Przejdź do treści

Walentynkowo-erotyczny dyżur w butiku LoveStore.Barbarella.pl

686.jpg

Święto Zakochanych to nieprzyzwoicie dobra okazja, aby dołożyć do erotycznego pieca w polskich sypialniach! Dlatego w najbliższy piątek 13 lutego 2015 (11:00-19:00) oraz w sobotę 14 lutego w samo Święto Zakochanych (11:00-14:00) Joanna Keszka będzie pełnić specjalny erotyczny dyżur dla kobiet i dla par w butiku LoveStoreBarbarella.pl w Warszawie, ul. Hoża 57 lok 1b.

Miłość to kwestia zasadniczych wyborów. Możesz użyć Walentynek jako pretekstu do zjadania nielimitowanej ilości czekoladek. Albo możesz wykorzystać Święto Zakochanych do tego, żeby dołożyć do waszego erotycznego pieca. Dla tych, którzy wybierają drugą opcję ogłaszam dyżur erotyczny w butiku LoveStore.Barbarella.pl – w dniach 13 i 14 lutego 2015. Nieważne czy jesteś zabieganą singielką, czy latasz z kwiatka na kwiatek, albo bawisz się ze swoją partnerką albo partnerem w papużki nierozłączki. Pomyśl o Walentynkach jako okazji do erotycznej przygody. Kochajmy się! Nieprzyzwoicie, zabawnie, inaczej niż zwykle. Jeśli nie w ten dzień, to kiedy? Jeśli nie my, to kto?

 

PORADNIK WALENTYNKOWY – CZĘŚĆ 1

Jak podarować najlepszy prezent erotyczny na Walentynki?

 

Pięknie zapakowana świeczka do masażu, opaska na oczy, wibrator czy inna zabawka dla dorosłych to sygnał, że walentynkowy wieczór chcesz spędzić zdecydowanie inaczej niż zwykle. To również inwestycja w wasz związek, którego częścią też jest seks. Mówienie, że wam na sobie zależy to jedno, a zaangażowanie się w podarowanie czegoś, co wniesie powiew radości i przyjemności w wasz związek to forma sztuki.

Podstawowe zasady:

1. Nigdy nie dawaj w prezencie samego gadżetu erotycznego (wyjątkiem jest sytuacja, kiedy prezent jest na zmówienie obdarowywanej osoby):

Dołącz do zmysłowego podarunku coś tradycyjnego: kwiaty, perfumy, książkę, bombonierkę.

Zawsze kiedy oddajesz gadżet erotyczny w ręce osoby, na której uczuciach ci zależy, napisz ręcznie liścik, na przykład: ”Chcę mieć seks zawsze i tylko z tobą”, albo: ”Bez ciebie seks nie ma sensu”.

2. Jeśli dopiero się poznajecie, wybierz „słodki” wariant prezentu erotycznego. Jeśli jesteście w stałym związku, nie bój się wybrać „ostrej” propozycji z mojej listy najlepszych prezentów erotycznych na Walentynki.

 

PORADNIK WALENTYNKOWY – CZĘŚĆ 2

Moja słodko-ostra lista propozycji na najlepsze prezenty erotyczne na Walentynki

GADŻETY EROTYCZNE „NA SŁODKO”:

1. Świeczka od masażu. Zapalona świeczka zmienia się w ciepły i pachnący balsam do masażu, który pieści i nawilża skórę. Nie bój się, że roztopiony olejek będzie parzyć. Jego temperatura topnienia jest niewiele większa od temperatury ciała, dlatego śmiało wylej zawartość świeczki na dłonie i masuj ciało kochanki/a, lub poproś o wymasowanie. Dzielenie się czułym dotykiem sprzyja wydawaniu pełnych zadowolenia pomruków i pojękiwań: „O, tak mi dobrze!”, „Nie przestawaj!”, „Jeszcze proszę!”. Wymasowane i zrelaksowane będziemy miały więcej siły i ochoty na figlowanie w trakcie miłosnych manewrów.

2. Czekolada do malowania na ciele, w zestawie razem z miękkim pędzelkiem. To zmysłowa i słodka przyjemność. Możliwości wykorzystania tej czekoladowej farby do ciała w miłości: ogromne. Czekoladowymi wersami można wyznać uczucia, opisać swoje fantazje, emocje, wyznaczyć szlak dla jego pieszczot, żeby wiedział, gdzie chcesz poczuć jego język i dotyk. Powoli muskajcie pędzelkiem skórę. Podstawowa zasada tej zabawy: im wolniej, tym przyjemniej. Pośpiech to wróg numer jeden miłosnych szlaczków pisanych wprost na skórze. Zlizujcie napisy ze swoich ciał, żeby zrobić miejsce na następne słodkie wyznania. Czekolada i seks to jedne z największych przyjemności w życiu. Szczególnie, jeśli są w duecie.

3. Dobre kobiece porno. W uroczy Walentynkowy wieczór dobrze jest mieć pod ręką dobry film. Erika Lust jest najbardziej znaną na świecie reżyserką kobiecego porno. Ukończyła najpierw studia na wydziale politologii, ze specjalizacją gender studies i prawa człowieka, a potem reżyserię. Od kilku lat zajmuje się produkcją i reżyserią porno dla kobiet. W jej filmach to kobiety rozdają karty i do nich należy ostatnie zdanie. Nie są to jednak subtelne historie z romantyczną muzyczką w tle. Tu też jest seks. Kobiece porno jest życiowe i śmiało można sięgnąć po nie szukając podpowiedzi na temat tego, jak dobrze bawić się w łóżku, albo żeby z lampką wina w ręku rozpocząć z partnerem seksowny wieczór.

4. Kajdanki. To intrygujący gadżet erotyczny. Przykuwanie się do łóżek i podawanie siebie na tacy bywa podniecające, ale na pewno nie wykorzystuje wszystkich możliwości tej ekscytującej zabawki. Warto spróbuj zabawy w łóżku ze zmysłowymi kajdankami w roli głównej. Trochę uległości, trochę dominacji doda pikanterii każdej erotycznej przygodzie. Warto poprosić kobietę o ubranie się w najseksowniejsze buty, zmysłową sukienkę i zdejmij bieliznę. Partnera skuwa jej ręce kajdankami. Teraz ona jest jego niewolnicą, a on jej panem. Może rozkazać, żebyś wyszła bez bielizny na miasto, albo zażądać, żebyś pieściła go oralnie. Powinien być władczy, ale z odrobiną słodyczy. Powinien zatroszczyć się o wygodne siedzenie dla ciebie, jeśli wybierzecie się do baru, albo napoić cię słodkim winem lub nakarmić twoimi ulubionymi lodami, kiedy ty masz skute ręce. W zamian ma prawo polecić ci, żebyś pieściła się na jego oczach.

Joanna Keszka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Co do czego pasuje. Jak brać leki, żeby działały i żeby sobie nie szkodzić [EKSPERT]

jak brać leki

Każdy z nas brał, bierze bądź będzie brał leki. Dla niektórych to codzienna konieczność, bez której nie mogliby funkcjonować, dla części jedynie sporadyczne sytuacje podyktowane wyjątkowym okresem w życiu.

Żeby każda farmakoterapia – czyli przyjmowanie leków – była skuteczna oraz bezpieczna, powinniśmy wiedzieć jakie interakcje mogą zachodzić pomiędzy przyjmowanym lekiem oraz żywnością, którą spożywamy w tym czasie.

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że to co jemy może w dużym stopniu wpływać na przyswajanie różnych substancji. Przeważająca część leków jaką przyjmujemy to preparaty podawane drogą doustną, stąd też duży wpływ na ich działanie, wchłanianie, metabolizm, biodostępność mają posiłki oraz ich pory.

