Przejdź do treści

Szczepionki przeciw grypie już dostępne dla pacjentów!

pobrane.jpg

Szczepionki przeciw grypie trafiły już do hurtowni, które rozpoczęły ich dystrybucję do aptek i zakładów opieki zdrowotnej. Na rynku dostępnych będzie 1,5 mln dawek. Pacjenci nie muszą czekać aż do połowy września, by poddać się iniekcji. Już dziś można wzmocnić swoją odporność i uchronić się przed powikłaniami pogrypowymi. Eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy zalecają szczepienia przeciw grypie szczególnie w okresie od września do grudnia

Według danych NIZP-PZH, od września 2014 r. do czerwca 2015 r. zanotowano niemal 3,6 mln zachorowań na grypę oraz choroby grypopodobne. To aż o 1 mln przypadków więcej, niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Niestety, aż 11,5 tys. chorujących wymagało hospitalizacji, co stanowiło ponad 50% więcej, niż w sezonie 2013/2014. 11 osób z powodu grypy zmarło.

Czy warto ponosić tak poważne konsekwencje tej jakże bardzo lekceważonej choroby?

STANOWCZE NIE jest tegoroczną odpowiedzią ekspertów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy, którzy włączyli się w ogólnoświatową kampanię na rzecz ograniczania śmiertelności z powodu chorób przewlekłych. Ogłosili również ROK 2015 rokiem walki z powikłaniami grypowymi i wszystkie swoje wysyłki skierowali na uświadamianie oraz edukację pacjentów z grup ryzyka powikłań pogrypowych.

Z powodu dużej zmienności wirusa grypy, każdego roku w sprzedaży pojawiają się szczepionki o zaktualizowanym składzie. W ostatnim roku doszło do znacznych mutacji i w tegorocznej szczepionce pojawią się dwa zupełnie nowe szczepy wirusa grypy. To kolejny bardzo istotny powód, aby poddać się szczepieniu. Uaktualnianiem informacji oraz wydawaniem zaleceń dotyczących składu antygenowego szczepionek przeciw grypie, zajmuje się Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

„Rok 2015, to rok szczególny, dedykowany walce z powikłaniami pogrypowymi. Warto im zapobiegać, by redukować śmiertelność z powodu zaostrzeń chorób przewlekłych. W pierwszej kolejności szczepieniom powinny poddać się osoby leczące się z powodu chorób układu oddechowego, krążenia i diabetycy. Należy jednak pamiętać, że na powikłania pogrypowe narażone sią również kobiety w ciąży, dzieci i osoby starsze. Nie ma na co czekać. W aptekach dostępne są już szczepionki przeciw grypie. Lepiej zapobiegać niż leczyć” – powiedział prof. dr hab. Adam Antczak, Przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Oświaty Zdrowotnej Fundacji Haliny Osińskiej.

Grypa jest poważną chorobą zakaźną, która może prowadzić do niebezpiecznych dla zdrowia powikłań, a nawet śmierci. Aby ustrzec się przed groźnymi konsekwencjami, warto już teraz poddać się szczepieniu i zabezpieczyć się przed najbliższym sezonem grypowym. Szczyt zachorowań na grypę przypada w Polsce na styczeń-marzec, dlatego warto zaszczepić się już dziś.

———————————–

Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy jest inicjatywą społeczną niezależnych ekspertów medycznych. Celem Programu jest poprawa wyszczepialności przeciw grypie w Polsce, zwłaszcza wśród pacjentów z grup ryzyka oraz informowanie Polaków o zagrożeniach związanych z grypą i jej powikłaniami. Organizatorem Społecznej Kampanii Informacyjnej powstałej w ramach Programu jest Instytut Oświaty Zdrowotnej Fundacja Haliny Osińskiej. Działania skierowane są do środowiska medycznego, opinii publicznej, samorządu oraz do pracodawców. Przedsięwzięcie spotkało się z aprobatą najważniejszych instytucji działających na rzecz poprawy zdrowia publicznego, wielu organizacji zrzeszających lekarzy, pracodawców, związki samorządów i towarzystwa medyczne. W działania Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy zaangażowali się również eksperci medyczni, liderzy opinii, ludzie nauki, kultury oraz biznesu.
 
Więcej informacji na stronach www.opzg.pl oraz www.grypoodporni.pl.
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jedzenie TYCH produktów może zmniejszyć ryzyko wcześniejszej menopauzy niemal o 60 proc. – masz je w swojej diecie?

wcześniejsza menopauza

Odpowiednia dieta może pozytywnie wpływać na wiele aspektów związanych ze zdrowiem – oto najnowszy przykład pokazujący, jak możemy zmniejszyć ryzyko wystąpienia wcześniejszej menopauzy. Okazuje się, że warto wprowadzić do swojego menu większe ilości białka roślinnego w postaci tofu, soi, czy też orzechów.

Problem tysięcy kobiet

Jak pokazują dane, w Wielkiej Brytanii nawet 1 na 10 kobiet przechodzi okres menopauzy przedwcześnie – zanim osiągnie 45 lat (niektórzy mówią nawet o granicy 40 lat). Powoduje to wzrost ryzyka chorób serca, osteoporozy, spadek funkcji poznawczych, ale też oczywiście płodności. Jest to niezwykle ważne, bowiem menopauza występuje wtedy, gdy ciało przestaje naturalnie wytwarzać estrogeny i inne hormony płciowe, co zatrzymuje zdolności reprodukcyjne kobiet. Średnio występuje w wieku 51 lat. Wcześniejsza menopauza znacznie skraca więc czas kobiety na decyzję o macierzyństwie.

Co masz na talerzu?

Najnowsze badania wykazały, że zwiększenie ilości produktów białkowych pochodzenia roślinnego, powoduje zmniejszenie ryzyka wcześniejszej menopauzy niemal o 60 proc. Badacze przez dwie dekady obserwowali 116,000 kobiet. Rozpoczęli w 1991 roku, zakończyli w 2011, gdy uczestniczki badania były już po menopauzie. Zauważyli, że kobiety, których dieta przewidywała przynajmniej 9 proc. spożywanych kalorii właśnie pochodzących z białka roślinnego – tofu, soja, orzechy, brązowy ryż, produkty pełnoziarniste – objawiały o 59 proc. niższe ryzyko wcześniejszej menopauzy, niż kobiety posiadające w diecie mniej niż 4 proc. białka roślinnego.

Pracę opublikowano w „American Journal of Epidemiology”, w której to eksperci podkreślają, że dietę szczególnie bogatą w białko roślinne mają wegetarianie. Korzyści przynosi też tzw. dieta ‘flexitarian”. Kilka dni w tygodniu na diecie wegetariańskiej i odstępstwa na niektóre posiłki zawierające mięso. Naukowcy podejrzewają, że białko roślinne – które ma inną formę, niż białko pochodzenia zwierzęcego – chroni jajniki i redukuje wyczerpywanie się pęcherzyków, o czym donosi „Daily Mail”.

Jest to kolejne ciekawe doniesienie w tym kontekście. Niedawno pisaliśmy w naszym portalu o innych ważnych składnikach diety, który mogą pomóc w walce z wcześniejszą menopauzą: „Osoby spożywające najwięcej witaminy D wykazywały ryzyko wystąpienia wczesnej menopauzy o 17 proc. niższe. Wysokie spożycie wapnia zmniejszało zaś opisywane tu ryzyko o 13 proc.” – więcej tutaj: >>KLIK<< Co ciekawe, pisaliśmy już także o produktach pochodzenia roślinnego. Mleko sojowe okazało się być pomocne w radzeniu sobie między innymi z PCOS >>KLIK<<.

Czy wymienione tu produkty znajdują się w twojej diecie? A może ich wprowadzenie do codziennego menu pozwoliło poczuć ci zmiany w funkcjonowaniu twojego ciała? Podziel się z nami swoim doświadczeniem!

Źródło: Daily Mail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jan Turnau o biblijnym „cudzie ginekologicznym” i in vitro: „Prawo nie może kształtować się w taki sposób jak etyka”

Jan Turnau

Dyskusja i wszelkie spory toczące się o in vitro są w Polsce mieszanką argumentów prawnych, medycznych i ideologicznych. Szczególnie dotyczy to religii rzymskokatolickiej, która w naszym kraju staje się przez niektórych bazą do budowy państwowości i prawa właśnie. Jan Turnau, publicysta i pisarz katolicki, w swoim cyklu „Turnau na niedzielę” poruszył dzisiaj ten właśnie temat.

Ważne słowa

„Czym jest cud ginekologiczny?” – stało się to kluczowym pytaniem, które skomentował Turnau. Jest to o tyle bieżąca sprawa, bowiem przeznaczony przez kościół na najbliższe dni fragment Biblii mówi właśnie o takim cudzie. Fabuła tekstu opowiada o parze małżeńskiej, która przezwycięża bezpłodność. Nie mają syna, a mąż jest w sędziwym wieku. Bóg dokonuje cudu i za sprawą jednego z proroków udaje im się zostać rodzicami.

Mój komentarz dotyczy sprawy aktualnej: in vitro – tej metody zapobiegania niepłodności. Nie rozumiem zastrzeżeń, że in vitro jest metodą sztuczną, a przez to niewłaściwą” – mówi Jan Turnau. Zaznacza, iż jest to jeden z elementów rozwoju ludzkiej wiedzy, w tym medycyny, że „różne rzeczy dzieję się w sposób, w jaki nie działy się wcześniej”. Czy trzeba jednak nazywać to „sztucznością”? Z drugiej jednak strony podkreśla, że rozumie zastrzeżenia dotyczące losu zamrożonych zarodków. Nie jest to bowiem wg niego osoba ludzka, ale „jest to życie ludzkie”. Pojawiają się głosy, także w gronie duchownych, które zastanawiają się, czy nie można zatem uznać, że człowiek powstaje dopiero wtedy, kiedy zarodek zagnieździ się w macicy. „Mam wątpliwość, czy ten argument za in vitro jest słuszny, bo oczywiście bardzo dużo zarodków ginie (…) jeszcze mniej dzieci po urodzeniu umiera, ale czy ta statystyka jest ważna?”.

Kluczowe wydaje się jednak zakończenie komentarza Jana Turnaua, który podkreśla najbardziej dyskusyjne różnice: „Jest to kwestia etyki rzymskokatolickiej. Osobnym problemem – zaznaczam – jest prawo, które nie może kształtować się w taki sposób jak etyka, bo prawo i etyka to są jednak różne rzeczy” – podsumowuje swoje nagranie dla „Gazety Wyborczej”.

W Polsce jest to temat kontrowersyjny i przez wielu jednak niepodlegający podziałowi. Religia i prawo zdają się w wielu kwestiach przenikać. Jest to o tyle trudne, że: „Poza Kościołem Katolicki, wszystkie inne religie monoteistyczne i inne Kościoły Chrześcijańskie dopuszczają in vitro jako metodę leczenia niepłodności” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Źródło: „Gazeta Wyborcza”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Trochę dzieci się nie urodziło, trochę rodzin jest nieszczęśliwych – kogo to obchodzi

refundacja in vitro

Refundacja in vitro to marzenie większości osób leczących się z powodu niepłodności. Gdy został powoływany program refundacji in vitro (partie koalicyjne nie miały odwagi przeprowadzić takiej dyskusji w Sejmie, więc wprowadzono go jako program ministerialny) dla wielu par starających się bezskutecznie o dziecko pojawiła się nadzieja. Nadzieja na to, że nie będą musieli oszczędzać, wybierać pomiędzy mieszkaniem a leczeniem, pożyczać pieniędzy od rodziny czy od banku.

Nagle niepłodnych, zdeterminowanych by mieć dzieci, dostrzegło państwo. I to państwo im powiedziało: rozumiemy przez co przechodzicie, należy Wam się pomoc. Państwo, Polska, Wam pomoże. Pomoże Wam mieć dzieci.

Ta refundacja in vitro miała więc dwa wymiary. Pierwszy oczywisty – finansowy. A drugi – ludzki. Okazano tym ludziom szacunek. Przestali być niewidzialni i niewygodni. Stali się grupą, której problemy są rozumiane a potrzeby spełniane. To naprawdę wielka rzecz dla osób, które swoje starania zamykają w gabinetach lekarskich i sypialniach.

Nagle było jakby mniej wstyd.

 

Niestety ta sytuacja nie trwała długo.

Zmiana

Właściwie natychmiast po zmianie rządu minister Radziwiłł, szczęśliwy ojciec ośmiorga dzieci (cztery córki, czterech synów – pieknie, prawda?) zapowiedział wygaszenie programu refundacyjnego realizowanego przez swojego poprzednika. Jak powiedział, tak zrobił. Ten rząd działa szybko.

30 czerwca 2016 roku był ostatnim dniem działania programu refundacji in vitro. Równo od roku dofinansowań nie ma.

Ale to samo cofnięcie pieniędzy nie wystarczyło. W debacie publicznej zaczęły padać coraz mocniejsze słowa: o zabijaniu dzieci, o zabijaniu braci i sióstr, o syndromie ocaleńca, o braku moralności wszystkich, którzy z in vitro korzystają lub je wykonują. Do głosu doszli ci, którzy myślą, że ich moralność jest lepszego sortu i którzy myślą, że mają prawo dokonywać wyboru za innych.

Dlatego to cofnięcie dofinansowania ma również dwa wymiary. Pierwszy  znów finansowy. Znowu wróciło oszczędzanie, pożyczanie, sprzedaże samochodów, zastanawianie się czy badanie za 200 zł naprawdę jest konieczne. Znowu będą pary, których na in vitro po prostu nie będzie stać. Partia rządząca jasno pokazuje, że biedniejsi nie będą się leczyć. To cofnięcie refundacji zabiera wielu ludziom nadzieję na dziecko. Bo nawet jeśli uzbierają na jedno podejście do in vitro, nie mają pewności, że się uda.

Jest również drugi wymiar – ponowne zepchnięcie w niebyt, w niewidzialność. Właściwie można tę grupę zdeterminowanych ludzi bezkarnie obrażać. Mówić, że może nie nadają sie na rodziców, skoro nie mogą mieć dzieci, może to jakaś kara ta ich bezdzietność.

Tę niewidzialną grupę dostrzegają powoli samorządy. (SPRAWDŹ KTÓRE – KLIK). Może jest im łatwiej, może radni są bliżej ludzi niż posłowie. Bo problem niepłodności jest i nie da się go rozwiązać rządowym portalem czy aplikacją.

Potrzebne jest rozwiązanie systemowe, a nie doraźne, które nie będzie się zmieniało w zależności od aktualnego rządu czy większości parlamentarnej. Niestety, planowanie rodziny i rodzicielstwa w Polsce to ruletka. Nigdy nie wiemy, co nas czeka.

A co się dzieje z zarodkami po zakończeniu programu rządowego przeczytacie TUTAJ

 

 

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Dieta a starania o dziecko – co jeść aby zwiększyć szansę na dziecko. Rozmowa z autorką książki „Dieta dla płodności”

dieta dla płodności

W ostatnim czasie przeprowadzono wiele badań wskazujących, że określone zmiany wprowadzone do diety poprawiają płodność, jakość nasienia, komórek jajowych, zmniejszają ryzyko poronień. Planujesz ciążę, a może już jesteś w trakcie starań? Przeczytaj koniecznie wskazówki Sylwii Leszczyńskiej, autorki książki „Dieta dla płodności”. Śledź także uważnie nasze konto na Instagramie i FB – książkę można wygrać w jednym z konkursów!

Dlaczego dieta ma tak duże znaczenie w staraniach o dziecko?

Składniki, które dostarczasz z dietą, potrzebne są do budowy oraz działania hormonów, w tym hormonów płciowych. Odpowiadają one za pobudzanie dojrzewania pęcherzyków jajnikowych i ich pękanie, czyli owulację. Znaczna część przypadków niepłodności związana jest z zaburzeniami lub brakiem owulacji, co możemy przywrócić dzięki diecie.

To, co jesz dziś, wpływa na zdrowie komórek jajowych i plemników za 90 dni.

System rozrodczy angażuje nie tylko kobiece narządy płciowe (jajniki, jajowody, macicę), ale także twój mózg (podwzgórze, przysadkę mózgową), tarczycę, korę nadnerczy, trzustkę oraz komórki tłuszczowe. Ich funkcje zależą od naszej diety i stanu odżywienia. Przykładowo nadmiar komórek tłuszczowych powoduje większe wydzielanie cytokin prozapalnych, nasilających reakcję zapalną w organizmie i ograniczających płodność. Jest to szczególnie istotne w PCOS, insulinooporności, ma wpływ na jakość nasienia.

Nie każdy z naszych czytelników miał już okazję kupić książkę „Dieta dla płodności”. Czy możemy w kilku słowach opowiedzieć, co trzeba jeść, a co należy z diety bezwzględnie wyeliminować?

Dla kobiet szczególnie ważne jest utrzymanie stabilnego stężenia glukozy we krwi. Dlatego w codziennej diecie niezbędne są produkty z pełnego ziarna, kasze gruboziarniste, polecam szczególnie płatki gryczane i amarantusowe, umieszczone w książce na liście superfoods dla płodności. Obfitują w żelazo, którego właściwe stężenie zmniejsza ryzyko poronienia, i w witaminy z grupy B – korzystnie działające szczególnie w zaburzeniach owulacji. Polecam migdały bogate w witaminę E i orzechy włoskie – 7 sztuk pokryje 100% dziennego zapotrzebowania na kwasy omega-3, poprawiające regularność cykli, ukrwienie macicy, jakość śluzu płodnego. Warto jeść fasole i warzywa strączkowe – większa ilość białka roślinnego zamiast zwierzęcego poprawia płodność kobiet i mężczyzn. Mężczyznom polecam bogate w selen soczewicę oraz orzechy brazylijskie. Selen oraz cynk – garść pestek dyni dostarczy 30% dziennego zapotrzebowania na ten pierwiastek – potrzebne są do produkcji nasienia. Takich składników jest więcej, w książce zamieszczam je na liście superfoods oraz w gotowych przepisach w rozdziale „Menu propłodnościowe”.

Tak jak są składniki w diecie, które mogą stymulować płodność, istnieją też produkty, które mogą negatywnie działać na układ rozrodczy. Na pewno zaliczamy do nich kwasy tłuszczowe trans, które znajdziemy w fast-foodach, chipsach, słodkich bułkach wypiekanych na bazie utwardzanych margaryn. Słodzone napoje, alkohol, nadmiar kofeiny również nie działają korzystnie.

Jakie składniki odżywcze są szczególnie potrzebne do wydzielania przez organizm hormonów i ich prawidłowego działania?

W codziennej diecie powinny się znaleźć pomarańczowe i żółte warzywa, owoce bogate w beta-karoten. Pozwoli to zapewnić właściwy poziom witaminy A koniecznej do produkcji żeńskich hormonów płciowych. Tłuszcze w ilości zgodnej z zapotrzebowaniem. Szczególnie ważne są kwasy z grupy omega-3, dostarczają ich m.in. siemię lniane, nasiona chia, ryby. Odpowiednia ilość witaminy B6 (otręby, zarodki pszenne, ciecierzyca) razem z cynkiem niezbędna jest do produkcji żeńskich hormonów płciowych oraz właściwego działania progesteronu i estrogenu. To przykłady. Całą kompozycję składników niezbędnych do działania określonych hormonów i zachowania równowagi hormonalnej zamieszczam w książce.

Jak ważna w staraniach o dziecko jest dieta mężczyzny?

Mówiąc o zaburzeniach płodności w 40% przypadków mamy do czynienia z czynnikiem kobiecym, w 40% z męskim, w 20% problem dotyczy obojga partnerów. U mężczyzn płodność mogą zaburzać nadwaga, kłopoty z erekcją, niska jakość nasienia. Dieta przepełniona prozapalnymi czynnikami ma niekorzystny wpływ na komórki i tkanki rozrodcze, w tym na bardzo wrażliwe komórki, jakimi są plemniki. Z kolei poprawa diety wpływa na budowę i odbudowę hormonów, ochronę komórek, jakość plemników, ich ruchliwość i ilość. Właściwy sposób odżywiania decyduje również o masie ciała. Badania wykazały, że nadwaga i otyłość wiążą się często z występowaniem oligozoospermii lub azoospermii. Udokumentowano również, że spadek masy ciała związany był z poprawą gospodarki hormonalnej, zwiększeniem ilości testosteronu i liczby całkowitej plemników w ejakulacie.

Przeczytałam w pani książce, że dieta powinna być uzależniona od przyczyn niepłodności. Co to oznacza w praktyce?

[…]

okładka_3d_jpg

Sylwia Leszczyńska – dietetyk kliniczny, psychodietetyczka. Specjalistka w zakresie leczenia dietą niepłodności i obniżonej płodności oraz chorób dietozależnych. Prowadzi Instytut Zdrowego Żywienia i Dietetyki Klinicznej „Sanvita”. Redaktor czasopisma „Współczesna dietetyka”. Autorka książki „Dieta dla płodności”. Mama Poli i Igora.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego