Przejdź do treści

Umiejętności mamy pożądane w pracy

Urlop macierzyński to niezwykły czas w życiu każdej, świeżo upieczonej mamy. Jednak w pewnym momencie się kończy i część kobiet decyduje się na zostawienie dziecka pod opieką niani oraz powrót do pracy. Bardzo często wiąże się to z niepokojem. Młode mamy dysponują jednak zestawem nowo nabytych cech i umiejętności, które mogą podnieść ich wartość na rynku pracy i zniwelować powstałe zaległości.

Powrót do pracy dla wielu młodych matek jest stresującym przeżyciem. Częstą przyczyną tego stanu jest świadomość, że rynek idzie naprzód, a one przez jakiś czas były wyłączone z życia zawodowego. Zadania, które wykonywały jeszcze rok temu, mogły w tym czasie się zmienić. Niepokój może budzić również fakt, że w czasie nieobecności, ktoś inny wykonywał ich obowiązki. Co jeśli wywiązywał się z nich lepiej? Zamiast martwić się tym co się zmieniło w pracy, warto zastanowić się jakie nowo nabyte umiejętności mogą pomóc w powrocie do pracy i utrzymaniu stanowiska.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Perfekcyjna organizacja
Nowe, macierzyńskie obowiązki sprawiają, że młoda mama nagle musi zacząć inaczej zarządzać swoim planem dnia. Mądre gospodarowanie czasem to umiejętność niezbędna – trzeba przygotować rano ubranka dla malucha, zrobić śniadanie, nakarmić i zająć się wieloma innymi domowymi sprawami. Jeśli dziecko jest większe, dochodzi spakowanie plecaka, odwiezienie go do żłobka czy przedszkola. O mamach mówi się, że są wielozadaniowe i jak nikt inny potrafią tak zaplanować dzień, aby zmieściły się z nim wszystkie zadania. Dobra organizacja życia rodzinnego przekłada się także dobrą na organizację pracy własnej (lub zespołu, jeśli ma pod sobą). A to cecha, którą doceni każdy menedżer.

Pełne skupienie
Każda świeżo upieczona mama chce spędzać ze swoim dzieckiem i partnerem jak najwięcej czasu. Właśnie dlatego rzadko kiedy spotkamy ją w biurze po godzinach. Aby wyrobić się ze wszystkim w czasie, młoda mama jest bardziej uważna i skupiona. Dzięki temu unika poprawek do realizowanego projektu i może wyjść o czasie. Jest bardziej skoncentrowana na pracy, rzadziej korzysta z mediów społecznościowych, czy innych portali odciągających uwagę od wykonywanych zadań. Dodatkowe pół godziny w biurze, które kiedyś nie robiło różnicy, dla młodego rodzica ma ogromne znaczenie – podkreśla Małgorzata Majewska, ekspert portalu monsterpolska.pl.

Zdolność przewidywania
Opiekując się dzieckiem trzeba mieć przysłowiowe „oczy dookoła głowy”. Matki mają bardziej podzielną uwagę i umiejętność przewidywania konsekwencji różnych, alternatywnych scenariuszy. Te umiejętności są niezwykle cenne dla pracodawców. Zdolność dostrzegania tego, co nieoczywiste przyda się w relacjach z klientem, planowaniu strategii i działań zespołu. To kompetencje, które pozytywnie przełożą się na efektywność i wydajność pracy młodej mamy. 
 
Zaangażowanie i lojalność
Każdy pracodawca, który inwestuje w zatrudnianie nowych pracowników, chce aby zostali oni z nim najdłużej. Mama, która wie, że będzie mogła wrócić do swojego miejsca pracy sprzed urlopu macierzyńskiego jest lojalnym pracownikiem, który raczej nie ucieknie szybko z firmy. Założenie rodziny to poważna decyzja i moment, w którym stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa są najważniejsze. To przekłada się także na podejście do pracy. Mając bezpieczną pozycję w firmie i pewność dalszego zatrudnienia, młoda mama będzie sumiennie wykonywała swoje obowiązki i trzymała firmy, która daje jej pewną pracę – podsumowuje Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Urodził im się chłopiec, do karmienia przyniesiono dziewczynkę. W szpitalu pomylono noworodki

Nóżki niemowlęcia
Fot. Fotolia

Narodziny wyczekiwanego dziecka to dla rodziny wielka radość. W przypadku pary z Lublina szczęście to przykrył jednak cień fatalnej pomyłki, której dokonano w lubelskim szpitalu. Po porodzie rodzice usłyszeli od lekarzy, że mają synka, tymczasem do karmienia przyniesiono im… dziewczynkę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dziecko pacjentki, która zgłosiła się do Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie. Płeć miała być dla rodziców niespodzianką, dlatego nie zdecydowali się określić jej wcześniej w badaniu USG. Wkrótce po porodzie personel medyczny poinformował kobietę i jej męża, że urodził im się chłopczyk. Na karmienie przyniesiono im jednak dziewczynkę. Na ręku dziecka widniały dane chłopca o ich nazwisku.

– Dziewczynka miała na rączce identyfikator, z którego wynikało, że jest chłopcem. Proszę sobie wyobrazić reakcję rodziców, którzy przed porodem nie chcieli znać płci dziecka. Jak mogło dojść do czegoś takiego? Cała nasza rodzina jest zszokowana i rozbita – mówiła kuzynka pary, która zdecydowała się poinformować o tej sprawie media.

Jak to możliwe, ze w szpitalu pomylono noworodki? Szpital nie chce komentować sprawy

Agnieszka Kais, wiceprzewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Lublinie, przyznała, że w ciągu 30 lat pracy nie spotkała się z sytuacją, by w szpitalu pomylono noworodki. Takim sytuacjom zapobiega się, zakładając dziecku – jeszcze na sali porodowej – przynajmniej jeden pasek z podstawowymi danymi. Dodatkowo (np. na drugiej kończynie) umieszcza się identyfikator zawierający pełne informacje o niemowlęciu. Ponadto standardy opieki okołoporodowej wymagają, by rodziców poinformować o płci dziecka. Jak widać, powyższe reguły nie zawsze się sprawdzają.

Władze placówki nie chcą komentować zajścia, ale zapewniają, że będą wyjaśniać sprawę. W ramach rekompensaty matce dziecka zaproponowano przeniesienie na inną salę, zapewniającą wyższy komfort.

Źródło: dziennikwschodni.pl, radiozet.pl

Polecamy również: Sukces programu in vitro w Łodzi. Wyniki przekroczyły oczekiwania

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Co to jest adopcja prenatalna i dla kogo jest wskazana? Wyjaśnia ekspert

zaburzenia owulacji

Jakie są główne wskazania do adopcji komórki jajowej? Wyjaśnia dr Robert Gizler z Kliniki leczenia niepłodności InviMed.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest adopcja prenatalna?

In vitro z komórką od anonimowej dawczyni jest to specjalnie opracowany program dla kobiet, które pragną zostać mamami, ale z różnych powodów nie posiadają własnych komórek rozrodczych. Na czym polega?

Do procedury zapłodnienia pozaustrojowego wykorzystuje się wtedy gamety dawczyni, która zdecydowała się na przekazanie swoich komórek jajowych do dawstwa – wyjaśnia dr Robert Gizler z Kliniki leczenia niepłodności InviMed. – Dzięki procedurze in vitro z komórkami dawczyń, pacjentka ma szansę na zajście w ciążę i urodzenie dziecka.

Polecamy: Dawstwo komórek jajowych – czy jest się czego bać?

Jakie są główne wskazania do adopcji komórki jajowej? 

Statystycznie każda kobieta posiada tysiące pęcherzyków jajnikowych, jednak ich liczba z wiekiem znacząco maleje (przed 25 rokiem życia jest ich około 400 tysięcy, po 35 roku życia liczba ta spada już do 35 tysięcy).

Dodatkowo nie wszystkie kobiety mają rezerwę jajnikową na poziomie odpowiednim do swojego wieku – może się zdarzyć, że do wygaśnięcia czynności jajników dochodzi przedwcześnie, na długo przed czasem, w którym powinna wystąpić menopauza – dodaje dr Gizler.

Innym czynnikiem jest także sytuacja, w której materiał genetyczny komórki jajowej jest obciążony wadami uniemożliwiającymi rozwój zarodka lub jego implantację w jamie macicy.

Wskazaniem do zapłodnienia pozaustrojowego z wykorzystaniem gamet od anonimowej dawczyni jest także brak ciąży po kilku próbach in vitro, wcześniejsze kilkukrotne poronienia lub utrata płodności po przebytej terapii onkologicznej.

Konsultacja: dr Robert Gizler Klinika Leczenia Niepłodności we Wrocławiu

Czytaj też: Brak komórek jajowych a zajście w ciążę

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Czym jest rodzicielska miłość?

rodzicielska miłość
fot. Pixabay

To, czego nie brakuje w każdym niemal rodzicielstwie to miłość. Kochamy swoje dzieci bardziej niż możemy to wyrazić słowami, chcemy dla nich jak najlepiej, staramy się, poświęcamy. Jak więc to się dzieje, że tak wielu dorosłych ma poczucie, że nie byli kochani w dzieciństwie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Być może wiąże się to z faktem, że choć miłość do dzieci jest niezaprzeczalna, to równie silne są inne aspekty rodzicielstwa: zmęczenie, frustracja, samotność, zmartwienia. I chyba głównie to dzieci odczuwają i to właśnie widzą. Miłość wówczas nie znika, ale rzeczywiście bardzo trudno ją okazać i poczuć.