 

Wpływ żywności na wchłanianie leków

Aby lek zaczął działać musi zostać wchłonięty. Leki przyjęte na czczo przemieszczają się z żołądka do jelita cienkiego dość szybko i szybko też rośnie ich stężenie we krwi. Jelito cienkie jest ważnym organem w procesie wchłaniania ze względu na dużą powierzchnię.

Istnieją substancje odżywcze, które zarówno zwiększają wchłanianie leków jak i je zmniejszają. Jakich leków i jakie substancje? Już spieszę z odpowiedzią!

Wpływ składników żywności na zmniejszenie wchłaniania leków

Znacznie ograniczająco na wchłanianie leków antydepresyjnych (trójpierścieniowe np.: amitryptylina) wpływa błonnik pokarmowy, który w dużych ilościach znajduje się np. w otrębach czy płatkach owsianych. Powoduje on adsorpcję leku i poprzez zmniejszenie jego wchłaniania prowadzi do obniżenia działania terapeutycznego.

Błonnik może też ograniczająco wpłynąć na wchłanianie preparatów naparstnicy, stosowanych w leczeniu niewydolności krążenia oraz zaburzeń rytmu serca.

Z kolei duża ilość węglowodanów zmniejsza wchłanianie paracetamolu, który jest często stosowanym lekiem przeciwbólowym, przeciwzapalnym i przeciwgorączkowym.

Jeśli jesteśmy w trakcie antybiotykoterapii (tetracyklina, fluorochinolony) nie powinniśmy spożywać mleka i produktów jego pochodzenia, ponieważ zawierają one wapń, który wraz z lekiem tworzy sole wapnia. Sole te ograniczają wchłanianie antybiotyków i powodują spadek ich stężenia  we krwi nawet o 50%. W konsekwencji chorujemy dłużej, bo leczenie często okazuje się nieskuteczne.

Picie herbaty może okazać się zgubne kiedy leczymy się na niedokrwistość i przyjmujemy preparaty żelaza (Hemofer, Ascofer, Tardyferon). Zasada działania jest właściwie zbliżona do tej, którą opisałam przed chwilą: w herbacie występują taniny, które tworzą z żelazem trudno wchłaniające się związki. Żelazo jest przyswajane w mniejszym stopniu, jego stężenie we krwi jest niskie i nie obserwujemy poprawy parametrów klinicznych.

Produkty zawierające skrobię kukurydzianą powinny też ograniczyć osoby przyjmujące leki przeciwdrgawkowe oraz przeciwarytmiczne takie jak fenytoina. Zawarte w skrobi  związki wielocząsteczkowe tworzą z lekiem trudno wchłaniające się kompleksy.

Wpływ składników żywności na zwiększenie wchłaniania leków

Tłuszcze, które przyjmujemy wraz z pożywieniem zwiększają wchłanianie leków o dużej lipofilności. Jak to się dzieje? Po emulgacji tłuszczów powstaje emulsja tłuszczowa będąca idealnym nośnikiem dla leku, co powoduje istotne zwiększenie jego wchłaniania.

Do leków, które wchłaniają się szybciej poprzez opisaną wyżej metodę należą leki przeciwgrzybicze (np. gryzeofulwina) oraz leki przeciwpasożytnicze (albendazol, mebendazol). Wzrost ich stężenia we krwi spowodowany obecnością tłuszczu w pożywieniu może skutkować bólem głowy, zmianami skórnymi, suchością śluzówek czy bezsennością.

Jeśli stosujemy któryś ze wspomnianych leków nie powinnyśmy spożywać do 2h przed i po ich przyjęciu smażonych potraw, dużej ilości masła, smalcu, śmietany czy pełnotłustego mleka.

A kiedy boli głowa? Sięgamy najczęściej po niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), do których  należą popularne aspiryna, codipar czy ketonal. W tym przypadku żywność pełni rolę protekcyjną dla błony śluzowej przewodu pokarmowego i chroni ją przed szkodliwym działaniem leków, nie wpływając znacząco na ich wchłanianie.

Każdy medal ma dwie strony

Nie zapominajmy też o tym, że interakcje te zachodzą w dwie strony: to co jemy może wpływać znacząco na działanie leku ale również leki mogą zaburzać przyswajanie niektórych składników pokarmowych.

Osoby leczące się na dyslipidemię, które przyjmują kolestipol czy osoby zażywające enzym trzustkowy- pankreatynę są narażone na niedobory kwasu foliowego.

Leki obniżające poziom cholesterolu we krwi mogą powodować również zmniejszone wchłanianie witamin A, D, B12, K oraz wapnia, żelaza i cynku.

Na niedobory witaminy B12 narażone są osoby, które stosują inhibitory pompy protonowej (omeprazol) oraz leki hamujące wydzielanie soków żołądkowych (cymetydyna, ranitydyna), ponieważ ograniczają jej wchłanianie.

Koniec artykułu i nie było nic o soku grejpfrutowym?! W kolejnym artykule poruszę  jego temat, dowiecie się też czym najlepiej popijać leki.  W kolejnych częściach omówione zostaną również: wpływ składników żywności na metabolizm leków oraz interakcje pomiędzy składnikami żywności – synergistyczne i antagonistyczne.

Zosia Mazurek-Dudek

Dyplomowana dietetyczka, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. W temacie niepłodności i walki z nią jest nie tylko teoretykiem – wszystko przerobiła na sobie. Propagatorka zdrowego podejścia do żywienia, przeciwniczka nieuzasadnionych diet eliminacyjnych. Pomaga osobom niepłodnym w osiągnięciu celu wpierając je od strony dietetycznej. Przyjmuje w Radzyniu Podlaskim, Lublinie i Radomiu. (a na Skype – w całej Polsce)

„Jutro będziemy szczęśliwi” premiera już 19 maja

okładka film

Zabawna i wzruszająca opowieść o miłości, która wszystko stawia na głowie i o szczęściu, które spada jak grom z jasnego nieba.

Gwiazda „Nietykalnych” Omar Sy tym razem zostaje… tatą. Debiutująca na ekranie Gloria Colston sprawi, że jego życie wywróci się do góry nogami.

film 1

Aktor w najnowszym filmie Jutro będziemy szczęśliwi udowadnia, że ojcostwo to równie ważne zadanie jak macierzyństwo.

Szczególnie wtedy, gdy obowiązki rodzica sprawuje się samemu. Jak się okazuje, bycie tatą na pełen etat to zadanie równie ekscytujące jak bycie kaskaderem.

Jutro będziemy szczęśliwi od dziś w wybranych kinach w całej Polsce będzie wyświetlany na specjalnych, biletowanych pokazach przedpremierowych!!!

Premiera natomiast już 19 maja!!!

REŻYSERIA: Hugo Gelin

OBSADA:

  • Omar Sy(„Nietykalni”, „Samba”, „Jurrasic World”,  „Ugotowany”, „Inferno”)
  • Clemence Poesy(„Harry Potter i Czara Ognia”, „127 godzin”, „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj”)
  • Gloria Colston– po raz pierwszy na ekranie

GATUNEK: komediodramat

PRODUKCJA: Francja 2016

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Perfekcyjna mama i zmagania z depresją poporodową – te zdjęcia wiele mówią!

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook
Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Perfekcyjne macierzyństwo nie istnieje – oto kobieta, która w odważny sposób stara się o tym przypomnieć światu. Matka cierpiąca na depresję poporodową, obok idealnych zdjęć publikuje też te, które pokazują jej codzienne zmagania z chorobą.

Dwie strony życia

Kathy DiVincenzo, pochodząca z Cleveland w Ohio, stworzyła serię zdjęć, które zrobione były przez jej przyjaciółkę Danielle. Na jednej z fotografii Kathy jest ślicznie ubrana i podczas zabawy z dwójką swoich dzieci, Gianną i Dominic’iem, uśmiecha się od ucha do ucha. Inne zdjęcie przedstawia zaś stres i problemy, z którymi mierzy się młoda matka podczas wychowywani dzieci. Co więcej, matka cierpiąca na depresję poporodową. Kathy wyjaśnia, że pomimo dramatycznych różnic obie te fotografie są jak najbardziej prawdziwe. Obie przestawiają jej codzienność, a na żadnej nie mija się z prawdą – po prostu nic nie jest tylko czarne, albo białe. Kobieta postanowiła podzielić się zdjęciami, by uhonorować miesiąc poświęcony właśnie depresji poporodowej.

Kathy jest matką dwójki maluchów i śmiało prezentuje dwa skrajne obrazy swojego macierzyństwa. Chce tym samym pokazać, jakie są realia życia z zaburzeniami nastroju, z którymi musi się na co dzień zmagać. W zdjęciach liczy się każdy niemal szczegół. Na jednym z nich młoda matka ma opadające ramiączko od ciążowego biustonosza i niechlujnie spięte włosy. Stara się w tym wszystkim znaleźć balans pomiędzy równoczesnym poświęcaniem czasu i uwagi córeczce oraz małemu synkowi.

„Pracuję dwa razy ciężej, by ukryć przez wami realia, ponieważ boję się, że poczujecie się niekomfortowo. (…) Boję się, że pomyślicie, iż jestem słaba, szalona, jestem koszmarną matką, albo milion innych określeń, do których przekonuje mnie mój umysł i wiem, że nie jestem w tych myślach sama” – słowa Kathy cytuje „Daily Mail”.

Zaopiekujmy się psychiką

Szalenie ważne jest głośne mówienie o depresji poporodowej, bowiem niektóre badania wskazuję, iż dotyka ona nawet jedną na siedem matek. Należy przestać ją stygmatyzować, podobnie jak i inne problemy psychiczne, co również jest przesłaniem Kathy. Rodzicielstwo to trudny orzech do zgryzienia, a zostanie rodzicem zawsze wiąże się z ogromnymi zmianami w życiu. Jeśli, jako społeczeństwo, będziemy uważni na troski młodych rodziców i ich zdrowie psychiczne, jest większa szansa, że wielu z nich odważy się prosić o wsparcie. „Być może, jeśli młode matki uwierzą, że można być wystarczającą, a nie idealną matką, szukanie pomocy stanie się łatwiejsze” pisała już w naszym portalu o depresji poporodowej psychoterapeutka Katarzyna Mirecka. Warto przy tym pamiętać, że szczęśliwy rodzic z większym prawdopodobieństwem będzie mógł dać szczęście nie tylko sobie, ale i swojemu dziecku.

Źródło: „Daily Mail”

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dziś pracujemy o dwie godziny krócej

Kilkaset firm w Polsce weźmie dziś udział w szóstej już odsłonie akcji „Dwie godziny dla rodziny”. Tegoroczne hasło przewodnie to „Gotowanie na rodzinnym planie”. Wielu z nas wyjdzie z pracy dwie godziny wcześniej, by spędzić ten czas z rodziną.

Każdego roku, 15 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Rodzin ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych w 1993 roku. Inicjatorem polskich obchodów jest Fundacja Humanites – Sztuka Wychowania.

Polacy to szczególnie zapracowany naród. Zwykle spędzamy w pracy więcej niż osiem godzin dziennie, wielu z nas poświęca także dla pracy rodzinne weekendy. Akcja „Dwie godziny dla rodziny” ma na celu uświadomienie jak wielką wartością jest rodzina, budowanie relacji i dbałość o nie.

Dwie wspólnie spędzone godziny być może nie załatwią problemu, ale mogą nam wiele uświadomić.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego