Przejdź do treści

W wakacje postaw na odporność

logo-12.jpg

Wakacje to doskonały czas na to, aby zatroszczyć się o zdrowie całej rodziny. Często w codziennym zabieganiu borykamy się z problemami zdrowotnymi, ale ich nie dostrzegamy lub je bagatelizujemy. Dlatego w letnie długie wieczory warto zastanowić się nad tym, ile razy w ciągu ostatnich miesięcy dopadały nas infekcje? Czy nasze dzieci chorują częściej niż ich rówieśnicy? Kilka krótkotrwałych przeziębień w ciągu roku to naturalne zjawisko, ale – częste i długotrwałe infekcje, wymagające ciągłej antybiotykoterapii, gwałtowny spadek masy ciała czy powtarzające się głębokie ropnie skórne mogą świadczyć o pierwotnych niedoborach odporności (PNO). Eksperci kampanii „Postaw na odporność – zacznij od diagnozy” wyjaśniają z czym wiążą się pierwotne niedobory odporności oraz radzą, w jaki sposób funkcjonować z chorobą latem.

Pierwotne niedobory odporności (PNO) stanowią grupę rzadkich, często uwarunkowanych genetycznie chorób związanych z dysfunkcją układu odpornościowego[1]. Szacuje się, że na PNO na całym świecie choruje nawet 6 mln osób[2]. Pierwotne niedobory odporności w większości ujawniają się w okresie niemowlęco-dziecięcym. Jednak mogą być zdiagnozowane także u osób dorosłych.
 
Z badania przeprowadzonego na zlecenie organizatorów kampanii „Postaw na odporność – zacznij od diagnozy” wynika, że prawie 43% Polaków słyszało o pierwotnych niedoborach odporności[3]. Mimo to okazuje się, że w Polsce problemem jest brak świadomości objawów PNO – aż 22% badanych nie potrafiło wymienić żadnego z nich[4]. Niedostateczna wiedza na temat objawów sprawia, że chorzy zazwyczaj trafiają do odpowiedniego lekarza zbyt późno. Należy pamiętać, że w przypadku PNO wczesna diagnoza to podstawa. Może ona znacznie wpłynąć na poprawę jakości życia pacjenta, uchronić go przed niepełnosprawnością lub nawet uratować mu życie.
 
Jeżeli podejrzewasz, że problem PNO może dotyczyć Ciebie lub Twojego dziecka wejdź na stronę:
i zrób test ryzyka!
 
Jak przetrwać lato z PNO?
 
Chorzy na PNO są szczególnie podatni na rozmaite infekcje. Dlatego w miejscach publicznych oraz podczas wyjazdów wakacyjnych powinni zachować szczególną ostrożność. Mimo wielu niedogodności mogą oni cieszyć się latem, tylko muszą pamiętać o ścisłym przestrzeganiu zasad higieny. Najważniejsze i podstawowe są takie czynności jak: prawidłowe mycie rąk, zabezpieczanie się przed zakażeniami grzybiczymi nóg oraz higiena w zakresie żywności.
 
Pacjenci z PNO powinni pamiętać, że nawet w trakcie upałów są narażeni na różnego rodzaju infekcje. Szczególnie powinni uważać na gwałtowne zmiany temperatur np. w trakcie korzystania z klimatyzowanych pomieszczeń. Niebezpieczne dla osób zmagających się z PNO są także biegunki, które mogą mieć gwałtowny i długotrwały przebieg. Dlatego pacjentom zalecam picie tylko butelkowanej wody i unikanie jedzenia pochodzącego z niesprawdzonych źródeł. Ponadto, ze względu na ryzyko zakażenia radziłabym unikać jedzenia produktów surowych czy niedogotowanych takich jak sushi, tatar czy krwiste stekiwyjaśnia dr hab. n. med. Sylwia Kołtan, Immunolog ze Szpitala im. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy 
 
Przez żołądek do odporności
 
Lato to także doskonały czas na to, aby zadbać o odpowiednie odżywianie. Problemy natury gastrologicznej dotykające obszarów jamy ustnej, gardła, żołądka i jelit są powszechne u wielu pacjentów z PNO[5]. Ich układ pokarmowy jest nieustannie narażony na działanie wirusów, pasożytów i bakterii, które powodują podrażnienia, zapalenia lub zakażenia śluzówki jelit[6]. Dlatego dla zachowania równowagi jelitowej oraz dobrego samopoczucia bardzo istotna jest dobrze skomponowana i ściśle dopasowana dieta.
 
