Przejdź do treści

Trombofilia wrodzona a ciąża. Zobacz, jakie masz szanse na urodzenie dziecka

trombofilia a ciąża
fot. Fotolia

Problemy z poczęciem dziecka i poronienia dotyczą dużej liczby par. Jedną z genetycznych przyczyn niepłodności i poronień może być trombofilia wrodzona. Co to jest i jak ją wykryć?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Trombofilia wrodzona to genetyczna skłonność do nadkrzepliwości krwi. W ciąży krew kobiety naturalnie gęstnieje, a trombofilia wrodzona dodatkowo wzmaga ten proces.

Genetyczna podatność organizmu na tworzenie się zakrzepów może zatem powodować problemy z zagnieżdżeniem zarodka i poronienia, a także inne powikłania ciążowe. Chodzi m.in. o zwiększone ryzyko wystąpienia stanu przedrzucawkowego czy hipotrofii płodu.

Kobiety z trombofilią wrodzoną są również bardziej narażone na wystąpienie groźnej zakrzepicy oraz chorób sercowo-naczyniowych.

Zobacz także: Testy, które pozwolą wykryć ryzyko poronień i przedwczesnych porodów

Trombofilia wrodzona nie daje widocznych objawów

Badania w kierunku trombofilii wrodzonej wykonywane są dopiero wtedy, gdy kobieta poroni lub gdy para już jakiś czas boryka się z problemem niepłodności.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne rekomenduje badanie w kierunku trombofilii kobietom po poronieniach i po nieudanym zabiegu in vitro, często zalecane jest ono również w klinikach leczenia niepłodności.

Tymczasem szybkie wykrycie zmian w genach to szansa na szczęśliwe rodzicielstwo – warto więc sprawdzić stan swojego zdrowia jeszcze zanim dojdzie do straty.

Jakie geny mają wpływ na wystąpienie trombofilii wrodzonej? Są to czynnik V Leiden, mutacja genu protrombiny, PAI-1 i czynnik VR2. Warto wykonać badanie genetyczne w kierunku ich wszystkich.

Zobacz także: Poronienie i geny: co mają ze sobą wspólnego?

Trombofilia a ciąża

Ze względu na to, że trombofilia wrodzona zwiększa ryzyko poronienia i innych powikłań ciążowych, ciąża kobiety z takimi zmianami w genach jest traktowana w sposób szczególny.

Jeśli lekarz ma świadomość obecności tej tendencji, może odpowiednio prowadzić ciążę i znacznie zwiększyć szanse na urodzenie zdrowego dziecka.

Przede wszystkim konieczne są częstsze kontrole u ginekologa i częstsze USG. Lekarz przepisuje również leki rozrzedzające krew (bezpieczne dla dziecka), a także rekomenduje poród siłami natury. Takie proste leczenie najczęściej wystarczy, by uchronić siebie i dziecko przed powikłaniami.

Autorka: Agnieszka Łapajska

www.testDNA.pl

Logo testDNA.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Katarzyna Skrzynecka o poronieniach: „Czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić”

Katarzyna Skrzynecka o poronieniach
fot. Instagram @magazyngala

Katarzyna Skrzynecka udzieliła ostatnio wywiadu, w którym opowiedziała o macierzyństwie, miłości do męża i życiu rodzinnym. Gwiazda wyznała również, że przed narodzinami siedmioletniej dziś córeczki, czterokrotnie poroniła.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Katarzyna Skrzynecka wraz z córką Alikią pojawiły się na okładce ostatniego wydania magazynu „Gala”. Skrzynecka została mamą po 40 roku życia, a córeczka było długo wyczekiwanym dzieckiem.

Zobacz także: Poronienie w social mediach

Katarzyna Skrzynecka o poronieniach

Alisia urodziła się, gdy skończyłam 40 lat. Wcześniej czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić dziecka. Alisia była wyczekiwana i wymarzona. Nigdy nie straciłam nadziei – ujawniła na łamach Gali Skrzynecka.

Alikia jest rezolutną i inteligentną dziewczynką – zapewnia mama. Aktorka przyznała, że rozmawia ze swoim dzieckiem na wiele poważnych tematów. Wśród nich pojawiają się badania prenatalne, czarne marsze, czy homoseksualizm. Alikia to jedyne dziecko Katarzyny Skrzyneckiej i Marcina Łopuckiego.

Zobacz także: Bezdzietne gwiazdy. Dlaczego nie mają dzieci?

Mąż na medal

Przy okazji aktorka pochwaliła swojego męża Marcina za całkowite poświęcenie dla rodziny. Skrzynecka przyznaje, że to on głównie zajmuje się domem, robieniem zakupów i gotowaniem.

– Gdyby nie pomoc Marcina i jego absolutne oddanie rodzinie, nie byłabym w stanie pracować tak intensywnie – przyznała aktorka.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gala

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Wzięła wolne, by uporać się z bólem po poronieniu, pracodawca ją zwolnił. Teraz za to zapłaci

Smutna kobieta siedzi na podłodze oparta o ścianę /Ilustracja do tekstu: Zwolnienie po poronieniu niezgodne z prawem. Pracodawca za to zapłaci

37-latka, która doznawszy poronienia, została oskarżona o nieuzasadnione zwolnienie lekarskie, wygrała proces sądowy przeciwko byłemu pracodawcy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aneta Petrova została zwolniona z pracy w firmie Western Brand w Irlandii pod koniec grudnia 2015 roku. Dwanaście dni przed zwolnieniem doznała w domu omdlenia i trafiła do szpitala. Tam okazało się, że powodem złego samopoczucia były komplikacje ciążowe, które doprowadziły do poronienia. Dramatyzmu tej sytuacji dodał fakt, że Petrova nie wiedziała nic o ciąży, a bardzo pragnęła dziecka.

Zwolnienie po poronieniu

Informacja o poronieniu zdruzgotała pracownicę irlandzkiej firmy. Aby uporać się z bólem po niespodziewanej stracie, który potęgowały ostrzeżenia medyków o niskich szansach na kolejną ciążę, Petrova zdecydowała się skorzystać ze zwolnienia lekarskiego. Jej pracodawca nie wykazał się jednak zrozumieniem – niespełna dwa tygodnie później postanowił rozwiązać z nią umowę.

– Dowiedziawszy się o zwolnieniu, popłakałam się do słuchawki. Czułam się winna – straciłam pracę, a szukałam jej przez rok – mówiła Petrova irlandzkiemu dziennikowi „Irish Examiner”.

Aneta Petrova przyznaje, że ten okres był dla niej wyjątkowo trudny. Potrzebowała wiele czasu, by poradzić sobie z zaistniałą sytuacją.

Przechodziłam żałobę – zna to chyba każda matka, która doświadczyła poronienia. Czujesz się winna, że nie udało ci się utrzymać ciąży, i jesteś załamana tym, co się stało. Na dokładkę tracisz z tego powodu pracę. Nie mogłam tego zrozumieć – dodaje Petrova.

CZYTAJ TEŻ: Ciąża nie ochroni ciężarnej przed zwolnieniem? Szykują się zmiany w Kodeksie pracy

Kobieca siła

Pracownica irlandzkiej spółki nie dała jednak za wygraną i postanowiła zawalczyć przed sądem o sprawiedliwość. Choć były pracodawca utrzymywał, że nie wiedział nic o ciąży ani poronieniu Petrovej, jego tłumaczenia nie przekonały sądu.

W ubiegłym tygodniu – po wielu miesiącach od rozpoczęcia procesu – Petrova odniosła sukces. Irlandzki sąd pracy orzekł, że działania pracodawcy były bezprawne. Nakazem sądu musi on teraz zapłacić Petrovej 17 tys. euro odszkodowania.

Co więcej, odwaga Petrovej została wynagrodzona podwójnie – los uśmiechnął się do niej już rok wcześniej. Mimo że lekarze ostrzegali ją, że prawdopodobnie nie będzie już mogła mieć dzieci, w zeszłym roku urodziła zdrowego syna – Davida.

Gratulujemy!

Źródło: irishtimes.com

PRZECZYTAJ TAKŻE: Katarzyna Skrzynecka o poronieniach. Czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Haley; zdjęcie promujące singiel Alone /Ilustracja do tekstu: Halsey o endometriozie i poronieniu /Ilustracja
Fot.: mat. prasowe

Jest zdolna, bystra, wrażliwa i mimo młodego wieku ma na swoim koncie wiele muzycznych sukcesów. Podbiła światowe listy przebojów i serca tysięcy słuchaczy, zdobyła nagrodę Grammy, a do tego zaliczyła duet z bożyszczem nastolatek – Justinem Bieberem. Już samo to wystarczyłoby na scenariusz kasowego filmu biograficznego. Ale historia Halsey jest też pełna dramatycznych zwrotów akcji…

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ashley Frangipane, która kryje się pod pseudonimem Halsey, to utalentowana 23-letnia gwiazda amerykańskiego pop-rocka. Choć niemal od początku kariery muzycznej żyje w blasku sławy, w jej życiu nie brakowało i cieni. Podczas szczerego występu telewizyjnego opowiedziała niedawno o trudach życia z endometriozą i traumatycznym doświadczeniu, którego przed trzema laty doznała tuż przed występem w Chicago.

Halsey o poronieniu na scenie

– Byłam w trakcie trasy koncertowej, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zanim zdążyłam się zastanowić, co to znaczy dla mnie, mojej przyszłości i mojego związku, tuż przed rozpoczęciem show doświadczyłam poronienia – wyznała artystka w kwietniowym odcinku popularnego talk-show „The Doctors”, emitowanego przez stację CBS.

Z uwagi na duże nadzieje, które łączono z planowanym koncertem, menedżerowie 20-letniej wówczas wokalistki odradzili jej odwołanie występu. Ashley Frangipane poprosiła asystentkę o zakup jednorazowej bielizny i środków przeciwbólowych i – mimo gwałtownych uczuć, które nią targały – zdecydowała się wyjść na scenę.

– To był występ pełen gniewu. Najbardziej gniewny w moim życiu. Pomyślałam wtedy, że nie czuję się człowiekiem. (…) Zeszłam ze sceny, poszłam na parking i zaczęłam wymiotować – wyznała w innym wywiadzie.

ZOBACZ TEŻ: Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Młoda gwiazda uważa, że za utratą ciąży stały wówczas dwie ważne przyczyny: przepracowanie i endometrioza.

– [To bardzo trudne], gdy widzisz przed sobą setki nastolatków i wiesz, że właśnie wykrwawiasz się w bieliznę, a mimo to nie możesz przerwać występu… Nie chciałam więcej musieć decydować, czy dalej robić to, co kocham, czy zrezygnować z powodu choroby. Postanowiłam postawić na swoim i rozpoczęłam poszukiwania skutecznej terapii. Przed rokiem przeszłam operację; teraz czuję się znacznie lepiej – podkreśliła w „The Doctors”.

Halsey o endometriozie: to rozdzierająco bolesne doświadczenie

Halsey po raz pierwszy o endometriozie opowiedziała publicznie w styczniu 2016 r. We wpisie zamieszczonym w serwisie Twitter przyznała wówczas, że zmaga się z „rozdzierająco bolesnymi” dolegliwościami. – Niedawno, po latach cierpień i uginania się z bólu w samym środku swoich występów, zostałam w końcu zdiagnozowana – napisała wtedy fanom.

– Problem z endometriozą jest taki, że lekarze często umniejszają kobiece doświadczenie. Przez całe  życie matka powtarzała mi: „W naszej rodzinie kobiety po prostu mają bardzo bolesne miesiączki”. Była przekonana, że jest to coś, z czym musi się mierzyć i z czym muszę mierzyć się i ja – wyjaśniła z kolei w talk-show „The Doctors”.

Autorka hitu „Bad at love” przyznała, że z tym problemem boryka się od wejścia w okres dojrzałości. Gdy zaczęła koncertować, jej dolegliwości jeszcze się nasiliły.

– Cały czas mdlałam. Jako przyczynę mylnie wskazywano chroniczne zmęczenie i nerwicę – mówiła w programie.

Gdy w końcu udało jej się trafić do ginekolożki, która prawidłowo rozpoznała przyczynę jej problemów zdrowotnych, diagnoza ta była dla niej zarówno ulgą, jak i przekleństwem. Dała gwieździe niezbity dowód na to, że jej dolegliwości są realne, nie wynikają z nadwrażliwości i że to wszystko nie dzieje się w jej głowie. – Ale uświadomienie sobie, że będę z tym żyć już zawsze, było naprawdę trudne – wyjawiła.

Młoda wokalistka w rozmowie z prowadzącymi talk-show „The Doctors” dodała, że endometrioza wpłynęła nie tylko na jej zdrowie reprodukcyjne, ale również psychiczne.

– [Choroba ta] sprawia, że czujesz się mniej kobietą. Są dni, gdy możesz tylko siedzieć w domu z okropnym samopoczuciem. Czujesz się chora, nieatrakcyjna, nie masz poczucia nadziei – przyznała, nawiązując do swoich doświadczeń.

CZYTAJ TEŻ: Z endometriozą w gabinecie. Prawdziwe historie pacjentek

Halsey nakręci film. Ma być jak „8 mila”

Dziś, gdy po wielu traumach wychodzi na prostą, chce spróbować swoich sił w nowej roli – w świecie filmu. Prawa do produkcji luźno inspirowanej biografią Halsey wykupiła już wytwórnia Sony Pictures.

Jak donosi portal Deadline, film ma nadać rozpędu karierze 23-latki – tak, jak niegdyś „8 mila” przyczyniła się do sukcesu rapera Eminema.

Przypomnijmy, że Halsey wydała dotąd dwa albumy: „Badlands” i „Hopeless Fountain Kingdom”. Oba znalazły się w zestawieniu 20 najgorętszych płyt w Wielkiej Brytanii i zostały pozytywnie przyjęte przez krytykę. Wokalistka ma na swoim koncie liczne nagrody (w tym Grammy). Angażuje się też w działalność społeczną – na rzecz praw społeczności LGBT, praw reprodukcyjnych kobiet i zwiększenia świadomości na temat chorób i zaburzeń zdrowia psychicznego.

Źródło: independent.co.uk, nme.com, pinknews.com, mtv.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak wytłumaczyć powtarzanie bzdury o wylewaniu zarodków? Szczery wywiad o in vitro z Małgorzatą Rozenek

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

To proste ćwiczenie zwiększa szanse na ciążę u kobiet po poronieniach. Wystarczy 10 minut dziennie!

Ścieżka, na niej kobiece nogi w sportowym obuwiu /Ilustracja do tekstu: Spacer pomoże zajść w ciążę kobietom po poronieniach
Fot.: Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna poprawia wydolność organizmu, samopoczucie, a nawet płodność. Z najnowszych badań wynika, że może również istotnie zwiększyć szansę na ciążę u kobiet, które doświadczyły poronienia. Największe korzyści mogą przynieść nie wymagające sporty, ale proste ćwiczenie, którego wiele osób o taką moc nie podejrzewa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Massachusetts, objęło 1214 kobiet w wieku 18-40 lat, które jedno- lub dwukrotnie straciły ciążę. Każda z nich wypełniła międzynarodowy kwestionariusz aktywności fizycznej i została poddana stałemu monitoringowi zdrowotnemu (w podstawowym zakresie). Trwał on przez sześć cykli miesiączkowych. Te z pań, które w międzyczasie zaszły w ciążę, podlegały dalszej obserwacji.

Eksperci chcieli sprawdzić, jaki wpływ na zdolność kobiecego organizmu do zajścia w ciążę mają takie modyfikowalne czynniki, m.in. aktywność fizyczna.

ZOBACZ TAKŻE: Sport i in vitro. Czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć?

Spacerem po płodność

Jak donosi pismo „Human Reproduction”, analizy uzyskanych wyników przyniosły zaskakujące wnioski. Okazało się, że 10-minutowe lub dłuższe spacery mogą przyczynić się do 82-procentowego zwiększenia szans na ciążę u kobiet z nadwagą i otyłych, które w przeszłości doświadczyły poronienia.

Podobnych związków nie wykazano w odniesieniu do większości innych rodzajów aktywności fizycznej.

CZYTAJ TEŻ: Aktywnością w męską niepłodność!

Aktywność fizyczna – skuteczny pomocnik w staraniach o dziecko

Z wtórnej analizy pozyskanych danych wynika natomiast, że kobiety z wysokim BMI (powyżej 25), które wykonywały energiczne ćwiczenia fizyczne przez minimum cztery godziny w tygodniu, miały o 68% wyższą skuteczność w staraniach o dziecko. Ten rodzaj aktywności sprzyjał też kobietom z prawidłowym BMI – odsetek uzyskanych ciąż był w tej grupie o 57% wyższy niż wśród pań, które nie wykonywały ćwiczeń.

Autorzy badania postawili hipotezę, że pozytywny efekt ćwiczeń fizycznych może wynikać z ich wpływu na układ endokrynny i obniżenie poziomu stresu. Zwracają jednak uwagę, że niezbędna jest też zbilansowana dieta, która wpływa na zdolność organizmu kobiety do zajścia w ciążę już na poziomie molekularnym.

– To, jak żyjemy i co jemy, stanowi czynnik modyfikowalny, poprzez który możemy wpływać na swoje zdrowie – podkreśla Brian Whitcomb, profesor biostatystyki i epidemiologii na wydziale zdrowia publicznego i nauk o zdrowiu Uniwersytetu Massachusetts, który wraz z Lindsey Russo prowadził badania. – Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się znaleźć dowody naukowe na słuszność dotychczasowych zaleceń w zakresie aktywności fizycznej. Szczególne znaczenie mają wyniki odnoszące się do spacerowania. Ze względu na powszechną dostępność i niski koszt aktywność ta pozwoli w łatwy sposób zmienić styl życia – dodaje.

Naukowcy podkreślili, że ze względu na ograniczony zakres przeprowadzonego badania jego wynik może nie być reprezentatywny dla ogółu populacji. Planują jednak kolejne, głębsze analizy, by poznać dokładny powód pozytywnego wpływu spacerowania i energicznych ćwiczeń na możliwość poczęcia dziecka.

Źródło: academic.oup.com, medicaldaily.com, sciencedaily.com, ndtv.com

POLECAMY TEŻ: Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.