Przejdź do treści

Umiejętności mamy pożądane w pracy

malgorzatamajewska-monster-polska.jpg

Urlop macierzyński to niezwykły czas w życiu każdej, świeżo upieczonej mamy. Jednak w pewnym momencie się kończy i część kobiet decyduje się na zostawienie dziecka pod opieką niani oraz powrót do pracy. Bardzo często wiąże się to z niepokojem. Młode mamy dysponują jednak zestawem nowo nabytych cech i umiejętności, które mogą podnieść ich wartość na rynku pracy i zniwelować powstałe zaległości.

Powrót do pracy dla wielu młodych matek jest stresującym przeżyciem. Częstą przyczyną tego stanu jest świadomość, że rynek idzie naprzód, a one przez jakiś czas były wyłączone z życia zawodowego. Zadania, które wykonywały jeszcze rok temu, mogły w tym czasie się zmienić. Niepokój może budzić również fakt, że w czasie nieobecności, ktoś inny wykonywał ich obowiązki. Co jeśli wywiązywał się z nich lepiej? Zamiast martwić się tym co się zmieniło w pracy, warto zastanowić się jakie nowo nabyte umiejętności mogą pomóc w powrocie do pracy i utrzymaniu stanowiska.

Perfekcyjna organizacja
Nowe, macierzyńskie obowiązki sprawiają, że młoda mama nagle musi zacząć inaczej zarządzać swoim planem dnia. Mądre gospodarowanie czasem to umiejętność niezbędna – trzeba przygotować rano ubranka dla malucha, zrobić śniadanie, nakarmić i zająć się wieloma innymi domowymi sprawami. Jeśli dziecko jest większe, dochodzi spakowanie plecaka, odwiezienie go do żłobka czy przedszkola. O mamach mówi się, że są wielozadaniowe i jak nikt inny potrafią tak zaplanować dzień, aby zmieściły się z nim wszystkie zadania. Dobra organizacja życia rodzinnego przekłada się także dobrą na organizację pracy własnej (lub zespołu, jeśli ma pod sobą). A to cecha, którą doceni każdy menedżer.

Pełne skupienie
Każda świeżo upieczona mama chce spędzać ze swoim dzieckiem i partnerem jak najwięcej czasu. Właśnie dlatego rzadko kiedy spotkamy ją w biurze po godzinach. Aby wyrobić się ze wszystkim w czasie, młoda mama jest bardziej uważna i skupiona. Dzięki temu unika poprawek do realizowanego projektu i może wyjść o czasie. Jest bardziej skoncentrowana na pracy, rzadziej korzysta z mediów społecznościowych, czy innych portali odciągających uwagę od wykonywanych zadań. Dodatkowe pół godziny w biurze, które kiedyś nie robiło różnicy, dla młodego rodzica ma ogromne znaczenie – podkreśla Małgorzata Majewska, ekspert portalu monsterpolska.pl.

Zdolność przewidywania
Opiekując się dzieckiem trzeba mieć przysłowiowe „oczy dookoła głowy”. Matki mają bardziej podzielną uwagę i umiejętność przewidywania konsekwencji różnych, alternatywnych scenariuszy. Te umiejętności są niezwykle cenne dla pracodawców. Zdolność dostrzegania tego, co nieoczywiste przyda się w relacjach z klientem, planowaniu strategii i działań zespołu. To kompetencje, które pozytywnie przełożą się na efektywność i wydajność pracy młodej mamy. 
 
Zaangażowanie i lojalność
Każdy pracodawca, który inwestuje w zatrudnianie nowych pracowników, chce aby zostali oni z nim najdłużej. Mama, która wie, że będzie mogła wrócić do swojego miejsca pracy sprzed urlopu macierzyńskiego jest lojalnym pracownikiem, który raczej nie ucieknie szybko z firmy. Założenie rodziny to poważna decyzja i moment, w którym stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa są najważniejsze. To przekłada się także na podejście do pracy. Mając bezpieczną pozycję w firmie i pewność dalszego zatrudnienia, młoda mama będzie sumiennie wykonywała swoje obowiązki i trzymała firmy, która daje jej pewną pracę – podsumowuje Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dofinansowanie in vitro w Małopolsce? Nikłe szanse

in vitro w małopolsce

Coraz więcej miast pomaga parom starającym się o dziecko metodą in vitro. W Małopolsce wydaje się to być jednak mało prawdopodobne, chociaż marszałek Jacek Krupa zapowiedział taką możliwość. Sprawa musiałaby mieć jednak poparcie także sejmiku, co się na chwilę obecną raczej nie wydarzy. 

Niewielkie szanse

Marszałek Województwa Małopolskiego zaznacza, że należałoby zacząć od odpowiednich analiz i stworzenia koniecznych ram programu. Jeżeli znalazłaby się zgoda sejmiku, niezbędne środki na ten cel byłyby wpisane do budżetu województwa. Dlaczego wydaje się to być mało prawdopodobne? Układ sił politycznych w sejmiku jest niezmienny od lat. Nawet jeśli pojawiał się podobny projekt, nie miał on nigdy poparcia. Co więcej, w sejmiku nie ma przedstawicieli lewicy, a nie wszyscy radni Platformy Obywatelskiej wykazują chęć głosowania za tego typu uchwałą, o czym donosi „Dziennikpolski24”.

Ogromne emocje

Dyskusja nad in vitro w Małopolsce od dłuższego już czasu wzbudza wielkie emocje. W styczniu radni Krakowa odrzucili miejski program wsparcia leczenia metodą in vitro. Przy okazji głosowania odbyła się burzliwa dyskusja i protesty pod magistratem. Marcin Górski, z Partii Razem, opublikował na swoim Twitterze dodatkowy komentarz: „Skandaliczne słowa padły na dzisiejszej Radzie M. Krakowa. „dzieci z #invitro to eksperymenty genetyczne jak truskawki bez smaku” – czytamy i nie kryjemy oburzenia – pisaliśmy wtedy na naszym portalu [tutaj >>KLIK<<]. 

Źródło: „Dziennikpolski24”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Agnieszka Grobelna: „Pokochaj swoją miesiączkę” – o zgodzie na kobiecość i sile, jaka z niej płynie

agnieszka grobelna

Przez 10 lat starała się o dziecko, przeżyła cztery poronienia – Agnieszka Grobelna na bazie swoich doświadczeń postanowiła stworzyć niezależną przestrzeń, w której płodność kobiety będzie zaopiekowana na każdym etapie jej życia. Stąd powstał pomysł Centrum Wspierania Płodności, które znajduje się we Wrocławiu. Ciało, seksualność, cykl – oto rozmowa o sekretach kobiecości.

CHBR: W kobiecości jest siła?

Agnieszka Grobelna: Powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem współgrania kobiecego ciała i psychiki. Zdarza się, że przychodzi do mnie kobieta, która doświadcza bolesności cyklu. Rozmawiam z nią, pokazuję między innymi czym jest cykl i jak można wykorzystać jego moc. Zdaje się, że nie robię wiele, a później nagle ból znika. Kobiety mówią wtedy do mnie: „Agnieszka, to jest takie proste?! Dlaczego nikt o tym nie mówi?! To ja nic więcej nie muszę robić?! Nie muszę brać tony leków?!”. Nie, nie musisz – pokochaj swoją miesiączkę, rozmawiaj ze swoją macicą.

Przyzna pani, że brzmi to co najmniej tajemniczo.