W diecie osób zmagających się z PNO szczególnie ważne są antyoksydanty – głównie witaminy A, C i E ale także flawonoidy i inne substancje przeciwutleniające pochodzenia roślinnego. Oczyszczają organizm z wolnych rodników i wspomagają układ odpornościowy. Ich źródłem powinny być przede wszystkim warzywa i owoce, zwłaszcza czerwona kapusta, papryka, szpinak, natka pietruszki, borówki, maliny, agrest czy aronia. Ważnym składnikiem diety osób chorych na PNO są kwasy omega 3, które znajdujemy głównie w tłustych rybach morskich oraz w olejach roślinnych (lniany, rzepakowy). Szczególnie zaleciłabym spożycie ryb z pewnego źródła (wolnych od pasożytów i antybiotyków) oraz szerokie stosowanie olejów roślinnych „na zimno” do potraw radzi dietetyk Ewa Kurowska

Ogólnopolska Społeczna Kampania Edukacyjna „Postaw Na Odporność – zacznij od diagnozy” to inicjatywa skierowana do pacjentów, rodziców i lekarzy, która ma na celu wzrost świadomości na temat objawów oraz możliwej diagnostyki i leczenia pierwotnych niedoborów odporności. Organizatorzy kampanii chcą również podkreślić, że skuteczny wywiad pozwoli pediatrom prawidłowo rozpoznać objawy PNO i postawić właściwą, wstępną diagnozę, a dzięki temu przygotować pacjenta do ewentualnej wizyty w poradni immunologicznej.

Inicjator kampanii: Baxter Polska

 
[1] Blaese R M, Winkelstein J A, et al., Pierwotne niedobory odporności. Przewodnik dla pacjentów i ich rodzin, Immune Deficiency Foundation, USA, 2007, s. 10.
[2] Na postawie http://www.worldpiweek.org/resources/campaign-materials
[3] Badanie na zlecenie kampanii „Postaw Na Odporność – zacznij od diagnozy”, SW Research, 12-19 maja 2015. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 1000 osób powyżej 18. roku życia.
[4] J.w.
[5]Niedobory odporności a zaburzenia żołądkowo-jelitowe, materiały edukacyjne IPOPI, http://www.immunoprotect.pl/wp-content/uploads/2013/08/PNO-a-jelita.pdf
[6] Jw.
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Zamieszanie wokół in vitro w Szczecinku. Poczekamy dłużej?

City Hall Building in Szczecinek - Poland
City Hall Building in Szczecinek - Poland

Szczecinek chce dołączyć do grona samorządów wspierających osoby borykające się z niepłodnością i zapewnić swoim mieszkańcom dofinansowanie in vitro w wysokości 5 tys. zł. na parę.

W tej chwili trwa procedura uruchamiania programu częściowej refundacji, który w Szczecinku wywołuje niemałe kontrowersje wśród członków Rady Miasta. Na tym jednak nie koniec problemów. Choć program został wstępnie przyjęty na marcowym posiedzeniu Rady Miasta, zgodnie z procedurą trafił do zaopiniowania przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, a ta, choć projekt zaopiniowała pozytywnie, ma kilka uwag, z którymi radni będą musieli się zmierzyć.

  • należy uzupełnić informacje o celach programu i miernikach efektywności.

  • zastrzeżenia budzi wyznaczenie górnej granicy wieku kobiet na 40 lat. – Większość krajów UE wprowadziła granice wieku do korzystania z procedury in vitro. Najczęściej jest to wiek kobiet między 40 a 45 r.ż. Warto również podkreślić, że obowiązująca w Polsce ustawa o leczeniu niepłodności nie określa górnej granicy wieku kobiety, u której planuje się przeprowadzenie ww. zabiegu. Ze względu na brak jednoznacznych wytycznych w Polsce dotyczących górnej granicy wieku kobiet, u których możliwe jest wykonanie zapłodnienia pozaustrojowego, jak również szerokie wątpliwości natury etycznej nie można w sposób jednoznaczny odnieść się do zaproponowanej w programie górnej granicy wieku kobiet – czytamy w dokumencie zawierającym ocenę AOTMiT.

  • konieczne jest doprecyzowanie liczby przenoszonych zarodków.

  • w pierwotnym projekcie brakuje wzmianki o tym, że uczestnicy programu muszą wcześniej przeprowadzić pełną diagnostykę niepłodności.

  • miasto nie wyceniło w programie cen poszczególnych usług, które będą wykonywane w ramach programu.

  • brak wyceny kosztów kampanii informacyjnej.

Zgodnie z założeniami programu przewidującego dofinansowanie in vitro w Szczecinku na lata 2017-2019 z częściowej refundacji – 5 tys. zł. skorzysta 20 par rocznie. Program będzie kosztował Szczecinek 100 tys. zł w każdym roku jego trwania.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Czy metoda in vitro jest skuteczna i bezpieczna?

in vitro

Zapłodnienie pozaustrojowe polega na zapłodnieniu komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych, a następnie przeniesieniu zarodka do jamy macicy. Daje ono szansę na posiadanie dzieci w sytuacjach, kiedy inne metody okazały się nieskuteczne lub kiedy są wskazania medyczne, wykluczające możliwość naturalnego poczęcia.

Spośród wszystkich metod leczenia niepłodności, in vitro jest metodą najbardziej skuteczną, stosowaną z powodzeniem od ponad 30 lat. Twórca metody dr Robert Edwards otrzymał w 2010 roku nagrodę Nobla w medycynie.

Procedura in vitro – krok po kroku

Zapłodnienie in vitro to skomplikowana, kompleksowa i wymagająca dużej precyzji oraz doświadczenia procedura medyczna. Aby ją przeprowadzać, ośrodek powinien uzyskać pozwolenie Ministra Zdrowia, a personel powinien posiadać odpowiednie umiejętności i doświadczenie. Przed przystąpieniem do leczenia należy wykonać wiele badań oraz oznaczeń laboratoryjnych przez obydwojga partnerów. Kiedy para uzyska kwalifikację do leczenia (tzw. orzeczenie o stanie zdrowia), można przystąpić do procedury.

Procedura in vitro składa się z kilku etapów:
  • Stymulacja owulacji
  • Pobrania komórek jajowych i nasienia
  • Zapłodnienia w laboratorium embriologicznym
  • Przeniesienie zarodka do macicy (embriotransfer)
  • Suplementacja drugiej fazy cyklu (fazy lutealnej)
  • Przygotowanie do transferu rozmrożonego zarodka

Każdy z tych etapów jest bardzo ważny, wymaga doświadczenia lekarza prowadzącego oraz dużej uwagi pacjentów we właściwym wypełnianiu zaleceń. In vitro jak każda procedura medyczna może ponosić za sobą powikłania.

Samopoczucie, objawy po in vitro

Kobiety po in vitro bardzo często czują podekscytowanie i radość przemieszaną z niepokojem. W końcu zakończył się etap przygotowań, a plan został wdrożony. Pary z nadzieją i optymizmem patrzą w przyszłość. Z drugiej strony istnieje możliwość niepowodzenia zabiegu, o której świadomość nie pozwala nam zapomnieć. Niektórym pacjentkom towarzyszy strach o swoje zdrowie i powodzenie procedury. Niepłodność jest bardzo trudna dla zdrowia psychicznego i samopoczucia. W klinice Gameta pary przystępujące do programu in vitro mogą skorzystać z bezpłatnych konsultacji psychologicznych.

Kobiety, które nie mogą zajść w ciążę, bardzo często koncentrują się na swojej niepłodności. Staje się to przewodnim tematem ich życia. Żmudne badania i kolejne etapy procedury in vitro wpływają na relacje między partnerami, poziom stresu, zmęczenia i ciągłe poczucie niepewności, które nie sprzyja powodzeniu zajścia w ciążę. Staram się zadbać o komfort psychiczny Pacjentów, o odpowiednie nastawienie, szukamy wspólnie motywacji w tej trudnej sytuacji, a także odczarowujemy niepłodność, rzetelnie informując o problemie z medycznego punktu widzenia. Wyeliminowanie poczucia winy, które często pojawia się u pacjentów zmagających się z problemem, koncentracja na nadziei i możliwości zmiany sytuacji to podstawa dobrego samopoczucia. Staramy się także przygotować na niepowodzenie procedury, wspólnie wypracowujemy „plan awaryjny”, który ma zapobiec dekompensacji pacjentów po niepowodzeniu. Spokój wewnętrzny jest niezbędnym elementem drogi przyszłych rodziców – mówi Aleksandra Gozdek-Piekarska, psycholog z kliniki Gameta Łódź.

Czy metoda in vitro jest bezpieczna?

Zapłodnienie metodą in vitro to metoda stosowana w Polsce od ponad 30 lat, która daje każdego dnia szansę na szczęście dla tysięcy niepłodnych par. To bezpieczna metoda, w której ryzyko powikłań jest małe. Świadczy o tym fakt, że program zapłodnienia pozaustrojowego na całym świecie przeprowadzany jest ambulatoryjnie tzn. nie wymaga hospitalizacji pacjentki. Należy zaznaczyć, że w medycynie nie da się nigdy wykluczyć powikłania w 100%. W Polsce, jak w całej Unii Europejskiej, powikłania po leczeniu metodą in vitro są monitorowane przez pracowników ośrodków wspomaganej prokreacji i Ministra Zdrowia.

Możliwe negatywne skutki procedury pozaustrojowego zapłodnienia:
  • Na etapie stymulacji hormonalnej: mdłości, uderzenia gorąca, napięcie, ból w dolnej części brzucha.
  • Punkcja jajników: zabieg wykonywany jest w znieczuleniu dożylnym (pacjentka zasypia na około 15-20 minut). Po wybudzeniu może odczuwać mdłości, zawroty głowy, ból głowy. Może pojawić się krwawienie z dróg rodnych, ból i wzdęcie brzucha, problemy z oddawaniem moczu, krwawienie do jamy otrzewnowej.
  • Zespół hiperstymulacji – nadmierna reakcja jajników na terapię hormonalną.
  • Ciąża pozamaciczna.
  • Ciąża mnoga.

Zapytaliśmy dr n. med. Pawła Radwana z Kliniki Gameta o częstość występowania powikłań u pacjentek.

Właściwie prowadzona kwalifikacja pacjentów oraz umiejętnie prowadzona stymulacja owulacji, w czasie której pacjentka ma monitorowany wzrost pęcherzyków oraz poziom hormonów, eliminuje z dużym prawdopodobieństwem wystąpienie powikłań – podkreśla dr Paweł Radwan.

Bardzo rzadko zdarza się, aby pacjentki krwawiły do jamy brzusznej po punkcji. Natomiast plamienie z pochwy występuje często po zabiegu, w którym nakłuwa się jej ściany w celu pobrania komórek jajowych. Jeśli zachodzi zwiększone ryzyko zespołu hiperstymulacyjnego, odraczamy podanie zarodka na kolejny cykl, co praktycznie niweluje występowanie objawów hiperstymulacji. Ciąże mnogie zdarzają się coraz rzadziej, gdyż w Klinikach Gameta kierujemy się polityką SET (Single Embryo Transfer) – czyli transferem pojedynczego transferu zarodka – dodaje.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Instynkt macierzyński – prawda i mit

instynkt macierzyński

Ludzkość nie przetrwałaby, gdyby nie instynkt, zwłaszcza macierzyński. Kobiety zachodzą w ciążę, rodzą, karmią piersią. Instynkt macierzyński przyspiesza w pewnym momencie; podporządkowuje sobie inne życiowe cele, a niemożność jego realizacji wywołuje bolesne uczucia. Kiedy wreszcie dziecko się rodzi, kobieta karmi je piersią, taka jest naturalna kolej rzeczy. Wieź z dzieckiem pojawia się również instynktownie, bo matka biologiczna jest predystynowana do tego, by kochać, chronić i dbać o swoje dziecko.

Instynkt jest biologiczny; podlega wpływom hormonów oraz innych zjawisk zachodzących w organizmie oraz na styku człowiek-środowisko zewnętrzne.

Czy tak rzeczywiście jest? Instynkt jest definiowany jako zachowanie automatyczne, nieodwracalne, wywoływane przez środowisko biologiczne, nie jest wyuczalny i w zasadzie nie podlega modyfikacji na drodze uczenia się, jest wreszcie typowe dla określonego gatunku.

Ale przecież nawet w tak podstawowym obszarze, wspólnym dla wszystkich gatunków, jak rozmnażanie się, nie ma rzeczy pewnych i powtarzalnych. Wiele matek nie jest w stanie – z wyboru, niechęci lub ogromnych trudności – karmić piersią, przeżywa wczesne macierzyństwo bardziej jak konieczny do przejścia etap, nieprzyjemny i naznaczony ogromnym zmęczeniem. Wiele nie kocha swoich dzieci od pierwszego dnia; czasami potrzebują wielu miesięcy, żeby poczuć coś do swojego dziecka.

A jeśli macierzyństwo byłoby zależne przede wszystkim od instynktu, to co z kobietami, które nie decydują się na dzieci? Które nie czują, że chcą być matkami i wybierają inne sprawy w życiu ponad rodzicielstwo? Na ile więc macierzyństwo jest doświadczeniem instynktowym?

Biologia czy świadomy wybór?

Psychologia dla opisania działań instynktownych sięga po termin „popęd”. Jest to znaczna różnica; już Freud mówił popędzie śmierci i życia. W tym rozumieniu macierzyństwo byłoby pragnieniem życia właśnie. Ale dążeniem ku życiu będzie również dbanie o własne samopoczucie, o odpowiednią ilość i jakość snu, odpoczynek. To wszystko zwykle nie idzie w parze z wczesnym macierzyństwem.

Kilka lat temu widzami wstrząsnął film Musimy porozmawiać o Kevinie. Wstrząsnął nie tylko dlatego, że pokazuje okrutną zbrodnię, ale również dlatego, że przełamuje tabu macierzyństwa. Okazuje się, że oprócz miłości, matka może do dziecka żywić wiele innych uczuć. Może go zwyczajnie nie lubić, nie rozumieć, czuć się nim przytłoczona i zmęczona, może czuć, że wraz z jego narodzinami znalazła się w potrzasku. Matka może zupełnie nie radzić sobie z płaczem dziecka. Może być wreszcie tak głęboko nieszczęśliwa, że fantazjuje o śmierci własnej lub dziecka. Czasami te fantazje realizuje.

Próbując wytłumaczyć to zjawisko, chętnie sięgamy po terminy medyczne. Mówimy wówczas o depresji lub nawet psychozie poporodowej, które w skrajnych przypadkach wymagają interwencji lekarskiej i hospitalizacji. Te skrajne przypadki pokazują jednak zwielokrotnioną rzeczywistość, z która radzi sobie większość młodych matek. Emocje, których doświadczają są często bardzo nieprzyjemne i wywołują ogromne poczucie wstydu i porażki. Matki zaczynają się zadręczać myślą, że nie kocha swojego dziecka, że na nie nie zasługuje i że z pewnością coś z nią jest nie tak. Nie mają pojęcia, że inne kobiety podobnie przechodzą początki macierzyństwa i że można jednocześnie odczuwać złość, irytację i zmęczenie oraz miłość.

