Przejdź do treści

Zdąży z zamrożeniem jajeczek przed chemioterapią dzięki publicznej zbiórce pieniędzy!

Screen/pomagam.pl – Adrianna Matel

Chora na raka 26-latka zbiera pieniądze na pobranie komórek jajowych jeszcze przed chemioterapią. W ciągu kilku dni prowadzona publiczna zbiórka pieniędzy zakończyła się sukcesem! Ale to jeszcze nie koniec historii…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Historia Adrianny wzruszyła darczyńców

Adrianna ma 26 lat. Jeszcze do niedawna była szczęśliwa, miała uporządkowane życie. Razem z narzeczonym Marcinem planowali ślub i założenie rodziny. Terminy zarezerwowane, zaliczki do usługodawców wpłacone. Niestety, pod koniec wakacji – po miesiącu spędzonym na oddziale onkologii – jej życie wywróciło się do góry nogami. Zdiagnozowano u niej złośliwy nowotwór układu limfatycznego – chłoniak Hodgkina.

Po diagnozie Adrianna została zwolniona z pracy, a leczenie, któremu musi się poddać niesie duże prawdopodobieństwo niepłodności. Jedyną szansą na posiadanie w przyszłości dzieci jest wykonanie zabiegu in vitro.

Adrianna do końca września, przed październikową chemioterapią, musi poddać się temu zabiegowi. Niestety, jego koszt przerasta możliwości finansowe rodziny. Adriana prowadzi zbiórkę na Pomagam.pl, z której środki przeznaczy na opłacenie kosztów zabiegu.

– Nasze pragnienie dziecka jest tak silne, że nie byłabym w stanie spokojnie podejść do chemioterapii wiedząc, że może mi odebrać marzenie o dziecku – mówi o swoim emocjach Adrianna Matel.

Pisaliśmy o tym tutaj: Zbierają pieniądze na in vitro – dramatyczne apele młodych kobiet w sieci

 

In vitro było jedyną szansą na dziecko

Skutkiem chemioterapii często jest niepłodność. Adrianna Matel zdecydowała się na pobranie komórek jajowych przed wyniszczającym leczeniem, zapłodnienie ich i zamrożenie. Ten zabieg daje jej szansę, że zostanie mamą. Potrzebowała na ten cel 15 tys. zł. Na swoim profilu na Facebooku i na Pomagam.pl zamieściła dramatyczny apel z prośbą o pomoc. Walczyła z czasem.

– W momencie oczekiwania na wynik histopatologii (prawie cały sierpień) poszukiwałam już kliniki – opowiada Adrianna Matel. – Dowiedziałam się również wtedy o kosztach pobrania komórek jajowych, na które nie ukrywam, nie byłam przygotowana finansowo. Sama, nie byłabym w stanie uzbierać takiej kwoty.

Zbiórka na in vitro: wpłacali znajomi, ale i zupełnie obcy ludzie

Na koncie w ciągu kilku dni uzbierało się 18 tys. 129 zł, to wpłaty od 173 osób. Największa kwota – pięć tysięcy złotych wpłynęła i spowodowała, że zbiórka zakończona została sukcesem.

Jestem wzruszona i zszokowana, dziękuję z całego serca. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli – napisała na swoim profilu na facebooku Adrianna.

Anonimowy darczyńca wpłacił 5 tys. zł., koledzy z pracy męża 1 tys. 451 zł, a koleżanka 400 zł.

Komórki będą zamrożone, ale okazuje się, że to jeszcze nie koniec dramatycznej historii młodej dziewczyny!

– Generalnie nie wierzyłam za bardzo w moc tej zbiórki i wpisałam kwotę do uzbierania jako dość przybliżony koszt – bo taka była wówczas moja wiedza na ten temat – opowiada Adrianna Matel. – Nie wiem, czy nie będę zmuszona zwrócić się o pomoc ponownie, bo okazuje się, że koszty całościowe mogą być znacznie większe.

Adrianna na dniach zaczyna kurację hormonalną trwającą 7 dni. W ostatnim dniu kuracji przejdzie zabieg pobrania komórek.

– Obecnie czekam również na wynik badania PET, abym mogła w ogóle rozpocząć chemioterapię. Terminy się w miarę pokrywają i mogę pozwolić sobie na wykonanie tego zabiegu – dodaje 26-latka. Gdybym musiała czekać do następnego cyklu pewnie lekarze radziliby mi odpuścić. Planowaliśmy z narzeczonym dziecko zaraz po ślubie. Bardzo go pragniemy oboje. Więc postanowiłam spróbować zawalczyć o nasze szczęście, nie chcę odpuścić…

 

POLECAMY:

Chemioterapia, która przywraca szanse na dziecko

In vitro – 9 rzeczy, których prawdopodobnie o nich nie wiesz

Tu znajdziesz najnowszy numer magazyny Chcemy być rodzicami 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Choć była niepłodna, urodziła siedmioraczki. Historia tej rodziny przypomina filmowy scenariusz

siedmioraczki
fot. Pixabay

Nauczycielka angielskiego marzyła z mężem o dużej rodzinie. Kiedy okazało się, że jest niepłodna, postanowiła rozpocząć leczenie. Efekty pojawiły się szybko i niedługo potem kobieta urodziła… siedmioraczki! O tym wydarzeniu mówili wszyscy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Patricia Frustaci w 1985 roku jako pierwsza kobieta w Stanach Zjednoczonych urodziła żywe siedmioraczki.

Patricia i jej mąż Sam od lat walczyli z niepłodnością. W marcu 1984 roku, dzięki kuracji lekiem o nazwie Pergonal, kobieta urodziła chłopca Josepha. Małżeństwo pragnęło powiększyć rodzinę, więc kobieta kontynuowała leczenie i w grudniu tego samego roku zaszła w ciążę ponownie.

Zobacz także: Rok po poronieniu urodziła sześcioraczki

Leczenie niepłodności i siedmioraczki

Podczas badania USG okazało się, że kobieta spodziewa się siedmioraczków. Ginekolog zaproponował Patricii kilka rozwiązań, w tym aborcję. Rodzina Frustaci należała jednak do grona wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którzy sprzeciwiają się usuwaniu ciąży. Wyznawców tego ruchu potocznie nazywa się mormonami.

– Zgodnie z zasadami naszej religii i ze względu na walkę o posiadanie dzieci, ta opcja nie wchodziła po prostu w grę – mówiła w 1985 roku Patricia w wywiadzie z „New York Times”.

21 maja 1985, 12 tygodni przed czasem, na świat przyszło siedmioro dzieci państwa Frustaci- czterech chłopców i trzy dziewczynki. Niestety siódma córeczka mieniem Christina urodziła się martwa.

Pozostała szóstka dzieci miała problemy z sercem, żółtaczkę i cierpiała na zespół zaburzeń oddychania noworodka. Dzieci zostały przewiezione na intensywną terapię, gdzie zespół lekarzy walczył o ich życie. Niestety pomimo wysiłku neonatologów, jedno z dzieci zmarło.

W ciągu krótkiego czasu przy życiu pozostała tylko trójka dzieci – Stephen, Richard i Patricia. Córka Bonnie i synek James zmarli. Maluchy, ze względu na ciężki stan zdrowia, wymagały niemal bezustannej opieki.

Zobacz także: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Rodzina pozywa klinikę leczenia niepłodności

W październiku 1985 roku małżeństwo pozwało klinikę leczenia niepłodności Tyler Medical Clinic w Los Angeles, w której leczyła się Frustaci oraz dr Jaroslava Marika, którego oskarża się o popełnienie błędu lekarskiego.

Rodzina zarzuca, że Frustaci nie była odpowiednio monitorowana we wczesnym etapie ciąży i że dawka Pergonalu, którą otrzymała, była za wysoka.

Sprawa została rozstrzygnięta w 1990 roku. Każde z ocalałych siedmioraczków otrzymało jednorazowo 450 tys. dolarów oraz comiesięczną zapomogę na leczenie.

Problemy nie zniechęciły jednak pary do dalszego powiększania rodziny. W 1990 za sprawą kolejnych terapii Patricia urodziła zdrowe bliźnięta Jordana i Jaclyn.

Po urodzeniu siedmioraczków niektóre media krytycznie wypowiadały się o rodzinie Frustaci.

Jeżeli jest jedno dziecko, to świetnie. Bliźnięta są akceptowalne. Więcej dzieci to już zła medycyna – mówił w 1985 roku na łamach „The Miami Herald” dr Heather Irwin.

Zobacz także: Kontrowersyjny eksperyment na rozdzielonych trojaczkach. Poznaj niezwykłą historię braci

Co teraz dzieje się z rodziną Frustaci?

W połowie lat 90. Patricia i Sam rozwiedli się. Mężczyzna cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Troje z ocalałych siedmioraczków żyje do dziś i ma się dobrze. Patti wyszła za mąż i ma dwoje dzieci.

10 lutego 2018 roku świat obiegła wiadomość o śmierci matki siedmioraczków. Patricia Frustaci zmarła w wieku 63 lat. Przyczyną zgonu były powikłania związane ze zwłóknieniem płuc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: New York Times

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

WOŚP wesprze dziecięcą psychiatrię. „Oddziały wyglądają, jakby zatrzymały się w czasie”

Jurek Owsiak na tle plakatu finału WOŚP /Ilustracja do tekstu: WOŚP wesprze oddziały psychiatryczne dla dzieci
Fot.: WOŚP

Środki z tegorocznej zbiórki 1% podatku na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zostaną przeznaczone na podwyższenie standardów opieki na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży – zdecydował Zarząd Fundacji WOŚP.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zarząd Fundacji WOŚP argumentuje swoją decyzję ogromną potrzebą dofinansowania tego obszaru służby zdrowia. Zwraca uwagę na niską wycenę procedur, zbyt małą liczbę wykwalifikowanego personelu, złą organizację pracy oraz brak sprzętu do diagnostyki, a nawet tak podstawowego wyposażenia szpitalnych sal, jak łóżka czy szafki.

– Jest to podobny problem, z jakim zetknęliśmy się, kiedy zaczynaliśmy wspierać polską geriatrię – mówi Jerzy Owsiak, prezes zarządu WOŚP.

WOŚP: Dziecięca psychiatria wymaga doinwestowania

Stan opieki psychiatrycznej nad dziećmi w Polsce był w ostatnich latach tematem licznych i często dramatycznych wystąpień Rzecznika Praw Dziecka. Kierowano je do wszystkich ministrów zdrowia – niezależnie od ich opcji politycznej. Jurek Owsiak zauważa, że dzisiejsze oddziały psychiatrii dziecięcej wyglądają tak, jakby wiele lat temu zatrzymały się w czasie.

Tymczasem pacjentami oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży są osoby wymagające nie tylko specjalistycznej pomocy, ale też odpowiednich, bezpiecznych warunków. To młode osoby zmagające się z depresją, zaburzeniami zachowania, zaburzeniami więzi, nadpobudliwością oraz te, które mają za sobą próby samobójcze.

– Orkiestra wielu systemowych problemów nie rozwiąże, ale możemy pomóc polskiemu państwu w tym, co robimy najlepiej, czyli w zakupie sprzętu – podkreśla  prezes zarządu WOŚP.

Chodzi głównie o podstawowy sprzęt medyczny, ale jeśli wystarczy środków, Fundacja wesprze też bardziej zaawansowane formy leczenia.

– W sferze marzeń jest nowoczesny sprzęt do zaawansowanych działań terapeutycznych, rehabilitacji, wsparcia rozwoju motoryki czy do pracy nad kontrolą emocji – mówi Lidia Niedźwiedzka-Owsiak, członek zarządu i dyrektor ds. medycznych WOŚP.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zbiera 1% podatku od 2004 r. W 2017 prowadziła zbiórkę na rzecz wsparcia stacjonarnych i domowych hospicjów dziecięcych w Polsce. Udało jej się wówczas zgromadzić 7,39 mln zł.

POLECAMY TEŻ: Depresja w ciąży i jej konsekwencje dla dziecka. Naukowcy doszli do zaskakujących wniosków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Maja Ostaszewska: wierzy w cud in vitro, boi się stygmatyzacji kobiet po poronieniach. „Musimy być solidarne”

Zdjęcie Mai Ostaszewskiej z serialu "Diagnoza" /Ilustracja do tekstu: Maja Ostaszewska o in vitro: to cud
Fot.: mat. prasowe TVN

Aktywiści anti-choice częstą szafują słowem „cud”. A przecież dla osób, które nie mogą mieć dzieci, in vitro może być swego rodzaju cudem – mówi Maja Ostaszewska, aktorka filmowa i teatralna, odtwórczyni głównej roli w serialu „Diagnoza”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas wywiadu, który opublikował magazyn „Wysokie Obcasy”, Maja Ostaszewski wyraziła głębokie zaniepokojenie próbami zaostrzenia ustawy regulującej warunki przerywania ciąży. Podkreśliła, że w sytuacji, gdy płód ma nieodwracalne, ciężkie wady, zakaz aborcji jest łamaniem praw człowieka oraz prostą drogą do zastraszenia i zniewolenia kobiet.

