Przejdź do treści

Walentynki – raz do roku w polskim narodzie ożywa erotyczny duch

156.jpg

Przez cały rok, jak kraj długi i szeroki, grzeszymy w polskich sypialniach. Niestety nie nadmierną ilością sprośnych zabaw, ale tym, że kochamy się nobliwie, nudno i przewidywalnie. Trochę miziania tutaj, odrobina gmerania tam, i na koniec to, co zawsze, czyli on ma niewyszukany orgazm, a ona znowu została z niczym. Na szczęście raz do roku w Walentynki w naszym narodzie ożywa erotyczny duch – mówi Joanna Keszka z Barbarella.pl.

W Walentynki w Polsce pozwalamy sobie w łóżku na więcej. Przestajemy skupiać się na tym, co wypada, a co nie w sypialni porządnemu polskiemu mężczyźnie i porządnej polskiej kobiecie. W ten jeden dzień w roku myślimy o tym, żeby nam było po prostu razem przyjemnie, radośnie i miło. Wystrojeni w odświętną bieliznę w czerwone serduszka przypominamy sobie, że seks może być dobrą zabawa, a nie tylko kolejną rzeczą z długiej listy małżeńskich czy partnerskich spraw do załatwienia. Pozwalamy sobie na pieszczoty, figle i eksperymenty, na które nie odważylibyśmy się w żaden inny dzień w roku.

Wierzę – a wielka jest moja wiara w polski naród – że ten wielki erotyczno-narodowy zryw może trwać dłużej niż jeden walentynkowy dzień (i noc). Czy nie wspaniale byłoby kochać się tak przez cały rok: radośnie, z zaanagażowaniem, z uśmiechem na twarzy, bez poczucia winy, wstydu i strachu, że doszukiwanie się przyjemności w seksie sprowadzi nas na złą drogę rozpusty, bezeceństw i gender?

Wierzę w to, że erotyczne figle, zabawy i igraszki mogą na stałe zagościć w polskich sypialniach. Niech lutowe święto miłości będzie początkiem radosnego i przyjemnego seksu w polskich sypialniach. Od Walentynek do Walentynek cieszmy się seksem skrojonym na miarę naszych własnych marzeń i potrzeb erotycznych, wolnym od oglądania się na to, co robią, czy czego nie robią inni, bez obwiniania siebie, partnera czy partnerki o zbyt duże, czy zbyt małe potrzeby i fantazje erotyczne.

Dlatego przygotowałam erotyczny przewodnik dla polskich par pod hasłem:

Jak kochać się radośnie w Walentynki i długo po nich!

1. Zapomnij o słowie „norma” i zacznij cieszyć się seksem na swoim własnych zasadach

Pora spojrzeć prawdzie w oczy: nie ma na świecie wróżki-zębuszki, ciastek odchudzających i normalnego seksu. Im szybciej zapomnisz o czymś takim jak „normalne życie seksualne”, tym prędzej będziesz mogła/mógł skupić się na swoim własnym życiu seksualnym. To, co dla jednych jest normą, dla innych może być niewyobrażalną perwersją albo żenującą nudą. Tak już jest, że co kraj to obyczaj, a co chałupa to inne wyobrażenie na temat tego, co się sprawdza, a co nie w seksie. Dlatego zdrowiej i przyjemniej skupić się w seksie na sobie, podążać za swoimi własnymi fantazjami i pragnieniami, zamiast wsłuchiwać się w grzmiące głosy seksobojnych duchownych, polityków i terapeutów.

Kto ma prawo decydowania o tym, czy to, na co mamy ochotę jest nienormalne, wyuzdane czy śmieszne? Uwierzmy w swoje prawo do dokonywania własnych wyborów seksualnych. Pozwólmy sobie (i przy okazji innym) samodzielnie decydować, co jest dopuszczalne, a co nie w naszych łóżkach. Jeżeli tylko dwoje dorosłych ludzi wyraża entuzjastyczną zgodę na wspólne eksperymenty w łóżku, to tym, którzy akurat nie idą z nimi do łóżka pozostaje jedynie trzymać za nich kciuki, żeby bawili się dobrze i mieli jak najwięcej uciechy z całej zabawy. Kto umie wyrwać się strachom związanym z seksem i jest gotowy przestać wykorzystywać seks do moralizowania, oceniania, straszenia, wyśmiewania, ten daje sobie i reszcie świata szansę na dobrą zabawę w łóżku.