Popęd a przyjemność

Wydaje się, ze skoro coś jest wrodzone, to jest naturalne i w związku z tym musi być dobre dla człowieka. A skoro jest dobre, to powinno również być źródłem przyjemności. A tak przecież nie jest. Nawet jeśli macierzyństwo jest zjawiskiem w części instynktownym lub popędowym, to wcale nie musi wiązać się z przyjemnością czy radością. Oprócz biologii jest jeszcze psychika, doświadczenia, historia, które również determinują to, jak funkcjonujemy na co dzień, jak przeżywamy macierzyństwo.

Wydaje się, że najbardziej skrajnym dowodem na to, że macierzyństwo w relatywnie niewielkim stopniu jest zależne od instynktu są bardzo intensywne próby regulowania własnej płodności. Źródła donoszą, że już w starożytności kobiety starały się planować swoje macierzyństwo sięgając choćby po aborcję. Dopiero ostatnie dziesięciolecia zaowocowały realnymi i bezpiecznymi środkami antykoncepcyjnymi, z których kobiety chętnie i świadomie korzystają. Czyżby więc rozwój technologii zaburzył nasz instynkt, czy może raczej dzieci pojawiały się jako skutek życia seksualnego, niekoniecznie chciany? I paradoksalnie to rozwój antykoncepcji wymusił podejmowanie świadomych i przemyślanych decyzji. Okiełznanie biologii pozwoliło też zobaczyć, czym naprawdę jest macierzyństwo – kombinacją wielu czynników, mieszanką wielu uczuć, nauką i adaptacją, zdolnością do przystawania się i akceptacją zmian. Nie pojawia się z dnia na dzień, nie ma więc powodu oczekiwać od siebie zbyt wiele.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Poronienie z perspektywy lekarza – dr Estera Kłosowicz: „Potrzeba wiele czasu, rozmowy i wsparcia”

dr estera kłosowicz

Poronienie to doświadczenie, o które należy zatroszczyć się holistycznie. Zarówno od strony psychologicznej, jak i medycznej. Jak z punktu widzenia lekarza wygląda opieka nad kobietą, która utraciła ciążę i co pomoże nam w prewencji poronień? Na nasze pytania odpowiedziała dr Estera Kłosowicz, ginekolog z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Czy z perspektywy lekarza inaczej pracuje się z kobietą, która doświadczyła poronienia, niż z pacjentką, która nie ma takiej historii?

Dr Estera Kłosowicz: Zdecydowanie, chociaż wiele zależy od tego, czy jest to pierwsza utrata ciąży, czy kolejna. Na pewno taka pacjentka wymaga szczególnego podejścia psychologicznego, ponieważ dla kobiety poronienie jest szokującym wydarzeniem. Przygotowuje się ona na przyjęcie nowego życia, a zderza się z nieoczekiwaną, często pozbawioną sensu stratą. Co ważne, pacjentki reagują w bardzo zróżnicowany sposób. Pojawia się szok, złość, gniew, bardzo często poczucie winy. Kobiety szukają, gdzie popełniły błąd lub też czy błąd popełnił lekarz.

Pary, które utraciły ciążę, potrafią przeżywać to w taki sam sposób, jakby straciły dziecko, z którym się już związali, zżyli, z którym wiąże ich więź emocjonalna. Dlatego też aspekt psychologiczny ma czasami początkowo większe znaczenie, niż medyczny. Takiej pacjentce na pewno trzeba poświęcić bardzo dużo czasu, rozmowy i wsparcia.

Jeśli zaś chodzi o działanie jakie obserwuję, to część pacjentek ze wzmożoną intensywnością chce starać się o kolejną ciążę i nie poddaje się. Inne zaś nie potrafią udźwignąć swoich przeżyć i rezygnują.

A jak wygląda to w takim razie od strony medycznej?

