujemy nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, jest mrożenie komórek jajowych z powodów niemedycznych.
– Kobiety coraz częściej świadomie zabezpieczają w ten sposób swoją płodność – mówi dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Gyncentrum. – Najskuteczniejszą obecnie metodą mrożenia gamet jest witryfikacja, gwarantująca ich przeżywalność na poziomie 95%.

Krioprezerwacja komórek jajowych jest również wybawieniem dla pacjentek, u których zdiagnozowano chorobę nowotworową, a które mimo to nie chcą przekreślać swojej szansy na macierzyństwo.

Konsekwencjami poważnej choroby, wymagającej leczenia onkologicznego, mogą być problemy z poczęciem dziecka. Terapia onkologiczna może bowiem wpływać negatywnie na kobiecą płodność.
– Bardzo często dochodzi do uszkodzenia struktury jajników, a w rezultacie do wyniszczenia rezerwy komórek jajowych – mówi dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Gyncentrum. -Dzięki zabezpieczeniu oocytów w ciekłym azocie, pacjentki po zakończonej sukcesem terapii, mogą w przyszłości starać się o dziecko.
Tzw. krioprezerwacja płodności popularna staje się przede wszystkim wśród kobiet cierpiących na ginekologiczne choroby nowotworowe. Wśród nich: rak szyjki macicy, rak jajnika oraz rak trzonu macicy. Wskazaniem medycznym do krioprezerwacji nie są tylko nowotwory. Do chorób i terapii, które  mogą niekorzystnie wpływać na zdolności reprodukcyjne kobiety należą również choroby autoimmunologiczne, zaawansowana endometrioza czy ryzyko wystąpienia chorób genetycznych.

Polecamy: Rak a ciąża – Boskie Matki

Mrożenie komórki jajowej – kiedy jest na to dobry czas dla kobiety?

Skoro 26-30 latki mają już objawy menopauzy, to kiedy powinny myśleć o zamrożeniu komórki jajowej? Zapytaliśmy embriologa…

Menopauza to ostatnia miesiączka w życiu kobiety. Coraz częściej dotyczy również kobiet w młodym wieku. 

– Rośnie więc potrzeba wczesnej diagnostyki płodności i krioprezerwacji komórek jajowych – uważa dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Gyncentrum. – Z medycznego punktu widzenia przedwczesna menopauza wiąże się z wczesną niewydolnością jajników. Jeśli u pacjentki wystąpił jeden z następujących czynników: będzie poddana chemio – albo radioterapii, występuje u niej schorzenie autoimmunologiczne (np. niedoczynność tarczycy,  choroba Gravesa-Basedowa czy toczeń), od ponad roku bezskutecznie stara się o dziecko, albo też jej matka czy siostra doświadczyły przedwczesnej niewydolności jajników, można przypuszczać, że znajduje się w grupie ryzyka.
Zdaniem lekarza każdy z tych przypadków zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia przedwczesnej menopauzy i kobieta powinna zgłosić się do lekarza ginekologa. Wskazaniem są również nieregularne miesiączki lub ich brak, dłuższe (ponad tydzień) lub krótsze niż zwykle, plamienia.

-Pamiętajmy, że jeśli dojdzie do menopauzy, to zazwyczaj nie ma już odwrotu. Niemożliwe jest zatrzymanie tego procesu – dodaje embriolog. – Dlatego kobiety z grupy ryzyka oraz te, które odkładają decyzję o macierzyństwie na później, powinny poddać się badaniu AMH, w którym określa się rezerwę jajnikową, którego wyniki mogą być wskazaniem do zamrożenia komórki jajowej.

*Źródło: Sytuacja demograficzna Polski na tle Europy, Notatka informacyjna z konferencji prasowej Prezesa GUS, Warszawa, dnia 31.01.2017 r.

Konsultacja:  dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

Polecamy:

Rezerwa jajnikowa – po co robić test płodności AMH?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Program prokreacyjny działa tylko „na papierze”. Niepłodni pacjenci nadal nie mogą korzystać z leczenia

Fot. fotolia
Fot. fotolia

O tym, że rusza program ochrony zdrowia prokreacyjnego oficjalnie informował minister zdrowia ponad rok temu. Realnie od tamtego czasu nie przyjęto jeszcze żadnych pacjentów z zakresu leczenia niepłodności. Niepłodne pary są zdezorientowane i z niecierpliwością czekają.  Resort tymczasem deklaruje, że przyjmowanie pacjentów rozpocznie się do końca tego roku.
Rządowy program wpierania in vitro zamknięto w połowie ubiegłego roku, a pacjenci z niepłodnością do dziś nie doczekali się alternatywy. Minister zdrowia otworzył uroczyście Program Kompleksowej Ochrony Zdrowia Prokreacyjnego nie w momencie, gdy był on gotowy na przyjęcie pacjentów, tyko w czasie, gdy zaczęły się jedynie prace przygotowawcze (konkursy ofert, nabór personelu oraz doposażenie placówek w sprzęt medyczny). To jest bardzo mylące dla niepłodnych par, gdyż oni bardzo liczą na pomoc i gdy usłyszeli, że będą mieli taką możliwość chcieli z niej skorzystać. Nie powinno więc dziwić, że rozżaleni pacjenci wydzwaniają z pytaniami do wyłonionych w drodze konkursu przez ministerstwo ośrodków referencyjnych z pytaniem, kiedy w ramach realizacji programu będą udzielane świadczenia medyczne.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Staramy się z mężem o dziecko od 7 lat. Nie mamy pieniędzy na  leczenie w prywatnych klinikach, więc dla nas taka możliwość to ostatnia deska ratunku. Każdy kolejny rok to dla nas wieczność… – mówi z żalem pani Milena (prosi o anonimowość).