Każda i każdy z nas myśli o co najmniej jednej (na danym etapie życia) rzeczy, którą bardzo chciałaby/chciałby wypróbować w łóżku, ale czuje się zbyt nieśmiała/y, niepewna/y, wycofana/y, zastraszona/y, (wrzuć tutaj swój przymiotnik), żeby wypróbować tego w prawdziwym życiu seksualnym. Stwórz listę rzeczy, na które naprawdę masz ochotę w łóżku, ale których z różnych powodów nie dane ci było do tej pory spróbować. Niech to będzie lista erotycznych rzeczy, które kiedykolwiek wydały ci się kuszące i cię zaintrygowały. Wierz mi, na mojej liście jest sporo rzeczy, które nawet nie nadają się do druku, o których dowie się tylko osoba, która swoją otwartością i zaangażowaniem zasłuży sobie na odkrycie przed nią mojej tajemnicy, pod warunkiem oczywiście, że rzeczy z mojej listy będzie robić ze mną. Część mojej listy brzmi z kolei całkiem – jakby to ująć, hmm – grzecznie, bo przecież życie seksualne to nie seks-zawody i nie staruję w łóżku po puchar najbardziej sprośnej kobiety świata, ale często szukam tam po prostu przyjemności i relaksu.

Po co tworzyć taka listę? Z dwóch powodów. Po pierwsze, a dlaczego by nie? To jest zabawne i odkrywcze jednocześnie. Co miałoby nas powstrzymać przed samo-poznawaniem własnej seksualności? Po drugie. Stworzenie takiej listy jest świetnym sposobem żeby być napaloną/napalonym za swoich własnych zasadach i zacząć wreszcie cieszyć się seksem w całej jego różnorodności.

2. Działaj i baw się

W seksie chodzi o budowanie intymnej więzi, ale także o to, żeby dobrze się bawić. Możesz kochać i darzyć wielkim szacunkiem swojego partnera/partnerkę, ale to nie oznacza, że masz tak bardzo serio pochodzić do waszych wspólnych doświadczeń erotycznych. Nie udawaj w łóżku dostojnej dam, ani super kochanka. Twój związek seksualny to twój erotyczny plac zabaw. Zabierz ze sobą na huśtawkę: kreatywność, zaangażowanie poczucie humoru, seksowność, otwartość, agresywność i miłość. Oto kilka moich ulubionych domowych, prostych i radosnych zabaw dla dwojga:

  • Tea time. Pijecie razem herbatkę i częstujcie się ulubionymi ciastkami. Możecie ubrać się niewiarygodnie seksownie, ale równie dobrze możecie popijać z filiżanek nie mając na sobie dosłownie nic. Rozsmarowujecie słodycze na sutkach i zlizujecie (jeśli ciastka są twarde, możecie je zanurzyć w herbacie).
  • Pukanie na śniadanie Pograjcie w grę, która polega na codziennym pukaniu się. Żadnych wymówek, seks raz dziennie każdemu się należy. Może to trwać 10 dni albo chociaż tydzień. Żeby podkręcić temperaturę, umawiacie się, że każdego dnia robicie to w inny sposób, na przykład: w poniedziałek kajdanki, we wtorek szybki numerek, w środę ty jesteś Seksowną Pokojówką, a on twoim wymagającym panem, w czwartek ty robisz striptiz,  a w piątek on erotyczny masaż z pomocą świeczki do masażu, w sobotę możesz dopieścić go tak, jak on sobie tego zażyczy, a w niedzielę robisz mu gorący pokaz, jak bawisz się z wibratorem.
  • Garderobiany/garderobiana Często zapominamy, że erotyka to nie tylko stosunek. Pomagaj swojej partnerce/partnerowi się rozebrać. Czasem możesz robić to delikatnie, czasem gwałtowanie. Przygotuj jej/jemu pachnącą kąpiel, umyj go, a potem wytrzyj miękkim ręcznikiem. To też jest seks.

Urok niespodzianki w łóżku bywa bezcenny dla radości z seksu. Zaskakujcie się, przeżywajcie przygody i nie wierzcie tym, którzy twierdzą, że powinniście zadowolić się mdłym, bylejakim seksem. Kto chce więcej, dostaje więcej. Tak samo w życiu, jak i w seksie.

3. Zabierz do łóżka kilka zabawek

W naszym pięknym kraju nad Wisłą popularne jest straszenia seksem. W Polsce w dziedzinie kobiecej seksualności wciąż obowiązuje zasada 3 x NIE:

  • Nie dla odkrywaniu swojej seksualności. Bo to strata czasu dla porządnej polskiej kobiety, która jak wiadomo i tak nie potrzebuje seksu i idzie do łóżka tylko po to, żeby złapać faceta, albo, żeby spełnić swój małżeński/partnerski obowiązek.
  • Nie dla eksperymentów w łóżku. Bo zamieniają porządne polskie kobiety w wulgarne nimfomanki, których nie będzie potem chciał żaden porządny facet.
  • Nie gadżetom erotycznym. Bo bawienie się seksem to ekstrawagancja dla niewyżytych kobiet, które w poszukiwaniu zbędnych przyjemności, nie troszczą się potem o męża i dzieci.

Ja dla odmiany jestem wielką, naprawdę wielką fanka gadżetów erotycznych. Lubię używać ich solo i w parze. Cenię je za to, że pomagają bardziej bawić się seksem, wprowadzają radość i odrobinę szaleństwa, bez której trudno o dobrą zabawę w łóżku. Powtórzę raz jeszcze: nie będziemy mieć satysfakcjonującego seksu, jeżeli nie będziemy umieli bawić się seksem.

Trudno wymienić mi jeden ulubiony gadżet, bo każdy wibrator, przepaska na oczy, packa do klapsów ma swoje ważne miejsce w mojej historii odkrywania radości z seksu. Gdybym miała jednak doradzić, jaki prezent sprawić sobie na Walentynki, to namawiałabym na pewien zestaw startowy:przyjazny wibrator, czekolada do malowania na ciele, opaska na oczy i oczywiście dobry lubrykant. Z takim zestawem można zorganizować sobie i partnerowi lub partnerce:

Walentynkowy Piknik pod Wibrująca Skałą

Składniki

NIEGRZECZNE (dostaniesz je na LoveStore.Barbarella.pl)

  • Wibrator
  • Opaska na oczy
  • czekolada do malowania na ciele
  • dobry lubrykant

GRZECZNE:

  • Kosz piknikowy (opcjonalnie)
  • Muzyka
  • Świece (min 20 – to będzie długa noc od zmierzchu do świtu)
  • Miękki koc
  • Pieprzne wyznania na karteczkach

Seksowne menu, czyli trochę afrodyzjaków do wyboru:

  • Awokado
  • Migdały
  • Ostrygi
  • Brokuły
  • Dynia
  • Jajka
  • Soczewica
  • Pomidory
  • Trufle
  • Bazylia
  • Ser
  • Fig
  • Jeżyny
  • Maliny
  • Truskawki
  • Banany
  • Śmietanka (najlepiej ekologiczna)
  • Wino/szampan

Przygotowanie

Piknik w sypialni to idealne rozwiązanie na zimne, zimowe noce i wietrzne, deszczowe wieczory.

