Przejdź do treści

Testy, które mają przewidywać nawroty raka piersi

Zgodnie z badaniem z 2008 roku, mniej więcej 1 na 5 osób, które przeszły pięcioletnią terapię, doświadcza nawrotu w ciągu następnych 10 lat. Teraz, naukowcy z Johns Hopkins Kimmel Cancer Center w Baltimore, stworzyli badanie krwi, które według nich jest w stanie wykryć prawdopodobieństwo nawrotu choroby z dokładnością do 95%, dzięki czemu pomaga kontrolować reakcję pacjenta na leczenie.

Zespół badawczy kierowany przez Saraswati Sukumar, która jest profesorem onkologii z Barbara B. Rubinstein i współdyrektorem Breast Cancer Program w Johns Hopkins Kimmel Cancer Center, niedawno opublikował swoje odkrycia w czasopiśmie Cancer Research.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po wyleczeniu raka, ryzyko nawrotu jest mierzone za pomocą standardowych badań krwi i tomografii. Ale te testy są proponowane przez lekarzy zazwyczaj tylko wtedy, gdy pacjent skarży się na objawy, takie jak: ból, duszności lub bóle kości.

Zespół badawczy chciał wymyślić nieinwazyjny test, który może wykryć nawrót raka piersi wcześniej i dokładniej niż robią to aktualne metody. Założono także, że test będzie mógł być przeprowadzany podczas rutynowych wizyt lekarskich.

Zespół opracował test o nazwie próba cMethDNA, który potrafi monitorować 10 genów specyficznych dla raka piersi we krwi pacjentów.

Aby zidentyfikować te geny, Sukumar i współpracownicy, skanowali genomy pacjentów we wczesnym stadium raka piersi. Skanowali również DNA z krwi pacjentów z przerzutowym rakiem sutka.

Spośród tego, wyodrębnili 10 genów, które są zmodyfikowane, kiedy pacjent choruje na raka piersi. Obejmowały one siedem markerów genetycznych, które wcześniej nie były zidentyfikowane.

Aby sprawdzić, czy pacjent jest w grupie ryzyka nawrotu raka piersi, test ustala czy w którymkolwiek z genów doszło do hipermetylacji, czyli obrazowo to ujmując, procesu wyłączającego działanie genów, które wstrzymują rozwój raka. Znaki hipermetylacji w genach raka piersi wskazują na to, że rak może powrócić.

Próby

Aby sprawdzić dokładność próby cMethDNA, naukowcy przeprowadzili serię eksperymentów.

Dla jednego z nich, badacze zebrali próbki krwi od pacjentów 24 pacjentów z nawrotem raka piersi w IV stadium i 28 próbek krwi od zdrowych kobiet (bez raka sutka). Próbki te w 95% potwierdziły ich teorię. Podobne wyniki uzyskano przy kolejnych próbach.

By sprawdzić, w jakim stopniu test jest w stanie przewidzieć reakcję organizmu na leczenie raka, eksperymentatorzy zebrali 58 próbek krwi od 29 pacjentów z przerzutowym rakiem piersi. Niektóre z tych próbek pobrano przed rozpoczęciem chemioterapii, inne od 18 do 49 dni po.

Test był w stanie przewidzieć reakcję organizmu pacjenta na leczenie już w 2 tygodnie. W tym czasie wykrywa spadek metylacji DNA u chorych, którzy dobrze reagują na leczenie lub u których rak się ustabilizował. Natomiast, w przypadku pacjentów, u których choroba postępowała lub którzy nie reagują na leczenie, nie wykazano zmniejszenia metylacji DNA.

Jak twierdzi Sukumar: “Wczesne wykrycie czy leczenie działa na pacjenta, mogą pomóc uniknąć niepotrzebnego narażenia na działanie czynników wysoce toksycznych, zaoszczędzić czas, a także pomóc inicjować inne, prawdopodobnie bardziej korzystne zabiegi”.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com/

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Zamiast in vitro – naprotechnologia. W Bydgoszczy otwarto przykościelne Centrum Troski o Płodność

Ciązowy brzuch, na nim - dłonie ułożone w serce /Ilustracja do tekstu: Centrum Troski o Płodność w Bydgoszczy
fot. Fotolia

Przy Diecezjalnej Specjalistycznej Poradni Pomocy Rodzinie w Bydgoszczy powstało Centrum Troski o Płodność. Ośrodek, stworzony z myślą o parach małżeńskich zmagających się z niepłodnością, zajmie się diagnostyką i leczeniem problemów prokreacyjnych w oparciu o naprotechnologię.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zespół placówki współtworzą m.in. Agnieszka Remus i Carine Stranz-Rambowicz, instruktorki modelu Creighton – metody rozpoznawania płodności, która stanowi podstawę diagnostyki w ramach naprotechnologii. W leczeniu niepłodności pomogą parom też dietetyczka Karolina Chęś, psycholog Przemysław Gorzelak oraz opiekun duchowy ks. Arkadiusz Muzol.

Leczenie niepłodności w Centrum Troski o Płodność zostanie podzielone na kilka etapów. Pierwszym będzie nauka właściwej obserwacji biomarkerów cyklu kobiecego. Kolejne etapy zakładają identyfikację problemu przez lekarza zajmującego się naprotechnologią, leczenie farmakologiczne i zabiegowe oraz utrzymanie prawidłowych cykli.

– Plan leczenia zakłada okresy: od 2 do 5 miesięcy na zidentyfikowanie problemu, od 1 do 6 miesięcy na naprawienie problemu oraz od 1 do 18 miesięcy na utrzymanie „prawidłowych cykli” prowadzących do naturalnego poczęcia –– tłumaczy Stranz-Rambowicz.

Naprotechnologia i jej kilkuprocentowa skuteczność

Naprotechnologia to program diagnostyki i leczenia niepłodności powstały pod koniec lat 80. XX wieku. Opracował go prof. Thomas Hilgers w odpowiedzi na encyklikę Pawła VI „Humanae Vitae”.

Choć przez środowiska kościelne promują naprotechnologię jako alternatywa dla in vitro, prowadzony na Mazowszu program leczenia niepłodności tą metodą ma zaledwie 7-procentową skuteczność. Część specjalistów przestrzega, że terapia z wykorzystaniem naprotechnologii może być dla wielu par stratą czasu – szczególnie, gdy przyczyną problemów z zajściem w ciążę nie są wyłącznie zaburzenia owulacji.

ZOBACZ TEŻ: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Bydgoszcz wciąż bez in vitro, ale radni podejmą kolejną próbę

Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku w Bydgoszczy odrzucono inny projekt, który wspomógłby w leczeniu niepłodności 100 par z tego miasta. Rada miasta przyjęła wówczas założenia uchwały o dofinansowaniu in vitro, ale odrzucił je wojewoda Mikołaj Bogdanowicz. Powodem był szereg formalnych nieprawidłowości.

Radni nie składają jednak broni. W ubiegłym tygodniu złożyli w ratuszu wniosek do prezydenta, by to on zainicjował prace nad programem dofinansowania in vitro w Bydgoszczy. Wierzą, że uchwałę uda się wprowadzić jeszcze w tej kadencji samorządu.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

OWULACJA – czy wiesz o niej wszystko? Sprawdź się! [QUIZ]

Zamyślona kobieta nad kalendarzem/ Ilustracja do: cykl miesiączkowy, owulacja
fot. Fotolia

Owulacja, zwana jajeczkowaniem, to bardzo ważny element cyklu miesiączkowego. Podstawowe fakty na jej temat powinna znać każda kobieta, która stara się o dziecko. Sprawdź swoją wiedzę w krótkim quizie!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli wynik cię zaskoczy, nie martw się – na naszym portalu znajdziesz wiele informacji, które pozwolą ci poznać tajniki cyklu miesiączkowego i lepiej zrozumieć swój organizm.

Więcej o owulacji przeczytasz m.in. tutaj: Owulacja bez tajemnic, czyli wiedza która ułatwi starania o dziecko

