Przejdź do treści

Ta metoda może być lepsza niż Viagra – oto co pomaga w zaburzeniach erekcji!

zaburzenia erekcji leczenie

Przyjęło się, że na zaburzenia erekcji mężczyźni przyjmują Viagrę, a magiczna tabletka od razu działa cuda. Nie zawsze ma to jednak miejsce. Dlatego tak ważne jest szukanie alternatywnych sposobów mogących pomóc w tym wstydliwym dla wielu panów problemie. Co proponują eksperci? Akupunkturę!

Doniesienia ekspertów

Najnowsze doniesienia wskazują, że ten rodzaj medycyny alternatywnej może pomóc między innymi w problemie związanym z przedwczesnym wytryskiem. Nie były to co prawda duże badania, ale naukowcy w Wielkiej Brytanii zauważyli u mężczyzn poprawę. Akupunktura, ziółka związane z chińską medycyną, a także z medycyną ajurwedyjską.

Ważne jest, by obserwować dowody na działanie innych terapii – powiedziała autorka badań z University of Sheffield, której słowa cytuje „Daily Mail”. – Istnieje szereg działań terapeutycznych dostępnych w leczeniu przedwczesnego wytrysku, takich jak leki, techniki behawioralne czy poradnictwo. Jednakże niektórzy mężczyźni mogą nie chcieć rozmawiać o tym z lekarzem, stosować farmakoterapii lub czekać w długiej kolejce po poradę – dodała.

Co ważne, badacze przeanalizowali 10 różnych badań. Dwa dotyczyły akupunktury, pięć chińskiej medycyny ziołowej, jedno ajurwedyjskiej, dwa koreańskiego „sekretnego” kremu. Wszystkie wykazały nieznaczną, aczkolwiek obecną poprawę – od około pół minuty, do nawet dwóch minut.

Problem do rozwiązania

Szukanie alternatywnych form leczenia zaburzeń erekcji wydaje się być słusznym kierunkiem. Jest to bowiem ogromny problem dotyczący nie tylko mężczyzny. Dotyka on pary i często przekłada się na jakość związku. Być może naturalne sposoby okażą się skutecznym rozwiązaniem, które nie będzie niosło ze sobą przy okazji niepotrzebnego ryzyka, o którym pisaliśmy niedawno w naszym portalu [TUTAJ]. Jak dowodzą niedawne badania, leczenie zaburzeń erekcji przez przyjmowanie testosteronu może zwiększać ryzyko zakrzepów krwi. Rzeczywiście akupunktura wydaje się być w tej kwestii mniej zagrażająca.

Warto przypomnieć, że przedwczesny wytrysk to najczęstsza męska dysfunkcja seksualna. Niestety tylko 9 proc. panów zgłasza się z tym problemem do lekarza. W ramach kampanii edukacyjnej „Nie tylko moment” o takiej wizycie i przygotowaniach do niej więcej powiedział profesor Piotr Radziszewski – SPRAWDŹ.

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

„Warto być przyzwoitym” prof. Władysław Bartoszewski. Ile trzeba zapłacić za sumienie?

Stockholm (2)

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak zmierzyć lub wycenić własne bądź cudze sumienie? Nie stworzono jeszcze żadnej skali do oceny sumienia, więc pozostaje nam mierzyć je czynami, tj. zgodnością głoszonych poglądów z postępowaniem danej osoby.

Politycy i działacze ruchów antyaborcyjnych wypadają dość blado. Weźmy na przykład prof. Bogdana Chazana, który zgodnie z doniesieniami medialnymi wykonał tysiące aborcji, a teraz pretenduje do bycia pierwszym obrońcą „życia poczętego”. Cena jego sumienia była niewielka, jednakże po dorobieniu się pokaźnego majątku postanowił zbić fortunę na dochodowym biznesie szumnie zwanym „ruchem pro-life”.

Ostatnio pojęcia takie jak „sumienie” i „klauzula sumienia” zostały zawłaszczone przez ekspansywne i agresywne ruchy przeciwników zdrowia reprodukcyjnego oraz prawą stronę sceny politycznej. Oczywiście większość z nich nie stosuje swojego światopoglądu do samych siebie, co prof. Romuald Dębski podkreślił w wywiadzie-rzece udzielonym Magdalenie Rigamonti, który ukazał się pod tytułem „Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek”.

Skoro polski system prawny zezwala lekarzom odmówić wykonywania obowiązków, to dlaczego nie wolno powołać się na klauzulę sumienia wobec złego rządu i zaprzestać płacenia podatków?

 

Wspieranie finansowe rządu upodlającego kobiety było, jest i będzie wbrew mojemu światopoglądowi, dlatego w rok po ukonstytuowaniu się „dobrej zmiany” podziękowałam nadwiślańskim „władcom macic” za współpracę i wyemigrowałam za morze. Choć podatki są wyższe i klimat surowszy, normalność życia codziennego i systemu opieki zdrowotnej w Szwecji bije po oczach, a w kwestiach dostępu do realizacji praw do zdrowia reprodukcyjnego nawet nie ma porównania… To przecież ojczyzna przeszczepów macicy, bezpłatnego IUI i IVF dla singielek i par homoseksualnych oraz najbardziej przyjazny rodzicielstwu kraj na świecie.

Niestety moje sumienie jako opór i niezgoda na łamanie praw człowieka zostało ostatnio wystawione na ciężką próbę. Kusząca propozycja pracy w Warszawie, ze służbowym mieszkaniem i samochodem, pakietem obejmującym opiekę medyczną VIP (z leczeniem niepłodności i porodem, a to rzadkość!), prywatną szkołą dla potencjalnych dzieci itp. w normalnym kraju byłaby propozycją nie do odrzucenia, jednakże moje sumienie pukało do mojego rozumu, głośno krzycząc i cytując prof. Bartoszewskiego: „Warto być przyzwoitym!”. A więc zamiast „fury, skóry i komóry” w ramach warszawskiego high-life’u nadal pozostaje mi szara, sztokholmska rzeczywistość, ale w poczuciu zgodności z własnym sumieniem i światopoglądem.
Nie ma mojego przyzwolenia na publiczne poniżanie połowy społeczeństwa. Nie z moich podatków. Bez mojego udziału w hucpie straszenia zakazem antykoncepcji i leczenia niepłodności. Na razie czas na życie na wygnaniu, ale w normalności…

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

6 rzeczy, o których wiedzą tylko niepłodni

niepłodni

Nikt się tego nie spodziewa. Przez lata większość dorosłych zastanawia się, jak uniknąć ciąży i kiedy wreszcie są gotowi na rodzicielstwo, niektórym się to nie udaje. Ironia losu. I nagle brutalnie przechodzą ze świata zdrowych, płodnych i mających kontrolę  nad własnym ciałem w rzeczywistość pacjentów dotkniętych przewlekłą chorobą. Zyskują wiedzę, którą trudno się podzielić z kimkolwiek, ponieważ odczuwa się wstyd oraz obawę, że nikt nie zrozumie, o ile sam tego nie przeszedł. I rzeczywiście, osoby nie mające osobistego doświadczenia niepłodności mogą nie wiedzieć jak zareagować na zwierzenia bliskich nawet osób. Mogą nie wiedzieć tego, co jest codziennością osób niepłodnych.

1. Za te pieniądze można kupić samochód.

Albo przyzwoicie wyposażyć mieszkanie, nauczyć się nowego języka lub kilkukrotnie pojechać na wakacje. Co kto lubi.  Leczenie niepłodności jest bardzo kosztowne. Wiele par musi podchodzić do kilku procedur po kilka razy. Mniej inwazyjne i w związku z tym tańsze metody, takie jak inseminacja, mają też znacznie niższą skuteczność, dlatego trzeba kilku prób.

Do tego dochodzą koszty dojazdów, dni wolnych w pracy, nieplanowanych wizyt. Taka jest rzeczywistość na całym świecie, dlatego też wiele krajów refunduje, przynajmniej częściowo, koszty leczenia. Jest to wydatek, na który trudno pozwolić sobie żyjąc z przeciętnej pensji.

Ponoszone koszty, brak pewności połączony z relatywnie niewielką i zależną od wielu czynników skutecznością leczenia niepłodności może silnie odbijać się na samopoczuciu osób leczących się. Leczenie niepłodności jest specyficzną sytuacją, ponieważ nie jest procedurą ratującą życie, trudno nawet mówić, że ma poprawić jego jakość. A jednocześnie dotyka najbardziej fundamentalnych potrzeb i praw człowieka – prawa do bycia rodzicem. Nie można tego wycenić, a jednocześnie rzeczywistość finansowa może stanąć na drodze do dziecka. Bardzo niewiele wiemy na temat sytuacji osób, których zwyczajnie na leczenie niepłodności nie stać.

2. Okienka czasowe

Czas jest w leczeniu niepłodności jest podstawą. Nie można przełożyć wizyty, nie można w innych dniach zrobić usg jajników niż te wyznaczone, nie można zapomnieć wziąć dawki leku, ponieważ może to wpłynąć na cały proces leczenia. Trzeba być bardzo uważnym na symptomy płynące z ciała podczas stymulacji, ponieważ zignorowanie niektórych może mieć bardzo poważne konsekwencje. To ma, oczywiście, przełożenie na jakość codziennego życia.

3. Rozczarowania

Najbardziej bolesny element rzeczywistości osób niepłodnych. Niezależnie od tego, czy jeszcze starają się naturalnie, czy podjęli już leczenie, czeka ich szereg rozczarowań. W zasadzie stają się one normą. Wprawdzie kobiety do 35 roku życia mają nawet 40% szans na powodzenie procedury in vitro, ale już u kobiet po 40 roku życia szansa na spada do zaledwie 11%. Również droga do rozpoczęcia leczenia prowadzi przez kilka lub nawet kilkadziesiąt comiesięcznych rozczarowań.

Jednocześnie osoby długo starające się o dziecko często bombardowane są „dobrymi radami” i historiami ze szczęśliwym zakończeniem. Może to być pomocne, można tego typu uwagi bliskich odbierać jako wyraz troski i wsparcia, ale też bywa to bardzo irytujące. Zwłaszcza wskazówki z serii: wyluzuj, jedź na wakacje lub Kowalscy adoptowali, a rok później urodziło się im biologiczne dziecko. Można zbadać, ile par po adopcji staje się również rodzicami biologicznymi, jednak takie badanie nie miałyby żadnej wartości, poza statystyką. Bo przecież adopcja nie jest lekiem na niepłodność.

4. Emocjonalna huśtawka

Krótko po rozpoczęciu cyklu kobieta lecząca się z powodu niepłodności zaczyna brać leki. I rozpoczyna się czekanie. I nadzieja, modlitwy, zaklinanie rzeczywistości. Nadzieja na to, że w tym cyklu, ta inseminacja, to in vitro w końcu się powiedzie. I tak przez kilka lat. Niezwykle męcząca i obciążająca emocjonalnie sytuacja.

5. Ból fizyczny

Leczenie niepłodności boli. Tak zwyczajnie, fizycznie. Bolą miejsca po wkłuciach, bolą mięśnie, zmaltretowany brzuch, bolą jajniki, ból może pojawić się po pobraniu komórek jajowych. Ból fizyczny połączony z emocjonalną jazdą na kolejce górskiej może być bardzo trudny do wytrzymania, tak dla kobiety, jak i jej otoczenia.

6. Ciąże wokół

Niepłodność nie zatrzymuje życia, przynajmniej tego na zewnątrz. Niezależnie od tego, jak bardzo cierpią osoby niepłodne, z jakimi problemami się mierzą i jak bardzo czują niesprawiedliwie traktowane przez los, inni ludzie zostają rodzicami. Często ciąże wokół nas w jakiś sposób są poruszające, ale kiedy czeka się na własne dziecko, stają się zwyczajnie bolesne. Nawet kiedy życzy się przyszłemu rodzicowi jak najlepiej.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Od testu, do testu. Od in vitro, do in vitro. Jak nie oszaleć w trakcie starań

Dieta a starania o dziecko (4)

Pragniemy mieć dzieci. To normalne, naturalne i oczywiste… Z instynktem wygrać trudno. Przychodzi taki moment w życiu, kiedy jesteśmy gotowi na zwolnienie tempa, nie cieszą nas kolejne fantastyczne wakacje, sukcesy zawodowe. Chcemy czegoś innego – chcemy być rodzicami!

Rozpoczynamy starania, mija miesiąc za miesiącem, a efektów brak… I wtedy często pojawiają się przerażenie, rozczarowanie, frustracja i ciągłe poczucie winy. Przychodzi taki moment, że nie potrafimy już o niczym innym myśleć. Wszystko kręci się wokół niepłodności, kolejnych badań. Żyjemy od testu do testu, od in vitro do in vitro.

Pomóż sobie

Masz wrażenie, że to artykuł o tobie? Wiele z nas ma podobne odczucia, targają nami te same emocje. Jak nad nimi zapanować?

Z moich obserwacji naszych pacjentek wynika, że panie można podzielić na dwie grupy: takie, które do wszystkiego podchodzą na luzie i z dystansem – tworzą sobie jakiś plan i podążają zgodnie z nim. I takie, które szalenie emocjonalnie podchodzą do tematu. Im dalej w las, tym gorzej znoszą czas starań o dziecko. One równolegle do terapii medycznej powinny korzystać z pomocy psychologa, coacha, akupunkturzysty – podkreśla Marta van der Toolen, współwłaścicielka Fertimedica Centrum Płodności. Nie bez powodu to właśnie ona jest dla mnie ekspertem. Była po tej samej stronie barykady, zmagała się, jak wiele z nas, z niepłodnością i emocjami, które jej towarzyszą.

Do psychologa… to tak łatwo powiedzieć

Do rzadkości wciąż należy korzystanie z pomocy psychologa. Dlaczego tak bardzo unikamy pomocy specjalisty?

– Często sama myśl o pójściu do psychologa wywołuje wstyd i reakcję typu – „przecież ja nie jestem wariatką”. W naszej klinice, psycholog Tatiana Ostaszewska-Mosak prowadzi warsztaty dla grup – „Wyluzowanie na żądanie”. To niesamowity program – cykl 6 spotkań po 90 minut – opowiada Marta van der Toolen. – Zazwyczaj uczestniczki po zakończeniu warsztatów umawiają się na 2-3 kolejne spotkania, by jeszcze coś przerobić, omówić. Potem tworzą się grupy wsparcia – panie spotykają się regularnie przy kawie. Skutkiem działań Tatiany są niespodziewane ciąże. Panie przygotowują się do inseminacji, kolejnego in vitro i nagle coś się odblokowuje. Taka sytuacja nie należy do rzadkości. Z naszych badań przeprowadzonych po wielu warsztatach wynika, że aż 80 proc. uczestniczek zobaczyło na teście ciążowym dwie kreseczki – dodaje.

Jak sobie poradzić w tych trudnych chwilach? Oto rady naszego eksperta:

 

  1. Starasz się bez powodzenia o dziecko? Udaj się jak najszybciej do lekarza, ale koniecznie takiego, który zajmuje się leczeniem niepłodności. Często popełniamy pewien błąd – latami leczymy się u naszego ginekologa, bo jest dobry, bo jest sprawdzony albo z polecenia.
  1. Zabezpiecz swoją psyche. Skorzystaj z pomocy psychologa. Jeśli masz złe doświadczenia w tym zakresie, uważasz, że nie otrzymałaś pomocy, jakiej potrzebujesz, znajdź innego lub poszukaj alternatywy. Wielu kobietom pomaga akupunktura. Ja jestem najlepszym przykładem, jakie cuda może zdziałać.
  1. Znajdź sobie wentyl bezpieczeństwa – kogoś, kto cię wysłucha. Być może po wyrzuceniu tego, co tak boli, poczujesz ulgę. Może masz koleżankę z podobnymi doświadczeniami? Zaufaj jej, jest ogromna szansa, że ci pomoże.
  1. Nie czekaj, nie uciekaj od problemu, działaj, bo czas nie jest twoim przyjacielem.
  1. Nie daj się zwariować – dbaj o swoją relację z partnerem – jemu także jest ciężko.
  1. Uprawiaj sport – wysiłek fizyczny dodaje energii i pomaga pozbyć się toksyn.
  1. Stwórz plan B – poukładaj sobie w głowie, co zrobisz, jeśli się nie uda, zastanów się kiedy pora odpuścić.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Rusza program in vitro w Gdańsku. Wojewoda nie zgłosił uwag do projektu

in vitro w Gdańsku

10 lipca minął termin, do kiedy wojewoda pomorski mógł uchylić uchwałę lub wnieść zastrzeżenia do „Programu wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska na lata 2017-2020”.  Oficjalnie rusza program dofinansowania in vitro w Gdańsku.

To bardzo dobra wiadomość dla gdańszczan tym bardziej, że program został przyjęty przez Radę Miasta już pod koniec lutego. Kilka tygodni później natomiast wojewoda Dariusz Drelich unieważnił uchwałę, argumentując swoją decyzję faktem, że miasto nie zastosowało odpowiednich procedur. Uzasadniał także tym, że założenia programu nie zostały zaopiniowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Pozytywna opinia z AOTMiT dotarła ostatecznie 30 maja. Radni PO na nadzwyczajnej sesji rady złożyli wniosek o głosowanie nad uchwałą dotyczącą uruchomienia programu bez dyskusji. W ten sposób odebrano opozycji prawo zabrania głosu, co spotkało się ze sprzeciwem i oburzeniem. Uchwała został przyjęta liczbą 16 głosów, 12 radnych głosowało przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu.

Gdańskie pary już jesienią będą mogły skorzystać z częściowej refundacji in vitro.

Jak w wielu innych miastach, tak samo przy in vitro w Gdańsku, program zakłada dofinansowanie w kwocie 5 tys. zł do trzech kolejnych prób. Został rozpisany na lata 2017-2020. W każdym z nich gdańszczanie otrzymają łącznie od samorządu wsparcie w wysokości miliona złotych. A zatem program pozwoli na przeprowadzenie około 200 procedur in vitro rocznie.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.