– Tak patologiczna ciąża i poród zawsze są zagrożeniem zdrowia i życia kobiety. W  wielu takich wypadkach dochodzi do samoistnego poronienia. Sztuczne podtrzymywanie takich ciąż to torturowanie fizyczne, ale i psychiczne. Taka sytuacja może wywołać depresję, stany psychotyczne – zaznaczyła w rozmowie z dziennikarką „Wysokich Obcasów”.

„Nie ma we mnie zgody na upokarzanie kobiet po poronieniu”

Aktorka zauważyła też, że planowana zmiana regulacji prawnych przyniesie skutek odwrotny od zamierzonego – sprawi, że kobiety będą bały się zachodzić w ciążę. Ponadto poronienie stanie się dla nich jeszcze większą traumą.

– Przy tak ostrym prawie kobiety, które poroniły, mogą być stygmatyzowane, oskarżane o nielegalną aborcję – alarmuje.

Aktorka podzieliła się też z czytelniczkami własnym doświadczeniem zagrożonej ciąży. – Przez pół roku leżałam, walczyliśmy o każdy dzień. To był dramatyczny moment. Bardzo trudny psychicznie. W moim i mojej córeczki przypadku wszystko dobrze się skończyło, ale kiedy  pomyślę, że jakaś kobieta w podobnej sytuacji roni i że do tego jej cierpienia dokładane jest jeszcze oskarżanie, przesłuchiwanie, dodatkowe badania, upokorzenie zamiast wsparcia i zrozumienia, nie ma we mnie na to zgody – podkreśla.

Maja Ostaszewska o in vitro: „to też cud”

Maja Ostaszewska przyznała, że podczas zagranicznych podróży często słyszy od kobiet, że choć same nie potrafiłyby poddać się aborcji, są za prawem wyboru dla innych.

– I ja to podkreślam za każdym razem – te prawa, o które walczymy, niczego nie nakazują. Nawet jeżeli ciąża jest wynikiem gwałtu, nawet, gdy płód ma poważne wady, liberalne prawo niczego przecież nie nakazuje. Daje prawo wyboru – mówi w rozmowie z dziennikarką „Wysokich Obcasów”.

Dodaje, że wybór ten dotyczy nie tylko aborcji, ale również procedury in vitro, często krytykowanej przez środowiska prawicowe.

– Jeśli się nie chce, nie trzeba z niego korzystać. Ale jakim prawem broni się innym tej możliwości? Aktywiści anti-choice częstą szafują słowem „cud”. A przecież dla osób, które nie mogą mieć dzieci, in vitro może być swego rodzaju cudem – cudem nauki. Tak jak np. przeszczep serca.

„Musimy być zdeterminowane i stanowcze”

Podczas rozmowy aktorka namawiała wszystkie czytelniczki do udziału w piątkowym proteście, który ma zapobiec wprowadzeniu szkodliwych i niebezpiecznych zmian w ustawie o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

– Ja będę. W piątek rano kręcę dwie sceny do serialu „Diagnoza” w Rybniku, a potem wsiadam w pociąg i jadę #nawarszawę – mówi. – W  tamten pamiętny czarny poniedziałek 2016 roku udało nam się zatrzymać projekt Ordo Iuris, dziś musimy być równie zdeterminowane i stanowcze. Musimy być solidarne – dodaje.

Źródło: wysokieobcasy.pl

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Żeby życie było bezpieczne… – jakie szanse dają komórki macierzyste?

Fot. Fotolia

Współczesna medycyna daje coraz większe szanse na wygraną z chorobami, które dotąd brzmiały jak wyrok. Znaczący udział w powrocie do zdrowia dają wielu ludziom komórki macierzyste. Czym są, w leczeniu jakich chorób można je wykorzystać, jak wygląda ich pobranie i przechowywanie? 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obecnie najbardziej znanym źródłem komórek macierzystych jest szpik. Współcześnie, coraz częściej wykorzystuje się również komórki pobrane z tłuszczu, a także krwi pępowinowej oraz łożyskowej, czego dokonuje m.in. warszawski Bank Komórek Macierzystych nOvum. Komórki macierzyste są pierwotnymi komórkami ludzkiego organizmu i to właśnie z nich rozwijają się wszystkie części naszego organizmu – od skóry, po nerwy i wszelkie wewnętrzne organy.  Wiedza na ten temat jest upowszechniana i dlatego coraz częściej rodzice decydują się na zabezpieczenie komórek macierzystych odzyskanych z krwi pępowinowej nowo narodzonego dziecka. Taka możliwość zdarzy się tylko raz w życiu ich dziecka, kiedy bezpośrednio po porodzie pępowinę i łożysko można zutylizować jako odpad, albo… odzyskać z nich życiodajne komórki!

Wszystko w człowieku zaczyna się od komórek…

To właśnie z komórek macierzystych powstają inne komórki. Zarówno te krążące we krwi – krwinki czerwone, białe, płytki krwi i limfocyty – jak i komórki, z których zbudowana jest np. tkanka kostna, czy mięśniowa. Komórki macierzyste różnią się między sobą ze względu na zdolność do różnicowania do bardziej wyspecjalizowanych komórek, a wynika to z faktu , iż są to komórki multipotecjalne, czyli komórki ukierunkowane, mające zdolność do wytworzenia całej tkanki. W bankach krwi pępowinowej przechowywane są zarówno komórki krwiotwórcze jak i mezenchymalne, czyli te dające początek tkankom. Obydwa rodzaje powstają jeszcze w życiu płodowym i fakt, że zachowują swój potencjał jest niezwykłe i wyjątkowe!

Jakie choroby można leczyć z zastosowaniem komórek macierzystych?

Komórki macierzyste mogą być wykorzystywane w przeszczepach krwiotwórczych, głównie w chorobach onkologicznych oraz chorobach układu krwionośnego, jak:

  • ostre białaczki;
  • zespół mielodysplastyczny;
  • choroby spowodowane defektem komórki macierzystej;
  • zespoły mieloproliferacyjne;
  • zespoły rozrostowe układu chłonnego;
  • choroby fagocytów;
  • choroby związane z zaburzeniami spichrzania w liposomach
  • inne nowotwory złośliwe;
  • histiocytozy;
  • dziedziczne nieprawidłowości krwinek czerwonych;
  • wrodzone (dziedziczne) zaburzenia układu odpornościowego;
  • inne choroby dziedziczne, np. hipoplazja chrząstek i włosów, czy osteopetroza;
  • nieprawidłowości płytek krwi;
  • nieprawidłowości komórek plazmatycznych, i około 100  innych chorób.

Lista ta wciąż się wydłuża i cały czas, w wielu laboratoriach naukowych  na świecie trwają badania nad kolejnymi zastosowaniami.

Niezwykle interesujące jest wykorzystanie komórek w medycynie regeneracyjnej. Jest to stosunkowo młoda lecz dynamicznie rozwijająca się dziedzina, która specjalizuje się  w  przywracaniu  prawidłowego funkcjonowania zniszczonych organów: serca, układu nerwowego, skóry, rogówki oka, mózgu i innych – mówi mgr Beata Lenart, specjalista zdrowia publicznego z BKM nOvum.

CZYTAJ TEŻ: Promocja Wielkanocna w BKM nOvum

Są już pierwsze doniesienia na temat wykorzystania komórek macierzystych w leczeniu cukrzycy, regeneracji pozawałowych blizn mięśnia sercowego, czy regeneracji tkanki nerwowej w dziecięcym porażeniu mózgowym. W Australii zespół naukowców podjął pierwsze, dające obiecujące wyniki próby podania komórek macierzystych pacjentom po wylewach, w celu minimalizowania następstw wylewu. W Polsce trwa projekt badawczy nad wykorzystaniem komórek w terapii stwardnienia zanikowego bocznego (SLA) a wyniki są obiecujcie. Prace naukowe w niedalekiej przyszłości dają realne szanse na wyleczenie  coraz większej liczby chorób, które były do tej pory uważane za nieuleczalne. W światowych publikacjach medycznych znajduje się coraz więcej doniesień o skutecznych zastosowaniach klinicznych. Zastosowania mają miejsce również w Polsce, między innymi na oddziale neonatologicznym gdzie podane były w celu poprawy ogólnego dobrostanu wcześniaków.