Na jednym z warsztatów powiedziałam, że kocham swoją miesiączkę i za każdym razem na nią czekam. Wstała wtedy pani będąca już po menopauzie i powiedziała niemal z oburzeniem: „Pierwszy raz widzę osobę, która mówi, że kocha swoją miesiączkę. Ja się cieszę, że jej nie mam!”. Odpowiedziałam, że to błąd, bo w naszym cyklu jest ogromna siła! Naprawdę niewiele potrzeba, by móc ją wykorzystać. Zresztą wielokrotnie trafiały do mnie panie z niepłodnością, które miały całą masę różnych przeciwwskazań i zaburzenia hormonalne, nie miały nawet kwalifikacji do in vitro. Po jednej lub kilku sesjach nagle zachodziły w ciążę naturalnie. Oczywiście są to spektakularne przypadki, u niektórych ta praca wymaga więcej czasu, u innych mniej, ale chcę zobrazować, jak proste rozwiązania są czasami najlepsze.

Tak naprawdę płodność jest nieprzewidywalna i na bazie własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nie powinno się mówić, iż kobieta nigdy nie zajdzie w ciążę. Gdy jest jeden plemnik i chociażby jedna komórka jajowa, to zawsze istnieje szansa. Jest jednak wiele blokad, także tych emocjonalnych. Z moich obserwacji wynika, że u dużej większości kobiet zmagających się z niepłodnością to właśnie emocje leżą u podstaw. Kobiety są teraz za bardzo pogrążone w męskiej energii. Są silne, na wysokich stanowiskach, zarządzają grupą osób. Siła jest męska, czasami trzeba zbliżyć się do kobiecości i wtedy ciało się odblokowuje. Kobiety zagarnęły przestrzeń mężczyznom, którzy przy tym wszystkim osłabli. Stąd problemy chociażby z ilością plemników. Ja staram się patrzeć na płodność bardzo holistycznie i wykorzystuję w swojej pracy różne metody.

Różne pewnie też dlatego, że każdy przypadek jest bardzo indywidualny.

Dokładnie, nie powinno się nikogo porównywać, bo nigdy tak naprawdę nie wiemy co jest czynnikiem decydującym. Jak bowiem można wytłumaczymy, że kobieta z diagnozą Hashimoto, czy PCOS, zachodzi w naturalną ciążę, a teoretycznie zdrowy człowiek nie? Nie wiemy wtedy, czy czynnikiem decydującym nie jest np. lęk. Pracowałam kiedyś z panią, która miała go w sobie bardzo wiele. Leczyła się, ponieważ nie miała prawidłowej owulacji i płodnego śluzu. Kiedy porozmawiałyśmy o tym, by dali sobie z partnerem luz, także od seksu, nagle jej śluz się poprawił. Kiedy postanowili wrócić do starań, śluzu znowu nie było. Podobnie było z inną panią, która dostawała stany grzybicze pochwy. Wszystko sterowane było u nich lękiem, który niezwykle trudno było odkryć czego dotyczył. Pokazuje to jednak, jak psychika silnie działa na naszą płodność.

I uczyć powinny się o tym już małe dziewczynki?

Zdecydowanie. Mam 8-letnią córkę i odkąd pamiętam mówiłam jej: „Tu gdzie jest twoja macica, tam jest twoja moc”. Dzięki temu córka ma do kobiecości bardzo pozytywny stosunek. Wie, że kiedy pojawi się pierwsza miesiączka, będziemy świętować. Jest to dla mnie ważne, bowiem pracując z kobietami niepłodnymi zdarza mi się wracać do ich korzeni. Kiedy cofamy się do momentu pierwszej miesiączki, okazuje się, że one jej wcale nie przyjęły. Jedna z moich pacjentek teoretycznie była przygotowana przez mamę na pierwszy okres. Gdy jednak zapytałam, co jeszcze się wtedy działo, okazało się, że w dniu swojej pierwszej miesiączki miała jechać z rodziną do Aquaparku. Pytając jak się czuła, usłyszałam, że był wściekła. Co ciekawe, ciągle cierpiała na bardzo silne bóle w czasie menstruacji. Powiedziałam wtedy: „Ty w ogóle nie przyjęłaś tej miesiączki. Odrzuciłaś ją, bo pokrzyżowała ci plany”. Zaczęłyśmy rozmawiać i przyznała mi rację. Poleciłam jej, żeby „pogadała ze swoją macicą”. W następnym cyklu bólu nie było.

Ból jest dla nas tylko informacją, a my zagłuszamy go tabletkami. Jeśli to robimy, to jak mamy dojść do jego pierwotnej przyczyny? Może to być właśnie lęk, ale też wspominana już przeze mnie męska energia.

Rozmawiałam kiedyś z panią, która także cierpiała na silne bóle w czasie miesiączki. Takie, które ścinały ją z nóg, musiała zwalniać się w tym czasie z pracy. Pierwszy okres przeżyła bardzo w porządku, ale zapytana o to, co robi w trakcie menstruacji odpowiedziała: „Wszystko – idę na fitness, daję sobie w kość.” Dla mnie jest to jasny sygnał, że nie ma w niej zgody na miesiączkę. Menstruacja to czas odpoczynku, regeneracji, przemyśleń. Jest to czas na herbatę, książkę, na dopieszczenie siebie. Jeśli dajesz sobie w tym czasie w kość, oznacza to, że ciągle się z nią siłujesz.

Rozmowa lekiem na wszystko?

Oczywiście, że nie. Zdarza się, że musimy włączyć terapię witaminową, zmienić odżywianie, znieść stres umiejscowiony w miednicy czy też wprowadzić konkretne leki – nieraz jest to niezbędne. Wiele czynników ma wpływ na naszą płodność, dlatego, tak ważne jest całościowe spojrzenie na kobiece ciało i kompleksowe działanie. Najważniejsze jednak, to dostrzec, jak wielka w nas jest siła w postaci naszego cyklu, od niego wszystko się zaczyna i jeśli tylko pokochamy swoją kobiecość, możemy być płodne i radosne na każdym etapie swojego życia.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

#ZamachLipcowy a Twoje prawa reprodukcyjne

zamach lipcowy

Myślisz, że bieżące wydarzenia wokół łamania zasad praworządności Ciebie nie dotyczą? No to jesteś w ogromnym błędzie! Choć mniej niż co 100. obywatel był kiedykolwiek w Sądzie Najwyższym czy Trybunale Konstytucyjnym, ich orzeczenia są podstawą orzecznictwa sądów powszechnych oraz decyzji podejmowanych przez organy administracji państwowej. Nadal brzmi abstrakcyjnie? W takim razie zapoznaj się z przykładami do czego prowadzą obecne bezprawne działania rządu, parlamentu i Prezydenta i do czego mogą prowadzić obecne zdarzenia czyli tzw. zamach lipcowy. Chronologicznie od zmian już wprowadzonych, poprzez obecnie procedowane, a skończywszy na zapowiedziach obozu władzy.

Pogarda i lekceważenie obywateli


Błąd przez który koalicja PO-PSL przegrała wybory parlamentarne. Politycy mają zwyczaj kierować się wyłącznie własnym interesem, który czasami jest zbieżny z potrzebami obywateli, szczególnie, gdy jest nośny, medialny i trendy.
Poprzedni minister zdrowia, dr Bartosz Arłukowicz, poprzez swoje lekceważenie obywateli i pogardę dla singielek i par nieheteroseksualnych wprowadził ustawę o leczeniu niepłodności wykluczającą wspomniane grupy z możliwości leczenia niepłodności metodami rozrodu wspomaganego.
Dokładnie tak samo postąpił obecny minister zdrowia, dr Konstanty Radziwiłł, likwidując rządowy program leczenia niepłodności metodą in vitro. Był to swoisty hołd lenny wobec ruchów anti-choice. Minister ma liczną gromadkę dzieci, to co go obchodzą chorzy?

Upolitycznienie i uzależnienie od Kościoła Katolickiego

To Trybunał Konstytucyjny zgotował nam hucpę z klauzulą sumienia, czego nigdy nie przebaczę prof. Rzeplińskiemu i ówczesnym sędziom TK. Postawienie prawa jednostki do wolności sumienia ponad prawo ogółu do świeckości i opieki zdrowotnej okazało się być “wodą na młyn” ruchów anti-choice, które rozpanoszyły się i wprost zawładnęły umysłami pracowników ochrony zdrowia. Konsekwencje są powszechnie widoczne: odmowa świadczeń z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, farmaceuci i technicy farmacji powołujący się (nielegalnie!) na klauzulę sumienia. Również zakaz aborcji jest “dziełem” konserwatywnego TK w latach ‘90.
Do tej pory mieliśmy do czynienia tylko z silnym wpływem światopoglądu sędziów TK, a i tak kwestie zdrowia reprodukcyjnego były traktowane w sposób urągający podstawowym prawom człowieka. Aż strach pomyśleć jak będzie się w takich sprawach wypowiadał obecny skład sędziowski, który oprócz owładnięcia ideologią, pochodzi z partyjnego nadania.

Brak kontroli nad tworzeniem prawa

Koalicja rządząca nie ma większości wymaganej do zmiany Konstytucji, jednakże zmienia jej postanowienia zwykłymi ustawami (vide ustawa o Sądzie Najwyższym). Dziś zamach na trójpodział władzy, a na kolejnym posiedzeniu sejmu może posłowie wpadną na pomysł zlikwidować prawo do ochrony zdrowia albo podniosą składkę na ubezpieczenie zdrowotne o 100% czy 200%.
Równie dobrze może przejść ustawa o zakazie o zakazie IVF. W poniedziałek projekt poselski przejdzie przez sejm, we wtorek przez senat, w środę podpisze go Prezydent i wejdzie w życie z dniem podpisania, więc już w czwartek policja będzie aresztować lekarzy i pacjentów w klinikach leczenia niepłodności.

Brak kontroli wyroków sądów powszechnych


Skoro w Polsce jakieś leczenie jest/będzie nielegalne to możesz chcieć poddać mu się za granicą. Powiedzmy, że byłaś w niechcianej ciąży, przyjechałaś do Szwecji i po konsultacji dostałaś leki na wywołanie poronienia. Wszystko poszło zgodnie z planem. Wracasz do kraju już nie będąc w ciąży. Kolejnego dnia do Twoich drzwi puka policja, aresztuje Ciebie i Twojego partnera. Pisowski prokurator stawia Wam zarzuty zabójstwa dziecka poczętego. Sąd stosuje wobec Was areszt, na początek na 3 m-ce, ale później przedłuża w nieskończoność. Po latach procestu zostajecie uznani winnymi popełnienia zbrodni zabójstwa dziecka poczętego. Sądy wszystkich instancji są ogarnięte zygotariańską ideologią. Nikt i nic nie powstrzyma ich przed ich szaleństwem. Odsiadujecie dożywocie. Sądu Najwyższego w praktyce nie ma, Trybunał Konstytucyjny uznaje karę dożywocia za aborcję za granicą za zgodną z Konstytucją RP. Prezydent Was nie ułaskawi, bo nie jesteście jego partyjnymi kolesiami.

Brzmi nieprawdopodobnie? Tak samo myślano, że nieprawdopodobny jest demontaż Trybunału Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego w trybie niezgodnym z Konstytucją.

Zniesienie kontroli nad wyborami


Upolitycznienie Państwowej Komisji Wyborczej (skutek wymiany kadry w m.in. w Sądzie Najwyższym), spowoduje, że era wolnych i demokratycznych wyborów się skończyła. Niezależnie jak zagłosuję obywatele, pisowska PKW i tak stwierdzi zwycięstwo PiSu. Wtedy będą mogli uchwalać dokładnie takie prawo, jakie sobie wymarzą. Ich marzeń możemy sie domyślać: zakaz leczenia niepłodności, antykoncepcji, aborcji, edukacji seksualnej i może zgodnie z prawem szariatu publiczna chłosta albo i ukamienowanie za seks przed/pozamałżeński (ale karze podlegać będzie tylko kobieta).

Rządowa kontrola nad mediami

Już niedługo państwo policyjne ministrów Błaszczaka i Ziobry spowoduje, że nie będziecie czytać moich zgryźliwych ripost. Będzie cenzura znana naszym dziadkom i rodzicom z czasów PRL. Nawet przeniesienie strony na zagraniczne serwery nic nie da, bo Polska będzie jak Korea Północna, odcięta od światowej sieci.

Wyjscie/wyrzucenie z EU


Skutkiem notorycznego łamania zasad praworządności, władze Unii Europejskiej nałożą na Polskę gigantyczne kary finansowe, a w razie ich nieskuteczności może się skończyć na wyrzuceniu z Unii Europejskiej. Co to oznacza? Koniec z bezpłatnym leczeniem w innych krajach UE, zniesienie swobody przepływu towarów (np. już nie otrzymasz leków do aborcji farmakologicznej od Women on Web, zamówionego nasienia do domowej inseminacji z duńskiego banku spermy Cryos), kontrole paszportowe (a może nawet i wizy) do krajów strefy Schengen, czy wzrost cen leków sprowadzanych z zagranicy.

Totalitaryzm puka do drzwi…


Wszyscy wielcy (sławą) dyktatorzy XX wieku szczycili się łamaniem praw reprodukcyjnych: Nicolae Ceausescu jest ikoną zmuszania kobiet do rodzenia dzieci i terroru ginekologicznego (obowiązkowe testy ciążowe co miesiąc), Hitler zdelegalizował aborcję (tylko dla Aryjek), Stalin surowo karał wszystkich zaangażowanych w planowanie rodziny, a Mussolini wdrożył konserwatywny i nieskuteczny projekt “Battle for Birth” (dzieło szarej eminencji vel hierarchów Kościoła Katolickiego kolaborujących z faszystami). Jedynie płk. Muammar Kadafi, znany “miłośnik” kobiet zezwalał na antykoncepcję i aborcję.
Cóż, Jarosławowi Kaczyńskiemu wydają się być bliskie niektóre z tych rozwiązań. Nienawiść do obcych/innych, homoseksualistów, łamanie praw człowieka, antysemityzm, niezważanie na nic w drodze po władzę absolutną. Tylko patrzeć jak upozoruje katastrofę porównywalną do pożaru Reichstagu, byśmy w pełni poznali prawdziwe oblicze Prezesa…

Mam nadzieję, że udało mi się troszkę przybliżyć dlaczego przestrzeganie praworządności jest tak ważne dla każdego. Pamiętać należy, że każde łamanie prawa przez instytucje państwowe prowadzi do tego, że w starciu z władzą obywatel nie ma szans, a jego prawa są łamane… Poza tym, czy chcemy zgotować naszym dzieciom piekło totalitaryzmu, a nie daj Boże, 3. Wojny Światowej?

 

#ZamachLipcowy

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Oto 7 miast, które dofinansowują in vitro – gdzie i na jakich warunkach?

dofinansowanie in vitro

Metoda leczenia niepłodności, jaką jest in vitro, wiąże się z kosztami finansowymi, na które nie każdy może sobie pozwolić. Odkąd ze szczebla rządowego nie ma w Polsce wsparcia dla starających się o dziecko w ten właśnie sposób, niektóre miasta realizują swoje programy związane z dofinansowaniem zabiegów.

Oto 7 miast, które dofinansowują leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego:
1. Łódź

„In vitro dla Łodzi” to program, który ruszył w roku 2016. Jego pełna nazwa brzmi: „Program dofinansowania do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Łodzi na lata 2016-2020”.

„Roczny budżet programu wynosi 1 mln złotych (przy czym na rok 2016 budżet ten wyniósł 650 000 zł)” – czytamy na stronie programu. Co ważne, klinikami, które wygrały konkurs ofert na realizację programu w latach 2017 i 2018 są: GAMETA-SZPITAL i SALVE MEDICA.

Najważniejsze informacje:

– skorzystać z programu mogą pary będące w związku małżeńskim lub partnerskim;

– ich miejscem zamieszkania jest Łódź;

– wiek kobiety przystępującej do programu: 20-40 lat (warunkowo 42 lata – zależnie od wyników badań);

– istnieje możliwość dofinansowania do 3 prób zabiegu in vitro w wysokości do 5000 zł (nie może to być jednak więcej niż 80 proc. kosztów całej procedury).

2. Częstochowa

Jest to pierwsze polskie miasto, które wprowadziło dofinansowanie do zabiegów in vitro. Program ruszył w 2012 roku. Miał zakończyć się w 2015, ale zdecydowano o jego kontynuacji. W ramach jego działania, w 2016 roku pojawiło się 10 ciąż ( w tym bliźniacza). W 2017 r. budżet miasta zabezpieczył na realizacje programu 150 tys. zł. Wnioski do końca lutego mogły składać pary:

– pozostające w związku małżeńskim lub partnerskim zamieszkujący Częstochowę;

– wiek kobiety 20-40 lat (dopuszczalnie 42, ale zależnie od wyników AMH);

– gdy inne leczenie niepłodności zakończyło się niepowodzeniem lub pojawiły się bezpośrednie wskazania do in vitro.

„Uczestnikom programu przysługuje możliwość jednorazowego dofinansowania do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości do 5000 zł pod warunkiem przeprowadzenia co najmniej jednej procedury. Pozostałe koszty procedury ponoszą pacjenci” – czytamy na stronie Urzędu Miasta Częstochowy, gdzie można znaleźć więcej informacji o Programie.

Realizatorami jest obecnie pięć klinik. Realizujemy program we współpracy z Częstochową już po raz trzeci. Każdego roku chętnych jest dużo, a liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zachęcam do jak najszybszego zapisywania się” – przytaczaliśmy w naszym portalu słowa Beaty Cenkalik, dyrektor zarządzającej Kliniką leczenia niepłodności InviMed w Katowicach, która to jest jednym z miejsc zajmujących się właśnie parami z Częstochowy.

3. Gdańsk

O początkach pracy nad gdańskim programem, pisaliśmy w listopadzie zeszłego roku >>KLIK<<. W lutym 2017 radni przegłosowali jego wprowadzenie w życie, natomiast pojawiły się problemy ze strony wojewody, który mówił o niezgodnościach formalnych. Wszystko kwestie sporne zostały jednak rozwiązane i wiadomo dziś, że program ruszy za kilka tygodni (lato 2017).

Jakiej pomocy można się spodziewać i dla kogo?

– maksymalnie wsparcie w postaci 5 tys. złotych, do trzech prób in vitro;

– wiek kobiety 20-40 (po spełnieniu odpowiednich warunków 42);

– „Oprócz samej procedury miasto opłaci także dwie wizyty kontrolne oraz przechowywanie zarodków przez rok (potem koszt będą musiały pokryć pary)” – zaznacza „wyborcza.pl”.

Na realizację programu w 2017 roku zaplanowane jest około 700 tys. zł. Kolejne lata wiążą się z kwotą 1,1 mln zł. Łącznie finanse te mają pomóc w wykonaniu około 200 procedur rocznie.

4. Poznań

W styczniu 2017 roku zapadła decyzja radnych stolicy Wielkopolski, że miasto dofinansuje leczenie in vitro, o czym pisaliśmy tutaj >>KLIK<<. Jego pełna nazwa brzmi: „PROGRAM POLITYKI ZDROWOTNEJ Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Poznania w latach 2017-2020”.

W budżecie zarezerwowane jest na jego realizację 1,9 mln złotych, co może pomóc około 367 parom. Konkurs na realizację wygrały trzy klinki: InviMed, Kliniczny szpital przy Polnej i prywatny ośrodek Ivita. Co ważne, rozpoczęcie już w połowie lipca 2017 roku.

Co warto wiedzieć?

– inne metody leczenia niepłodności pary okazały się być nieskuteczne lub są wskazania do in vitro;

– dofinansowanie w wysokości 5 tys. złotych;

do trzech prób zapłodnienia pozaustrojowego;

– wiek kobiety 20-43 lata;

– para jest mieszkańcami Poznania.