Leczenie niepłodności: wybrano 17 ośrodków referencyjnych

Gdzie będzie można uzyskać świadczenie a gdzie nie?
Do tej pory w przeprowadzonych na przełomie 2016 i 2017 r. postępowaniach konkursowych resort zdrowia wyłonił 17 ośrodków referencyjnych, w tym 4 w Warszawie i 2 we Wrocławiu, 2 w województwie pomorskim. Założeniem ministerstwa było wyłonienie co najmniej 16 realizatorów  programu, po jednym w każdym województwie.

Na ten moment brakuje podmiotów w czterech województwach: kujawsko-pomorskim, lubuskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim.

Ośrodki przygotowują się do przyjęcia niepłodnych pacjentów

Łódzki Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki, który otworzył Klinikę diagnostyki i leczenia niepłodności pod koniec zeszłego roku to pierwszy ośrodek, który miał niepłodnym parom gwarantować pomoc w zakresie leczenia prokreacyjnego. Czy tak się dzieje?

Kupujemy jeszcze sprzęt medyczny, udzielamy porad pacjentom, jednak do tej pory nie było hospitalizacji wyjaśnia nam Beata Aszkielaniec, rzecznik prasowy CZMP w Łodzi.



Oznacza to jedynie tyle, że placówka rozpoczęła przyjmowanie pacjentów w samych poradniach. Otwarcie kliniki nie oznaczało uruchomienia rządowego programu. Kompleksowe przyjmowanie pacjentów będzie możliwe dopiero z końcem roku.

Centrum Ginekologii Położnictwa i Neonatologii w Opolu przygotowuje się do udzielania świadczeń z zakresu leczeniu niepłodności. Została podpisana umowa na utworzenie laboratorium andrologicznego, które powstanie do końca 2017 r. Tam również trwa procedura konkursowa na doposażenie ośrodka w sprzęt medyczny.

Przyjęcia pacjentów dopiero pod koniec roku – czekamy na wyjaśnienia ministerstwa

Jak zapewnia resort w wywiadzie m.in dla Rzeczpospolitej – rp.pl i portalu politykazdrowotna.com pacjenci mają być przyjmowani do końca roku a w ośrodkach trwają jeszcze prace modernizacyjne oraz kompletowanie niezbędnego sprzętu i aparatury medycznej. Na nasze pytania odnośnie realizacji rządowego programu rekreacyjnego jeszcze nie uzyskaliśmy odpowiedzi od rzecznika ministerstwa zdrowia. Jak tylko poznamy szczegóły odnośnie przyjęć pacjentów i możliwości leczenia, będziemy informować.

POLECAMY:

Ostatnia szansa na in vitro. Czy rząd zniszczy ich marzenia?

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Cztery lata i ponad osiem tysięcy dzieci z in vitro. Program 500+ znacznie droższy

in vitro kontra 500+
fot. Pixabay

Rządowy program in vitro odpowiadał za 20 proc. wzrostu urodzeń w roku 2016. Tylko w ciągu czterech lat dzięki programowi urodziło się 8395 dzieci. Rząd zrezygnował jednak z refundacji in vitro, wprowadzając w zamian program 500+. Co więcej kosztuje państwo?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program dofinansowania do procedury zapłodnienia pozaustrojowego który działał w latach 2013-2016, kosztował państwo niespełna 240 mln zł. Łącznie dzięki tej inicjatywie narodziło się ponad osiem tysięcy dzieci. Podsumowanie zrobił ekonomista z Wrocławia – Rafał Mundry, który wystąpił do ministerstwa o dane dotyczące efektów rządowego programu in vitro.

Zobacz także: Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

8,4 tys dzieci, koszt: ćwierć miliarda zł

BUM! W 2016 za wzrost urodzeń w 20% odpowiadał rządowy program in vitro. Wzrost urodzeń w 2016 r. – 12,9 tys. dzieci. Liczba dzieci z programu in vitro w 2016 r. – 2,6 tys. dzieci. Łącznie do dziś w programie urodziło się 8,4 tys. dzieci. Koszt 0,2 mld zł/4 lata. Koszt programu 500+ = 24 mld/rok” – opublikował swoje wyliczenia na Twitterze Mundry.

http://

Zobacz także: Ile kosztuje in vitro w Polsce?

In vitro kontra 500+

W bieżącym roku odnotowano wzrost narodzin. Zdaniem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, jest to zasługa programu 500+ oraz poprawiającej się koniunktury gospodarczej, jak i korzystnych zmian na rynku pracy.

Jak zauważa jednak Rafał Mundry, choć rządowy program in vitro wygasł 30. czerwca 2016 roku, do dziś wykonywane są jeszcze transfery zarodków, co również przekłada się na liczbę narodzin w Polsce.

Jak wynika z analizy, program in vitro był bardziej opłacalny dla państwa niż promowany przez minister Elżbietę Rafalską program 500+. Ten pierwszy kosztował bowiem ćwierć miliarda zł w ciągu czterech lat, natomiast obecny program to wydatek rzędu 20 mld rocznie. Jedno dziecko „kosztowało” państwo 25 tys. zł, czyli o 30 razy taniej niż 500+.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: money.pl, Oko Press

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.