Rodzicielska miłość – czego brakuje?

Psycholodzy zauważają, że to, czego brakuje dziś dzieciom, to poczucie, że są dla rodziców źródłem radości. Bo rzeczywiście, gdyby się zastanowić, to jak często czujemy autentyczną przyjemność z przebywania z własnym dzieckiem? A jeśli rodzic nie czuje wiele więcej niż to, że ma dziecko nakarmić, ubrać i zadbać o jego bezpieczeństwo – wszystkie te sprawy są bardzo ważne – to również dziecko tego nie poczuje.

W codzienności, kiedy musimy pogodzić wiele spraw, kiedy trzeba pracować, zarabiać, dbać o dom, bardzo trudno zatrzymać się i pobyć z dzieckiem. A jeszcze trudniej odczuwać przy tym autentyczną przyjemność. Mamy jednak szereg możliwości, żeby nawiązać więź z dzieckiem, w której poczuje, że jest ważne, a bycie z nim może dawać drugiej osobie prawdziwą radość. I możemy to robić od pierwszych dni życia dziecka.

Zobacz także: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin – pacjenci kliniki InviMed 

Przyjemność płynąca z czynności pielęgnacyjnych? Czemu nie!

Magda Gerber, która pracowała z najmłodszymi dziećmi,  zwracała uwagę na funkcję czynności pielęgnacyjnych. Dziecko ma zmienianą pieluszkę tysiące razy w ciągu pierwszych lat życia. „Dlaczego nie miałaby to być czynność przyjemna dla obu stron?”, pytała Gerber.

Możemy się spieszyć, odwracać uwagę dziecka, w taki czy inny sposób przymusić je do współpracy. Ale możemy też zwolnić i z dużą uwagą, rozmawiając z dzieckiem, zwracając uwagę na sygnały od niego płynące, zmieniać mu pieluszkę, myć, karmić, czy też dokonywać innych czynności pielęgnacyjnych.

Magda Gerber nie bez racji uważała, że jest to szczególny czas, kiedy możemy dziecku okazać szacunek, ale również pokazać, jak wiele radości sprawia nam przebywanie z nim. Uważała również, że jest to moment, kiedy dziecko „ładuje akumulatory” emocjonalne.

Dzieje się tak dlatego, że przez te kilka czy też kilkanaście minut dziecko ma naszą pełną uwagę. Co też jest dla niego znacznie bardziej korzystne niż godziny, które z nim spędzamy jednocześnie czytając książkę, sprawdzając coś w Internecie lub rozmawiając przez telefon.

Inny sposób na czerpanie radości z bycia z dzieckiem zaproponowała Patty Wipfler, założycielska Hand in hand parenting, kalifornijskiej organizacji non profit. Wipfler opracowała metodę Special Time, Wyjątkowy Czas, choć pewnie każdy rodzic i dziecko mogą znaleźć własną nazwę. Pomysł stojący za Wyjątkowym Czasem jest dość prosty, a jednocześnie mocno niedoceniany.

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Rodzicielska miłość – znajdź kilka minut wyłącznie dla dziecka

Znajdź w ciągu dnia, każdego dnia, 10 lub 15 minut – mówi Wipfler – tyle ile możesz na początek i przeznacz ten czas dziecku. Niech ono zdecyduje, co będziecie robić. Niech to będzie wyłącznie jego decyzja, niech ono zaproponuje zabawę.

To bardzo ważne, żeby w tym czasie rodzic nie robił nic innego, nawet z pozoru błahych rzeczy, nie odpływał myślami do innych spraw. Warto wyłączyć telefon, radio, telewizor, nie zaglądać do Internetu. Skupić się na dziecku, zobaczyć i doświadczyć tego, co ono nam mówi. Przyjrzeć się zabawie i być w niej. Śmiać się.

Pewnie niejeden rodzic uważa, że przecież w ciągu dnia spędza w ten sposób z dzieckiem nie 15 minut, ale całe godziny. Na pewno tak jest. Przecież wszyscy w którymś momencie wracamy z pracy, szkoły, przedszkola. Jesteśmy razem, ale czasem bardziej mieszkamy we wspólnym pomieszczeniu niż jesteśmy razem. Rozpraszaczy uwagi jest mnóstwo. Poczucie bycia ważnym, ważniejszym niż telefon czy pranie, rozmywa się.

Zobacz także: Brak dostrojenia między matką a dzieckiem. Jakie mogą być konsekwencje?