Z medycznego punktu widzenia bardzo ważne jest znalezienie przyczyny utraty ciąży i wytłumaczenie pacjentce, gdzie może znajdować się problem. Jeżeli jest to pojedyncza utrata ciąży należy wytłumaczyć, że najczęstszą przyczyną tego typu poronienia jest czynnik genetyczny – błąd w zarodku, który w naturalny sposób, jako mechanizm doboru naturalnego, jest eliminowany. Inną grupą są pacjentki, u których występują tzw. poronienia nawykowe. Jest to wąska grupa, bowiem dotyczy około 5 proc. par w wieku rozrodczym i wymaga szerokiej diagnostyki. O poronieniach nawykowych mówimy, gdy kobieta doświadcza trzech lub więcej poronień, które występują po sobie. W takim wypadku najczęstszą przyczyną jest czynnik immunologiczny. Stanowi on aż 70 proc przypadków. Należy wtedy zintensyfikować diagnostykę m.in. w kierunku zespołu antyfosfolipidowego.

Co w takim razie z przyczynami, na które zdaje się, że mamy większy wpływ – dieta, styl życia, stres?

W trakcie naszego życia materiał genetyczny ulega zmianom pod wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych takich jak nieprawidłowa dieta, używki czy nadmiar stresu, które prowadzą powstawania i namnażania błędów w materiale genetycznym.

Najważniejszym elementem zdrowego stylu życia jest odpowiednio zbilansowana dieta, która dostarczy składników odżywczych, zapewniając prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

W codziennej praktyce obserwujemy dwie skrajności. Pacjentki, które popadają w nadmierne dbanie o dietę i  często niedowagę, co generuje zaburzenia hormonalne. Z drugiej strony są pacjentki z nadwagą i otyłością, u których występuje szereg zmian w organizmie, mogących prowadzić nie tylko do poronienia, ale także istotnych problemów w przebiegu ciąży. Jest to związane z występującą u otyłych pacjentek insulinoopornością. Pojawiać się u nich może także zwiększona produkcja androgenów. Część kobiet z otyłością to także pacjentki z zespołem policystycznych jajników, czy z zaburzeniami funkcji tarczycy.

W kontekście diety ryzyko poronień mogą zwiększać wszelkiego rodzaju niedobory, np. witaminy B, selenu, czy cynku. Niewątpliwie wiąże się z tym także styl życia. Bardzo istotny jest wpływ używek – takich jak alkohol, papierosy czy kofeina. Zbadano, iż wysokie dzienne spożycie kofeiny (powyżej 300mg), zwiększa prawdopodobieństwo utraty ciąży. Trzeba przy tym pamiętać, że kofeina to nie tylko kawa, ale i inne produkty, na które często pacjentki nie zwracają uwagi jak herbata, cola czy czekolada.

Jeśli zaś chodzi o stres, badania wskazują, iż występujący w pierwszych trzech tygodniach ciąży zwiększa prawdopodobieństwo utraty dziecka aż trzykrotnie. Badacze udowadniają, że jest to skutek nadmiaru kortyzolu, czyli hormonu stresu, który jest sygnałem alarmowym – pokazuje, że warunki są na tyle niekorzystne, iż organizm nie da rady utrzymać ciąży.

Coś, co jest podkreślane przez ekspertów, jako czynnik ryzyka poronień, to także wiek kobiety.

Ryzyko poronienia samoistnego zwiększa się wraz z wiekiem, co związane jest ze zmniejszającą się liczbą i jakością pozostałych w jajnikach komórek jajowych.  Szacuje się, że u pacjentek do 35. roku życia ryzyko poronienia wynosi około 5 proc. Pomiędzy 35., a 39. rokiem życia  co dziesiąta pacjentka może utracić ciążę. Powyżej 40. roku życia już co druga. Należy pamiętać, że czynnikiem ryzyka poronienia jest również zaawansowany wiek ojca – powyżej 40. roku życia. Warto w tym kontekście pamiętać, by decyzji o rodzicielstwie nie odkładać „na później”.

 

Fot. Centrum Leczenie Niepłodności PARENS

Lek. med. Estera Kłosowicz

Absolwentka Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w zakresie medycyny oraz dietetyki.

Ginekolog z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Warto przeczytać:

Poronienie – czy jest jakiś „złoty środek”? Psychoterapeutka: „Nie ma jednego, słusznego przeżywania straty”

Strata po stracie – poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.