Przejdź do treści

Termoablacja ultradźwiękowa – przełomowa metoda leczenia mięśniaków macicy wreszcie dostępna w Polsce

542.jpg

Termoablacja ultradźwiękowa, innowacyjna metoda leczenia mięśniaków macicy przy użyciu technologii Philips HIFU, jest już dostępna w Polsce. Pierwszym ośrodkiem wykonującym tego typu zabiegi jest Szpital Specjalistyczny PRO-FAMILIA w Rzeszowie.

Nowa metoda leczenia mięśniaków jest nie tylko skuteczna i bezbolesna, ale co najważniejsze – nie wymaga operacji. Wykorzystanie technologii Philips HIFU (ang. High Intensity Focused Ultrasound) przekłada się na skrócony czas pobytu pacjentki w szpitalu i niższy wskaźnik powikłań niż w przypadku chirurgicznego usunięcia nowotworu. Zabieg prowadzony jest w trybie ambulatoryjnym, pacjentka wraca do domu jeszcze tego samego dnia.– Termoablacja jest metodą bezoperacyjną i całkowicie nieinwazyjną. Cały zabieg polega na skierowaniu wiązki energii ultradźwiękowej na chory obszar wewnątrz ciała pacjentki, nie naruszając tym samym skóry oraz tkanek miękkich. Dodatkowo, cały proces monitorowany jest w czasie rzeczywistym za pomocą map temperatury uzyskiwanych z rezonansu magnetycznego, co zapewnia bezpieczeństwo i precyzję zabiegu – wyjaśnia dr n. med. Tomasz Łoziński, ginekolog i położnik ze Szpitala Specjalistycznego PRO-FAMILIA.

Nowa metoda terapii stosowana jest m.in. w leczeniu mięśniaków macicy, które są najczęstszym rodzajem łagodnych guzów występujących u kobiet. Z najnowszych statystyk wynika, że problem może dotyczyć około 40 proc. kobiet w Polsce. Doniesienia są zatrważające, zwłaszcza, że aż połowa dotkniętych chorobą kobiet jest w wieku rozrodczym.

Stosowane do tej pory metody, jak leczenie operacyjne, wycięcie mięśniaka lub embolizacja, wymagają hospitalizacji pacjentki, a powrót do zdrowia trwa zazwyczaj kilka tygodni i obarczony jest ryzykiem licznych powikłań.

– Mięśniaki to poważny problem medyczny. Niestety choroba nierzadko powoduje bezpłodność, a także niemożność donoszenia ciąży, czyli poronienia i przedwczesne porody. Najnowsza metoda jest ogromną szansą przede wszystkim dla kobiet, które do tej pory nie decydowały się na zabieg chirurgiczny z obawy przed utartą szansy na założenie rodziny. Każda operacja przeprowadzona na narządzie rodnym ogranicza możliwość zostania matką. Po operacji usunięcia mięśniaków, szansa na potomstwo maleje do 50-60 proc. – wyjaśnia ekspert.

Terapia ultradźwiękowa jest nie tylko bezpieczna, ale również bardzo skuteczna. U kobiet, które zostały prawidłowo zakwalifikowane do zabiegu, skuteczność metody sięga aż 90 proc., co objawia się ustąpieniem dolegliwości bólowych, krwawień i obfitych miesiączek. W niespełna sześć miesięcy po zabiegu masa guza zmniejsza się o 70-80 proc.

Termoablacja mięśniaków macicy nie jest jedynym zabiegiem wykonywanym przy użyciu aparatu Philips MR-HIFU Sonalleve. Metoda wykorzystywana jest również do leczenia bólu w nowotworach kości. Na świecie trwają obiecujące projekty badawcze nad zastosowaniem systemu Philips Sonalleve MR-HIFU także w leczeniu innych schorzeń onkologicznych i neurologicznych oraz celowanym uwalnianiu leku bezpośrednio w chorobowo zmienionej tkance (tzw. Drug Delivery).

– Philips zaprezentował system Sonalleve MR-HIFU do termoablacji ultradźwiękowej po raz pierwszy w roku 2008. Dziś metoda stosowana jest w blisko 200 ośrodkach medycznych na całym świecie, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Danii oraz Niemczech. Nowa metoda jest innowacyjna, a zarazem przyjazna dla pacjentki – powiedział Jarosław Lange, dyrektor generalny Philips Healthcare w Polsce i krajach bałtyckich.

Zabiegi termoablacji mięśniaków z wykorzystaniem systemu Philips Sonalleve MR-HIFU dostępne będą w Szpitalu Specjalistycznym PRO-FAMILIA w Rzeszowie. Jest to pierwsza klinika w Polsce oraz Europie Centralno-Wschodniej korzystająca z takiej aparatury. W planach nowo otwartego Centrum Badawczo-Rozwojowego Szpitala Specjalistycznego PRO-FAMILIA jest także przeprowadzenie badań w kierunku wykorzystania termoablacji ultradźwiękowej w leczeniu guzów piersi. Ze względu na atrakcyjność i skuteczność termoablacji ultradźwiękowej, szybko rośnie zainteresowanie tą metodą.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

10 komentarzy, których kobiety z endometriozą mają już serdecznie dość!

endometrioza

Wiele razy zdarza nam się odpowiadać na te same pytania, słuchać tych samych komentarzy, poruszać te same tematy. Można mieć jednak tego szczerze dość. Jeśli cierpisz na endometriozę, zapewne znasz to – oto 10 rzeczy, których wyjaśnianiem możesz już być zmęczona.

1. „Endometrioza – co to w ogóle jest?”

Jest to nierzadka przewlekła kobieca choroba (dotyka około 10 proc. kobiet na całym świecie). Endometrioza „polega na obecności błony śluzowej macicy – endometrium –  poza jamą macicy”.

Choroba wiąże się przede wszystkim z olbrzymim bólem podczas miesiączek, bólem pleców, zmęczeniem, napięciem, nudnościami, problemami z trawieniem, wzdęciami. Może też wiązać się z niepłodnością. Silnie oddziałuje na życie seksualne kobiet i ich stan psychiczny.

ZOBACZ: 10 objawów endometriozy >> KLIK

2. „Nie wyglądasz na chorą!”

Endometrioza to choroba, która dzieje się wewnątrz ciała. To, że jej nie widać wcale nie oznacza, że nie istnieje. Czy naprawdę trzeba to potwierdzać i „udowadniać”?

3. „Nieustannie źle się czujesz…”

Choroba przewlekła wiąże się z tym, że nie kończy się z dnia na dzień. Nie ma na nią złotego środka i magicznego pstryczka, który wyłączy COMIESIĘCZNE objawy. Nic więc chyba dziwnego w tym, że kobiety chorujące na endometriozę mogą często (chociaż to pojęcie względne) skarżyć się na swoje samopoczucie. Warto to rozumieć!

4. „Weź proszki przeciwbólowe – dasz radę!”

Ból endometriozy często nie reaguje na tabletki przeciwbólowe. Jest o wiele silniejszy, a co ważne – każda kobieta przeżywa go inaczej.

5. „Dlaczego nie masz ochoty na seks?”

Endometrioza może być przyczyną bolesnych stosunków. Coś, co powinno być przyjemnością i zbliżać do siebie ludzi, staje się nieraz prawdziwym koszmarem. Nie dość, że boli fizycznie, to równie mocno dotyka emocjonalnie.

6. „Nie jesz glutenu i czerwonego mięsa – czyżbyś przeszła na dietę?”

Dieta momentalnie kojarzy się z chęcią zrzucenia wagi. Warto jednak wziąć pod uwagę szerszy kontekst – przede wszystkim to, jak jemy, wpływa na nasze samopoczucie. Odstawienie niektórych produktów może sprawić, że kobiety z endometriozą czują się po prostu lepiej. Czy od razu trzeba to roztrząsać?

7. „Kolejny wymysł lekarzy!”

Endometrioza dotyka wiele kobiet, a wciąż zdaje się nie być brana na poważnie. Tak, to jest choroba! Tak, wymaga medycznego podejścia! Nie, to nie jest wymysł!

