Przejdź do treści

Uśmiech na twarzy, a w duszy żałoba

Wydawałoby się, że maraton dyżurowy na okres St. Lucia-Chanuka-Boże Narodzenie-Nowy Rok to świetny pomysł na uniknięcie spotkań z rodziną i znajomymi w tym trudnym dla niepłodnych czasie. Nie będzie trzeba udawać radości z 9. (tak, tak 9.!) ciąży znajomej, kuzynek mnożących się jak króliki pomimo braku jakichkolwiek warunków socjalnych, czy pokątnej aborcji za 10 tyś. zł… Uniknięcie widoku tych wszystkich słodziakowatych bobasów też powinno być terapeutyczne….

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego więc ucieczka w pracę wcale nie była takim super rozwiązaniem? Przed demonami niepłodności nie ma ucieczki! Każde wejście na Facebook’a to prawie napad lęku przed kolejną falą zdjęć znajomych na których królują uśmiechnięte niemowlaki, połowa życzeń świątecznych zawiera zdjęcia małych słodziaków, a koleżanki w pracy chwalą się filmikami co to ich szkraby wyrabiają z choinką czy jak słodko wyglądają przebrane za renifera. Do tego spotęgowana ilość dzieci w pracy (tak z 7-krotnie, bo zamiast 1-2 dyżurów, mam 7 w każdym tygodniu) też sytuacji nie poprawia. Nawet w metrze reklamy epatują uroczymi milusińskimi.

W domu jest po staremu poza chanukiją i mini-choinką udającymi, że powinno być świątecznie, tradycyjnie, a przede wszystkim rodzinnie. Nawet w skandynawsko miniaturowym mieszkaniu wydaje się być strasznie pusto, kiedy dzieci nie śpiewają chanukowych piosenek i nie grają w drejdle, kiedy brak jest okrzyków radości podczas otwierania prezentów pod choinką, a cała kuchnia nie jest w nadzieniu z pączków czy cieście na pierniczki, kiedy po przyjściu z dyżuru wita mnie głucha, wręcz sterylna cisza zamiast radosnego gaworzenia czy zniecierpliwionego „chodź się pobaw ze mną!”. Ta pustka jest wręcz fizycznie odczuwalna i jest to coś pomiędzy straszliwym bólem doprowadzającym do łez, bezgraniczną desperacją na granicy obłędu i nadzieją tak silną, że ma się wrażenie, że już jutro, za tydzień i za rok wszystko będzie inaczej. Inaczej, czyli lepiej zgodnie z planem. O, tam pod ścianą będzie stała kołyska, pod oknem przewijak, a w moich ramionach będzie słodko spało Wymarzone, Wymodlone i Wyśnione Maleństwo. Dopiero wtedy będą mogły być dla mnie Święta, a nie jakaś farsa na każdym kroku przypominająca o beznadziejności mojej niepłodności…

Na razie zamiast kołyski jest sterta książek, przewijak zastępuje kosz z ciuchami do prania, a w moich rękach spoczywa kolejna butelka wina. Stary porządek okresu 13/12-6/1 szczęśliwie minął, ale czy już zawsze nowa rzeczywistość będzie tak wyglądać? Nie tak miało być… Ten grudzień miał być inny, może jeszcze nie z Maleństwem w ramionach, ale przynajmniej z nową nadzieją na lepszą przyszłość. W maju minie 15 lat od wyroku „bezpłodność” i mniej więcej od wtedy słyszę, że jest nadzieja, już tuż-tuż, za progiem: przeszczep macicy. Choć od kilku lat ta nadzieja jest coraz bardziej materialna, namacalna i taka jakby bardziej swojska od kiedy mieszkam w Szwecji, nadal pozostaje ona niespełniona.