5. Sosnowiec

Obecny sosnowiecki program dofinansowania metody in vitro funkcjonować będzie w latach 2017-2020. Każdego roku budżet przewiduje na ten cel 200 tys. złotych. Co ciekawe, jest to kolejny w tym mieście program wsparcia leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Pierwszy miał miejsce w 2013 roku.

Jakie są kryteria?

– pary w związku małżeńskim lub partnerskim mieszkające w Sosnowcu;

– wiek kobiety 23-40 lat;

– dofinansowanie do 5 tys. zł (do 80 proc. kosztów procedury), maksymalna ilość zabiegów to 3;

– „Mają udokumentowane potwierdzenie przeprowadzenia pełnej diagnostyki przyczyn niepłodności, udokumentowane potwierdzenie trwałego uszkodzenia uniemożliwiającego naturalną koncepcję lub też są po roku bezskutecznego leczenia zachowawczego lub chirurgicznego” – podaje uchwała rady miasta.

6. Warszawa

Starania mieszkańców stolicy o dofinansowanie leczenia metodą in vitro trwały wiele miesięcy. Program „Stołeczna kampania na rzecz wspierania osób dotkniętych niepłodnością, z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego” będzie funkcjonował w latach 2017-2019.

Co jest ważne?

Podobnie jak w innych miastach, dofinansowanie będzie można dostać na maksymalnie 3 zabiegi in vitro.

„Program wsparcia pacjentów obejmuje dofinansowanie w wysokości 5.000 zł do każdej procedury i nie więcej niż 80 proc. całej procedury zapłodnienie pozaustrojowego” – opisuje to uchwała.

Wiek kobiety ma mieścić się w przedziale 25-40 lat, a jej rezerwa jajnikowa (stężenie AMH) wynosić musi powyżej 0,7 ng/m.

Para musi zamieszkiwać Warszawę przynajmniej od 2 lat.

Co ważne – „Do programu zostaną zakwalifikowane także kobiety w wieku 18-40 lat, u których z powodu choroby nowotworowej należy zastosować terapię gonadotoksyczną, zamieszkujące na terenie Warszawy przynajmniej od dwóch lat. Zamrożenie komórek jajowych pozwoli u tych kobiet odroczyć płodność do czasu wyleczenia choroby”.

7. Bydgoszcz

Po burzliwej sesji w maju tego roku (podczas sesji była wzywana policja, która miała sprawdzić, czy prezydent miasta jest pijany) bydgoscy radni zagłosowali za dofinansowaniem procedury in vitro. Uchwałę w tej sprawie poparło 15 radnych z PO i SLD a 12 było przeciw.

Bydgoszcz przeznaczy 250 tys. na dofinansowanie w roku 2017 (wystarczy dla 50 par), a w kolejnych dwóch latach kwota ma być dwukrotnie wyższa, co pozwoli dofinansowań zabiegi większej liczbie par.

Co ważne

Z programu dofinansowania w Bydgoszczy mogą skorzystać:

  • pary spełniajace wymagania ustawowe
  • pary mieszkające w Bydgoszczy
  • pary, w których kobieta nie skończyła 40 lat (wyjątkowo 42 lata)
Maksymalne dofinansowanie to 5.000 zł jeśli para przeprowadzi pełną procedurę in vitro.

Opisane tu miasta to tylko niektóre z miejsc podejmujących się tematyki dofinansowania in vitro. Warto być na bieżąco z lokalnie toczącymi się dyskusjami. Jeśli zaś chodzi o szczegóły miejskich programów, są one dostępne zarówno w placówkach zajmujących się leczeniem, w urzędach miejskich, jak i na ich stronach internetowych.

Kolejnym miastem, w którym ruszają prace specjalnie powołanego zespołu, są Chojnice. Eksperci i politycy będą dyskutować na miejskim programem wsparcia in vitro już od 5-ego lipca. Odbędą się też konsultacje społeczne, w których będą mogli wziąć udział wszyscy zainteresowani >>KLIK<<.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.