Przejdź do treści

Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

urodziła dziecko po przeszczepie macicy
fot. Fotolia

Kobieta, której przeszczepiono macicę, wydała właśnie na świat dziecko.  Jest to pierwszy taki przypadek w Stanach Zjednoczonych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niezwykły poród odbył się w Centrum Medycznym Uniwersytetu Baylor w Dallas. Niezwykły, ponieważ mama chłopczyka miała przeszczepioną macicę. Lekarze określają ten poród jako przełomowe wydarzenie dla medycyny.

Przygotowywaliśmy się do tego od dawna – mówi ginekolog dr Liza Johannesson, ekspertka z Baylor.

Dziecko przyszło na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Chłopczyk jest zdrowy. – Przyjąłem już wiele porodów w swoim życiu, ale ten był wyjątkowy – mówi dr Robert T. Gunby Jr. z Centrum Medycznego w Dallas.

– Kiedy zacząłem karierę lekarską nie mieliśmy nawet USG, a teraz przeszczepiamy macice i przyjmujemy takie porody – dodaje.

– Oprócz przyjścia na świat moich dzieci, to jest najbardziej ekscytujący poród, w jakim uczestniczyłem – mówi z kolei transplantolog dr Gregory J. McKena.

Zobacz także: Urodziła dziecko po przeszczepie macicy, teraz znów jest w ciąży!

Kobieta w USA urodziła dziecko po przeszczepie macicy

Dawczynią macicy jest 36-letnia pielęgniarka Taylor Siler, matka dwójki dzieci. Kobieta i jej mąż nie planowali już powiększenia rodziny i zdecydowali, że pomogą innej kobiecie pragnącej zostać mamą. – W mojej rodzinie są osoby, które walczyły o ciążę, to nie jest w porządku – podkreśla Siler. Biorczyni macicy pragnęła pozostać anonimowa.

W Baylor pacjentki są w wieku od 20 do 35 lat, natomiast wiek dawczyni powinien się wahać od 30 do 60 lat. Wyjęcie narządu z ciała dawczyni zajmuje zazwyczaj ok. 5 godzin, następnie pięć trwa przeszczepienie macicy do ciała pacjentki.

– Sam przeszczep macicy od żywej dawczyni jest wyjątkowo trudną operacją chirurgiczną wymagającą niezwykle doświadczonego zespołu ginekologów, transplantologów oraz wspierających ich anestezjologów, patologów, położników oraz pielęgniarek i położnych. Kluczowym etapem jest połączenie naczyń krwionośnych z pobranego narządu z naczyniami krwionośnymi biorczyni- to właśnie na tym etapie najczęściej dochodzi do powikłań skutkujących koniecznością usunięcia przeszczepionej macicy – tłumaczy dr Karina Sasin, lekarka, naukowczyni i aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych.

Zobacz wywiad z dr Lizą Johannesson

Sukces okupiony wieloma nieudanymi próbami

W Baylor zaplanowano w sumie 10 przeszczepów macicy. Do tej pory przeprowadzono osiem operacji, niestety trzy z nich się nie powiodły. W rozmowie z magazynem „Time” klinika potwierdziła, że kolejna kobieta po przeszczepie jest w ciąży.

– Sukces amerykańskiego zespołu kierowanego przez dr. Lizę Johannesson został okupiony wieloma nieudanymi próbami. Szczegółowe dane nie zostały jeszcze opublikowane, jednak nieoficjalnie wiemy, że u nawet połowy z 10 pacjentek poddanych przeszczepowi nastąpiła konieczność usunięcia przeszczepionego narządu właśnie z powodu wspomnianych zaburzeń ukrwienia. Narodziny zdrowego chłopca są jednak niebagatelnym sukcesem, a jeżeli ciąża u kolejnej pacjentki również zakończy się sukcesem potwierdzi to, że zespół z Teksasu osiągnął biegłość w przeszczepach macicy i może w pełni konkurować ze Szwedami – dodaje dr Karina Sasin.

Udane przeszczepy macicy przeprowadzono już w Szwecji. Lekarze z Uniwersytetu w Goteborgu pracują nad tym od kilkunastu lat, a dzięki ich pracy urodziło się już kilkoro dzieci.

Zobacz także: Co nowego w przeszczepach macicy?

Co mówią lekarze na temat tego niezwykłego porodu?

O opinię na temat porodu po udanym przeszczepie macicy zapytaliśmy dr Karinę Sasin oraz amerykańską naukowczynię, badaczkę MRKH i założycielkę fundacji Beautiful You – Amy Lossie.

Jestem zachwycona pracą całego zespołu. To świetna wiadomość,  po raz pierwszy procedura została (skutecznie – red.) powtórzona. W naukowym ujęciu kolejna udana próba ma kluczowe znaczenie dla zrównoważonego rozwoju przeszczepów macicy na całym świecie – mówi o narodzinach chłopca Amy Lossie.

Nasuwa się pytanie, czy przeszczep macicy może okazać się szansą na posiadanie potomstwa dla kobiet z MRKH, czy też ze względu na bardzo duże koszty leczenia pozostanie jedynie eksperymentalną metodą leczenia.  – To trudne pytanie. W USA in vitro z pomocą surogatki jest legalne. Kobiety z zespołem MRKH, które zdecydują się na in vitro i surogację nie będą w stanie nosić pod sercem swojego dziecka i doświadczyć porodu. Jednak jest to bezpieczny sposób na posiadanie biologicznego potomstwa.

Amy Lossie uważa, że przeszczepy macicy przestaną być jedynie eksperymentalną metodą leczenia. Ekspertka zwróciła jednak uwagę na wysokie koszty leczenia, które nie są refundowane przez państwo.

– W USA większość ubezpieczeń zdrowotnych zapewnia pracodawca. Istnieje tylko kilka firm (np. Apple, Google itp.), które pokrywają koszty leczenia niepłodności. Większość ubezpieczeń dostępnych w USA nie obejmuje takich usług – dodaje. – W Baylor poszukuje się sposobów na refundację procedury, która waha się w granicach 350 tys. do 500 tys. dolarów (nie wliczając badań klinicznych).

– Jestem optymistką. Uważam, że przeszczepy będą szerzej dostępne. Obawiam się jednak powstania pewnego rodzaju medycznej dysproporcji, w której procedura będzie możliwa wtedy, gdy masz odpowiednie fundusze – zaznacza ekspertka.

„Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu”

 Głos w sprawie przełomowego wydarzenia zajęła dr Karina Sasin.
Do niedawna jedyną postacią niepłodności, której nie potrafiliśmy leczyć był brak macicy. Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu: narodziny pierwszego dziecka z przeszczepionej macicy. Dokonał tego zespół prof. Matsa Brannstroma z Sahlgrenska Academy/Sahlgrenska University Hospital w Goteborgu. Do dnia dzisiejszego jego zespół przyczynił się do przyjścia na świat ośmiorga dzieci u kobiet, które uprzednio uznawano za bezpłodne. Podobne badania kliniczne prowadzone są w wielu krajach na całym świecie, a liczbę dokonanych przeszczepów szacuje się na około 50. Sukcesem, czyli narodzinami zdrowego dziecka pochwalić mogą się tylko zespoły ze Szwecji i USA, choć w Brazylii i Czechach udało się osiągnąć ciąże kliniczne – mówi dr Karina Sasin.
– Reasumując, każde kolejne narodziny po przeszczepie macicy są wydarzeniem wyjątkowym dla pacjentki, jej rodziny, oraz dla wszystkich pacjentek z zespołem MRKH, gdyż przybliża nas do wprowadzenia przeszczepu macicy jako standardowej metody leczenia. Na razie nie w Polsce, ale u najbliższych sąsiadów (Czechy, Niemcy, Szwecja) już tak – dodaje.

Zespół MRKH

Większość kobiet, które kwalifikują się do przeszczepu macicy cierpi na zespół Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera, czyli w skrócie MRKH. Jest to zespół wad rozwojowych, obejmujący wrodzony brak lub znacznego stopnia niedorozwój macicy i pochwy.

Wada ta dotyka jedną na cztery do pięciu tysięcy kobiet, nie jest to więc niezwykle rzadkie schorzenie. Wykrywa się je zazwyczaj dopiero w wieku nastoletnim, gdy dziewczynka nie dostaje miesiączki.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Time

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pestycydy z owoców i warzyw utrudniają leczenie niepłodności

FertiMedica - darmowe konsultacje dietetyczne
Pixabay

Jedzenie dużych ilości owoców i warzyw zanieczyszczonych pestycydami znacznie utrudnia zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka przez kobiety leczące się z powodu zaburzeń płodności – wykazali naukowcy z Harvardu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania na zwierzętach sugerują, że spożywanie zanieczyszczonych pestycydami produktów na początku ciąży może być związane ze zmniejszeniem szansy na donoszenie ciąży i urodzenie żywego dziecka. Rodzi to obawę, że być może wyznaczone przez Amerykańską Agencję Ochrony Środowiska normy dotyczące obecności pestycydów w owocach i warzywach są zbyt łagodne, a przez to mogą zagrażać kobietom ciężarnym i niemowlętom – podają autorzy pracy z Harvard T.H. Chan School of Public Health.Wyniki swojej pracy opisali na łamach JAMA Internal Medicine.

Pestycydy utrudniają leczenie niepłodności – badania

Na potrzeby badania poproszono 325 kobiet – uczestniczek programu Environment and Reproductive Health (EARTH) Study – o wypełnienie kwestionariuszy dietetycznych, które miały pomóc w przeanalizowaniu jakości i czystości przyjmowanych przez nie pokarmów. Następnie kobiety poddano odpowiedniej ilości technik wspomaganego rozrodu (ART), dopasowanych do ich problemów.

Okazało się, że spożywanie dużej ilości owoców i warzyw o znacznym stopniu zanieczyszczenia pestycydami (np. truskawek i surowego szpinaku) wiązało się z mniejszym prawdopodobieństwem zajścia w ciążę i żywego urodzenia po zakończonej terapii niepłodności.

Podsumowując: spożycie warzyw i owoców, które mają skłonności do kumulowania w sobie pestycydów, negatywnie wpływa na szanse leczonej z powodu niepłodności kobiety na zajście w ciążę i jej utrzymanie (donoszenie) – podają autorzy badań. – Jednak, z uwagi na fakt, że jest to pierwsze tego typu badania przeprowadzone na ludziach, konieczne jest jego zweryfikowanie w kolejnych eksperymentach – dodają szczerze autorzy pracy.

Źródło: PAP, JAMA Internal Medicine

POLECANE:

Dieta 10 produktów, które pomogą ci zajść w ciążę

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Radni nie zgodzili się na finansowanie in vitro w Gdyni

nie będzie dofinansowania in vitro w Gdyni
fot. Pixabay

Gdynia pozostanie bez dofinansowania in vitro. Podczas środowej sesji Rada Miasta ponownie odrzuciła obywatelski projekt dotyczący refundacji zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Gdyński projekt zakładał dofinansowanie tylko do pierwszego zabiegu. Jak przekonywała podczas sesji Rady Miasta jedna z inicjatorek uchwały, Maja Augustynek, program byłby ogromną szansą dla 160 gdyńskich par, które nie mają szans na posiadanie potomstwa w inny sposób. Zauważyła, że taką inicjatywę popiera 68 proc. Polaków oraz podobna liczba mieszkańców Gdyni.

Projektu bronił również radny z klubu Platformy Obywatelskiej Ireneusz Bekisz. Zaznaczył, że nie każdy może z własnej kieszeni opłacić kosztowne zabiegi, dlatego taką możliwość powinni mieć uboższy gdynianie.

Zobacz także: Mieszkańcy Gdyni chcą dofinansowania in vitro

Nie będzie dofinansowania in vitro w Gdyni

Za projektem opowiedzieli się radni Platformy Obywatelskiej (PO), przeciwko głosowali członkowie Prawa i Sprawiedliwości (PiS) oraz radni Samorządności. In vitro powinno być finansowane przez rząd, a nie samorząd – uzasadniła Maja Wagner, radna kluby Samorządności.

To już druga porażka miejskiego programu in vitro w Gdyni. W sierpniu tego roku głosami radnych PiS i Samorządności prezydenta miasta Wojciecha Szczurka zdjęto z porządku obrad obywatelski projekt przygotowany przez gdynian.

Po dwóch miesiącach naniesiono wymagane poprawki, aby projekt mógł być ponownie procedowany. Po raz kolejny trzeba było zebrać podpisy i tylko w ciągu dwóch godzin udało się ich zebrać 700 (zgodnie z regulaminem wystarczyłoby 500).

Pomysłodawcy inicjatywy są zaskoczeni odrzuceniem projektu. Teraz czekają na nowe wybory samorządowe, które mogą okazać się szansą na jego przywrócenie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Dziennik Bałtycki, Gazeta Wyborcza

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pomyłka przy in vitro w klinice w Policach. Lekarz uniewinniony

pomyłka przy in vitro, lekarz uniewinniony
fot. Fotolia

Trzy lata temu w klinice in vitro w Policach doszło do tragicznej w skutkach pomyłki. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej postawił wówczas zarzuty ówczesnemu kierownikowi laboratorium. Sąd wydał właśnie decyzję w sprawie lekarza.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Doktor Tomasz. B. był obwiniany o niedopełnienie obowiązków w placówce, w której dokonywano zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego.

Zobacz także:  Jest wyrok sądu ws. pomyłki podczas in vitro w Policach – śledztwo umorzono!

Pomyłka przy in vitro, lekarz uniewinniony

W 2014 roku klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego doszło do pomyłki, w efekcie której nasienie męża pacjentki zostało połączone z komórką jajową innej kobiety. Dziecko urodziło się z licznymi wadami genetycznymi.

Prokuratura nie znalazła winnych w tej sprawie. Sąd uniewinnił lekarza.

We wrześniu 2016 roku Prokuratura Okręgowa w Szczecinie umorzyła śledztwo. Po zapoznaniu się z opinią biegłych śledczy doszli do wniosku, że nie można ustalić, na którym etapie doszło do powikłań. Poszkodowana rodzina zapowiedziała wówczas pozew cywilny.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Dziennik Zachodni, Wiadomości WP, TVN24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Minister Zdrowia tłumaczy się z królików: spot trochę kontrowersyjny, ale…

minister zdrowia tłumaczy się ze spotu z królikami
fot. Pixabay

Nie cichną komentarze wokół dziwnej kampanii Ministerstwa Zdrowia promującej zdrowy tryb życia i prokreację. Sprawa wywołała takie poruszenie, że głos postanowił zabrać również minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Jak przyznaje, spot może być trochę kontrowersyjny, ale…

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

…zwraca uwagę na problem niskiej dzietności w Polsce – twierdzi minister. Spot ma być emitowany do końca roku, w czasie najwyższej oglądalności.

Zobacz także: Szkoda im na vitro, ale mają pieniądze na króliki. Czyli jak Ministerstwo Zdrowia dba o dzietność

Na filmiku promowanym przez Ministerstwo Zdrowia pojawia się stado królików, które beztrosko hasają po polanie. – Kto jak kto, ale my króliki wiemy jak zadbać o liczne potomstwo – mówi „króliczy tata”. Następnie zdradza widzom sekret na stworzenie dużej familii.

– Po pierwsze: dużo się ruszamy, po drugie: zdrowo jemy, po trzecie: nie stresujemy się kiedy nie musimy, i po czwarte: nie używamy sobie – oto, zdaniem MZ, niezawodny sposób na powiększenie rodziny.

Minister zdrowia tłumaczy się ze spotu z królikami

Tylko czy taki spot przekona Polaków? O to w środę w sejmie został zapytany Konstanty Radziwiłł.

– Autorem są eksperci od PR-u. Myślę, że nawet jeśli ten spot jest troszkę kontrowersyjny, to zwraca uwagę na to, co jest problemem dla Polski – powiedział minister. Jak zaznaczył, nie jest autorem reklamy, a sama forma jest „trochę kontrowersyjna”, ale wywołuje dyskusję – co jest istotne, ponieważ naświetla problem z dzietnością w Polsce i w Europie.

Nawet jeśli są osoby, którym ten, jednak sympatyczny spocik się nie podoba, rozumiem te emocje, ale myślę, że wywołanie tej dyskusji na ten temat też jest ważne zaznaczył Radziwiłł.

Zobacz także: Kampania ministra oburza wielu a rani niepłodnych

Spot oburzył zarówno zwykłych obywateli, jak i polityków. Były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz z Platformy Obywatleskiej nazwał kampanię resortu „żenującą propozycją ministra zdrowia”. – Wydał na to 2,7 mln złotych. Z tych pieniędzy moglibyśmy przeprowadzić 400 procedur in vitro – zauważył Arłukowicz.

Internauci piszą: „Obrzydliwe. Nowoczesna Inkwizycja robi z nas bezmyślnych dzieciorobów? Po prostu obrzydliwe…”. Takiej formy reklamy nie popiera również językoznawca profesor Jerzy Bralczyk. Jak powiedział w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną, pomysł ministerstwa jest fatalny, a konotacje językowe z królikami i płodnością – jednoznacznie negatywne.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Radio Em, Rynek Zdrowia

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.