8. „Myśl pozytywnie, wszystko jest w twojej głowie”

Zdecydowanie pozytywne myślenie pomaga. Szkoda tylko, że fizyczny ból jest na tyle prawdziwy, że nie udaje się przenieść go do sfery wyobrażeń…

9. „Nie ma lekarstwa na endometriozę? Niemożliwe!”

Na razie niestety nic nie znaleziono. Co nie oznacza, że nie można walczyć z jej objawami. Ciągłe poszukiwania nowych środków nie jest więc fanaberią, ale szukaniem sposobów na radzenie sobie z chorobą.

ZOBACZ: 4 metody, jak pokonać ból endometriozy >> KLIK

10. „Mogło być gorzej”

Nigdy, nie mów tego chorującej osobie! Owszem, mogło być gorzej, ale sielanką też nie da się tego nazwać. Powtarzający się ból i niewielkie perspektywy na jego zniknięcie nie pomagają stworzyć różowej wizji przyszłości. Z endometriozą jest szalenie ciężko – trochę empatii nikomu nie zaszkodzi!

Inspiracja: „Buzzfeed”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Za niski i za wysoki poziom ESTROGENÓW – co warto wiedzieć?

poziom estrogenów

Prawidłowy poziom hormonów jest niezwykle ważny dla ogólnego stanu zdrowia. Nie wpływają one tylko na funkcje rozrodcze, ale chociażby na układ sercowo-naczyniowy, czy też na stan psychiczny. Warto przyjrzeć się poziomowi estrogenów – na co wskazuje niski, a na co wysoki stan?

Brak równowagi

Dysregulacja estrogenów to dość powszechny problem wśród kobiet. Jakie mogą być symptom wysokiego poziomu estrogenów? Może to być PMS, rozregulowanie miesiączek, migreny, nudności, czy też powiększenie piersi. Z drugiej strony, niski poziom tychże hormonów może powodować uderzenia gorąca, przyrost wagi, ból podczas stosunków, zmęczenie, niepłodność oraz zwiększenie ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.

Do prawidłowego funkcjonowania niezbędny jest więc balans. Co ważne, balans musi być zachowany także w poziomie progesteronu, bowiem hormony te są ze sobą niezwykle powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują.

Za wysoko

Jak podaje dr Westin Childs, bardziej powszechnym problemem jest za wysoki poziom estrogenów, który może wiązać się między innymi ze wzrostem wagi. Nadwaga i otyłość mogą stać się przyczyną, bowiem:

– wzrost wagi prowadzi do odporności na insulinę, czego skutkiem jest dalszy przyrost masy ciała;

– odporność na insulinę prowadzi do zwiększonego poziomu androgenów i testosteronu (prowadząc do objawów podobnych do PCOS);

– wzrost masy ciała osłabia czynność tarczycy, co w dalszej kolejności może wpływać na niski poziom progesteronu, a tym samym na zwiększenie poziomu estrogenów.

Przyczyną wysokiego poziomu estrogenów może być także uboga w składniki odżywcze dieta, choroba Hashimoto, czy też podwyższone wskaźniki hormonów stresu. Warto jednak pamiętać, że są to tylko przykładowe problemy, a niepokojące wyniki mogą być skutkiem czegoś zupełnie innego – jeśli się niepokoisz, porozmawiaj ze swoim lekarzem.

Za nisko

Istnieje także wiele przyczyn obniżonego poziomu estrogenów. Może to być menopauza, hysterektomia, ekstremalne diety, duża utrata wagi, ekstremalny stres, czy też nadmierne ćwiczenia fizyczne.

Co ważne, estradiol pomaga utrzymać kontrolę nad hormonami regulującymi poziom tłuszczu, takimi jak insulina i lektyna. Jeśli przykładowo po menopauzie poziom estradiolu spada, organizm zaczyna potrzebować wyższego poziomu zarówno insuliny, jak i leptyny, co może prowadzić do przyrostu masy ciała. Co więcej, estradiol wpływa także na zmniejszenie apetytu poprzez regulację w mózgu poziomu serotoniny. Jeśli mamy poziom estradiolu w normie, czujemy kiedy powinnyśmy przestać jeść. Stąd też jednym z częściej występujących symptomów obniżonego poziomu estrogenów jest właśnie przytycie.

O hormonach nigdy za wiele! Sprawdź też:
4 fakty o ESTROGENACH – każda kobieta powinna to wiedzieć

 

Źródło: restartmed.com Dr Westin Childs

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dietetyczka od niepłodności – wizyta domowa: co to jest i jakie są korzyści

DIETETYCZKA Z WIZYTĄ DOMOWĄ

Spotykamy się w Warszawie i już jej pojawianie się rozjaśnia całe wnętrze. Szczupła, zadbana, uśmiechnięta i z pozytywnym ładunkiem energii. Chce się żyć. O specyfice wizyt domowych, diecie i niepłodności rozmawiam z dietetyczką. Na moje pytania odpowiada Zofia Mazurek – Dudek.

Jak długo zajmujesz się dietetyką?

Moja przygoda z dietetyką zaczęła się właściwie już dawno. Można powiedzieć, że najpierw byłam dietetykiem dla siebie. Szukałam porad u osób zajmujących się żywieniem ale nie znalazłam nikogo, kto byłby w stanie mi pomóc. Musiałam więc wziąć sprawy we własne ręce i dostosować swoje żywienie do chorób, których ciągle przybywało. Całe szczęście w każdym ze schorzeń, które mam (wciąż w pakiecie z nieustannym uśmiechem) dietoterapia miała duże znaczenie. Miałam więc świadomość, że moje działanie ma duży wpływ na stan zdrowia a przede wszystkim – CZUŁAM TO!

I tak już zostało. Mam to szczęście, że dietetyka oprócz tego, że jest moją pracą jest też przede wszystkim moją pasją. Od lat uzupełniam swoją wiedzę na studiach, kursach, kongresach, konferencjach.

W jaki sposób pracujesz?

Z każdym inaczej. Nie mam sztywnych reguł. Sposób prowadzenia danej osoby klaruje się po dokładnym wywiadzie. Jedni potrzebują kontaktu ze mną praktycznie codziennie, a są tacy, którym wystarcza raz na tydzień. To wszystko też się zmienia w toku pracy – sposób, forma i częstotliwość kontaktów. Rzeczywiście często bywa tak, że pacjenci na początku czują się zagubieni i potrzebują wsparcia częściej. Ale z upływem czasu wiedzą więcej i czują się pewniej.

Z czym najczęściej zgłaszają sie klientki?

Ze specyfiki moich zainteresowań wynika fakt, że mam najwięcej pacjentek, które starają się o dziecko, tylko ‘coś’ im to utrudnia (najczęściej PCOS, Hashimoto, endometrioza).

Presja środowiskowa, modowa i coraz częściej zdrowotna generuje pragnienie szczupłej sylwetki i prawidłowej masy ciała –  każdy chciałby być zgrabny. Osoby, które poddają się temu pragnieniu stanowią drugą liczną grupę pacjentów – czyli ci, którzy chcą schudnąć.  

A na trzecim miejscu jeśli chodzi o częstotliwość uplasowałabym diabetyków, którzy też muszą nauczyć się wiele o prawidłowym odżywianiu.

W czym się specjalizujesz?

Wspomniałam o tym już wcześniej więc teraz dodam tylko to, że ze względu na to, że w temacie niepłodności nie jestem tylko teoretykiem – naprawdę rozumiem problemy z jakimi mierzą się moje pacjentki. Wiem jak mogą reagować na leki, wiem jak ciężko może im być sprostać nowym wyzwaniom. Wiem też jak wiele mogły ostatnio stracić i przez to w jakim stanie psychicznym być. Przerobiłam to wszystko na sobie więc myślę, że mogę nazwać siebie praktykiem. Rozumiem też ich usilne pragnienie spełniania marzeń i staram się przekuć całą, często ogromną determinację w osiągnięcie celu.

Najbardziej interesuje mnie jednak Twój pomysł na wizyty domowe. Jak to właściwie wygląda?

Wygląda to tak, że po prostu umawiamy się w domu osoby zainteresowanej, zamiast w gabinecie. Jest to z reguły trudne bo wymaga przełamania granicy intymności i zupełnie obnaża pacjenta. O ile w gabinecie pacjenci mogą zatajać pewne fakty i nie do końca szczerze odpowiadać na pytania, to w domu widać wszystko czarno na białym.

Natomiast jeżeli już ktoś przełamie te opory, to dzięki tej metodzie jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo dużo i stosunkowo szybko. Jeśli pacjent/ka jest otwarta na zmiany lub wystarczająca zmotywowana to pozwala mi zajrzeć do szafek, lodówki i powyrzucać rzeczy niezdrowe i tuczące. Przypomina to wizytę osobistej stylistki, która zagląda do szafy. Ja również dbam o wygląd danej osoby, ale przede wszystkim dbam o jej zdrowie.

Takie spotkanie w domu jest też furtką dla tych osób, które z różnych względów mają pewne opory przed pokazaniem się w gabinecie dietetyka, czują się skrępowani albo nie chcą, żeby ktoś ich tam zobaczył.

No i nie oszukujmy się – jest to też wygodne. To dietetyk dojeżdża do Ciebie a nie Ty do niego, dzięki czemu oszczędzasz czas, nie musisz angażować opiekunki do dziecka itd.

Zaglądasz ludziom do szafek i wyrzucasz z nich rzeczy. Nie protestują?

Ale zaglądamy tylko tym którzy tego chcą! Chciałabym, żebyś mnie dobrze zrozumiała- to nie jest tak, że moja wizyta w domu pacjenta zawsze kończy się kompletną penetracją wszystkich szafek i lodówki. Robię to wyłącznie za pozwoleniem i zgodą drugiej strony. Często bywa też tak, że wizyta w domu jest taką zwykłą wizytą, jak ta w gabinecie.

Ale owszem, jeśli ktoś się zdecyduje, żeby wpuścić mnie do domu i do swoich szafek, musi się liczyć z tym, że będę robić w nich rewolucję, ponieważ wcześniej jasno i konkretnie ustalamy zasady.

Co zawsze z nich wyrzucasz i czym to zastępujesz?

Zawsze, ale to zawsze, z dzika rozkoszą wyrzucam z nich cukier. I najchętniej nie zastępowałabym go niczym ale jeśli już muszę to wybieram erytrol, ksylitol, stewię.

Do kosza trafia też wszystko co przesadnie sztuczne i mocno przetworzone – produkty zawierające tłuszcze trans czy szkodliwe dodatki do żywności. Niektóre z nich są dla pacjentów zaskoczeniem.

Wchodzisz komuś do domu, wyrzucasz rzeczy z szafki i co ta osoba ma teraz zjeść?

Szafki świecą pustkami raczej rzadko. Najczęściej pozostaje w nich jednak trochę produktów, które są wartościowe, ale rzeczywiście – kolejnym krokiem muszą być zakupy.

Przy zakupach też staram się zapewnić moim podopiecznym wsparcie. Mogą skorzystać ze wspólnego wyjścia do sklepu, bądź przygotowanej przeze mnie listy zakupów. Jednak zdecydowanie bardziej cenne dla pacjentów jest wspólne wyście do marketu niż gotowe rozwiązanie w postaci karteczki z listą zakupów. To kolejna okazja gdzie mogę ich czegoś nauczyć, wyłapać błędy czy pokazać zdrowszą alternatywę.

Ostatnim krokiem, przy którym da się coś poprawić i wprowadzić ulepszenia jest gotowanie. To też jeden z moich ulubionych etapów, zdecydowanie najbardziej twórczy i wesoły. Wprowadzam ostatnie zmiany, poprawki, wyłapuję błędy i daję praktyczne wskazówki.

Jakie jeszcze zalety ma ta metoda oprócz tych, o których już wspomniałaś?

W moim odczuciu jest to forma wnosząca najwięcej wartości na długo, mam nadzieję, że na zawsze. Dzięki tej metodzie nie dam Ci gotowej kartki z jadłospisem, tylko nauczę Cię jak masz robić zakupy, gotować i jeść, żeby czuć się i wyglądać lepiej. Nie musisz trzymać się sztywnych reguł, nie potrzebujesz też nieustannego kontaktu z dietetykiem, sam wiesz co, kiedy i w jakich proporcjach jeść. A moje wsparcie jest Ci potrzebne tylko od czasu do czasu.

Oczywiście są też pacjenci, którzy lubią reguły, lubią wypełniać plan, pewien ustalony schemat, nad którym panują – u takich jadłospis sprawdza się lepiej.

Jaką radę dietetyczną dałabyś każdemu?

Zdecydowanie – pij więcej wody!

 

Zofia Mazurek DudekZofia Mazurek-Dudek 

Dyplomowana dietetyczka, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. W temacie niepłodności i walki z nią jest nie tylko teoretykiem – wszystko przerobiła na sobie. Propagatorka zdrowego podejścia do żywienia, przeciwniczka nieuzasadnionych diet eliminacyjnych. Pomaga osobom niepłodnym w osiągnięciu celu wpierając je od strony dietetycznej. Przyjmuje w Radzyniu Podlaskim, Lublinie i Radomiu. (a na Skype – w całej Polsce)

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

hCG – co to za hormon i jaki powinien być jego poziom?

poziom hCG

Starając się o dziecko dobrze jest mieć konkretną wiedzę o tym, jak funkcjonuje nasz organizm. Niezwykle istotna jest znajomość ważnych hormonów, ich działania oraz tego, jaki powinny mieć w danym momencie poziom. hCG to jeden z hormonów, bez którego ciąży po prostu nie ma – co o nim wiesz?

hCG – human chorionic gonadotropin – ludzka gonadotropina kosmówkowa

hCG to hormon, który w trakcie ciąży produkowany jest przez wyspecjalizowane komórki łożyska (syncytiotrofoblast). Łożysko to organ łączący płód z matką powstające w czasie implantacji blastocysty w jamie macicy.

Początkowo jego poziom bada się z krwi, nawet po 10 dniach od zapłodnienia. Po 12-14 dniach można wykryć jego obecność w moczu za pomocą dostępnych na rynku testów ciążowych. Zazwyczaj poziom hCG będzie podwajał się co 72 godziny i osiągnie swój szczyt w ciągu pierwszych 8-11 tygodni ciąży. Następnie nieznacznie spadnie i do końca ciąży będzie już wyrównany.

Poziom hCG oznacza się jednostkami mIU/ml. Niższy niż 5mIU/ml świadczy o braku ciąży, powyżej 25mIU/ml uważa się za pozytywny, tj. potwierdza ciążę. Niezwykle rzadko zdarza się otrzymać pozytywny wynik pomimo braku ciąży. Zdarza się to na przykład w sytuacjach pewnego rodzaju nowotworów, zatrzymanego poronienia, farmakoterapii lekami zawierającymi hCG, czy też działania niektórych przeciwciał.

Jednak tak jak to bywa w sprawach ludzkiego organizmu, należy zachować ostrożność przy interpretowaniu pojawiających się liczb. Prawidłowa ciąża może objawiać się niskim poziomem hCG i może przynieść na świat perfekcyjnie zdrowe dziecko. Zdecydowanie dokładniejsze wyniki daje wykonane 5-6 tygodni po zapłodnieniu badanie USG.

Poziom hCG w czasie ciąży

* Należy pamiętać, że są to wyniki orientacyjnie. U każdej kobiety mogą one wzrastać inaczej. Niekoniecznie więc sam poziom ma znaczenie, ale przede wszystkim pojawiające się w nim zmiany. Poniżej przykładowe normy, ale wynik zawsze należy porównywać z normami określonymi przez laboratorium w którym wykonano badanie.

  • 3 tydzień: 5 – 50 mIU/ml
  • 4 tydzień: 5 – 426 mIU/ml
  • 5 tydzień: 18 – 7,340 mIU/ml
  • 6 tydzień: 1,080 – 56,500 mIU/ml
  • 7 – 8 tydzień: 7, 650 – 229,000 mIU/ml
  • 9 – 12 tydzień: 25,700 – 288,000 mIU/ml
  • 13 – 16 tydzień: 13,300 – 254,000 mIU/ml
  • 17 – 24 tydzień: 4,060 – 165,400 mIU/ml
  • 25 – 40 tydzień: 3,640 – 117,000 mIU/ml
SŁOWNICZEK starających się o dziecko >>> sprawdź

Źródło: americanpregnancy.org

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.