Zaskakujące rezultaty Wyjątkowego Czasu

Jedna z mam, która zdecydowała się sięgnąć po ten sposób nawiązywania więzi ze swoimi dziećmi opisała dość niezwykłe wydarzenie.  Postanowiła zabrać swoich synów, 5 i 7-letniego do parku rozrywki. Wyprawa miała im zabrać cały dzień. Po powrocie dzieci musiałyby od razu pójść spać. To oznaczałoby, że tego dnia nie mieliby specjalnego czasu z mamą.

Chłopcy po krótkiej naradzie zdecydowali, że wolą wyjechać z parku rozrywki dwie godziny wcześniej i mieć swoje Special Time. Było to dla niej niemałym zaskoczeniem. Mieli przecież stracić zaledwie jeden dzień i to na rzecz innych, bardzo przyjemnych aktywności.

Można sobie wyobrazić, że nie jest to historia przesadzona. Dzieci od pierwszych minut życia dążą do relacji. Kiedyś uważano, że najważniejszym i najbardziej pierwotnym instynktem człowieka jest zaspokojenie głodu. Dziś wiemy, że jest to potrzeba bycia w relacji. Nie doceniamy tego. Bagatelizujemy. A może nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby być naprawdę blisko, autentycznie cenić dziecko – najważniejszą dla nas osobę.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Cesarskie cięcie a otyłość u dzieci. Zobacz, co mówią badania

cesarskie cięcie a otyłość
fot. Pixabay

Poród przez cesarskie cięcie zwiększa ryzyko otyłości u dzieci aż o 50 proc. – pokazują najnowsze badania. Kobiety po tego typu operacji mają również mniejsze szanse na ponowne zajście w ciążę. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy z Uniwersytetu Edynburskiego w swoim badaniu wzięli pod lupę długoterminowe skutki cesarskiego cięcia. Wyniki ich analizy zostały opublikowane na łamach magazynu PLOS Medicine.

Badacze odkryli, że ponad 9 na 100 dzieci urodzonych siłami natury było otyłych przed osiągnięciem piątego roku życia. Wskaźnik ten był wyższy wśród pięciolatków urodzonych przez cesarskie cięcie – aż 14 na 100 maluchów zmagało się z otyłością.

Zobacz także: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

Cesarskie cięcie a otyłość dzieci

Naukowcy podejrzewają, że zjawisko otyłości wśród dzieci wiąże się bezpośrednio z cesarskim cięciem. W przeciwieństwie do porodu naturalnego, noworodki urodzone poprzez cesarskie cięcie nie mają styczności z mikroflorą bakteryjną obecną w kanałach rodnych kobiety. Może to skutkować zachwianiem metabolizmu i zdolności do magazynowania tłuszczu u takich maluchów.

Chociaż nie możemy wnioskować, że cesarskie cięcie powoduje konkretne skutki, ciężarne kobiety i lekarze powinni mieć świadomość, że ta operacja wiąże się z długoterminowym ryzykiem dla zdrowia dziecka i późniejszych ciąż matki – tłumaczy współautorka badań dr Sarah Stock.

Inne możliwe skutki cesarskiego cięcia

Wśród innych możliwych i długoterminowych skutków cesarskiego cięcia wymienia się również astmę. Szanse na zachorowanie na astmę przed 12. rokiem życia są u dzieci urodzonych za pomocą cesarskiego cięcia aż o 20 proc. wyższe.

Według badania kobiety po tego typu operacji mają o jedną trzecią mniejsze szanse na ponowne zajście w ciążę niż panie, które rodziły naturalnie. Może się to wiązać z infekcjami w macicy po interwencji chirurgicznej. Innym niebezpieczeństwem jest też większa podatność na przedwczesne odklejenie łożyska.

Jeżeli chodzi o pozytywne strony, naukowcy zauważają, że u kobiet po cesarskim cięciu występuje mniejsze ryzyko nietrzymania moczu i wypadania macicy.

Co to jest cesarskie cięcie?

Cesarskie cięcie to operacja chirurgiczna, polegająca na rozcięciu powłok brzusznych oraz macicy i wyjęciu dziecka. Tego typu operację wykonuje się, gdy poród siłami natury nie jest możliwy.

Wskazaniami do przeprowadzenia cesarskiego cięcia jest między innymi nieprawidłowe ułożenie dziecka w drogach rodnych, brak postępu porodu naturalnego czy zaburzenia tętna płodu w trakcie porodu, choroby neurologiczne, okulistyczne lub kardiologiczne u matki.

Pomimo braku wskazań medycznych coraz więcej kobiet decyduje się na rozwiązanie ciąży tą drogą. Należy jednak pamiętać, że nie jest to obojętny dla zdrowia zabieg, a obarczona dużym ryzykiem operacja chirurgiczna i powinna być wykonywana tylko w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia matki i dziecka. WHO wskazuje, że odsetek ciąż rozwiązywanych przez cięcie cesarskie w żadnym kraju nie powinien przekraczać 15 proc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Chcemy Być Rodzicami

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami