Przejdź do treści

Testy, które mają przewidywać nawroty raka piersi

Zgodnie z badaniem z 2008 roku, mniej więcej 1 na 5 osób, które przeszły pięcioletnią terapię, doświadcza nawrotu w ciągu następnych 10 lat. Teraz, naukowcy z Johns Hopkins Kimmel Cancer Center w Baltimore, stworzyli badanie krwi, które według nich jest w stanie wykryć prawdopodobieństwo nawrotu choroby z dokładnością do 95%, dzięki czemu pomaga kontrolować reakcję pacjenta na leczenie.

Zespół badawczy kierowany przez Saraswati Sukumar, która jest profesorem onkologii z Barbara B. Rubinstein i współdyrektorem Breast Cancer Program w Johns Hopkins Kimmel Cancer Center, niedawno opublikował swoje odkrycia w czasopiśmie Cancer Research.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po wyleczeniu raka, ryzyko nawrotu jest mierzone za pomocą standardowych badań krwi i tomografii. Ale te testy są proponowane przez lekarzy zazwyczaj tylko wtedy, gdy pacjent skarży się na objawy, takie jak: ból, duszności lub bóle kości.

Zespół badawczy chciał wymyślić nieinwazyjny test, który może wykryć nawrót raka piersi wcześniej i dokładniej niż robią to aktualne metody. Założono także, że test będzie mógł być przeprowadzany podczas rutynowych wizyt lekarskich.

Zespół opracował test o nazwie próba cMethDNA, który potrafi monitorować 10 genów specyficznych dla raka piersi we krwi pacjentów.

Aby zidentyfikować te geny, Sukumar i współpracownicy, skanowali genomy pacjentów we wczesnym stadium raka piersi. Skanowali również DNA z krwi pacjentów z przerzutowym rakiem sutka.

Spośród tego, wyodrębnili 10 genów, które są zmodyfikowane, kiedy pacjent choruje na raka piersi. Obejmowały one siedem markerów genetycznych, które wcześniej nie były zidentyfikowane.

Aby sprawdzić, czy pacjent jest w grupie ryzyka nawrotu raka piersi, test ustala czy w którymkolwiek z genów doszło do hipermetylacji, czyli obrazowo to ujmując, procesu wyłączającego działanie genów, które wstrzymują rozwój raka. Znaki hipermetylacji w genach raka piersi wskazują na to, że rak może powrócić.

Próby

Aby sprawdzić dokładność próby cMethDNA, naukowcy przeprowadzili serię eksperymentów.

Dla jednego z nich, badacze zebrali próbki krwi od pacjentów 24 pacjentów z nawrotem raka piersi w IV stadium i 28 próbek krwi od zdrowych kobiet (bez raka sutka). Próbki te w 95% potwierdziły ich teorię. Podobne wyniki uzyskano przy kolejnych próbach.

By sprawdzić, w jakim stopniu test jest w stanie przewidzieć reakcję organizmu na leczenie raka, eksperymentatorzy zebrali 58 próbek krwi od 29 pacjentów z przerzutowym rakiem piersi. Niektóre z tych próbek pobrano przed rozpoczęciem chemioterapii, inne od 18 do 49 dni po.

Test był w stanie przewidzieć reakcję organizmu pacjenta na leczenie już w 2 tygodnie. W tym czasie wykrywa spadek metylacji DNA u chorych, którzy dobrze reagują na leczenie lub u których rak się ustabilizował. Natomiast, w przypadku pacjentów, u których choroba postępowała lub którzy nie reagują na leczenie, nie wykazano zmniejszenia metylacji DNA.

Jak twierdzi Sukumar: “Wczesne wykrycie czy leczenie działa na pacjenta, mogą pomóc uniknąć niepotrzebnego narażenia na działanie czynników wysoce toksycznych, zaoszczędzić czas, a także pomóc inicjować inne, prawdopodobnie bardziej korzystne zabiegi”.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com/

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Nieregularne miesiączki przez zanieczyszczone powietrze? Naukowcy odpowiadają

nieregularne miesiączki przez zanieczyszczone powietrze
fot. Pixabay

Zanieczyszczone powietrze wpływa na występowanie nieregularnych miesiączek. Wyniki badań w tym temacie ukazały się w magazynie „Human Reproduction”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy przeanalizowali dane z raportu „Nurses’ Health Study II”. Dane te pokazywały zależność pomiędzy stopniem zanieczyszczenia powietrza a występowaniem nieregularnych miesiączek u dziewcząt w wieku od 14 do 18 lat.

Okazuje się, że obecność pyłu zawieszonego w powietrzu może wpływać na poziom stężenia hormonów w ludzkich organizmach. Takie zmiany z kolei wpływają u kobiet na cykl miesiączkowy.

Zobacz także: Uważaj! Niebezpieczne substancje na paragonach szkodzą płodności

Niepłodność, PCOS i nieregularne miesiączki przez zanieczyszczone powietrze

Autorka badań dr Shruthi Mahalingaiah podkreśla, że ekspozycja na zanieczyszczenia zaburza nie tylko funkcjonowanie układów oddechowego i krążenia, ale także wpływa na układ hormonalny i rozrodczy.

Badania przeprowadzone w przeszłości wykazały m.in. związek pomiędzy obecnością pyłu zawieszonego a zwiększonym ryzykiem wystąpienia niepłodności, zespołu metabolicznego i zespołu policystycznych jajników.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.mp.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Mija 51 lat od pierwszego przeszczepu w Polsce. Czy umiemy rozmawiać z bliskimi o dawstwie narządów?

Lekarz
fot. Pixabay

Dokładnie 51 lat temu zespół dwóch klinik Akademii Medycznej w Warszawie po raz pierwszy dokonał w Polsce udanego przeszczepu. Biorczynią nerki pobranej od zmarłego dawcy była 20-letnia uczennica szkoły pielęgniarskiej. Od tego czasu polska transplantologia nabrała znacznego rozpędu, a liczba dawców rośnie. Ale czy wszyscy wiemy, co zrobić, by być dawcą?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

26 stycznia obchodzimy Ogólnopolski Dzień Transplantacji. Święto ma na celu upamiętnienie pierwszego udanego przeszczepu w Polsce, ale także zwiększenie świadomości Polaków w zakresie oddawania narządów do transplantacji. W tej kwestii – wbrew pozorom – jest jeszcze wiele do zrobienia.

Chociaż z badań, które w 2016 r. przeprowadził CBOS, wynika, że aż 80% społeczeństwa deklaruje chęć przekazania swoich narządów i tkanek po śmierci, aż 75% Polaków nigdy nie rozmawiało na ten temat z bliskimi. A to sprawia, że w przypadku śmierci potencjalnego dawcy jego rodzina nie potrafi odpowiedzieć lekarzom na pytanie, czy wyrażał on życzenie oddania swoich narządów.

Domniemana zgoda na dawstwo – w teorii i w praktyce

Warto wiedzieć, że zgodnie z ustawą transplantacyjną, w Polsce obowiązuje tzw. domniemana zgoda na dawstwo komórek, tkanek i narządów. Oznacza ona, że gdy lekarze stwierdzą u danego pacjenta śmierć mózgową, można go uznać za potencjalnego dawcę –jeśli za życia nie wniósł skutecznego sprzeciwu do Centralnego Rejestru Sprzeciwów (prowadzi go Poltransplant).

Mimo sprzyjającej dawstwu sytuacji prawnej, lekarze w Polsce zawsze pytają bliskich, czy zmarły wyrażał za życia zgodę na pobranie narządów. Zdarza się, że rodzina zaprzecza lub kategorycznie nie zgadza się na taki zabieg. Może to wynikać np. z obawy o „bezczeszczenie zwłok” i odebranie zmarłemu należnej godności.

– Wtedy odstępujemy od dalszej procedury, wychodząc z założenia, że choć prawo jest po naszej stronie, to walcząc z rodziną, uczynilibyśmy więcej zła dla idei transplantacji niż pożytku płynącego pobrania za wszelką cenę narządów i ofiarowania ich innej osobie – wyjaśnia dr Cezary Pakulski, anestezjolog ze Szpitala Klinicznego Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, w rozmowie z portalem Przeszczep.pl.

Śmierć bliskiej osoby, szczególnie nagła, jest sytuacją skrajnie trudną – a to często utrudnia podjęcie racjonalnej decyzji. Nawet sama myśl o takiej ewentualności wywołuje w nas skrajne emocje. Zgodnie z danymi CBOS, przeciwnych idei pośmiertnego pobierania narządów jest tylko 11% Polaków. Jednak w sytuacji, gdy miałoby to dotyczyć nie nas, a naszych bliskich, których stanowiska w tej sprawie nie znamy, liczba przeciwników wzrasta do… 69%.

Dlatego tak ważne jest, by swoją decyzję zakomunikować bliskim – odbyć z nimi szczerą rozmowę i podpisać tzw. oświadczenie woli.

Najwięcej dawców od 5 lat

Dzięki wielu akcjom na rzecz zwiększania społecznej świadomości w zakresie transplantologii, liczba przeszczepów od martwych dawców rośnie. W minionym roku przeszczepiono łącznie 1531 organów – najwięcej od 2012 r.

Najczęściej od zmarłych dawców pobierano nerkę. Dalej znalazły się przeszczepy wątroby, jednocześnie nerki i trzustki, a na kolejnym miejscu – płuca.

Kontrowersyjne dawstwo żywe

Dużo trudniej jest w Polsce o dawstwo żywe. Każdego roku stanowi ono jedynie 5% wszystkich przeszczepów. Średnia europejska wynosi 20%; w krajach skandynawskich to nawet 40%.

Dawstwo żywe to pobranie komórek, tkanek lub organów od żyjącego dawcy, który ma pełną zdolność do czynności prawnych. Narząd (np. nerkę lub fragment wątroby) można oddać:

  • najbliższym krewnym w linii prostej,
  • rodzeństwu,
  • osobie przysposobionej,
  • małżonkowi.

W szczególnych przypadkach możliwe jest przekazanie narządu także innej osobie – konieczna jest wówczas zgoda sądu rejonowego. Potencjalny dawca zawsze poddawany jest szczegółowym badaniom i otrzymuje informację o ryzyku zabiegu.

Dawstwo szpiku kostnego – co nas powstrzymuje?

Ponadto każda zdrowa osoba w wieku 18-50 lat może podpisać oświadczenie woli przekazania szpiku kostnego do Centralnego Rejestru Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej. W dalszej kolejności powinna zgłosić się do wskazanego punktu medycznego w celu oznaczenia antygenów HLA. Wynik ten trafi do Banku Dawców Szpiku. Gdy znajdzie się chory, który wymaga szpiku o tym samym antygenie, potencjalny dawca zostanie o tym powiadomiony. Dopiero wtedy podejmuje ostateczną decyzję, czy jest gotowy, by przejść procedurę przekazania szpiku kostnego. Na tym etapie, niestety, wielu chętnych rezygnuje.

– Bardzo wiele osób deklaruje chęć pomocy. Ale bardzo niewiele to robi – mówi dr Mateusz Zatorski, adiunkt w Katedrze Psychologii Klinicznej i Zdrowia SWPS.

Z czego to może wynikać? Okazuje się, że często deklaracja w zakresie żywego dawstwa podejmowana jest pod wpływem chwili, bez głębokiego uświadomienia sobie, z czym taka decyzja się wiąże. Ale nawet, gdy deklaracja jest przemyślana, moment, w którym okazuje się, że wytypowano nas na dawcę, może zweryfikować nasze plany.

– Są dwa powody, dla których ludzie rezygnują z bycia dawcą. Po pierwsze: lęk – gdy dochodzi do sytuacji, że możesz zostać dawcą, człowiek sobie uświadamia, że kosztuje go to więcej niż tylko podpis. Po drugie, to sytuacja życiowa – mówi dr Zatorski.

– To jest kwestia deficytu wiedzy o tym, czym jest dawstwo i jak powinniśmy o nim mówić – dodaje.

Szansa na nowe życie

Tymczasem przeszczepy to dla wielu chorych szansa na powrót do zdrowia i codziennej aktywności. W Polsce aż 90% wszystkich przeszczepów kończy się sukcesem. Zabieg taki pozwala chorym przeżyć średnio jeszcze 20-30 lat.

Szacuje się, że zwiększenie liczby transplantacji w Polsce pozwoliłby uratować ok. 1-1,5 tys. osób rocznie – zarówno dorosłych, jak i dzieci.

Źródło: mz.gov.pl, dawca.pl, poltransplant.org.pl, Fundacja Śląskiego Centrum Chorób Serca, CBOS

Przeczytaj też: Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Urodził im się chłopiec, do karmienia przyniesiono dziewczynkę. W szpitalu pomylono noworodki

Nóżki niemowlęcia
Fot. Fotolia

Narodziny wyczekiwanego dziecka to dla rodziny wielka radość. W przypadku pary z Lublina szczęście to przykrył jednak cień fatalnej pomyłki, której dokonano w lubelskim szpitalu. Po porodzie rodzice usłyszeli od lekarzy, że mają synka, tymczasem do karmienia przyniesiono im… dziewczynkę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dziecko pacjentki, która zgłosiła się do Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie. Płeć miała być dla rodziców niespodzianką, dlatego nie zdecydowali się określić jej wcześniej w badaniu USG. Wkrótce po porodzie personel medyczny poinformował kobietę i jej męża, że urodził im się chłopczyk. Na karmienie przyniesiono im jednak dziewczynkę. Na ręku dziecka widniały dane chłopca o ich nazwisku.

– Dziewczynka miała na rączce identyfikator, z którego wynikało, że jest chłopcem. Proszę sobie wyobrazić reakcję rodziców, którzy przed porodem nie chcieli znać płci dziecka. Jak mogło dojść do czegoś takiego? Cała nasza rodzina jest zszokowana i rozbita – mówiła kuzynka pary, która zdecydowała się poinformować o tej sprawie media.

Jak to możliwe, ze w szpitalu pomylono noworodki? Szpital nie chce komentować sprawy

Agnieszka Kais, wiceprzewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Lublinie, przyznała, że w ciągu 30 lat pracy nie spotkała się z sytuacją, by w szpitalu pomylono noworodki. Takim sytuacjom zapobiega się, zakładając dziecku – jeszcze na sali porodowej – przynajmniej jeden pasek z podstawowymi danymi. Dodatkowo (np. na drugiej kończynie) umieszcza się identyfikator zawierający pełne informacje o niemowlęciu. Ponadto standardy opieki okołoporodowej wymagają, by rodziców poinformować o płci dziecka. Jak widać, powyższe reguły nie zawsze się sprawdzają.

Władze placówki nie chcą komentować zajścia, ale zapewniają, że będą wyjaśniać sprawę. W ramach rekompensaty matce dziecka zaproponowano przeniesienie na inną salę, zapewniającą wyższy komfort.

Źródło: dziennikwschodni.pl, radiozet.pl

Polecamy również: Sukces programu in vitro w Łodzi. Wyniki przekroczyły oczekiwania

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak wykonać test ciążowy? Praktyczny poradnik

jak wykonać test ciążowy
fot. Pixabay

Zdecydowałaś już, który test ciążowy jest najodpowiedniejszy dla ciebie. Teraz czas na wykonanie domowego badania. Przeczytaj, jak wykonać test ciążowy, żeby uzyskać jak najdokładniejszy wynik.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jest kilka rodzajów testów ciążowych. W aptece możesz kupić test paskowy, strumieniowy, czy test płytkowy. Najdokładniejsze są jednak laboratoryjne testy krwi, ponieważ pozwalają w 100 proc. wykryć ciążę już tydzień po zapłodnieniu. Inną kategorią są również laboratoryjne testy moczu, które wykrywają ciążę po ok. 10 dniach od zapłodnienia.

Zobacz także: Rodzaje testów ciążowych. Który z nich wybrać?

Jak wykonać test ciążowy? Test paskowy

Jeżeli test ma być wykonany przed terminem spodziewanej miesiączki, najlepiej wykonać go zaraz po przebudzeniu. W innych okolicznościach czas wykonania badania nie ma dużego znaczenia.

Pierwszym krokiem jest zebranie moczu do pojemnika- powinno się pominąć kilka pierwszych kropel. Następnie końcówkę testu należy zanurzyć w moczu.

Wynik pojawia się już po ok. 40 sekundach, jednak najlepiej odczytać go po 5 minutach. Jedna kreska widoczna na teście oznacza brak ciąży, dwie kreski wskazują na ciążę. Gdy na ekranie nie pojawi się żadna kreska, oznacza to błędny wynik.

Jak wykonać test ciążowy? Test strumieniowy

Działa podobnie jak test paskowy, można go bowiem zanurzyć w pojemniku z moczem. Inną opcją jest umieszczenie testu pod strumieniem moczu.

Test należy wyjąć z opakowania i zdjąć z niego nakładkę w taki sposób, aby nie dotykać palcami paska absorpcyjnego. Po pominięciu pierwszych kropel, test umieszcza się pod strumieniem moczu na ok. 5 sekund. Następnie należy z powrotem nałożyć nakładkę na pasek absorpcyjny.

Po całkowitym wchłonięciu moczu, w oknie testowym urządzenia powinna pojawić się kreska kontrolna o różowym zabarwieniu. Wynik należy odczytać po 5 minutach. Jeżeli obok kreski kontrolnej pojawi się druga kreska, oznacza to ciążę.

Zobacz także: Polka zaprojektowała nowy test ciążowy

Jak wykonać test ciążowy? Test płytkowy

Przed wykonaniem badania nie zaleca się picia płynów, ponieważ rozcieńczony mocz może zafałszować wynik. Do wykonania badania należy pobrać próbkę moczu – najlepiej z nocnej zbiórki, ponieważ rano w moczu znajduje się największa ilość hCG.

Mocz można pobrać do kubeczka, jednak należy opuścić kilka pierwszych kropel. Test wyjmuje się z opakowania, a płytka testowa powinna być położona na czystej, płaskiej powierzchni. Kolejnym krokiem jest przeniesienia za pomocą pipety kilku kropel na wyznaczone miejsce na teście.

Wynik należy odczytać po upływie 5 minut. Jedna kreska oznacza brak ciąży, dwie – ciążę. Jeżeli nie pojawi się żadna kreska, oznacza to błędny wynik.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami