Przejdź do treści

Sztuka łamania noworocznych postanowień – dlaczego tak często się nie udają?

Nowy rok wydaje się być dobrym czasem na zmiany. Wiele osób chce poprawić jakość swojego życia i pierwsze dni roku stają się naturalnym momentem, żeby rozpocząć ten proces. Niektórzy podejmują zobowiązania co roku – jedni niezmiennie te same, inni za każdym razem nowe. Bardzo często noworoczne postanowienia okazują się jednak drogą donikąd.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie udaje się osiągnąć celu, pozostaje za to uczucie porażki i niespełnienia. Czym więc są noworoczne postanowienia? Dlaczego się nie udają? Dlaczego wreszcie, nawet pomimo złych doświadczeń, podejmuje się je na nowo?

Zmiany, zmiany, zmiany…

Postanowienia noworoczne to według niektórych psychologów próby zmiany zachowania oraz nawyków, które mają się dokonać na drodze pracy, przy dobrych chęciach i wsparciu czasu. Jednak codzienne doświadczenie pokazuje, że nawet najlepsze chęci nie wystarczą, żeby nastąpiły trwałe zmiany. Teorie psychologiczne podkreślają różnice pomiędzy celami, jakie sobie stawiamy oraz wartościami, które wyznajemy. Wydaje się, że to rozróżnienie jest rzeczywiście ważne. Osoba, dla której ważna jest rodzina, może co roku obiecywać sobie, że będzie spędzać więcej czasu z bliskimi.

I rzeczywiście, początkowo może się to udawać. Jednak z czasem może doświadczać rosnących trudności z pogodzeniem potrzeby częstych spotkań z bliskimi z pragnieniem realizowania zadań zawodowych. Trudno jednocześnie jechać na cotygodniowy niedzielny obiad do rodziców i wyjeżdżać na szkolenia, czy pracować do późna i jednocześnie mieć czas na niedzielny odpoczynek.

Wewnętrzne koflikty

Innym przykładem zacierania granic między celem i wartościami jest praca. Wiele osób, o których można by powiedzieć, że są pracoholikami deklaruje, że w życiu ważne są rodzina, relacje z ludźmi, zdrowie. Jeśli docierają do nich informacje, że za dużo pracują, mogą w ramach noworocznych postanowień zdecydować, że od teraz będą mniej pracować i więcej odpoczywać. To się, oczywiście, nie udaje. Kiedy odpoczywają, myślami są w pracy, planują kolejne projekty zawodowe, szukają szans rozwoju. Pracując natomiast, fantazjują o wakacjach, bezruchu i lenistwie. Jest to klasyczny konflikt psychiczny. Rozwiązanie wydaje się oczywiste, jednak tylko pozornie. Nie można podjąć decyzji, która byłaby zadowalająca, czy zgodna z przekonaniami i potrzebami, ponieważ chce się jednocześnie wykluczających się rzeczy.

Może więc zaskakiwać coroczna potrzeba robienia postanowień, a jeszcze bardziej ich łamanie. Teorie psychoanalityczne zauważają, że niedotrzymywanie noworocznych postanowień wiąże się między innymi z kompulsywną potrzebą powtarzania. Czekamy na zmianę, a jednocześnie się jej obawiamy.

Leonard Shengold opisuje to zjawisko jako przerażanie przed zmianą. Jeśli w przeszłości wyczekiwana pozytywna zmiana była poprzedzana przez niepowodzenie lub zmiany na gorsze, kolejna próba wprowadzenia zmian może wywołać smutne skojarzenia. Noworoczne postanowienia mogą więc przybierać formę powtarzalnych, nierzadko okrutnych metod, noszących znamiona autosabotażu. Na jakimś poziomie wiemy, że deklarowana zmiana nie nastąpi, a mimo to stwarzamy sytuację, w której kolejny raz poczujemy się rozczarowani.

Niektóre osoby mogą mieć szczególnie silnie tendencje do powtarzania sytuacji niekorzystnych czy nawet szkodliwych dla siebie. Nie widzą tego jednak, a coroczne postanowienia pozwalają  myśleć, że zmiana jest po prostu kwestią decyzji.

Siła podświadomości

Podejmując noworoczne zobowiązanie, prawdopodobnie skazujemy się na porażkę. Porażka wynika z tego, że oprócz znanych i świadomych sił, podlegamy nieświadomym procesom psychicznym. Za świadomym celem stoi jego nieświadomy odpowiednik. Wiele osób co roku obiecuje sobie, że zrzuci zbędne kilogramy. Jednak już miesiąc później okazuje się, że waga nie zmieniła wskaźników. Postanowienie to jest nieustannie ponawiane, podejmowane są kolejne diety, kolejny raz zapisujemy się na fitness. Jednak dla osoby, która traci wagę, by po chwili ją odzyskać, za świadomym pragnieniem, by schudnąć, może stać równie silna potrzeba, żeby niczego w swoim życiu nie zmieniać. Jedzenie pomaga sobie poradzić z trudnościami, odwrócić uwagę od samotności, smutku, przerażenia. Im gorsze samopoczucie, tym więcej trzeba jeść. Chudnięcie – mniejsza ilość posiłków, „niezajadanie” emocji –  musiałoby więc konfrontować z tymi wszystkimi uczuciami, przed którymi staramy się uciec, a których często nie jesteśmy świadomi.

Mężczyzna, który zdaje się mieć problem z dokończeniem kolejno rozpoczynanych projektów, ciągle przekładający terminy, pracujący w konsekwencji poniżej swoich możliwości obiecuje sobie na początku roku, że zacznie być bardziej uważny i zorganizowany. Przekonany o tym, że jest po prostu leniwy i chaotyczny, podejmuje zobowiązanie, żeby naprawić siebie i swoją sytuację zawodową. Jednak jego historia życia pokazuje, że bycie „nieudacznikiem”, unikanie sukcesu i spełnienia jest może nieprzyjemne, ale znane i bezpieczne. Dodatkowo silnie wiąże się z historią jego życia i faktem, że był wychowywany przez restrykcyjnych i niezadowolonych z niego rodziców. Na świadomym, deklaratywnym poziomie wspierali jego rozwój, jednak nieświadomie nie mogli dopuścić do tego, żeby jego życiowe doświadczenia były lepsze od ich.

Czy warto próbować?

Początek roku może wydawać się dobrym momentem na zmianę niechcianych zachowań. Być może tak rzeczywiście dla niektórych osób jest. Ale jednocześnie nie bez powodu funkcjonujemy w określony sposób, nie bez przyczyny wiążemy się z określonymi ludźmi, wykonujemy daną pracę. Za świadomą decyzją stoją nieświadome powody. Trudno przyznać, że nieświadomość jest tak ważna i że nieustannie wpływa na nasze życie. Być może z lęku, że okażemy się szaleni, poza kontrolą. Z tego też powodu noworoczne postanowienia tak rzadko się udają. Ale czy to znaczy, że nie warto próbować …?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Choruję na depresję, chcę być matką – jak wygrać obie te walki?

Gdy rzeczywistość staje się zbyt trudna do udźwignięcia, gdy świat dookoła traci sens, a codzienność przestaje cieszyć. Depresja – choroba XXI-ego wieku, która staje na drodze coraz większej ilości osób. Także osób chcących być rodzicami. Czy da się walczyć z zaburzeniami nastroju i jednocześnie spełnić swoje marzenie o rodzicielstwie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie, depresja to nie jest lenistwo. Nie, nie jest to celowe ignorowanie znajomych i bliskich. Nie, nie jest to szukanie zaczepki. Nie, nie, nie! Depresja to choroba, która dotyka około 350 milionów ludzi na całym świecie. W Polsce jest to 1,5 mln osób – jak wskazuje Kampania Społeczna Forum Przeciw Depresji, jest to niemalże tyle, ile mieszkańców Warszawy! Jak mówią zaś dane WHO, najczęściej taką właśnie diagnozę dostają osoby w wieku 20-40 lat, z czego dwa razy częściej są to kobiety. Zaraz, zaraz… czy nie brzmi to jak czas, w którym to pojawia się chęć założenia rodziny?

Przyjmuje się, że nawet do 25 proc. kobiet w wieku rozrodczym cierpi na depresję. W związku z tym, zagadnienie dotyczące leczenia tej choroby w okresie planowania ciąży i samej ciąży, w praktyce psychiatrycznej pojawia się dość często. Przede wszystkim należy pamiętać, że kobieta  z rozpoznaniem depresji może z powodzeniem zajść w ciążę i urodzić dziecko” – mówi w rozmowie z nami lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii, dr Sandra Błędek-Andrzejak.

„Czarny pies”

Zaburzenia nastroju, bo do takich należy też depresja (w „standardowym” rozumieniu mówimy tu o zaburzeniach afektywnych jednobiegunowych), mogą być bardzo różne zarówno pod kątem siły, z jaką uderzają, jak i objawów.

Stąd też bardzo ważna jest jak najszybsza konsultacja ze specjalistą – psychologiem, psychoterapeutą, psychiatrą. To właśnie pod ich skrzydłami należy szukać pomocy. Każdy z nich jest bowiem w stanie jej nam udzielić, tym bardziej, że formy leczenia depresji także mogą być zróżnicowane. Ich dobór zależy od stanu osoby, która zmaga się z chorobą, ale też niestety jej funduszy, czasu, dostępności leczenia. Jeśli zaś dotyczy to kobiet, które planują zostać matkami, pojawić się mogą dodatkowe znaki zapytania. „Obecnie w leczeniu depresji stosujemy przede wszystkim psychoterapię i farmakoterapię. I właśnie ta druga metoda budzi największe kontrowersje w kontekście ciąży” – podkreśla nasza ekspertka.

Pierwsze pytania pojawiają się już na etapie planowania – czy leki antydepresyjne mają wpływ na płodność? Istnieją badania, których wyniki sugerują, że może tak być. Głównie poprzez wpływ leków na układ hormonalny, np. niektóre z leków stosowanych w leczeniu depresji mogą zwiększać poziom prolaktyny. Leki mogą także przejściowo wpływać na jakość nasienia u mężczyzn. Nie można też zapomnieć o jednym z działań niepożądanych leków przeciwdepresyjnych, które ma na pewno pośredni wpływ na płodność. Jest to spadek libido zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Wymienione działania są jednak subtelne, przemijające, bądź możliwe do skorygowania, a zajście w ciążę podczas leczenia antydepresantami jest jak najbardziej możliwe (co niejednokrotnie udowadnia praktyka).

Dr Sandra Błędek-Andrzejak
Walcząc o zdrowie

Wracając jednak do faktu, iż depresja może przebiegać ze zróżnicowaną siłą, pojawić się na bardzo różnych etapach życia i może też powracać, przebieg leczenia oraz dobór farmakoterapii w każdym przypadku powinien być dobierany indywidualnie. „Generalnie odradza się planowanie ciąży w ostrej fazie choroby. Jeżeli jednak jej objawy są opanowane lub nastąpiła ich remisja możemy z powodzeniem zacząć odstawiać leki. Zazwyczaj dzieje się to poprzez stopniową ich redukcję. Jeżeli proces ten przebiegnie pomyślnie, nic nie stoi na przeszkodzie, by pacjentka mogła rozpocząć starania o powiększenie rodziny” – mówi dr Błędek-Andrzejak i dodaje:

Zdarza się jednak, że przebieg choroby jest ciężki, nawracający, a historia leczenia pokazuje, że próby odstawienia leków powodowały gwałtowny nawrót objawów, bądź u chorej występowały epizody psychotyczne, tendencje samobójcze, czy też silne zaburzenia odżywiania. Wówczas zaleca się nieprzerywanie leczenia farmakologicznego, ale należy je prowadzić przy użyciu leku najbezpieczniejszego, stosowanego w monoterapii, w najmniejszej skutecznej dawce (rozłożonej w ciągu dnia, by uniknąć dużego stężenia leku we krwi). Wśród wielu uznawanych za skuteczne leków przeciwdepresyjnych istnieją takie, które uważane są za względnie bezpieczne w czasie ciąży (po przeanalizowaniu korzyści i ryzyka wynikających z podjęcia leczenia).

Uderzenia z wielu stron

Zaznaczony przez ekspertkę został także inny ważny temat – współwystępowania przeróżnych problemów, które koniec końców łączyć mogą właśnie objawy depresyjne. Poruszona tu m.in. kwestia zaburzeń odżywiania jest niezwykle istotna jeśli mówimy o płodności. „Anoreksja, bulimia, napady objadania się – niektóre statystyki pokazują, że nawet 5-10 proc. kobiet doświadczyło na jakimś etapie swojego życia właśnie zaburzeń odżywiania. Najczęściej dotykają one młode dziewczyny będące u progu dorosłości. Są to zaburzenia psychiczne, które obejmują niemal wszystkie sfery życia” – pisaliśmy w jednym z magazynów „Chcemy Być Rodzicami”.

Wiele kobiet zmagających się z zaburzeniami odżywiania, ponosi poważne skutki somatyczne, które związane są między innymi z układem hormonalnym. „Chorując na anoreksję nie miałam miesiączki przez ponad rok, a moje BMI było dużo poniżej normy” – opowiada 25-letnia Magda, której problemy zaczęły się gdy miała kilkanaście lat.

„Chcemy Być Rodzicami” Nr 7 (28) 2017

Jeśli spojrzymy na badania dotyczące zaburzeń odżywiania i płodności, okazuje się, że w porównaniu z grupą kontrolną, chorujące kobiety potrzebowały więcej czasu na zajście w ciążę. Częściej też zmagały się z niepłodnością, lub z drugiej strony, w większej ilości przypadków były nieszczęśliwe właśnie z powodu zajścia w ciążę. Większe jest wtedy też ryzyko poronienia oraz innych powikłań. „Co ważne, niektórzy eksperci wskazują, że jeżeli zaburzenie jest aktywne w czasie ciąży, powinna być ona uznana za ciążę wysokiego ryzyka i poddana szczególnej obserwacji”- pisaliśmy.

Bardzo często osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania zmagają się też jednocześnie właśnie z depresją. Znacząco utrudnia to zdrowienie zarówno związane z nastrojem, jak i terapię dotyczącą jedzenia. Pokazuje to tylko, jak trudno jest wnioskować o tym, co w takich przypadkach było pierwsze – czy to zaburzenia jedzenia wywołały depresję? A może depresja doprowadziła do zaburzeń odżywiania? Należy podejść do tego problemu bardzo indywidualnie. Każda historia jest bowiem inna, każda jest trudna i zasługuje na jak najlepszą opiekę. Jeśli do tego w perspektywie jest chęć zostania matką, taka opieka jest niezbędna.

Różne ścieżki, jeden cel – zdrowie

W czasie depresji podporę mogą dawać ci nie tylko osoby z zewnątrz, ale też ty sama powinnaś otoczyć siebie dodatkową troską. Pamiętajmy, że to przede wszystkim właśnie my sami – jeśli pozwala na to nasz stan – decydujemy o tym, jak chcemy być leczeni. Jest to tym ważniejsze, a za razem trudniejsze, że depresja jest chorobą wpływającą niemalże na wszystkie obszary życia. Potrafi zabrać sprzed oczu wszelkie dobro i cele, które do tego czasu wydawały się nam przyświecać. Tym bardziej warto wtedy postawić nie tylko na leki, ale i na psychoterapię. Relacja terapeutyczna, konfrontacja z trudnościami, nauka dostrzegania pozytywów – to także skuteczna forma leczenia depresji. „W niektórych przypadkach można z powodzeniem zastąpić farmakoterapię oddziaływaniami psychoterapeutycznymi (zwłaszcza w depresji o łagodnym nasileniu). Psychoterapia jest też polecana, jako leczenia wspierające w przypadkach, gdy koniczne jest zastosowanie leków” – podkreśla lekarz.

Zobacz też: Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Jeśli zatem jesteśmy w stanie samodzielnie się tego podjąć, warto byśmy zastanowili się, czego potrzebujemy. Jaka forma leczenia będzie dla nas najlepsza? Wszystko należałoby robić oczywiście m.in. pod czujnym okiem lekarza, szczególnie w czasie starań o dziecko lub ciąży: „Decyzja o włączeniu leczenia, bądź jego zaprzestaniu, każdorazowo powinna być dogłębnie przeanalizowana. Powinna też opierać się na ścisłej współpracy między przyszłą matką, jej partnerem, psychiatrą oraz ginekologiem prowadzącym ciążę” – mówi dr Błędek-Andrzejak i co ważne, dodaje: „Rozpoznając depresję  i włączając leki u kobiety w wieku rozrodczym, lekarz psychiatra powinien poinformować ją o potencjalnym wpływie leków na ciążę. A także o konieczności niezwłocznego zgłoszenia przez pacjentkę rozpoczęcia starań o dziecko”.

Nasze ekspertka daje też przy tym znaczącą wskazówkę, która podkreśla, jak ważne jest w tym czasie zadbanie także o pozostałe aspekty zdrowia: „W kontekście leczenia psychiatrycznego niezwykle istotna w okresie planowania ciąży, bądź wczesnej ciąży, jest suplementacja kwasu foliowego. Ważne jest także, by w tym czasie konsultować z lekarzem wszystkie przyjmowane doraźnie leki uspokajające. Nawet preparaty ziołowe dostępne bez recepty” – podkreśla.

Zawalcz (nie tylko) o siebie!

Jest to szalenie złożony problem, a leczenie depresji wymaga wiele cierpliwości, ogromu samozaparcia oraz mnóstwo wysiłku włożonego w walkę o własne zdrowie psychiczne. Nie można więc bać się prosić o wsparcie, a takim też jest leczenie farmakologiczne. Pamiętajmy, że depresja jest chorobą, która może prowadzić do śmierci – a konkretniej targnięcia się na własne życie. Jeśli zatem obserwujesz u siebie niepokojące objawy, lub dotyka to bliską ci osobę, zaopiekuj się tym, co się dzieje. Jak widzisz, co wyjaśniła ekspertka, wcale nie przekreśli to szans na bycie rodzicem. Odpowiednio dobrane leki, konsultacje z lekarzem, terapeutą i zadbanie o siebie, to także zadbanie o swoje przyszłe dziecko.

 

Dr Sandra Błędek-Andrzejak – lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii. Na co dzień pracuje w Oddziale Psychiatrycznym Szpitala Bielańskiego w Warszawie, a także w Poradniach Psychiatrycznych.

 

Przeczytaj także:

Ryzyko zaburzeń psychicznych przy PCOS

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Biorę, piję, palę i… chcę być rodzicem! „Niestety niejednokrotnie decyzja o założeniu rodziny musi zostać odroczona”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

„Emocje i myśli – co z tym wszystkim zrobić?” – warsztaty psychologiczne dla kobiet

Czas starań o dziecko, szczególnie jeśli zdaje się wciąż i wciąż przedłużać, może być bardzo trudnym momentem. Pojawiać się mogą emocje i myśli utrudniające codzienność. Wpływają one też na relacje ze światem i bliskimi zabierając przy tym niezwykle wiele energii, która mogłaby wykorzystana w o wiele bardziej zdrowy i konstruktywny dla ciebie sposób. O czym wtedy warto pamiętać? Masz na to ogromny wpływ!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sposób naszego myślenia, objęcie konkretnych perspektyw, niedopuszczanie do siebie (lub odwrotnie – dopuszczanie ze zbyt wielką siłą) opinii innych osób. Wszystko to wpływa na nasze samopoczucie, a co za tym idzie na nasze związki z innymi oraz siłę, jaką w sobie mamy. Nawet jeśli czujesz w tym momencie, że takowej zupełnie ci brak.

Niezwykle ważna jest wtedy wiedza i świadomość siebie, ale też sposoby na znalezienie nowej perspektywy. Na zmianę myślenia, lub przynajmniej próby (a to już jest bardzo dużo!). Idą za tym zmiany także w odczuwanych przez nas emocjach. Nagle okazuje się też, że nasze zachowania potrafią się zmieniać, odkrywamy również zupełnie nowe szanse na działania, które być może dotąd wydawały się być niedostrzegalne.

 

ZAPISZ SIĘ NA WARSZTATY:

 

Co nas czeka podczas wspólnej pracy?
  • Chciałabym, abyś zobaczyła w sobie siłę, którą masz i poznała techniki, dzięki którym łatwiej będzie ci poradzić sobie z trudnymi myślami.
  • Chcę żebyś zobaczyła też, na jak wiele sfer wpływa sposób naszego myślenia i przekonania, jakie się za tym kryją. Chcę dać ci wiedzę, która pozwoli ci być może spojrzeć na wiele przytrafiających się w codziennym życiu sytuacji z dystansu.
  • Chciałabym abyśmy zastanowiły się wspólnie nad odczuwanymi emocjami, które idą niemalże ramię w ramię ze sposobem naszego myślenia. Co możemy odczuwać? Czy umiesz nazwać pojawiające się w tobie emocje? Czy wiesz jak wielki może to być wachlarz i jak dużo może dać sama umiejętność ich nazwania?
  • Pamiętaj, że jeśli nie będziesz czuła się na siłach, by dzielić się przykładami ze swojego życia, nikt nie będzie przekraczał twoich granic. Chcę dać ci przestrzeń, w której bezpiecznie będziesz mogła przyjrzeć się trudnym emocjom, zdobyć wiedzę z zakresu psychologii oraz poznać narzędzia przydatne w pracy nad sobą.

 

Czy te warsztaty są dla ciebie?

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o pojawiających się w tobie emocjach – TAK

Jeśli chcesz poznać, na jakie sfery życia wpływa sposób twojego myślenia – TAK

Jeśli chcesz przyjrzeć się swojemu myśleniu i jak jego skutki wpływają na ciebie oraz innych  – TAK

Jeśli na konkretnych przykładach chcesz spróbować znaleźć inną perspektywę – TAK

Jeśli chcesz poznać pomocne w tym techniki – TAK

 

Czym ten warsztat nie będzie?

Nie będzie to grupa terapeutyczna. Chcę dać ci przede wszystkim narzędzia i wiedzę, które pozwolą ci w trudnych momentach pomóc samej sobie i być może dadzą ci szansę na lepsze poznanie siebie. Wspólnie te narzędzia przećwiczymy, a jeśli pojawią się w tobie pytanie, postaramy się znaleźć na nie odpowiedź.

Jeśli zaś czujesz, że potrzebujesz wsparcia, które będzie znacznie głębszą formą pomocy lub masz poczucie, że znalazłaś się w kryzysowej sytuacji, zachęcam cię do poszukania pomocy właśnie pod skrzydłami terapeutów.

Przyjdź, podziel się swoim doświadczeniem lub posłuchaj i po prostu przyjmij ten warsztat, jako dobrą wróżbę – wróżbę, która de facto nie ma nic wspólnego z magią. Wszystko opierać się będzie bowiem na sprawdzonej, rzetelnej wiedzy psychologicznej.

Data warsztatów: sobota, 15 września 2018 r.

Godzina: 10:00

Czas trwania: 3 h

Miejce: redakcja magazynu i portalu „Chcemy Być Rodzicami”

 

ZAPISZ SIĘ NA WARSZTATY:

 

Prowadzenie: Katarzyna Miłkowska

Jestem dziennikarką i studentką V roku psychologii klinicznej. Od niemal dwóch lat związana jestem z magazynem i portalem „Chcemy Być Rodzicami”, gdzie opisuję problemy związane z płodnością. Zajmuję się nią zarówno od strony somatycznej, jak i psychologicznej. Przeprowadziłam w tym czasie wiele rozmów związanych z tematyką niepłodności zarówno z lekarzami, psychologami, jak i ludźmi, którzy wiele w tej sferze doświadczyli.

Przez prawie dwa lata przyglądałam się też pracy z problemem uzależnienia od narkotyków – terapii osób uzależnionych oraz ich bliskich. Brałam również udział w wielu warsztatach m.in. z rozmowy psychologicznej, czy też związanych z problemem wirtualnej przemocy. W związku ze swoimi zainteresowaniami ukończyłam także kurs psychodietetyki. W swojej pracy magisterskiej zgłębiam jednak właśnie problem niepłodności – jak niektóre jej aspekty mogą wpływać na samouprzedmiotowienie kobiet mających problemy z zajściem w ciążę oraz sprawdzić, jakie strategie mogą być pomocne w radzeniu sobie z tym jakże trudnym postrzeganiem siebie.

 

Przestrzeń na Ciebie – poznajmy się:

Bo to nie zawsze siniaki i krzyki – bierna agresja. Czy jest obecna w twoim życiu? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens?  – PODCAST psychologiczny

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością  – PODCAST psychologiczny

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Bo to nie zawsze siniaki i krzyki – bierna agresja. Czy jest obecna w twoim życiu? [PODCAST]

Cierpienie nie zawsze widać. Podobnie jak i agresję. Nie zawsze jej objawem są bowiem siniaki, czy krzyki. Nieraz agresją są ciche, spokojne słowa, lub nawet zupełna cisza. Bierna agresja – jak rozpoznać, czy jest ona obecna w twoim życiu?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pierwsze skojarzenia, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o agresji, to przede wszystkim siła fizyczna, przekleństwa, wyzwiska. I jak najbardziej, są to zachowania niezwykle agresywne i raniące. Równie mocno może uderzać także bierna agresja. Bardzo często nie widać jej na pierwszy rzut oka – nie tylko sprawcy, ale i ofiary tego typu przemocy. Zdarza się też, że mniej lub bardziej świadomie, sami taką agresją obdarzamy otoczenie. Czym zatem ona jest? Jak może przejawiać się bierna agresja? Jak starać się z nią konfrontować?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo nie musisz być z agresją sam na sam!

 

Zobacz też:

Nadzieja – w jakich barwach widzisz swoją przyszłość? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens?  – PODCAST psychologiczny

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością  – PODCAST psychologiczny

 

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Zrozumieć niepłodność – koniecznie pokaż to swoim bliskim!

Dowiadujesz się, że ktoś z twoich znajomych bardzo długo stara się o dziecko – budzi się w tobie ciekawość, lęk, bezsilność, być może złość i cała masa innych emocji. W scenariuszu idealnym nie uciekasz, nie obwiniasz, nie żartujesz, a chcesz być dla tego człowieka wsparciem – jak możesz to zrobić?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Niepłodność to nie wymysł, to choroba

Niemożność zajścia w ciążę to nie tylko wymysł, czy kwestia swego rodzaju „blokady”, co nieraz zdarza się słyszeć osobom starającym się o dziecko. „Wyluzuj i zajdziesz w ciążę” – czy ty też chciałeś powiedzieć to komuś ze swoich bliskich? A może nawet tak się stało? Owszem, aspekt psychiczny może rzeczywiście odgrywać dużą rolę w niepłodności. Nie da się go jednak zbadać, bo jakie kryteria można by tu zastosować? Jak zmierzyć, czy ktoś jest na tyle „wyluzowany”, by już móc zajść w ciążę? Nie jest to takie proste i nie ma jednego zaklęcia, które nagle wyleczy daną parę.

Oho! Pierwszy sygnał, że mówimy o problemie medycznym. Słowo „wyleczy” sugeruje bowiem, że jest to choroba. Tak też właśnie jest. Można znaleźć ją w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, która to obowiązuje w Polsce. Niepłodność męską oznacza się jako N46, kobiecą zaś N97. Klasyfikacja ta obowiązuje każdego lekarza w naszym kraju – czy nie jest to wystarczający dowód na to, że jest to realny problem? Pamiętajmy również, że nie wszystkie choroby widać na pierwszy rzut oka, co może utrudniać zaakceptowanie faktu, że w ogóle istnieją. Tak też może być z niepłodnością. Nie obejdzie się więc bez otwartego umysłu, empatii i racjonalnego podejścia do wiedzy ekspertów – warto przyjąć ją do wiadomości.

Co więcej, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała niepłodność za chorobę społeczną. Dotyczy ona już bowiem ok. 15-20 proc. wszystkich starających się o dziecko par.

2. Dotyka niemalże każdej sfery życia

Nie zapominajmy, że starania o dziecko, to nie temat, który można zamknąć w sypialni, lub gdy w grę wchodzi już leczenie, w gabinecie specjalisty. Przedłużające się starania o dziecko wpływają niemalże na każdą sferę życia. Zdrowie somatyczne, psychiczne, relacje – to przede wszystkim przychodzi nam do głowy. Niepłodność daje się jednak we znaki na o wiele większej płaszczyźnie. Rozpoczynając od finansów – wizyty u lekarza, leki, badania, przeróżne zabiegi, być może też operacje. To wszystko niesie ze sobą ogromne nieraz koszta. Zdarza się, że osoby starające się o dziecko biorą w tym celu pożyczki, szukają dodatkowej pracy.

Idąc tym tropem, nieraz niepłodność odbijać się może właśnie na życiu zawodowym. Jedno to ewentualne zwolnienia i niemożność przychodzenia do pracy regularnie, jeśli wymaga tego leczenie. Drugie to często problemy w skoncentrowaniu się na pracy, utrata uwagi, trudność w skupieniu się na obowiązkach. Jeśli dochodzi do tego niedelikatność otoczenia, a środowisko pracy nie jest zdrowym miejscem, nic dziwnego, że życie zawodowe także może przechodzić kryzys. Przykładem może być doświadczenie Kasi, którym podzieliła się z nami. Po przeżytym poronieniu nie odnalazła się w dotychczasowym miejscu: „Wróciłam do pracy, ale nie mogłam się na niczym skupić. Przepracowałam dwa miesiące i czułam, że nie dam rady dłużej” – opowiada Kasia, która niestety nie dostała wtedy tak bardzo potrzebnego jej wsparcia. „Wręcz przeciwnie. Usłyszałam, że każdy ma swoje problemy…” przytaczaliśmy jej słowa >>KLIK<<.

Jeśli więc w miejscu, w którym pracujesz, jest osoba zmagająca się z niepłodnością, staraj się nie przekraczać jej granic. Uważaj też na słowa, jakie przy niej wypowiadasz i oceny, które często mimochodem pojawiają się w naszych ustach. Swego rodzaju „parasol ochronny” – w granicach zdrowego rozsądku – jest jak najbardziej na miejscu. Zobaczysz, że jeśli wykażesz się w tej sytuacji empatią, o wiele łatwiej będzie wam współpracować.

3. Jest bardzo intymnym problemem, para może nie chcieć o tym mówić

Warto jest też pamiętać, że nadgorliwość nie jest najlepszym pomysłem wsparcia. Może zdarzyć się tak, że chcąc pomóc, będziesz nieumyślnie przekraczać granice zmagającej się z niepłodnością pary. Jeśli nie będą potrafili powiedzieć w bezpiecznym dla siebie momencie „stop” – a taka umiejętność to prawdziwa sztuka! – możesz wejść z tak zwanymi „butami” w intymność tych ludzi. Pamiętajmy więc, że zmagania z niepłodnością to bardzo trudny problem, który wiąże się zarówno z fizycznością, jak i psychiką. Może być głęboko raniący i dotykający najgłębszych warstw życia. Może wiązać się taż ze sferami, które w niektórych ludziach budzą wstyd i chcieliby zachować je dla siebie. Wszystko to jest szalenie ważne, bowiem pomaga znaleźć moment, w którym naprawdę będziemy mogli być wsparciem.

„Z perspektywy praktyki w gabinecie terapeutycznym, spotykam się z dość częstymi zwierzeniami kobiet zmagających się z wyzwaniem niepłodności, które dotyczą właśnie zachowania osób z ich najbliższego otoczenia. Są to przyjaciele, rodzice, teściowie. Osoby te zazwyczaj rozumieją sytuację i zapewne są też bardziej wrażliwe na tematy związane ze staraniami. Mimo to, ich zachowania potrafią irytować ludzi starających się o dziecko” – mówi w rozmowie z nami psychoterapeutka Małgorzata Jacobi, która pracuje m.in. z osobami zmagającymi się z niepłodnością.

„W rezultacie następuje wycofanie się i zamknięcie w sobie. Niektóre pary, zabezpieczając się przed różnymi komentarzami ze strony otoczenia, wręcz ukrywają fakt starań o ciążę, nawet przed własnymi rodzicami” – dodaje psycholog.

Czasami wystarczy więc, że będziemy obok i o tej obecności będziemy przypominać. Nie będziemy zaś naciskać i nieustannie wracać do trudnych tematów – jeśli bliska nam osoba będzie gotowa, przygotujmy na taką rozmowę przestrzeń, a ona się po prostu wydarzy. Jeśli jest to zaś dalszy znajomy, który sam nie chce o tym mówić, nie naciskajmy. Każdy ma prawo decydować kiedy i z kim chce rozmawiać o zmaganiach z niepłodnością. Dobrze byśmy nie czuli się urażeni, jeśli to nie my będziemy uznani za takiego właśnie rozmówcę. Przeważnie nie jest to nic, co ma być skierowane przeciwko nam.

„Często osoby zmagające się z niepłodnością mówią też o męczącym pocieszaniu. Po pierwsze ponownie uświadamia im ono, że mają problem. Po drugie, w zasadzie niczego nie daje, a potrafi wprowadzić w ogromną irytację. Osoby te raczej chcą być normalnie traktowane i jeśli nie ma konkretnej potrzeby, wolałyby nie poruszać tego tematu” – mówi terapeutka. „Podobnie bywa z nadmierną opiekuńczością, która to także jest zachowaniem, na jakie skarżą się klientki w gabinecie. Nie chcą urazić matki, czy teściowej. Z pokorą przyjmując jednak kolejne rady i potrawy mające wesprzeć ich płodność, duszą w sobie uczucia złości i irytacji. Tak naprawdę jest potrzebna duża delikatność i wyczucie otoczenia, gdyż problem niepłodności pod względem emocji i psychiki jest dla pary ogromnym wyzwaniem” – podsumowuje.

4. Może wiązać się także z innymi chorobami

Zdarza się też, że możliwość zajścia w ciążę ma szansę zaistnieć dopiero wtedy, gdy wyleczona (lub chociaż opanowana) zostanie inna choroba. Warto pamiętać zatem, że przedłużające się starania o dziecko mogą wiązać się ze skomplikowaną sytuacją zdrowotną. Co może być elementem niepłodności u kobiet?

Zespół policystycznych jajników – „PCOS jest jedną z najczęstszych przyczyn kobiecej niepłodności. Charakteryzuje się zwiększonym stężeniem męskich hormonów. U kobiet z zespołem policystycznych jajników dochodzi do zaburzenia prawidłowego rozwoju pęcherzyka jajnikowego, w którym mieści się komórka jajowa. Nie dochodzi również do owulacji, czyli najkorzystniejszego momentu do poczęcia dziecka” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Endometrioza – „Endometrioza jest chorobą przewlekłą, definiowaną jako występowanie komórek błony śluzowej jamy macicy, poza jej naturalnym umiejscowieniem. Szacuje się, że dotyczy  6-15%  wszystkich kobiet .Choć występuje głównie w wieku rozrodczym, to można jednak spotkać ją zarówno w populacji młodocianych, jak i u kobiet po menopauzie. Znamienne jest, że u kobiet leczonych z powodu niepłodności, endometrioza występuje aż u 35- 50% pacjentek” – mówił w rozmowie z nami lek. med. Jarosław Kaczyński, specjalista ginekolog–położnik.

Zobacz więcej: Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Insulinooporność – „Borykasz się z problemami z wagą, chronicznym zmęczeniem i wiecznym uczuciem głodu? Uważaj, to mogą być objawy insulinooporności. Czym jest insulinooporność? (…) Jest to zaburzenie polegające na zmniejszeniu wrażliwości tkanek na działanie insuliny pomimo jej prawidłowego lub podwyższonego stężenia we krwi. Insulina odpowiada za stabilizację poziomów glukozy. W niektórych przypadkach trzustka wydziela zbyt duże ilości insuliny, która krąży po organizmie, a tkanki nie mogą jej w odpowiedni sposób wykorzystać” – pisaliśmy >>KLIK<<

5. Dotyczy pary

Chociaż stereotypowo wciąż patrzy się na rodzicielstwo głównie z perspektywy kobiety, to warto pamiętać, że starania o dziecko zawsze dotyczą pary. Dane wskazują iż zarówno po stronie pań, jak i panów, znajduje się taka sama część przyczyn niepłodności – równo po 35 proc. U mężczyzn coraz częściej zdarzają się np. problemy z jakością nasienia. Żyjemy w coraz większym stresie, w zanieczyszczonym środowisku, odżywiamy się przetworzonym jedzeniem. Wszystko to wpływa na obie strony.

Co więcej, intymność i skomplikowanie problemu niepłodności znacząco może wpłynąć na relacje partnerów. Jedne związki potrafi to umocnić, inne nie dają rady unieść presji. Zawsze jest to jednak trudny test, który wzbudza całą masę bardzo różnych emocji. Opisywaliśmy w naszym portalu m.in. historię Jessiki Jones, której związek przeszedł ogrom napięć związanych także z niepłodnością. „Jesteśmy drużyną, która zamiast pogrążać się samotnie w żalu, nieszczęściu i niepłodności, współpracuje ze sobą” – podkreśla  Jessica. „Wspieramy się wzajemnie w trudnych momentach i – chociaż wolelibyśmy uniknąć wszelkich przykrych sytuacji – wiemy, że teraz możemy stawić czoła wszystkiemu” – mówiła o swoim związku.

6. Wymaga wsparcia i wiedzy

Po pierwsze, jako że niepłodność to choroba, potrzebne jest wsparcie medyczne. Nieraz wiąże się to właśnie z częstymi wizytami u specjalistów, dużą ilością badań, przeróżnymi zabiegami. Słowem kluczem są tu „specjaliści”. Nie każdy bowiem może zajmować się leczeniem niepłodności, nie każdy lekarz ma do tego wystarczającą wiedzę. Dobrze jeśli w jednej placówce można zająć się problemem danej pary holistycznie – często oferują to wyspecjalizowane kliniki leczenia niepłodności.

Po drugie, wiedza potrzebna jest także samej parze starającej się o dziecko. Nieraz poznają oni w tym czasie swoje ciało zdecydowanie lepiej, niż miało to miejsce dotychczas. Często stają się oni niemal ekspertami od zdrowia reprodukcyjnego, co może wiele ułatwiać. Z jednej strony, są w stanie szybciej i dokładniej porozumieć się z lekarzami. Z drugiej, sami znajdują różne nowe ścieżki, które mogą finalnie doprowadzić ich do ciąży.

Po trzecie, nawiązując do przytoczonej tu idei holistycznego podejścia do problemu, wiele par może potrzebować dodatkowego wsparcia także w sferze psyche. Emocje potrafią w tym czasie sięgać zenitu. Stąd też duża rola psychologów, którzy mogą pomóc poradzić sobie z każdym etapem walki z niepłodnością. Często bowiem w codziennym życiu nie dajemy sobie przyzwolenia na trudne stany – na żal, na cierpienie, na złość. Terapeuta daje przestrzeń takim właśnie emocjom, potrafi też dać narzędzia do lepszego radzenia sobie z kolejnymi pojawiającymi się na naszej drodze trudnościami.

Po czwarte, ty jako bliski osoby zmagającej się niepłodnością, dobrze byś także miał jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Będziesz mógł dać wtedy ogrom wsparcia! Oczywiście brak jednego z tych dwóch elementów – wiedzy i gotowości wspierania – nie wyklucza drugiego i w żadnym wypadku nie czuj, że musisz ową wiedzę posiadać, czy też musisz koniecznie być ostoją i źródłem pomocy.

Pamiętaj przy tym także o swoich granicach. Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie tego unieść, nie wymuszaj na sobie konieczności „bycia” w problemie niepłodności razem z osobami, które w twoim otoczeniu się z nim zmagają. Zadbaj w tym wszystkim o siebie – bowiem tylko autentyczność jest w stanie przynieść spokój zarówno tobie, jak i osobom w twoim otoczeniu.

7. Nie powinna być oceniana

Mogli zacząć starania jak mieli po 20 lat. Teraz nie powinni się dziwić, że nie wychodzi”wiek jest jednym z często ocenianych tematów związanych z kwestią niepłodności. Pamiętajmy, że nie wszystko zawsze idzie tak, jak „ustaliło” to sobie społeczeństwo. Każdy ma też prawo do swoich wyborów i w żadnym wypadku ocenianie ich nie leży w naszej gestii.

Jak można nie mieć dzieci, co to za dom! To nie jest prawdziwa rodzina!” – to kolejny pojawiający się w tym obszarze komentarz. Jakże ma on nie zaboleć?! Po pierwsze, kryje w sobie niezwykle negatywną ocenę. Po drugie, zupełnie nie bierze pod uwagę tego, jakie mogą być głębokie potrzeby pary zmagającej się z niepłodnością. Oni naprawdę mogą tego dziecka pragnąć! Czy podkreślanie czegoś, co sami często o sobie myślą – a trzeba też zaznaczyć, że tego typu zdania nieraz wywołują wielkie poczucie winy – pomoże im w jakiś sposób?

Pamiętajmy, że tak naprawdę w większości nie znamy motywów kierujących danymi zachowaniami, doświadczeń ludzi, ich zmagań. Starajmy się brać to pod uwagę i nie widzieć ich sytuacji tylko i wyłącznie w czarno-białych kategoriach, które tak naprawę sami tworzymy. Kto bowiem ustala co jest „dobre”, a co „złe”? Szacunek, empatia i zdrowe granice – niech to będzie baza dla tak bardzo potrzebnego zrozumienia niepłodności.

 

Zobacz też:

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

Karanie siebie – czy naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból? [PODCAST]

Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Ekspert

Małgorzata Jacobi

psycholog i psychoterapeutka z Centrum Probalans w Warszawie. Prowadzi zarówno terapię indywidualną, jak i terapię par. Wspiera także osoby zmagające się z niepłodnością. Pracuje w nurcie integratywnym, korzystając z różnych metod i szkół psychoterapeutycznych.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.