1. Zbierz składniki.

2. Wyślij zaproszenie partnerowi/partnerce, możesz na przykład napisać coś w stylu współczesnej poezji:

„chodź
przyłącz się
do
mnie
na
cokolwiek zechcesz
na
tak
długo
jak
zechcesz”

3. Stwórz atomosferę:

  • włącz cichą muzykę
  • zapal świece (co najmniej 20)
  • rozłóż na łóżku miękki koc i poduszki
  • ustaw kosz piknikowy w pobliżu poduszek
  • miej pod ręką wino lub szampan
  • pod poduszką schowaj gadżety erotyczne

4. Zabawa:

Zawiąż jej/jemu opaskę na oczy. Kiedy nic nie widzi, częstuj ją/jego afrodyzjakami, niech odgryza po kawałku i zgaduje, czym go częstujesz. Możesz rozetrzeć jedzenie na swoim ciele i podać śmietanę wprost ze swoich piersi, albo dynię ze swoich ust. Możesz schować 5 malin w różnych zakamarkach na swoim ciele i poprosić o znalezienie ich tylko przy pomocy ust, języka i nosa. Wyciśnij sok z malin na jego/jej sutek. Kapnij śmietanką na brzuch i zliż ja do czysta.

Weź czekoladę do ciała i na jego/jej nagim ciele pisz pędzelkiem czekoladowe litery komentują w czasie pisania: P – bo pragnę ciebie, P – bo uwielbiam twojego penisa (wersja dla panów: C – bo uwielbiam twoja cipkę), S – bo jesteś bardzo seksi, U – bo uwielbiam się z tobą kochać, T – bo tęsknie za twoim ciałem, R – bo kocham rżnąć się z tobą. Możecie pisać wasz alfabet miłości na zmianę lub tez poświęcić czas całkowicie na najpierw jednej, a potem drugiej osobie.

Po takiej rozgrzewce jesteście już gotowi na pokaz z wibratorem. Kochanka może pieścić się przy swoim partnerze, a potem przekazać wibrujący gadżet w jego ręce, mianując go swoim Osobistym Masażystą Erotycznym.

Połączcie się, a radość z seksu niech już zawsze będzie z nami wszystkimi.

JOANNA KESZKA: ekspertka w dziedzinie kobiecej seksualności, pisarka scenariuszy erotycznych i nieustraszona testerka wibratorów, redaktorka naczelna Barbarella.pl – „Najseksowniejszy portal dla kobiet”, prowadzi butik LoveStore.Barbarella.pl – „Pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par”, ul. Hoża 57 lok 1B, Warszawa. „Wspieram kobiety w pozwalaniu sobie na więcej, w seksie i w życiu”.

Joanna Keszka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jak odzyskać poczucie sprawstwa w swoim życiu w trakcie lub po leczeniu niepłodności, czyli kto tu tak naprawdę rządzi?

utrata kontroli

Poczucie, że utraciło się kontrolę jest jednym z najsilniejszych i najbardziej dotkliwych uczuć związanych z niepłodnością. Nie musi pojawiać się od razu, może dotyczyć pojedynczych obszarów życia lub dawać poczucie, że utrata jest totalna. A czasami może przebiegać niepostrzeżenie i tylko nie wiadomo, skąd kłótnie w parze, dlaczego jedna strona sprawia wrażenie, jakby chciała zawładnąć drugą.

Uczucie utraty kontroli jest bardzo nieprzyjemne. Może się kojarzyć z sytuacją uwięzienia, kiedy ktoś inny podejmuje decyzje (na przykład lekarz), powrotu do dzieciństwa i jego nielubianych aspektów, kiedy rodzice mieli ostateczny głos czy nawet, że decyduje partner.

Utrata poczucia sprawstwa bywa również zaskakująca. Wydawać by się mogło, że decyzja o założeniu rodziny jest zbyt intymna, by mógł w niej uczestniczyć ktokolwiek spoza pary. Narasta więc poczucie frustracji, przygnębienia i desperacji. Sposoby odzyskania poczucia kontroli mogą więc być różne. Osoby, które dotychczas miały wrażenie (słuszne zwykle), że stanowią dla siebie wsparcie, w niepłodności zaczynają się obwiniać lub stawać sobie na drodze do osiągnięcia celu.

