Przejdź do treści

W klubie jak w domu

Chyba każdy z nas oczekuje od wakacji czegoś innego. Ponieważ lubimy zarówno niezależność, jak i komfort, nie będziemy spędzać wolnych dni pod namiotem czy w przyczepie nad morzem – tłumaczy swój sposób na podróże Agnieszka z Warszawy.

Agnieszka z Olafem nie mają dzieci, dzięki czemu nie muszą ograniczać swoich wyjazdów tylko do lipca i sierpnia, elastyczność w planowaniu urlopu ułatwia im również prowadzenie własnej firmy. „Długo szukaliśmy dla siebie dobrej opcji na wakacje, bo nie lubimy wyjeżdżać na zorganizowane wycieczki z biurem podróży. Zniechęciła nas zwłaszcza przygoda naszych znajomych, którzy po bankructwie jednego z dużych biur nie pojechali na wymarzoną wycieczkę, ale z lotniska wrócili do domu – opowiada Olaf, partner Agnieszki. – Chcieliśmy zorganizować samodzielny, ale bezpieczny wyjazd, czyli taki, który gwarantuje nam to, że nie będziemy wracać z lotniska do domu. Niestety, takich ofert nie ma na rynku zbyt wiele” – kontynuuje opowieść Olaf.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W swoich poszukiwaniach Agnieszka z Olafem trafili w Meksyku na oferty timesharingu. Jest to sposób na wakacje, polegający na tym, że firma lub rodzina wykupuje prawo do korzystania z określonego obiektu wakacyjnego na wiele lat, na przykład na tydzień lub dwa w roku. Ośrodki timesharingowe są zrzeszone w specjalnych klubach, aby zapewnić swoim klubowiczom szerszą i bardziej atrakcyjną ofertę – chodzi o to, by osoby, które nabyły prawo do odwiedzania np. jakiegoś apartamentu, nie musiały wyjeżdżać ciągle w to samo miejsce.

„Po powrocie do Polski Olaf zaczął szukać podobnych ofert w Polsce i tak trafiliśmy na Golden Vacation Club – wspomina Agnieszka. – Dla nas jest to rewelacyjna oferta, bo apartamenty oferowane nam przez Klub są bardzo wygodne i komfortowe, nie musimy się podporządkowywać terminom wycieczek z biur podroży, ale sami decydujemy, kiedy jechać”. Po pierwszych wakacjach z GVC nasi bohaterowie na wakacje klubowe namówili swych znajomych. Krzysztof, energiczny i przedsiębiorczy czterdziestolatek, spotyka się ze mną w swoim gabinecie lekarskim. Jest okulistą, w poczekalni kolejka pacjentów, więc rozmowa o wakacjach, które wciąż przed nim, jest krótka. „Do wakacji klubowych przekonało mnie przede wszystkim bezpieczeństwo, jakie gwarantuje mi taki wyjazd. Przed wyjazdem klub przesyła potwierdzenie rezerwacji wystawione przez ośrodek, co oznacza, że dany hotel ma mnie na liście gości i na pewno nas przyjmie. Dostajemy do ręki również bilety lotnicze, więc – pomijając kataklizmy typu wybuch wulkanu – nasze wakacje są zagwarantowane. Nawet jeśli klub zbankrutuje, to my na swoje wakacje wyjedziemy. I to jest dla mnie i dla mojej żony najważniejsze”.

W Polsce wakacje klubowe w formule Golden Vacation Club są przeznaczone wyłącznie dla przedsiębiorców, nie wszyscy więc mogą skorzystać z takiej oferty. Arkadiusz Olszowy, który wprowadził GVC do Polski, tłumaczy to lepiej układającą się współpracą z firmami. „Osoby, które prowadzą własne firmy lub zarządzają przedsiębiorstwami, lepiej rozumieją zalety płynące z długofalowej inwestycji w wakacje. Dostrzegają też potencjał marketingowy takiej oferty, przecież na taki urlop mogą wysłać swoich pracowników czy kontrahentów. A w Polsce wakacyjny wyjazd to wciąż najlepszy  prezent, jaki można sprawić sobie czy współpracownikom” – wyjaśnia swoją strategię biznesową Olszowy.

Bez wątpienia wakacje w pięknym apartamencie, w atrakcyjnej miejscowości mogą zostać w pamięci na długie lata.

  

Tekst powyższy ukazał się 5 numerze magazynu Chcemy Być Rodzicami, w dziale pasja życia – na rynku od 22 sierpnia 2014.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.