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

niepłodność psychologia

Gdy sprawy zaczynają być zbyt trudne, nie mamy już sił, brak nam nadziei oraz pomysłów na kolejne i kolejne rozwiązania… owszem, walka z niepłodnością może doprowadzić do takiego właśnie momentu. „To moja wina! Powinnam była temu wszystkiemu sprostać! Koniec, nic dobrego mi się już nie należy!’ – czy karanie siebie naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Kara” – brzmi groźnie, prawda? Po pierwsze dlatego, że mało kto lubi być karany. Po drugie, w wielu przypadkach ma sprawić ból, a przynajmniej zabrać choć odrobinę szczęścia. Tym trudniej pogodzić się z myślą, że karać możemy sami siebie. Zdrowe mechanizmy wydają się bowiem wskazywać na nieco inny kierunek – szacunku do siebie, miłości, opieki, zrozumienia własnego ciała, emocji, doświadczeń. Zdrowe mechanizmy dają też szansę na stawianie granic, gdy ktoś lub coś zaczyna je przekraczać. Dają przestrzeń na poszukiwanie tego, co pomoże nam o siebie zadbać. Dają siłę do działania – chyba każdy chciałby funkcjonować w ten właśnie sposób, a przynajmniej tego życzyłby swoim bliskim. Czy gdyby przyszła do ciebie przyjaciółka, która nie ma już sił i zmaga się z cierpieniem, powiedziałabyś jej: „To twoja wina, sama tego chciałaś!”? Pewnie nie. Więc teraz kluczowe pytanie – czy sama dla siebie jesteś przyjaciółką?

Ciosy, które ranią

Karanie siebie ma nieraz nie tylko wymiar wewnętrzny i nie zawsze są to „tylko” mówione we własnych myślach deprymujące zdania. Może to być także izolowanie się od ludzi, wprawianie się w poczucie bycia „inną”, niegodną kontaktu, nieciekawą, wybrakowaną, pustą. Karą może być wręcz samookaleczenie i innego rodzaju znęcanie się nad własnym ciałem, które przecież w końcu tak bardzo w niepłodności zawodzi…

Można odmawiać sobie za karę prawa do wsparcia i zrozumienia innych osób, bo ‘oni też mają swoje problemy’ i ‘nie powinno się ich dodatkowo obarczać’, można nie pozwalać sobie na odpoczynek i zadbanie o siebie zmuszając się do nadludzkiego wysiłku, jakim jest godzenia latami leczenia, pracy, wspierania swoich bliskich i pokazywania innym wizerunku osoby wyłącznie zadowolonej i szczęśliwej. Albo, jak jedna z moich pacjentek, przeżywać trudy leczenia jako karę za swoje dotychczasowe ‘niefrasobliwe’ życie, w którym z powodu braku odpowiedniego partnera nie było wcześniej miejsca na rodzicielstwo” – mówi psycholog Dorota Gawlikowska, która w klinice leczenia niepłodności InviMed na co dzień wspiera osoby zmagające się z niepłodnością.

Paradoksalnie, sprawiając sobie ból mamy nadzieję, że uda nam się go uniknąć. Uda się chociaż trochę obronić przez tym, co naprawdę powoduje nasze cierpienie. Warto jednak pamiętać, że samokaranie nie rozwiązuje istoty problemów. Jak najbardziej może dać nam poczucie sprawstwa, bo w końcu „coś” robimy. Szkoda tylko, że to „coś”, to ogromna destrukcyjna energia, którą moglibyśmy wykorzystać w imię dobra i miłości wobec siebie. Nieraz niestety wydaje się być ona zbyt silna, zbyt trudna do okiełznania, a skierowana przeciwko sobie uderza niczym huragan.

Zobacz także: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Ile można wytrzymać?!

Z czym pozwala nam sobie radzić kara, czy wręcz agresja, jaką bijemy samych siebie? Może to być ogromny żal, przytłaczający smutek, rozrywająca złość i obezwładniający wstyd. Z jakimi jeszcze emocjami może się to wiązać?

Kobiety cierpiące z powodu niepłodności przeżywają ją dość często w atmosferze poczucia winy, a co za tym idzie, mają niestety potrzebę karania się za nieskuteczne próby zajścia w ciążę. Nasza kultura w ujęciu historycznym obarcza głównie kobietę odpowiedzialnością za brak dziecka. To ona ma ‘dać’ dziecko mężowi, zapewniając tym samym ciągłość rodzinie i wnuki przyszłym dziadkom. Niepłodność męska oraz wiedza o tym, że niepłodność jest zawsze problemem pary w świadomości społecznej nadal funkcjonuje rzadko. Jest to więc nadal sytuacja wstydliwa i stanowiąca tabu w wielu rodzinach, w których o wiele łatwiej jest zrzucić odpowiedzialność za brak dziecka na kobietę” – opisuje ekspertka. Zaznacza tym samym siłę oddziaływań, jakie ma na nas kultura, społeczeństwo, środowisko, w którym funkcjonujemy, często też rodzina, a nawet lekarze.

Świat vs. niepłodność

„Doświadczenie osób, które na skutek okoliczności, takich jak choroba, utracili lub nigdy nie nabyli zdolności do zostania biologicznymi rodzicami, pokazuje, jak wielowymiara i złożona jest niepłodność. Nie widzimy mężczyzny, który stracił fragment swojego zdrowia, nie widzimy kobiety, której coś nie zostało dane. Widzimy natomiast kogoś, kto nie ma dzieci, a przecież powinien” – pisaliśmy w naszym portalu o trudach zmagania się nie tylko z niepłodnością, ale i z wizją innych ludzi, których oceny nieraz są niezwykle krzywdzące. Co więcej, mogą one brutalnie wzmacniać poczucie, iż kara jest jedynym wyjściem. Musimy w końcu ponieść ODPOWIEDZIALNOŚĆ za bycie – według świata – niewystarczającą, czy też niewystarczającym. Owa odpowiedzialność staje się niemal kluczowa, co podkreśla także psycholog: „Świadomie używam w tutaj sformułowania ‘odpowiedzialność’ na zmianę z ‘poczuciem winy’, choć oczywiście nie są to synonimy. W tym przypadku jednak wzięcie na siebie przez kobietę  jednoosobowej odpowiedzialności za sytuację jest moim zdaniem również zniekształceniem rzeczywistości, prowadzącym do podobnych konsekwencji emocjonalnych, jak ma to miejsce w przypadku poczucia winy”.

Język, jakim o niepłodności mówią niektórzy lekarze i media, akcentując nadmiernie wpływ odkładania macierzyństwa i stylu życia na potencjalne problemy z płodnością, przy jednoczesnym pomijaniu ich przyczyn medycznych, także sprzyja braniu na siebie przez kobiety głównej odpowiedzialności za doświadczaną niepłodność. Jeśli pomimo przeprowadzenia profesjonalnej diagnostyki niepłodności nie daje się ustalić przyczyny trudności albo jeżeli mimo zastosowanych nowoczesnych metod terapii kobieta nadal nie zachodzi w ciążę, bardzo trudno jest jej uniknąć pułapki myślenia o sytuacji w kategoriach własnej odpowiedzialności. Zazwyczaj zaczyna się ona zastanawiać co jeszcze, oprócz jej fizjologii, mogło spowodować niepłodność lub przyczynić się do niepowodzenia.”

Dorota Gawlikowska, psycholog

Zobacz także: Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

Dookoła siebie

Znasz koncepcję błędnego koła? Każdemu z nas zdarza się w nie wpadać, gdy pojawiające się myśli, czy też działania, zaczynają nakręcać kolejne mało konstruktywne sytuacje. Tak samo może być z poszukiwaniem winy za niepłodność w samej sobie. Kobieta zaczyna gubić się w tym, co się tak naprawdę stało. „Może coś przeoczyła, zaniedbała? Może niedostatecznie dbała o siebie po transferze zarodka? Albo we wczesnej ciąży poszła do pracy zamiast zostać w domu i dlatego poroniła? A może to wszystko przez to, że kiedyś przyjmowała pigułki antykoncepcyjne? Powodów do odczuwania poczucia winy zawsze znajdzie się wiele. Jeżeli kobieta ma gotowość do wzięcia jej na siebie, ponieważ przywykła do obarczania samej siebie winą za wszelkie życiowe niepowodzenia, trudno jej będzie tego uniknąć” – mówi ekspertka.

Jest to aspekt, nad którym każdy z nas powinien się głęboko zastanowić. Jak to jest ze mną? Czy biorę na siebie zbyt wiele odpowiedzialności? Czy moje poczucie własnej wartości jest na tyle niskie, że mam tendencję do samokarania?

Owszem, niektórym z nas przychodzi to niestety łatwiej. Często są to schematy wyniesione jeszcze z dzieciństwa, ukształtowane przez lata i bardzo trudne do zmiany. Są niemal częścią naszej osobowości. Nieraz niektóre z podobnych schematów potrafią bardzo hamować rozwój i umniejszać poczucie satysfakcji z życia. Ciągle bowiem każą nam ze sobą walczyć i momentalnie uruchamiają się w trudnych, obciążających nas sytuacjach.

Bardzo ciekawą formą odszukania w sobie owych schematów i próbą ich zmiany może być terapia schematów, stworzona przez Jeffrey’a Young’a. Jednym z dysfunkcyjnych schematów jest tam właśnie m.in. „Nastawienie na karanie”. Osoby, w których życiu można odnaleźć taki motyw, mają przekonanie o konieczności rygorystycznego karania za błędy. Zarówno oni, jak i inni ludzie, powinni bezdyskusyjnie i z całą surowością odpowiadać za potknięcia. Niezwykle trudno jest im zauważyć jakiekolwiek okoliczności łagodzące, czy też dostrzec słabości, jakie mogą utrudniać codzienne zmagania. Ciężko jest im empatyzować ze światem i z sobą samym – kara zwycięża nad wybaczeniem. Kiedy więc okazuje się, że niepłodność przejmuje życie takiej osoby, włączający się schemat potrafi wzmocnić skłonność do destrukcyjnych myśli i działań. Walka w pojedynkę może okazać się wtedy zbyt trudna i warto poprosić o wsparcie kogoś z zewnątrz. Kogoś, kto pomoże nam zmierzyć się nie tylko z okolicznościami zewnętrznymi, ale i wewnętrznymi „demonami”.

Pomocna dłoń uchroni przed karą

„Bywa, że najprostsze metody nie skutkują. Nie mogą, ponieważ nie są na niczym wsparte. Wewnętrzny, uspokajający głos nie może zabrzmieć, ponieważ nigdy nie miał szansy się narodzić. Wtedy też trzeba szukać pomocy na zewnątrz. W terapii uczymy się, jak sobie ufać, szanować, wierzyć swoim uczuciom. Dla wielu osób sam fakt bycia uważnie słuchanym jest bezcennym i jednym z pierwszych w życiu tego typu doświadczeń. Interpretacja terapeuty nie zawsze musi być trafiona, ale to, że ktoś nas próbuje zrozumieć, jest ważne” – pisała w naszym portalu psychoterapeutka Katarzyna Mirecka.

Rozmowa z psychologiem może dać też siłę i motywację do dalszej walki z niepłodnością. Może pomóc nie tylko z bieżącymi trudnościami, ale też poprowadzić w kierunku, który wykluczy (a przynajmniej zniweluje) potrzebę uderzania w siebie. Oczywiście terapeuci to nie cudotwórcy, którzy magiczną różdżką zmienią lata naszych przekonań. Nie pokolorują za nas świata, a często wręcz wprowadzą do niego czarne barwy. Pomogą jednak zaopiekować się całą paletą owych barw – także tych ciemnych.

O wiele łatwiej więc wpłynąć na swoją motywację oraz poradzić sobie z trudnymi emocjami, jeśli pozwolimy sobie i innym o nas zadbać. Nie da się jednocześnie wymagać od swojego ciała optymalnej współpracy w procesie leczenia i odmawiać mu prawa do zaspokojenia ważnych potrzeb, eksploatować go nadmiernie czy zaniedbywać. Pamiętajmy, że ciało jest jedynym narzędziem, którym dysponujemy by zajść w ciążę i dlatego odnoszenie się do niego z wrogością nie pomaga w osiągnięciu celu. Dlatego warto proces leczenia przeżywać ze wsparciem psychologicznym, które umożliwi nam zobaczenie niepłodności w kontekście całego naszego życia i odkrycie, jak bardzo złożone są kwestie odpowiedzialności za przeżywaną przez nas dzisiaj sytuację. Jak wiele czynników wpłynęło na fakt, że jesteśmy dzisiaj w tym konkretnym miejscu, jak wiele osób i zdarzeń miało i ma nadal wpływ na historię i przebieg naszych starań” – podkreśla psycholog.

Zobacz także: Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Nadzieja jest wewnątrz!

„Dzięki temu łatwiej nam będzie także odkryć, dlaczego chcemy karać siebie za niepowodzenia w leczeniu oraz jakie są źródła złości, czy poczucia winy, które nas do tego popychają. Będziemy mogli poradzić sobie wtedy z tymi emocjami oraz zadbać o siebie w sposób, który będzie najlepiej sprzyjał dalszym staraniom. To, co służy nam jako ludziom, co wspiera nas i nasze związki, najczęściej wpływa także pozytywnie na starania o dziecko. Człowiek jest całością i nie da się zadbać wybiórczo jedynie o jego płodność z pominięciem, czy lekceważeniem, innych obszarów jego funkcjonowania” – podsumowuje Dorota Gawlikowska.

Kiedy zatem kolejny raz usłyszysz w swojej głowie głosy mówiące: „Musisz. Powinnaś. Nie nadajesz się. To twoja wina. Wstyd” – złap głęboki oddech. Daj sobie przestrzeń na przeżycie bólu, który stoi za tymi głosami. Może okazać się, że wcale nie są one twoje. Może to głos płynący z mediów, a może słowa rodziców, które od małego słyszałaś w swoim domu? Wiedz, że wcale nie musisz się za nie karać. Niech przepłyną obok, bo jesteś zbyt ważna i silna by robić sobie krzywdę. Wątpisz? Przeczytaj zatem komentarz jednej z naszych czytelniczek: „Diagnoza niepłodności to dla kobiety cios rozwalający na łopatki. Czas mija, oswaja… ale jest blizna, która gdy sypnie się sól, staje się raną i boli. Osoby starające się o dziecko, zmagające się z niepłodnością, to wojownicy. Silni ludzie o wrażliwym sercu… Zrozumienie i wsparcie bardzo pomaga” – zrozum, weź wsparcie, ale nie szukaj kary, bowiem jak widzisz w przytoczonych tu słowach, wrażliwość i siła nie muszą się wykluczać. Obie te części są w tobie. I niezależnie od okoliczności, są piękne.

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak przespać całą noc mając małe dziecko? Sposób znajdziecie w książce „Wyspani rodzice”

książka "Wyspani rodzice"
fot. materiały prasowe

Czy można mieć małe dziecko i przespać całą noc? Tak! Jak to zrobić? Odpowiedź znajdziecie w książce „Wyspani rodzice”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

20 kwietnia do księgarń trafiła książka „Wyspani rodzice” – tłumaczenie światowego bestsellera „Twelve hours’ sleep by twelve weeks old”, który od lat zbiera pozytywne recenzje za przejrzystość, zwięzłość i skuteczność.

Zobacz także: Czy bezsenność w czasie ciąży to norma?

Przespana noc – marzenie, czy cel możliwy do zrealizowania?

Autorka – Suzy Giordano – jest matką piątki dzieci i słynną specjalistką od snu dzieci, mogącą pochwalić się ponad dwudziestopięcioletnim doświadczeniem w pracy z nimi. Książka „Wyspani rodzice” opisuje metodę dzięki której dziecko prześpi całą noc.

Jak zdefiniować przesypianie całej nocy? W tej książce przesypianie całej nocy zdefiniowano jako ciągły sen przez dwanaście godzin do dwunastego tygodnia życia dziecka. Oznacza to, że przed ukończeniem
dwunastu tygodni maluch będzie potrafił przespać dwanaście godzin, a jeśli się obudzi zaśnie ponownie
samo, bez interwencji rodzica.

Opisana w poradniku metoda opiera się czterech filarach dobrego snu dziecka.

1. Dziecko musi dopasować się do rodziny.

Rodzina nie dopasowuje się do dziecka. Jak podkreśla autorka to proste założenie bywa trudne do zrozumienia i zaakceptowania szczególnie przy pierwszym dziecku.

Jednak dzieci szybko się adaptują i powinny stykać się ze wszystkimi aspektami życia domowego takich jak dzwonek do drzwi, głośny śmiech czy praca pralki.

2. Musisz czuć się pewnie jako rodzic

Bez rodzicielskiej pewności siebie dowodzenie w domu przejmie niedoświadczony i nieprzygotowany lider,
czyli dziecko. Pewność siebie rodzica to też umiejętność filtrowania informacji i rad na temat wychowania
dziecka.

Jedynie ty, a nie gospodyni talk-show, strona robtakzeswoimdzieckiem.com, czy ciocia Marysia
ostatecznie decydujesz, jak wychowasz swoje dziecko” podkreśla Suzy Giordano.

3. Spanie jest umiejętnością, której musisz nauczyć swoje dziecko

Zdrowy sen to podstawowa umiejętność, której dziecko może się nauczyć. Jest równie ważny jak nauka
mówienia, chodzenia czy inne kamienie milowe w rozwoju dziecka.

4. Trening snu wymaga od rodziców zaangażowania i ciężkiej pracy

W trening snu trzeba zainwestować trochę czasu i zaangażowania. Nawet po wprowadzeniu wszystkich elementów zaprezentowanej w książce metody czasami warto będzie przypomnieć dzieciom podstawowe zasady, zwłaszcza w sytuacjach trudnych jak choroba dziecka, czy ząbkowanie.