Droga do utraty

Jednak kiedy myślimy o poczuciu kontroli utraconym w procesie zbyt długich starań o dziecko pojawia się pytanie, na ile rzeczywiście mamy kontrolę nad własną płodnością. Badania pokazują, że w początkowej fazie, tuż po postawieniu diagnozy niepłodności albo nawet jeszcze przed, kiedy zaledwie przeczuwa się, że coś jest tak, pary zaczynają przyglądać się swojemu życiu seksualnego. Dochodzą do wniosku, że ciąża się nie pojawia, ponieważ nie trafiają w owulację. Że być może ich styl życia lub nawyki są nieodpowiednie, że są zbyt zestresowani, skupieni na karierze. Sądzą więc, że jeśli wprowadzą „odpowiednie” zmiany, dziecko się pojawi. Oni natomiast odzyskają kontrolę.

Żeby uratować się przed utonięciem we własnych uczuciach, ludzie robią różne rzeczy. Weźmy na przykład Janka i Alicję, obydwoje po 35 roku życiu, starają się o ciążę od 3 lat. Przeszli trzy inseminacje i jedną procedurę in vitro. Wszystkie próby były nieudane. Teraz mogą podejść do kolejnej, klinika czeka. Teraz, kiedy stoją przed kolejną próbą, przed kolejnymi nadziejami i ryzykiem porażki i przed kolejną koniecznością sięgnięcia do coraz bardziej pustego konta, sytuacja jest niewesoła.

On jednak pyta, kiedy zadzwonią do kliniki, żeby umówić się na rozpoczęcie procedury. Ona odpowiada, że właśnie złapała wiatr w żagle w pracy, że zaczęła ważny projekt, który chciałaby skończyć. On pyta, ona ciągle mówi to samo: że za chwile, że teraz jest coś innego, co zaprząta jej myśli, a chciałaby całkiem skupić na staraniach. On zaczyna się więc coraz wyraźniej niecierpliwić. W końcu dochodzi do poważnej rozmowy, podczas której okazuje się, że w ona od dawna się waha. Jest zmęczona i przestraszona. Tak naprawdę od dawna myśli o adopcji.

Rzeczywiście, rozmowy tego typu były podejmowane, ale szybko i boleśnie się kończyły. On był zdecydowanie na nie. Kiedy jednak rozmawiają po kilku latach starań i porażek okazuje, że on również inaczej patrzy na sytuację. Tym razem obydwoje zaczynają zastanawiać się, jak chcieliby widzieć swoją przyszłość. Adopcja staje się coraz bardziej realną opcją.

Schowane emocje

Zanim jednak byli w stanie usiąść i szczerze porozmawiać, Janek czuł się zraniony i wściekły. Nie rozumiał tego, co się dzieje. Miał wrażenie, że żona zaczyna go oszukiwać, bo przecież nie tak się umawiali. Ona tymczasem, wraz kolejną nieudaną próbą, wraz z kolejnym zastrzykiem, z kolejną wizytą w klinice, która nie zbliżała ich do upragnionego dziecka czuła, że traci kontrolę nad kolejnymi aspektami swojego życia. Zdrowie już dawno zostało złożone w ręce lekarzy, życie intymne poddane zostało ocenie obcych ludzi. Z czasem doszła ukochana praca, którą trzeba było podporządkowywać zabiegom, a nawet podróże czy niektóre potrawy, bo przecież w każdej chwili mogła być w ciąży.

Bardzo często poczucie utraty kontroli bywa odczuwana na gruncie finansowym. Pieniądze mogą wywoływać niezliczone kłótnie, zwłaszcza jeśli fundusze są ograniczone lub też małżonkowie mają różny stosunek do tego tematu. Koszty leczenia bywają bardzo wysokie i może być tak, że jedna ze stron używa finansów, żeby kontrolować sytuację. Bardzo łatwo wejść w tego typu spory, ponieważ wydają się one bardziej realne. Są czymś, czego można się chwycić, o co czym można porozmawiać albo nawet się pokłócić.

Niepłodność jest serią utrat. A po jej zakończeniu, jakikolwiek miałby to być koniec, procesem mozolnego odbudowywania albo też przebudowywania siebie. To, kim było się przed staraniami o dziecko już nie wróci. Tak dzieje się po każdym życiowym kryzysie lub dużej zmianie. Nie ma w tym nic dziwnego, chociaż nie jest też łatwe. Czasami trzeba rozstać się z iluzją, taką jak choćby to, że nasza płodność jest wyłącznie w naszych rękach.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Świat i niepłodność – „Świata, ani ze świata, nie można się usunąć. Trzeba szukać innych sposób. Na szczęście istnieją”

osoby doświadczające niepłodności

To zadziwiające, jak wiele ciąż i małych dzieci pojawia się w polu widzenia osoby, która czeka na własne dziecko. Nagle sąsiadki, koleżanki w pracy, nawet pani na poczcie nagle są w ciąży. Facebook wyświetla reklamy wózków, drogeria za rogiem ma fantastyczną promocję pieluszek. Świat zdaje się sprzyjać ciężarnym i młodym matkom, nagle mają tyle możliwości. Tym boleśniejsze wydają się nasze kolejne porażki. W rzeczywistości, która jest tak otwarta na nowe życie, ono pojawia się w rodzinach, w których nikt na nie czeka. Pojawia się jako któreś z kolei albo pomimo stosowania środków antykoncepcyjnych.

Kolejna rozmowa z kimś bliskim na temat powiększenia rodziny jest coraz bardziej przygnębiającym doświadczeniem. Koleżanka skarżąca się na to, że ma dość, bo jej dziecko jest chore wywołuje uśmiech politowania bardziej niż współczucie.

W chwilach desperacji osoby doświadczające niepłodności mogą mieć poczucie, że osiągnęły granicę wytrzymałości. Jedynym wyjście wydaje się izolacja od wszystkiego i wszystkich, ale to przecież niemożliwe. Trzeba więc szukać innych rozwiązań.

Rodzina i bliscy

Dla wielu osób rodzina bywa obciążeniem. Dopytuje, sugeruje, pociesza na siłę, nie zachowuje dyskrecji mimo wyraźnych próśb, rani. Rzeczywiście, czasami komentarze niektórych osób mogą być bolesne. Jednak niekoniecznie wynikają ze złej woli. Są raczej wyrazem bezsilności i własnej walki z niepłodnością. Nawet jeśli nie dotyczy ona ich bezpośrednio, to przecież ich życie też jakoś może się zmienić, ponieważ na przykład nie pojawiają się wnuki.

To, ile i kiedy mówimy rodzinie, jest sprawą indywidualną. Niewątpliwie są rodziny, przed „pomocą” których dobrze jest chronić. Jeśli pojawia się ryzyko, że bardzo osobiste informacje zostaną rozsiane po bliższych i dalszych znajomych lub też, że jedna ze stron zostanie obarczona całkowitą winą za trudności w poczęciu dziecka, wtedy warto się zastanowić, jak bardzo otwarci chcemy być. Ale nierzadko członkowie rodziny zachowują się natarczywie, ponieważ czują się wykluczeni, niedoinformowani, pomijani. Czasami coś podejrzewają, być może martwią się, ale nie mają możliwości swoich podejrzeń skonfrontować. Wówczas szczera rozmowa może okazać się bardzo pomocna. Okazuje się wówczas często, że zniechęcające do leczenia sugestie czy oceniające postawa (zwłaszcza ze strony rodziców osób cierpiących z powodu niepłodności) wynikały ze zmartwienia. niewiedzy czy własnej żałoby.

Rodzina może wreszcie stać się źródłem pomocy finansowej. Dla niektórych osób możliwość takiego wsparcia będzie wiązała się z mniejszym obciążeniem psychicznym niż na przykład z koniecznością wzięcia komercyjnej pożyczki.

Co można samemu

Wsparcia warto szukać najpierw w sobie. Może się to wydawać oczywiste, ale dla wielu osób umiejętność zaufania sobie oraz korzystania z własnych wewnętrznych zasobów jest myślą rewolucyjną. Często dlatego, że rzeczywiście ich zasoby są niewielkie, nie bardzo więc mają do czego sięgać.

Niektórzy psychologowie zwracają uwagę na znaczenie wewnętrznych dialogów. Jest to rozmowa z samym sobą, w której możemy przyjrzeć się swoim uczuciom i emocjom związanym z niepłodnościom. Rozmowy, w których damy sobie prawo do wszystkich emocji. Nie ma chyba osoby, która sama zbyt długo starając się o dziecko, umiałaby się jedynie cieszyć z ciąż wokół. Która nie odczuwałaby złości, frustracji, zazdrości nawet. Która nie myślałyby, że to niesprawiedliwe. Ale właśnie rzecz w tym, że to tylko emocje. One same nie są niczym złym. Nawet najbardziej gwałtowne, są jedynie pewnymi przeżyciami. To, co może mieć nieprzyjemne konsekwencje, to działanie pod ich wpływem.

Ta dość prosta technika pomaga odzyskać poczucie równowagi wówczas, kiedy jest szczególnie trudno. Kiedy nagle uświadamiamy sobie, że jesteśmy jedyną bezdzietną osobą w grupie osób wyjeżdżających na wycieczkę albo uczących się gotowanie. Kiedy siostra rodzi kolejne dziecko. Kiedy koleżanka z pracy narzeka, że trójka jej dzieci toczy nieustanne głośne spory. Warto wówczas się zatrzymać i przyjrzeć swoim uczuciom, nazwać je. Pewnie okaże się wówczas, że są zupełnie naturalne.

Ktoś z zewnątrz

Bywa, że najprostsze metody nie skutkują. Nie mogą, ponieważ nie są na niczym wsparte. Wewnętrzny, uspokajający głos nie może zabrzmieć, ponieważ nigdy nie miał szansy się narodzić. Wtedy też trzeba szukać pomocy na zewnątrz. W terapii uczymy się, jak sobie ufać, szanować, wierzyć swoim uczuciom. Dla wielu osób sam fakt bycia uważnie słuchanym jest bezcennym i jednym z pierwszych w życiu tego typu doświadczeń. Interpretacja terapeuty nie zawsze musi być trafiona, ale to, że ktoś nas próbuje zrozumieć, jest ważne.

Podobnie w grupie terapeutycznej można poczuć coś, co w innych okolicznościach jest trudne – że jednak nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu. Bo ktoś inny doświadczył podobnej historii lub zwyczajnie jest wystarczająco empatyczny i zainteresowany, że nas zrozumieć.

Radzenie sobie z niepłodnością oraz ze światem zewnętrznym to niełatwe zadanie. Poczucie porażki, izolacji, niesprawiedliwości to tylko niektóre z powracających uczuć. Ale świata, ani ze świata, nie można się usunąć. Przynajmniej nie na długo. Trzeba więc szukać innych sposób. Na szczęście istnieją.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

„Życie od bólu do bólu” – coraz więcej mówi się o endometriozie. Oto kolejny ważny głos

endometrioza

Coraz więcej i coraz częściej mówi się głośno o endometriozie. To niezwykle ważne, bowiem endometrioza dotyka nawet milion polek i jest jedną z głównych przyczyn niepłodności.

Ból nie do zniesienia

W ostatnich dniach pojawił się materiał, którego bohaterką była Katarzyna. Diagnostyka jej problemu trwała ponad trzy lata. W tym czasie ból stał się nieodłącznym elementem życia kobiety i co miesiąc alienował ją od świata. „Życie od bólu do bólu” – jak określił to jej mąż. Dopiero specjalistyczny zabieg przyniósł Katarzynie ulgę i co ważne, pozwolił jej zostać mamą. Teraz jest już w drugiej ciąży.

Gościem programu „Dzień Dobry TVN” był w związku z tematem dr nauk med. Mikołaj Karmowski, specjalista ginekolog, ekspert w dziedzinie leczenia endometriozy. „Endometrioza histopatologicznie rozpoznawana jest jako zmiana łagodna, ale klinicznie jest zmianą złośliwą, bo jej cechy kliniczne w postaci niszczenia struktur obocznych tkanek, takich jak jelita, moczowody, pęcherz moczowy, jajniki, jajowody, może też być w wątrobie, w płucach (…) [endometrium – przyp. red.] niszczy te struktury, unieruchamia, powoduje ich immobilizację i dysfunkcje” – mówił.

Program po raz kolejny podkreślił, jak groźne jest to schorzenie. Tkanka, która wyścieła jamę macicy i to właśnie tam znajduje się jej naturalne lokum, może przedostać się do innych części kobiecego organizmu. „Endometrium zaczyna się wszczepiać i podlega takim samym cyklom, jak w jamie macicy tworząc guzy, zrosty, naciekania i niszczenie struktur”.

Niektóre objawy: ból (tam, gdzie znajduje się endometrium), ból przy stosunku, jedna z częstszych przyczyn niepłodności.

Jak skutecznie walczyć? Laparoskopia – usunięcia guzów z organów przywracając ich funkcje

Co ważne, ekspert podkreślał, że endometrioza często jest bardzo późno diagnozowana, co utrudnia jej skuteczne leczenie. Warto przy tym zwrócić uwagę, że przyczyną nie muszę być tylko czynniki immunologiczne, ale istotną rolę może odgrywać też kwestia dziedziczenia (czynnik genetyczny). Jeśli matka lub siostra chorują – warto się zbadać. Skutki mogą być bardzo poważne, nawet zagrażające życiu.

Co warto wiedzieć o endometriozie? SPRAWDŹ:

Moje życie z endometriozą. Kobiety z całego świata mówią jak jest

On, ona i endometrioza. 3 rady, żeby przetrwać

15 rzeczy, które powinnaś wiedzieć o ENDOMETRIOZIE

 

Źródło: „Dzień dobry TVN”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Prześliczne zdjęcia noworodków – cud malutkiego życia w obiektywie australijskiej fotografki

Foto: Instagram Rebecca Colefax
Foto: Instagram Rebecca Colefax

Fotografia potrafi przekazać prawdziwe piękno. Natura, sztuka, życie – nowe życie. Oto prześliczne zdjęcia noworodków, które podbijają serca obserwatorów z całego świata.

Cud człowieczeństwa

Autorką zdjęć jest Rebecca Colefax. Była australijska sportsmenka, gdy oddała się macierzyństwu, odkryła też na nowo pasję fotografowania. Szczególnie ukochała sobie pracę z maluchami. Są one dla niej inspiracją i dają możliwość zachowania jednych z najpiękniejszych chwil z życia całych rodzin.

col2

col1

Doświadczenia i perspektywa autorki jest szalenie ciekawa. W 2003 roku była ona bowiem pierwszą australijską mistrzynią świata w kiteboardingu. „Doszłam w swoim sporcie najwyżej, jak tylko mogłam, zdobyłam tytuł uniwersytecki, podróżowałam po całym świecie. Jednak z tych wszystkich momentów, to właśnie narodziny moich dzieci były najbardziej niesamowite” – powiedziała w rozmowie z „Daily Mail”. Po urodzeniu trzeciego dziecka, co miało miejsce sześć lat temu, postanowiła powrócić do swojej młodzieńczej pasji i chwyciła za aparat. Koncentruje się teraz na fotografowaniu kobiet w ciąży, noworodków i niemowlaków, a zdjęcia są dla niej nie tylko ładnym obrazkiem, ale przede wszystkim sposobem na ocalenie wspomnień.

Nie sposób nie zgodzić się z mocą, jaką niesie za sobą obraz. Fotografia potrafi kształtować nasze rozumienie świata, poglądy, podejście do siebie i innych. Najlepszym przykładem na to są zdjęcia, które prezentowaliśmy niedawno w naszym portalu. Opowiadają one swoim przekazem trudne historie poronień oraz utraty dziecka. Piękno i ból zawarte w zdjęciach mają ogromną siłę!

col3

col4

col5

col6

col7

Źródło: „Daily Mail”

Foto: Instagram Rebecca Colefax

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.