Przejdź do treści

Ustawa o in vitro do Trybunału Konstytucyjnego!

143611-r0-620.jpg

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy o in vitro. Chce, aby „singielki” i kobiety pozostające w związkach homoseksualnych mogły wykorzystać swoje zamrożone zarodki. Ustawa, która wejdzie w życie 1 listopada pozbawia ich tego prawa.

Za 10 dni zacznie obowiązywać ustawa o leczeniu niepłodności. Wiele kwestii wciąż budzi kontrowersje i wątpliwości specjalistów. Ustawa ma nie tyle, co nie refundować, ale zabraniać korzystania z in vitro kobietom, które nie pozostają w stałym pożyciu lub związku małżeńskim. Co więcej, ustawodawca nie przewidział żadnych przepisów przejściowych, które chroniłyby interesy samotnych pacjentek ośrodków leczenia niepłodności.

Rzecznik Praw Obywatelskich przygotowuje w tej sprawie wniosek do Trybunału Konstyucyjnego. – Status zarodków i prawo tych kobiet do dysponowania zarodkami są regulowane umową cywilnoprawną zawartą z daną kliniką. Problem leży w tym, że ustawa zawiera przepisy nakładające odpowiedzialność karną na osoby, które postąpią z zarodkami wbrew regulacjom ustawy. Wniosek do TK będzie miał na celu umożliwienie kobietom kontynuowania umów, które zawarły przed wejściem w życie ustawy. Planujemy go złożyć przed 1 listopada – powiedział w rozmowie z Gazetą Wyborczą RPO Adam Bodnar.

Jak teraz mają wybór singielki i lesbijki? Niewielki. – Pozostaną w stanie zawieszenia- będą mrożone przez 20 lat, po czym zostaną obligatoryjnie przekazane do adopcji przez pary heteroseksualne. Singielki mogą się ich również wcześniej zrzec na rzecz innych par lub wywieźć poza granice Polski na własny koszt i za pośrednictwem klinik.  Sęk w tym, że nie chcą tego robić: są to kobiety, które często mają już dzieci urodzone dzięki in vitro i jest to rodzeństwo genetyczne tych zamrożonych zarodków. Zmuszanie tej grupy kobiet do zrzeczenia się zamrożonych zarodków łamie nam dwa powyżej opisane konwencje jak również narusza prawo rodzeństwa do posiadania rodzeństwa (ten aspekt nie został w ogóle podniesiony w debacie, choć w prawie adopcyjnym przyjęto zasadę zakazu rozdzielania rodzeństw). Ponadto są to kobiety, które zapłaciły z własnej kieszeni za in vitro (refundacja nie dotyczyła i nie dotyczy kobiet samotnych, podchodziły one do pełnopłatnych procedur), a teraz nie mogą ani wrócić po swoje zarodki, zaś jeśli będą chciały je wywieźć z Polski będą musiały ponieść dodatkowe i bardzo duże koszty: podróży, leczenia w innym kraju, urlopu zdrowotnego na tę rzecz – tłumaczą w wywiadzie z nami liderzy Partii Razem.

Jednak wielu specjalistów ma poważne wątpliwości, co do określenia podmiotu ustawy. Ustawa określa definicję biorczyni jako kobiety poddanej określonej procedurze. Dalej wymienia również warunki, które biorczyni musi spełniać. Jedynym z nich rzeczywiście jest zgoda na poddanie się procedurze in vitro mężczyzny, z którym pozostaje w związku małżeńskim lub w stałym pożyciu. A więc, ustawa przewiduje, że taka zgodna jest wymagana jedynie w przypadku, gdy kobieta pozostaje w wspólnym pożyciu lub związku małżeńskim.

– Dla każdego prawnika jest oczywiste, że jeżeli biorczynią może być osoba pozostająca w związku małżeńskim oraz osoba pozostająca we wspólnym pożyciu, a także każdy inny człowiek to jeżeli dana osoba nie pozostaje w takim związku to tej zgody nie potrzebuje – tłumaczy dr nauk prawnych, Joanna Koronkiewicz.
 
Wątpliwości te rozwiewa Ministerstwo Zdrowia,przystąpienie w Polsce do procedury zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) będzie możliwe tylko w sytuacji leczenia pary – mężczyzny i kobiety, którzy wspólnie zadeklarują pełną odpowiedzialność za przyszłe dziecko, zobowiązując się do przyjęcia na siebie roli rodzica z chwilą urodzenia dziecka (ustawa nie przesądza o stosunkach prawnych łączących leczoną parę). Wyjątkiem od tej zasady jest jedynie śmierć jednego z partnerów, która nastąpi po utworzeniu zarodków – wówczas możliwe jest wykorzystanie przez wdowę utworzonych wspólnych zarodków.” – pisze resort w odpowiedzi na nasze pytanie odnośnie sytuacji samotnych kobiet.

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Szukasz metody, by zajść w ciążę? A słyszałaś o refleksologii?

sekuła

Łatwo powiedzieć – naciskaj dla płodności. Ale czy refleksologia naprawdę ma wpływ na zajście w ciążę? Najlepszym przykładem, że to prawda, jest nasza autorka, Beata Sekuła.

Podjęliśmy starania o dziecko, kiedy miałam 36 lat, a mój partner 40. Mój ginekolog określał nas już wówczas mianem starych rodziców, a nasze szanse oceniał bardzo słabo nie tylko z powodu wieku, ale także moich wątpliwych „warunków macicznych” . Kilka lat wcześniej przeszłam operację konizacji szyjki macicy, po tym jak rozpoznano u mnie CIN 3, czyli dość zaawansowane stadium raka.

Wbrew statystykom

W opinii lekarza miałam mieć zatem trudności z zapłodnieniem i właściwym zagnieżdżeniem się zarodka, groziło mi poronienie albo wręcz ich seria, a w najlepszym razie, gdyby jednak przypadkiem udało mi się zajść w ciążę, wsparciem dla mojej szyjki macicy miał być szew i spędzenie reszty błogosławionego stanu w pozycji leżącej. Pojawiła się też opcja in vitro.

Nie uwierzyliśmy lekarzowi na słowo. Statystyki nas nie interesowały. Nie przestraszyły nas ani fakty anatomiczno-fizjologiczne, ani nasze pesele. Ba, nawet jatrogenny (czyli taki, który ma szkodliwy wpływ na nasz stan fizyczny, emocjonalny i umysłowy) opis naszej przyszłości nie odwiódł nas od chęci bycia rodzicami.
Lekarz nie odebrał nam nadziei, bo jako dojrzali ludzie mieliśmy już świadomość, że na tyle siebie znamy, na ile nas sprawdzono, a „robieniem dzieci” jeszcze się nie zajmowaliśmy.

Już wtedy, czyli 10 lat temu, z powodzeniem zajmowałam się refleksologią i koncepcją holistycznego podejścia do zdrowia, a mój partner nie „żegnał się”, gdy słuchał o moich planach naturalnego przygotowania nas obojga do ciąży.

Do tej pory ubolewam, że niezwykle rzadko na osoby starające się o dzieci patrzy się holistycznie i uwzględnia fakt, iż nasze organizmy dysponują własnymi zasobami do regeneracji oraz regulacji i w efekcie – do samouzdrawiania.

Spojrzeć holistycznie
Wbrew wszelkim diagnozom zaszliśmy w ciążę przy próbach w drugim cyklu!

Pomiędzy pierwszym a drugim cyklem żyliśmy w rozłące przez kilka miesięcy. Ja w Polsce, on za oceanem. Pierwsze starania były bardzo spontaniczne i miały udowodnić, że mój lekarz nie miał racji, a my mu dopiero pokażemy! Nie udało się, ale nie osłabiło to naszej woli ani motywacji. Sprawdziliśmy tylko, że intencja w stylu „ja wam pokażę” nie działa.

Oboje postanowiliśmy przygotować się za pomocą refleksologii, diety oczyszczającej i dżemu pełnego antyoksydantów. Drugą próbę zajścia w ciążę podjęliśmy, kiedy byłam lżejsza o 5 kilo, pełna wigoru po refleksologii twarzy i z genialnymi wynikami hemoglobiny i żelaza. Lżejszy i silniejszy był też przyszły tata. Oboje byliśmy nie tylko widocznie szczuplejsi, ale „odświeżeni” fizycznie i emocjonalnie, zrelaksowani i w optymistycznych nastrojach. Zniknęło też gdzieś „parcie” na ciążę.

Pola urodziła się zdrowa i o czasie. Moja ciąża rozwijała się bezproblemowo, choć z typowymi dolegliwościami. Miałam tylko ciężki poród, bo blizna po konizacji szyjki macicy trzymała ciążę lepiej niż szew, ale to już inna historia…

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Matkowanie matkom: „Laurka, kwiatek i przedstawienie są wspaniałe, ale matka musi o siebie dbać”

matkowanie matkom

Kiedy rodzi się dziecko, zostaje ono natychmiast objęte całodobową opieką. Siedem dni w tygodniu, trzysta sześćdziesiąt dni w roku. To oczywiste. Dziecko bez opieki nie przeżyje, jego los jest więc całkowicie zależny od dobrej woli i zaangażowania opiekunów. Zwykle tym opiekunem jest matka, która nierzadko łączy opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową (na cały lub część etatu) oraz opieką nad starzejącymi się rodzicami.

Zaopiekować się matką

Donald Winnicott mówił, że nie ma czegoś takiego jak niemowlę. To znaczy, że niemowlę zawsze istnieje w relacji z drugą osobą. Zwracał jednak również uwagę na to, że podobnie jak niemowlę, także matka musi zostać objęta odpowiednią opieką i uzyskać wsparcie. Zwykle zapewnia je ojciec dziecka, ale również system opieki społecznej. Niekoniecznie należy wskazywać jeden słuszny model opieki, jaki otrzymuje matka. Chodzi raczej o to, żeby miała w sobie przestrzeń, by pomieścić bardzo silne emocje dziecka i jego wymagania. Żeby mogła zaakceptować zmiany, jakie nastąpiły w jej życiu.

Winnicott zauważył więc, że niemowlęctwo to czas szczególny dla dziecka, ale w nie mniejszym stopniu dla matki. Teza ta może budzić zdziwienie dziś, w czasach, kiedy kobiety zaczynają korzystać z ciężko wypracowanej niezależności, szans na rozwój osobisty i zawodowy, siły i odporności. Ale właśnie może dlatego warto przypominać, że matka maleńkiego dziecka, niezależnie od tego, jak dobre ma wykształcenie, jak wiele osiągnęła i jak dobrze radziła sobie dotąd w trudnych sytuacjach, jest w szczególnej sytuacji. I jeśli ma się spełnić w swojej nowej roli, jeśli ma z niej czerpać radość i przyjemność i jeśli wreszcie jej dziecko ma otrzymać odpowiednią opiekę, musi ona otrzymywać regularne wsparcie.

Dwa światy

Kobiety sukcesu, kobiety które uzyskały dzięki swojej ciężkiej pracy bardzo dobre wykształcenie, są w szczególnie trudnej sytuacji, ponieważ nieustannie mylimy inteligencję z dobrostanem psychicznym. Wydaje się nam powszechnie, że człowiek inteligentny rozumie przecież to, co się z nim dzieje, potrafi znaleźć odpowiednie źródła i pomóc sobie. Inteligencję i świadomość, że dotychczas było się kobietą sukcesu trudno pogodzić się z tym, że codzienność z niemowlęciem może być doświadczeniem ekstremalnym i skutkować poważnymi trudnościami emocjonalnymi.

Trudno również zaakceptować, a nawet zauważyć, że opieka nad maleńkim dzieckiem połączona z pracą zawodową jest ogromnym obciążeniem. Kobiety potrzebowały wielu dziesięcioleci, żeby znaleźć w miejscu, w którym mogą się swobodnie rozwijać zawodowo. Chętnie więc z tego korzystają, ale jednocześnie niewątpliwe jest oczekiwanie społeczne, żeby kobieta szybko wróciła do pracy. Jednocześnie ma być idealną matką i pracownicą. Bardzo trudno to wszystko pogodzić.

Badania internetowe przeprowadzone w 2015 na grupie ponad 2000, zwykle dobrze wykształconych młodych matek dały interesujące wnioski. Badacze zidentyfikowali cztery zasadnicze przekonania, które pomagały matkom osadzić się w nowej roli: poczucie bycia bezwarunkowo kochaną, otrzymanie wsparcia w stresie, szczerość w relacjach oraz satysfakcja z przyjaźni. Nie bez znaczenia była również jakość związku z ojcem dziecka.

Pomocna dłoń

Różnorodne programy interwencyjne wprowadzano w różnych rejonach świata, zarówno dla młodych matek o wysokim statusie ekonomicznym i społecznym (na przykład w Mayo Clinic w Arizionie) oraz wśród uzależnionych od narkotyków i zmagających się z trudnościami finansowymi. I niezależnie od szczegółów programu oraz przede wszystkim zaplecza kobiet, programy te przynosiły niezmiennie te same, dobre efekty. Proponowano na przykład kobietom godzinne, regularne zajęcia grupowe oraz na przykład godzinę wolnego czasu. Okazuje się, że najważniejsze i przynoszące matkom najwięcej korzyści emocjonalnych było spędzanie czasu z innymi kobietami, rozmowa, wymienianie się doświadczeniami. Poziom stresu, jakiego doświadczały młode matki wyraźnie malał, co z kolei przekładało się na ich obecność w pracy. Rzadziej z niej również odchodziły.

Oprócz doraźnych korzyści płynących z programów interwencyjnych, również dzieci korzystały. Bo przecież jedynie zadbana emocjonalnie matka jest w stanie zadbać o dziecko.

I jeszcze raz Winnicott z „Rozmawiając z rodzicami”: „Na podstawie rozmów z wieloma matkami i obserwacji ich dorastających dzieci sądzę, że najlepiej wychodzą z tego matki, które potrafią się poddać na samym początku. Tracą wszystko, zyskują natomiast to, że w miarę upływu czasu mogą się wyzwolić, ponieważ ich dzieci stopniowo przestają nieustannie wysuwać roszczenia i są zadowolone, że ich matki są jednostkami posiadającymi własne prawa jako iż one same też wkrótce osiągną ten status.

Koniec maja to dobry okres, żeby sobie przypomnieć o sobie. Żeby przypomnieć, że laurka, kwiatek i przedstawienie w przedszkolu są wspaniałe, ale że matka musi o siebie dbać. Że ona też jest ważna.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jajniki z drukarki 3D przełomem w leczeniu niepłodności

Naukowcy z Northwestern University w Stanach Zjednoczonych dokonali przełomu w leczeniu niepłodności. Wszczepili myszom bioprotezy jajników wydrukowane na drukarce 3D. Osiągnięto oczekiwany efekt – urodziło się zdrowe mysie potomstwo. Czy to oznacza, że niepłodne kobiety już niebawem będą mogły cieszyć się macierzyństwem?

Jest na to ogromna szansa – szczególnie dla pacjentek po zabiegach onkologicznych, które straciły jajniki lub tych, które cierpią na zaburzenia hormonalne.

 

Sztuczny jajnik pełni funkcję bioprotezy – po jej wszczepieniu doszło do owulacji a w konsekwencji do naturalnego zapłodnienia. Wyniki badań są tym bardziej optymistyczne, że myszy karmiły małe własnym mlekiem, co oznacza, iż przesyłanie sygnałów hormonalnych odbywało się bez żadnych przeszkód.

Jajniki wyprodukowano z żelatyny i choć druk każdemu kojarzy się z czymś prostym, to nikomu dotąd nie udało się stworzyć tak skomplikowanej konstrukcji geometrycznej. Tym bardziej, że z jednej strony musiała ona wytrzymać proces wszczepiania, a z drugiej być na tyle porowata, by bez problemu przebiegł proces zadomowienia się w organizmie i przepuszczania substancji. I co najważniejsze bioprotezy musiały być tak skonstruowane, by mogły się w nich rozwijać komórki jajowe.

Amerykańskie naukowczynie (cały zespół stanowią kobiety) z wielkim optymizmem patrzą w przyszłość. Przygotowują się do przeprowadzenia eksperymentów na świniach. Jeśli zakończą się one sukcesem, już w ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się niewiarygodnego przełomu, którego konsekwencje odmienią los wielu par.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Brulion zabaw w podróży

brulion_stopka2
Brulion, który zawsze trzeba mieć ze sobą!

Śmiało można powiedzieć, że Brulion zabaw stał się już rzeczą kultową.

Tym razem prezentujemy zeszyt, który świetnie sprawdzi się w podróży. Godziny nudnej jazdy miną nie wiadomo kiedy. Dlatego Brulion zabaw w podróży powinien się znaleźć w każdej walizce i plecaku!

W Brulionie znajdziesz gry i zabawy na udane podróżowanie. Zamiast smętnie patrzeć w okno albo liczyć czerwone samochody, zaproś pasażerów do wspólnej zabawy.

Niech czas w podróży już się nie dłuży!

BRULIONY ZABAW to zeszyty kultowych gier i zabaw dla każdego!

Dzieci znajdą w nich mnóstwo pomysłów na zabawy w domu, na świeżym powietrzu czy podczas wakacyjnych podróży, a dorośli mogą odbyć sentymentalną podróż do czasów swojego dzieciństwa. W książkach znajdują się m.in. zasady oraz szablony potrzebne do wielu ponadczasowych gier i zabaw.

Przekonaj się, jak niewiele potrzeba, żeby dobrze się bawić!

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.