Przejdź do treści

W imieniu niepłodnych. Dlaczego trzeba mówić o niepłodności?

dlaczego trzeba mówić o niepłodności
fot. Pixabay

Kobiety odzyskują głos i nabierają rozpędu w walce o swoje prawa. Walczą o godziwe zarobki, możliwości rozwoju zawodowego, coraz odważniej mówią o nadużyciach seksualnych, których padają ofiarami. A mimo to temat płodności nadal jest tabu. Dlaczego trzeba mówić o niepłodności?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ilu polskich celebrytów czy polityków, nawet tych liberalnych przyznało, że poddało się leczeniu niepłodności? Ilu przyznało, że ma dzieci dzięki in vitro?

Jedna z firm zajmujących się badaniami genetycznymi przeprowadziła bardzo niedawno badania ankietowe na grupie 1000 kobiet w wieku od 25 do 33 lat, które mają dzieci lub chciałyby je mieć. Okazało się, że większość kobiet trzyma informacje na temat swoich trudności z poczęciem w tajemnicy.

Aż 60 proc. powiedziało, że nie zwierza się z tego nawet najbliższej przyjaciółce. Co czwarta kobieta, która zamroziła lub zamierzała zamrozić komórkę jajową nie informowała o tym nikogo, a 21 proc. kobiet, które straciły ciążę, nie powiedziały o tym nawet swoim rodzicom.

Zobacz także: Niepłodność i utrata ciąży. Dlaczego są tematem tabu?

Dlaczego trzeba mówić o niepłodności? Jest wiele powodów

Te dane nie zaskakują. Kobiety potrafią wymagać od siebie wiele, ale jednocześnie bardzo silnie potrzebują relacji społecznych i płynącego z nich wsparcia. Bliskość drugiej osoby redukuje poczucie lęku, depresji, poprawia samopoczucie.

Badania pokazują, że kobiety zmagające się z niepłodnością częściej doświadczają depresji, lęków właśnie, częściej zapadają też na nowotwory oraz choroby serca. Dlatego też rozmowa o niepłodności powinna być całkowicie naturalna. Dlaczego więc nie jest?

  1. Nierealistyczne oczekiwania

Skoro niepłodność jest tematem tabu, łatwo zacząć mieć wobec siebie nierealistyczne oczekiwania. Media informują o kolejnych celebrytkach, które spodziewają się dziecka będąc już sporo po 40. roku życia. Tak jakby była to sprawa oczywista.

Nie czytamy o tym, że ciąża pojawiła się na skutek leczenia, in vitro czy dawstwu komórek. Łatwo wówczas dojść do wniosku, że późna ciąża jest efektem odpowiedniej diety oraz stylu życia. I że jest naturalna i bezproblemowa.

  1. Cisza i brak słów

Wiele pacjentek z pewnym zdziwieniem zauważa, że o niepłodności trudno rozmawiać nawet w gabinecie ginekologicznym. Według badań opublikowanych w 2015 roku zaledwie 25 proc. kobiet omawiało temat niepłodności ze swoim lekarzem, a aż 40 proc. przyznało, że to one zainicjowały temat.

To dość zaskakujące dane. Wydawałoby się, że gabinet lekarza ginekologa jest naturalnym terytorium do tego typu rozmów. A jeśli jednak nie jest, to nie bardzo wiadomo, gdzie kobieta mogłaby się poczuć swobodnie.

  1. Koszty

Leczenie niepłodności jest kosztowne. I o ile w polskiej rzeczywistości społecznie „dopuszczalna” jest metoda in vitro, o tyle zamrażanie komórek jajowych niekoniecznie. Po in vitro sięga para, komórki jajowe zwykle zamraża samotna kobieta.

Trudno o tym komukolwiek powiedzieć z obawy o bycie posądzoną o wygodnictwo, działania wbrew naturze, o przedkładanie kariery nad życie rodzinne. Powodów, dla których kobieta nie będąca w związku powinna milczeć o swojej płodności jest niestety wiele.

  1. Utraty

Niepłodnością są nie tylko trudności w staraniach o ciążę, ale również utrzymanie jej. Jednak opowiedzieć o tym, jak to jest stracić ciążę jest niezwykle trudno. Brakuje słów, brakuje łez, jest żal i poczucie niesprawiedliwości. Ale mówić o tym nie można.

Dlatego też kobiety, które straciły ciążę, najlepiej czują się wśród innych kobiet o tym samym doświadczeniu. Nie mówią również dlatego, żeby bliskim i kochanym osobom nie sprawiać przykrości, nie obciążać ich i nie konfrontować ich ze śmiercią.

Zobacz także: Czy niepłodność może mieć dobre strony? Odpowiadają blogerki

Pomóżmy sobie

Mówienie o niepłodności jest tak trudne, że nawet gabinety psychoterapeutów nie wydają się dobrym miejscem. Bardzo niewiele kobiet zmagających się z niepłodnością decyduje się na skorzystanie z pomocy psychoterapeuty. Wydaje się, że obawa stojąca za przyznaniem, że niepłodność boli, że bywa nie do zniesienia, że wykańcza, jest złożona.

Bo jeśli kobieta przyzna, że nie może mieć dzieci, zostanie zasypana szeregiem niepotrzebnych i często nietrafnych porad. Jeśli powie, tajemnica się wyda. Jeśli powie, rodzina będzie się martwić. Jeśli powie, posypią się pytania, na które nie ma odpowiedzi. I już zawsze wszyscy będą wiedzieli, co dla kobiet przeżywających niepłodność jako w jakiś sposób zawinioną, musi być ogromnym obciążeniem.

Jeśli jednak kobiety odważą się mówić o niepłodności, wiedza – a nie fantazje i przekłamania – zostanie poszerzona, będą miały łatwiejszy dostęp do wsparcia emocjonalnego, tak ważnego w długotrwałym leczeniu. Pomoże uprać się ze stygmą związana z odmiennością, ale też pomoże rozmawiać o różnych aspektach życia intymnego.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Para: mężczyzna i kobieta nad rzeką /Ilustracja do tekstu: Normy nasienia według WHO
Fot,: Milan Popovic /Unsplash.com

Niepłodność dotyczy dziś już niemal co piątej pary i często wiąże się ze współwystępowaniem problemu u obojga partnerów. W ostatnich dekadach lekarze stawiają jednak coraz więcej diagnoz niepłodności męskiej, która wynika z niskiej jakości nasienia. Globalne pogorszenie jego parametrów nie pozostaje bez wpływu na normy nasienia według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Jakie wartości uznaje się obecnie za prawidłowe?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Normy nasienia według WHO: niższe niż 30 lat temu

Jeszcze w 1980 roku za prawidłową wartość w badaniu nasienia uznawano 60 mln plemników w 1 ml ejakulatu. Od tego czasu wartości referencyjne znacznie się obniżyły – i to we wszystkich zakresach analizowanych podczas seminogramu.

Obecnie, zgodnie z bieżącymi normami nasienia według WHO (z 2010 roku), przyjmuje się, że prawidłowe parametry to:

  • objętość nasienia: minimum 1,5 ml,
  • pH nasienia: minimum 7,2,
  • czas upłynnienia: poniżej 60 minut,
  • aglutynaty i agregaty plemników: brak.

W odniesieniu do liczby plemników stosuje się poniższe normy nasienia według WHO:

  • koncentracja i gęstość: 15 mln plemników na 1 ml ejakulatu,
  • całkowita liczba plemników w ejakulacie: minimum 39 mln.

Normy nasienia według WHO z 2010 roku określają także parametry seminogramu dotyczące ruchliwości, morfologii i żywotności plemników. Zgodnie z nimi, przyjmuje się, że o prawidłowym wyniku można mówić wtedy, gdy:

  • ruchliwość ogólna (ruch postępowy oraz ruch w miejscu) wykazuje 40% plemników,
  • ruch postępowy: minimum 32%,
  • żywotność plemników wynosi minimum 58%,
  • morfologia plemników wskazuje, że minimum 4% plemników ma prawidłową budowę,
  • liczba leukocytów (peroksydazo-dodatnich) wynosi mniej niż 1 mln/ml.

Warto jednak mieć świadomość, że normy nasienia według WHO nie są wiążące medycznie. Wyznaczają jedynie wartości referencyjne, które wskazują, że mężczyźni z wynikami mieszczącymi się w powyższym zakresie, statystycznie mają szanse na poczęcie dziecka.

CZYTAJ TEŻ: Mężczyzno, czy wiesz jaką metodą możesz obecnie zbadać nasienie?

Normy nasienia według WHO: terminy określające stan nasienia

Światowa Organizacja Zdrowia zaproponowała też osiem definicji określających stan nasienia:

  • normospermia: prawidłowe parametry nasienia,
  • oligozoospermia: liczba plemników w ejakulacie poniżej 15 mln/ml
  • asthenozoospermia: nieprawidłowa ruchliwość plemników – poniżej 40% wszystkich ruchliwych plemników,
  • teratozoospermia: nieprawidłowa budowa plemników – poniżej 4% prawidłowych form,
  • oligoasthenoteratozoospermia: połączenie trzech zaburzeń: oligozoospermii, asthenozoospermii i teratozoospermii
  • kryptozoospermia: brak plemników w ejakulacie stwierdzony po odwirowaniu nasienia,
  • azoospermia: brak plemników w nasieniu stwierdzony po odwirowaniu,
  • aspermia: brak ejakulatu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

Obniżenie norm nasienia według WHO: z czego wynika?

Obniżone normy WHO (w stosunku do 1980 roku) świadczą o stopniowym i istotnym spadku męskiej płodności w ostatnich kilkudziesięciu latach. Według ekspertów wpływ na to ma bardzo wiele czynników – także zewnętrznych.

Jak podkreśla dr n. med. Marta Libura, tkanka jądra produkuje każdego dnia ok. 100 mln komórek plemników. Jednocześnie w znacznie wyższym stopniu niż inne tkanki organizmu narażona jest na działanie niekorzystnych czynników środowiskowych. A tych każdego roku pojawia się coraz więcej.

Płodności współczesnego mężczyzny zagrażają dziś m.in.:

  • zanieczyszczenia środowiska (w tym ekspozycja na ksenoestrogeny),
  • promieniowanie elektromagnetyczne,
  • niewłaściwy styl życia (stosowanie używek, niedobory snu, siedzący tryb życia, brak ruchu lub forsowna aktywność fizyczna),
  • niezbilansowana dieta,
  • otyłość lub niedożywienie,
  • przewlekły stres.

Badacze zaznaczają, że czynniki zewnętrzne odpowiedzialne są za aż 10% przypadków męskiej niepłodności.

Istotne dla możliwości reprodukcyjnych mężczyzny są także warunki, na które eksponowany był on w dzieciństwie (np. narażenie jąder na wysokie temperatury), a nawet w życiu płodowym (ekspozycja na ksenobiotyki). Nie mniejsze znaczenie mają przewlekłe zapalenia w obrębie narządów płciowych oraz zmiany pozapalne. Ale środowiskowych przyczyn męskiej niepłodności jest znacznie więcej – niektóre z nich nie są jeszcze poznane.

– Nieznany jest wpływ długotrwałej antykoncepcji hormonalnej matki na zdrowie reprodukcyjne przyszłych dzieci płci męskiej – zauważa dr n. med. Michał Szymański, androlog z kliniki FertiMedica.

CZYTAJ TEŻ: Nieprawidłowa ruchliwość plemników: co musisz o niej wiedzieć?

Z wiekiem maleją szansę na dziecko – także u mężczyzn

Eksperci podkreślają, że na obniżenie płodności męskiej wpływa także przekładanie rodzicielstwa w czasie. Wbrew powszechnej opinii, możliwości reprodukcyjne spadają wraz z wiekiem nie tylko u kobiet. Problem ten występuje także u mężczyzn, jednak – według szacunków – o 15 lat później.

– Niewątpliwie tendencja do coraz późniejszego zawierania związków z intencją posiadania potomstwa wpływa niekorzystnie na dzietność – potwierdza dr Michał Szymański.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Mała liczba plemników to nie jedyny problem. Zobacz, na co jeszcze narażeni są niepłodni mężczyźni

Źródło: materiały eksperckie VII Sympozjum Naukowego„Zdrowie prokreacyjne mężczyzny. Profilaktyka oraz diagnostyka niepłodności męskiej”, M. Szymański, „Oncofertility – spojrzenie urologa”, „Podstawowe badanie nasienia wg standardów Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2010. Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Andrologicznego i Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych”, novum.com.pl

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zmęczenie to częsty objaw endometriozy. Zobacz, dlaczego

zmęczenie objawem endometriozy
fot. Pixabay

Naukowcy odkryli, że zmęczenie może być objawem choroby powodującej niepłodność. Na czym polega ta zależność?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobiety chorujące na endometriozę dwa razy częściej, niż zdrowe kobiety, doświadczają przewlekłego zmęczenia – dowiedli szwajcarscy naukowcy. Wyczerpanie to częsty objaw endometriozy, czyli stanu, w którym komórki błony śluzowej macicy zamiast opuścić organizm, wędrują w jego głąb.

W efekcie tworzą się torbiele, zrosty i stany zapalne, które powodują silny ból. Endometrioza to również jedna z najczęstszych przyczyn kobiecej niepłodności. Szacuje się, że połowa chorych na endometriozę doświadcza tak silnego zmęczenia, że nawet długi sen nie regeneruje organizmu

Zobacz także: Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Zmęczenie objawem endometriozy

Nad zagadnieniem zmęczenia w kontekście damskiej niepłodności pracowali naukowcy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu. Badacze mają nadzieję, że ich odkrycie pomoże lekarzom trafniej diagnozować pacjentki i poprawić tym samym ich jakość życia.

Oprócz bolesnych miesiączek, niepłodności i podwyższonego ryzyka depresji, również zmęczenie jest częstym objawem choroby, o czym wcześniej niewiele się mówiło.

Choć chroniczne zmęczenie to jedno z najbardziej wyniszczających objawów endometriozy, nie jest szeroko omawiane i nie poświęcono mu dotychczas wiele badań – zauważa prof. Brigitte Leeners, autorka badań.

Wyczerpanie może być następstwem urazów w organizmie, które aktywują układ odpornościowy i w efekcie powodują większe zmęczenie.

Zobacz także: Stan psychiczny w endometriozie

Depresja, ból i bezsenność

Naukowcy wykazali też, że panie chorujące na endometriozę są aż cztery raz bardziej narażone na depresję i bezsenność oraz częściej odczuwają stres związany z pracą. – Nasze odkrycie sugeruje, że endometrioza ma wpływ na zmęczenie, które jest niezależne od innych czynników – zauważa prof. Leeners.

W badaniu przeprowadzonym w latach 2010-2016 wzięło 1120 kobiet: 560 chorujących na endometriozę oraz 560 zdrowych. Panie były poproszone o wypełnienie kwestionariusza dotyczącego jakości życia i endometriozy, spraw rodzinnych i zdrowotnych oraz stylu życia i chorób psychicznych.

Kobiety musiały określić w skali od 1 do 5, jak często dopada je wyczerpanie i bezsenność. Ponad połowa badanych z endometriozą przyznała, że cierpi na chroniczne zmęczenie. Taka sama odpowiedź padła ze strony 22,4 proc. zdrowych ankietowanych.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Sztuczna inteligencja wykryje niepłodność. Nad algorytmem pracuje polska firma [WIDEO]

Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji mogą pomóc kobietom jeszcze dokładniej wyznaczać dni płodne, a także wykryć problemy z płodnością na wczesnym ich etapie. Potrzebne są do tego algorytmy oparte na uczeniu maszynowym, które przetworzą dane setek tysięcy przypadków i pozwolą postawić trafniejsze diagnozy. Nad pierwszym tego typu systemem na świecie pracuje polska firma.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sztuczna inteligencja w walce z niepłodnością

Na rynku istnieje już szereg rozwiązań, które ułatwiają kobietom planowanie rodziny, pomagając im w wyznaczeniu dni płodnych. To m.in. inteligentne kalendarze, które gromadzą dane setek tysięcy kobiet i przetwarzają je w oparciu o zaawansowane algorytmy. Twórcy jednego z takich projektów idą o krok dalej. Chcą sprawić, by sztuczna inteligencja nie tylko pomagała kobietom precyzyjnie analizować cykl miesiączkowy, ale także na wczesnym etapie wykrywała problemy z płodnością.

– Mamy miliony danych dotyczących zdrowia, płodności, cykli i objawów kobiet. To ponad 100 tys. cykli miesiączkowych, które są unikalne na skalę światową. Te dane są idealne do wykorzystania algorytmiki i sztucznej inteligencji. Chcemy być w stanie jeszcze dokładniej pokazywać, kiedy występują dni płodne. Co ważne, będzie to wymagało wprowadzania mniejszej liczby danych. System poprawnie zinterpretuje cykle i wykryje ewentualne problemy z płodnością, a także wstępnie je zakwalifikuje – zapowiada Joanna Fedorowicz, współzałożycielka i prezes OvuFriend, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje.

CZYTAJ TAKŻE: Jak obliczyć dni płodne? [WIDEO]

Jak przekonuje przedstawicielka OvuFriend, algorytmy sztucznej inteligencji są w stanie przetwarzać dużo więcej zróżnicowanych danych niż człowiek.

– Potrafią również kwalifikować te dane i stawiać często trafniejsze wstępne diagnozy – wyjaśnia.

Realizacja projektu systemu przewidywania dni płodnych opartego na sztucznej inteligencji zaplanowana jest na 2,5 roku. Twórcy zapowiadają jednak, że przynajmniej część algorytmów powstanie wcześniej.

PriyaRing: osobisty asystent cyklu

Na świecie powstają także inne nowatorskie rozwiązania do monitoringu cyklu. W USA trwają właśnie prace nad osobistym czujnikiem temperatury pochwy PriyaRing, łączącym się bezprzewodowo z aplikacją mobilną w telefonie. Dzięki stałej wymianie danych dotyczących temperatury wewnątrz pochwy możliwe będzie monitorowanie subtelnych zmian występujących przed owulacją. Dane o płodności mają być wyświetlane na smartfonie w formie alertu. Rozwiązanie jest aktualnie badane i czeka na fazę testowania.

Światowa Organizacja Zdrowia ocenia niepłodność jako chorobę społeczną. Według szacunkowych statystyk problem ten dotyczy 10-18 proc. populacji na świecie.

Źródło: lifestyle/newseria.pl

POLECAMY TEŻ: Cykl miesiączkowy – zobacz, jak przebiega krok po kroku

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Niepłodność męska: temat tabu. Mężczyźni nie dopuszczają myśli o zaburzeniach płodności

Smutny mężczyzna spogląda w dół /Ilustracja do tekstu: Niepłodność męska - temat tabu
Fot.: Travis Jones /Unsplash.com

Kobieto, ja jestem facetem, nie mogę być niepłodny. Przebadaj się sama!” – takie słowa nieraz słyszał w zaciszu swojego gabinetu dr n. med. Jan Domitrz, specjalista położnictwa, ginekologii i endokrynologii z Centrum Medycznego Artemida. Z jego doświadczeń wynika, że choć mamy XXI wiek, to wielu mężczyzn do tematu niepłodności podchodzi ze wstydem i dystansem. Zdecydowana większość nie dopuszcza do siebie myśli, że to u nich może występować problem z płodnością.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ponad 20 procent par w Polsce i na świecie boryka się dziś z niepłodnością. U blisko połowy z nich problem leży po stronie mężczyzn. Mimo tych alarmujących statystyk wielu panów nie decyduje się na diagnostykę i leczenie.

– Niepłodność męska jest takim schorzeniem, które nie boli […]. A wiadomo, że mężczyźni z porad lekarzy korzystają tylko wtedy, kiedy wiją się z bólu. Bardzo trudno jest im zaakceptować fakt, że to oni, a nie ich partnerki, odpowiadają za brak potomstwa – mówi specjalista z Centrum Medycznego Artemida.

Niepłodność męska nie jest częstsza niż dawniej?

Dr Jan Domitrz uważa, że choć liczba diagnozowanych przypadków niepłodności męskiej jest bardzo duża, problem ten nie występuje częściej niż kiedyś. Zmieniły się jednak jego przyczyny.

– Przekłamaniem jest stwierdzenie, że problem niepłodności w dzisiejszych czasach narasta. Od wieków utrzymuje się on na tym samym poziomie i dotyczy około 20 procent populacji. Kiedyś był to temat zakazany i bardzo wstydliwy, nie było tak rozwiniętych metod leczenia jak dziś. Jednak jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że istnieje on od czasów starożytnych. Na pewno jego podłoża się zmieniały, ale procentowy poziom pozostaje ten sam – mówi dr Jan Domitrz.

Specjalista dodaje, że dawniej powodem braku potomstwa bywały zaniedbania w zakresie higieny osobistej, a co za tym idzie – choroby przenoszone drogą płciową. Dziś w dużej mierze wynika to z czynników cywilizacyjnych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

Niepłodność męska a plastik i estrogeny

Toksyny środowiskowe i substancje naśladujące działanie hormonów otaczają nas dziś z każdej strony. Dr Jan Domitrz zauważa, że wpływa na to ma też… stosowanie środków antykoncepcyjnych. Wraz z moczem kobiety wydalają bowiem estrogeny, które trafiają do gleby, by ze zbożami i mięsem znowu trafić do organizmu – wyjaśnia ekspert.

Tymczasem to właśnie estrogeny są jednym podstawowych czynników zaburzających męską płodność. Ryzyko stwarzają także fitoestrogeny znajdujące się w roślinach, takich jak soja. Kolejne ryzyko dla męskiej płodności stwarzają związki chemiczne stosowane w procesach produkcyjnych kosmetyków czy tworzyw sztucznych.

– Weźmy na przykład popularne butelki typu PET czy plastik w komórkach i samochodach. Te produkty zawierają tzw. plastyfikatory, które sprawiają, że tworzywo staje się miękkie. Te wszystkie związki zaburzają funkcje hormonalne, wszak plastik jest obecny w każdej sferze życia – mówi specjalista z Artemidy.

Dodaje, że – zgodnie z przepisami Unii Europejskiej – każdego roku wyznaczane są związki i substancje chemiczne, które muszą zostać wycofane z obrotu. To jednak nie zmienia sytuacji na lepsze.

– Rocznie eliminuje się dwie, może trzy tego typu substancje, podczas gdy w Chinach na rynek trafia ich około stu – zaznacza ekspert.

POLECAMY TAKŻE: Jedzenie na wynos przyczyną niepłodności? Naukowcy biją na alarm

Otyłość i używki a męska płodność

Zaburzenia męskiej płodności wynikają też z tego, że coraz więcej panów boryka się z otyłością, a tkanka tłuszczowa zawiera w sobie bardzo duże ilości estrogenów. Badania dowiodły niejednokrotnie, że dla wspomożenia płodności warto przejść na dietę śródziemnomorską oraz włączyć do jadłospisu dużą ilość nieprzetworzonych warzyw i owoców.

CZYTAJ TEŻ: Dieta śródziemnomorska: sposób na długowieczność i większe szanse in vitro

Niezbędne jest też odstawienie używek.

– Bombami obniżającymi męską płodność są nikotyna i wszystkie substancje smoliste. Są kraje na świecie, w których palacze mają ograniczony lub wręcz zerowy dostęp do zabiegów in vitro – zauważa dr Jan Domitrz.

Negatywnie na męską płodność wpływa również alkohol spożywany zbyt często i w nadmiernych ilościach.

– Oczywiście cały czas obracamy się w świecie statystyk, ponieważ każdemu z nas w tym momencie nasuwa się myśl o środowiskach patologicznych, gdzie królują używki, a pary na brak potomstwa narzekać nie mogą – zauważa Jan Domitrz.

Lekarz podkreśla, że wyjście z nałogów nie daje gwarancji, że mężczyzna zostanie ojcem. Szanse te można jednak zwiększyć, stosując odpowiednią suplementację.

Źródło: inf. prasowa

POLECAMY TAKŻE: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.