Przejdź do treści

Szczegóły łódzkiego in vitro

Wraz z końcem czerwca wygaszony zostanie ministerialny program in vitro. Łódź rusza na pomoc swoim mieszkańcom, od 1 lipca miasto będzie z własnych środków finansować zbiegi. Miejski ratusz na leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego zamierza przeznaczyć 1 mln zł rocznie.

Mieszkańcy Łodzi z dofinansowania ratusza już od 1 lipca. Do końca 2016 roku miasto zamierza wydać 500 tys. zł na leczenie swoich mieszkańców, w kolejnych latach ma to być dwa razy tyle. Z pomocy finansowej ma szansę skorzystać nawet 400 par. Co prawda miasto nie zbadało ilu jest potrzebujących. Częstochowa, która jako pierwsza w Polsce wprowadziła refundacje zabiegów in vitro ze środków miejskich na ten cel przeznaczyła 75 tys. zł, a limit miejsc został wyczerpany w ciągu kilu dni.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program ma objąć osoby zakwalifikowane do rządowego programu, którym nie uda się wykonać trzech prób zapłodnienia oraz wszyscy pozostali, którzy takie leczenia będą wymagali.

Poza wymogami ustawowymi, miasto stawia również swoje kryteria – z in vitro mogą skorzystać tylko mieszkanki Łodzi w wieku od 20 do 40, a w uzasadnionych medycznie przypadkach do 42 roku życia.
Miejski program finansowania in vitro jest odpowiedzią na zaniechanie kontynuacji programu rządowego. Przygotowywali go łódzcy radni we współpracy z ekspertami z całego kraju. W spotkaniach brali udział m.in. samorządowcy z Częstochowy, która jako pierwsza w Polsce zaczęła refundację zabiegów obowiązuje oraz prof. Wołczyński, współtwórca ministerialnego programu in vitro.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„Dzieci zamrażane i wylewane do zlewu”. Jarosław Gowin o in vitro

fot.Facebook - Jarosław Gowin

Wicepremier Jarosław Gowin rozmawiał z Piotrem Kraśką m.in. na temat in vitro. – Moje najświętsze przekonanie polega na tym, że jeśli zamraża się zarodki, to jest to traktowanie istoty ludzkiej w sposób instrumentalny – tłumaczył Gowin na antenie TOK FM.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Piotr Kraśko pytał swojego gościa o tematy związane z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej, przekonaniami nowego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz in vitro.

Zobacz także: Cztery lata i ponad osiem tysięcy dzieci z in vitro. Program 500+ znacznie droższy

Przekonania nowego ministra zdrowia

Gospodarz programu pytał wicepremiera o przekonania obecnego szefa resortu zdrowia. Przypomnijmy, że Łukasz Szumowski podpisał kilka lat temu deklarację wiary, która uznaje wyższość prawa boskiego nad  prawem ludzkim. Można zatem wywnioskować, że minister Szumowski jest przeciwnikiem aborcji, antykoncepcji i in vitro.

–  Łukasz Szumowski jest bardzo twardy w swoich przekonaniach moralnych, ale podziękował wszystkim, którzy uczestniczą w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Pan uważa, że ze względu na przekonania katolickie wybitny naukowiec ma mieć mniejsze prawo obywatelskie? – zapytał Jarosław Gowin.

– Jestem przekonany, że pan minister Szumowski będzie potrafił oddzielić swoje przekonania od obowiązków ministra zdrowia – dodał wicepremier.

Zobacz także: Nowy minister zdrowia podpisał deklarację wiary

Jarosław Gowin o in vitro

Z rozmowy z Piotrem Kraśką wynika, że Jarosław Gowin jest zdecydowanym przeciwnikiem in vitro. Jego zdaniem „zamrażanie zarodków to traktowanie istoty ludzkiej w sposób instrumentalny”.

– Nie zgadzam się moralnie na to, by dziesiątki tysięcy małych dzieci, bo dla mnie to dzieci, były zamrażane w klinikach in vitro. A potem po latach, to dopuszczalne, wylewane do zlewu. Czy pan nie rozumie, że to dla mnie moralnie niedopuszczalne? – mówił Gowin.

W odpowiedzi Kraśko zauważył, że opis ten chyba nie do końca odpowiada procedurom związanym z zapłodnieniem pozaustrojowym. Wicepremier przypomniał, jak w czasach koalicji PO-PSL dostał od Donalda Tuska propozycję kierowania pracami komisji bioetycznej. Zajmowała się ona przygotowaniem projektu in vitro.

– Przystępowałem do tej pracy z pozycji zdeklarowanego zwolennika in vitro, no bo przecież rodzą się dzieci, to cud powołania nowego wszechświata. Ale im więcej czytałem o metodzie in vitro, tym silniejszy moralny sprzeciw we mnie rósł – tłumaczył wicepremier.

– Jestem zwolennikiem dopuszczalności in vitro, ale tylko pod warunkiem, że nie będzie jej towarzyszyć  prawo do tworzenia tzw. zarodków nadliczbowych, do instrumentalnego traktowania sióstr i braci tych dzieci, które się rodzą – dodał.

Zobacz także: „Wobec in vitro”. Kontrowersyjny podręcznik przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego

Jarosław Gowin o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej

Na antenie poruszono również temat aborcji. Piotr Kraśko spytał rozmówcę o szanse zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.

– Wiem, że w tym sejmie  jest zdecydowana większość posłów, nie tylko Zjednoczonej Prawicy, którzy uważają, że tak zwana aborcja eugeniczna jest niczym innym, jak spartańskim prawem do zabijania dzieci niepełnosprawnych – odpowiedział Jarosław Gowin.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.tokfm.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Niepłodność a rozpad związku

niepłodność a rozpad związku
fot. Fotlia

Doświadczyła trzech poronień, pięć prób zapłodnienia metodą in vitro, oszczędzała każdy grosz, żeby spełnić marzenie o posiadaniu dziecka. Po ciężkich przejściach Justine Bold doczekała się bliźniaków, jednak straciła jedną ważną rzecz. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Moment, w którym Justine po raz pierwszy wzięła na ręce swoich synów – Otto i Oriona, był dla niej nagrodą za wszystkie lata cierpień. – Kiedy się urodzili, pamiętam tylko, że uśmiechałam się i byłam bardzo szczęśliwa – mówi Justine, matka 5-letnich dziś chłopców.

Zobacz także: Jej małżeństwo się umocniło – oto, jak pomóc związkowi przetrwać walkę z niepłodnością

Niepłodność a rozpad związku

Oprócz szczęśliwego zakończenia leczenia metodą in vitro, kobieta doświadczyła jednego niepożądanego „skutku ubocznego”. Kiedy bliźnięta miały 16 miesięcy, Justine i jej długoletni partner oraz ojciec dzieci rozstali się.

Jak przyznają, w dużej mierze decyzja ta spowodowana była doświadczeniami związanymi z leczeniem niepłodności. Od tamtej pory Bold samotnie wychowuje dzieci.

Niestety przypadek Justine nie jest odosobniony. Temat fizycznego i przede wszystkim psychicznego wyniszczenia podczas walki z niepłodnością jest rzadko poruszany. Szkoda, ponieważ skala problemu wydaje się być naprawdę duża.

Zobacz także: Związek i niepłodność – jak podtrzymać relację?

Co mówi nauka?

Duńscy naukowcy twierdzą, że pary, które przeszły nieudany zabieg in vitro mają trzykrotnie większą szansę na rozstanie niż te, które mają dziecko.

Jennifer Edwards, terapeutka z ponad 20-letnim doświadczeniem, spotyka się z wieloma parami które próbują ratować swój związek po nieudanym leczeniu niepłodności.

Niepłodność to wciąż temat, o którym nie rozmawia się z przyjaciółmi. Kiedy wszystko idzie zgodnie z planem i pojawia się ciąża, para informuje tylko, że dziecko zostało poczęte dzięki metodzie in vitro – mówi Edwards.

– Wciąż słyszę o poczuciu wstydu ze strony zarówno kobiet, jak i mężczyzn, którzy nie są w stanie począć dziecka – dodaje.

Zobacz także: 4 rady – jak ocalić związek w walce z niepłodnością

Co z seksem?

Badania przeprowadzone na Stanford University dowodzą, że ok. 40 proc. kobiet zmagających się z niepłodnością skarży się na spadek libido, chociaż nigdy wcześniej nie miało podobnego problemu. Nie jest jasne, czy przyczyną obniżonego popędu seksualnego są leki stosowane przy in vitro, czy stan emocjonalny w tracie terapii.

Jak jednak pokazuje przypadek Justine Bold, udany zabieg in vitro nie jest gwarantem uleczenia relacji partnerów. – Walka z niepłodnością i proces leczenia były dla naszego związku większym obciążeniem niż się spodziewałam. Posiadanie dziecka stało się dla mnie sprawą najważniejszą. Mój partner zaczął mieć o to żal – ujawnia Justine.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pionierski program in vitro z komórkami dawczyń

Robert Gizler, Klinika leczenia niepłodności Invimed Wrocław

Kliniki leczenia niepłodności InviMed jako jedyne w Polsce gwarantują swoim pacjentkom uzyskanie minimum trzech zarodków wysokiej jakości w programie in vitro z komórką jajową od anonimowej dawczyni. O tym, jak zwiększa to szanse na ciążę, opowiada lek. med. Robert Gizler, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na czym polega gwarancja?

Robert Gizler: Wiemy, jak silne jest pragnienie macierzyństwa. Nasze pacjentki korzystające z programu in vitro z komórką jajową od anonimowej dawczyni są w szczególnej sytuacji. Wiedzą, że ze względów zdrowotnych nie będą mogły urodzić swojego genetycznego dziecka. Niezwykłe jest to, że ta świadomość nie jest dla nich przeszkodą do tego, by zostać mamą. Chcemy, aby ich marzenie spełniło się tak szybko, jak to możliwe. Dlatego gwarantujemy im, że otrzymają od nas przynajmniej trzy wysokiej jakości zarodki, czyli aż trzy bardzo duże szanse na dziecko.

Jak zwiększą się szanse na ciążę?

Dzięki gwarancji trzech dobrej jakości zarodków nasze pacjentki zyskują pewność, że ich szanse na dziecko w jednym programie wzrosną o dodatkowe 12%. Obecnie skuteczność programu in vitro w InviMed z wykorzystaniem komórek od młodych, zdrowych dawczyń to 65%. Dążymy do tego, by szanse naszych pacjentek wzrosły do ok. 80% na cykl.

Ile komórek jajowych przekazuje dawczyni?

Zwiększyliśmy również liczbę komórek jajowych, które otrzymują nasze pacjentki od dawczyń. Obecnie jest to zestaw 12 komórek jajowych. Jeśli nie uda nam się pozyskać z nich trzech dobrych zarodków (I i I/II klasy embriologicznej), czyli takich, które nadają się do podania do macicy oraz dobrze rokują zarówno jeżeli chodzi o implantację, jak i o dalszy rozwój, to wówczas pacjentka otrzymuje bezpłatnie kolejny zestaw, tym razem 8 komórek jajowych. Chyba że zajdzie w ciążę już za pierwszym razem. Ten sukces oznacza szczęśliwy koniec programu z gwarancją. Później istnieje możliwość powrotu do kliniki, przy staraniach o kolejne dziecko.

Czy w programie będą oferowane tylko mrożone komórki jajowe?

Tak i jest to niewątpliwie jego zaleta. Po pierwsze, szanse na uzyskanie ciąż ze świeżych i mrożonych zarodków są właściwie takie same. W przypadku mrożonych komórek jajowych pacjentka nie musi czekać wiele miesięcy na dawczynię i dopasowywać się do jej cyklu, co znacznie skraca czas, jaki dzieli ją od macierzyństwa. Co więcej, mrożenie jest bezpieczniejsze dla pacjentki – pełne karencjonowanie materiału biologicznego (czyli wcześniejsze pobranie komórek jajowych i odczekanie określonego czasu) zapobiega przeniesieniu ewentualnych chorób wirusowych na biorczynię.

Gwarancja liczby i jakości zarodków

Więcej o nowym programie adopcji komórek jajowych można znaleźć na stronie: http://www.invimed.pl/in-vitro-z-komorkami-jajowymi-od-dawczyni

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Resort zdrowia walczy z in vitro? „To ostateczność”

in vitro, inseminacja
fot. Fotolia

Trzy publiczne kliniki leczenia niepłodności muszą pisemnie zapewnić Ministerstwo Zdrowia, że nie używają sprzętu medycznego do zabiegów in vitro. Wynika to z podejrzenia nieprawidłowości w realizacji programu prokreacyjnego – informuje TOK FM.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ubiegłym roku Ministerstwo Zdrowia wybrało 16 ośrodków, w których do 2020 roku realizowany będzie rządowy program prokreacyjny. Znalazły się wśród nich trzy podmioty, które wcześniej otrzymały zgodę na prowadzenie procedur in vitro. Resort nie życzy sobie jednak, by sprzęt, który sfinansował, był obecnie wykorzystywany do zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego.

– Założenie procedury konkursowej było takie, że ten sprzęt i środki mają być wykorzystane wyłącznie w diagnostyce w ramach programu prokreacyjnego (…). Mamy obowiązek dopilnować, aby sprzęt i publiczne środki finansowe, które są przekazywane do realizatorów poszczególnych programów, były wykorzystywane zgodnie z umowami – mówiła w rozmowie z TOK FM Józefa Szczurek-Żelazko, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

In vitro na cenzurowanym?

Minister zapytana, dlaczego resort widzi problem w użytkowaniu sprzętu również w zabiegach in vitro, tłumaczyła to odmiennymi celami programu prokreacyjnego. Uwzględniały one promowanie zdrowia prokreacyjnego, wczesną diagnostykę problemów związanych z płodnością i „kompleksowe traktowanie pary, a nie tylko stosowanie procedur wobec kobiety”.

– Procedura in vitro jest ostatecznością, która nie do końca jest skuteczna. Mamy wiele dowodów na to, że te procedury kończą się niepowodzeniami. Wiele problemów z płodnością związanych jest z nieprawidłowym stylem życia, używkami, problemami zdrowotnymi. Zdiagnozowanie tych problemów prowadzi do sukcesu. Ingerowanie na takim wczesnym, niezdiagnozowanym etapie z in vitro, jest nieskuteczne – mówiła Szczurek-Żelazko w TOK FM.

Pismo od Ministerstwa Zdrowia otrzymało m.in. Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka w Warszawie. Sposób wykorzystywania dotacji ma zostać skontrolowany przez resort.

Źródło: tok.fm

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.