Przejdź do treści

Uspokajająca siła wody

43.jpg

Dla wszystkich jest oczywiste, że szum wody lub delikatne odgłosy morskich fal działają wyciszająco. Dlatego też takie dźwięki często są wplatane w relaksujące składanki muzyczne. Skąd jednak dokładnie bierze się efekt kojącej siły szumu wody? Naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu wyjaśnili tę zagadkę.

W szwajcarskim badaniu wzięło udział 60 kobiet, które zostały podzielone na trzy grupy. Jedna słuchała muzyki, druga szumu wody, a trzecia ciszy. Następnie kobiety poddano stresującej sytuacji: musiały się zaprezentować ustnie, a później obliczyć coś w myślach. Po występie od każdej pani pobrano próbki śliny, aby zmierzyć poziom hormonu stresu kortyzolu. Okazało się, że kobiety, które słuchały muzyki, miały o wiele większe stężenia kortyzolu w ślinie – a więc były bardziej zestresowane – niż kobiety, które słuchały jedynie szumu wody.

Naukowcy wykazali, że szum wody albo tzw. biały szum emitowany przez stałe płynięcie wody pozwalają ludzkiemu mózgowi przypomnieć sobie, iż w przebiegu swojej ewolucji nauczył się on identyfikować środowisko naturalne jako źródło życia.

Jeśli zatem mamy taką możliwość, warto, gdy czeka nas stresujące wydarzenie, przejść się brzegiem rzeki lub posiedzieć chwilę nad strumieniem. Wpływa to kojąco na nasze samopoczucie.

Badanie zostało opublikowane w magazynie „PLoS One”.
 

źródło: biomedical.pl

Joanna Rawik

Można ocenić ryzyko cukrzycy ciążowej jeszcze przed zajściem w ciążę

45.jpg

Z badania Kaiser Permanente Study, opublikowanego w magazynie „Diabetes Care”, wynika, że kobiety, które mają nadwagę i niski poziom hormonu adiponektyny – stwierdzonym, zanim zajdą w ciążę – są siedem razy bardziej zagrożone cukrzycą ciążową w porównaniu do innych.

Adiponektyna to hormon o działaniu przeciwzapalnym, przeciwmiażdżycowym i zwiększający insulinowrażliwość.

Naukowcy przeanalizowali dane cztery tysiące kobiet, których próbki krwi zebrano do analizy w trakcie rutynowej opieki w latach 1985-1996, a następnie zaszły w ciążę. Spośród nich 256 zachorowało na cukrzycę ciążową. Ich wyniki porównano z wynikami 497 kobiet, które nie miały cukrzycy w okresie ciąży.

Badanie wykazało, że kobiety o normalnej wadze, z niskimi poziomami adiponektyny, były o 3,5 raza bardziej zagrożone cukrzycą ciążową, w porównaniu do kobiet o normalnej wadze i normalnym poziomem hormonu.

Kobiety z nadwagą z wysokimi poziomami adiponektyny były o 1,7 raza bardziej zagrożone cukrzycą ciążową, a z niskimi – o 6,8.

„Nasze odkrycie pokazuje, iż interwencje ważne dla potencjalnej ciąży są możliwe jeszcze przed tym, zanim w ogóle dana kobieta pomyśli o zajściu w ciążę. Poziomy adiponektyny łatwo zmierzyć i można się nimi posłużyć jako markerami większego ryzyka zachorowania na cukrzycę ciążową” – mówi dr Monique M. Hedderson, główna autorka badania.

Dla kobiet, których wyniki analizowano w tym badaniu, powiązanie między poziomem adiponektyny przed zajściem w ciążę a ryzykiem rozwoju cukrzycy ciążowej, było bardzo silne. Siła tego powiązania wzrastała, im wyższe było BMI danej kobiety.

źródło: Biomedical.pl

Joanna Rawik

Pacjencji pytają, specjaliści odpowiadają – cz. 1

42.jpg

W trakcie seminarium „Innowacje w leczeniu niepłodności – ocena dostępności w Polsce”, która odbyła się 26 czerwca 2013 roku w Warszawie, specjaliści odpowiadali na pytania pacjentek. Oto pierwsza część pytań

Czy mam szansę na skorzystanie z refundowanego zabiegu in vitro? Mam 38 lat, mój poziom MCH (mean corpuscular hemoglobin/mean cell hemoglobin – średniej masy hemoglobiny w erytrocycie) jest niski i wynosi 0,3. Podobnie jest z poziomem FSH (follicle stimulating hormone hormonu przysadki mózgowej), który wynosi 8,03. Staramy się o dziecko trzy lata, wyniki męża są w porządku.

Dr Małgorzata Wójt: Niestety nie, ponieważ pacjentka z poziomem MCH niższym niż 0,5 nie może wejść do programu refundacyjnego.

Proszę o dokładne wyjaśnienie jednego z wymogów, jaki trzeba spełniać, aby móc skorzystać z programu in vitro, a mianowicie: „Z programu będą mogły skorzystać pary, u których stwierdzono i potwierdzono dokumentacją medyczną bezwzględną przyczynę niepłodności lub nieskuteczne, a zgodne z rekomendacjami i standardami praktyki lekarskiej leczenie niepłodności w okresie 12 miesięcy poprzedzających zgłoszenie do programu”.

Prof. Rafał Kurzawa, Uniwersytet Medyczny w Szczecinie: To jest zapis, który mówi o tym, że w przypadku leczenia niepłodności mogą zaistnieć takie wskazania, które od razu kwalifikują parę do programu. Chodzi tu o tzw. bezwzględną niepłodność, gdy pacjentka nie ma w ogóle szansy na zajście w ciążę w sposób naturalny. Np. obustronna niedrożność jajowodów albo azoospermia partnera. Natomiast w każdej innej sytuacji mamy tak naprawdę do czynienia z ograniczeniem płodności, kiedy prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest mniejsze, ale istnieją różne inne formy leczenia, także poza zapłodnieniem pozaustrojowym. I chodzi o to, by wykorzystać metody, które są tańsze i równie efektywne i dopiero w przypadku udowodnienia nieefektywności tych metod istnieją wskazania do zapłodnienia pozaustrojowego.

Czy pary, u których stwierdzono konkretną przyczynę niepłodności, np. niepłodność idiopatyczną, i które od dziesięciu lat starają się o dziecko, a nie mają potwierdzonego leczenia w ciągu ostatnich 12 miesięcy, będą mogły skorzystać z dofinansowania, jeżeli spełniają wszystkie pozostałe wymogi?

Dr Tomasz Rokicki, dyrektor InviMed: Najpierw należy wyjaśnić, że niepłodność idiopatyczna nie jest konkretną przyczyną niepłodności, tylko jest to sytuacja, kiedy przyczyna niepłodności nie jest wyjaśniona. Jeśli są to pary z tak długim stażem, myślę, że oczywiście jak najbardziej te pary będą mogły szybko przystąpić do programu, po wstępnej diagnostyce.

 

Druga część pytań i odpowiedzi tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.