Niedawno wydawało mi się, że potrafię czuć już tylko wewnętrzną pustkę, że wypłakałam już wszystek życiowy zapas łez, że albo urodzę dziecko, albo pochłoną mnie czeluści emocjonalnej czarnej dziury. Niestety, zapas łez się odnowił, pustka jak była tak jest, czarna dziura pochłonąć mnie nie chce, a ja nadal stoję nad krawędzią nie mogąc zrobić kroku w żadną stronę. Kiedy się nie ma żadnej kontroli nad sytuacją, a moja płodność (i setek innych dziewczyn z MRKH) jest pionkiem  w grze na linii rząd – samorząd – komisja bioetyczna – szpital – Najwybitniejszy Ekspert, pozostaje tylko poddać się i mieć nadzieję, że mój interes jest zbieżny z interesem zwycięzcy tej gry…

A demony niepłodności harcują w najlepsze, dźgając przy każdej okazji boleśnie i przypominając, że moja dusza nie zazna spokoju! Już ja im dam, już ja im pokażę! Tylko gdyby to zależało ode mnie… 🙁

 

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Co wpływa na twoje hormony? Te przedmioty stosujesz na co dzień!

Współczesny świat składa się z coraz większej ilości substancji, które mogą w szkodliwy sposób oddziaływać na nasze zdrowie. O ile jesteśmy już w miarę świadomi wpływu słynnych „E” w jedzeniu, to wciąż mało kto zwraca uwagę np. na otaczające nas przedmioty codziennego użytku. Oto kilka z nich, które mogą niszczyć nasz układ hormonalny – wiedziałaś?!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego jest się czym martwić?

Toksyczne chemikalia w naszym codziennym życiu zwane „ksenoestrogenami”, znajdujące się m.in. w tworzywach sztucznych, kosmetykach, podpaskach, a nawet wodzie, mogą naśladować estrogeny. Wykazują one bowiem zdolność do wchodzenia w interakcje z układem hormonalnym i wpływ na jego funkcjonowanie. Może powodować to np. problem z płodnością, trudności w koncentracji, czy nawet zwiększone ryzyko nowotworów.

Największe ryzyko wiąże się z Bisfenolem-A (BPA), który znajduje się w składzie m.in. plastikowych pojemników, butelek wody, czy puszek. Jest też składnikiem niektórych kosmetyków lub sprzętów codziennego użytku, takich jak szczoteczki do zębów. Jedne z badań przeprowadzonych w USA wykazało, iż ponad 90 proc. populacji ma w sobie mierzalne ilości właśnie BPA!

Jeśli weźmiemy więc pod uwagę, iż BPA ma budowę zbliżoną do estrogenów, to nic dziwnego, że oddziaływać może np. na mniejszą aktywność jajników, czy na gorszą jakość spermy i obniżoną aktywność seksualną u mężczyzn. Eksperci wskazują też na korelację BPA z takimi problemami, jak przyrost wagi, endometrioza, czy też rak piersi.

Niewiele wiemy na temat chemikaliów modyfikujących hormony, ale nasza rosnąca ekspozycja na nie stanowi powód do niepokoju” – słowa dr Channa Jayasena, wykładowczyni i konsultantki endokrynologii reprodukcyjnej w Imperial College London, cytuje „Daily Mail”

1.Woda w plastikowych butelkach

Badania dowiodły, że ten jakże wygodny codzienny wybór, trzeba dobrze przemyśleć. Okazuje się bowiem, że nawet „90 proc. najpopularniejszych na świecie marek wody w butelkach, zawiera kawałki mikroplastiku, które są na tyle małe, iż mogą być przyswojone i wchłonięte przez ludzki organizm” – opisuje najnowsze doniesienia „Daily Mail”.

Testy, na prośbę jednej z organizacji dziennikarskich, przeprowadzili naukowcy ze State University of New York in Fredonia. Stwierdzili oni, iż wyniki stężenia sięgają nawet 10 000 kawałków plastiku na każdy litr wody!

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła niedawno, że przeprowadzi przegląd potencjalnego ryzyka związanego z tworzywami sztucznymi w wodzie pitnej i chociaż skontaktowano się z firmami produkującymi butelki z wodą, utrzymują one, iż stoją na straży wysokiej jakości i bezpieczeństwa swoich produktów” – czytamy.

Jak z tym walczyć?

Jeśli weźmiemy pod uwagę plastikowe pojemniki na żywność, należy zwrócić uwagę, czy znajduje się na nich napis „wolne od BPA”. Należy także unikać umieszczania w plastikowych pojemnikach gorących potraw, podgrzewania ich w mikrofalówce, mycia w zmywarce, czy też pozostawiania plastikowych butelek na słońcu. Wszystko to może uwalniać szkodliwe chemikalia. Zamiast tego, jeśli tylko mamy okazję, używajmy szklanych butelek, a gotujmy oraz przechowujmy pożywienie w szklanych, ceramicznych, lub wykonanych ze stali nierdzewnej, pojemnikach.

2. „Plastikowy” papier

Lśniąca powłoka na paragonach, produkty sanitarne, takie jak wkładki higieniczne, czy podpaski, a nawet serwetki… to wszystko może dostarczać nam kolejnych dawek BPA. Tym bardziej, że skóra bardzo skutecznie pochłania chemikalia, co tylko zwiększa obciążenie naszego organizmu toksynami.

Co może pomóc?

Należy wybierać produkty organiczne i takie, które oznaczone są, jako niezawierające dioksyn – dotyczy to np. podpasek, które nie są ani wybielone, ani zafarbowane. Jeśli zaś chodzi o serwetki, może warto postawić na te wykonane z naturalnych materiałów? Dodatkowo są wielorazowego użytku, za co przy okazji podziękuje nam środowisko.

3. Wypełnienia dentystyczne

Okazuje się, że możemy mieć BPA nawet w… zębach! Jedne z badań wskazują, iż substancja ta może wpływać m.in. na problemy behawioralne wśród dzieci. Te, które posiadały wypełnienia wykonane właśnie z substancji zawierającej BPA, wykazywały większe problemy w porównaniu do swoich rówieśników, które takich wypełnień nie miały. Na szczęście jednak coraz więcej stomatologów stawia na środki, które są „BPA free” (wolne od BPA).

Co robić?

Przy kolejnym leczeniu, zapytaj dentystę o to, jakie wypełnienia stosuje. Świadome podejście jest podstawą!

4. Kosmetyki

Często pojawiającymi się w kontekście kosmetyków substancjami są parabeny. Już w latach 90-tych zostały one zidentyfikowane właśnie jako ksenoestrogeny, a „w 2004 roku brytyjska badaczka znalazła je w komórkach raka piersi” – podaje „Daily Mail”. Gdzie możemy je znaleźć? Są to np. kremy, balsamy do ciała, pomadki, czy szampony do włosów.

Nie jest to jednak jedyna substancja wykorzystywana w kosmetykach, która ma działanie estrogenopodobne. Jest to także np. laurylosiarczan sodu (SDS, SLS), który powoduje spienianie produktów, takich jak żele pod prysznic, mydła, czy szampony właśnie. Używanie tego typu kosmetyków może powodować nie tylko zaburzenia hormonalne, ale też podrażnienia skóry, oczu, czy generalnie zwiększenie poziomu toksyn w organizmie.

Ftalany i parabeny działają też niekorzystnie na produkcję testosteronu, który jest niezbędny do wykształcenia się męskich cech płciowych. Parabeny wpływają także na zmniejszoną ruchliwość plemników oraz podwyższony testosteron. Ftalany również niekorzystanie wpływają na ruchliwość plemników, ale także potwierdzono ich skutek antyandrogenny. Naruszają równowagę hormonalną kobiety i niszczą DNA w nasieniu” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Jak sobie z tym radzić?

Trzeba sprawdzać na etykietach, czy produkty są „wolne od parabenów” lub „wolne od siarczanów”. Jest ich coraz więcej na rynku i tylko od naszej świadomości oraz nieco większego wysiłku – przeczytanie etykiety! – zależy, czy będziemy z nich korzystać.

 

Pomocne wskazówki:

Jedzmy brokuły – warzywa kapustne, takie jak kalafior, czy właśnie brokuły, pomagają w detoksykacji estrogenopodobnych substancji z wątroby.

Siemię lniane – dołączmy je do naszej diety! Pomoże ono w walce z zaparciami, które mogą zaburzać równowagę hormonalną. Spowolniona jest bowiem praca jelit, a tym samym także wydalanie hormonów pochodzących z pożywienia.

Źródło: „Daily Mail”

 

Zobacz też:

Używasz kosmetyków z drogerii? Uważaj, to może szkodzić płodności!

Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej

Woda dla chorych na Hashimoto? Sprzedają ją w Polsce!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Czy warto podejmować się operacji udrożnienia jajowodów?

operacja udrożnienia jajowodów
fot. Fotolia

Jajowody odgrywają bardzo ważną rolę w procesie zapłodnienia. Narząd ten jest niezwykle wąski, a każde dodatkowe zwężenie może skutkować problemami z zajściem w ciążę. Czy udrożnienie jajowodów pomaga w staraniach o dziecko? Jak przebiega ten proces?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do kliniki Miracolo zgłosiła się niedawno 42-letnia pani Anna, która w roku 2004 urodziła dziecko.  Od ponad dwóch lat stara się o kolejną ciążę. W kwietniu 2017 roku u pani Anny wykonano laparoskopię diagnostyczną.

Oba jajowody były niedrożne, oprócz tego nie stwierdzono odchyleń od normy. Od tego czasu doszło do trzech nieudanych prób zapłodnienia in vitro.

Okazało się, że rezerwa jajnikowa, czyli AMH, była u pani Anny bardzo niska: 0,6. Poza tym pacjentka jest zdrowa, nic jej nie dolega. Miesiączkuje regularnie.

Pojawiło się pytanie, co dalej? Kolejne in vitro przy AMH 0,6? Trzy się nie udały, a szansa na powodzenie kolejnego zabiegu była nieduża.

Wiemy jednak, że niskie AMH nie ma tak silnej negatywnej korelacji z poczęciem naturalnym jak w przypadku in vitro. Problem w tym, że jajowody są niedrożne.

Zobacz także: Dr Jan Olek odpowiada czytelniczkom, jak leczyć endometriozę. „Czasem można oszukać przeznaczenie”

Czy warto udrażniać jajowody?

Co pokazują badania? Szansa na naturalną ciążę po udrożnieniu jajowodów wynosi w zależności od badania między 40 a 60%. Dla przykładu w badaniu „A study on Tubal Recanalization” A. Ramalingappa i Yashoda 44% pacjentek poczęło naturalnie i urodziło zdrowe dzieci.

Podkreślę, że pacjentki były powyżej 35. roku życia i każda z nich miała w przeszłości wykonaną sterylizację. A takie jajowody niejednokrotnie są skrócone, często też przy sterylizacji część jajowodu jest dodatkowo koagulowana prądem.

Oczywiście nie każdy jajowód nadaje się do udrożnienia, a samo udrożnienie nie gwarantuje też prawidłowej funkcji jajowodu.

Jajowód to złożony narząd, który ma na celu wychwycenie komórki jajowej pod ciśnieniem po owulacji (a zatem zniszczony aparat strzępkowy np. w wyniku zrostów w przebiegu endometriozy nie rokuje najlepiej). Następnie w bańce jajowodu dochodzi do zapłodnienia.

Ruchy perystaltyczne jajowodu ułatwiają podróż plemnika do komórki jajowej oraz zarodka do macicy. A zatem blizny, czy zrosty w jego przebiegu również mogą się okazać zmniejszoną szansą na powodzenie.

Dlatego przed tego typu zabiegiem trzeba się dobrze zastanowić i podejść do każdego przypadku indywidualnie. U pani Anny zdecydowaliśmy się na próbę udrożnienia.

Zobacz także: Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Operacja udrożnienia jajowodów

Wykonaliśmy histeroskopię. W histeroskopii, czyli wziernikowaniu macicy, wprowadziliśmy do obu jajowodów specjalny cewnik, który ma na celu eliminację przeszkód w świetle jajowodu. Mogą to być zrosty, złogi, czopy śluzowe. W trakcie wyprowadzania cewnika z jajowodu przepłukuje się go wodą, aby „doczyścić” jego światło.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Następnie wykonaliśmy zabieg laparoskopii przezpochwowej, czyli wziernikowanie jamy brzusznej, ale nie przez brzuch, tylko przez pochwę i nie z użyciem dwutlenku węgla, tylko w środowisku wodnym.

W laparoskopii potwierdziliśmy prawidłowy przebieg jajowodu oraz niezmienioną budowę anatomiczną aparatu strzępkowego (zdjęcie poniżej).

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Żeby udokumentować drożność jajowodu wstrzyknęliśmy ponownie kontrast do jajowodu i uzyskaliśmy wypływ jego do brzucha bez najmniejszego oporu (co świadczy o pełnej drożności).

Laparoskopia przezpochwowa. Przedostający się błękit metylenowy do brzucha. Kontrast wstrzykiwany jest przez cewnik znajdujący się w jamie macicy

Zobacz także: „Endometriozie zawdzięczam obecną siebie”. Historia Kasi

USG to nie wszystko

Choć w przypadku pacjentki endometriozę wykluczono w 2017 roku, coś podpowiedziało nam, żeby bliżej przyjrzeć się sprawie. Nie pomyliliśmy się. Znaleźliśmy ponad 10 ognisk na obu jajnikach oraz w zatoce Douglasa. Mało tego, na prawym jajniku zaczęła tworzyć się torbiel endometrialna, która była jeszcze poniżej 1 cm i nie była widoczna w USG.

W tym momencie jeszcze raz podkreślę, że prawidłowy obraz USG nawet najlepszej jakości nie wyklucza endometriozy! Torbiel i ogniska endometrialne usunęliśmy za pomocą lasera w środowisku wodnym.

Laparoskopia przezpochwowa. Torbiel „czekoladowa”, czyli endometrialna jajnika prawego

Waporyzacja torbieli laserem w środowisku wodnym

Według amerykańskiej klasyfikacji rASRM pacjentka miała 10 punktów, co oznacza endometriozę w II stadium. Kilka godzin po zabiegu pani Anna opuściła szpital bez żadnych dolegliwości bólowych.

Usunięcie endometriozy nawet w początkowych stadiach statystycznie zwiększa płodność i odsetek poczęć. Rekanalizacja również (40-60%). A zatem z całego serca życzymy pani Annie powodzenia.

Jeśli masz pytania odnośnie udrażniania jajowodów, to nie zwlekaj z zadaniem pytania. Na pewno odpowiemy.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Ma dwie macice. Jej ciąża to przypadek jeden na 500 milionów!

Dwie macice, podwójna ciąża
fot. Pixabay

Wieść o ciąży bliźniaczej bywa dla rodziców źródłem zaskoczenia i podwójnej radości. Bohaterka tej historii również oczekiwała bliźniąt, jednak jej ciąża była inna niż wszystkie. To przypadek jeden na 500 milionów!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jennifer Ashwood i jej mąż Andrew mieli już kilkuletnią córkę, kiedy dowiedzieli się, że na świat wkrótce ma przyjść ich kolejne dziecko. Tym razem Jennifer spodziewała się bliźniąt.

Jakież było zdziwienie lekarzy, kiedy podczas badania odkryli, że Jennifer ma w swoim ciele dwie macice… i w każdej z nich rozwija się płód! Małżeństwo dowiedziało się o tym w 20. tygodniu ciąży podczas badania USG.

– Dwie macice w jednym ciele to rzadki przypadek. Jednak zapłodnione jajeczka w obu macicach należy już chyba rozpatrywać w kategorii cudu. Myślisz, że znasz dobrze swoje ciało, tymczasem okazuje się, że niewiele wiesz – mówi Jennifer.

Zobacz także: Bliźnięta urodzone w różnych latach. Jak to się stało?

Dwie macice, podwójna ciąża

Jest to przypadek jeden na 500 milionów, a na świecie w podobnej do Jennifer sytuacji było dotychczas mniej niż sto kobiet. Taka anomalia może podnosić ryzyko poronienia i przedwczesnego porodu.

Na szczęście w przypadku Ashwood dzieci rozwijały się prawidłowo i w 34. tygodniu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia na świat przyszły bliźnięta- chłopczyk o imieniu Piran i dziewczynka Poppy. Z powodu żółtaczki dzieci spędziły dwa tygodnie w szpitalu. Po tym czasie cała rodzina wróciła do domu.

– Mamy teraz niezły harmider – przyznaje Jennifer. – Nie śpimy wiele, jednak sądzę, że sytuacja wyglądałaby podobnie również przy jednym dziecku – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

O wpływie Hashimoto na płodność. Wywiad z dr Izabellą Wentz

Izabella Wentz o Hashimoto
fot. Fotolia

Z doktor Izabellą Wentz, autorką książki „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie”, o leczeniu i wpływie choroby Hashimoto na niepłodność rozmawiała Jolanta Drzewakowska.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pierwszą część wywiadu z Izabellą Wentz przeczytasz TU

Jak Hashimoto wpływa na płodność?

Na płodność może wpływać niedobór/nadmiar hormonów tarczycy, związane z Hashimoto. Z kolei autoimmunologiczne zapalenie tarczycy może zwiększyć prawdopodobieństwo poronień. Nieprawidłowości tarczycy łączy się również z wieloma przypadkami depresji poporodowej.

Pracowałaś z tysiącami osób chorych na Hashimoto i potrafisz przyspieszyć proces leczenia i łagodzenia objawów do dwóch tygodni, nawet u ludzi chorujących od wielu lat. Jak to robisz?

Hashimoto’s Protocol oferuje praktyczną ścieżkę leczenia i odwracania uszkodzeń autoimmunologicznych u podstaw tej choroby.

Pierwszym krokiem jest 2-tygodniowy detoks, który zawiera wskazania co do spożywanych pokarmów i unikania zapalnych produktów oraz porady na temat suplementów wspierających wątrobę i plan regeneracji nadnerczy.

Następnie można już stworzyć spersonalizowany plan żywieniowy, wprowadzić suplementację i inne zmiany dostosowane do indywidualnych uwarunkowań chorych na Hashimoto.

Zobacz także: Tarczyca a zajście w ciążę. Które choroby gruczołu zaburzają płodność?

Co powinny zmienić w swoim życiu osoby niepłodne, które chorują na Hashimoto?

Zbadać poziom hormonów tarczycy. U pacjentek z niedoczynnością tarczycy, które planują ciążę, należy dostosować dawkę tak, by zoptymalizować wartości TSH w surowicy do <2,5 mlU/L.

Niższy poziom TSH zmniejsza ryzyko jego podwyższenia w ciągu pierwszego trymestru.

Czy jest dieta, którą szczególnie polecasz dla chorych na Hashimoto, którzy starają się o dziecko?

Polecam „Rdzenną Dietę Paleo”, która zawiera orzechy, nasiona, mięso, jaja, warzywa i owoce, wyklucza natomiast wszystkie przetworzone produkty oraz zboża. Celem tej diety jest ograniczenie spożycia produktów szkodliwych i zwiększenie spożycia pokarmów korzystnych dla zdrowia – wysokiej jakości białek pochodzenia zwierzęcego, które pomogą odbudować organizm.

Ta dieta pochodzi od tradycyjnej diety paleo, która została oparta na tym, co jedli nasi przodkowie. Dieta została przeze mnie zmodyfikowana, aby zapewnić szczególne korzyści osobom z Hashimoto. Na przykład do naszej diety zostało włączone białko pochodzące z grochu, ponieważ jest to białko hipoalergiczne i w większości przypadków jest dobrze przyswajalne u ludzi z Hashimoto.

„Rdzenna Dieta Paleo” wyklucza kofeinę, nabiał, zboża, ostrą paprykę, rośliny strączkowe (z wyjątkiem zielonej fasoli i białka grochu), wodorosty i cukier. W tej diecie dozwolone są wszystkie owoce, warzywa (z wyjątkiem papryki cayenne), mięso, jaja, orzechy, białko grochu, hydrolizat białka wołowego, nasiona.

Zobacz także: Co jeść przy chorobie Hashimoto – dieta bezglutenowa, paleo, a może zgodna z grupą krwi?

Jaką rolę przy Hashimoto odgrywają stres i trauma?

Badania wykazały, że urazy i stres prowadzą do zmian w uwalnianiu hormonów i podwyższenia reakcji autoimmunologicznych.

Niepłodność to bardzo stresująca sytuacja, czy masz jakieś porady dla osób walczących z niepłodnością?

Są dwa sposoby na ograniczenie stresu. Pierwszy z nich polega na odnalezieniu w swoim życiu czynników, które sprawiają, że czujemy się dobrze. Należy robić częściej rzeczy, które sprawiają nam radość.

Drugi sposób natomiast skupia się na znalezieniu czynników, które sprawiają, że czujemy się źle. Takie rzeczy należy wyeliminować z życia. Brzmi prosto, prawda?

Cieszy mnie, kiedy moi klienci sporządzają listę, na której piszą, co poprawia im komfort życia, a na drugiej – co im je utrudnia. Aktywnie pracują nad tym, by zredukować rzeczy destrukcyjne, a zintensyfikować te pozytywne. Wielu ludzi najlepiej czuje się, gdy przebywa w słonecznych miejscach, odpoczywa, spaceruje, uprawia jogę, medytuje, chodzi na masaż i unika glutenu.

Zobacz także: 5 wskazówek, jak naturalnie walczyć z Hashimoto

Jakie znaczenie ma Hashimoto w kontekście występowania infekcji?

Infekcje mogą pobudzić Hashimoto poprzez kilka różnych mechanizmów. Jeżeli infekcja występuje w tarczycy, może to doprowadzić do tzw. efektu sąsiedztwa, kiedy układ odpornościowy próbuje zaatakować infekcję, jednak w efekcie atakuje również tarczycę.

Mimikra molekularna to kolejna teoria związana z chorobami autoimmunologicznymi. W dużym uproszczeniu oznacza to, że nasz system odpornościowy atakuje tarczycę, ponieważ jesteśmy zarażeni organizmem patogennym (takim jak bakterie, pasożyty czy wirusy), które wyglądają podobnie do części tarczycy.

Układ odpornościowy zapamiętuje wyizolowane sekwencje białkowe patogenu (zamiast całej sekwencji DNA patogenu), a później poszukuje podobnych protein jako celu do zaatakowania. Jeśli białka tarczycowe pasują do białek, które układ odpornościowy wcześniej zapamiętał, wtedy tarczyca również stanie się celem ataku.

W trzecim przypadku infekcja jest obecna w jelitach. Taka sytuacja może doprowadzić do przepuszczalności jelit.

Zobacz także: Medyczna marihuana i jej zastosowanie – czy pomaga w walce z Hashimoto?

Czy Hashimoto można wyleczyć?

Naukowcy twierdzą, że nie ma leku na Hashimoto, jednak wierzę, że dysponujemy wiedzą i możliwościami, dzięki którym doprowadzimy u większości osób do remisji choroby. Każda choroba autoimmunologiczna ma inną definicję remisji.

Dla mnie termin ten oznacza podróż, niekoniecznie cel podróży. Oto punkty remisji, czyli właśnie podróży, w przypadku Hashimoto: lepsze samopoczucie, wyeliminowanie wszystkich symptomów, redukcja przeciwciał przeciwtarczycowych najpierw do poziomu poniżej 100lU/mL, potem poniżej 35 lU/mL, regeneracja tkanki tarczycowej.

Czy istnieje szansa dla osób niepłodnych cierpiących na Hashimoto?

Tak, oczywiście. Zadbanie o poziom hormonów tarczycowych, odpowiednia suplementacja np. środkiem Wobenzym w celu redukcji antyciał przeciwciał przeciwtarczycowych, unikanie pożywienia wywołującego stany zapalne może w ogromnym stopniu zwiększyć szanse na poczęcie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Hashimoto- wywiad z dr Izabellą Wentz

Ekspert

dr Izabella Wentz

Doktor farmacji, międzynarodowa ekspertka w zakresie chorób tarczycy – sama od 2009 roku ma zdiagnozowaną chorobę Hashimoto. Jest autorką bestsellerów z listy New York Timesa. Doktor Wentz zajmuje się zwiększaniem świadomości na temat chorób autoimmunologicznych, prowadząc warsztaty i szkolenia dla pacjentów oraz lekarzy.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.