Zobacz także: Sen dla dwóch kresek

Dla kogo jest książka „Wyspani rodzice”?

Autorka zaznacza, że podczas czytania książki zapewne pojawi się nutka sceptycyzmu, szybko jednak
wyjaśnia: „myślisz może, że ta metoda działa na niektóre dzieci (np. idealne małe aniołki), ale nie na twoje.

Znajome na pewno naopowiadały ci o maksymalnie czterech godzinach ciągłego snu w ciągu ostatnich
trzech lat albo o przejażdżkach samochodem o godzinie 2:00 w nocy, aby tylko uspokoić płaczące dziecko,
lub o spaniu na podłodze w pokoju dziecięcym, gdy małżonek wyleguje się na wielkim łóżku w sypialni. Pojawiają się niezliczone historie o rodzicach niepotrafiących poradzić sobie z dzieckiem odmawiającym
spania w nocy.

To nie musi dotyczyć twojego dziecka. Skąd ta pewność? Ponieważ to, co piszę, jest prawdą. Od wielu lat pracuję z dziećmi, od pojedynczo urodzonych do czworaczków i uczę je, jak przesypiać dwanaście godzin. Ze wszystkimi dziećmi się udało. Ze wszystkimi!”.

Życie rodzinne nie zawsze toczy się zgodnie z założonym planem, dlatego metoda opisuje też działania w przypadku planowanych lub nieplanowanych odstępstwa od planu, jak choroba dziecka czy wakacje i podróże. W książce opisano też zastosowanie metody w przypadku dzieci o specjalnych potrzebach, w tym mających kolki czy refluks.

Zobacz także: Poranne nawyki, przez które tyjesz. Nigdy tego nie rób!

Dla kogo jest książka „Wyspani rodzice”?

Dla kogo jest ta książka? Dla niedoświadczonych rodziców, którzy oczekując na dziecko wciąż słyszeli rady „wyśpijcie się zawczasu!” i niezliczone historie o rodzicach niepotrafiących poradzić sobie z dzieckiem odmawiającym sapania w nocy. Suzy Giordano przekonuje, że nie musi tak być!

Co wyróżnia tę książkę spośród innych poradników dla młodych rodziców? Jak wskazuje autorka „dostępne
są książki dotyczące snu dzieci, jednak moją kieruję do mam i ojców, którzy nie mają czasu na 300‑stronicową lekturę.

Czy jesteś kobietą w ciąży harującą po 60 godzin w tygodniu w domu lub poza nim, czy niewyspanym tatą starającym się pomóc przy dziecku żonie, która dochodzi do siebie po cesarskim cięciu – kluczowe fragmenty tej książki przyswoisz w dwie godziny”.

To praktyczna i zwięzła instrukcja pozbawiona zbędnych dywagacji za to opatrzona licznymi przykładami.

Zobacz także: Depresja w ciąży dotyka co piątą kobietę. Nowe standardy opieki okołoporodowej pozwolą dostrzec problem

Kilka słów o autorkach

Suzy Giordano jest matką piątki dzieci, z których najmłodsze to chłopcy, dwujajowe bliźniaki. Znana jest również jako „trenerka dzieci”. Firma Suzy znajduje się w Waszyngtonie, ale jako specjalista od snu dzieci pracowała przez ostatnie dwadzieścia pięć lat z rodzinami w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie.

Nauczyła tysiące dzieci, od urodzonych pojedynczo do czworaczków, w tym dzieci o specjalnych potrzebach czy z ekstremalnymi kolkami, aby przesypiały dwanaście godzin w nocy. Wiele z tych dzieci trenowała osobiście, w ich domu, a nie wyłącznie przez kontakt e-mailowy lub telefoniczny. Suzy mieszka
w południowej Wirginii z mężem, Allenem Baxterem.

Lisa Abidin jest matką piątki dzieci, z których najstarsze to bliźniaki, chłopiec i dziewczynka. Z najlepszymi ocenami ukończyła English Department College of Arts and Science Uniwersytetu Wirginia.

Już jako studentka pomagała w prowadzeniu zajęć i publikowała w „Virginia Law Rewiew” wydawanym przez School of Law Uniwersytetu Wirginia. Pracowała jako asystentka prawna w sądzie rejonowym i prokurator w ramach programu prokuratora generalnego w Departamencie Sprawiedliwości. Mieszka z rodziną w północnej Wirginii.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.