Krew pępowinowa czy komórki pobrane w inny sposób?

Nawiązując do wspomnianych już wcześniej źródeł komórek macierzystych, warto zastanowić się, jakie pojawiają się różnice. Chociaż zastosowanie komórek jest podobne bez względu na ich pochodzenia, to eksperci podkreślają korzyści wynikające z zastosowania komórek pobranych okołoporodowo. Te komórki są bowiem młodsze oraz mają większy potencjał do  różnicowania się w inne typy komórek. Dzięki temu mają większą zdolność do namnażania się po przeszczepie i lepszego sprostania potrzebom pacjenta. Jednym z najważniejszych argumentów, jest fakt, że własne, zamrożone komórki nigdy nie będą odrzucone po przeszczepie, jak to może zdarzyć się w przypadku komórek od dawcy. Poza tym, szukanie dawców jest czasochłonne i nie gwa­rantuje powodzenia. Dodatkowo, przechowywanie depozytu komórek może zapewnić bezpieczeństwo najbliż­szej rodzinie – komórki macierzyste mogą być wykorzystywane w przeszczepach ro­dzinnych, ze znacznie większym prawdopo­dobieństwem dobrania wystarczającej zgod­ności tkankowej, niż w przypadku komórek macierzystych pochodzących od dawców niespokrewnionych.

To ważna informacja, zwłaszcza wobec obecnej oferowanej przez BKM nOvum możliwości podziału depozytu komórek na nawet 10 niezależnych komór mrożeniowych! Zawartość każdej z nich może być wykorzystana samodzielnie, bez naruszenia pozostałej części depozytu. Porcje mogą być łączone ze sobą w dowolnych ilościach, wykorzystane jednocześnie lub kolejno, w zależności od rodzaju przeszczepu.

Jak pobierane są komórki z krwi pępowinowej?

Sam proces pobrania krwi z pępowiny i łożyska jest relatywnie prosty i nie niesie żadnego dyskomfortu ani dla mamy, ani dla noworodka. Krew pobierana jest z odciętej pępowiny i wydalonego łożyska, czyli na etapie kiedy krew nie jest już przetaczana nowo narodzonemu dziecku. Jak wiemy, każdy poród kończy się przecięciem pępowiny i wydaleniem łożyska. Samo pobranie, wykonane przez przeszkoloną położną trwa kilka minut i w żaden sposób  nie zakłóca pierwszych chwil macierzyństwa. Pobrania można dokonać zarówno podczas fizjologicznego porodu jak i podczas cesarskiego ciecia. Krew pobrana do zestawu, który rodzice otrzymują przed porodem trafia do laboratorium gdzie jest badana i przygotowywana do zamrożenia.

Jak przechowywane są komórki macierzyste?

Zestaw pobraniowy przewożony jest do laboratorium BKM nOvum. Dalsza preparatyka jest prowadzona w zamkniętym systemie jałowym, co zapobiega zakażeniu materiału podczas jego obróbki i przygotowania do zamrożenia. Krew badana jest pod kątem ilościowym i jakościowym (objętość, liczba komórek, posiew mikrobiologiczny). Następnie jest umieszczana w pojemnikach mrożeniowych w 1, 2, 5 lub nawet 10 porcjach. Ostatecznie depozyt, oznaczony niepowtarzalnym numerem ISBT 128 zgodnie z międzynarodowym standardem znakowania i identyfikacji krwi, komórek i tkanek  jest zamrażany do temperatury około -190ºC i umieszczany w kriostacie wypełnionym ciekłym azotem.

Współcześnie komórki macierzyste, mają taki potencjał zastosowania, że wszyscy rodzice powinni rozważyć pobranie i przechowywanie krwi pępowinowej. Moment narodzin upragnionego dziecka może być wtedy nie tylko pięknym początkiem, ale i przygotowaniem „polisy biologicznej” na dalsze życie”– dodaje mówi Beata Lenart, z BKM nOvum.

POLECAMY: Joanna Koroniewska oddała krew pępowinową

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.