Przejdź do treści

Terapia manualna w endometriozie – jak to robią w USA?

fotolia-62406306-s.jpg

W Stanach Zjednoczonych terapia manualna jest powszechnym elementem leczenia endometriozy. W Polsce ciągle jest niedoceniana. Odpowiadamy na najważniejsze pytania.

Jak wrócić do zdrowia i sprawności po operacji?
Najlepiej skorzystać z terapii manualnej jeszcze przed operacją. Terapeuta zbada stan miednicy i wyreguluje procesy recepcji bólu tak, żeby był mniej dotkliwy; wtedy łatwiej będzie wrócić do sprawności po operacji. Po zabiegu terapię najlepiej rozpocząć w okresie od 10 dni do 6 tygodni od operacji. W przypadku silnego bólu u pacjentki pozostającej w łóżku do osiągnięcia pełnej sprawności może upłynąć nawet 2 lata przy terapii prowadzonej przez 1 godzinę w tygodniu. W lżejszym przypadku nawet 4 spotkania mogą okazać się wystarczające. Zwykle po 3 sesjach można już zaplanować długość trwania terapii.

Dlaczego mimo wycięcia ognisk endometriozy nadal odczuwamy ból?
Ze względu na opóźnienie rozpoznania choroby przewlekły ból w okolicy miednicy mniejszej (utrzymujący się przez pół roku i dłużej) powoduje, że mięśnie miednicy reagują skurczem, napinają się i skracają w odpowiedzi na obecność choroby. Skurcz i ból zaczynają być rozpoznawane przez mózg, ból się utrwala, a określone obszary mózgu podlegają przekształceniom. Przez to odczucia bólowe są dotkliwsze u osób z bólem przewlekłym.

Co może boleć?
Głębsze warstwy dna miednicy służą za podporę organów miednicy. Jeśli organy te są uszkodzone lub w jakiś sposób zmienione przez obecność choroby i zrostów, dno miednicy również podlega zmianom. Objawia się to bólem w całej miednicy, dolnej części kręgosłupa, nogach, a nawet stopach. Endometrioza z towarzyszącym zespołem zapalenia pęcherza zawsze wywołuje skurcz dna miednicy, co z kolei powoduje ból w czasie stosunku. Jeśli zmiany przed operacją występowały w przegrodzie pochwowo-odbytniczej, to ból spowodowany był pracą jelita przechodzącą w skurcz. Taki ból utrzymujący się po operacji może być wywołany pozostawioną w ciele endometriozą, zrostami lub utrwalonym skurczem.

Na czym polega fizjoterapia dna miednicy?
Terapia skupia się na skurczach mięśni. Dzięki niej ciało pacjentki uczy się wysyłać poprawne informacje do mózgu, aby ten właściwie odbierał bodźce. Terapeuta najpierw ocenia stan miednicy, zbiera wywiad nt. procedur operacyjnych, omawia problemy bólowe. Pyta o występowanie rwy kulszowej, skurczu brzucha, sprawdza sposób poruszania się bioder, na koniec za zgodą pacjentki przeprowadza badanie wewnętrzne dna miednicy. Terapeuta testuje więzadła, mięśnie, powięź, ułożenie kości, tzw. trójkąt moczowo-płciowy. Bada mięsień strzałkowy – czy występuje skurcz, czy w czasie penetracji występuje ból, czy zdarza się nietrzymanie stolca. Badany jest też dźwigacz odbytu – czy występuje skurcz, czy zmiany występowały w przegrodzie pochwowo-odbytniczej. Prowadzi się wewnętrzną manipulację trzewną, ale nie bada się więzadeł krzyżowo-macicznych, jajników ani szyjki macicy – to sfera badań ginekologicznych. Fizjoterapeutę interesuje obszar mięśni, kości, powięzi i nerwów.

Co można poradzić na zrosty?
Zrosty są normalnym zjawiskiem w procesie gojenia, ale powtórne operacje i niepoprawne techniki usuwania ognisk endometriozy (wypalenie zamiast wycięcia) powodują, że zrosty są bardziej uciążliwe i wymagają opieki fizjoterapeuty specjalisty z zakresu manipulacji trzewnych (wisceralnych). Pracuje on w obrębie powięzi otaczającej organy i pomaga zwalczyć problem zrostów. Zrostów nie można w ten sposób zerwać (uwalnia się je wyłącznie operacyjnie), ale wydłuża się w ten sposób tkanki otaczające zrosty, aby ciało mogło się lepiej do nich dopasować. Ciało uczy się nowych wzorców – jak poruszać się bez bólu.

Jakiego fizjoterapeuty szukać?
Przeszkolonego z zakresu terapii manualnej, manipulacji trzewnych (wg Jean-Pierre’a Barrala), terapii czaszkowo-krzyżowej, fizjoterapii miednicy, terapii punktów spustowych, doświadczonego w terapii pacjentek z endometriozą, ponieważ wymaga to szczególnych umiejętności. Taki fizjoterapeuta powinien także zajmować się dysfunkcjami dna miednicy, nietrzymaniem moczu, zespołem zapalenia pęcherza moczowego, neuralgią nerwu sromowego, zrostami.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak ćwiczyć samodzielnie w domu?

Niektóre ćwiczenia można wykonywać samodzielnie w domu, ale najpierw zalecana jest wizyta u terapeuty, który oceni stan miednicy i udzieli porad w konkretnej sytuacji u danej pacjentki – nie ma ćwiczeń uniwersalnych, dobrych dla wszystkich. Polecana książka z zestawem dobrych ćwiczeń: „Heal Pelvic Pain”, Amy Stein (http://www.healpelvicpain.com/). Polecane DVD: „Your Pace Yoga”, Dustienne Miller (http://www.amazon.com/Your-Pace-Yoga-Relieving-Pelvic/dp/B0076Z4BBG). Zalecane są także ćwiczenia z zakresu stabilizacji miednicy, Stott pilates, reformer pilates, megaformer pilates (ale z mniejszym obciążeniem dopasowanym do kondycji pacjentki), ćwiczenia stabilizujące plecy, ABS, ćwiczenia na mięśnie brzucha, rozwijające mięśnie ud, ćwiczenia na rotatory wewnętrzne i zewnętrzne.

———————————————————- 

informacje opracowane na podstawie rozmowy z dr Sallie Sarrel z 13.03.16, źródło: The Gyno Show, audycja doktora Erica Heegaarda, stacja myTalk 107,1 (j. ang.)
Dr Heegaard – jeden ze specjalistów zajmujących się leczeniem endometriozy w USA, The Gyno Show – program nt. problemów ginekologicznych na wesoło – prowadzony co tydzień, odcinki można odsłuchać na żądanie m.in. w MyTunes lub na FB
Dr Sarrel – fizjoterapeutka zajmująca się bólem miednicy, specjalizująca się w terapii endometriozy w stanach New Jersey, New York; należy do American Physical Therapy Association, współpracuje z Center for Endometriosis Care; sama walczyła z bólem po usunięciu endometriozy głęboko naciekającej; choruje od 16 r.ż., bolesne objawy nasiliły się u niej po 20. r.ż., zdiagnozowana dopiero w wieku 35 lat; odebrała nagrodę od Women’s Helath Foundation za „walkę z bólem poniżej pasa”

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

Małgorzata Maciaszek

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dlaczego chlamydia ogranicza płodność – radzi ekspert!

Chlamydia

Zarażenie chlamydią może powodować problemy z zajściem w ciążę a nawet prowadzić do bezpłodności.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chlamydia jest najczęściej występującą chorobą weneryczną u młodych osób do 30. roku życia. Jak podają statystyki z roku na rok liczba zakażeń rośnie. Tysiące spośród zarażonych kobiet przez tę chorobę może mieć problem z zajściem w ciąże, lub może mieć problemy z donoszeniem ciąży.

Dlaczego zakażenie chlamydią ogranicza płodność?

Zakażenia chlamydią są częstą przyczyną stanów zapalnych narządu rodnego, co może prowadzić do  bezpłodności lub powikłań w czasie ciąży.

– Infekcja chlamydiami najbardziej niebezpieczne jest dla kobiet planujących macierzyństwo – mówi dr Jacek Tulimowski, ginekolog – położnik. – Ponieważ nierozpoznana i nieleczona może doprowadzić do ograniczenia płodności kobiety.

 

Zdaniem lekarza chlamydię mogą powodować powstanie zrostów w jajowodach.
– A to może prowadzić do niedrożności jajowodów i wtedy pozostaje już tylko zapłodnienie pozaustrojowe ­- mówi dr Jacek Tulimowski, ginekolog, położnik.

Jak można zarazić się chlamydiami?

Do zakażenia chlamydią najczęściej dochodzi drogą kontaktów seksualnych.

– Dlatego tak ważne jest, by po diagnozie infekcji chlamydiami u pacjentki leczeniu poddali się oboje partnerzy – podpowiada dr Tulimowski. –  Inaczej bardzo trudno będzie wyleczyć infekcję u kobiety.

Z tego względu  podczas badań w kierunku niepłodności badanie na zakażenie chlamydiami jest jednym z pierwszych badań. Jeśli diagnoza się potwierdzi i pacjentka cierpi na zrosty jajowodów po infekcji chlamydiami konieczne jest zabieg laparoskopowy w celu usunięcia zrostów.

Objawy infekcji chlamydiami:

  • zapalenie cewki moczowej,
  • zapalenie pęcherza moczowego
  • zapalenie pochwy,
  • krwawienie z pochwy,
  • krwawienie po stosunku,
  • dolegliwościami w dole brzucha,
  • bólami po współżyciu.

Jakie badania zrobić na obecność chlamydii?

Pełna diagnostyka zakażenia chlamydiozą najczęściej polega na oznaczeniu poziomu immunoglobulin IgM i IgG we krwi, jak również stwierdzeniu obecności drobnoustrojów w wymazie. Najczęściej wymaz pobiera się ze zmian na sromie, z szyjki macicy lub ujścia cewki moczowej.
Najnowsza metodą wykrycia chlamydii jest test, który umożliwia dokładne scharakteryzowanie rodzaju bakterii i pokazuje również, czy pacjent jest zarażony więcej niż jednym podtypem Chlamydii.

Chlamydia – bezpłatne badania

Jak leczyć chlamydię?

Infekcja najczęściej leczona jest antybiotykoterapią. Ważne, aby zakażenie bakterią zostało zdiagnozowane jak najszybciej. Im dłużej bakteria znajduje się w organizmie tym większe spustoszenie w nim sieje, a co ważniejsze staje się bardziej odporna na terapię antybiotykową.

Polecamy:
Zakażenia układu moczowego – zobacz, jak wpływają na płodność!
Nie możesz zajść w ciążę? A może winny jest układ odpornościowy!
Kiedy zajście w ciąże staje się dramatem?

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Zespół antyfosfolipidowy może być przyczyną niepłodności

Zespół antyfosfolipidowy  (przeciwciała kardiolipionowe), (APS) może utrudniać zajście w ciążę i być powodem kobiecej niepłodności. W ciąży jest przyczyną poronienia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zespół antyfosfolipidowy – na czym polega?

APS jest chorobą autoimmunologiczną, co oznacza, że organizm zaczyna atakować swoje własne tkanki. Wówczas organizm wytwarza zbyt dużo przeciwciał antyfosfolipidowych atakujących tkankę łączną. Są one obecne we krwi i zmieniają jej krzepliwość.
Jeśli cierpisz na APS, jesteś w konsekwencji narażona na wystąpienie niebezpiecznych zakrzepów. Wysoki poziom przeciwciał zakłóca również pracę błon komórkowych komórek płciowych, co utrudnia zajście w ciąże, ponieważ schorzenie co zaburza proces zapłodnienia oraz proces implantacji zarodka.

Przeciwciała kardiolipionowe (APS) – objawy

Oprócz problemów z zajściem w ciążę czy poronień (powracających) APS objawia się też występowaniem: zakrzepów tętniczych, krwotoków, bóli stawów, owrzodzeń, napadów niedokrwienia, czy niedociśnienia płucnego. W trudnych przypadkach mogą prowadzić do udaru.

Jak zdiagnozować zespół antyfosfolipidowy?

Podstawą diagnostyki APS jest realizacja badania na obecność przeciwciał antyfosfolipidowych. Test jest prosty, polega na pobraniu krwi i analizie stężenia IgG lub IgM. Badanie trzeba powtórzyc po kilku tygodniach.
Problemy z zajściem w ciążę i z krzepliwością krwi mogą sugerować również obecność trombofilii wrodzonej – genetycznej tendencji do nadkrzepliwości. Jej wykrycie jest możliwe w czasie prostego badania DNA.

APS a szanse na zajście w ciążę?

Z wynikami badań warto udać się więc do specjalisty, który skieruje na leczenie. Najczęściej polega ona jedynie na podawaniu leku rozrzedzającego krew. Dzięki temu zostaje obniżony poziom przeciwciał, a szansa na dziecko wzrasta. Zmniejsza się też ryzyko wystąpienia zakrzepów. Przy APS ciąża traktowana jest jako ta wysokiego ryzyka, więc konieczne są stała opieka lekarza, np. częstsze USG.

Prawidłowa diagnoza i leczenie APS zwiększa szansę na poczęcie i urodzenie zdrowego dziecka aż o 80%.

Źródło: Prekoncepcja.pl

POLECAMY:

7 ciąż i 2 dzieci – moja walka o ciążę przy APS – poznaj historię Agnieszki
5 błędów, które utrudniają zajście w ciążę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Testy płodności kobiet nie są do końca wiarygodne – twierdzą naukowcy. Zobacz dlaczego?

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Testy płodności oceniające zdolność kobiety do zajścia w ciążę, nie spełniają tej obietnicy – twierdzą autorzy badań, o których informuje „Journal of the American Medical Association”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Testy rezerwy jajnikowej zostały opracowane na potrzeby klinik wykonujących zabiegi in vitro. Dzięki pomiarowi poziomu odpowiednich hormonów we krwi (AMH, FSH), miały oceniać ilość dostępnych komórek jajowych, a co za tym idzie – podatność kobiety na terapię. W tej roli się sprawdzają. Jednak zaczęto je reklamować jako metodę przewidywania szans na zajście w ciążę. I to pojawia się pewna nieścisłość!

Dlaczego testy na płodność mogą być nie do końca wiarygodne?

Badania na testach AMH przeprowadził zespół prof. Anne Z. Steiner z University of North Carolina w Chapel Hill, USA. Włączono do nich 750 kobiet w wieku od 30 do 44 lat, u których nie stwierdzono wcześniej niepłodności i które próbowały zajść w ciążę od nie więcej niż trzech miesięcy.

Jak się okazało, niski poziom AMH lub wysoki poziom FSH – hormonów związanych z rezerwą jajnikową – nie miały związku z prawdopodobieństwem zajścia w ciążę w ciągu najbliższego miesiąca, półrocza czy roku.

Eksperci podkreślają, że wiele kobiet z niską rezerwą jajnikową zachodzi w ciążę bez problemu, podczas gdy mające znacznie lepsze wyniki testu mogą potrzebować wiele czasu i wymagać leczenia. Wyniki testu są więc niemiarodajne, jeśli chodzi o samo stwierdzenie niepłodności, mogą natomiast być przydatne przy wyborze odpowiedniej terapii in vitro.

Źródło: PAP, Rynekzdrowia.pl

POLECAMY:
Rezerwa jajnikowa – czyli po co robić test AMH?

5 faktów o testach owulacyjnych

5 nietypowych objawów niepłodności

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży. Konferencja w Sejmie RP

sytuacja kobiet w ciąży
Zdarza się, że po okresie ochronnym pracodawcy nie chcą ponownie przyjąć do pracy młodych matek / fot. Pixabay

W teorii prawo chroni ciężarną kobietę przed zwolnieniem z pracy, w praktyce często okazuje się, że po porodzie nie czeka już na nią dotychczasowa posada. Jak wygląda sytuacja kobiet w ciąży w Polsce i z jakimi problemami mogą się zderzyć młode mamy? 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego kobiecie przysługuje ochrona i nie można jej zwolnić. Ale to tylko teoria, ponieważ w praktyce, jeżeli pracodawcy zależy na pozbyciu się pracownicy, może to zrobić. Usunięcie z pracy może nastąpić dyscyplinarnie, za zgodą związków zawodowych lub z powodu upadłości lub likwidacji zakładu. – Zwolnić można każdego i zawsze – wyjaśnia radca prawny fundacji „Jestem w drodze”- Adam Krzyżanowski. Jak tłumaczy, kodeks pracy nie zapewnia ochrony już po zakończeniu urlopu.

Sytuacja kobiet w ciąży i młodych matek w Polsce

Wypowiedzenie po okresie urlopu macierzyńskiego dostała m.in Sylwia Borek. Szef ogłosił likwidację jej stanowiska pracy. – Tak zrobił mój były pracodawca, zmienił sobie nazwę stanowiska na inne – tłumaczy Sylwia.

To jest wielki szok dla kobiety. Dlaczego mam zostać wyrzucona dlatego, że urodziłam dziecko? – zastanawia się.

Obecnie Sylwia jest mamą dwójki dzieci, niebawem na świat przyjdzie trzecie. Po nieprzyjemnych przeżyciach zdecydowała się otworzyć własny biznes i jest teraz właścicielką Wydawnictwa Kinderkulka. Pomysł wcieliła w życie po urodzeniu drugiego dziecka, będąc właśnie na urlopie macierzyńskim.

Jak tłumaczy, w tym czasie wiele kobiet decyduje się na prowadzenia własnego biznesu, często z obawy przed niepewną przyszłością w dotychczasowym miejscu pracy. Borek zauważa również, że przekonanie, jakoby młoda matka była mniej efektywnym pracownikiem, jest niezwykle krzywdzące. – Kobiety po porodzie dostają „super mocy”, są uporządkowane, stają się ekspertami organizacji i logistyki – wyjaśnia.

Zakłady przyjazne młodym rodzicom

Nie oznacza to jednak, że wszystkie zakłady pracy są nieprzyjaźnie nastawione w stosunku do młodych mam. Dobrym przykładem jest firma Danone. W Polsce zatrudnia trzy tys. pracowników, z czego 50 proc. stanowią kobiety.

Firma sponsoruje prywatne porody, zapewnia opiekę położniczą, roczny pakiet medyczny, elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu – wylicza Magdalena Dybska-Tabor, dyrektora HR Polska i Kraje Bałtyckie DANONE. Ale to nie wszystko. O urlopy o opiekę nad dzieckiem mogą się ubiegać również panowie i jak zapewnia Dybska-Tabor, z tego udogodnienia korzystają zarówno mężczyźni pracujący w fabrykach, jak i ci na stanowiskach menadżerskich.

Taka praktyka jest zrozumiała w przypadku dużych spółek. Sytuacja robi się skomplikowana w przypadku małego pracodawcy. – Często pracodawcy zostają pozostawieni sami sobie – zauważa Joanna Fabisiak, poseł KW Platformy Obywatelskiej. Ma pomysł na to, jak zainteresować pracodawcę ponownym przyjęciem kobiety do pracy. Zgodnie z jej propozycją, ZUS miałby pokryć część kosztów, jakimi obarczony jest pracodawca.

Co robi miasto?

Co natomiast robi miasto, aby ułatwić życie świeżo upieczonym mamom? Warszawa chwali się szeregiem udogodnień i modernizacji, które wprowadzono w ostatniej dekadzie. Miasto dofinansowuje rozbudowę oddziałów położniczych, łoży środki na żłobki, zapewnia bezpłatny przejazd komunikacją miejską dla dzieci z warszawskich szkół, w urzędach natomiast istnieją kąciki dla dzieci, miejsca dla karmiących matek, czy kolejki pierwszeństwa dla ciężarnych.

Tu zaczynają się schody

Nie wszędzie jednak takie udogodnienia da się wprowadzić. Urzędy ulokowane w starych kamienicach często nie mają podjazdów dla wózków, nie wspominając już o windach. Na własnej skórze przekonała się o tym dziennikarka i ambasadorka fundacji „Jestem w drodze”- Katarzyna Burzyńska-Sychowicz.

Po urodzeniu dziecka udała się do urzędu celem złożenia wniosku o Kosiniakowe. Jest to świadczenie rodzinne, na które mogą liczyć osoby, które zostały rodzicami, ale nie przysługuje im praco do zasiłku macierzyńskiego. Jak się okazało, urząd, do którego wraz z malutkim dzieckiem udała się Katarzyna, nie był przystosowany dla matek z wózkami. – Nie było ani windy ani podjazdu, co uniemożliwiało mi dostanie się do urzędu – mówi. Co może zrobić w takiej sytuacji kobieta? Chyba tylko zdać się na łaskę i pomoc innych ludzi.

„Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży.” Konferencja w Sejmie RP

16 października 2017 roku w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej odbyła się konferencja „Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży”.  Organizatorem wydarzenia była Fundacja „Jestem w drodze”. Pierwsza część spotkania była poświęcona sytuacji ciężarnych i młodych matek w pracy. O innych tematach poruszanych podczas konferencji możesz przeczytać na portalu www.chcemybycrodzicami.pl

Zobacz także:

PiS zwalnia prezesa AOTMiT. Czy to krok ku całkowitemu zablokowaniu in vitro w Polsce?

12 badań, które warto zrobić przed zajściem w ciążę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.